Śledź nas

showbiz

Lenka Klimentová wprost o występach Kaczorowskiej i Rogacewicza – padły zaskakujące słowa i uwagi

Opublikowano

w dniu

Choć emocje po finale „Tańca z Gwiazdami” wciąż nie opadły, to właśnie Lenka Klimentová postanowiła jako jedna z pierwszych tancerek skomentować minioną edycję. W szczerej rozmowie wróciła do najgłośniejszych momentów sezonu – w tym do pełnych namiętności występów Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza, którzy wywołali lawinę komentarzy widzów. Co tancerka naprawdę sądzi o ich popisach i kontrowersyjnym odpadnięciu? Dowiedz się więcej i sprawdź, czy Lenka wystąpi w nowej edycji!

Lenka Klimentová, która dołączyła do „Tańca z Gwiazdami” kilka sezonów później niż jej mąż Jan, nie pojawiła się w minionej edycji – mimo że przez lata stała się jedną z najbardziej lubianych, naturalnych i autentycznych tancerek programu. W przeciwieństwie do Jana Klimenta, trzykrotnego zdobywcy Kryształowej Kuli, Lenka wciąż czeka na swój moment triumfu. Choć jej wcześniejsze występy były chwalone zarówno przez jurorów, jak i widzów, nigdy nie doprowadziły jej do zwycięstwa, co tylko podsycało emocje i oczekiwania wobec każdej kolejnej edycji, w której brała udział.

W swojej tanecznej historii Lenka Klimentová współpracowała z wieloma różnorodnymi osobowościami — od Jarosława Kreta, przez Jakuba Kucnera i Rafała Szatana, aż po Macieja Kurzajewskiego, z którym w wiosennej edycji odpadła jako pierwsza. Choć wyniki nie były dla niej łaskawe, tancerka zyskała ogrom sympatii dzięki szczerości, profesjonalizmowi i ogromnemu sercu, jakie wkładała w każdy trening.

Ostatnia edycja potoczyła się dla małżeństwa Klimentów nietypowo – Lenka i Jan Kliment nie partnerowali tym razem żadnej z gwiazd, choć regularnie pojawiali się w kuluarach i ostatecznie zasiedli na widowni podczas wielkiego finału. To właśnie tam reporterka Jastrząb Post zapytała tancerkę o jej faworytów. Lenka, jak zawsze dyplomatyczna, nie chciała wskazywać jednej, konkretnej pary, ale delikatnie uchyliła rąbka tajemnicy, zdradzając, komu kibicowała z czysto emocjonalnych powodów.

Tancerka przyznała, że jej serce najbardziej bije w stronę zaprzyjaźnionych tancerzy.

Wolę podejść do tego trochę dyplomatycznie. Mam swoich ulubionych tancerzy, którzy są mi bliżsi jako przyjaciele, więc naturalnie kibicuję właśnie im. Jeśli chodzi o gwiazdy, to w tej edycji tak naprawdę wielu nie poznałam; kilka kojarzę tylko przelotnie, więc trudno mi coś jednoznacznie powiedzieć – wyjaśniła.

Nie spodziewano się jednak, że w kolejnych słowach Lenka nawiąże do osoby, o której w tej edycji mówiło się wyjątkowo dużo, choć nie zawsze w kontekście tanecznych umiejętności, bo te, jak wskazywały oceny jurorów, nie należały do najmocniejszych. Mimo to szczególne miejsce w jej wspomnieniach zajmuje Tomasz Karolak, który wywołał w niej zupełnie inne emocje niż sam taniec.

Muszę przyznać, że pan Tomek Karolak ma dla mnie szczególne znaczenie. Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Polski, “Rodzinka.pl” była pierwszym serialem, który oglądałam. I kiedy zobaczyłam, że on tu jest i będzie tańczył, to miałam takie: “Ojej, szkoda, że nie tańczy akurat w tej edycji”. Ogólnie każda para ma w sobie coś wyjątkowego, coś, co sprawia, że chce się ich oglądać. Każda jest zupełnie inna, i to też jest bardzo ważne – wspominała.

