news
Wulgarna AWANTURA Polek na pokładzie samolotu. “Panieński mi zj*bałaś” [WIDEO]
To miał być początek wymarzonego wyjazdu do Chorwacji, jednak wszystko zakończyło się jeszcze przed startem samolotu. Na pokładzie doszło do głośnej awantury, która wymagała interwencji służb, a konsekwencje dla uczestniczek okazały się bardzo dotkliwe. Dowiedz się więcej i zobacz nagranie!
Do zdarzenia doszło 9 lipca na lotnisku Wrocław-Strachowice. Samolot miał odlecieć z Wrocławia do Zadaru w Chorwacji, jednak jeszcze przed startem załoga została zmuszona do wezwania funkcjonariuszy Straży Granicznej. Powodem było zachowanie grupy pasażerek, które – według służb – zakłócały porządek na pokładzie.
Jak przekazała Straż Graniczna, interwencja dotyczyła pięciu obywatelek Polski. Kobiety miały nie wykonywać poleceń załogi, wdawać się w kłótnie z innymi pasażerami oraz swoim zachowaniem utrudniać przygotowanie lotu do startu.
„Powodem było niewłaściwe zachowanie pięciu obywatelek Polski, które nie wykonywały poleceń załogi, zakłócały porządek na pokładzie samolotu oraz wdawały się w kłótnie z innymi pasażerami” – podaje straż graniczna w komunikacie.
Według informacji „Gazety Wrocławskiej” największe emocje wzbudzała panna młoda, która miała być uczestniczką wieczoru panieńskiego organizowanego w Chorwacji. To właśnie ona jako pierwsza została poproszona przez załogę o opuszczenie pokładu.
POLECAMY: Marianna Schreiber popisała się w kuchni. Internauci miażdżą jej pomysł. Słusznie? [WIDEO]
Dramat na pokładzie samolotu lecącego z Wrocławia do Chorwacji [ZOBACZ WIDEO]
Na tym jednak nie zakończyły się nerwowe sceny. Jak relacjonowano, podczas opuszczania samolotu kobieta miała opluć jedną z pasażerek, z którą wcześniej doszło do ostrej wymiany zdań. Nagranie z incydentu szybko trafiło do internetu i błyskawicznie zaczęło krążyć w mediach społecznościowych.
Na filmie słychać również pełne emocji okrzyki, w tym wulgarną wypowiedź jednej z uczestniczek zajścia.
“Ty jeb*na szm*to panieński mi zj*bałaś!”– słyszymy na nagraniu.
Świadkowie twierdzili, że źródłem konfliktu miał być spór dotyczący partnera jednej z kobiet. Atmosfera na pokładzie zrobiła się na tyle napięta, że kapitan zdecydował o wezwaniu funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy wyprowadzili awanturujące się pasażerki z samolotu.
Po opuszczeniu pokładu przez kobiety pozostali pasażerowie mieli zareagować brawami. Funkcjonariusze przeprowadzili badanie alkomatem, które wykazało, że trzy z pięciu uczestniczek zajścia znajdowały się pod wpływem alkoholu.
Wszystkie kobiety zostały ukarane mandatami. Najbardziej dotkliwą konsekwencją okazała się jednak decyzja kapitana samolotu. Cała piątka została skreślona z listy pasażerów i nie odleciała do Zadaru.
To zdarzenie pokazuje, że niewłaściwe zachowanie na pokładzie samolotu może zakończyć się nie tylko mandatem, ale również wykluczeniem z lotu. W tym przypadku wymarzony wyjazd do Chorwacji i wieczór panieński zakończyły się jeszcze na lotnisku, a cała sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach i internecie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jacek Jelonek zakpił z rezygnacji Andrzeja Rosiewicza. Nie miał dla niego litości
Spotkaliście się kiedyś z dziwnym zachowaniem pasażerów w samolocie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
news
Sandra Hajduk-Popińska skradła show w Sopocie. Widzowie zwrócili uwagę na jedno
Drugi dzień Top of the Top Sopot Festival dostarczył publiczności kolejnej porcji muzycznych emocji, ale tym razem uwagę przyciągnęli również prowadzący. Sandra Hajduk-Popińska i Olivier Janiak pojawili się na scenie Opery Leśnej w wyjątkowo eleganckich stylizacjach. Widzowie szybko zwrócili uwagę na ich prezentację. Dowiedz się więcej!
