news
Magda Gessler ujawniła kulisy TVN-owych hitów. Padły zaskakujące słowa
Nowy sezon „MasterChefa” jeszcze nie trafił na antenę, a już wywołuje gigantyczne emocje. Na planie jubileuszowej edycji doszło do sytuacji, o której fani programu będą mówić jeszcze długo. Magda Gessler podczas szczerej rozmowy zdradziła kulisy pracy z nowym jurorem i niespodziewanie wróciła też do bardzo osobistych wspomnień. Dowiedz się więcej!
15. sezon „MasterChefa” zapowiada się jako jedna z największych telewizyjnych premier tej jesieni. Produkcja TVN postawiła na spore zmiany, które już teraz wywołują lawinę komentarzy w sieci. Największą niespodzianką okazało się dołączenie do jury Pascala Brodnickiego, który po latach nieobecności do telewizji i po raz pierwszy zasiądzie przy stole jurorskim razem z Magdą Gessler, Michellem Moranem oraz Przemysławem Klimą.
Podczas spotkania prasowego w Krakowie Magda Gessler nie ukrywała, że jubileuszowa edycja będzie zupełnie inna od poprzednich. Restauratorka przyznała, że nowy skład jury oznacza ogromne emocje i bardzo mocne charaktery. Już na starcie dała do zrozumienia, że widzowie nie powinni spodziewać się spokojnej atmosfery.
„Jesteśmy burzą w tej chwili burzą dwóch, trzech facetów, kogutów, który każdy ma bardzo mocny charakter. Pascal się wydaje łagodny, ale ma swoje mocne zdanie od wielu lat i też jest geniuszem jakiejś klasyki” – wyznała w rozmowie z Szymonem Jedynakiem.
Najwięcej emocji wywołało jednak pytanie o reakcje widzów na angaż Pascala Brodnickiego. W internecie od razu pojawiły się podzielone opinie. Jedni uznali, że nowy juror może tchnąć w program świeżość, inni zaczęli narzekać, że czteroosobowe jury to już przesada. Magda Gessler odpowiedziała jednak bardzo dosadnie i dała jasno do zrozumienia, że nie zamierza przejmować się krytyką.
“Bardzo dobrze, bo mnie będzie trochę mniej. Ja uważam, że fajnie, dlatego że czasami takie spory między nami są bardzo osobiste. Pascal wydaje mi się, że to rozbije albo będzie jeszcze goręcej. Będzie coś nowego, nowa energia, nowe spojrzenie” – dodała Magda Gessler.
Nie zabrakło również pytań o Annę Starmach, która przez lata była jedną z twarzy programu. W mediach od dawna pojawiały się plotki o rzekomym konflikcie między nią a Magdą Gessler. Restauratorka postanowiła jednak uciąć wszystkie spekulacje i jasno powiedziała, jak naprawdę wyglądały ich relacje.
“Nie to nie prawda […] Ania była naprawdę takim łagodzącym elementem, z wielką klasą w tym wszystkim” – stwierdziła.
Bardzo poruszający moment rozmowy nastąpił wtedy, gdy wspomniano śp. Tomasza Jakubiaka. Magda Gessler nie ukrywała wzruszenia i przyznała, że do dziś bardzo brakuje jej wspólnych chwil z kucharzem. Jurorka zdradziła, że najbardziej pamięta ich wspólne rozmowy i spotkania przy stole.
„Jedzenie z nim obiadów w restauracji i jego charakter” — tak Magda Gessler wspominała najlepsze chwile spędzone z Tomaszem Jakubiakiem.
POLECAMY: „Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli
Magda Gessler o “Kuchennych rewolucjach” i kontynuacji programu “Magda gotuje Internet”
W trakcie rozmowy Magda Gessler wróciła także do kulis „Kuchennych rewolucji” i przyznała, że mimo tylu lat pracy program wciąż potrafi ją zaskakiwać. Restauratorka zdradziła, że do samego końca nie wie, dokąd jedzie i z jaką sytuacją będzie musiała się zmierzyć na miejscu.
„Wszystko mnie dziwi, bo nigdy nie wiem gdzie jadę. Dokąd nie postawią mnie przed drzwiami, nie znam ani nazwy restauracji, ani charakteru, więc to zdziwienie jest kapitalne” – wyznała.
Gwiazda TVN podkreśliła również, że „Kuchenne rewolucje” to dla niej nie tylko telewizyjne show, ale przede wszystkim realna pomoc dla restauratorów. Jak zaznaczyła, produkcja inwestuje ogromne środki i czas, by całkowicie odmienić lokale uczestników.
„To nie jest płatne, że się nie płaci ani grosza, to my dajemy pieniądze na dekorację, my im zmieniamy rzeczywistość w cztery dni” – zwróciła uwagę.
Nie zabrakło też wątku ogromnej popularności restauratorki wśród młodych widzów. Magda Gessler przyznała, że często spotyka nastolatków, którzy cenią ją przede wszystkim za szczerość i autentyczność, których jej zdaniem coraz częściej brakuje w telewizji.
„Młodzież między osiem a 15, 16, 18 lat to jest ten target, który mnie ubóstwia za szczerość, za otwartość, za to, że wykładam kawę na ławę” – stwierdziła.
Prowadzący poruszył także temat programu „Magda gotuje internet”, który niespodziewanie okazał się dużym hitem. Restauratorka bez chwili zawahania zdradziła, kogo najchętniej zaprosiłaby do wspólnego gotowania. Wśród wymarzonych gości pojawiły się bardzo zaskakujące nazwiska.
“Prokopa, Dorotę Wellman. Zaprosiłabym bardzo chętnie Małgosię Kożuchowską. Wydaje mi się, że też prezydenta Nawrockiego. Myślę, że fajnie by było zobaczyć, co Nawrocki robi w kuchni. Na pewno jaką by miał minę. Bardzo chętnie bym go poćwiczyła trochę” – powiedziała z uśmiechem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką
Za co najbardziej cenicie Magdę Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
news
Maciej Dowbor zareagował na nowy duet „DDTVN”. Sawicki może się obawiać?
W „Dzień dobry TVN” pojawił się nowy układ prowadzących, a widzowie szybko zaczęli przyglądać się temu, jak na ekranie radzą sobie Sandra Hajduk-Popińska i Marcin Sawicki. Ich debiut nie przeszedł niezauważony, ale szczególną uwagę zwróciła reakcja człowieka, który jeszcze niedawno zajmował miejsce u boku Sandry. Maciej Dowbor postanowił zabrać głos. Jego słowa mówią więcej, niż mogłoby się wydawać. Dowiedz się więcej!
Ostatnie miesiące przyniosły sporo zmian w porannym paśmie TVN. Jedną z najgłośniejszych było pożegnanie Macieja Dowbora, który po dwóch latach pracy przed kamerami zdecydował się zamknąć ten rozdział swojej kariery. Prezenter nie odszedł jednak dlatego, że zabrakło mu pomysłów na telewizję. Wręcz przeciwnie – jak sam tłumaczył, coraz więcej uwagi wymagały projekty rozwijane wspólnie z Joanną Koroniewską.
Decyzja oznaczała również zakończenie współpracy z Sandrą Hajduk-Popińską w dotychczasowej formule. Przez dwa lata prezenterzy pojawiali się razem na ekranie, dlatego ich rozstanie zawodowe było dla części widzów sporym zaskoczeniem. Tym bardziej że stworzyli charakterystyczną ekranową relację, do której odbiorcy zdążyli się przyzwyczaić.
Sam Maciej Dowbor przy pożegnaniu nie szczędził ciepłych słów swojej dotychczasowej partnerce. Podkreślał, że wspólna praca z Sandrą Hajduk-Popińską była dla niego wyjątkowym doświadczeniem, a ich relacja wykraczała poza zwykłą zawodową współpracę.
“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – napisał wówczas.
Na tym jednak nie poprzestał. Maciej Dowbor zdecydował się wyróżnić Sandrę Hajduk-Popińską również w bardzo osobisty sposób. W jego wpisie znalazło się mocne podsumowanie ich współpracy, które jasno pokazywało, jak wysoko prezenter oceniał zawodową relację z koleżanką.
“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – kontynuował w pożegnalnym wpisie.
Prezenter nie zapomniał również o szefowej stacji. W swoim wpisie podziękował Lidii Kazen za zaufanie i możliwość realizowania zawodowych ambicji w jednej z najpopularniejszych śniadaniówek w Polsce.
“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.
POLECAMY: Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali
Maciej Dowbor komentuje swojego następcę. Miło?
Po odejściu prezentera najważniejsze pytanie dotyczyło więc nie tylko jego dalszych planów, ale również przyszłości Sandry Hajduk-Popińskiej. TVN zdecydował się na rozwiązanie, które oznaczało kolejną zmianę na ekranie. Do dziennikarki dołączył Marcin Sawicki, od lat związany ze stacją i dobrze znany widzom TVN.
Nowy duet szybko dostał swoją szansę przed kamerami. Sandra Hajduk i Marcin Sawicki rozpoczęli wspólne prowadzenie programu w piątek, 18 września, a ich pojawienie się w śniadaniówce stało się okazją do pierwszych obserwacji i komentarzy widzów. Dla Sandry była to kontynuacja przygody z programem już w zupełnie nowym układzie, natomiast dla Marcina — wejście w nową rolę.
Co ciekawe, na debiut nowego duetu zareagował również Maciej Dowbor. Były prowadzący nie zdecydował się na poważny komentarz ani analizowanie decyzji stacji. Zamiast tego wykorzystał media społecznościowe, by w swoim stylu pogratulować obojgu prowadzącym i jednocześnie skierować kilka słów do swojego następcy.
“Sandra Hajduk, Marcin Sawicki – gratulacje! Żeby Wam się darzyło. Aaaa, i Sawicki, masz być miły i dobry dla mojej siostry Sandruni. Bo wiem, jak cię znaleźć” – zażartował na InstaStories.
Wypowiedź Macieja Dowbora szybko zwraca uwagę przede wszystkim przez jej żartobliwy charakter. Prezenter najwyraźniej nie zamierzał budować napięcia wokół swojej byłej posady. Przeciwnie – pogratulował nowemu duetowi, a Marcina Sawickiego potraktował z przymrużeniem oka, przypominając mu jednocześnie o szczególnej relacji, jaką łączy go z Sandrą Hajduk-Popińską.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję w sprawie programu
Brakuje Wam Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN” u boku Sandry Hajduk-Popińskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali
Filip Chajzer i Bianka powiedzieli sobie „tak”, a chwilę później prezenter zdecydował się na ruch, którego jego obserwatorzy mogli się nie spodziewać. Zamiast opublikować zaplanowany odcinek podcastu, pokazał kadr z dnia ślubu i zasugerował, że nadchodząca publikacja będzie wyjątkowa. Co dokładnie przygotował dla swoich widzów? Dowiedz się więcej!
Historia związku Filipa Chajzera i 20-letniej Bianki od początku wzbudzała spore zainteresowanie. Para poznała się na początku 2026 roku podczas wspólnej pracy nad projektem podcastowym. Bianka pełniła w nim funkcję producentki, a prezenter szybko zwrócił uwagę na młodą kobietę i poprosił ją o numer telefonu. Ich relacja bardzo szybko nabrała tempa i już po kilku miesiącach zakochani byli zaręczeni.
Od początku sporo emocji budziła także różnica wieku między partnerami. Bianka ma 20 lat, natomiast Filip Chajzer w listopadzie skończy 42 lata. Para wielokrotnie podkreślała jednak, że dobrze się ze sobą dogaduje, a kolejne etapy związku przychodzą im naturalnie. Ślub miał być dla nich kolejnym krokiem w budowaniu wspólnej przyszłości.
Do ceremonii Filip Chajzer i Bianka przygotowywali się przez wiele miesięcy. Dziennikarz, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, mówił nawet, że pełnił funkcję własnej „wedding plannerki”. Narzeczeni mieli również za sobą nauki przedmałżeńskie oraz przygotowania do pierwszego tańca. W sobotę 19 września nadszedł wreszcie długo wyczekiwany dzień.
Uroczystość rozpoczęła się punktualnie o godzinie 13:00 w jednym z krakowskich kościołów. Wśród najbliższych pary znalazł się również ojciec pana młodego, Zygmunt Chajzer. Wszystko wskazuje na to, że dla młodych małżonków był to niezwykle ważny i rodzinny moment. Ceremonia stała się jednocześnie początkiem kolejnego etapu ich wspólnego życia.
POLECAMY: Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję w sprawie programu
Filip Chajzer uchylił rąbka tajemnicy. „Chciałbym, żebyście kogoś poznali…”
Niedługo po ślubie Filip Chajzer zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy na temat tego, co dzieje się wokół jego podcastu. Prezenter poinformował na Instagramie, że zaplanowany na ten dzień odcinek ostatecznie się nie pojawi. Początkowo mogło się wydawać, że chodzi jedynie o zmianę harmonogramu publikacji, jednak chwilę później pojawiła się znacznie bardziej wymowna relacja.
Na Instagramie Filip Chajzer opublikował zdjęcie z dnia ślubu z Bianką. Na fotografii ona ma na sobie suknię ślubną, on garnitur, a ich twarze zasłania welon. Do kadru prezenter dodał krótki, ale bardzo znaczący podpis:
“Będzie jutro. Chciałbym, żebyście kogoś poznali…” – wyznał tajemniczo.
Te słowa szybko wywołały zainteresowanie jego obserwatorów. Wszystko wskazywało bowiem na to, że kolejny odcinek podcastu może być czymś więcej niż standardową publikacją. Filip Chajzer zasugerował, że widzowie będą mieli okazję poznać osobę, która w ostatnich miesiącach stała się jedną z najważniejszych osób w jego życiu.
Niedługo później prezenter zdecydował się jeszcze bardziej wyjaśnić sytuację. Nagrał relację z samochodu, w której opowiedział o powodach przełożenia podcastu. Okazało się, że materiał był już wcześniej nagrany i gotowy do publikacji, jednak wydarzenia związane ze ślubem sprawiły, że Filip Chajzer zmienił swoje plany.
“Dzisiaj podcast miał być normalny. Taki już nagrany, taki gotowy. Ale to wszystko, co się dzieje nagle dookoła. To tak sobie pomyślałem, że chciałbym was przedstawić sobie, bo to ważne, żeby mówić o tym, co najważniejsze, czyli o miłości. Zasubskrybuj już dziś, to dowiesz się, kiedy będzie podcast, bo nie wiem o której pani producent go zmontuje. Do zobaczenia” – powiedział.
W trakcie nagrania na moment pokazał również Biankę, siedzącą na fotelu pasażera. Ten krótki kadr może być zapowiedzią czegoś, na co obserwatorzy pary czekali od dawna. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Filip Chajzer chce po raz pierwszy szerzej przedstawić swoją żonę publiczności właśnie za pośrednictwem swojego podcastu. Czy Bianka opowie o ich związku, kulisach poznania i przygotowaniach do ślubu? Tego na razie nie wiadomo, jednak zapowiedź prezentera pozostawia sporo miejsca na domysły.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 3. odcinka. Zaskoczeni?
Kibicujecie związkowi Chajzera? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dominika Serowska i Marcin Hakiel odliczają do narodzin. Mają Rutkowski zdradziła płeć ich dziecka
W domu Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela trwa wielkie odliczanie do narodzin drugiego wspólnego dziecka. Para, która w czerwcu podzieliła się radosną wiadomością o ciąży, jest już coraz bliżej finału. Zanim jednak maluch pojawi się na świecie, przyszli rodzice postanowili świętować ten wyjątkowy moment w gronie bliskich i znajomych. Zorganizowali baby shower, na którym pojawiła się m.in. Maja Rutkowski. Celebrytka pokazała w mediach społecznościowych fragmenty przygotowań i dekoracje.
Dla Dominiki Serowskiej i Marcina Hakiela ostatnie miesiące są wyjątkowo intensywne. Para wychowuje już syna Romea, a w czerwcu oficjalnie potwierdziła, że ponownie zostanie rodzicami. Serowska przez dłuższy czas utrzymywała ciążę w tajemnicy. O tym, że spodziewa się kolejnego dziecka, poinformowała dopiero wtedy, gdy jej ciążowy brzuch był już wyraźnie widoczny. Od tamtej pory przyszła mama coraz częściej pokazuje fragmenty swojego życia w ciąży. Wiadomo, że drugie dziecko pary ma przyjść na świat w listopadzie 2026 roku. Dla Dominik Serowskiej będzie to drugie dziecko, natomiast Marcin Hakiel po raz czwarty zostanie ojcem.
Teraz przyszedł czas na jedno z wydarzeń, które na stałe wpisały się w oczekiwanie na narodziny dziecka. Baby shower było okazją do spotkania w kameralnym gronie i wspólnego świętowania z przyszłymi rodzicami.
POLECAMY: Dominika Serowska nie chce pojednania z Cichopek i Kurzajewskim? Wymowne słowa

Maja Rutkowski pojawiła się na baby shower
Wśród gości zaproszonych na baby shower znalazła się Maja Rutkowski. Jej obecność nie jest szczególnym zaskoczeniem. To właśnie ona należała do grona osób, które wiedziały o ciąży Dominiki Serowskiej jeszcze zanim informacja została oficjalnie ogłoszona. Sama Dominika wspominała, że sekret znały m.in. koleżanki z programu „Królowa przetrwania”. Tym razem Maja Rutkowski mogła już otwarcie świętować razem z przyszłymi rodzicami. Celebrytka pokazała w mediach społecznościowych fragmenty przygotowań do przyjęcia. Na wydarzenie zabrała także efektowny bukiet przeznaczony dla przyszłej mamy.

Samo przyjęcie zostało urządzone w eleganckim i bardzo stonowanym stylu. Zamiast intensywnych kolorów postawiono na delikatną paletę barw. Pojawiły się przede wszystkim odcienie beżu, bieli oraz przygaszonego różu. Całość nawiązywała do popularnej estetyki boho, która od kilku sezonów cieszy się dużym zainteresowaniem podczas rodzinnych uroczystości. Dekoracje stworzyły przytulną, spokojną atmosferę. Nie zabrakło oczywiście balonów, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów całej aranżacji. To właśnie one sprawiły, że internauci zaczęli zastanawiać się, czy gospodarze przyjęcia nie zdecydowali się w ten sposób przemycić informacji, której oficjalnie jeszcze nie przekazali.
Co ciekawe, sama Maja Rutkowski już wcześniej należała do grona osób wtajemniczonych w ciążę Serowskiej. Jej obecność na baby shower była więc naturalnym dopełnieniem tej historii.
POLECAMY: Marcin Hakiel PRZESADZIŁ? Szokujące słowa w „Pytaniu na śniadanie”
Różowe balony zdradziły płeć dziecka?
Najwięcej emocji wzbudziła kolorystyka dekoracji. Zgaszony róż pojawił się na balonach i innych elementach wystroju, co dla części obserwatorów stało się pretekstem do postawienia pytania o płeć dziecka. Czy Dominika Serowska i Marcin Hakiel rzeczywiście czekają na córeczkę? Na ten moment nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia takiej informacji. Para nie ujawniła publicznie, czy ich drugie wspólne dziecko będzie chłopcem, czy dziewczynką. Sam kolor dekoracji nie jest więc wystarczającym dowodem, by przesądzać tę kwestię.
Różowe akcenty mogą oczywiście kojarzyć się z dziewczynką, ale równie dobrze mogły zostać wybrane wyłącznie ze względów estetycznych. Tym bardziej że cała aranżacja została utrzymana w bardzo modnej, neutralnej stylistyce, w której róż stanowił tylko jeden z kilku kolorów. Fani pary mają jednak powody, by uważnie przyglądać się kolejnym publikacjom. Dominika Serowska i Marcin Hakiel do tej pory dość świadomie dzielili się szczegółami dotyczącymi swojego życia rodzinnego. Ciążę przez długi czas utrzymywali w tajemnicy, a gdy zdecydowali się ją ogłosić, nie zdradzili od razu wszystkich szczegółów.
Wiadomo natomiast, że rodzina już przygotowuje się do kolejnej wielkiej zmiany. Romeo, który urodził się w grudniu 2024 roku, wkrótce zostanie starszym bratem. Dla Dominiki Serowskiej będzie to kolejny etap macierzyństwa, a dla Marcina Hakiela powiększenie rodziny do czwórki dzieci.
W przypadku tancerza będzie to już czwarte dziecko. Z poprzedniego małżeństwa z Katarzyną Cichopek ma córkę Helenę i syna Adama, a z Dominiką Serowską wychowuje syna Romea. Drugie wspólne dziecko pary ma pojawić się na świecie w listopadzie. Na razie więc różowe balony pozostają jedynie elementem dekoracji i nie można na ich podstawie stwierdzić, że Serowska i Hakiel rzeczywiście powitają na świecie córeczkę.

POLECAMY: Marcin Hakiel już tak nie wygląda. Zaszalał u fryzjera? [FOTO]

news
Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję w sprawie programu
„Sanatorium miłości” od lat przyciąga widzów historiami uczestników, którzy po sześćdziesiątce postanawiają otworzyć się na nowe znajomości i uczucia. Teraz pojawiły się najnowsze informacje dotyczące przyszłości programu. Dowiedz się więcej!
„Sanatorium miłości” to format, który od lat pokazuje, że na miłość, przyjaźń i nowe życiowe doświadczenia nigdy nie jest za późno. Bohaterowie programu, czyli osoby po sześćdziesiątce, wyjeżdżają do sanatorium, gdzie poznają nowych ludzi, przeżywają wspólne przygody i mają szansę rozpocząć zupełnie nowy rozdział. Program łączy elementy randkowego reality show z osobistymi historiami uczestników, dzięki czemu widzowie mogą obserwować zarówno romantyczne uniesienia, jak i trudniejsze momenty.
Nieodłączną częścią programu są zadania i różnego rodzaju wyzwania, które pozwalają uczestnikom lepiej się poznać. W kolejnych odcinkach nie brakuje wspólnych randek, rozmów, aktywności fizycznych czy sytuacji wymagających od bohaterów odwagi i otwartości. To właśnie podczas takich momentów często wychodzą na jaw prawdziwe emocje, rodzą się sympatie, ale również pojawiają się pierwsze konflikty i zazdrość.
Od pierwszego sezonu program prowadzi Marta Manowska, która towarzyszy uczestnikom podczas ich pobytu i pomaga im otworzyć się na nowe relacje. Prezenterka jest również znana widzom z takich formatów TVP jak „Rolnik szuka żony” czy „The Voice Senior”. W „Sanatorium miłości” jej rolą jest nie tylko prowadzenie programu, ale również rozmowy z bohaterami i towarzyszenie im w najbardziej osobistych momentach.
POLECAMY: Rozżalony Matteo Brunetti zabrał głos po „TzG”. Słusznie odpadł?
Co dalej z „Sanatorium miłości”? TVP podjęła decyzję
Teraz pojawiły się najnowsze informacje dotyczące przyszłości formatu. TVP podjęła decyzję o kontynuacji programu, a oficjalnie ruszyły zdjęcia do dziewiątej edycji „Sanatorium miłości”. Produkcja ponownie zabierze widzów w podróż pełną nowych znajomości, emocji i historii uczestników, którzy zdecydowali się dać sobie kolejną szansę na szczęście.
Tym razem zdjęcia odbywają się w dolinie Wisły, u stóp Czantorii i Równicy, czyli w dobrze znanym fanom programu Ustroniu. To właśnie tutaj realizowano również pierwszą i drugą edycję „Sanatorium miłości”. Malownicze okolice Beskidu Śląskiego ponownie staną się więc tłem dla historii dwunastu kuracjuszy, którzy przed kamerami będą szukać przede wszystkim nowych wrażeń, przyjaźni i oczywiście miłości.
Dwunastu bohaterów spotkało się w malowniczym Uzdrowisku Ustroń, a ich historie są bardzo różnorodne. Wśród uczestników znaleźli się między innymi trener personalny z Lublina, podróżnik z Bielska-Białej, pasjonat wędkarstwa z Niepołomic, kucharz z Anglii, przedstawicielka handlowa z Rzeszowa, „Cekinowa królowa” z Warszawy, przedszkolanka z Łęcznej oraz tarocistka z Zawiercia. Każdy z nich przyjechał do programu z własną historią i innymi oczekiwaniami.
Dziewiąta edycja będzie miała również swój szczególny motyw przewodni. Tym razem uczestnicy będą musieli wykazać się odwagą. Produkcja postawi przed nimi pytania dotyczące śmiałości, pewności siebie i hartu ducha. Czy po sześćdziesiątce łatwiej jest podejmować ryzyko i walczyć o własne szczęście, czy może wręcz przeciwnie? Odpowiedzi na te pytania uczestnicy będą musieli znaleźć już podczas pobytu w Ustroniu.
Na premierę dziewiątej edycji trzeba będzie jednak jeszcze poczekać. Emisja nowych odcinków najprawdopodobniej rozpocznie się w niedzielnym paśmie od marca 2027 roku w TVP1. Na razie ekipa programu pracuje na planie w Ustroniu, a dwunastu nowych kuracjuszy rozpoczyna swoją przygodę u stóp Czantorii i Równicy. Czy wśród nich znajdzie się para, której relacja przetrwa także po zakończeniu programu? Tego widzowie dowiedzą się dopiero podczas emisji dziewiątej edycji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?
Lubicie oglądać „Sanatorium miłości”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!














Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
showbiz4 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
showbiz4 dni temuWieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę
-
news3 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news3 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
showbiz5 dni temuCo dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat
-
news3 dni temuFilip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
-
news3 dni temuPolsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?

Dodaj komentarz