Śledź nas

showbiz

Iwona Pavlović zdradziła, jak potraktował ją Edward Miszczak. Miło?

Opublikowano

w dniu

Choć od lat jest jedną z największych gwiazd „Tańca z gwiazdami”, rzadko mówi tak otwarcie o tym, co dzieje się za kulisami programu. Tym razem Iwona Pavlović zdradziła, jak naprawdę wyglądają jej relacje z Edwardem Miszczakiem i co usłyszała od niego przez telefon. Jej wyznanie wywołało spore poruszenie tuż przed wielkim finałem show. Dowiedz się więcej!

Iwona Pavlović od początku istnienia „Tańca z Gwiazdami” pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci programu. Przez lata widzowie przyzwyczaili się do jej ostrych ocen, profesjonalizmu i bezkompromisowego podejścia do uczestników. Dziś trudno wyobrazić sobie jurorski skład bez słynnej „Czarnej Mamby”.

Jurorka odwiedziła ostatnio studio „Faktu”, gdzie w szczerej rozmowie opowiedziała nie tylko o nadchodzącym finale programu, ale także o swojej wieloletniej pozycji w telewizji i relacjach z władzami stacji. Szczególnie dużo emocji wzbudził temat jej współpracy z Edwardem Miszczakiem.

Jak przyznała Iwona Pavlović, mimo upływu lat nadal czuje się ważną częścią programu i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. Jurorka zdradziła, że zwykle już pod koniec jednej edycji otrzymuje informacje dotyczące kolejnego sezonu.

“Myślę, że jestem potrzebna w tym programie, bo to nie ja dzwonię, tylko otrzymuję telefon: “Iwona, blokuj sobie termin”. Mimo że na papierze jeszcze brak podpisu, ja już trochę wiem. To się dzieje przeważnie, jak już się kończy jedna edycja. Wtedy informują mnie, czy już na przykład jesień mam sobie blokować, czy nie” – wyznała.

POLECAMY: „Farma”: Aksel Rumenov zdradził kulisy. Widzowie tego nie widzieli

Iwona Pavlović wyznała prawdę o Edwardzie Miszczaku

Największe zaskoczenie wzbudziła jednak historia związana z początkiem pracy Edwarda Miszczaka w Polsacie. Jak opowiadała jurorka, nowy dyrektor programowy stacji zadzwonił do niej osobiście i już wtedy dał jej do zrozumienia, że bardzo zależy mu na dalszej współpracy.

“Czuję dużo szacunku. Pamiętam, jak Edward zadzwonił, jak już przyszedł do Polsatu. Było mi bardzo miło, jak powiedział, że dzwoni do mnie pierwszej właśnie dlatego, że mnie ceni i chciałby, żebym pewien czas dla niego zabookowała” – ujawniła.

Nie mogło zabraknąć także pytania o to, jakim szefem jest Edward Miszczak. Choć media wielokrotnie rozpisywały się o jego wymagającym charakterze, jurorka „Tańca z Gwiazdami” nie kryła, że bardzo ceni sobie współpracę z dyrektorem programowym Polsatu.

Jak podkreśliła, ich relacje mają przede wszystkim profesjonalny charakter, ale jednocześnie opierają się na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Dodatkowo docenia to, że może liczyć na sporą swobodę w swojej pracy przy programie.

“Czuję, że mnie ceni, ale myślę, że Edward też jest bardzo profesjonalny w tym, co robi. Wiem, że lubi emocje i bardzo się z nim zgadzam, bo uważam, że emocje to jest najpiękniejsze, co nas prowadzi w życiu, a tym bardziej w telewizji” – stwierdziła.

Jurorka zdradziła również, że Edward Miszczak potrafi być bardzo bezpośredni i nie owija w bawełnę, jeśli coś mu się nie podoba. Jej zdaniem właśnie ta szczerość sprawia, że wiele osób ceni go jako szefa.

“Ja lubię Edwarda też dlatego, że daje mi wolną rękę i mogę robić, co chcę. No nie krzyczy na mnie, słuchajcie (śmiech). Czuję od niego taki duży szacunek skierowany w moją stronę, zresztą z wzajemnością. (…) Ale on jest też bardzo bezpośredni, bo jak coś mu się nie podoba, to potrafi powiedzieć, że coś jest źle. Nie ma “kombinowań alpejskich” – mówiła Pavlović.

