Śledź nas

showbiz

Izabela Kuna pod ostrzałem widzów „Tańca z Gwiazdami”. Jest faworyzowana?

Opublikowano

w dniu

Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł kolejne występy, emocje i sporo komentarzy dotyczących ocen jurorów. Tym razem oberwało się Izabeli Kunie, której samba została wysoko oceniona przez jury, ale część widzów kompletnie nie zgodziła się z punktacją. W sieci pojawiły się nawet zarzuty o faworyzowanie aktorki. Dowiedz się więcej!

Za nami trzeci odcinek 19. edycji „Tańca z Gwiazdami”, który tym razem został w całości poświęcony Maryli Rodowicz. Uczestnicy zatańczyli do największych przebojów królowej polskiej estrady, a sama Maryla Rodowicz zasiadła za stołem jurorskim i oceniała występy razem z pozostałymi jurorami. Nie zabrakło również jej występu na scenie, dzięki czemu wieczór rzeczywiście został zdominowany przez twórczość jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek.

Ostatecznie z programem pożegnali się Matteo Brunetti i Izabela Skierska. W rywalizacji pozostali natomiast Helena Englert, Mandaryna, Krzysztof Kwiatkowski, Dominik Smaruj, Kaeyra, Piotr „Guma” Gumulec, Dominik Rupiński, Izabela Kuna, Joanna Jędrzejczyk oraz Jasper Sołtysiewicz. Dla wszystkich oznacza to kolejne tygodnie treningów, presji i walki o pozostanie w programie.

Od początku 19. edycji sporo uwagi przyciąga Izabela Kuna, która szybko zaczęła być wymieniana w gronie uczestników mających spore szanse na dalszą rywalizację. Aktorka może liczyć na wysokie noty jurorów, ale jednocześnie jej występy coraz częściej wywołują dyskusje wśród widzów. Tym razem komentarzy było wyjątkowo dużo, a ich wspólnym mianownikiem okazały się właśnie przyznane punkty.

W trzecim odcinku Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz zatańczyli sambę do „Małgośki” Maryli Rodowicz. Para otrzymała łącznie 35 punktów. Choć samba jest jednym z trudniejszych tańców, a jurorzy dostrzegli w występie wiele mocnych stron, część widzów uznała, że przyznana nota była zbyt wysoka w porównaniu z ocenami innych uczestników.

POLECAMY: Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia?

Iza Kuna jest faworyzowana w “Tańcu z Gwiazdami”?

W mediach społecznościowych szybko pojawiły się głosy sugerujące, że Izabela Kuna może być traktowana przez jury inaczej niż pozostali uczestnicy. Internauci zaczęli porównywać jej punktację z notami innych par i zastanawiać się, czy oceny rzeczywiście odpowiadają temu, co zobaczyli na parkiecie. Warto podkreślić, że są to opinie widzów, a nie potwierdzone informacje dotyczące sposobu oceniania przez jurorów.

„Przecież to jakiś kabaret, damska wersja Karolka”, „Albo mi się wydaje, albo ktoś tu jest odrobinę faworyzowany… Nic nie mam do pani Izy, ale mało samby w sambie, a mimo to jury jakby z marszu dodało ze dwa punkty”, „Zarówno w 1 odcinku, jak i dzisiaj ma zwyżone noty” – czytamy w komentarzach.

Na tym jednak lista zarzutów się nie skończyła. Kolejni internauci pisali:

„35 punktów? Chyba trochę przesada”; „Moim zdaniem kilka innych par zatańczyło dziś zdecydowanie lepiej”; „Nie twierdzę, że było źle, ale skąd aż tyle punktów?” – pisali widzowie.

Wyraźnie widać więc, że część publiczności zaczyna zwracać uwagę nie tylko na sam występ Izabeli Kuny, ale przede wszystkim na to, jak jej punktacja wypada w porównaniu z innymi parami.

Co ciekawe, Izabela Kuna otrzymała w tym odcinku dokładnie tyle samo punktów co Dominik Rupiński oraz Krzysztof Kwiatkowski. I właśnie tutaj pojawia się kolejny zgrzyt, na który zwracają uwagę internauci. Część widzów uważa bowiem, że zarówno Dominik Rupiński, jak i Krzysztof Kwiatkowski zaprezentowali się tego wieczoru zdecydowanie lepiej, dlatego zestawienie ich wszystkich z identyczną liczbą punktów wzbudziło dodatkowe kontrowersje.

Trzeba jednak pamiętać, że ocena tańca nie jest wyłącznie kwestią tego, kto zrobił na widzu największe wrażenie. Jurorzy oceniają technikę, rytm, pracę ciała, wykonanie poszczególnych figur i wiele innych elementów, których widz przed telewizorem może nie dostrzec. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że różnice w odbiorze poszczególnych występów są coraz większe. Izabela Kuna ma więc za sobą kolejny udany dla niej odcinek pod względem punktacji, ale jednocześnie po raz kolejny znalazła się w centrum dyskusji o ocenach jury. Czy w kolejnych tygodniach również będzie otrzymywać tak wysokie noty? To z pewnością będzie bacznie obserwowane przez widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?