POLECAMY: Tomasz Wygoda zabiera głos po odejściu Kaczorowskiej z “TzG” – ten komentarz zaskoczy widzów

Lenka Klimentová wprost o występach Kaczorowskiej i Rogacewicza

Najciekawszy wątek rozmowy dotyczył jednak duetu, który wzbudzał największe emocje widzów – Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza. Ich występy taneczne były określane jako pełne namiętności, autentycznej chemii i energii, która odbijała się na parkiecie w każdym kroku. Para, bogata w emocje i dynamiczne choreografie, odpadła w zaskakująco wczesnym – siódmym odcinku, co wywołało falę komentarzy.

Zapytana o ich udział w tanecznym hicie Polsatu, Lenka Klimentová nie owijała w bawełnę.

Ja się w ogóle nie będę wypowiadała na temat Agnieszki Kaczorowskiej, bo to nie jest moje życie, a jej życie. Życzę im jak najlepiej. Tanecznie oczywiście nie powinni byli odpaść – powiedziała.

Lenka zdecydowała się również skomentować dynamikę pomiędzy Kaczorowską a Rogacewiczem i zrobiła to z perspektywy zarówno tancerki, jak i kobiety.

Z mojej perspektywy – jako kobiety i tancerki – on był na parkiecie po prostu niesamowicie męski. Czasem ktoś jest zbyt młody albo zbyt “wesołkowaty”, a on miał w sobie taką dojrzałą męskość. Uwielbiam, kiedy w tańcu widać prawdziwą relację: faceta, kobietę i tę namiętność między nimi. I właśnie to u nich bardzo mi się podobało – mówiła w wywiadzie dla Jastrząb Post.

Tancerka podkreśliła również, że nawet jej mąż, Jan Kliment, który nie śledził wszystkich odcinków, zwrócił uwagę na niezwykły rozwój Rogacewicza.

Szczerze mówiąc, oglądaliśmy to z Jankiem – może nie widział wszystkich odcinków, ale naprawdę myślę, że mało kto spodziewał się, że panu Marcinowi pójdzie aż tak dobrze – powiedziała.

Choć nie wiadomo jeszcze, czy Lenka Klimentová pojawi się w kolejnej edycji, jej szczery, pełen empatii i emocji komentarz pokazuje, że wciąż żyje rytmem programu i uważnie śledzi każdy jego zwrot akcji. Jej opinie, zwłaszcza te dotyczące najbardziej dyskutowanych momentów sezonu, mogą ponownie rozpalić odwieczną debatę widzów: co w „TzG” naprawdę ma większe znaczenie – taniec, emocje czy sympatie publiczności?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nadchodzi wielki finał „Top Model” – kto wygra tegoroczną edycję? Zobacz, kiedy i gdzie oglądać

Chcielibyście zobaczyć Lenkę ponownie na parkiecie “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Lenka Klimentova (fot. screen YouTube RMF Show)
Agnieszka Kaczorowska, Marcin Rogacewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 6)
Rogacewicz i Kaczorowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 4)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


1 komentarz

1 komentarz

  1. Ilona

    20 listopada 2025 at 10:56

    ja mam wciaz smutek..taniec ,to najpiekniejsza dziedzina zycia….przekazac mozna kazda emocje…nie powinien jednak w zadnym momencie powodowac zewnetrznych rozgrywek,niepokoju,szyderstwa…a juz napewno chamstwa….co sie stalo!!!taka przepychanka…monopol na racje..HEJT…co to jest JUrry podwazajace w taki sposob wyniki..przeciez znamy regulamin…raz jest ok,innym razem nie…w poprzedniej edycjii haejt na Agnieszke,bo powiedziala prawde…nie kwestionujac wygranej Marysi…teraz,kiedy wygrala osobowosc..zle….jak sie czuje ten cudny wygrany,kiedy to slyszy…wszyscy widzielismy jaki byl cyrk..najwazniejsze nozki,albo rama,potem mila Pani,potem szol…to jaka jest rola jurry…moze powinni to ustalic…bo slyszelismy,ze wazny jest taniec,dla P,Pawlowicz….ogolnie…my widzowie naprawde “czytamy”co sie dzieje ….SZKODA programu…..to czywiscie moje subiektywne zdanie………………np.nawet jednopunktowa przewaga P.Karolaka nad P.Marcinem….NAPRAWDE??