Jurorka przyznała, że do świata show-biznesu weszła już jako dojrzała kobieta, dzięki czemu łatwiej było jej zachować dystans do telewizyjnej popularności i nie zatracić siebie w świecie kamer oraz wielkich emocji.

“Ja się chyba nie zatraciłam. Weszłam do tego biznesu jako taka dojrzała kobieta, więc nie przewróciło mi to w głowie wszystkiego do góry nogami. Wiemy, że każdemu bardzo łatwo może odbić ta przysłowiowa palma. Staram się być sobą, na ile mogę” – powiedziała.

W dalszej części rozmowy Iwona Pavlović opowiadała również o swoich doświadczeniach związanych z tańcem turniejowym. Nie ukrywała, że scena i uwaga publiczności przez lata dawały jej ogromną satysfakcję i do dziś lubi emocje towarzyszące telewizyjnym występom.

“Ja byłam nasycona tymi brawami i oklaskami, kiedy tańczyłam. Lubię to” – dodała.

Tymczasem emocje wokół „Tańca z Gwiazdami” sięgają zenitu, bo już w najbliższą niedzielę widzowie zobaczą wielki finał programu. O Kryształową Kulę zawalczą Gamou Fall, Paulina Gałązka, Magdalena Boczarska oraz Sebastian Fabijański. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jeden z najbardziej emocjonujących finałów ostatnich lat.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer zakochany? Prezenter zdradził szczegóły nowej relacji z 20-latką

Lubicie Iwonę Pavlović? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Iwona Pavlović i Tomasz Szymuś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – półfinał “TzG”
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – półfinał “TzG”
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – półfinał “TzG”
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – półfinał “TzG”

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Miszczak przerwał milczenie ws. Cichopek i Kurzajewskiego: “Źle wybrali”. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Odejście Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego z „Halo tu Polsat” wciąż wywołuje ogromne emocje. Po dniach spekulacji głos w sprawie zabrał sam Edward Miszczak, który nie tylko skomentował rozstanie z prezenterami, ale także zdradził, jak dziś patrzy na ich zawodowe decyzje. Dowiedz się więcej!

Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski dołączyli do Telewizji Polsat wraz ze startem śniadaniówki „Halo tu Polsat”. Para zadebiutowała na antenie 31 sierpnia 2024 roku, dzień po premierze nowego formatu. Wcześniej przez lata wspólnie prowadzili „Pytanie na śniadanie”, a ich zawodowa współpraca z czasem przerodziła się również w związek.

Przez ostatnie miesiące byli jednymi z najważniejszych twarzy weekendowej śniadaniówki Polsatu. Regularnie prowadzili rozmowy z gośćmi, relacjonowali najważniejsze wydarzenia i współtworzyli program, który miał skutecznie rywalizować z pozostałymi śniadaniówkami na rynku.

W ubiegłym tygodniu para opublikowała wspólne oświadczenie, w którym poinformowała o zakończeniu współpracy ze stacją. Komunikat szybko obiegł media i wywołał falę komentarzy wśród widzów oraz branży telewizyjnej.

“Pragniemy poinformować, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu podjęliśmy decyzję o zakończeniu naszej współpracy z telewizją Polsat. Czas spędzony w stacji był dla nas niezwykle cennym doświadczeniem i ważnym przystankiem w dotychczasowej karierze zawodowej. Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, wspólną pracę oraz możliwość współtworzenia projektów, które na stałe wpisały się w codzienność naszych Widzów” – czytamy w oświadczeniu.

Na tym jednak komunikat się nie zakończył. Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski podkreślili, że zamierzają wykorzystać najbliższe miesiące na rozwój własnych projektów oraz marek osobistych.

“Teraz nadszedł czas na kolejne kroki. Zamykamy ten etap z poczuciem spełnienia i pełną gotowością na nowe wyzwania zawodowe. Najbliższe miesiące zamierzamy poświęcić na intensywny rozwój naszych marek osobistych oraz realizację autorskich projektów, którymi już wkrótce się z Wami podzielimy” – dodali.