Iza Kuna według Was jest faworyzowana? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jurorzy w 3 odcinku (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Maryla Rodowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iza Kuna i Michał Bartkiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia

Opublikowano

w dniu

przez

Sonia Szklanowska była jedną z najbardziej zapamiętanych uczestniczek „Hotelu Paradise”, a jej nagła śmierć w maju 2025 roku wstrząsnęła zarówno bliskimi, jak i widzami programu. Teraz Ata Postek, która znała ją jeszcze z czasów reality show, zdecydowała się opowiedzieć o ich relacji i o poczuciu winy, które towarzyszy jej do dziś. Padły bardzo osobiste słowa. Przeczytaj całość już teraz!

Kiedy Sonia Szklanowska pojawiła się w drugiej edycji „Hotelu Paradise”, niemal natychmiast zdobyła sympatię widzów. W reality show pełnym emocji, rywalizacji i konfliktów wyróżniała się spokojem, naturalnością i ogromną autentycznością. Fani szybko zwracali uwagę na to, że nie próbuje nikogo udawać, a właśnie dzięki temu wydawała się niezwykle bliska osobom oglądającym program.

Widzowie szczególnie pokochali jej szczerość oraz sposób, w jaki budowała relacje z innymi uczestnikami. Sonia Szklanowska nie szukała skandali ani taniej sensacji, które często stają się przepustką do popularności po reality show. Zamiast tego stawiała na emocje i prawdziwość. Po zakończeniu programu nie zamierzała jednak zniknąć z przestrzeni publicznej.

Sonia Szklanowska konsekwentnie rozwijała swoją karierę i próbowała nowych zawodowych dróg. Szczególnie ważna okazała się dla niej muzyka. Artystka nagrywała własne utwory, a jeden z nich został nawet oficjalną piosenką otwierającą kolejną edycję programu, który przyniósł jej rozpoznawalność. Z czasem zaczęła rozwijać się również telewizyjnie.

Widzowie mogli oglądać ją w programie podróżniczym „Jedziemy na wakacje”, który współprowadziła z Rafałem Cieszyńskim. Dla wielu osób było to kolejne zaskoczenie, ponieważ Sonia Szklanowska bardzo dobrze odnalazła się w roli prowadzącej. Jej energia, spontaniczność i naturalny kontakt z ludźmi sprawiały, że coraz więcej osób zaczynało postrzegać ją jako pełnoprawną osobowość telewizyjną.

Dlatego wiadomość, która pojawiła się 17 maja 2025 roku, była dla fanów ogromnym szokiem. Media poinformowały o śmierci Soni Szklanowskiej, która miała zaledwie 25 lat. W sieci niemal natychmiast pojawiły się tysiące komentarzy pełnych niedowierzania i bólu. Internauci przypominali jej ostatnie zdjęcia, nagrania i plany na przyszłość, które wydawały się dopiero nabierać rozpędu.

Początkowo niejasne były szczegóły śmierci, co potęgowało falę spekulacji i pytań. Dopiero po czterech miesiącach pojawiły się oficjalne ustalenia dotyczące tragedii. Z komunikatów wynikało, że „Bezpośrednią przyczyną śmierci było uduszenie poprzez zadzierzgnięcie, czyli samo powieszenie się”. Te informacje były dla wielu osób szokiem, bo całkowicie nie współgrały z wizerunkiem pełnej życia i planów dziewczyny, jaką znali jej fani.

POLECAMY: Maryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?

Ata Postek wspomina ostatni kontakt z Sonią

Po śmierci Soni Szklanowskiej wiele osób, które znały ją bliżej, zaczęło wracać myślami do ich ostatnich rozmów i wspólnie spędzonych chwil. Jedną z takich osób jest Ata Postek, która również poznała Sonię dzięki „Hotelowi Paradise”. Dziś przyznaje, że dopiero po czasie zaczęła dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie potrafiła odczytać jako sygnałów ostrzegawczych. W szczerej rozmowie z Wiktorem Słojkowskim z portalu Kozaczek opowiedziała o ich relacji, codziennych rozmowach i zmianach, które z perspektywy czasu wydają jej się znacznie bardziej znaczące.

Ata Postek podkreśliła jednak, że podczas ich codziennych kontaktów nie otrzymywała jasnego sygnału, że jej przyjaciółka znajduje się w poważnym kryzysie. Ich rozmowy dotyczyły przede wszystkim zwyczajnych spraw, relacji i codzienności.

„Zawsze, jak rozmawiałyśmy, to takie romantyczne rzeczy, chłopaki i bardziej pod tym względem wygląd. A to ona dzwoniła: “O Jezu, znowu przytyłam, o nie, teraz chcę to, a ten, zakochałam się w tym, a nie, już nie chcę” i to było bardziej takie takie gadanie. (…) I tak jak właśnie wcześniej mówiłam, że dopiero jak sobie później pomyślałam, że rzeczywiście zmieniła się i nawet jej głos się zmienił, a ja tego nie zauważałam” – stwierdziła Postek.