We wtorek odbył się drugi dzień Top of the Top Sopot Festival. Zanim scena Opery Leśnej została zdominowana przez emocjonującą walkę o prestiżowego Bursztynowego Słowika, publiczność obejrzała pierwszą część koncertu — „Otwarta Scena”. Wieczór rozpoczął się od muzycznych występów oraz efektownej oprawy, a gospodarze wydarzenia zadbali o odpowiednią atmosferę od pierwszych minut.
Drugi dzień festiwalu upłynął pod znakiem ogromnej energii i różnorodności. Podczas koncertu „Otwarta Scena” na sopockiej scenie zaprezentowali się artyści reprezentujący różne style i pokolenia. Publiczność mogła usłyszeć między innymi Agnieszkę Chylińską, Blue Cafe, Natalię Grosiak, Krzysztofa Zalewskiego, Błażeja Króla oraz Golec uOrkiestrę.
Na tym jednak wieczór się nie kończył. Kulminacyjnym punktem drugiego dnia była walka o prestiżową statuetkę Bursztynowego Słowika. O zwycięstwo rywalizowali między innymi Jeremi Sikorski, Ania Karwan, Kasia Sienkiewicz, Sarsa i Emo oraz Oceana. Zanim jednak rozpoczęła się rywalizacja, uwagę publiczności przyciągnęli prowadzący.
POLECAMY: Top of the Top Sopot Festival 2026. Kto ZDOBYŁ Bursztynowego Słowika?
Lawina komplementów po występie duetu Hajduk-Janiak
Pierwszą część koncertu poprowadzili Sandra Hajduk-Popińska oraz Olivier Janiak. Oboje postawili tego wieczoru na bardzo eleganckie stylizacje, które doskonale współgrały z charakterem wydarzenia. Szczególnie dużo komplementów zebrała prowadząca „Dzień dobry TVN”.
Sandra Hajduk-Popińska pojawiła się na scenie w efektownej sukni, która przyciągała wzrok od pierwszych chwil. Kreacja była bogato zdobiona mieniącymi się w świetle reflektorów elementami. Dopasowany fason oraz symetryczny dekolt podkreślały jej sylwetkę, nadając całej stylizacji eleganckiego, niemal hollywoodzkiego charakteru.
Widzowie szybko zwrócili uwagę nie tylko na samą kreację, ale również na sposób, w jaki Sandra Hajduk-Popińska prezentowała się na scenie. W komentarzach pojawiły się liczne pochwały dotyczące jej elegancji, prezencji oraz swobody przed kamerami.
„Sandra wyglądała przepięknie”, „Klasa sama w sobie”, „Ale elegancja!”, „Świetnie wyglądasz”, „Sandra zawsze prezentuje się z klasą”, „Piękna kobieta i świetna prowadząca”, „Ogromna klasa i profesjonalizm” – pisali zachwyceni widzowie w social mediach TVN-u.
U boku Sandry Hajduk-Popińskiej stanął Olivier Janiak, który od lat uchodzi za jednego z najlepiej ubranych mężczyzn w polskim show-biznesie. Dziennikarz również tym razem postawił na sprawdzoną klasykę. Wybrał czarną, dwurzędową marynarkę oraz eleganckie spodnie, tworząc stylizację idealnie pasującą do festiwalowej sceny.
Duet prowadzących bardzo dobrze wpisał się w atmosferę drugiego dnia Top of the Top Sopot Festival. Sandra Hajduk-Popińska zachwycała elegancką kreacją, a Olivier Janiak postawił na ponadczasową klasykę. Ich sceniczna prezencja nie umknęła uwadze publiczności, która chętnie komentowała wygląd gospodarzy wydarzenia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabella Krzan zakpiła z TVP? Padły wymowne słowa z Opery Leśnej
Jak Wam się podobał drugi dzień festiwalu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Top of the Top Sopot Festival 2026. Kto ZDOBYŁ Bursztynowego Słowika?
Top of the Top Sopot Festival ponownie przyciągnął tłumy przed telewizory i do Opery Leśnej. Za nami dwa dni koncertów, wielkich nazwisk i muzycznych emocji, ale największe napięcie pojawiło się podczas rywalizacji o prestiżowego Bursztynowego Słowika. W końcu poznaliśmy zwycięzców tegorocznego konkursu. Dowiedz się więcej, kto zdobył nagrodę!
Top of the Top Sopot Festival jak co roku przyciąga przed ekrany oraz do Opery Leśnej tysiące widzów spragnionych muzycznych emocji. Fani polskiej sceny od poniedziałku śledzą bogaty program koncertowy, występy utytułowanych gwiazd oraz efektowne scenografie i stylizacje. Tegoroczna edycja ponownie dostarcza publiczności wielu powodów do komentowania.
Pierwszy dzień wydarzenia należał między innymi do koncertu poświęconego pamięci zmarłego w ubiegłym roku Stanisława Soyki. Na scenie pojawili się zarówno artyści, jak i bliscy muzyka. Wydarzenie spotkało się z bardzo dobrym odbiorem publiczności, a widzowie szczególnie docenili jego emocjonalny i pełen wspomnień charakter.
W komentarzach internautów nie brakowało zachwytów nad koncertem poświęconym Stanisławowi Soyce. Szczególną uwagę zwróciła również wnuczka artysty, która według części widzów skradła show. Pierwszy wieczór w Operze Leśnej był więc przede wszystkim pełen wzruszeń i muzycznych wspomnień.
Później przyszedł czas na koncert „Top of the Pop”, podczas którego na scenie pojawili się przedstawiciele młodszego pokolenia oraz doświadczeni artyści. Publiczność usłyszała między innymi Oskara Cymsa, Dawida Kwiatkowskiego, Kaśkę Sochacką oraz Nataszę Urbańską.
Drugi dzień festiwalu przyniósł natomiast koncert „Otwarta Scena”. Na sopockiej scenie zaprezentowali się między innymi Agnieszka Chylińska, Krzysztof Zalewski, Błażej Król, duet Smolik // Kev Fox oraz Golec uOrkiestra. Różnorodność artystów sprawiła, że każdy z widzów mógł znaleźć coś dla siebie.
POLECAMY: Izabella Krzan zakpiła z TVP? Padły wymowne słowa z Opery Leśnej
Kto zdobył Bursztynowego Słowika podczas ‘Top of the Top Sopot Festival 2026″?
Po godzinie 22:00 przyszedł jednak moment, na który wielu fanów czekało najbardziej. Rozpoczęła się rywalizacja o Bursztynowego Słowika – jedną z najbardziej prestiżowych nagród związanych z sopockim festiwalem. Trofeum przez lata było dla wielu artystów ważnym krokiem w drodze do jeszcze większej popularności.
W tym roku powrócono do zasad przyznawania nagrody sprzed 18 lat. Ostateczny wynik został ustalony na podstawie głosów profesjonalnego jury oraz widzów, a obie grupy miały po 50 proc. wpływu na rezultat. W skład jury weszli muzyczni eksperci: Katarzyna Nosowska, Andrzej Smolik oraz L.U.C.
Na scenie stanęła niezwykle różnorodna stawka wykonawców. O Bursztynowego Słowika walczyli między innymi Ania Karwan, zagraniczna gwiazda Oceana, Jeremi Sikorski, Jovi, Kasia Sienkiewicz, duet Kuba i Kuba, Natalia Muianga oraz połączone siły EMO i Sarsy. Każdy z uczestników zaprezentował swój najnowszy materiał, starając się przekonać do siebie zarówno jurorów, jak i publiczność.
Emocjonującą część konkursową poprowadzili Paulina Krupińska i Damian Michałowski. Choć poziom rywalizacji był bardzo wyrównany, a typowania fanów mocno podzielone, ostatecznie statuetka mogła trafić tylko do jednego wykonawcy lub duetu. Wynik miał więc rozstrzygnąć nie tylko muzyczne jury, ale również głosy widzów.
Po zsumowaniu wszystkich głosów wszystko stało się jasne. Bursztynowy Słowik powędrował do duetu Kuba i Kuba! Drugie miejsce zajęła Ania Karwan, natomiast na trzeciej pozycji znalazła się Kasia Sienkiewicz. Zwycięstwo duetu było jednym z najważniejszych momentów drugiego dnia festiwalu i z pewnością na długo pozostanie w pamięci publiczności.
Brawo chłopaki; Zasługiwali na to; Kocham ich od czasu “Must Be The Music”; “Trzymałam kciuki za Kasię i Anię, ale chłopaki też fajne”; “Kocham ten numer” – pisali widzowie w social mediach TVN.
Tegoroczna walka o Bursztynowego Słowika pokazała, że sopocki festiwal nadal potrafi dostarczać emocji i promować artystów reprezentujących bardzo różne muzyczne style. O wyniku zdecydowali wspólnie profesjonaliści oraz widzowie, dzięki czemu tegoroczna nagroda była efektem połączenia ocen ekspertów i głosów publiczności.
Za nami dopiero dwa dni muzycznego maratonu w Sopocie, a emocji już zdecydowanie nie brakowało. Kuba i Kuba mogą świętować zdobycie prestiżowej statuetki, podczas gdy pozostali uczestnicy z pewnością nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Top of the Top Sopot Festival trwa, a przed widzami kolejne koncerty, występy największych gwiazd i następne muzyczne niespodzianki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler nie kryła łez. Wróciła wspomnieniami do zmarłego męża
Zasłużony werdykt? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Izabella Krzan zakpiła z TVP? Padły wymowne słowa z Opery Leśnej
Izabella Krzan nie zamierzała przejść obojętnie obok festiwalowej rywalizacji. Podczas pierwszego dnia Top of the Top Festival prezenterka pozwoliła sobie na żart, który może wywołać sporo komentarzy. Na scenie Opery Leśnej padły słowa uderzające w imprezę odbywającą się w innym polskim mieście. Dowiedz się więcej!
Wystartował Top of the Top Festival. Za nami pierwszy dzień wydarzenia, podczas którego widzowie TVN mogli zobaczyć koncert poświęcony pamięci zmarłego w ubiegłym roku Stanisława Soyki. Na scenie pojawili się zarówno artyści, jak i bliscy muzyka, a występ spotkał się z bardzo dobrym odbiorem publiczności.
Pierwsza część wieczoru zdecydowanie przypadła widzom do gustu. Wśród komentarzy internautów nie brakowało zachwytów nad koncertem poświęconym Stanisławowi Soyce, a szczególną uwagę zwróciła wnuczka artysty. Widzowie podkreślali emocjonalny charakter wydarzenia i wyjątkową atmosferę panującą w Operze Leśnej.
Później przyszedł czas na drugą część poniedziałkowego wydarzenia, czyli koncert „Top of the Pop”. Tym razem scena należała przede wszystkim do popowych gwiazd. Publiczność usłyszała między innymi Oskara Cymsa, który wykonał „Cały czas” i „Zabierz mnie”, Dawida Kwiatkowskiego z utworem „Pali się niebo”, Kaśkę Sochacką z piosenką „Szum” oraz Nataszę Urbańską, która sięgnęła po kultowe „I Need a Hero” z repertuaru Bonnie Tyler.
POLECAMY: Magda Gessler nie kryła łez. Wróciła wspomnieniami do zmarłego męża
Krzan ZADRWIŁA z Opola na oczach widzów
Koncert poprowadzili Izabella Krzan i Jan Pirowski. Już na początku wydarzenia prezenterka zdecydowała się na żart dotyczący innego dużego festiwalu muzycznego w Polsce. Nie trzeba było długo czekać, aby publiczność zorientowała się, do czego nawiązuje gospodyni sopockiego wydarzenia.
Izabella Krzan postanowiła bowiem ogłosić, że to właśnie Sopot powinien przez najbliższe dni nosić miano najważniejszego miejsca dla polskiej muzyki. Jej słowa były bezpośrednim nawiązaniem do hasła kojarzonego od lat z festiwalem w Opolu.
“Dzisiaj i przez kolejne trzy dni to właśnie Sopot będzie stolicą polskiej piosenki, a nie żadne inne miasto na literę O” – powiedziała Krzan ze sceny.
Na odpowiedź Jana Pirowskiego nie trzeba było długo czekać. Prowadzący postanowił pociągnąć żart i zwrócił uwagę na nazwę miejsca, w którym odbywał się koncert.
“Opera Leśna jest też na O ” – wtrącił Pirowski.
Wypowiedź Izabelli Krzan może być szczególnie ciekawa właśnie ze względu na jej zawodową przeszłość. Prezenterka przez lata była związana z Telewizją Polską, gdzie prowadziła między innymi wydarzenia muzyczne. Co więcej, kilkukrotnie pojawiała się także w roli gospodyni koncertów odbywających się w ramach Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.
Żart z Opola nabiera więc dodatkowego kontekstu. Izabella Krzan doskonale zna atmosferę tego wydarzenia i sama w przeszłości miała okazję stanąć na scenie podczas opolskich koncertów. Tym razem jednak znalazła się po drugiej stronie festiwalowej rywalizacji i reprezentowała Sopot.
Warto również przypomnieć, że hasło „Opole – Stolica Polskiej Piosenki” jest znakiem towarowym oficjalnie zastrzeżonym w Urzędzie Patentowym. Słowa Izabelli Krzan były jednak wyraźnie utrzymane w żartobliwym tonie i stanowiły element prowadzenia festiwalu. Jan Pirowski dodatkowo podbił atmosferę swoim komentarzem dotyczącym Opery Leśnej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Marcin Prokop powrócił do „Dzień dobry TVN”. Tak wyglądał jego wielki powrót
Zabawny żart ze strony Krzan? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Magda Gessler nie kryła łez. Wróciła wspomnieniami do zmarłego męża
Magda Gessler rzadko pozwala sobie na tak szczere wyznania dotyczące prywatnego życia. Tym razem w rozmowie z Ewą Chodakowską wróciła wspomnieniami do pierwszego męża i czasu, który na zawsze zmienił jej życie. Restauratorka zdradziła, co robiła każdego dnia, by choć na chwilę zagłuszyć ogromny ból. Dowiedz się więcej!
Magda Gessler od ponad 20 lat tworzy szczęśliwe małżeństwo z Waldemarem Kozerawskim, jednak jej życie osobiste nie zawsze układało się tak spokojnie. Pierwszym mężem restauratorki był Volkhart Müller. Para pobrała się w 1982 roku, a kilka miesięcy później na świat przyszedł ich syn Tadeusz. Małżonkowie doczekali się również córki Anny, która zmarła zaledwie dwa tygodnie po narodzinach. Później Magda Gessler wyszła za Piotra Gesslera, z którym ma córkę Larę.
Najbardziej bolesnym rozdziałem jej pierwszego małżeństwa okazała się jednak choroba Volkharta Müllera. Mężczyzna zmarł w 1987 roku po walce z chorobą nowotworową. Od tego momentu życie Magdy Gessler zmieniło się nieodwracalnie. Choć od śmierci pierwszego męża minęły dziesięciolecia, restauratorka przyznaje, że wspomnienia o nim wciąż są niezwykle żywe.
W rozmowie z Ewą Chodakowską, przeprowadzonej w ramach serii „Ocal siebie”, Magda Gessler pozwoliła sobie na wyjątkową szczerość. Opowiedziała o związku z pierwszym mężem, wspólnych planach oraz o tym, jak wyglądało jej życie po jego śmierci. Był to jeden z tych momentów, w których znana z energii i charakterystycznego poczucia humoru restauratorka pokazała zupełnie inną, bardzo emocjonalną twarz.
POLECAMY: Marcin Prokop powrócił do „Dzień dobry TVN”. Tak wyglądał jego wielki powrót
Gessler wspomina ze łzami w oczar pierwszego męża
Gessler nie ukrywa, że czas spędzony z pierwszym mężem do dziś wspomina jako jeden z najlepszych okresów swojego życia. Para była razem przez osiem lat i miała wiele planów na przyszłość. Jednym z nich była duża rodzina, o której marzyli wspólnie jeszcze przed chorobą Volkharta.
“Siedzieliśmy w Miramar, w górach i on mi powiedział, że chce mieć autobus pełen dzieci. Co więcej trzeba? Byliśmy razem osiem lat. Rozmawiam z nim codziennie” – powiedziała w rozmowie z Chodakowską.
Słowa Magdy Gessler pokazują, że mimo upływu wielu lat więź z pierwszym mężem wciąż zajmuje ważne miejsce w jej pamięci. Restauratorka nie mówiła o nim wyłącznie jako o człowieku z przeszłości. Wręcz przeciwnie – wspominała go z ogromnym sentymentem, podkreślając, że ich wspólne życie było dla niej wyjątkowo ważne.
Szczególnie poruszająca okazała się część rozmowy dotycząca czasu bezpośrednio po śmierci Volkharta Müllera. Magda Gessler musiała odnaleźć sposób na funkcjonowanie w rzeczywistości, w której zabrakło jej bliskiej osoby. Jak sama przyznała, potrzebowała przede wszystkim czymś zająć głowę i choć na chwilę odsunąć od siebie trudne emocje.
Jednym ze sposobów radzenia sobie z bólem był dla niej taniec. Magda Gessler zdradziła, że zawsze go uwielbiała, jednak po śmierci męża stał się czymś znacznie więcej niż tylko przyjemnością. Przez kilka miesięcy niemal codziennie chodziła do dyskoteki i spędzała tam długie godziny.
“Ubóstwiam. Ja mogłabym tańczyć osiem godzin dziennie. [Po jego śmierci byłam przez] cztery miesiące codziennie w dyskotece. Od godziny dziewiątej do drugiej w nocy. W czarnych trykotach. W żałobie. To była jedyna forma, żeby zagłuszyć wszystko” — wyjaśniła
To właśnie ten fragment rozmowy szczególnie mocno pokazuje, jak Magda Gessler próbowała poradzić sobie z żałobą. Taniec pozwalał jej choć na kilka godzin oderwać myśli od tragedii, która ją spotkała. Restauratorka wspomniała również o gotowaniu i malowaniu, które pomagały jej zajmować myśli i szukać choć odrobiny normalności w niezwykle trudnym czasie.
Dziś Magda Gessler ma u swojego boku Waldemara Kozerawskiego, z którym od ponad dwóch dekad tworzy związek, jednak wspomnienie pierwszego męża pozostaje ważną częścią jej historii. Jej szczere wyznania pokazują, że nawet po wielu latach niektóre emocje nie znikają całkowicie. Zmienia się jedynie sposób, w jaki człowiek uczy się z nimi żyć.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Natasza Urbańska rozgrzała Sopot. Po tym występie internauci ruszyli z komentarzami
Za co najbardziej cenicie Magdę Gessler? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuŻona Gurłacza była ZAZDROSNA o Kaczorowską? Padły mocne słowa
-
news2 dni temuKsiążulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Gesslerowi
-
news5 dni temuNatasza Urbańska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Widzowie wydali werdykt
-
news4 dni temuAnna Kalczyńska bez litości o Dodzie. Padła mocna diagnoza
-
news5 dni temuPoruszona Agnieszka Hyży po decyzji prezydenta. Zadała niewygodne pytanie
-
news2 dni temuSkolim ma DOŚĆ koncertów? Wokalista podjął decyzję
-
news4 dni temuSkandal na koncercie Skolima? Jeżowska nie wytrzymała: „PO***ANI są słuchacze”
-
showbiz5 dni temuWiśniewski pomaga Mandarynie przed „Tańcem z Gwiazdami”? Do sieci trafiło nagranie

Dodaj komentarz