Kilka godzin później pojawiły się jednak nowe doniesienia. Według ustaleń Pudelka to nie prezenterzy zrezygnowali ze współpracy, lecz Polsat zdecydował o nieprzedłużeniu z nimi kontraktów. Informator serwisu twierdził również, że para do ostatniej chwili była przekonana, iż wróci na antenę po wakacyjnej przerwie.

“To nie oni zrezygnowali. To Polsat zdecydował, że nie przedłuży z nimi kontraktu. Jednocześnie nie zaproponowano im żadnego innego projektu, więc ich współpraca ze stacją po prostu się kończy. Ich miejsce w “Halo tu Polsat” zajmie nowy duet prowadzących. Katarzyna i Maciej jeszcze do dziś byli przekonani, że pojawią się na jesiennej ramówce i wrócą na antenę po wakacjach” – wyjaśnił informator Pudelka.

POLECAMY: Mandaryna ma już partnera w „Tańcu z Gwiazdami”? To dopiero niespodzianka

Miszczak komentuje rozstanie z Cichopek i Kurzajewskim. “Kiedyś źle wybrali”

Teraz do całej sprawy po raz pierwszy odniósł się Edward Miszczak. W rozmowie z „Faktem” dyrektor programowy Polsatu przyznał, że zakończenie współpracy przebiegło w dobrej atmosferze, a jednocześnie zwrócił uwagę na zmieniające się realia rynku medialnego. Jego zdaniem dla wielu znanych twarzy telewizji coraz atrakcyjniejszym miejscem do rozwoju staje się internet.

“Skończył się im kontrakt. Mają prawo wyboru. (…) Dzisiaj realnym konkurentem jest Internet. Jeśli te pary prowadzą tam swoje programy, na swoich warunkach, w swoim wymiarze czasu i za kompletnie inne pieniądze, no to wybierają jakąś drogę. Myślę, że ta para trochę już miała dość telewizji, może wzięła sobie jakąś małą przerwę. Natomiast rozstaliśmy się świetnie. To jest dwójka znakomitych prowadzących. Nie jest im w życiu łatwo, bo jak pan wie, kiedyś źle wybrali i do dzisiaj płacą za to cenę” – powiedział Miszczak.

Słowa dyrektora programowego Polsatu z pewnością ponownie rozbudzą dyskusję wokół kulis rozstania Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego ze stacją. Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy prezenterzy ujawnią swoje kolejne zawodowe plany. Jedno jest jednak pewne – ich odejście z „Halo tu Polsat” pozostaje jednym z najgłośniejszych wydarzeń tegorocznego sezonu telewizyjnego i jeszcze długo będzie budzić emocje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Majka Jeżowska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Nie wszyscy byli zachwyceni

Chcielibyście zobaczyć “Cichopków” np. w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Kurzajewski, Kacia Cichopek, Ewa Wachowicz (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat)
Paulina Sykut-Jeżyna, Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Edward Miszczak, Krzysztof Ibisz, Jasper Sołtysiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna ,Edward Miszczak, Krzysztof Ibisz, Jasper Sołtysiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna ,Edward Miszczak, Krzysztof Ibisz, Jasper Sołtysiewicz, Matteo Brunetti (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Mandaryna ma już partnera w „Tańcu z Gwiazdami”? To dopiero niespodzianka

Opublikowano

w dniu

przez

Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” wystartuje już za kilka tygodni, a emocje wokół programu rosną z dnia na dzień. Choć produkcja wciąż oficjalnie nie ujawniła tanecznych par, do mediów zaczynają przeciekać kolejne informacje. Jedna z nich dotyczy Mandaryny, która ma stworzyć duet z wyjątkowym tancerzem. Dowiedz się więcej!

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się niezwykle emocjonująco. Produkcja sukcesywnie odkrywa kolejne karty, przedstawiając uczestników, którzy już od 6 września rozpoczną walkę o Kryształową Kulę. Widzowie poznali już pełną listę gwiazd, jednak największą tajemnicą pozostają zawodowi tancerze i ich partnerzy.

W nowym sezonie na parkiecie zobaczymy między innymi Helenę Englert, Martę „Mandarynę” Wiśniewską, Piotra „Gumę” Gumulca, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Matteo Brunettiego, Izabelę Kunę, Joannę Jędrzejczyk, Monikę Borzym, Dominika Rupińskiego, Karolinę „Kaeyrę” Baran, Jaspera Sołtysiewicza oraz Dominika Smaruja. To właśnie oni powalczą o zwycięstwo w najnowszej odsłonie tanecznego hitu Polsatu.