Najbardziej bolesny okazał się jednak dla Aty Postek ich ostatni kontakt. Jak wynika z jej relacji, zaledwie dwa tygodnie przed tragedią Sonia napisała do niej i zapytała, jak się czuje. Ata nie odpowiedziała wtedy, ponieważ było już późno. Zakładała, że tak jak wcześniej, będzie jeszcze okazja, aby oddzwonić i spokojnie porozmawiać. Z perspektywy czasu ta sytuacja stała się dla niej źródłem ogromnych wyrzutów sumienia.

„Jeszcze dwa tygodnie wcześniej rozmawiałyśmy co tydzień. I ona wyjechała z rodzicami i mówię, a dobra, to jej nie męczę, bo jest na wyjeździe, to później oddzwonię. I ona do mnie jeszcze coś napisała, jak się czujesz, co tam u ciebie? I zawsze oddzwaniałam. Ja nie oddzwoniłam wtedy, bo już było późno. (…) No i wtedy też myślę, że może bym coś porozmawiała, jeżeli ona już to planowała, może by było inaczej” – wyznała.

Wspomnienia Aty Postek są dziś przede wszystkim bolesnym świadectwem przyjaźni i straty. Sonia Szklanowska pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienia z „Hotelu Paradise”, nagrania i muzykę, ale również ludzi, którzy nadal próbują zrozumieć jej odejście. Słowa Aty pokazują, że po takiej tragedii pytania „co by było, gdyby” mogą pozostać z człowiekiem na bardzo długo. I właśnie dlatego jej najnowsze wyznanie wybrzmiewa tak mocno.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak i Marianna Schreiber napisały do Chajzera po ślubie z 20-letnią Bianką. Miło?

Pamiętacie Sonię z “Hotelu Paradise”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ata Postek (fot. screen YouTube Kozaczek)
Sonia Szklanowska (fot. screen Instagram Sonia Szklanowska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Paulina Młynarska obejrzała nową „Lalkę”. Nie gryzła się w język

Opublikowano

w dniu

przez

Nowa „Lalka” Netfliksa od początku budziła ogromne zainteresowanie. Serial inspirowany powieścią Bolesława Prusa pojawił się na platformie 16 września i szybko stał się jednym z szeroko komentowanych tytułów. W produkcji w głównych rolach występują Tomasz Schuchardt jako Stanisław Wokulski oraz Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka. Po premierze swoją opinią podzieliła się Paulina Młynarska. Dziennikarka najpierw zwróciła uwagę na aktorstwo i kostiumy, jednak później jej ocena produkcji stała się zdecydowanie bardziej krytyczna.

Lalka” to sześcioodcinkowy polski serial Netfliksa wyreżyserowany przez Pawła Maślonę. Twórcy przedstawili historię znaną z powieści Prusa, jednocześnie wprowadzając do niej nowe elementy i uwspółcześniając niektóre wątki. Oprócz Sandry Drzymalskiej i Tomasza Schuchardta w obsadzie znaleźli się m.in. Dariusz Chojnacki jako Ignacy Rzecki, Jacek Braciak jako Tomasz Łęcki, a także Magdalena Cielecka, Piotr Adamczyk, Julia Wyszyńska i Piotr Pacek.

POLECAMY: Doda i jej lalka-sobowtór. Podobne!?


Paulina Młynarska zaczęła od pochwał

Paulina Młynarska zdecydowała się obejrzeć serial po premierze i później opublikowała w mediach społecznościowych obszerny komentarz. Dziennikarka podkreśliła, że do produkcji podeszła z pozytywnym nastawieniem, ponieważ zależy jej na polskiej kulturze i rodzimych twórcach.

Obejrzałam „Lalkę” na Netfliksie. Oglądałam życzliwie, ponieważ dobrze życzę polskim twórcom i polskiej kulturze. Uważam też, że mamy w Polsce fenomenalnych aktorów, bijących na głowę niejedną szkołę aktorską w różnych miejscach Europy. To prawdziwa plejada wspaniałych artystek i artystów. I nie inaczej jest w „Lalce”. Pierwsze, co mnie uderzyło, to absolutnie przepiękne, wybitne kostiumy Doroty Roqueplo oraz fenomenalne aktorstwo – zaczęła Paulina Młynarska na Instagramie.

W jej wypowiedzi nie zabrakło więc pozytywnych słów dotyczących strony wizualnej produkcji oraz pracy aktorów. Szczególnie doceniła kostiumy przygotowane przez Dorotę Roqueplo. Na tym jednak pochwały się zakończyły. W dalszej części wpisu Paulina Młynarska skupiła się przede wszystkim na scenariuszu i zmianach, jakie twórcy wprowadzili względem literackiego pierwowzoru.

POLECAMY: Miłosna bomba na Netflixie! „Lalka” Bolesława Prusa w wersji 2026 – sprawdź, kto zagra Łęcką i Wokulskiego

„To jest napisanie tej historii od nowa”

Dziennikarka przyznała, że wraz z kolejnymi odcinkami jej odczucia wobec serialu stawały się coraz bardziej krytyczne. Jej zdaniem zmiany wprowadzone przez twórców wykraczają poza zwykłe dostosowanie klasycznej powieści do wymogów współczesnej produkcji telewizyjnej.

Niestety, w miarę oglądania ręce opadały mi coraz niżej, zaś oczy zachodziły mgłą niedowierzania. Nie chcę być zjadliwie złośliwa, więc postaram się ująć rzecz możliwie kulturalnie i łagodnie: zmiany wprowadzone w scenariuszu nie są zmianami wynikającymi z adaptowania powieści na potrzeby współczesnego serialu. To jest napisanie tej historii od nowa, z wykorzystaniem tytułu należącego do wielkiej klasyki polskiej literatury oraz imion i nazwisk doskonale znanych nam bohaterów i bohaterek – pisała Paulina Młynarska w social mediach.

Paulina Młynarska zaznaczyła również, że jej zdaniem problemem nie byłyby aż tak daleko idące zmiany, gdyby produkcja nie została przedstawiona jako „Lalka”. W jej ocenie wykorzystanie tytułu i dobrze znanych postaci sprawia, że widzowie mają prawo oczekiwać większej zgodności z historią stworzoną przez Bolesława Prusa.

Mam jednak poczucie, że Prus został tutaj potraktowany instrumentalnie. Jego nazwisko, tytuł powieści i jej bohaterowie posłużyli jako marka mająca nabić oglądalność. Bo to nie jest adaptacja „Lalki”. Rozumiem natomiast, że kolejny sezon serialu będzie się już rozgrywał na Dzikim Zachodzie. Skoro Izabela Łęcka może dostać w mordę i wziąć w żyłę, wszystko jest możliwe! – skwitowała Paulina Młynarska.

POLECAMY: Polska lalka Barbie, Anella ma konkurentkę! Zobaczcie jak wygląda

Kontynuuj czytanie

showbiz

Maryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?

Opublikowano

w dniu

przez

Dwa tygodnie temu na antenę powrócił „Taniec z Gwiazdami”, a widzowie ponownie mogli śledzić zmagania gwiazd na parkiecie. Tydzień temu poznaliśmy natomiast pierwszą parę, która musiała pożegnać się z programem. Jak dziś wyglądał trzeci odcinek tanecznego show z gościnnym udziałem piątej jurorki – Maryli Rodowicz? Zobacz relację już teraz!

Tydzień temu, w drugim odcinku, widzowie mogli zajrzeć do Akademii Czarnej Mamby. Jej gospodynią była Iwona Pavlović, która w swoim charakterystycznym stylu postanowiła zdradzić widzom tajniki poszczególnych tańców. Jurorka wyjaśniła zasady dotyczące walca angielskiego, walca wiedeńskiego, cza-czy oraz jive’a, pokazując, na co szczególną uwagę powinni zwracać zarówno uczestnicy, jak i oglądający program.

Najmniej punktów za swój występ otrzymali Monika Borzym i Michał Kassin, którzy zmierzyli się z jivem. Para zdobyła zaledwie 19 punktów, przez co jako pierwsza w tej edycji musiała pożegnać się z programem. Decyzja wywołała sporo emocji wśród widzów, którzy w mediach społecznościowych komentowali ich występ:

„Słabiutki występ; Trochę mi się jej szkoda zrobiło; Kassin załamany; Najsłabszy występ wieczoru; Według mnie nie było tak źle; Kilka niedociągnięć, ale dużo energii”.

Dziś natomiast przyszedł czas na trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami”, który został zdominowany przez twórczość jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Motywem przewodnim wieczoru była „Maryla Night”, dlatego uczestnicy zaprezentowali swoje choreografie do największych przebojów Maryli Rodowicz, w tym „Małgośki” oraz „Niech żyje bal”. Sama wokalistka pojawiła się w studiu w wyjątkowej roli – zasiadła za stołem jurorskim jako piąta jurorka.

Jak zawsze, poza fanami, publicznością oraz bliskimi uczestników, na widowni tanecznego hitu Polsatu nie zabrakło również znanych twarzy ze świata show-biznesu, mediów i internetu. Wśród zaproszonych gości pojawili się m.in. Mikołaj Cieślak, Piotr Mróz, Misheel Jargalsaikhan, Robert Rowiński i Michał Kot.

POLECAMY: Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?

Poznaj punktację i opinie jurorów za trzeci odcinek

  1. Matteo Brunetti i Izabela Skierska
  • Taniec: Cha-cha
  • Punkty: 30
  • Komentarz jurora:“Było poprawnie zrobione, proste nogi. Ale było to wszystko takie przeciągnięte bez rytmu” – ocenił Tomasz Wygoda.

Tuż po występie fani od razu ruszyli do komentowania w sieci:

“Muzyka swoje, oni swoje”; “Być może ja jestem mniej wymagająca niż jurorzy, ale dla mnie to była naprawdę dobra cha-cha”; “Za mocno go skrytykowali , niepotrzebnie aż szkoda tak po ludzku” – pisali widzowie programu.

2. Krzysztof Kwiatkowki i Sara Janicka

  • Taniec: Rumba
  • Punkty: 35
  • Komentarz jurora:“Krzystzof bardzo mi się podobało, że jesteś taki uważny na Sarę […] Ta rumba była taka intymna […] Masz takie niesamowite napięcie w ciele” – mówiła zachwycona Julia Wieniawa.

Widzowie nie mogli powstrzymać emocji i od razu zaczęli dzielić się swoimi opiniami tuż po występie:

“Za dużo show, podnoszeń i udziwnień. Za mało kroków podstawowych rumby”; “Raczej to taki taniec współczesny niż rumba”, “Dla mnie to był spektakl” – czytamy w sekcji komentarzy.

3. Iza Kuna i Michał Bartkiewicz

  • Taniec: Samba
  • Punkty: 35
  • Komentarz jurora: “Zabrakło wykończenia i płynności […] To nie zmienia faktu, że jesteś niesamowita” – stwierdził Wygoda. Z kolei Rafał Maserak wtrącił: “Jesteśmy w programie rozrywkowym i mamy się dobrze bawić”.

Komentarze od fanów zaczęły spływać tuż po zejściu gwiazd z parkietu:

“Tam w ogóle nie było tańca”, “Damska wersja Karolaka?”, “Za co ten 35 punktów?”; “Najgorszy występ Izy” – pisali rozczarowani fani.

4. Kaeyra i Kacper Rutka

  • Taniec: Quickstep
  • Punkty:
  • Komentarz jurora:“Powiem Ci, że chyba jesteś stworzona do tańców standardowych. Po pierwsze jesteś bardzo ładnie ustawiona” – zauważona Pavlović.

Tuż po występie sieć zalała fala opinii i komentarzy od widzów:

“Zdecydowanie lepiej niż tydzień temu; 37 punktów, wreszcie sprawiedliwa ocena; Ja muszę powiedzieć, że był to naprawdę świetny quickstep. Było szybko, skocznie i elegancko! Rama też była dobrze ułożona, co od razu dało się zauważyć. Standardy jej służą!” – pisali fani wokalistki.

5. Piotr Gumulec i Julia Suryś

  • Taniec: Salsa
  • Punkty: 28 – najniższa nota odcinka
  • Komentarz jurora: “Wrzuciłeś serce w biodra […] Ja się obawiałem, że się skupisz na rozrywkowej wersji siebie i będziesz na tym się koncentrować, ale Ty naprawdę pracujesz i za to naprawdę trzeba Ci dać duże brawa” – powiedział Wygoda.

Wystarczyło kilka sekund, by po zakończeniu występu w internecie zrobiło się naprawdę głośno.

“Czemu tak mało punktów?; Kuna była gorsza, a miała lepsze oceny; Dla mnie Gumulec to odkrycie tego sezonu, bo mniej pajacuje niż Karolak” – czytamy na Facebooku stacji.

6. Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko

  • Taniec: Foxtrot
  • Punkty: 37
  • Komentarz jurora:“Od 1 odcinka obserwuję każdego rozwój […] Dzisiaj mam wrażenie, że zrobiłaś największy rozwój od 1 odcinka” – powiedział zachwycony Maserak.

Tuż po występie fani od razu ruszyli do komentowania w sieci:

“Mam wrażenie, że za dużo punktów; Joasia się naprawdę rozwija i jest progres; Mnie czegoś zabrakło w tym tańcu” – czytamy.

7. Mandaryna i Krystian i Rzymkiewicz

  • Taniec: Rumba
  • Punkty: 39
  • Komentarz jurora:“Bardzo mi się podobało to jak operowaliście rytmem […] Ta rumba była idealną rumbą […] Naprawdę gratuluję, bo to było coś wspaniałego” – oceniła Wieniawa.

Widzowie nie mogli powstrzymać emocji i od razu zaczęli dzielić się swoimi opiniami tuż po występie:

“Zdecydowanie lepsza rumba niż Krzyśka i Sary; To było coś wspaniałego; Ode mnie mocne 10 punktów; Mandaryna i Krystian do finału!” – pisali widzowie.

8. Helena Englert i Roman Osadchiy

  • Taniec: Jive
  • Punkty: 41 – najwyższa nota odcinka
  • Komentarz jurora:“To było szaleństwo […] Ja nie wiem czy Ty w ogóle pracujesz czy tak Ci wszystko przychodzi na pstryk? Oczywiście żartuje” – mówił Wygoda. Zaś Wieniawa wtrąciła: “Ja się zmęczyłam za Ciebie”.

Komentarze od fanów zaczęły spływać tuż po zejściu gwiazd z parkietu:

“Helena do finału; Najlepszy jive w tej edycji; Zasłużone 40 punktów; To był ogień; Z jaką w ogóle lekkością to zatańczyła” – czytamy.