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

showbiz

Kto odpadł w 9. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku

Opublikowano

w dniu

przez

Dziewiąty odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł nie tylko wyjątkowe występy i muzyczne niespodzianki, ale również sytuację, której mało kto się spodziewał. Wszystko rozegrało się w momencie, gdy przyszło do jednego z najbardziej wyczekiwanych punktów programu. Wtedy do akcji wkroczyła Jolanta Kwaśniewska. Dowiedz się więcej!

Dzisiejszy odcinek „Tańca z Gwiazdami” zdecydowanie różnił się od pozostałych. Tym razem na parkiecie zaprezentowało się sześć par, a każda z nich miała do wykonania aż dwie choreografie. Wyjątkowy charakter programu wiązał się również z obchodzonym 1 listopada Dniem Wszystkich Świętych. Z tej okazji przygotowano specjalną oprawę muzyczną, a uczestnicy mogli zaprezentować się w nieco innych niż zwykle tanecznych odsłonach. W repertuarze pojawiły się między innymi tańce ludowe, które nadały rywalizacji szczególnego klimatu.

Zmiany nie ominęły również jury. Tym razem przy stole jurorskim zabrakło Julii Wieniawy, którą zastąpiła była pierwsza dama Jolanta Kwaśniewska. Jej obecność była jedną z największych niespodzianek wieczoru. Widzowie mogli zobaczyć ją w zupełnie nowej roli, a jej komentarze i oceny występów stanowiły dodatkowy element wyjątkowego wydania programu. Produkcja zadbała również o to, aby niedzielny odcinek miał odpowiednią oprawę i nawiązywał do polskiej muzyki oraz tradycji.

Szczególną bohaterką wieczoru była Irena Santor, której największe przeboje towarzyszyły uczestnikom podczas tanecznych prezentacji. Legendarna wokalistka otrzymała specjalne miejsce tuż przy parkiecie. Przygotowano dla niej elegancką, niemal królewską kanapę, z której mogła obserwować występy uczestników. Jej obecność nadała całemu wydarzeniu wyjątkowego charakteru, a możliwość usłyszenia jej piosenek w nowych aranżacjach była jednym z najważniejszych elementów tego odcinka.

POLECAMY: Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów

Ibisz usłyszał prośbę Kwaśniewskiej. Jego odpowiedź wywołała poruszenie w studiu

Największe zaskoczenie czekało jednak na widzów w momencie rozstrzygnięcia. Kiedy przyszedł czas na ogłoszenie wyników i decyzję dotyczącą dalszego udziału uczestników w programie, Jolanta Kwaśniewska postanowiła zabrać głos. Zwróciła się bezpośrednio do prowadzącego, Krzysztofa Ibisza, z propozycją, która mogła całkowicie zmienić przebieg eliminacji. Była pierwsza dama nie ukrywała, że wyjątkowy charakter tego wieczoru powinien, jej zdaniem, wpłynąć również na ostateczne rozstrzygnięcia.

Jolanta Kwaśniewska poprosiła prowadzącego, aby ze względu na szczególną oprawę dziewiątego odcinka żadna z par nie musiała żegnać się z programem. W swojej wypowiedzi nawiązała zarówno do obecności Ireny Santor, jak i wyjątkowych choreografii zaprezentowanych przez uczestników.

„Drogi panie Krzysztofie, czy jest taka szansa, że ze względu na wyjątkowy odcinek, wyjątkową osobę Ireny Santor, na fantastyczne tańce ludowe, na to wszystko, co się dzisiaj zdarzyło w tym miejscu, żeby nikt nie odpadał?” – zapytała Jolanta Kwaśniewska.

Jej prośba była dla wielu widzów sporym zaskoczeniem.

Wszystkie oczy zwróciły się wówczas na Krzysztofa Ibisza, który musiał odnieść się do nietypowej propozycji byłej pierwszej damy. Prowadzący nie kazał długo czekać na odpowiedź. Zareagował krótko, ale w sposób, który natychmiast wywołał uśmiechy.