Mimo że produkcja konsekwentnie nie zdradza oficjalnego składu par, w mediach pojawiają się kolejne nieoficjalne informacje. Jak ustalił Pudelek, jedną z najbardziej wyczekiwanych uczestniczek programu – Mandarynę – czeka współpraca z nową twarzą w gronie profesjonalnych tancerzy.

POLECAMY: Majka Jeżowska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Nie wszyscy byli zachwyceni

Z kim Mandaryna zatańczy w nowej edycji “TzG”?

Według ustaleń portalu partnerem Mandaryny ma zostać Krystian Rzymkiewicz. Dla tancerza będzie to debiut w roli trenera w „Tańcu z Gwiazdami”, choć w świecie tańca od dawna należy do ścisłej czołówki i może pochwalić się imponującym dorobkiem.

“Krystian to tancerz, którego widzowie mogą kojarzyć przede wszystkim z programu You Can Dance, który wygrał oraz współpracy z Julią Wieniawą. Na swoim koncie ma jednak znacznie więcej sukcesów – jest mistrzem świata w Showdance, a także wystąpił na Eurowizji jako członek grupy tanecznej towarzyszącej Alicji Szemplińskiej. Teraz po raz pierwszy sprawdzi się w roli trenera w Tańcu z Gwiazdami a jego partnerką będzie Mandaryna” – przekazał informator z produkcji na łamach Pudelka.

Krystian Rzymkiewicz dał się szerzej poznać widzom w 2025 roku, kiedy zwyciężył w programie „You Can Dance”. Od tamtej pory jego kariera nabrała tempa. Tancerz współpracował z wieloma artystami, a szczególne zainteresowanie wzbudziły jego wspólne projekty z Julią Wieniawą.

To właśnie ten wątek dodatkowo rozpala wyobraźnię fanów. Od kilku tygodni media informują bowiem, że Julia Wieniawa ma dołączyć do jury „Tańca z Gwiazdami”, zastępując Ewę Kasprzyk. Choć Polsat nie potwierdził jeszcze oficjalnie tych doniesień, nazwisko aktorki nieustannie pojawia się w kontekście programu.

Jeśli informacje o parze Mandaryna – Krystian Rzymkiewicz okażą się prawdziwe, będzie to jeden z najciekawszych duetów nowego sezonu. Doświadczenie sceniczne wokalistki połączone z energią i nowoczesnym stylem młodego tancerza mogą sprawić, że para szybko stanie się jedną z faworytek widzów.

Na oficjalne potwierdzenie wszystkich tanecznych par trzeba jeszcze chwilę poczekać. Produkcja tradycyjnie buduje napięcie przed premierą programu, stopniowo ujawniając kolejne szczegóły nowego sezonu.

Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie. Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” wystartuje już 6 września, a widzowie przekonają się, czy medialne doniesienia okażą się prawdziwe i czy Mandaryna rzeczywiście zatańczy u boku Krystiana Rzymkiewicza w walce o Kryształową Kulę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Grzegorz Collins pierwszy raz o rozstaniu z Sylwią Bombą. Ujawnił kulisy [WYWIAD]

Cieszycie się z udziału Mandaryny w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Marta Wiśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krystian Rzymkiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Marta Wiśniewska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krystian Rzymkiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krystian Rzymkiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krystian Rzymkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Majka Jeżowska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Nie wszyscy byli zachwyceni

Opublikowano

w dniu

przez

Wakacyjne eksperymenty w „Dzień dobry TVN” nie zwalniają tempa. Tym razem w roli współprowadzącej programu zadebiutowała Majka Jeżowska, która od samego rana wzbudzała ogromne emocje wśród widzów. Opinie? Tym razem są wyjątkowo podzielone. Dowiedz się więcej!

„Dzień dobry TVN” od 2005 roku pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Tegoroczne wakacje są jednak wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w historii śniadaniówka emitowana jest codziennie. Produkcja wykorzystała tę okazję do wprowadzenia nowych cykli oraz odważniejszych eksperymentów z prowadzącymi.

Jednym z największych hitów letniej ramówki okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach projektu znane osoby wracają do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzają miejsca związane z dzieciństwem i dzielą się wspomnieniami. Zwieńczeniem każdego turnusu jest występ gwiazdy w roli współprowadzącego porannego programu.

Jako pierwsza do rodzinnych stron zabrała widzów Tatiana Okupnik, która po zakończeniu swojego reportażu poprowadziła jedno z wydań programu u boku Ewy Drzyzgi i Krzysztofa Skórzyńskiego. Jej debiut został bardzo dobrze oceniony przez internautów.

Później w projekcie pojawili się między innymi Norbi, Michał Pazdan, Ralph Kaminski oraz Barbara Kurdej-Szatan. Szczególnie duet Ralpha Kaminskiego z Dorotą Wellman zebrał mnóstwo pozytywnych opinii, podobnie jak występ Barbary Kurdej-Szatan, po którym wielu widzów zaczęło sugerować, że aktorka świetnie odnalazłaby się w gronie stałych prowadzących programu.

„Basia pasuje do Krzysztofa. Mam nadzieję, że na dłużej zostanie w ‘Dzień dobry TVN’”, „Miło Panią widzieć”, „Coś czuję, że Basia to jest odpowiednia osóbka na tym stanowisku”, „Basia zamiast Ewy to byłby sztos”, „Mam nadzieję, że zabawi tu na dłużej” – pisali w mediach społecznościowych widzowie po jej występie.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Grzegorz Collins pierwszy raz o rozstaniu z Sylwią Bombą. Ujawnił kulisy [WYWIAD]

Debiut Majki Jeżowskiej w „Dzień dobry TVN” wywołał prawdziwą burzę wśród widzów

Teraz przyszedł czas na kolejną gwiazdę. Szóstą uczestniczką „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” została Majka Jeżowska. Artystka wróciła wspomnieniami nad polskie morze, gdzie jako nastolatka spędzała wakacje. Opowiadała o najpiękniejszych chwilach z młodości, a zwieńczeniem jej udziału było współprowadzenie piątkowego programu u boku Sandry Hajduk-Popińskiej oraz Marcina Sawickiego.

Od samego rana Majka Jeżowska aktywnie uczestniczyła w niemal każdym elemencie programu. Pojawiała się w kuchni, rozmawiała z aktorami serialu „Na Wspólnej” oraz Błażejem Królem, brała udział w rozmowach w kąciku show-biznesowym, a także dyskutowała z gościnią o podróżach na Azory. Jej energia i spontaniczność szybko zostały zauważone przez widzów.

Od samego rana pod transmisją programu w mediach społecznościowych pojawiały się dziesiątki komentarzy widzów. Wielu internautów podkreślało, że Majka Jeżowska świetnie odnalazła się w roli współprowadzącej i chętnie oglądałoby ją częściej w „Dzień dobry TVN”.

„Majka Jeżowska wygląda obłędnie, stara się bardzo, żeby program był atrakcyjny. Brawo”, „Uwielbiam panią Majkę – wspomnienia z dzieciństwa i jest jak Ibisz, coraz młodsza”, „Pani Majka jest fenomenalna, dobrze by było gdyby dołączyła do teamu TVN”, „Pani Majka byłaby świetną prowadzącą, wniosła energię do studia. Bardziej pasuje niż niejedna prowadząca” – czytamy w komentarzach.

Nie zabrakło jednak również głosów krytycznych. Część widzów uznała, że temperament Majki Jeżowskiej momentami zdominował program, a jej sposób prowadzenia nie wszystkim przypadł do gustu.

„Jeżowska niestety nie nadaje się do takich programów”, „Gaduła bez pohamowań”, „Nie da się tego oglądać”, „Pani Jeżowska wszystkim przerywa i ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat”, „Pani Jeżowska ciągle przerywa i jest upierdliwa. Nie da się oglądać” – oceniali internauci.

Jak widać, występ Majki Jeżowskiej wywołał znacznie więcej emocji niż poprzednie wakacyjne debiuty. Jedni są zachwyceni jej naturalnością i ogromną energią, inni uważają, że w roli współprowadzącej była zbyt ekspresyjna. Jedno jest jednak pewne – o jej występie mówi dziś wielu widzów programu.

Przed fanami „Dzień dobry TVN” kolejne tygodnie pełne niespodzianek. Produkcja potwierdziła już, że następnymi bohaterami „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” będą bracia Golec, którzy zabiorą widzów do miejsc związanych ze swoim dzieciństwem, a na zakończenie turnusu spróbują swoich sił jako współprowadzący śniadaniówkę. Wszystko wskazuje na to, że wakacyjne eksperymenty TVN jeszcze nieraz zaskoczą widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Antoni Królikowski nie odpuszcza? Zapowiada walkę po wyroku sądu

Majka Jeżowska pasowałaby do “Dzień dobry TVN” na stałe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska, Majka Jeżowska, Marcin Sawicki (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN)
Sandra Hajduk-Popińska, Majka Jeżowska, Marcin Sawicki, Bartek Boratyn (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

prze.tv

TYLKO U NAS: Grzegorz Collins pierwszy raz o rozstaniu z Sylwią Bombą. Ujawnił kulisy [WYWIAD]

Opublikowano

w dniu

przez

Rozstanie Sylwii Bomby i Grzegorza Collinsa zaskoczyło fanów, którzy jeszcze niedawno kibicowali ich związkowi. Teraz głos po raz pierwszy zabrał sam biznesmen, ujawniając kulisy zakończenia relacji i komentując medialne doniesienia. Dowiedz się więcej!

Sylwia Bomba i Grzegorz Collins przez wiele miesięcy uchodzili za jedną z najbardziej zgodnych par polskiego show-biznesu. Wspólne podróże, rodzinne zdjęcia oraz udział w telewizyjnych projektach sprawiały, że internauci chętnie śledzili rozwój ich relacji. Nic więc dziwnego, że informacje o rozstaniu wywołały ogromne poruszenie.

Choć oficjalnie para zaczęła pokazywać się razem jesienią 2023 roku, sami przyznawali, że poznali się znacznie wcześniej. Przez długi czas chronili swoją prywatność, a dopiero później zdecydowali się opowiedzieć publicznie o łączącym ich uczuciu. Z czasem Grzegorz Collins stał się także bardzo ważną osobą w życiu córki Sylwii Bomby.

Ich związek rozwijał się również na oczach widzów. Grzegorz Collins pojawiał się u boku partnerki w programie „Gogglebox. Przed telewizorem”, razem wystąpili także w „Orzeł czy reszka?” oraz specjalnym odcinku serialu Stopklatki „Zajazd. Będzie się działo”. Wszystko wskazywało na to, że przed nimi jeszcze wiele wspólnych planów.

Kilka dni temu media obiegła jednak wiadomość o rozstaniu pary. Niedługo później Sylwia Bomba opublikowała obszerne oświadczenie, w którym zapewniła, że decyzja została podjęta w zgodzie, a między nią a byłym partnerem nie ma konfliktu.

“Kochani! Rodzina dla mnie zawsze była najważniejsza. Kto mnie obserwuje, ten bardzo dobrze wie. Wiele pytań i trochę czasu upłynęło zanim byliśmy gotowi aby Wam powiedzieć: niestety ktoś nas uprzedził. Tak, to prawda. Nie jesteśmy już w tercecie, tylko w duecie. Od jakiegoś czasu. Nie doszukujcie się dram, bo ich nie ma. Czasem drogi ludzi się po prostu rozchodzą. Moje małe życie które stworzyłam jest bezpieczne i zaopiekowane. Tosia ma wspaniały kontakt z Grzegorzem i wszystko u nas dobrze. Uwierzcie, można się rozstać w spokoju, z klasą i bez prania brudów. Na Grzesia nie pozwolę powiedzieć złego słowa. Przeżyliśmy wspaniałe lata razem. Dziękuję za każdy moment i każdą lekcję. Dziękuję za morze wsparcia. Za każdy telefon wczoraj i wszystkie wiadomości. Tymczasem w duecie: ŚCISKAMY” – czytamy.

POLECAMY: Antoni Królikowski nie odpuszcza? Zapowiada walkę po wyroku sądu

TYLKO U NAS: Grzegorz Collins ujawnia, jak dziś wygląda jego relacja z Sylwią Bombą

Teraz po raz pierwszy po rozstaniu głos publicznie zabrał również Grzegorz Collins. Nasza reporterka serwisu PrzeAmbitni.pl spotkała go podczas premiery nowych perfum OVERDOSE marki ARMAF Club de Nuit Intense. W rozmowie biznesmen został zapytany o kulisy zakończenia związku z Sylwią Bombą i przyznał, że przez dłuższy czas oboje starali się utrzymać rozstanie w tajemnicy, licząc na to, że uda im się zachować prywatność.

“Długo [czyt. ukrywaliśmy]. To nie było kilka dni i chcieliśmy to zrobić po prostu jak najnormalniej się da, jak najmniej rozgłosu, ale to się nam kompletnie nie udało. Absolutnie żadne z nas nie lobowało do tego, żeby ten, żeby to było rozpisywane wszędzie. Nie podoba mi się bardzo przepisywanie niektórych portali, które po prostu przepisują rzeczy, które absolutnie nie mają nic związanego z rzeczywistością” – wyznał Grzegorz Collins.

Grzegorz Collins nie ukrywał również, że cała sytuacja jest dla niego bardzo trudna. Podkreślił jednak, że mimo zakończenia związku nie wyobraża sobie złych relacji z Sylwią Bombą, o której wypowiada się wyłącznie z ogromnym szacunkiem.

“Nie wyobrażam sobie mieć złych stosunków z Sylwią. Zawdzięczam jej bardzo dużo. Poświęciła mi bardzo dużo swojego życia. Otworzyła przede mną swój dom. Dała mi Tosię do wychowania, więc mogę mówić o niej tylko w samych superlatywach” – wyjaśnił.

Biznesmen zdradził również, że mimo rozstania nadal utrzymuje bliską relację z córką influencerki. Jak sam przyznał, dziewczynka traktuje go jak tatę i zamierza być obecny w jej życiu tak długo, jak tylko będzie to możliwe.

“Tosia nazywa mnie swoim tatusiem. Innego nie ma. Jestem najbliżej niej, więc tak długo jak to będzie możliwe to będę na zawsze z nią. To tak jakby traktuję jak swoje dziecko. Wychowywałem ją trzy lata” – powiedział w rozmowie z naszą reporterką.

W rozmowie nie zabrakło także mocnych słów pod adresem osób, które próbują doszukiwać się sensacji wokół rozstania. Grzegorz Collins stanowczo zdementował plotki o rzekomym nowym partnerze Sylwii Bomby i przyznał, że publikowanie niepotwierdzonych informacji może wyrządzić ogromną krzywdę.

“To jest bzdura i to kompletna. I tak jakby dlaczego ktoś, kto pisze taką kompletną bzdurę nie rozumie, że może wyrządzić krzywdę drugiej osobie i postawić ją w bardzo złym świetle […] Dlaczego ktoś tego nie rozumie? To są trudne momenty dla dwóch stron. Coś bardzo fajnego, co planowaliśmy, nie wyszło. Potrzebujemy się wyciszyć, potrzebujemy żeby emocje opadły. Ja mam emocje, ona ma emocje i ktoś wypisuje taką bzdurę na na pół Polski. No przecież to jest dramat. Ja bym się tak w życiu nie zachował, ale to jest czyjeś sumienie i nie moje. I ja już na ten temat nic więcej nie powiem. Więc absolutnie ktokolwiek to zrobił, nie wiem. Powinien się wstydzić” – powiedział dyplomatycznie.

Na koniec biznesmen został zapytany, czy jest już gotowy na nowy związek. Odpowiedź była jednoznaczna i nie pozostawiła żadnych wątpliwości.

„Myślę, że absolutnie nie” – przyznał krótko.

Słowa Grzegorza Collinsa pokazują, że mimo zakończenia związku z Sylwią Bombą oboje starają się zachować wzajemny szacunek i przede wszystkim zadbać o dobro najbliższych. Wszystko wskazuje na to, że zamiast publicznych sporów i wzajemnych oskarżeń postawili na spokój, klasę i budowanie dobrych relacji mimo rozstania.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: CASTING: Jak wziąć udział w programie „Nasz Nowy Dom”?

Jesteście zaskoczeni tak miłym rozstaniem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Grzegorz Collins (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Grzegorz Collins (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Sylwia Bomba (fot. zdjęcie prasowe Stopklatka)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością