news
Syn Omenaa Mensah przyszedł na świat w wyjątkowy dzień. Zobacz zdjęcia!
Omenna Mensah, od zawsze mówiła otwarcie, że ludzie zarówno w Polsce, jak i na świecie powinni być bardziej tolerancyjni. Jej syn Vincent 16 listopada obchodził swoje pierwsze urodziny w Międzynarodowy Dzień Tolerancji!
Dziennikarka często podkreśla jak ważny jest dla niej dom i rodzina. Ostatnio Mensah spędzała urlop w Izraelu, chętnie na swoim Insta Story publikowała różne piękne zdjęcia. Jednak 16 listopada Omena dodała zdjęcie z brzuszkiem, pod którym napisała interesujący opis, kończąc go osobistymi życzeniami dla synka:
16 listopada urodziny naszego Vincenta.
Kiedy moj synek przychodzi na świat w międzynarodowy dzień tolerancji akceptacji i szacunku dla różnorodności, wiem ze od tego momentu jego obecność tu na ziemi zmieni bieg historii mojej i prawdziwie bliskich mi osób.
Ten maleńki człowiek, który urodził się dokładnie rok temu wprowadził pewien nowy ład i porządek a jego uśmiech, spojrzenie czasami łzy jak to u małych dzieci innym razem pierwsze kroki, przytulanie, przybicie piątki czy tez nasza poranna codzienność sprawiają ze jestem najszczęśliwsza z zaszczytu bycia Twoja mama kochanie.) Wszystkiego cudownego kochany synku dla Ciebie z okazji pierwszych urodzin …sto lat w zdrowiu i szczęściu,)
❤️???
Polecamy – Uwielbiacie produkty od Anny Lewandowskiej? Będziecie mile zaskoczeni!
Jesteście ciekawi jak Mensah z rodziną spędziła ten szczególny dzień? Mamy nadzieję, że wśród przyjaciół i rodziny. Syn Omeny sprawił, że 16 listopada dla Omeny jest ważniejszy niż dotychczas. Małemu Vincentowi życzymy wszystkiego najlepszego!
Zobacz również – Ania Wendzikowska chwali się figurą po porodzie! Szczupła?

Wyświetl ten post na Instagramie.
Na zdrowie Polsko??✌???? jak oceniacie wyniki wyborów? Poszło po waszej myśli,)? #enjoy #monday
Wyświetl ten post na Instagramie.
Wyświetl ten post na Instagramie.
So happy in Ghana! #akwaba #ghana #school #project #ceremony #grandopening
Wyświetl ten post na Instagramie.
Wyświetl ten post na Instagramie.
Cudownego popołudnia dla was.) tak zwyczajnie prace biurowe?????? #jesień #afryka #dzieci ☀️
Fot. Screen z Instagram
news
Dyrektorka TVN jest już po rozwodzie. Wróciła do panieńskiego nazwiska
Lidia Kazen od lat jest jedną z najważniejszych postaci polskiego rynku telewizyjnego, jednak o jej życiu prywatnym wiadomo niewiele. Tym większe zainteresowanie wzbudziło ostatnio nazwisko, którym dyrektorka TVN zaczęła posługiwać się w oficjalnych komunikatach. Jak się okazuje, za zmianą kryje się ważny rozdział w jej życiu. Dowiedz się więcej!
Lidia Kazen od ponad dwóch dekad związana jest z grupą TVN. Zanim objęła jedno z najważniejszych stanowisk w stacji, zdobywała doświadczenie jako dziennikarka, realizatorka, reżyserka, scenarzystka i producentka. W swojej karierze współtworzyła między innymi cykl dokumentalny „Alfabet mafii”, stopniowo budując swoją pozycję w branży telewizyjnej.
W 2012 roku Lidia Kazen została dyrektorką programową startującego wówczas kanału TTV. To właśnie w tym okresie miała sprowadzić do stacji Przemka Kossakowskiego, który z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych prowadzących jej anteny. Później odpowiadała również za ofertę programową Playera, a jej wpływ na kształtowanie telewizyjnych ramówek systematycznie rósł.
Kolejny przełom nastąpił w 2022 roku. Po odejściu Edwarda Miszczaka Lidia Kazen przejęła część jego obowiązków w TVN, stając się jedną z najbardziej wpływowych osób w polskich mediach. Od tego czasu jej nazwisko regularnie pojawia się w kontekście najważniejszych decyzji programowych stacji.
O ile zawodowa kariera Lidii Kazen jest szeroko opisywana, o jej życiu prywatnym wiadomo zdecydowanie mniej. Dyrektorka programowa TVN bardzo oszczędnie dzieli się informacjami dotyczącymi rodziny i życia poza kamerami. W jednym z nielicznych wywiadów wspominała, że pochodzi z Dobczyc w Małopolsce, a w wieku zaledwie 15 lat wyprowadziła się z rodzinnego domu do Krakowa. Zdradziła również, że pochodzi z licznej rodziny.
POLECAMY: Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona
Dyrektorka programowa TVN rozwiodła się. Nagle zaczęła używać innego nazwiska
Przez lata Lidia Kazen posługiwała się nazwiskiem męża. Plejada informowała wcześniej, że od kilkunastu lat jej mężem był Rafał Kazen. Tym większą uwagę zwrócił ostatnio jeden z postów opublikowanych na oficjalnym profilu TVN. Przy nazwisku dyrektorki pojawiło się bowiem określenie „Lidia Bergel, dyrektorka kanałów TVN”.
Bergel to panieńskie nazwisko dyrektorki, którym – jak się okazuje – ponownie zaczęła się posługiwać. Pojawiło się więc pytanie, dlaczego po latach zdecydowała się na powrót do nazwiska sprzed ślubu.
Jak ustalił Pudelek, zmiana nazwiska ma mieć związek z rozwodem Lidii Kazen. Informacja została dodatkowo zweryfikowana w jednym z warszawskich sądów. Z przekazanych informacji wynika, że pozew rozwodowy został zarejestrowany na początku tego roku, a postępowanie w tej sprawie zostało już zakończone.
Dziennikarze skontaktowali się z sądem, by ustalić, czy zaplanowany został termin kolejnej rozprawy. Okazało się jednak, że kolejnego terminu nie będzie, ponieważ sprawa została już zakończona. Biuro Obsługi Interesanta potwierdziło ten fakt, nie przekazując jednocześnie szczegółów dotyczących postępowania.
“Informuję, że sprawa jest zakończona “- przekazano Pudelkowi w Biurze Obsługi Interesanta.
Na pytanie o datę zakończenia sprawy przedstawiciele sądu nie udzielili dodatkowych informacji Pudelkowi:
“Więcej informacji nie możemy udzielić” – czytamy na stronie tabloidu.
Lidia Kazen konsekwentnie chroni swoją prywatność i jak dotąd nie komentowała publicznie szczegółów dotyczących swojego małżeństwa ani rozwodu. Powrót do panieńskiego nazwiska jest jednak wyraźnym sygnałem, że w jej życiu prywatnym doszło do istotnej zmiany. Zawodowo nic nie wskazuje natomiast na to, by jej pozycja w TVN miała ulec zmianie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mama przywiozła Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”
Który kanał oglądacie najczęściej: Polsat, TVN czy TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona
Skolim podczas ostatniego koncertu przeżył wyjątkowo wzruszający moment. W tłumie zauważył małego fana, który w dniu swoich urodzin zrobił coś naprawdę wyjątkowego, by zwrócić uwagę swojego muzycznego idola. Dowiedz się więcej!
Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat należy do grona najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Artysta nazywany przez fanów „królem latino” regularnie pojawia się na listach przebojów, a jego koncerty przyciągają tysiące osób. Wokalista nie ogranicza się jednak wyłącznie do muzyki. Równolegle rozwija kolejne biznesowe przedsięwzięcia i coraz mocniej buduje swoją markę osobistą.
Lista projektów Konrada Skolimowskiego w ostatnich miesiącach wyraźnie się rozrosła. Artysta angażuje się między innymi w produkcję perfum, autorskie produkty spożywcze, bieliznę oraz napoje bezalkoholowe. „Król Latino” konsekwentnie tworzy więc biznesowe imperium wykraczające poza scenę, a kolejne pomysły wymagają od niego jeszcze większego zaangażowania i czasu.
Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na scenie, a jego charakterystyczne latynoskie rytmy i imprezowe hity zapewniły mu ogromną popularność. „Kamikadze”, „Temperatura”, „Nie dzwoń do mnie mała” czy „Wyglądasz idealnie” stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych utworów w jego repertuarze. W samym okresie wakacyjnym wokalista miał stanąć na scenie ponad 500 razy.
POLECAMY: Mama przywiozła Daniela Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”
Skolim spełnił marzenie małego chłopca
Podczas wakacyjnej trasy koncertowej Skolim zaprezentował się publiczności w Kobielach Wielkich w miniony weekend. Pod sceną zgromadziły się prawdziwe tłumy fanów, którzy przyszli wspólnie bawić się przy największych hitach „króla latino”. Wśród publiczności znalazł się również mały Adaś, dla którego ten koncert miał mieć szczególne znaczenie.
Młody fan postanowił bowiem spędzić swoje urodziny w towarzystwie muzycznego idola. Zamiast tradycyjnego świętowania w domu, tortu i świeczek wybrał koncert Skolima. Chłopiec doskonale wiedział jednak, że samo pojawienie się pod sceną może nie wystarczyć, aby zwrócić uwagę popularnego wokalisty.
Dlatego przygotował specjalny transparent. Adaś chwycił za kawałek tektury i kolorowe markery, a następnie własnoręcznie napisał wiadomość skierowaną do swojego idola. Z gotowym transparentem ustawił się w pierwszym rzędzie i cierpliwie czekał, aż Skolim zauważy go wśród roztańczonego tłumu.
Na kartonie znalazła się niezwykle rozczulająca wiadomość:
“Skolim, mam dziś urodziny. Dla Ciebie zrezygnowałem z tortu. Zdjęcie z tobą = najlepszy prezent” – napisał.
Plan małego fana zadziałał. Gdy Skolim dostrzegł transparent i przeczytał jego treść, nie pozostał obojętny. Wokalista przerwał na moment występ i zaprosił Adasia na scenę. Chłopiec stanął obok swojego idola, wciąż trzymając w rękach własnoręcznie przygotowany transparent.
Na pamiątkowym zdjęciu mogło się jednak skończyć, ale Skolim postanowił zrobić dla chłopca coś jeszcze. Ze sceny poinformował publiczność, że jego młody fan właśnie obchodzi urodziny. Reakcja tłumu była natychmiastowa – setki osób zaczęły wspólnie śpiewać jubilatowi „100 lat”.
Dla Adasia zwykły koncert zamienił się tym samym w wyjątkowe urodzinowe przeżycie. Chłopiec nie tylko zobaczył swojego idola z bliska i zrobił z nim pamiątkowe zdjęcie, ale również stanął z nim na scenie, a następnie usłyszał od całej publiczności życzenia urodzinowe. Trudno wyobrazić sobie bardziej nietypową pamiątkę z tego wyjątkowego dnia.
Cała sytuacja pokazuje również, jak niewielki gest może mieć ogromne znaczenie dla młodego fana. Skolim mógł po prostu przeczytać transparent i kontynuować występ, ale zdecydował się poświęcić chwilę uwagi chłopcu. Dla artysty był to zapewne krótki moment koncertu, jednak dla Adasia może pozostać jednym z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi
Miły gest ze strony Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Mama przywiozła Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”
Daniel Martyniuk miał być jednym z najbardziej kontrowersyjnych uczestników nowej edycji „Nasi w mundurach”, ale jego udział od początku budzi ogromne emocje. Najpierw pojawiły się informacje o jego nieobecności na planie, a później syn Zenka Martyniuka miał niespodziewanie ponownie pojawić się na planie produkcji. Dowiedz się więcej!
Czwarta edycja programu „Nasi w mundurach” ma być dla uczestników kolejnym sprawdzianem charakteru, wytrzymałości i umiejętności funkcjonowania w warunkach wojskowego szkolenia. Wśród osób, które zdecydowały się podjąć to wymagające wyzwanie, znalazł się Daniel Martyniuk. Syn Zenka Martyniuka jeszcze przed premierą sezonu stał się jednak jednym z najgłośniejszych nazwisk związanych z programem.
Szczególne zainteresowanie wzbudziła jego nieobecność na planie. Niedługo wcześniej Daniel Martyniuk ponownie aktywnie udzielał się w mediach społecznościowych. Na Instagramie publikował chaotyczne i wulgarne nagrania, w których zwracał się między innymi do swoich rodziców, wspominał o żonie oraz ostro wypowiadał się na temat stacji TTV, która jesienią pokaże program.
“Teraz to wam powiem, że takiego chja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, ku*wa nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV je*ać was, je*ać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.
Wokół udziału Daniela Martyniuka szybko pojawiło się więc wiele pytań. Tym bardziej że pozostali uczestnicy mieli już okazję poznać go podczas pierwszych dni zdjęciowych. Ich relacje pokazują jednak, że obraz syna Zenka Martyniuka nie był dla wszystkich tak jednoznaczny, jak mogłyby sugerować jego późniejsze publikacje w mediach społecznościowych.
Jedną z osób, która spędziła z Danielem Martyniukiem więcej czasu, był Maciej Pela. Tancerz i były partner Agnieszki Kaczorowskiej przyznał, że miał okazję przebywać z synem Zenka Martyniuka przez około dwa i pół dnia. Jak wynika z jego relacji, podczas tego czasu zobaczył spokojnego i towarzyskiego człowieka.
“Spędziliśmy razem dwa i pół dnia, więc mieliśmy okazję zaobserwować go w sytuacji abstynencji i pokazał się z takiej strony normalnego chłopaka; był towarzyski. Ja nie chcę opiniować go jako człowieka, ale to, co się zadziało później i co mówił na relacji, było obrzydliwe i karygodne. On musi dojść do tego wniosku, musi to zrozumieć” – mówił Maciej Pela na łamach Faktu.
POLECAMY: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi
Mama Daniela Martyniuka przywiozła go na plan?
Wydawało się jednak, że kariera Daniela Martyniuka w programie mogła zakończyć się, zanim na dobre się rozpoczęła. Według informacji przekazanych przez osobę z planu produkcji syn Zenka Martyniuka pojawił się jedynie na pierwszym dniu wprowadzającym. Później, mimo oficjalnego ogłoszenia jego udziału w programie, miał już nie pojawić się na kolejnych dniach zdjęciowych.
“Daniel był tylko na pierwszym dniu wprowadzającym jakiś czas temu. Potem jego udział w programie został ogłoszony oficjalnie, ale on nie pojawił się już na planie. Odcinki są już nagrywane od kilku dni, ale bez Martyniuka. Nikt nie wie, co będzie dalej” – poinformowała Plejadę osoba z planu produkcji.
Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Gdy mogło się wydawać, że Daniel Martyniuk ostatecznie zniknął z produkcji, pojawiły się kolejne informacje dotyczące jego udziału. Według informatora TTV syn Zenka Martyniuka miał ponownie przyjechać na plan, a jego pojawienie się miało być dla ekipy niemałym zaskoczeniem.
“Przyjechał na plan i chciał wbić się do programu. Przywiozła go mama i był przekonany, że będzie mógł zostać” – poinformował Plotka informator z TTV.
Taka wersja wydarzeń stawia pod znakiem zapytania dalszy udział Daniela Martyniuka w „Nasi w mundurach”. Z jednej strony uczestnik miał zostać oficjalnie przedstawiony jako część obsady nowego sezonu, z drugiej – jego obecność na planie miała być bardzo nieregularna. Dodatkowo wokół całej sytuacji narosło sporo medialnych doniesień, które trudno jednoznacznie zweryfikować bez oficjalnego stanowiska produkcji.
Na ten moment nie wiadomo oficjalnie, jak dokładnie potoczyły się losy Daniela Martyniuka na planie i czy ostatecznie zobaczymy go we wszystkich przygotowanych odcinkach. Produkcja nie przedstawiła pełnych szczegółów dotyczących jego udziału, dlatego na odpowiedzi trzeba będzie jeszcze poczekać.
Jedno jest pewne – „Nasi w mundurach” wracają na antenę TTV już 3 października o godz. 22:00. Dopiero wtedy widzowie przekonają się, jak naprawdę wyglądała przygoda Daniela Martyniuka z wojskowym szkoleniem, czy syn Zenka Martyniuka sprostał wymagającej formule programu i jak produkcja pokaże wszystkie wydarzenia, które miały miejsce za kulisami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja
Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Gesslerowi
Dyskusja o tym, czy napiwki powinny być obowiązkowe, nabiera tempa. Po mocnych słowach Mateusza Gesslera i zdecydowanej odpowiedzi Katarzyny Bosackiej głos zabrał teraz Książulo. Popularny recenzent kulinarny nie potrzebował wielu słów, by jasno przedstawić swoje stanowisko. Dowiedz się więcej!
Kwestia napiwków od lat dzieli Polaków. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostawienie dodatkowego wynagrodzenia dla kelnera jest mocno zakorzenione w kulturze, w Polsce napiwek wciąż traktowany jest przede wszystkim jako dobrowolny wyraz uznania za dobrą obsługę. Jedni uważają, że należy go zostawiać niemal zawsze, inni są zdania, że klient powinien sam decydować, czy i ile pieniędzy chce dodatkowo przekazać pracownikom lokalu.
Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio Mateusz Gessler w rozmowie z Pudelkiem. Restaurator, który od lat związany jest z branżą gastronomiczną, podczas ramówki Polsatu opowiedział o własnych doświadczeniach z pracy w restauracji. Podkreślił, że sam doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.
„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.
Na tym jednak Mateusz Gessler nie poprzestał. Restaurator zdecydował się na znacznie bardziej stanowczą opinię dotyczącą tego, jak jego zdaniem powinni zachowywać się klienci restauracji. W jego ocenie napiwek nie powinien być wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji gościa, ale stałym elementem wizyty w lokalu gastronomicznym.
„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.
Takie stanowisko szybko spotkało się z reakcjami. Do sprawy odniosła się między innymi Katarzyna Bosacka, która przyznała, że rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii, ale nie zgadza się z twierdzeniem, że klient powinien mieć obowiązek zostawienia napiwku. Jej zdaniem dodatkowe wynagrodzenie powinno zależeć przede wszystkim od jakości obsługi.
Katarzyna Bosacka szczególnie mocno zwróciła uwagę na przypadki, w których opłata za obsługę zostaje doliczona do rachunku bez odpowiednio wyraźnej informacji. W takiej sytuacji klient może nieświadomie zostawić dodatkowe pieniądze po raz drugi, sądząc, że rachunek nie zawiera jeszcze żadnej opłaty za serwis.
„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.
POLECAMY: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja
Książulo odpowiada na pomysł Gesslera ws. napiwków
Sprawa nie zakończyła się jednak na wymianie opinii między Gesslerem i Bosacką. Internauci szybko podchwycili temat, a w komentarzach zaczęły pojawiać się kolejne głosy dotyczące tego, czy napiwek faktycznie powinien być traktowany jako obowiązkowa część wizyty w restauracji.
Do dyskusji włączył się również Książulo. Popularny recenzent kulinarny, znany przede wszystkim z bezpośrednich i często dosadnych ocen lokali gastronomicznych, postanowił skomentować stanowisko Mateusza Gesslera. Nie zdecydował się jednak na długi wywód. Wystarczyło mu jedno krótkie zdanie.
Obowiązek, centralnie ci mówię, nie – napisał krótko i ironicznie pod postem.
Komentarz Książula szybko zwrócił uwagę internautów, ponieważ idealnie wpisuje się w jego charakterystyczny, bezpośredni styl. Recenzent jasno opowiedział się przeciwko pomysłowi obowiązkowych napiwków, choć zrobił to w typowy dla siebie, lekko prześmiewczy sposób. Tym samym do dyskusji dołączyła kolejna bardzo rozpoznawalna postać związana z gastronomią i internetowymi recenzjami jedzenia.
Cała sytuacja pokazuje, że temat napiwków zdecydowanie nie zamierza szybko zniknąć z przestrzeni publicznej. Mateusz Gessler uważa, że powinny być obowiązkiem każdego gościa, Katarzyna Bosacka stawia na dobrowolność zależną od jakości obsługi, a Książulo swoim krótkim komentarzem jasno pokazał, po której stronie sporu się znajduje. Jedno pytanie pozostaje więc otwarte: czy napiwek rzeczywiście powinien być obowiązkiem, czy jednak zawsze powinien zależeć od decyzji klienta?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski ponownie na językach. Po tym występie posypały się komentarze
Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuKolejny TRANSFER z Polsatu do TVN? Właśnie dostał nową fuchę
-
showbiz3 dni temuŻona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa
-
news4 dni temuNatasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
-
news3 dni temuPoruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie
-
showbiz4 dni temuWiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie
-
news4 dni temuJanja Lesar nie ukrywa poczucia winy. Wszystko przez związek z Zillmann?
-
news3 dni temuSkandal na koncercie Skolima? Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”
-
news4 dni temuIda Nowakowska NOWĄ prowadzącą „Halo tu Polsat”. Kogo WYGRYZŁA?

Dodaj komentarz