„Pierwszym damom się nie odmawia” – odpowiedział Krzysztof Ibisz.

Tym samym dał do zrozumienia, że prośba Jolanty Kwaśniewskiej zostanie spełniona.

Ostatecznie w dziewiątym odcinku „Tańca z Gwiazdami” nie odpadła żadna para. Wszystkie sześć duetów zachowało szansę na zdobycie Kryształowej Kuli i dalszą walkę o zwycięstwo. Decyzja oznaczała, że uczestnicy nie musieli jeszcze żegnać się z tanecznym show, a rywalizacja o miejsce w kolejnych etapach programu pozostaje otwarta. Trudno się dziwić, że taki obrót spraw wzbudził zainteresowanie publiczności. Niespodziewana prośba Jolanty Kwaśniewskiej okazała się jednym z najważniejszych momentów wieczoru.

O Kryształową Kulę nadal walczą Helena Englert i Roman Osadchiy, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś-Stromecka, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Dominik Rupiński i Estelle François, a także Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta-Grobelna. Każda z tych par ma już za sobą wiele tygodni intensywnych treningów i występów przed jurorami oraz publicznością. Teraz wszyscy mogą skupić się na kolejnych choreografiach, mając świadomość, że walka o Kryształową Kulę wciąż trwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?

Lubicie odcinki “Tańca z Gwiazdami”, gdzie nikt nie odpada? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Sykut-Jeżyna i Jolanta Kwaśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Uczestnicy w dziewiątym odcinku (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Irena Santor, Jolanta Kwaśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Daniel Stelmach i Tomasz Wygoda (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów

Opublikowano

w dniu

przez

Niedzielny odcinek „Tańca z Gwiazdami” miał wyjątkową oprawę, a produkcja przygotowała dla widzów sporo niespodzianek. Nie zabrakło znanych przebojów, wyjątkowych gości i zmian przy stole jurorskim. W pewnym momencie doszło jednak do dość niezręcznej sytuacji, która nie umknęła uwadze widzów. Dowiedz się więcej!

Dzisiejszy odcinek „Tańca z Gwiazdami” zdecydowanie różnił się od pozostałych. Tym razem na parkiecie zaprezentowało się sześć par, a każda z nich miała do wykonania aż dwie choreografie. Wyjątkowy charakter programu wiązał się również z obchodzonym 1 listopada Dniem Wszystkich Świętych. Z tej okazji przygotowano specjalną oprawę muzyczną, a uczestnicy mogli zaprezentować się w nieco innych niż zwykle tanecznych odsłonach. W repertuarze pojawiły się między innymi tańce ludowe, które nadały rywalizacji szczególnego klimatu.

Zmiany nie ominęły również jury. Tym razem przy stole jurorskim zabrakło Julii Wieniawy, którą zastąpiła była pierwsza dama Jolanta Kwaśniewska. Jej obecność z pewnością była jedną z największych niespodzianek wieczoru. Widzowie mogli zobaczyć ją w zupełnie nowej roli, a jej komentarze i oceny występów stanowiły dodatkowy element wyjątkowego wydania programu. Produkcja zadbała również o to, aby niedzielny odcinek miał odpowiednią oprawę i nawiązywał do polskiej muzyki oraz tradycji.

Szczególną bohaterką wieczoru była Irena Santor, której największe przeboje towarzyszyły uczestnikom podczas tanecznych prezentacji. Legendarna wokalistka otrzymała specjalne miejsce tuż przy parkiecie. Przygotowano dla niej elegancką, niemal królewską kanapę, z której mogła obserwować występy uczestników. Jej obecność nadała całemu wydarzeniu wyjątkowego charakteru, a możliwość usłyszenia jej piosenek w nowych aranżacjach była jednym z najważniejszych elementów tego odcinka.

POLECAMY: Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?

Niezręczne sceny w „Tańcu z Gwiazdami”. Nagle Maserak zerwał się zza stołu. Co tam się wydarzyło?

Po openingu prowadząca Paulina Sykut-Jeżyna postanowiła podejść do specjalnie przygotowanego miejsca i usiąść obok Ireny Santor. Panie rozpoczęły rozmowę, a wszystko wskazywało na to, że będzie to jeden z sympatyczniejszych momentów wieczoru. Jednak bardzo szybko okazało się, że coś nie poszło zgodnie z planem. W tej sytuacji zabrakło bowiem jednego, niezwykle istotnego elementu.

Jak można było zauważyć podczas transmisji, Irena Santor nie miała przy sobie mikrofonu. Wokalistka próbowała wyjaśnić sytuację, a z jej zachowania wynikało, że urządzenie wcześniej znajdowało się na kanapie. W pewnym momencie okazało się jednak, że mikrofon gdzieś się zapodział. Rozmowa z prowadzącą nie mogła więc przebiegać tak, jak pierwotnie zakładano. Na ekranie pojawiła się dość nietypowa sytuacja, której z pewnością nie planowano w scenariuszu programu.

Paulina Sykut-Jeżyna próbowała wybrnąć z niezręcznego momentu. Prowadząca najwyraźniej liczyła na to, że z pomocą przyjdzie jej Krzysztof Ibisz, który przyniesie brakujący mikrofon. Widzowie mogli przez chwilę obserwować oczekiwanie na rozwiązanie problemu. Tymczasem wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, niż można było przypuszczać. Zamiast drugiego prowadzącego zareagował jeden z jurorów, który postanowił samodzielnie rozwiązać kłopot.

Nagle zza stołu jurorskiego zerwał się Rafał Maserak. Tancerz nie zamierzał czekać, aż ktoś inny zajmie się sytuacją. Szybko ruszył w stronę Ireny Santor i podał jej mikrofon, dzięki czemu rozmowa mogła być kontynuowana. Cała sytuacja trwała zaledwie chwilę, ale była wyraźnie widoczna podczas transmisji.

Takie sytuacje pokazują, że nawet najbardziej dopracowane widowiska na żywo nie są wolne od niespodziewanych problemów. „Taniec z Gwiazdami” to program realizowany w czasie rzeczywistym, dlatego nie wszystko można przewidzieć i przygotować z wyprzedzeniem. Zgubiony mikrofon, zamieszanie na scenie czy konieczność szybkiej reakcji mogą przydarzyć się nawet podczas wyjątkowo uroczystego wydania. Tym razem na szczęście wszystko udało się sprawnie rozwiązać.

Nie da się ukryć, że właśnie takie momenty często przyciągają uwagę publiczności równie mocno, jak same występy uczestników. Widzowie lubią oglądać nie tylko perfekcyjnie przygotowane choreografie, ale również spontaniczne sytuacje, których nie da się wyreżyserować. Wpadki podczas transmisji na żywo stają się później tematem komentarzy w internecie, a krótkie fragmenty programu szybko trafiają do mediów społecznościowych. Niedzielny epizod z udziałem Ireny Santor, Pauliny Sykut-Jeżyny i Rafała Maseraka z pewnością ma szansę zostać zapamiętany właśnie z tego powodu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]

Oglądacie “Taniec z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Rafał Maserak, Iwona Pavlović, Irena Santor, Jolanta Kwaśniewska, Tomasz Wygoda (fot. AKPA)
Irena Santor i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Irena Santor (fot. AKPA)
Irena Santor (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Jury w 9 odcinku (fot. AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. AKPA)
Michał Bartkiewicz, Izabela Kuna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Michał Bartkiewicz, Izabela Kuna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Michał Bartkiewicz, Izabela Kuna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?

Opublikowano

w dniu

przez

Afera wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołała ogromne emocje i kolejną falę politycznych komentarzy. Tym razem głos zabrała Joanna Szczepkowska, która zdecydowała się przedstawić własną relację z nocnych wydarzeń i odpowiedzieć na słowa prezydenta. Aktorka nie zamierzała łagodzić swojego stanowiska. Dowiedz się więcej!

Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.

W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.

Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.

Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.

Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. Słowa prezydenta nie pozostały bez odpowiedzi. Wśród osób, które zdecydowały się publicznie zabrać głos, znalazła się Joanna Szczepkowska.

POLECAMY: Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]

Joanna Szczepkowska uderza w Nawrockiego. Słusznie?

Aktorka opublikowała na Facebooku wpis, w którym przedstawiła własną wersję nocnych wydarzeń. Wymieniła Zbigniewa Kapińskiego, Stefana Boguckiego, Karola Nawrockiego i Bartłomieja Sochańskiego jako osoby, które miały wejść do budynku. Według jej relacji podczas wejścia doszło do użycia siły, a potrącona miała zostać sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Joanna Szczepkowska opisała również, co miało wydarzyć się już po przekroczeniu progu Trybunału. Jej słowa były wyjątkowo stanowcze i z pewnością zwróciły uwagę osób śledzących polityczny konflikt.

“Wczoraj w nocy kilku mężczyzn wdarło się do Trybunału Konstytucyjnego. Ich nazwiska są znane: Zbigniew Kapiński, Stefan Bogucki, Karol Nawrocki, Bartłomiej Sochański. Napastnicy użyli siły, potrącając przy tym kobietę, sędzię Korwin Piotrowską. Po wejściu do budynku stwierdzili, że sędziowie nie są sędziami, potem udali się na piętro do jednego z reprezentacyjnych pomieszczeń. Następnie napastnicy usiedli na kanapie i w fotelach, zrobili sobie zdjęcie i wyszli” – napisała.

Aktorka zakwestionowała również określenie nocnego zajścia mianem siłowego przejęcia. Jej zdaniem do naruszenia porządku konstytucyjnego doszło znacznie wcześniej, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie Trybunałem Julii Przyłębskiej.

“Do naruszenia porządku konstytucyjnego RP doszło nocą z 19 na 20 grudnia, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie TK Julii Przyłębskiej i w ten sposób PiS zagarnął politycznie Trybunał. Musiał to zrobić, bo wiedział, że jego władza działa wbrew konstytucji. Nawrocki broni Trybunału z tego samego powodu” – czytamy.

Joanna Szczepkowska nie zgodziła się również z twierdzeniem prezydenta, że za obecność policji przed gmachem odpowiada rząd. Karol Nawrocki wezwał do opuszczenia terenu Trybunału przez funkcjonariuszy skierowanych tam przez władze. W swoim oświadczeniu napisał: „Wzywam do przywrócenia porządku prawnego i opuszczenia terenu trybunału przez siły przymusu skierowane na miejsce przez rząd”. Aktorka odpowiedziała na te słowa wyjątkowo krótko i dosadnie: „Policję wezwali sędziowie. Sędziowie, nie rząd”.

Na tym jednak Joanna Szczepkowska nie zakończyła swojego wpisu. Na koniec zaapelowała o przywrócenie porządku prawnego i wskazała, czego jej zdaniem powinien dokonać prezydent. Aktorka uważa, że Karol Nawrocki powinien wypełnić konstytucyjne obowiązki i zorganizować uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów. Nie zabrakło również kolejnych mocnych słów pod adresem głowy państwa.

“Trzeba przywrócić. Porządek, a raczej spokój prawny będzie przywrócony przez takiego prezydenta, który spełni konstytucyjne obowiązki. Zorganizuje uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów i nie będzie używał siły w stosunku do kobiet na oczach całego świata. Batyr najwyraźniej w swoim oświadczeniu wzywa Karola N. do ustąpienia ze stanowiska. Najwyższy czas” – stwierdziła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami

Co uważacie o słowach Joanny Szczepkowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Szczepkowska (fot. screen YouTube TVP Info Publicystyka)
Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Karol Nawrocki)
Andrzej Duda (fot. screen YouTube Prezydent RP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk ponownie znalazł się w centrum internetowej burzy. Tym razem uwagę zwróciło nagranie opublikowane w mediach społecznościowych, na którym syn Zenka Martyniuka nie kryje emocji i kieruje pretensje pod adresem pracowników popularnej sieci sklepów. Okoliczności całego zajścia mogą zaskakiwać. Dowiedz się więcej!

Daniel Martyniuk od dawna wzbudza zainteresowanie mediów, a jego nazwisko regularnie powraca w kontekście kolejnych kontrowersji. Syn gwiazdora disco polo Zenona Martyniuka wielokrotnie trafiał na nagłówki za sprawą burzliwego życia prywatnego, rodzinnych napięć i problemów z prawem. Ostatnio ponownie zrobiło się o nim głośno również z powodu udziału w programie „Nasi w mundurach”, w którym uczestnicy muszą zmierzyć się z wymagającymi zadaniami i sprawdzić swoje możliwości w nietypowych warunkach. Wydawało się, że ostatnie miesiące przyniosły w jego życiu nieco więcej spokoju, ale najnowsza publikacja w mediach społecznościowych znów skierowała na niego uwagę internautów.

Tym razem do zdarzenia doszło 1 listopada, czyli w dzień Wszystkich Świętych. Podczas gdy wiele osób odwiedzało groby bliskich i spędzało czas na wspominaniu zmarłych, Daniel Martyniuk postanowił wybrać się na spacer do sklepu. Wyprawa zakończyła się jednak nieoczekiwaną sytuacją, którą sam uwiecznił telefonem. Nagranie szybko stało się przedmiotem zainteresowania użytkowników sieci, a zachowanie celebryty wywołało kolejną falę komentarzy.

Syn Zenona i Danuty Martyniuków pojawił się przed jedną z placówek popularnej sieci Żabka w podlaskim Wasilkowie. Na miejscu zastał jednak zamknięte drzwi i wygaszone światła. Dla wielu osób nie byłoby to niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę, że 1 listopada jest dniem ustawowo wolnym od pracy i wiele sklepów pozostaje wówczas nieczynnych. Daniel najwyraźniej nie zamierzał jednak zaakceptować takiego obrotu spraw. Zamiast poszukać innego rozwiązania, sięgnął po telefon i zaczął nagrywać swoją reakcję.

POLECAMY: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami

Daniel Martyniuk MAMROCZE przed zamkniętym sklepem. Tak zachował się 1 listopada [WIDEO]

Na opublikowanym materiale widać, że mężczyzna jest wyraźnie wzburzony. Jego wypowiedź jest chaotyczna, pojawiają się w niej wulgaryzmy, a kolejne zdania trudno ze sobą połączyć. Sposób mówienia Daniela Martyniuka może zwrócić uwagę odbiorców, jednak na podstawie samego nagrania nie da się jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną jego zachowania ani czy znajdował się pod wpływem jakichkolwiek substancji. Nie zmienia to faktu, że opublikowany film ponownie dostarczył internautom tematu do dyskusji.

Największe emocje wywołała jednak sama treść monologu. Daniel nie krył zdziwienia, że sklep, który kojarzy mu się z placówkami otwartymi przez większą część tygodnia, tym razem nie prowadził sprzedaży. Zaczął zastanawiać się na głos, dlaczego akurat w Wasilkowie nie może zrobić zakupów. Jego wypowiedź szybko przerodziła się w serię pretensji, a frustracja związana z zamkniętymi drzwiami stała się głównym tematem nagrania.

„Wszystkie ku*wa, Żabki w Polsce są otwarte zawsze od 8 czy od 9? Jedyna Żabka w Polsce, gdzie jesteśmy – w Wasilkowie – jest zamknięta. Jakim cudem może być Żabka zamknięta? Co? Szukają pracownika. Ja ci, k*wa, znajdę, ku*wa. Otwórz to, ku*wa” – mówił Daniel na InstaStories.

Daniel martyniuk (źródło: Instagram @di_em_em)

Nagranie szybko zaczęło krążyć w internecie, a internauci ponownie zwrócili uwagę na zachowanie syna gwiazdora disco polo. Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy aktywność Daniela Martyniuka w mediach społecznościowych wywołuje duże poruszenie. Jego publikacje regularnie stają się przedmiotem komentarzy, a każda kolejna kontrowersyjna sytuacja sprawia, że zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Tym razem powodem zamieszania okazała się pozornie błaha sprawa – zamknięty sklep w dzień świąteczny.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce

Co uważacie o zachowaniu Daniela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Daniel Martyniuk (fot. screen YouTube TTV)
Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram Stories Daniel Martyniuk) – 1.11.2026

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością