news
Niespodzianka w „DDTVN”: Chwalińska kompletnie się tego nie spodziewała
Maja Chwalińska ma za sobą wyjątkowo intensywne tygodnie. Po sukcesie na kortach Rolanda Garrosa tenisistka pojawiła się w jednym z najpopularniejszych programów śniadaniowych w Polsce, gdzie przeżyła całkowicie niespodziewany moment. To, co wydarzyło się na wizji, wyraźnie ją zaskoczyło. Dowiedz się więcej!
Maja Chwalińska wróciła już do Polski po bardzo udanym występie podczas tegorocznego Roland Garros. Choć nie udało jej się sięgnąć po końcowy triumf, turniej okazał się dla niej ogromnym sukcesem. Świetna postawa na paryskich kortach sprawiła, że tenisistka zanotowała imponujący awans w światowym rankingu i znalazła się w centrum zainteresowania mediów.
Ostatnie dni dla młodej sportsmenki upływają pod znakiem licznych wywiadów i spotkań z dziennikarzami. Sama przyznaje jednak, że po wymagających tygodniach spędzonych na treningach i meczach marzy przede wszystkim o odpoczynku. Jak podkreśla, intensywny okres dał jej się we znaki i nie może doczekać się upragnionych wakacji.
Zanim jednak uda się na zasłużony urlop, Maja Chwalińska chętnie dzieli się wspomnieniami z Francji. We wtorkowy poranek tenisistka pojawiła się w studiu programu „Dzień dobry TVN”, gdzie opowiadała o swoich sportowych osiągnięciach, emocjach związanych z turniejem oraz wsparciu najbliższych.
W trakcie rozmowy z Marcinem Prokopem i Dorotą Wellman zawodniczka została zapytana o to, co daje jej największą radość poza sukcesami na korcie. Bez chwili wahania przyznała, że ogromne znaczenie ma dla niej obecność rodziny i bliskich osób, które wspierają ją niezależnie od wyników.
Tenisistka wspominała również wzruszającą niespodziankę, jaką przygotowali jej najbliżsi podczas pobytu w Paryżu. Jak zdradziła, pojawili się na trybunach niespodziewanie, by dopingować ją podczas najważniejszych meczów turnieju. To właśnie ten gest miał dla niej szczególne znaczenie.
POLECAMY: Marzena Rogalska zdradziła SEKRET Łukasza Nowickiego. Poszło o PIENIĄDZE [TYLKO U NAS]
Wielka niespodzianka dla Mai Chwalińskiej
Nagle rozmowa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Za plecami Mai Chwalińskiej pojawił się kucharz i cukiernik programu, Szymon Czerwiński, trzymając przygotowaną specjalnie dla niej potrawę. Cała sytuacja była elementem niespodzianki przygotowanej przez ekipę śniadaniówki.
“Zapraszamy, panie Szymonie! Maja, wiemy, że bardzo lubisz pewien rodzaj makaronu, więc Szymon dzisiaj zrobił go dla ciebie. Dużo trufli. Proszę bardzo” – powiedział Marcin Prokop, czym wywołał wyraźne zaskoczenie u tenisistki.
Reakcja sportsmenki była natychmiastowa. Widać było, że kompletnie nie spodziewała się takiego gestu ze strony produkcji programu.
“Wow! Nie spodziewałam się! Czy ja mogę to spróbować poza kamerami? Nie lubię, jak ktoś na mnie patrzy, jak jem” – dodała lekko speszona tenisistka.
Słowa Mai Chwalińskiej wywołały uśmiechy w studiu. Szybko wykorzystał to Marcin Prokop, który postanowił pociągnąć temat i zażartować z nietypowego wyznania swojej rozmówczyni.
“Czyli w restauracjach wychodzisz?” – dopytywał prowadzący.
Maja Chwalińska nie straciła jednak poczucia humoru i błyskawicznie znalazła odpowiedź na zaczepkę dziennikarza.
“Raczej wybieram jedzenie w hotelu” – odparła Maja, obracając całą sytuację w żart.
Występ tenisistki w „Dzień dobry TVN” spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem widzów. Wielu internautów zwróciło uwagę na jej naturalność, skromność i poczucie humoru, które coraz częściej można obserwować również poza kortem.
Nie da się ukryć, że wokół Mai Chwalińskiej robi się coraz głośniej. Jej sukcesy sportowe sprawiają, że zainteresowanie kibiców stale rośnie, a w mediach społecznościowych coraz częściej można spotkać określenie „Majomania”. Jeśli tenisistka utrzyma obecną formę, wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek jeszcze większej popularności młodej Polki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natalia Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia
Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
“Królowe przetrwania” to ŻMIJOWISKO?! Monika Jarosińska ujawnia kulisy programu
Monika Jarosińska opowiedziała, jak wspomina udział w programie “Królowe przetrwania”. We wspomnieniach nie zabrakło łez…
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natalia Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia
news
Kukulska nie mogła spać przez Dodę? Pojawiły się wyjaśnienia
Niewinne nagranie z hotelu w Opolu zamieniło się w viral, który rozbawił fanów i rozpętał lawinę komentarzy w sieci. Wszystko przez niecodzienną sytuację między dwiema znanymi wokalistkami, które niespodziewanie stały się sąsiadkami za ścianą. Teraz głos zabrała jedna z nich, ujawniając kulisy całego zamieszania. Poznaj tę zabawną historię!
Wszystko zaczęło się od krótkiego nagrania opublikowanego przez Natalia Kukulska, które błyskawicznie obiegło media społecznościowe. Wideo przedstawiało hotelową rzeczywistość w Opolu, gdzie artystka próbowała odpocząć przed kolejnymi obowiązkami. Spokój zakłóciły jednak dźwięki dochodzące zza ściany, które szybko stały się tematem internetowej dyskusji.
Na nagraniu słychać było, że w sąsiednim pokoju przebywa Doda, która przygotowywała się do swojego występu. Sytuacja, choć początkowo mogła wydawać się uciążliwa, została przez Natalia Kukulska opisana z dużym dystansem i humorem. Wokalistka podkreśliła, że rozumie zawodowe obowiązki koleżanki po fachu, nawet jeśli wiążą się one z nietypowymi warunkami akustycznymi.
“Gdy próbujesz sobie zrobić drzemkę po próbie, a obok mieszka Doda. Ja to szanuję, rozumiem, pozdrawiam. Każdy musi się rozśpiewać, to nieważne, że inni chcą pospać. Jak skowronek” — pokazała na InstaStory Natalia Kukulska.
Nagranie szybko stało się viralem, a internauci zaczęli żartować z niecodziennej „hotelowej współpracy” dwóch artystek. Wiele osób doceniło dystans obu wokalistek, które zamiast konfliktu pokazały poczucie humoru i wzajemny szacunek.
POLECAMY: Andrzej Grabowski wyrzucony z „TzG”? Opowiedział, jak to wyglądało
Doda tłumaczy się z zaistniałej sytuacji
Do całej sytuacji odniosła się sama Doda, która w swoim stylu postanowiła szczegółowo wyjaśnić, jak wyglądały kulisy hotelowego zamieszania. Jak się okazało, artystka ma bardzo konkretne podejście do warunków odpoczynku podczas tras koncertowych.
Na wstępie Doda podkreśliła, że sen jest dla niej absolutnym priorytetem i stara się zawsze zadbać o komfort w hotelu. Jak zdradziła, często wybiera pokoje w taki sposób, aby uniknąć hałasu i nieprzyjemnych niespodzianek.
“Muszę spać te dziewięć, dziesięć godzin i jak przyjeżdżam do hotelu, to otaczam się pokojami moich znajomych, tak żebym wiedziała na pewno, że nikt nie będzie mieszkał obok mnie, ściana w ścianę, jakiś wariat, co będzie imprezował. Przyjechałam do Opola i prawie mi się udało, ale pokój obok już mieszkał ktoś inny. Chciałam go wyeksmitować, ale się nie udało” – zaczęła.
Jak się później okazało, „niechcianą sąsiadką” była właśnie Natalia Kukulska. Ta informacja całkowicie zmieniła perspektywę Doda, która szybko uznała, że sytuacja nie jest żadnym problemem, a wręcz przeciwnie — może zakończyć się zabawną historią.
“Tym kimś była Natalia Kukulska. – Pani mówi, że ta osoba już mieszka od paru dni, a ja mówię: – No ale kto? – No pani Natalka. – Kukulska? – No tak, pani Kukulska, a ja mówię: nie, no to spoko, ona na pewno nie będzie imprezować. Myślę sobie: będzie spokój, cisza, na bank, prześpię to jakoś, dam radę, po czym o*******m jej taką operę stulecia w biały dzień. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że to było po obiedzie i trwało dziesięć minut. Musiałam się rozśpiewać. Ja sama powiedziałam Natalce: ty musisz to wrzucić, nikt się nie potrafi tak drzeć, jak stare prześcieradło” – żartowała.
Cała sytuacja, choć początkowo mogła wyglądać na hotelową niedogodność, szybko przerodziła się w internetowy hit. Internauci docenili dystans obu artystek i ich poczucie humoru, które sprawiło, że potencjalny konflikt zamienił się w viralową anegdotę.
W efekcie nagranie Natalia Kukulska oraz komentarz Doda tylko podgrzały zainteresowanie fanów, którzy masowo udostępniali fragmenty w sieci. W komentarzach pojawiły się setki reakcji, a cała sytuacja została uznana za jeden z najbardziej zabawnych momentów tegorocznego festiwalu.
Historia z Opola pokazuje, że nawet w świecie show-biznesu pełnym napięć i rywalizacji, czasem wystarczy odrobina humoru, by zamienić potencjalny problem w viralowy sukces. W tym przypadku wygrał dystans, autoironia i wzajemne zrozumienie, a internet tylko to podchwycił.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?
Za co najbardziej lubicie Oskara Cymsa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Maciej Kurzajewski szczerze o akcji Łatwoganga! Podbiera damskie perfumy Kasi Cichopek!?
Maciej Kurzajewski szczerze o akcji Łatwoganga! Podbiera damskie perfumy Kasi Cichopek!?
POLECAMY: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?
news
Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?
Niewinna rozmowa podczas opolskiego afterparty zamieniła się w zaskakującą podróż do przeszłości. Doda usłyszała historię, o której przez lata nie miała pojęcia, a jej finał sprawił, że nie kryła rozczarowania samą sobą. Jak się okazuje, jedna decyzja sprzed ćwierć wieku mogła całkowicie zmienić bieg jej muzycznej kariery. Dowiedz się więcej!
Tegoroczny festiwal w Opolu po raz kolejny przyciągnął największe gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Wśród artystów, którzy pojawili się na wydarzeniu, nie zabrakło również Dody, która była jedną z najbardziej komentowanych uczestniczek imprezy. Choć na scenie nie brakowało emocji, jeszcze ciekawsze historie miały rozgrywać się już po zakończeniu koncertów.
Jednym z najważniejszych punktów programu był koncert „Autobiografia”, poświęcony twórczości Bogdana Olewicza, autora tekstów wielu ponadczasowych przebojów. To właśnie podczas wydarzeń towarzyszących festiwalowi doszło do spotkania, które wywołało u wokalistki prawdziwe zaskoczenie.
Kilka dni po zakończeniu Opola Doda postanowiła podzielić się z fanami historią, którą usłyszała podczas festiwalowego afterparty. Jak sama przyznała, zwykle nie zdradza tego, co dzieje się za kulisami takich wydarzeń, jednak tym razem zrobiła wyjątek.
“To, co się dzieje na afterparty w Opolu, zostaje na afterparty, ale raz zrobię wyjątek” — zaczęła.
POLECAMY: Oskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni
Sekret sprzed 25 lat wyszedł na jaw. Zaskoczeni?
Podczas rozmowy z Bogdanem Olewiczem artystka usłyszała coś, czego kompletnie się nie spodziewała. Okazało się, że ich drogi przecięły się znacznie wcześniej, niż mogłaby przypuszczać. Autor tekstów przypomniał jej historię sięgającą początków działalności zespołu Virgin.
“Bogdan Olewicz, którego piosenkę “Nana” miałam zaszczyt wykonywać (…) na jego benefisie z okazji 80. urodzin, opowiedział mi niezłą historię. “My już się poznaliśmy, Doda, 25 lat temu” — mówi do mnie na afterku. Ja, choć młodsza ewidentnie z gorszą pamięcią, [mówię]: “Tak?”” – czytamy.
To jednak był dopiero początek zaskakującej opowieści. Jak wspominał tekściarz, gdy Doda miała zaledwie 18 lat, został poproszony o napisanie tekstów na debiutancki album zespołu Virgin. Przygotował aż trzy propozycje, jednak żadna z nich nie trafiła ostatecznie na płytę.
“»Jak miałaś 18 lat, menedżer Virgin przyszedł do mnie żebym napisał teksty do waszej pierwszej płyty. Napisałem trzy! I wszystkie wyrzuciliście do kosza«. Kurtyna. Człowiek młody, to jest jednak głupi Ja, ratując sytuację z wrodzoną błyskotliwością, odpowiadam: »Nie wyrzuciliśmy, po prostu menadżer wybrał nie wiadomo dlaczego Mogielnickiego«. Bogdan: »No właśnie, stoi za tobą«. Kurtyna nr 2” – powiedziała.
Jak się okazało, podczas tego samego spotkania wokalistka miała okazję porozmawiać również z Andrzejem Mogielnickim, którego teksty ostatecznie znalazły się na pierwszej płycie jej zespołu. Wspomnienia sprzed lat wywołały u artystki sporo emocji i skłoniły ją do refleksji nad początkami kariery.
“Wybitny tekściarz, który trafił dwiema piosenkami na pierwszą płytę mojego rockowego zespołu: “Sława” oraz “Będę dziś szalona”. Andrzejku! Drę mordę jak głupek z odległości 40 cm: “Pamiętasz mnie?”, “Tak, takie chucherko 16-letnie, ale wygadane”. Czyli jedno się nie zmieniło, ufff…” – dodała.
Po kilku dniach od festiwalu Doda przyznała, że cała historia nie daje jej spokoju. Im dłużej o niej myślała, tym bardziej zaczęła zastanawiać się, jak mogłyby potoczyć się losy jej kariery, gdyby ćwierć wieku temu podjęto inną decyzję.
“Minęło parę dni od Opola, a ja cały czas żałuję tych tekstów Bogdana. Gdyby nie nasza głupia decyzja, na festiwalu śpiewałabym swój numer, a nie Lady Pank. Pozdrawiam ozięble samą siebie” – zakończyła.
Ta historia pokazuje, że nawet po wielu latach artyści potrafią odkrywać nieznane kulisy własnej kariery. Jedna decyzja podjęta na samym początku drogi muzycznej może mieć konsekwencje odczuwalne nawet po 25 latach. W przypadku Dody wspomnienie z Opola stało się nie tylko sentymentalną podróżą do przeszłości, ale również okazją do szczerego rozliczenia się z wyborami, które kiedyś wydawały się oczywiste.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna i Michał Wiśniewski znów razem? Ta deklaracja zaskakuje
Za co najbardziej cenicie Dodę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
moda5 dni temuOpole 2026: Doda skradła show? Widzowie zwrócili uwagę na jedno
-
news5 dni temuBarbara Bursztynowicz pogrążona w żałobie. Właśnie przekazała smutną wiadomość
-
showbiz1 dzień temuMietek Szcześniak zabrał głos po słowach Skolima. Ma rację?
-
news4 dni temuDawid Kwiatkowski znów w Opolu. Po występie ruszyła lawina komentarzy
-
news4 dni temuDaria Syta i Igor Grobelny WZIĘLI ŚLUB. Wypłynęły zdjęcia
-
showbiz3 dni temuSebastian Fabijański stanął po stronie Skolima? Padły wymowne słowa
-
news3 dni temuKonflikt Cichopek i Hakiela wciąż trwa? Tancerz mówi o kolejnych pismach
-
news4 dni temuOpole 2026: Kaminski wspomniał o Steczkowskiej. Publiczność zareagowała [KULISY]

Dodaj komentarz