9. Dominik Rupiński i Estelle François

  • Taniec: Foxtrot
  • Punkty: 35
  • Komentarz jurora: “Zachwycałeś nas. Masz wspaniałe ciało. Teraz pokazałeś, że w tej ramie potrafisz się postawić” – zauważył Wygoda.

Tuż po występie sieć zalała fala opinii i komentarzy od widzów:

“Bardzo poprawny taniec; Najlepszy influencer w historii TzG; Jak dobrze widzieć zdrową Estelle; Bardzo Wam kibicuję” – pisali fani Dominika.

10. Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta

  • Taniec: Tango
  • Punkty: 40
  • Komentarz jurora:“Dzisiaj nawet ja wstaję, bo szczerze to był taniec tego wieczoru. Gratulacje” – powiedziała krótko Wieniawa.

Zaraz po występie internet dosłownie eksplodował komentarzami widzów:

“Jaki on jest przystojny; Przepiękne tango; Daria to umie nauczyć; Zasłużone mocno 40 punktów; Dla mnie najlepszy występ w 3 odcinku” – pisali widzowie.

11. Dominik Smaruj i Magda Tarnowska

  • Taniec: Walc wiedeński
  • Punkty: 36
  • Komentarz jurora:“15 lat temu do tego utworu [czyt. “Niech żyje bal”] udało mi się wygrać “Taniec z Gwiazdami” – przypomniał Maserak. Zaś Wieniawa wtrąciła: “Miałam poczucie jak Was oglądałam to, że Wy stworzyliście sobie taki mały, prywatny bal”.

Występ natychmiast stał się tematem rozmów w sieci, oto niektóre z komentarzy:

“Przepiękny występ; Ja nie rozumiem tych zachwytów, bez szału; Bywały lepsze walce, ale ten też był piękny; Bez sensu te płaczliwe historie” – czytamy w komentarzach.

POLECAMY: Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie wśród widzów: „Straszna szkoda”

Kto pożegnał się z walką o Kryształową Kulę?

W trzecim odcinku na samym dole tabeli jurorskiej znalazła się Piotr i Julia (28 punktów) oraz Matteo i Iza (30 punktów). Finalnie z programu pożegnali się Matteo i Iza.

Chwilę po werdykcie widzowie zasypali media społecznościowe stacji komentarzami:

  • “Niesprawiedliwie, dla mnie powinna wylecieć Jędrzejczyk, malutki postęp”;
  • “O nie, tego się nie spodziewałam”;
  • “Byli zdecydowani gorsi, np. Kuna, która zrobiła kabaret z samby”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?

Zgadzacie się z dzisiejszym werdyktem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Helena Englert (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Kamil Kuroczko, Kaeyra (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Daria Syta i Jasper Sołtysiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Helena Englert (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Dominik Rupiński (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Izabela Kuna, Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Joanna Jędrzejczyk, Kamil Kuroczko (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Joanna Jędrzejczyk, Kamil Kuroczko (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Joanna Jędrzejczyk, Kamil Kuroczko (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Marta Wiśniewska, Krystian Rzymkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Marta Wiśniewska, Krystian Rzymkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Paulina Sykut-Jeżyna, Krzysztof Ibisz (fot. AKPA)
Tomasz Wygoda, Julia Wieniawa, Maryla Rodowicz, Rafał Maserak, Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Marta Wiśniewska, Krystian Rzymkiewicz (fot. AKPA)
Krystian Rzymkiewicz, Marta Wiśniewska, Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Estelle François, Dominik Rupiński, Daria Syta, Jasper Sołtysiewicz, Helena Englert, Julia Suryś, Roman Osadchiy, Marta Wiśniewska (fot. AKPA)
Maryla Rodowicz, Rafał Maserak (fot. AKPA)
Maryla Rodowicz (fot. AKPA)
Kaeyra, Kacper Rutka (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Izabela Kuna, Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Joanna Jędrzejczyk, Kamil Kuroczko (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Maryla Rodowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Tomasz Wygoda, Julia Wieniawa, Maryla Rodowicz, Rafał Maserak, Iwona Pavlović (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Izabela Skierska, Matteo Brunetti, (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Krzysztof Kwiatkowski, Sara Janicka (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Izabela Kuna, Michał Bartkiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Maryla Rodowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Maryla Rodowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Maryla Rodowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Helena Englert (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Piotr Mróz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Izabela Kuna, Michał Bartkiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krzysztof Kwiatkowski, Sara Janicka (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Matteo Brunetti i Iza Skierska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec, Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Dominik Smaruj, Magdalena Tarnowska (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Roman Osadchiy, Helena Englert (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Estelle François, Dominik Rupiński (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Daria Syta, Jasper Sołtysiewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Kacper Rutka, Kaeyra (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Tomasz Jan Wygoda (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Julia Wieniawa (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Mikołaj Cieślak (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Maryla Rodowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Obejrzałem „Girls of Warsaw” na Prime Video. I mam jeden problem: PO CO to powstało?

Opublikowano

w dniu

przez

Na początku roku zapowiadano produkcję, która miała pokazać życie influencerek od zupełnie innej strony. Andziaks, Ola Nowak, Jessica Mercedes i Klaudia Sadownik miały wpuścić kamery nie tylko do swojej pracy, ale również do codzienności, pokazując widzom znacznie więcej niż starannie przygotowane treści z Instagrama, YouTube’a czy TikToka. Obejrzałem cały sezon i mam wrażenie, że „Girls of Warsaw” ostatecznie nie zmienia obrazu bohaterek, który znamy z mediów społecznościowych. Co więcej, momentami trudno nie zadać sobie pytania: gdzie właściwie jest ten serial dokumentalny, który nam obiecywano?

„Girls of Warsaw” to zaledwie sześć odcinków, a pierwsze pięć trwa niewiele ponad dwadzieścia minut. Prime Video udostępnił cały sezon 18 września, więc całość można pochłonąć praktycznie w jeden wieczór. I tutaj pojawia się pierwszy problem. Jeżeli naprawdę chciano stworzyć format, który pokaże influencerki z mniej kontrolowanej strony, to trudno mi uznać, że tak krótka forma pozwoliła wejść wystarczająco głęboko w ich życie. Zamiast dużej, wielowątkowej produkcji dostajemy raczej szybki przegląd kilku sytuacji, spotkań i wyjazdów.

Jeżeli celem „Girls of Warsaw” było odczarowanie stereotypu influencera, który „nic nie robi”, to również nie jestem przekonany, że ten plan się udał. Owszem, dostajemy kilka momentów pokazujących, że taka praca wymaga dużej elastyczności. Partner Oli Nowak narzeka nawet na to, że często musi ona zmieniać plany i odwoływać wcześniej ustalone rzeczy. Klaudia Sadownik jedzie natomiast do Krakowa, aby zobaczyć swoją kolekcję ubrań stworzoną dla znanej sieciówki. Tylko że dla mnie to nadal za mało, żeby całkowicie zmienić sposób postrzegania tej branży.

Tym bardziej że w serialu bardzo mocno wybrzmiewa również druga strona życia bohaterek. W jednym z odcinków Luka, mąż Andziaks, zdradza, że jego żona w 2024 roku zarobiła dwa miliony złotych z samych wyświetleń, podczas gdy on miał zarobić nieco ponad 800 tysięcy. Chwilę wcześniej oglądamy Andziaks, która bez większego problemu jest w stanie wydać niemal 10 tysięcy złotych na halloweenową dekorację w postaci ogromnej dyni. Trudno więc oczekiwać, że widz nie zacznie porównywać swojego życia z rzeczywistością pokazaną na ekranie.

Podobnie jest w przypadku Oli Nowak, która mieszka w warszawskim apartamentowcu Złota 44. W pewnym momencie pada informacja, że jej mąż płaci 20 tysięcy złotych czynszu miesięcznie. I właśnie tutaj „Girls of Warsaw” paradoksalnie robi coś zupełnie odwrotnego do tego, co prawdopodobnie chciało osiągnąć. Zamiast sprawić, że widz pomyśli: „wow, to jednak ciężka praca”, momentami może pomyśleć: „wow, ale one mają życie”. Czy to jest złe? Nie. Czy może budzić emocje? Oczywiście. Ale trudno jednocześnie dziwić się, że przy takim obrazie życia pojawiają się komentarze dotyczące pieniędzy, konsumpcji czy materializmu.

POLECAMY: Joanna Jędrzejczyk chciała odejść z „TzG”? Niepokojące wieści przed 3. odcinkiem

Rok nagrań, sześć odcinków. Coś poszło nie tak?

Do tego dochodzi jeszcze jeden problem: czas. Zdjęcia do „Girls of Warsaw” rozpoczęły się mniej więcej rok temu, a widz dostaje historię, w której obserwuje między innymi końcówkę ciąży Andziaks. Dzisiaj influencerka jest już mamą kilkumiesięcznego Franco. Jeszcze bardziej dziwnie wypada wątek Oli Nowak, bo w serialu oglądamy jej przygotowania do ślubu, rozmowy o wielkim dniu i moment, w którym Ola Nowak mówi, że chciałaby, aby Andziaks została mistrzynią ceremonii. Tyle że ślub Oli Nowak mamy już dawno za sobą – odbył się na początku lipca tego roku.

No sorry, ale oglądając to we wrześniu 2026 roku, trudno nie odnieść wrażenia, że oglądamy wydarzenia, które zdążyły już mocno się zestarzeć. Serial miał pokazywać życie influencerek i ich rzeczywistość, a tymczasem widz dostaje materiał sprzed wielu miesięcy, podczas gdy życie bohaterek zdążyło już pójść kilka kroków dalej. I właśnie ten przeskok czasowy jest w „Girls of Warsaw” wyjątkowo odczuwalny.

Ciekawie wypada za to sam reunion, który poprowadził Maks Behr, reporter „Halo tu Polsat”. Szósty odcinek trwa już około 44 minut i jest właściwie rozmową podsumowującą pierwszych pięć części. Klaudia Sadownik przyznała, że przed zobaczeniem materiału spodziewała się reality-show z lektorem i dynamicznym montażem. Andziaks z kolei mówiła, że spodziewa się wszystkiego. Tylko tutaj pojawia się moje pytanie: czego właściwie miała się spodziewać, skoro sama uczestniczyła w nagraniach i doskonale wiedziała, co zostało zarejestrowane? W dodatku podczas reunionu Andziaks była już po ciąży i nie miała Franco w brzuchu, co tylko jeszcze mocniej przypomina widzowi, jak dawno temu powstawała zasadnicza część programu.

I chyba sam reunion najlepiej podsumowuje problem tego formatu. Jessica Mercedes powiedziała wprost:

„U mnie nie było pikantnych rzeczy, tylko takie luzerskie” – powiedziała Jessica.

I właściwie trudno mi się z tym nie zgodzić. Owszem, wokół „Girls of Warsaw” pojawiały się medialne dyskusje dotyczące między innymi zarobków Andziaks, ale jeśli ktoś włączał ten serial z nadzieją na wielkie sekrety, afery i rzeczy, których bohaterki nigdy wcześniej nie pokazywały, może poczuć niedosyt. Nie ma tutaj wielkiej bomby. Nie ma momentu, po którym człowiek odkłada telefon i mówi: „Okej, tego się nie spodziewałem”.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Andziaks zdecydowała się pokazać również znacznie bardziej osobistą i trudną historię. W jednym z odcinków opowiedziała przed kamerami o swoim dzieciństwie, relacji z ojcem i dziadkiem oraz problemie alkoholu w rodzinie. Andziaks wspominała:

„I słyszałam jak mój dziadek noże ostrzył i mówił, że nas za**je tej nocy […] Mało kto o tym wie, ale no i mój tatuś i mój dziadek lubili alkohol, więc u nas w domu czasami były takie awantury, że moja babcia wiele razy po prostu gdzieś tam ratowała nas z tego wszystkiego, więc przez to też na pewno była taką silną i mocną kobietą. Nas, to też tak ukształtowało, ale na pewno też się na nas odbiło” – mówiła przed kamerami.

I właśnie takich momentów chciałbym w tym programie zobaczyć więcej. Nie kolejnego wyjazdu czy zaaranżowanego spotkania, ale sytuacji, w których bohaterki rzeczywiście odsłaniają kawałek siebie.

Podobnie jest z Jessicą Mercedes, która w serialu opowiada o swoim życiu uczuciowym, złamanym sercu i funkcjonowaniu jako singielka. To również jest coś, czego nie da się sprowadzić wyłącznie do kolejnej stylizacji czy zdjęcia z luksusowego wyjazdu. Problem w tym, że te bardziej osobiste historie są w „Girls of Warsaw” trochę porozrzucane i szybko ustępują miejsca kolejnym, znacznie lżejszym scenom.

I dlatego moje podsumowanie jest chyba prostsze, niż można byłoby się spodziewać. „Girls of Warsaw” nie odmieniło mojego obrazu Andziaks, Oli Nowak, Jessiki Mercedes czy Klaudii Sadownik. Nie powiedziałbym, że produkcja pokazała je w złym świetle, ale też absolutnie nie sprawiła, że nagle zobaczyłem je zupełnie inaczej. To dla mnie po prostu krótka, lekka rozrywka i całkiem niezły „odmóżdżacz”, który można wciągnąć z ciekawości w jeden wieczór. Całość to niewiele ponad 160 minut materiału, więc nawet jeśli po pierwszym odcinku nie jesteście przekonani, nie musicie poświęcać na ten eksperyment całego weekendu.

Mam jednak nadzieję, że jeśli Prime Video zdecyduje się na drugi sezon, produkcja zostanie zrealizowana zdecydowanie szybciej. Bo największym problemem „Girls of Warsaw” jest dla mnie właśnie to, że oglądamy wydarzenia, które zdążyły się już mocno zestarzeć. Jeśli ma to być serial dokumentalny o życiu influencerek, chciałbym zobaczyć ich rzeczywistość znacznie bliżej momentu premiery. Więcej spontaniczności, mniej ustawianych sytuacji, więcej prawdziwego „tu i teraz” i przede wszystkim więcej materiału. Bo sześć krótkich odcinków to zdecydowanie za mało, żeby naprawdę wejść za kulisy życia czterech tak różnych bohaterek. Na pierwszy sezon? Spoko. Na wielkie wydarzenie? Dla mnie zdecydowanie nie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie. „Straszna szkoda”

A Wam się podoba ta produkcja? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Luka i Andziaks (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Klaudia Sadownik, Jessica Mercedes, Ola Nowak i Andziaks (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Jessica Mercedes (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Klaudia Sadownik (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Ola Nowak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Andziaks (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością