Śledź nas

news

Monika Richardson wydaje WYROK na telewizję. Nagle zwróciła się do swoich kolegów z TVP

Opublikowano

w dniu

Przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej, a jej nazwisko kojarzyło się z sukcesem, profesjonalizmem i niepodrabialnym stylem prowadzenia. Dziś Monika Richardson zaskakuje szczerym i brutalnym osądem tego, co dzieje się z telewizją, której oddała sporą część kariery. Jej słowa mogą zaboleć całą branżę. Dowiedz się więcej już teraz!

Choć Monika Richardson od kilku lat nie pojawia się na antenie TVP, jej popularność nie słabnie – wręcz przeciwnie, każda jej wypowiedź odbija się szerokim echem. Dziennikarka przez lata współtworzyła najważniejsze formaty Telewizji Polskiej, a miliony widzów kojarzą ją przede wszystkim z kultowym programem „Europa da się lubić”, który święcił triumfy w czasach, gdy telewizję oglądała cała Polska. Później stała się jedną z najważniejszych prowadzących „Pytanie na śniadanie”, a jej odejście z TVP dla wielu było końcem pewnej epoki.

Dziś jednak, zamiast wielkich telewizyjnych projektów, Richardson wybiera internet. Social media stały się jej głównym narzędziem kontaktu z odbiorcami, a sama dziennikarka coraz częściej otwarcie komentuje zarówno swoje życie zawodowe, jak i zmiany zachodzące w branży. Jej głos jest słyszany, bo rezonuje doświadczeniem i bezkompromisowością, która od zawsze była jej znakiem rozpoznawczym.

Ostatnio Monika Richardson pojawiła się w podcaście Anny Gwiazdowskiej, gdzie padły słowa, które można nazwać symbolicznym „pożegnaniem” z wielką telewizją. Dziennikarka nie owijała w bawełnę i jasno podkreśliła, że nie zamierza już wracać do dużych formatów. To jednak, co powiedziała dalej, wprawiło wielu w osłupienie.

Nie mam ambicji na stworzenie wielkiego, ogólnopolskiego programu, ponieważ uważam, że telewizja naziemna umiera i nawet nie mam takich ambicji, żeby partycypować w czymś, co odchodzi do lamusa – wyznała otwarcie.

POLECAMY: Joanna Przetakiewicz wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”? Padła konkretna deklaracja

Richardson ostro o kondycji telewizji naziemnej

To ostra diagnoza, szczególnie z ust osoby, która przez lata była jednym z filarów stacji publicznej. Richardson zaznaczyła jednak, że nie żywi urazy do dawnych kolegów. Wręcz przeciwnie – wszystkim życzy dobrze, ale nie widzi sensu angażować się w medium, które według niej nie ma już przyszłości.

Życzę moim kolegom z TVP jak najlepiej, tak samo TVN i Polsat jeszcze parę lat pociągną, a potem to się wszystko rozmieni na drobne – twierdzi.

W jej opinii przyszłość mediów to fragmentaryzacja. Telewizja – ta tradycyjna, liniowa, straciła swoją potęgę. Dzisiaj widz podejmuje decyzję sam: wybiera, kiedy ogląda, co ogląda i gdzie ogląda. Według Richardson, różnice między byciem gwiazdą TVP, TVN czy Polsatu zacierają się, bo ostatecznie liczy się treść, osobowość i autentyczność twórcy, a nie szyld stacji, pod którym pracuje.

Fragmentaryzuje już tak, że nie będzie miało żadnego znaczenia, czy rozpoczynasz swoją karierę w TVP, w Polsacie, w TVN czy na YouTubie, bo i tak to, co masz do zaoferowania, przebije się do tej świadomości wcześniej czy później. Może nie tak szybko jak w moim przypadku, bo mieliśmy wtedy dwa kanały telewizji polskiej i tyle, ale no sorry, to se ne vrati, trzeba walczyć z tym, co się ma – dodała.

Z jednej strony trudno odmówić jej racji – wyniki oglądalności od lat nieubłaganie pokazują, że tradycyjne media tracą swoją pozycję. Z drugiej jednak telewizja wciąż jest dla wielu Polaków ważnym źródłem informacji i rozrywki, szczególnie dla starszych odbiorców. To medium żyje, ale ewoluuje, choć może nie tak szybko i nie w takiej formie, jak chciałby rynek.

Nie zmienia to faktu, że słowa Moniki Richardson są mocne i jednoznaczne. To nie tylko osobista refleksja – to diagnoza całej branży medialnej, która jeszcze kilka lat temu nie dopuszczała takiej myśli. Tym bardziej poruszająco brzmią słowa: „to se ne vrati”. Dla wielu to zdanie będzie bolesne, ale niezwykle trafne.

Jej wyznanie pokazuje również zmianę podejścia samej dziennikarki. Z osoby związanej z telewizją przez lata przekształca się w twórczynię internetową. Stawia na niezależność, wolność słowa i bezpośredni kontakt z odbiorcami, których ma wokół siebie coraz więcej i którzy doceniają jej autentyczność.

Niektórzy mogą interpretować tę wypowiedź jako symboliczne zamknięcie drzwi do telewizji. Inni – jako odważny manifest kobiety, która jasno widzi, gdzie zmierza rynek. Jedno jest pewne: głos Moniki Richardson znów wywołał dyskusję, której w mediach dawno brakowało.

W czasach, gdy stacje walczą o przetrwanie, jej słowa wybrzmiewają szczególnie mocno. Czy telewizja naprawdę umiera? Czy internet przejmie wszystko? A może te dwa światy w końcu nauczą się współistnieć?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Przerażona Małgorzata Tomaszewska sama na mrocznym peronie? To, co opisała, brzmi jak scena z horroru

Zgadzacie się ze słowami Moniki Richardson? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Monika Richardson (fot. screen YouTube Agata Gwiazdowska | co przekazuJESZ)
Monika Richardson (fot. screen YouTube Kanał Zero)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Uznańska-Wiśniewska OSTRO do Nawrockiego ws. aborcji. Ma rację?

Opublikowano

w dniu

przez

Aleksandra Uznańska-Wiśniewska zabrała głos po ważnym głosowaniu w Sejmie i nie ukrywała emocji. Posłanka zwróciła się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, a jej słowa mogą wywołać kolejną burzę w politycznej debacie. Padł mocny apel dotyczący praw kobiet i dalszych losów przyjętych ustaw. Dowiedz się więcej!

Aleksandra Uznańska-Wiśniewska odniosła się na Instagramie do głosowania w Sejmie w sprawie dwóch projektów dotyczących prawa do aborcji. Posłanka pozytywnie oceniła wynik głosowań i podkreśliła, że przyjęte rozwiązania mogą mieć istotne znaczenie dla kobiet w Polsce. Nie ograniczyła się jednak do komentarza na temat decyzji parlamentarzystów. W swojej wypowiedzi zwróciła również uwagę na kolejny etap procesu legislacyjnego, a szczególnie na rolę prezydenta Karola Nawrockiego. Jej wpis szybko przyciągnął uwagę ze względu na bezpośredni ton i mocne słowa skierowane pod adresem głowy państwa.

20 października Sejm przyjął dwa projekty ustaw dotyczących przepisów aborcyjnych. Pierwszy dotyczy częściowej dekryminalizacji aborcji oraz pomocy w jej przeprowadzeniu, drugi zakłada przywrócenie możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu. Głosowania zakończyły się przyjęciem obu projektów, choć różniły się liczbą głosów popierających proponowane rozwiązania. Decyzja parlamentu stała się ważnym tematem politycznej dyskusji, a Aleksandra Uznańska-Wiśniewska postanowiła publicznie podkreślić znaczenie tego wydarzenia.

Posłanka rozpoczęła swój wpis od krótkich, ale wymownych słów: „Mamy to”. W ten sposób wyraziła zadowolenie z przyjęcia obu projektów przez Sejm. W dalszej części publikacji zwróciła uwagę na znaczenie zmian dla kobiet, które w jej ocenie powinny mieć większe poczucie bezpieczeństwa w sytuacjach związanych z ciążą i własnym zdrowiem. Dla parlamentarzystki wynik głosowania nie był jedynie formalną decyzją polityczną, lecz także krokiem w kierunku zmian, na które czeka część społeczeństwa.

Aleksandra Uznańska-Wiśniewska podkreśliła, że nowe rozwiązania mogą mieć znaczenie przede wszystkim dla poczucia bezpieczeństwa kobiet w Polsce. W swojej wypowiedzi odwołała się do prawa do decydowania o własnym zdrowiu, wskazując, że jest to kwestia o wymiarze zarówno społecznym, jak i osobistym.

„Wierzę, że to istotny moment w przywracaniu Polkom poczucia bezpieczeństwa i prawa do decydowania o własnym zdrowiu” – napisała posłanka.

Na tym jednak wpis się nie zakończył. Aleksandra Uznańska-Wiśniewska zwróciła się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, podkreślając, że dalsze losy ustaw zależą od kolejnych etapów procesu legislacyjnego. Posłanka zaapelowała do prezydenta o odpowiedzialne podejście do sprawy i uwzględnienie sytuacji kobiet, których te przepisy dotyczą.

„Apeluję do Prezydenta Nawrockiego, by potraktował tę sprawę z należytą wrażliwością i odpowiedzialnością. Ciała kobiet nie mogą być polem politycznej bitwy” – podkreśliła Aleksandra Uznańska-Wiśniewska.

POLECAMY: Krzysztof Ibisz WRACA do hitu Polsatu po latach. Nagranie trafiło do sieci

Uznańska-Wiśniewska zwróciła się do Nawrockiego ws. aborcji. „Ciała kobiet nie mogą być…”

Pierwszy z przyjętych projektów dotyczy zmian w Kodeksie karnym i częściowej dekryminalizacji aborcji oraz pomocy w jej przeprowadzeniu. Za przyjęciem tej propozycji zagłosowało 217 posłów, przeciw było 213, a trzy osoby wstrzymały się od głosu. Projekt zakłada zmiany w przepisach przewidujących kary za przerwanie ciąży z naruszeniem obowiązujących regulacji oraz za udzielanie pomocy w takim działaniu.

Drugi projekt, przygotowany przez Trzecią Drogę, dotyczy przywrócenia możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkich wad płodu. Za jego przyjęciem opowiedziało się 233 posłów, przeciw było 203, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Również ta propozycja wzbudzała polityczne emocje, ponieważ dotyczy jednej z najbardziej dyskutowanych kwestii związanych z prawem do aborcji w Polsce. Przyjęcie projektu przez Sejm nie oznacza jednak automatycznie, że nowe rozwiązania zaczęły obowiązywać.

Teraz kluczowe znaczenie będą miały dalsze etapy procesu legislacyjnego, w tym decyzja prezydenta Karola Nawrockiego. To właśnie do niego zwróciła się Aleksandra Uznańska-Wiśniewska, apelując o wrażliwość i odpowiedzialność. Kwestia przyszłości ustaw pozostaje więc otwarta, a stanowisko głowy państwa będzie istotne dla dalszego przebiegu sprawy. Warto przy tym pamiętać, że przyjęcie projektów przez Sejm nie jest równoznaczne z wejściem nowych przepisów w życie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulina Smaszcz uderzyła w Macieja Kurzajewskiego. Wypomniała mu wykształcenie

Lubicie oglądać “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Aleksandra Uznańska-Wiśniewska (fot. screen YouTube Halo Tu Polsat)
Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Interia)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Gwiazdy na premierze „Calineczki” w Teatrze Kultura! Anna Korcz pokazała wnuki i nie kryła zachwytu nad 13-letnim autorem muzyki

Opublikowano

w dniu

przez

Magiczny świat baśni, piękne choreografie i muzyka, która zachwyciła nawet dorosłych. W minioną niedzielę Teatr Kultura na warszawskim Bemowie zaprosił widzów na premierę „Calineczki” – familijnego spektaklu, który udowodnił, że teatr dla dzieci może poruszać również starszą publiczność. Na widowni pojawiły się znane aktorki, a szczególne emocje wzbudziły utwory skomponowane przez zaledwie 13-letniego Szymona Kuśmierczyka.

18 października Teatr Kultura na warszawskim Bemowie zamienił się w prawdziwą krainę baśni. Wszystko za sprawą premiery „Calineczki”, przedstawienia inspirowanego jedną z najpiękniejszych opowieści Hansa Christiana Andersena. Na scenie nie zabrakło tańca, emocji i niezwykłej atmosfery, która przeniosła publiczność do świata wyobraźni. Wśród widzów znalazła się aktorka Anna Korcz, która wybrała się na spektakl z wnukami. Wśród publiczności zasiadły również prezenterka Agnieszka Kałuża, czyli Aga Pomaga oraz Agnieszka Mrozińska, doskonale znana publiczności z wielu przedstawień Teatru Kultura. Na widowni nie zabrakło także Bartłomieja Nowosielskiego, który wspierał swoją żonę Ewelinę Kudeń w tym wyjątkowym dniu. Przyszła również Emilia Dankwa z bratem Olkiem.

Premiera okazała się nie tylko okazją do spotkania ze światem baśni, ale również do podziwiania talentów młodych wykonawców. Szczególne miejsce w przedstawieniu zajęła muzyka 13-letniego Szymona Kuśmierczyka – ucznia Państwowej Szkoły Muzycznej – ZPOSM  I i II st. im. G. Bacewicz nr 3 w Warszawie, w klasie fortepianu. Fragmenty jego utworów fortepianowych nadały spektaklowi wyjątkowy charakter i spotkały się z dużym uznaniem publiczności.

Ewelina Kudeń jako Calineczka. Aktorka opowiedziała o wyzwaniu

W tytułową bohaterkę wcieliła się znana z serialu “M jak miłość” Ewelina Kudeń, która nie ukrywa, że przyjęcie tej roli było dla niej naturalną decyzją. Aktorka od lat kocha taniec, a możliwość połączenia go z pracą z młodymi wykonawcami okazała się dodatkową motywacją. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że zagranie tak charakterystycznej postaci wymaga odpowiedniego wyczucia. – Rolę Calinaczki przyjęłam bez zastanowienia. Zgodziłam się od razu, ponieważ od dziecka kocham taniec w każdej formie. Bardzo spodobało mi się również, że na scenie będzie mi towarzyszył zespół taneczny z warsztatów prowadzonych przez fundację. Uwielbiam pracować z dziećmi. Nie ukrywam, że ta rola jest też dużym wyzwaniem. Grając Calineczkę nie można przegiąć, żeby nie zrobić z siebie infantylnej malutkiej dziewczynki, bo to nie o to chodzi. Po prostu trzeba dorośle grać dziecko i mam nadzieję, że mi się to udało. To nie jest łatwe zadanie, ale myślę, że dałam radę – opowiada Ewelina Kudeń. Aktorka zwróciła również uwagę na wyjątkową atmosferę przedstawienia, które pozwala oderwać się od codziennego pośpiechu i nadmiaru bodźców. Jej zdaniem to propozycja nie tylko dla najmłodszych, ale także dla dorosłych szukających chwili wytchnienia. – „Calineczka” to opowieść, która przyjemnie oderwie nas od tego, co się dzieje na świecie, w którym mamy dużo przebodźcowania i wiele negatywnych zdarzeń. Tu ze sceny emanuje spokój i piękna muzyka. Dziewczynki pięknie tańczą, a my aktorzy staramy się grać najpiękniej jak potrafimy. Wszystko jest stonowane i spokojne. Można się oderwać od zewnętrznego chaosu. Zapraszam do Teatru Kultura nie tylko dzieci, ale i całe rodziny – uśmiecha się Ewelina.

Anna Sandowicz zdradziła kulisy pracy nad spektaklem

Za reżyserię przedstawienia odpowiada Anna Sandowicz, która pojawia się również na scenie jako Ropucha. Jej bohaterka daleka jest jednak od stereotypowego, odstraszającego wizerunku. Zamiast budzić niechęć, bawi młodych widzów i szybko zyskuje ich sympatię. Reżyserka podkreśla, że teatr może być dla dzieci szczególnie ważną przestrzenią, w której na chwilę zapominają o trudnościach otaczającego świata. – W świecie, który jest szary i trudny także dla dzieci i młodzieży, warto choć na chwilę przenieść się do magicznego świata – świata wyobraźni, gdzie wszystko nas niesie i nie ma problemów, z którymi zmagamy się na co dzień lub po prostu znikają – mówi Anna Sandowicz, której nacechowana komizmem postać bawi i staje się wręcz ulubienicą młodych widzów. – Kiedy pracujemy nad spektaklem wizje na całość i na konstrukcje poszczególnych postaci po prostu do mnie przychodzą, czasem coś mi się przyśni, innym razem przychodzą do mnie obrazy i staram się je przełożyć na poszczególną sztukę – zdradza Ania. – Jestem dumna również z naszej grupy tanecznej, która w bardzo krótkim czasie opanowała układy choreograficzne – dodaje.

Ważnym elementem przedstawienia jest właśnie udział dzieci i młodzieży, które rozwijały swoje umiejętności podczas warsztatów artystycznych. Ich taneczne występy wprowadzają do baśni dodatkową energię i sprawiają, że młodzi artyści stają się integralną częścią opowiadanej historii.

Katarzyna Piątosa-Kuśmierczyk postawiła na opowieść o marzeniach

Producentką spektaklu jest Katarzyna Piątosa-Kuśmierczyk, założycielka Fundacji Kulturalne Dzieci i Teatru Kultura. To właśnie ona odpowiada za kolejną propozycję dla rodzin, które chcą pokazać najmłodszym magię teatru. Wybór „Calineczki” nie był przypadkowy. Jak podkreśla producentka, historia o marzeniach, odwadze i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie pozostaje aktualna niezależnie od czasów. – „Calineczka” jest o marzeniach, a to temat zawsze na czasie, dlatego ten utwór wybrałam tym razem jako kontynuację przedstawień dla dzieci. Dobierając obsadę od razu pomyślałam o Ewelinie Kudeń, która wcześniej grała w innych spektaklach w naszym teatrze. Jest piękna, filigranowa i świetnie tańczy, a do tego utalentowana aktorsko – mówi Katarzyna Piątosa-Kuśmierczyk, producentka spektaklu i założycielka Fundacji Kulturalne Dzieci.

Fundacja zachęca również najmłodszych do rozwijania swoich pasji podczas warsztatów otwartych artystycznych. – Zapraszamy dzieci do udziału w naszych warsztatach – zachęca producentka.

Anna Korcz zachwycona. Szczególne słowa uznania dla 13-letniego kompozytora

Jedną z osób, które po premierze nie kryły emocji, była Anna Korcz. Aktorka przyznała, że spektakl zrobił ogromne wrażenie zarówno na niej, jak i na jej wnukach. Szczególną uwagę zwróciła na subtelność przedstawienia, jego wyciszający charakter oraz muzykę, której autorem jest nastolatek. – Moje wnuki są zachwycone. Sama natomiast uważam, że spektakl jest bardzo romantyczny, delikatny, mówiący o przepięknych wartościach. Przede wszystkim jest wyciszający i skupiający uwagę dzieci. Do tego dochodzi przepiękna i dojrzała muzyka, autorstwa 13-latka. Zastanawiałam się, kto napisał tak piękne libretto, a kiedy na koniec wywołano na scenę nastolatka aż zaniemówiłam z wrażenia – zachwyca się Anna Korcz. – Polecam ten spektakl zarówno dzieciom, jak i dorosłym – dodaje.

To właśnie muzyka Szymona Kuśmierczyka stała się jednym z najmocniej komentowanych elementów premiery. Fakt, że tak dojrzałe kompozycje wyszły spod ręki 13-latka, zaskoczył i zachwycił publiczność. Jego fortepianowe utwory nie tylko dopełniły baśniową opowieść, ale również pomogły stworzyć spokojny, pełen emocji klimat.

Agnieszka Mrozińska: „Dzieci siedziały jak zaczarowane”

Pozytywnych wrażeń nie kryła także Agnieszka Mrozińska, która zwróciła uwagę na skupienie najmłodszej publiczności. Jej zdaniem spektakl potrafił przyciągnąć uwagę dzieci, co w czasach nadmiaru bodźców jest szczególnie cenne. – Piękny, delikatny, wyciszający, ale jednocześnie zaciekawiający spektakl. Do tego wspaniała muzyczna oprawa Szymona Kuśmierczyka. Dzieci na widowni siedziały jak zaczarowane. Z moich obserwacji wynika, że najmłodsi w teatrze często nie potrafią wysiedzieć w skupieniu, a tu naprawdę widziałam zainteresowanie, tym, co dzieje się na scenie. Żałuję, że dziś nie mogłam zabrać ze sobą córki, ale z pewnością wrócę z nią na któryś z kolejnych spektakli – deklaruje Agnieszka Mrozińska.

„Calineczka” dla całych rodzin

Premiera w Teatrze Kultura pokazała, że klasyczna baśń Andersena wciąż może zachwycać kolejne pokolenia. Historia maleńkiej dziewczynki o wielkim sercu przypomina o sile marzeń, przyjaźni, odwadze i wrażliwości. W tej inscenizacji szczególne znaczenie zyskały taniec, subtelna scenografia oraz muzyka, która nadała opowieści wyjątkową głębię. Za scenariusz, scenografię i kostiumy odpowiada Katarzyna Piątosa-Kuśmierczyk, reżyserię przygotowała Anna Sandowicz, a choreografię opracowała Klaudia Optułowicz. Spektakl wyprodukowały: Teatr Kultura, Fundacja Kulturalne Dzieci oraz Kulturalne Eventy.

„Calineczka” to propozycja dla rodzin, które chcą spędzić czas razem i choć na chwilę przenieść się do świata, w którym dobroć, wyobraźnia i marzenia mają szczególną moc. Jak pokazała niedzielna premiera, baśniowa historia może oczarować nie tylko dzieci, ale również dorosłych, a młody talent muzyczny Szymona Kuśmierczyka sprawił, że to spotkanie ze sztuką miało jeszcze bardziej wyjątkowy wymiar.

Fot. Marek Popowski dla Teatru Kultura
Tekst: Martyna Rokita

Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Ibisz WRACA do hitu Polsatu po latach. Nagranie trafiło do sieci

Opublikowano

w dniu

przez

Krzysztof Ibisz ponownie pojawi się na scenie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” i znów zadba o sporą dawkę emocji! Prezenter już raz zaskoczył widzów tak bardzo, że jego występ stał się internetowym hitem. Teraz szykuje się kolejna muzyczna niespodzianka, a przed nim wyjątkowo intensywny weekend. Dowiedz się więcej!

Krzysztof Ibisz od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji, ale nie wszyscy pamiętają, że kilka lat temu zdecydował się na wyjątkowe wyzwanie. W 18. edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” sam stanął na scenie i pokazał, że potrafi wyjść poza rolę prezentera. Jego udział w muzycznym show był dla wielu widzów sporym zaskoczeniem, ponieważ musiał zmierzyć się nie tylko ze śpiewaniem, ale również z charakteryzacją, ruchem scenicznym i odtworzeniem osobowości znanych wykonawców. Szybko okazało się, że ma do siebie ogromny dystans i nie boi się odważnych metamorfoz.

Największe emocje wzbudził jego występ jako Verka Serduchka, czyli ukraiński artysta Andrij Danyłko, znany z energetycznego scenicznego alter ego. Krzysztof Ibisz wykonał przebój „Dancing Lasha Tumbai”, z którym Verka reprezentowała Ukrainę podczas Eurowizji w 2007 roku. Prezenter pojawił się na scenie w charakterystycznej stylizacji i z energią, której trudno było mu odmówić. Występ szybko obiegł internet, a nagranie opublikowane przez Polsat na YouTube zgromadziło miliony wyświetleń.

Co więcej, metamorfoza w Verkę Serduchkę przyniosła Krzysztofowi Ibiszowi zwycięstwo w drugim odcinku programu. Był to już jego drugi triumf z rzędu, ponieważ wcześniej wygrał premierowy odcinek, wcielając się w Macieja Maleńczuka. Prezenter udowodnił wówczas, że nie przychodzi do programu jedynie po to, by dobrze się bawić, ale potrafi również rywalizować z innymi uczestnikami. Jego występ jako Verka Serduchka został zapamiętany jako jeden z najbardziej charakterystycznych momentów tej edycji.

Na dwóch metamorfozach jednak się nie skończyło. W trakcie 18. edycji Krzysztof Ibisz wcielał się w kolejnych wykonawców, w tym Franka Kimono, Boba Marleya, Grace Jones i Lou Reeda. Ostatecznie Krzysztof Ibisz zakończył rywalizację w 18. edycji na ósmym miejscu. Choć nie znalazł się w gronie finalistów, jego udział trudno uznać za niezauważony. Dwa zwycięstwa na początku sezonu oraz głośna metamorfoza w Verkę Serduchkę sprawiły, że prezenter na długo zapisał się w pamięci fanów programu. Dla wielu widzów był to dowód, że nawet osoba kojarzona przede wszystkim z prowadzeniem teleturniejów i programów rozrywkowych może z powodzeniem odnaleźć się w zupełnie nowej roli.

POLECAMY: Smaszcz uderzyła w Macieja Kurzajewskiego. Wypomniała mu wykształcenie

Krzysztof Ibisz wraca do „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”

Teraz Krzysztof Ibisz ponownie pojawi się na scenie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, tym razem w roli gościa specjalnego. W najbliższy piątek wystąpi u boku Ilony Krawczyńskiej i Mileny Krawczyńskiej w utworze „DOO-DAH, DOO-DAH DA”. To spotkanie zapowiada się wyjątkowo, zwłaszcza że prezenter ma już za sobą doświadczenie udziału w show i doskonale wie, jak wygląda praca nad sceniczną metamorfozą. Jego powrót może więc przypomnieć widzom, dlaczego poprzednie występy wywołały tak duże zainteresowanie.

Wszystko wskazuje na to, że również tym razem nie zabraknie humoru i dobrej zabawy. Krzysztof Ibisz wielokrotnie udowadniał, że nie traktuje siebie z przesadną powagą i chętnie podejmuje wyzwania, które pozwalają mu pokazać się publiczności z innej strony. Występ w towarzystwie sióstr Ilony i Mileny Krawczyńskich będzie kolejną okazją, by zaprezentować się w muzycznej odsłonie. Czy uda mu się ponownie skraść show? Odpowiedź poznamy już w najbliższym odcinku.

Tymczasem piątek będzie dla prezentera wyjątkowo intensywny. Rano widzowie zobaczą go w „halo tu polsat”, a wieczorem pojawi się na scenie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. To jednak dopiero początek telewizyjnego maratonu.

W sobotę Krzysztof Ibisz poprowadzi jubileuszowy, 300. odcinek „Awantury o kasę”. To szczególna okazja dla programu, który od lat dostarcza widzom emocji i rywalizacji. Dzień później czeka go następne spotkanie z publicznością – tym razem w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie również pojawi się w ramach weekendowej ramówki. Trzy dni i cztery telewizyjne spotkania to naprawdę intensywny grafik.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Górniak szykuje się do ŚLUBU syna? Allan Krupa Enso zabrał głos

Lubicie oglądać “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Ibisz, siostry Krawczyńskie (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Krzysztof Ibisz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Krzysztof Ibisz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Smaszcz uderzyła w Macieja Kurzajewskiego. Wypomniała mu wykształcenie

Opublikowano

w dniu

przez

Paulina Smaszcz ponownie zabrała głos w sprawie medialnego wizerunku, który od lat jej towarzyszy. W rozmowie na antenie Polskiego Radia RDC nie zabrakło mocnych słów o byłym mężu, Macieju Kurzajewskim. Celebrytka zwróciła uwagę na coś, co wyjątkowo ją uwiera, i nie omieszkała wspomnieć o wykształceniu prezentera. Dowiedz się więcej!

Paulina Smaszcz od lat pozostaje jedną z tych postaci polskiego show-biznesu, których wypowiedzi regularnie wywołują emocje. Tym razem pojawiła się w audycji „Moc kobiet” prowadzonej przez Dorotę Haller na antenie Polskiego Radia RDC. Rozmowa dotyczyła między innymi tego, jak celebrytka jest postrzegana przez opinię publiczną i dlaczego wciąż bywa przedstawiana przede wszystkim przez pryzmat swojego małżeństwa z Maciejem Kurzajewskim. Jak się okazuje, ten sposób opisywania jej osoby nadal budzi w niej sprzeciw.

Jednym z głównych tematów rozmowy była łatka „byłej żony”, która według Pauliny Smaszcz ciągnie się za nią od lat. Celebrytka zauważyła, że w mediach często jest przedstawiana właśnie jako była partnerka znanego prezentera, podczas gdy w przypadku jej byłego męża nie stosuje się analogicznego określenia. Jej zdaniem pokazuje to pewną nierówność w sposobie opisywania kobiet i mężczyzn po rozstaniu. „

Cały czas mówi się o mnie “była żona Macieja Kurzajewskiego”. Ale nie mówi się o nim “były mąż Pauliny Smaszcz”, nie?” – stwierdziła.

Paulina Smaszcz nie ukrywała, że nie spodziewa się szybkiej zmiany takiego podejścia. W jej ocenie podobne określenia wynikają z szerszego sposobu myślenia o kobietach i ich miejscu w przestrzeni publicznej. Zamiast jednak koncentrować się wyłącznie na tym, jak opisują ją inni, postanowiła podkreślić, że sama może decydować o tym, jak definiuje własną tożsamość. Jej zdaniem etykiety nadawane przez otoczenie nie powinny przesłaniać tego, kim dana osoba jest i co osiągnęła.

„Trzeba się z tym pogodzić, że ludzie będą o nas mówić “była żona Macieja Kurzajewskiego”, natomiast ja mówię o sobie: Paulina Smaszcz, wspaniała partnerka nowej miłości, matka dwójki dzieci i babcia. I chodzi o to, jak siebie definiujemy” – powiedziała.

POLECAMY: Edyta Górniak szykuje się do ŚLUBU syna? Allan Krupa Enso zabrał głos

Paulina Smaszcz dosadnie o byłym mężu. Padły słowa o wykształceniu

Na tym jednak rozmowa się nie zakończyła. Paulina Smaszcz odniosła się również do dorobku zawodowego i wykształcenia, które jak uważa – nie zawsze są dostrzegane przez opinię publiczną. W tym kontekście ponownie wspomniała o Macieju Kurzajewskim, zestawiając swoje osiągnięcia edukacyjne z jego ścieżką kształcenia. Jej słowa były wyjątkowo bezpośrednie i z pewnością przyciągną uwagę osób śledzących relacje byłych małżonków.

Paulina Smaszcz zaznaczyła, że jej zdaniem wiele osób pomija fakt, że zdobyła doktorat, stale się rozwija i ma za sobą doświadczenie pracy w różnych korporacjach. W jej wypowiedzi pojawił się wyraźny żal związany z tym, że medialna narracja nie skupia się na jej dokonaniach. Zamiast tego – jak sugerowała – wciąż wraca temat jej prywatnego życia i związku z prezenterem.

„Poza tym nikt nie patrzy też na osiągnięcia w życiu. Co z tego, że ja mam doktorat, nadal się kształcę, a on skończył tylko liceum. Nikt, nikt na to nie patrzy, tak? Nikt nie patrzy na to, ile ja osiągnęłam w swoim życiu, jakie ja mam doświadczenie, w ilu korporacjach pracowałam, jakie sukcesy odniosłam” – zauważyła.

Porównanie wykształcenia byłych małżonków stało się jednym z najmocniejszych momentów rozmowy. Paulina Smaszcz wyraźnie dała do zrozumienia, że chciałaby, aby jej dorobek był oceniany niezależnie od przeszłości uczuciowej. Jednocześnie zdecydowała się publicznie wskazać różnicę w edukacji swojej i Macieja Kurzajewskiego, co nadało jej wypowiedzi uszczypliwy charakter. Jej słowa mogą ponownie rozpalić dyskusję o tym, czy byli partnerzy powinni odnosić się do siebie publicznie w tak bezpośredni sposób.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Mucha jest w CIĄŻY? Pokazała test, posypały się gratulacje

Miło ze strony Pauliny Smaszcz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Paulina Smaszcz (fot. screen YouTube TVN.pl)
Maciej Kurzajewski (fot. screen YouTube Halo Tu Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością