showbiz
Magda Steczkowska relacjonuje dramatyczne chwile z lotniska w Krakowie – wiemy, co się stało
Na krakowskim lotnisku w Balicach doszło do scen, które wielu pasażerom na długo zapadną w pamięć. Samolot linii Enter Air podczas lądowania nagle wypadł z pasa startowego. Na pokładzie znajdowało się niemal 200 osób, a przestrzeń powietrzna została natychmiast zamknięta. Wśród podróżujących była Magda Steczkowska, która na żywo relacjonowała cały koszmar w mediach społecznościowych. Dowiedz się więcej, co wydarzyło się w Krakowie!
Niedziela, 14 września, miała być dla pasażerów rutynowym dniem podróży. Jednak podczas lądowania samolot Enter Air nie zdołał utrzymać się na pasie i wypadł poza jego obręb. To dramatyczne zdarzenie w jednej chwili sparaliżowało pracę krakowskiego portu lotniczego, a wszyscy obecni na miejscu stali się świadkami scen, które trudno będzie zapomnieć. Choć obyło się bez ofiar, niepokój i strach udzielił się niemal każdemu.
Po incydencie władze lotniska musiały podjąć natychmiastowe kroki bezpieczeństwa. Cała przestrzeń powietrzna nad Balicami została zamknięta, a wszystkie planowane loty odwołano lub przekierowano do innych portów. Setki pasażerów utknęły w terminalu, a na tablicach przylotów i odlotów co chwilę pojawiały się kolejne komunikaty o opóźnieniach. Normalne funkcjonowanie lotniska udało się przywrócić dopiero po jedenastu godzinach – krótko po północy.
Podróż, która miała być rutynowa, zamieniła się w wielogodzinny koszmar. Wśród podróżnych narastała frustracja, zmęczenie i znużenie, a sam fakt, że niektórzy spędzili na lotnisku ponad osiem godzin, mówi sam za siebie. Tego typu incydenty pokazują, jak szybko komfortowa podróż może zamienić się w trudną próbę cierpliwości i opanowania.
POLECAMY: Magda Mołek wspomina powrót do „Tańca z Gwiazdami” – tak wyglądają jej relacje z Hubertem Urbańskim
Magda Steczkowska utknęła na lotnisku!
Jak się szybko okazało, jednym z pasażerów feralnego dnia była Magda Steczkowska. Artystka, która od lat dzieli się z fanami codziennością w mediach społecznościowych, tym razem postanowiła zrelacjonować na TikToku przebieg całej sytuacji. Jej nagrania szybko obiegły sieć, a internauci mogli zobaczyć, jak wyglądał ten wieczór z perspektywy zwykłego pasażera uwięzionego w chaosie.
Nie uwierzycie, co nam się przydarzyło. Najpierw było opóźnienie lotu, później było czekanie na płycie lotniska jakieś półtorej godziny. Po czym nasz kapitan powiedział, że z przyczyn od niego niezależnych i przez niekompetencję personelu naziemnego minęliśmy swój czas, kiedy mieliśmy startować w związku z tym musimy czekać kolejne co najmniej pół godziny. Po kolejnych co najmniej pół godziny okazało się, że jakiś samolot wypadł z pasa startowego, co oznacza zamknięcie lotniska na przynajmniej 2h – relacjonowała Steczkowska.
Jej słowa oddawały rosnącą frustrację pasażerów, którzy z godziny na godzinę tracili nadzieję na szczęśliwe zakończenie podróży. W dalszej części relacji artystka tłumaczyła, że po kolejnych kilkudziesięciu minutach oczekiwania pojawiła się informacja o samolocie, który wypadł z pasa startowego, a to oznaczało całkowite zamknięcie lotniska na przynajmniej dwie godziny.
Czy my dziś wylecimy? Tego nie wie nikt, ale jesteśmy dobrej myśli – mówiła do kamery.
Kilka godzin później Steczkowska zamieściła na Instagramie kolejny wpis – tym razem u boku swojego męża, Piotra Królika.
8 godzin później, drugie podejście. Deszcz leje tak samo jak za pierwszym podejściem, humory dopisują bo przecież ile razy może się nie udać. Trzymajcie kciuk! I nie, nie leci z nami Piotr Gąsowski, ale lecimy na spotkanie z nim i to właściwie wszystko tłumaczy – napisała.
Na szczęście tym razem historia zakończyła się pozytywnie. Już następnego dnia rano Steczkowska poinformowała, że udało jej się wraz z rodziną dotrzeć do celu.
Udało się […] zaczynamy nasze coroczne spotkania na Krecie! Jak my na to czekaliśmy – napisała w kolejnym wpisie.
Dla Steczkowskiej podróż na Kretę ma wymiar symboliczny. To nie tylko wakacje, ale także ważny rytuał rodzinny, do którego co roku chętnie wracają. Jej relacja pokazała, że mimo przeciwności losu i trudnych chwil, warto zachować optymizm i pielęgnować swoje tradycje. Właśnie dzięki nim łatwiej przetrwać najtrudniejsze momenty.
Incydent w Balicach wywołał burzę komentarzy na temat bezpieczeństwa w polskich portach lotniczych. Choć nikomu nic się nie stało, to pasażerowie przez wiele godzin byli ofiarami dezorganizacji i chaosu. Wydarzenie pokazało, jak wiele emocji wiąże się z podróżowaniem i jak cienka granica dzieli komfort od nerwów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Borys Budka wystąpi w kolejnej edycji „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie nie kryją zdziwienia
Mieliście kiedyś podobną sytuację na lotnisku? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@magdasteczkowska Nie uwierzycie co nam się przydarzyło!🫣
♬ dźwięk oryginalny – magdasteczkowska






Autor: SJ
news
Fausti usłyszała od partnera słowa o wadze i jedzeniu. „Wtedy to ja cię będę chyba na siłę na siłownię wysyłał”
Faustyna Fugińska, znana w internecie jako „Fausti”, od lat należy do grona najpopularniejszych polskich influencerek młodego pokolenia. Rozpoznawalność przyniósł jej przede wszystkim udział w projekcie Genzie, dzięki któremu zyskała ogromne grono obserwatorów. Dziś fani interesują się nie tylko jej działalnością w sieci, ale także życiem prywatnym. W ostatnim czasie szczególną uwagę przyciąga jej związek z DJ-em działającym w internecie pod pseudonimem Blendusiak.
Tym razem w sieci pojawiło się nagranie ze wspólnej transmisji pary. Fragment rozmowy szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych, a część internautów zwróciła uwagę na wypowiedzi partnera influencerki dotyczące jej wagi, aktywności fizycznej oraz jedzenia. W komentarzach pojawiły się głosy krytyki.
POLECAMY: Tłum gwiazd na „On Air Music Awards”: szykowna Doda, elegancka Krzan, stylowa Węgiel

Padły słowa o siłowni
Podczas transmisji temat zszedł między innymi na aktywność fizyczną. Blendusiak zaczął wypominać Fausti, że nie poszła na pilates. Początkowo rozmowa mogła wyglądać jak zwykłe przekomarzanie się pary, jednak z czasem pojawiły się komentarze dotyczące wagi influencerki i kalorii.
Ja cię będę kochał, nawet jakbyś 80 kg ważyła. Chociaż wtedy to ja cię będę chyba na siłę na siłownię wysyłał, po prostu przykuwał do ręki i tak szedł z tobą – powiedział partner influencerki.
Fausti zwróciła uwagę na sam fakt odnoszenia się do liczb.
Ale czemu zwracamy uwagę na liczby? – zapytała.
Rozmowa zeszła następnie na temat jedzenia. Influencerka wspomniała o dodatkowych kaloriach, które mogłaby spożyć, gdyby poszła na pilates.
Zjeść te 200 kalorii więcej– rzuciła Faustyna.
Nawet więcej – dopowiedział Blendusiak.
Na tę uwagę Fausti nie zdecydowała się już szerzej odpowiadać.
Nie będę tego komentować – ucięła influencerka.
Warto przy tym zaznaczyć, że udostępniany w mediach społecznościowych materiał jest fragmentem dłuższej transmisji. Kontekst całej rozmowy może więc być szerszy niż kilkadziesiąt sekund nagrania, które zaczęło krążyć w sieci.
POLECAMY: TYLKO U NAS! Wiemy, kto powinien wystąpić w „Tańcu z Gwiazdami” – zbadaliśmy przecieki!

Partner Fausti próbował wyjaśnić swoje słowa
Po wypowiedziach dotyczących wagi i jedzenia Blendusiak próbował złagodzić sytuację, tłumacząc, że jego komentarze miały być żartem. Sam odniósł się również do potencjalnej reakcji internautów.
Żartuję, przecież to żart. Weź, bo potem będą kręcić dramę i będą pisali wszyscy hejterzy, że ja cię głodzę i jestem toxic – powiedział.
To właśnie ten fragment szczególnie zainteresował część widzów. W komentarzach pojawiły się opinie, że nawet jeśli intencją partnera był żart, temat wagi i jedzenia może być dla Fausti szczególnie wrażliwy. Fani influencerki zwracają bowiem uwagę na jej wcześniejsze publiczne wypowiedzi dotyczące samoakceptacji i kompleksów związanych z wyglądem. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze osób, które uznały, że tego typu uwagi mogły być dla niej niekomfortowe.
- Nie przepadam za nią, ale patrząc na to, że jej byli partnerzy czy widzowie wytykali jej wagę, jest mi jej po ludzku szkoda.
- Też cierpiałam na zaburzenia odżywiania i nie wyobrażam sobie, żeby mi tak facet powiedział. Nawet w żartach.
- Nie ma szczęścia do chłopaków ewidentnie.
- Bezczelny. Jak można się swojej dziewczynie wpieprzać w talerz, wiedząc że miała problemy z samoakceptacja – można przeczytać w komentarzach cytowanych przez internautów.
Nie wszyscy muszą jednak odbierać rozmowę w taki sam sposób. Z krótkiego fragmentu transmisji trudno jednoznacznie ocenić charakter całej relacji, a sam Blendusiak zaznaczył, że jego wypowiedzi były żartobliwe.

Kim jest Fausti?
Faustyna Fugińska, szerzej znana jako Fausti, zdobyła popularność dzięki udziałowi w Genzie, czyli projekcie internetowym związanym z ekipą Friza. Jej aktywność w mediach społecznościowych szybko przełożyła się na dużą rozpoznawalność, a influencerka zaczęła rozwijać własne profile i projekty.
Jej życie prywatne od dawna jest obserwowane przez fanów. Internauci śledzą nie tylko jej zawodowe przedsięwzięcia, ale również związki, codzienne życie i kolejne publikacje w mediach społecznościowych. Obecnie sporo uwagi przyciąga jej relacja z DJ-em znanym jako Blendusiak. Para pokazuje w internecie fragmenty wspólnego życia, a ich transmisje i nagrania są oglądane przez tysiące obserwatorów. Na ten moment sama Fausti nie odniosła się szerzej do fali komentarzy dotyczących wspomnianej transmisji.


news
Grażyna Wolszczak ma swoich faworytów w „Tańcu z gwiazdami”. Sama mówi stanowcze „nie”
Grażyna Wolszczak z zainteresowaniem śledzi obecną edycję „Tańca z gwiazdami” i nie ukrywa, że program wciąż dostarcza jej sporo emocji. Aktorka ma już swoich faworytów wśród uczestników, choć sama doskonale wie, jak wymagająca potrafi być przygoda z tanecznym show. W końcu 17 lat temu również stanęła na parkiecie, a dziś z dużym dystansem wspomina tamte doświadczenia.
Choć od jej udziału w programie minęło wiele lat, Grażyna Wolszczak nadal chętnie wraca wspomnieniami do tamtego okresu. W 2009 roku aktorka występowała u boku Cezarego Olszewskiego i ostatecznie zakończyła swoją przygodę z programem na ósmej pozycji. Dziś sama przyznaje, że przed rozpoczęciem treningów miała nieco większe oczekiwania wobec swoich tanecznych możliwości.
Obecnie aktorka ogląda kolejne odcinki już z perspektywy widza. Jak sama mówi, „Taniec z gwiazdami” jest jej guilty pleasure, dlatego stara się być na bieżąco. Aktorka zdradziła również, którym uczestnikom szczególnie kibicuje. Jednocześnie została zapytana o coś, co może zaskoczyć fanów programu m.in. czy po latach ponownie zdecydowałaby się założyć taneczne buty i wrócić na parkiet.
POLECAMY: Paulina Smaszcz i Grażyna Wolszczak bez wstydu promują bezpieczną medycynę estetyczną?

Grażyna Wolszczak kibicuje swoim faworytom
Grażyna Wolszczak od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek. Widzowie doskonale znają ją przede wszystkim z serialu „Na Wspólnej”, ale na swoim koncie ma również wiele ról filmowych, teatralnych i telewizyjnych. Aktorka od lat jest obecna w polskim show-biznesie, dlatego sama doskonale wie, jak wygląda udział w popularnym programie rozrywkowym od strony uczestnika. W 2009 roku zdecydowała się bowiem przyjąć propozycję udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Jej partnerem tanecznym został Cezary Olszewski, doświadczony tancerz, który w programie występował jako profesjonalny trener. Para nie dotarła do finału i zakończyła swoją przygodę z show na ósmym miejscu. W tamtej edycji zwyciężyli Anna Mucha i Rafał Maserak.
Choć od tamtych występów minęło już kilkanaście lat, aktorka wciąż chętnie wraca do tanecznego formatu. Obecnie sama ogląda kolejne odcinki i ma kilka par, którym szczególnie kibicuje. Wśród jej faworytów znalazły się m.in. Izabela Kuna, Joanna Jędrzejczyk, Helena Englert oraz Mandaryna.
Bardzo, bardzo, ale jestem tutaj bardzo rozdwojona. Mam swoich ulubionych par, bo jest ich za dużo, bo ich kocham. Wszystkim kibicuję bardzo – powiedziała w rozmowie z serwisem Przeambitni.
Grażyna Wolszczak nie ukrywa również, że „Taniec z gwiazdami” jest dla niej swego rodzaju telewizyjną przyjemnością. Aktorka przyznała, że stara się oglądać kolejne odcinki i pozostaje na bieżąco z tym, co dzieje się na parkiecie.
Tak, jestem na bieżąco. „Taniec z gwiazdami” jest moim guilty pleasure, zawsze oglądam.
Grażyna Wolszczak nie wróciłaby na parkiet
Mimo sentymentu do programu Grażyna Wolszczak nie ma zamiaru ponownie zakładać tanecznych butów. Aktorka została zapytana o to, czy zdecydowałaby się na powrót do „Tańca z gwiazdami”, gdyby powstała specjalna edycja z udziałem byłych uczestników. Jej odpowiedź nie pozostawiła żadnych wątpliwości.
Nie. Nie, już nie.
Ma również dość trzeźwe spojrzenie na swoje umiejętności taneczne. Przed rozpoczęciem programu sądziła, że poradzi sobie na parkiecie lepiej. Dopiero treningi i regularne występy uświadomiły jej, że taniec wymaga znacznie więcej pracy, niż początkowo zakładała.
Myślałam, że lepiej [sobie poradzę]. Tańcząc w „Tańcu z gwiazdami”, przekonałam się, że średnio”.
POLECAMY: Grażyna Wolszczak wprost: “BAGI wygrał Taniec z Gwiazdami – GRUBA PRZESADA”?

Kim jest Grażyna Wolszczak?
Grażyna Wolszczak to jedna z najbardziej charakterystycznych polskich aktorek. Największą popularność przyniosła jej m.in. rola w serialu „Na Wspólnej”, ale przez lata pojawiała się również w filmach i produkcjach telewizyjnych. Aktorka jest także związana z teatrem i działalnością artystyczną.
Jedynym dzieckiem aktorki jest Filip Sikora, syn ze związku z Markiem Sikorą. Mężczyzna jest już dorosły i przez pewien czas pozostawał poza światem show-biznesu, choć widzowie mogli zobaczyć go m.in. w programie „Ameryka Express”.
Relacja Grażyny Wolszczak z synem przez lata była dla aktorki niezwykle ważna. To właśnie konieczność zapewnienia Filipowi normalnego dzieciństwa pomogła jej przejść przez trudny okres po śmierci męża. Aktorka wspominała, że syn był wówczas dla niej ogromną motywacją, by poukładać życie na nowo. Dziś Filip jest już dorosłym mężczyzną i prowadzi własne życie.
POLECAMY: Grażyna Wolszczak stanęła w obronie Basi Kurdej-Szatan – jej wpis daje do myślenia


showbiz
Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami” z 3. odcinka. Zaskoczeni?
Wczorajszy trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł nie tylko taneczne emocje, ale również zaskakujące rozstrzygnięcie. Z programu pożegnali się Matteo Brunetti i Izabela Skierska, a najnowsze informacje o głosowaniu widzów pokazują, że w czołówce doszło do sporych przetasowań. Helena Englert znalazła się w TOP 3, wypierając z niej dwie gwiazdy, które wcześniej zajmowały wysokie pozycje. Dowiedz się więcej już teraz!
Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” został zdominowany przez twórczość jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Motywem przewodnim wieczoru była „Maryla Night”, dlatego uczestnicy zaprezentowali swoje choreografie do największych przebojów Maryli Rodowicz, w tym „Wariatka tańczy” oraz „Niech żyje bal”. Sama wokalistka pojawiła się w studiu w wyjątkowej roli – zasiadła za stołem jurorskim jako piąta jurorka.
Wieczór nie dla wszystkich zakończył się jednak dobrze. Na samym dole tabeli jurorskiej znaleźli się Piotr Gumulec i Julia Suryś, którzy otrzymali 28 punktów oraz Matteo Brunetti i Izabela Skierska z dorobkiem 30 punktów. Ostatecznie to właśnie druga z tych par musiała pożegnać się z programem. Decyzja szybko wywołała reakcje widzów, którzy w komentarzach nie kryli zaskoczenia takim werdyktem.
W przypadku Matteo Brunettiego i Izabeli Skierskiej jurorzy nie byli szczególnie łaskawi. Para zatańczyła cha-chę, a Tomasz Wygoda ocenił ich występ słowami:
“Było poprawnie zrobione, proste nogi. Ale było to wszystko takie przeciągnięte bez rytmu” – ocenił Tomasz Wygoda.
W internecie pojawiły się jednak zupełnie inne opinie:
“Muzyka swoje, oni swoje”; “Być może ja jestem mniej wymagająca niż jurorzy, ale dla mnie to była naprawdę dobra cha-cha”; “Za mocno go skrytykowali , niepotrzebnie aż szkoda tak po ludzku” – pisali widzowie programu.
Po ogłoszeniu wyników emocje jeszcze nie opadły. Widzowie zwracali uwagę, że Piotr Gumulec i Julia Suryś, którzy otrzymali najmniej punktów od jury, pozostali w programie, podczas gdy z rywalizacji odpadła para z drugą najniższą notą. W komentarzach pojawiły się między innymi słowa:
“Niesprawiedliwie, dla mnie powinna wylecieć Jędrzejczyk lub Gumulec, malutki postęp”; “O nie, tego się nie spodziewałam”; “Byli zdecydowani gorsi, np. Kuna, która zrobiła kabaret z samby”. To pokazuje, że werdykt nie był dla wszystkich zgodny z tym, czego spodziewali się po wieczornych występach.
A kto tym razem zachwycił jurorów? Najwyżej oceniona została Helena Englert, która wraz z Romanem Osadchiyem zatańczyła jive’a i zdobyła aż 41 punktów. Tomasz Wygoda po jej występie powiedział:
“To było szaleństwo […] Ja nie wiem czy Ty w ogóle pracujesz czy tak Ci wszystko przychodzi na pstryk? Oczywiście żartuje”. Julia Wieniawa dodała natomiast: “Ja się zmęczyłam za Ciebie”. Widzowie również byli zachwyceni:
“Helena do finału; Najlepszy jive w tej edycji; Zasłużone 40 punktów; To był ogień; Z jaką w ogóle lekkością to zatańczyła” – czytamy.
Wysokie noty otrzymali również Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta, którzy za tango zgarnęli 40 punktów. Julia Wieniawa nie kryła zachwytu i powiedziała:
“Dzisiaj nawet ja wstaję, bo szczerze to był taniec tego wieczoru. Gratulacje”.
Mocno w górę poszła także Mandaryna, która wraz z Krystianem Rzymkiewiczem zatańczyła rumbę. Para otrzymała 39 punktów, a Julia Wieniawa stwierdziła:
“Bardzo mi się podobało to jak operowaliście rytmem […] Ta rumba była idealną rumbą […] Naprawdę gratuluję, bo to było coś wspaniałego” – oceniła Wieniawa.
W komentarzach widzowie pisali: “Zdecydowanie lepsza rumba niż Krzyśka i Sary; To było coś wspaniałego; Ode mnie mocne 10 punktów; Mandaryna i Krystian do finału!”
POLECAMY: Rozżalony Matteo Brunetti zabrał głos po „TzG”. Słusznie odpadł?
Jak głosowali widzowie w 3. odcinku “Tańca z Gwiazdami”?
Jak natomiast wygląda najnowsze TOP 3 w głosowaniu widzów? Według informacji Pudelka po wczorajszym odcinku doszło do przetasowania na podium. Mandaryna zachowała pierwsze miejsce, a tuż za nią ponownie znalazł się Dominik Rupiński. W przypadku Mandaryny znaczenie może mieć nie tylko jej występ, za który otrzymała od jury 39 punktów, ale również ogromne zainteresowanie widzów jej powrotem na parkiet. Dominik Rupiński za swój foxtrot zdobył natomiast 35 punktów.
Największym zaskoczeniem jest jednak trzecia pozycja. Tym razem w TOP 3 zabrakło Dominika Smaruja oraz Izabeli Kuny, którzy wcześniej znajdowali się wysoko w zestawieniu głosowania publiczności. Według informacji Pudelka Izabela Kuna tym razem nie mogła liczyć na tak dużą liczbę głosów od widzów jak w poprzednim odcinku. Na trzecie miejsce wskoczyła za to Helena Englert, która jeszcze niedawno martwiła się, czy publiczność ją polubi i czy będzie miała szansę zajść w programie daleko.
Tym samym po trzecim odcinku sytuacja w programie zrobiła się jeszcze bardziej interesująca. Na szczycie głosowania widzów pozostaje Mandaryna, drugie miejsce zajmuje Dominik Rupiński, a podium zamyka Helena Englert. Jednocześnie z „Tańcem z Gwiazdami” pożegnali się Matteo Brunetti i Izabela Skierska, mimo że ich odpadnięcie wywołało sporo niezadowolenia wśród części publiczności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia
Kto według Was zrobił największy postęp? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!








Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Rozżalony Matteo Brunetti zabrał głos po „TzG”. Słusznie odpadł?
Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł kolejne wielkie emocje, ale dla jednej z par był jednocześnie końcem przygody z programem. Matteo Brunetti i Izabela Skierska nie awansowali do kolejnego odcinka, a decyzja widzów wywołała sporo komentarzy w sieci. Teraz sam Matteo przerwał milczenie i zdecydował się bardzo szeroko podsumować swój udział w show. Dowiedz się więcej!
W trzecim odcinku Matteo Brunetti i Izabela Skierska zatańczyli cha-chę, za którą otrzymali łącznie 30 punktów. Ich występ nie zachwycił wszystkich jurorów, a szczególnie krytyczna była Iwona Pavlović, która zwróciła uwagę na techniczne niedociągnięcia w wykonaniu.
„To było średnio ciepłe i to niedobrze. Stopy były cały czas do środeczka, nie było ich na zewnątrz – komentowała po ich występie Iwona Pavlović.
Ostatecznie para nie zdobyła wystarczającego poparcia widzów i musiała pożegnać się z programem. Decyzja szybko wywołała reakcje w mediach społecznościowych. Fani Matteo i Izabeli nie ukrywali, że ich zdaniem para zakończyła udział w show zdecydowanie za wcześnie. „Zdecydowanie za szybko! Mateo miał ogromny potencjał, który pokazywał w każdym tańcu! Zdecydowanie za szybko odpadł” — napisał jeden z internautów.
Podobne głosy pojawiły się także pod kolejnymi publikacjami związanymi z programem. „Szkoda…. bardzo pięknie tańczyli – czytamy w komentarzach na Instagramie. Dla części widzów decyzja była tym bardziej zaskakująca, że Matteo Brunetti z każdym kolejnym występem coraz bardziej otwierał się na nowe wyzwania i pokazywał inną stronę swojej osobowości.
Sporo emocji wzbudziło jednak nie tylko samo odpadnięcie pary. Internauci zwrócili uwagę na zachowanie Matteo Brunettiego tuż po ogłoszeniu werdyktu. Część osób zauważyła, że w swojej przemowie nie podziękował swojej tanecznej partnerce Izabeli Skierskiej. W sieci pojawiły się komentarze sugerujące, że tancerka mogła poczuć się tym dotknięta.
„Dawno nie widziałem żeby ktoś nie podziękował nikomu przy odpadnięciu… Nawet swojej partnerce. Mega przykro jej było” – napisał jeden z widzów.
Inny komentarz był jeszcze bardziej dosadny:
„Matteo taki zły, że nawet nie podziękował Izie. Słabe to było… – komentują internauci.”
POLECAMY: Izabela Kuna pod ostrzałem widzów „Tańca z Gwiazdami”. Jest faworyzowana?
Matteo Brunetti przerwał milczenie po eliminacji z “TzG”. Jest zawiedziony?
W poniedziałkowy poranek Matteo Brunetti zdecydował się odpowiedzieć na emocje, które pojawiły się po niedzielnym odcinku. Opublikował obszerne oświadczenie, w którym nie ukrywał, że odpadnięcie z programu bardzo go zabolało.
“Jest mi smutno. Po prostu. Bo jestem człowiekiem, czuję emocje i nie mam potrzeby ich ukrywać. Jest mi smutno, bo czuję, że to wszystko skończyło się za szybko. Bardzo w siebie wierzyłem. Wierzyłem w pracę, którą każdego dnia wkładaliśmy z Izabelą w trening, i naprawdę chciałem pokazać Wam jeszcze trochę więcej Matteo. Nie tylko tego od gotowania. Nie tylko Włocha. Nie tylko faceta, który robi zabawne oraz merytoryczne rzeczy w kuchni i śmieje się sam z siebie” – napisał.
W dalszej części wpisu Matteo podkreślił, że „Taniec z Gwiazdami” bardzo szybko przestał być dla niego wyłącznie programem telewizyjnym.
“Chciałem pokazać też człowieka ambitnego, wrażliwego, czasem przestraszonego, czasem upartego jak osioł, ale przede wszystkim takiego, który jeżeli już coś robi, to daje z siebie wszystko. „Taniec z Gwiazdami” to już nie był dla mnie program telewizyjny. Stał szybko stał się czymś zdecydowanie większym. Stał się ludźmi” – kontynuował.
Matteo Brunetti wspomniał również o relacjach, które udało mu się zbudować podczas udziału w show. W swoim wpisie wymienił między innymi Jaspera Sołtysiewicza, Darię Syta, Dominika Smaruja, Mandarynę, Krzysztofa Kwiatkowskiego, Joannę Jędrzejczyk i Kamila Kuroczko.
“Ludźmi, z którymi przez ostatnie tygodnie spędzałem absurdalnie dużo czasu. Ludźmi, których jeszcze chwilę temu praktycznie nie znałem, a dziś będę tęsknił za naszymi rozmowami o życiu i dokładnie tak samo za najbardziej idiotycznymi żartami świata, oraz zawsze przepiękne uśmiechy przy niedzielnym tiramisu. Jasper, Daria, Dominik S., Madzia, Mandaryna, Christian, J.J., Kamil i naprawdę cała reszta, jesteście pięknymi ludźmi z sercami tak dużymi, że chyba zatkałyby niejednego kardiologa. Jeszcze się spotkamy. To akurat wiem” – czytamy.
Osobne podziękowania skierował do swojej tanecznej partnerki Izabeli Skierskiej. W tym miejscu Matteo szczególnie mocno podkreślił jej pracę, cierpliwość i zaangażowanie podczas treningów.
“Izabela. Dziękuję Ci, że wprowadziłaś mnie do świata, którego wcześniej praktycznie nie znałem. Jesteś niesamowicie pracowitą, ambitną, cierpliwą i rewelacyjną tancerką. Byłaś w stanie powtarzać ze mną ten sam krok milion razy, od rana do późnej nocy, aby dostarczyć jak najlepszą i piękną wersję naszego tańca. Wierzyłaś we mnie tak bardzo jak ja w tobie, i w serduchu oba czuliśmy że mamy tą szansę aby wspólnie dotrzeć do końca. Wierzę że wszystkie twoje plany się zrealizują, nigdy się nie poddawaj” – podziękował Skierskiej na Instagramie.
Na koniec Matteo Brunetti wrócił do ogromu pracy, jaki włożył w przygotowania do programu.
“Rama prawdopodobnie będzie mi się śnić po nocach. A liczenie już chyba nigdy nie będzie się dla mnie zaczynało normalnie od „jeden”. Dziękuję Ci za tę przygodę. Krótka. Zdecydowanie za krótka. Ale pełna momentów, których już nikt mi nie zabierze” – dodał.
Matteo zaznaczył również, że mimo rozczarowania nie jest zły na wynik.
“Nie jestem zły na wynik. Złość jest emocją mi akurat bardzo daleka. Jest we mnie raczej rozczarowanie, że nie udało mi się dojść dalej, bo naprawdę wierzyłem, że mam jeszcze bardzo dużo do pokazania. Ale jednocześnie wiem jedną rzecz. Dałem wszystko, co miałem. Setki godzin na sali. Sześć kilogramów mniej. Praktycznie codziennie po dziesięciu kilometrów nabitych na nogach podczas treningów w jednym pomieszczeniu. Pot. Ból. Frustracja. Śmiech. Setki powtórzeń tego samego ruchu” – napisał.
Pożegnanie Matteo Brunettiego skomentował również Kamil Kuroczko, który w programie tańczy z Joanną Jędrzejczyk. Jego słowa pokazują, że odpadnięcie kolegi z programu mocno poruszyło także innych uczestników.
“Matteo jesteś tak zajebistym i wrażliwym gościem. Tak jak Ci mówiłem, kocham ten program ale nienawidzę go za odpadanke. To jest emocjonalnie zderzenie czołowe. Na pocieszenie za parę tygodni wszyscy będziemy to wspominać jako wspaniały czas i możliwość poznania się i tańczenia razem pomiędzy salami i studiem. Brachu jesteś gość” – napisał.
Tym samym Matteo Brunetti zakończył swoją przygodę z „Tańcem z Gwiazdami” po zaledwie trzech odcinkach. Choć wynik z pewnością nie był tym, na co liczył, jego ostatni wpis pokazuje, że z programu zabiera ze sobą przede wszystkim doświadczenie, relacje i wspomnienia. Przed pozostałymi parami kolejne tygodnie rywalizacji, a widzowie już w następnym odcinku przekonają się, kto tym razem znajdzie się pod największą presją.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ata Postek wspomina Sonię Szklanowską. Do dziś ma wyrzuty sumienia
Szkoda Wam Matteo? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
showbiz4 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
showbiz4 dni temuWieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę
-
news3 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news2 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news5 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują
-
showbiz4 dni temuCo dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat
-
showbiz5 dni temuEwa Kasprzyk odcina się od „Tańca z Gwiazdami”? Tak mówi o Wieniawie

Dodaj komentarz