Śledź nas

news

Aleksandra Grysz z “Pytania na śniadanie” w centrum medialnej burzy! Internauci bezlitośni w sprawie żłobka

Opublikowano

w dniu

Aleksandra Grysz znów znalazła się na językach wszystkich. Jej emocjonalny wpis o adaptacji syna w żłobku wzruszył tysiące fanów, ale jednocześnie wywołał prawdziwą burzę w internecie. Komentujący nie przebierali w słowach, a pod postem wybuchła gorąca dyskusja. Sprawdź, co napisała prezenterka „Pytania na śniadanie”! 

Aleksandra Grysz, ekspertka show-biznesowa znana z programu „Pytanie na śniadanie”, od dawna dzieli się z fanami kulisami życia prywatnego. Tym razem jednak jej szczerość stała się początkiem medialnego zamieszania. Prezenterka jest w związku z Tomaszem Tylickim, który przez lata pracował w Telewizji Polskiej, lecz kilka miesięcy temu ogłosił swoje odejście. Para w lipcu 2024 roku doczekała się narodzin pierwszego wspólnego dziecka – syna Tymoteusza. Od tamtej pory Grysz regularnie relacjonuje macierzyńskie doświadczenia, jednak ostatni post trafił w wyjątkowo wrażliwy punkt.

W emocjonalnym wpisie na Instagramie Aleksandra Grysz podzieliła się swoimi przeżyciami związanymi z adaptacją synka w żłobku. Nie kryła wzruszenia i trudnych emocji, które towarzyszą młodym rodzicom w takiej sytuacji. Napisała:

Każda mama po zamknięciu drzwi żłobka. Nie da się opisać tych emocji. To jest szczęście i smutek, ekscytacja i obawa, duma i niedosyt na raz. Za nami kolejny dzień adaptacji. Żłobek jest cudowny, dzieciaczki bardzo ciepło przyjęły Tymka, a ciocie są przemiłe i bardzo opiekuńcze. Widzę i czuję, że wszystko tu gra, ale pewnie jeszcze trochę czasu minie, zanim przestanę płakać na myśl, że ten czas tak szybko leci – napisała Grysz.

Pod wpisem momentalnie rozpętała się gorąca dyskusja. Część internautów doskonale rozumiała emocje prezenterki i solidaryzowała się z nią. Jedna z mam napisała:

Pamiętam swój smutek w tamtym czasie, gdy Olek poszedł do żłobka, coś się skończyło a coś innego się zaczęło. To było ciężkie ale po chili stało się piękna rutyną naszej codzienności – napisała internautka.

POLECAMY: Ewa Wachowicz świętuje rocznicę ślubu i pokazuje męża. Nie uwierzycie, kim jest!

Aleksandra Grysz w centrum medialnej burzy!

Podobnych komentarzy było mnóstwo – wiele osób podkreślało, że ten etap w życiu rodziców jest wyjątkowo wymagający i pełen mieszanych uczuć. Nie zabrakło również głosów pełnych empatii i wsparcia. Fanki Aleksandry Grysz dziękowały jej za szczerość i podkreślały, jak bardzo potrzebne są takie rozmowy. Wśród komentarzy znalazły się wzruszające słowa:

Wyglądam tak samo – płakałam wczoraj, płakałam dzisiaj i płakać będę jeszcze długo. Trzymaj się Ola! Wiem, że jest cholernie ciężko – napisała inna fanka prezenterki.

Dla wielu matek publikacja Oli stała się okazją do wymiany doświadczeń i poczucia, że w swoich rozterkach nie są same. Niestety, wśród setek ciepłych komentarzy pojawiły się również bardzo krytyczne opinie. Jedna z internautek napisał:

A ja nigdy bym nie oddała dziecka do żłobka, ale widocznie nie masz innego wyjścia; To po co oddajesz to biedne dziecko? Małe dziecko do 3 roku życia potrzebuje tylko rodziców a nie kolegów i koleżanek- czytamy w sekcji komentarzy.

Cała sytuacja błyskawicznie podzieliła fanów na dwa obozy. Jedni bronili Oli, argumentując, że młode matki często muszą wracać do pracy, a profesjonalna opieka w żłobku jest najlepszym możliwym rozwiązaniem. Drudzy oskarżali prezenterkę o „zbyt szybkie oddanie dziecka pod opiekę obcych” i sugerowali, że takie decyzje mogą negatywnie wpłynąć na rozwój emocjonalny dziecka. Wpis stał się więc początkiem sporej dyskusji o macierzyństwie, pracy i równowadze między życiem rodzinnym a zawodowym.

Sytuację dodatkowo podsyciły zdjęcia, które Aleksandra Grysz dołączyła do wpisu. Widać na nich ogrom emocji – smutek, wzruszenie i dumę jednocześnie. Prezenterka wyjaśniła, że początkowo zdjęcia miały trafić jedynie do jej najbliższej rodziny, ale zdecydowała się opublikować je również na Instagramie:

Te foty zrobiłam dla rodziny, żeby im pokazać jak się trzymam- ale trzymam się też tego, że i tu warto pokazywać prawdziwe emocje a nie tylko instagram friendly obrazki – napisała Grysz.

Wpis Aleksandry Grysz pokazał, jak ogromne emocje wywołuje w Polsce temat opieki nad dziećmi i żłobków. Dla jednych to naturalny etap rozwoju dziecka, dla innych wciąż kontrowersyjna decyzja. Internauci spierali się o to, czy młode matki powinny jak najdłużej pozostawać z dzieckiem w domu, czy raczej stawiać na szybki powrót do pracy i integrację dziecka z rówieśnikami. Dyskusja pod postem Oli wciąż trwa, a liczba komentarzy nieustannie rośnie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Spotkanie gwiazd “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”: stylowa Hyży, rozbawiona Steczkowska, rozochocony Rock [FOTO]

A Wasze dzieci chodziły do żłobka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Aleksandra Grysz (fot. screen Instagram Aleksandra Grysz)
Aleksandra Grysz (fot. screen Instagram Aleksandra Grysz)
Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki (fot. screen Instagram Tomasz Tylicki)
Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki (fot. screen Instagram Tomasz Tylicki)
Aleksandra Grysz i Tomasz Tylicki (fot. screen Instagram Tomasz Tylicki)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Dorota Deląg ujawniła PRZEPIS NA SUKCES! Czy pieniądze zmieniają kobiety? 

Opublikowano

w dniu

przez

Podczas Galii Business Class zapytaliśmy Dorotę Deląg o PRZEPIS NA SUKCES, oraz czy pieniądze zmieniają kobiety? 

POLECAMY: Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Kontynuuj czytanie

news

Podejrzany o śmiertelny wypadek Łukasza Litewki chciał wrócić za kierownicę. Jest decyzja sądu

Opublikowano

w dniu

przez

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną i do dziś wywołuje ogromne emocje. Teraz pojawiły się nowe informacje dotyczące 57-letniego kierowcy podejrzanego o spowodowanie tragicznego wypadku. Decyzja sądu może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu sprawy. Dowiedz się więcej!

Tragiczny wypadek, w którym zginął Łukasz Litewka, od wielu tygodni pozostaje jednym z najgłośniejszych tematów w polskiej debacie publicznej. Śledczy nieustannie analizują zebrany materiał dowodowy, próbując odtworzyć przebieg wydarzeń, które doprowadziły do śmierci posła. Każda nowa informacja budzi ogromne zainteresowanie i wywołuje lawinę komentarzy.

Do tragedii doszło 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Podejrzanym o spowodowanie wypadku jest 57-letni kierowca samochodu marki Mitsubishi. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna nie znajdował się pod wpływem alkoholu, środków odurzających ani leków mogących wpływać na koncentrację. Według śledczych nie korzystał również z telefonu komórkowego w chwili zdarzenia.

Mężczyzna opuścił wcześniej areszt tymczasowy po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Jednocześnie prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu jego prawa jazdy. To właśnie ta decyzja stała się przedmiotem kolejnego etapu prawnej batalii, która przyciągnęła uwagę mediów i opinii publicznej.

57-latek postanowił złożyć zażalenie na decyzję o odebraniu mu uprawnień do kierowania pojazdami. Jego pełnomocnik argumentował, że naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego miało charakter nieumyślny, a na obecnym etapie postępowania nie ma podstaw do tak daleko idącego środka zapobiegawczego.

Obrona przekonywała również, że wciąż obowiązuje zasada domniemania niewinności, a prowadzone śledztwo nie przesądza o ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy. Adwokat podkreślał, że – jego zdaniem – istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, by w przyszłości sąd orzekł wobec jego klienta zakaz prowadzenia pojazdów.

“Są ustawowe przesłanki do stosowania, do orzekania takim postanowieniem, od jakiego się odwołujemy. W ocenie obrony nie zostały one spełnione i brak jest podstaw do zatrzymania prawa jazdy na tym etapie” – wyjaśnił aplikant adwokacki Maksymilian Alwaeli cytowany przez “Fakt”.

POLECAMY: Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Nowy zwrot w sprawie śmierci Łukasza Litewki. 57-latek walczył o prawo jazdy [SZCZEGÓŁY]

Sprawa została rozpoznana 16 czerwca przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej. Jak przekazali dziennikarze „Faktu”, 57-letni kierowca nie pojawił się osobiście na posiedzeniu, a rozprawa odbywała się za zamkniętymi drzwiami. Ostatecznie sąd nie przychylił się do wniosku obrony.

Zapadła decyzja o utrzymaniu w mocy wcześniejszego postanowienia o zatrzymaniu prawa jazdy. Co istotne, orzeczenie jest prawomocne. Oznacza to, że podejrzany nie odzyska uprawnień do kierowania pojazdami na obecnym etapie postępowania.

Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji głos zabrali najbliżsi zmarłego posła. Ojciec Łukasza Litewki, Zdzisław Litewka, nie ukrywał, że ewentualny zwrot prawa jazdy byłby dla rodziny trudny do zaakceptowania. W jego opinii taka decyzja mogłaby podważyć zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości.

“Gdyby oddali mu teraz prawo jazdy to tak naprawdę świadczyłoby to o tym, jaki jest tutaj stosunek wymiaru sprawiedliwości” – mówi Zdzisław Litewka.

Jeszcze bardziej emocjonalnie wypowiedziała się partnerka zmarłego parlamentarzysty, Natalia Bacławska. Kobieta przyznała, że sama myśl o możliwości powrotu 57-latka za kierownicę budzi w niej ogromny niepokój i poczucie zagrożenia.

Nie chciałabym żyć w kraju, w którym osoby, które zabijają inne osoby, nie są w stanie w ogóle wytłumaczyć, dlaczego składają kilkukrotnie zeznania, które są za każdym razem inne, wsiadają za kółko. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Biorąc pod uwagę, że ta osoba mieszka nieopodal, bałabym się wyjść z psem, że zasłabnie, zemdleje, wyleje mu się kawa na spodnie albo pomyśli, że to ptak – wyznała na łamach “Faktu”.

Sprawa śmierci Łukasza Litewki wciąż pozostaje w toku, a śledczy analizują kolejne dowody i zeznania. Najnowsza decyzja sądu pokazuje jednak, że organy wymiaru sprawiedliwości zachowują daleko idącą ostrożność. Rodzina i bliscy zmarłego liczą, że postępowanie doprowadzi do pełnego wyjaśnienia okoliczności tragedii i wydania sprawiedliwego wyroku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andrzej Piaseczny przerwał milczenie ws. „TzG”. TO powiedział o Ninie Terentiew

Łukasz Litewka (fot. screen Instagram Łukasz Litewka)
Łukasz Litewka (fot. screen Instagram Łukasz Litewka)
Łukasz Litewka (fot. screen YouTube Żurnalista)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Ania Wendzikowska rywalizuje z kobietami? Ta odpowiedź może zaskoczyć

Opublikowano

w dniu

przez

Ania Wendzikowska była prelegentką na Gali Business Class. W trakcie wydarzenia opowiedziała nam, jak z jej perspektywy powinny wyglądać relacje między kobietami.

POLECAMY: Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Kontynuuj czytanie

news

Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Opublikowano

w dniu

przez

To jedna z najdroższych inwestycji, na jaką w ostatnim czasie zdecydował się polski sportowiec. Robert Lewandowski właśnie spełnia swoje wielkie marzenie, a kwota, która padła w kontekście jego nowego zakupu, robi ogromne wrażenie. Szczegóły przedsięwzięcia wyszły na jaw i trudno przejść obok nich obojętnie. Dowiedz się więcej!

Robert Lewandowski od lat uchodzi nie tylko za jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale także za człowieka, który potrafi cieszyć się owocami swojej ciężkiej pracy. Kapitan reprezentacji Polski i jego żona, Anna Lewandowska, wielokrotnie pokazywali, że uwielbiają luksusowe podróże i wypoczynek w wyjątkowych miejscach.

Nie jest tajemnicą, że para od dawna stawia na aktywny relaks, a jedną z ich największych pasji są wakacje spędzane na wodzie. Do tej pory korzystali z ekskluzywnych jachtów podczas zagranicznych wyjazdów, jednak teraz postanowili zrobić kolejny krok i zainwestować we własną jednostkę.

Jak ujawniono, Robert Lewandowski zamówił luksusowy katamaran w renomowanej gdańskiej stoczni Sunreef Yachts. To producent, który od lat specjalizuje się w budowie ekskluzywnych jednostek dla najbardziej wymagających klientów z całego świata, a jego projekty trafiają do milionerów i światowych gwiazd sportu.

Co więcej, piłkarz nie ograniczył się jedynie do zakupu jachtu. Został również oficjalnym ambasadorem marki, dołączając do grona znanych sportowców współpracujących z firmą. Wcześniej z Sunreef Yachts związali się między innymi Rafael Nadal i Fernando Alonso.

Wybrany przez Roberta Lewandowskiego model to 80 Sunreef Power NEXT – jedna z najbardziej imponujących jednostek w ofercie producenta. Katamaran zostanie przygotowany zgodnie z indywidualnymi oczekiwaniami piłkarza, a projekt ma w pełni odzwierciedlać jego styl życia i potrzeby.

POLECAMY: Andrzej Piaseczny przerwał milczenie ws. „TzG”. TO powiedział o Ninie Terentiew

Tyle zapłacił Lewandowski za prywatny jacht! Dużo?

Sam zawodnik nie kryje zadowolenia z podjętej decyzji i przyznaje, że od dłuższego czasu śledził rozwój marki. Jak podkreślił, wybór nie był przypadkowy, a zakup poprzedziła szczegółowa analiza rynku.

Sunreef to dla mnie idealny wybór. Od pewnego czasu śledzę tę markę i uważam, że naprawdę się wyróżnia. Stawia na styl i kreatywność, a jednocześnie jest dynamiczna i ma niesamowitą synergię ze światem sportu. Jednym z moich długoterminowych planów jest spędzanie większej ilości czasu na wodzie. Zrobiłem dokładny research i mogę powiedzieć, że znalazłem idealny jacht, by spełnić to marzenie — poinformował sam Robert Lewandowski na oficjalnej stronie stoczni.

Nowa jednostka imponuje nie tylko wyglądem, ale i parametrami. Katamaran będzie miał niemal 24 metry długości oraz około 12 metrów szerokości. Na pokładzie znajdzie się aż 366 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, co czyni go prawdziwą pływającą rezydencją.

Projekt przewiduje również szereg luksusowych udogodnień. W wyposażeniu znajdzie się między innymi garaż na skuter wodny, hydrauliczna platforma kąpielowa oraz ekskluzywny Ocean Lounge, określany mianem prywatnego beach clubu. Nie zabraknie także przestronnych stref relaksu i dużego flybridge’a stworzonego z myślą o wypoczynku oraz spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi.

Największe emocje wzbudza jednak cena tej niezwykłej inwestycji. Choć stocznia nie ujawniła oficjalnej kwoty, branżowe media szacują, że w pełni spersonalizowany model może kosztować ponad 8 milionów euro, czyli około 33 miliony złotych. Nie wiadomo, czy dzięki współpracy z producentem Robert Lewandowski otrzymał specjalne warunki zakupu.

Jedno jest pewne – nowy katamaran to spełnienie wieloletniego marzenia piłkarza i kolejny dowód na to, że po latach sukcesów na boisku może pozwolić sobie na realizację najbardziej ambitnych planów. Fani już nie kryją ciekawości i zastanawiają się, kiedy Robert Lewandowski po raz pierwszy zaprezentuje swoją imponującą jednostkę podczas wakacyjnego rejsu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Management Skolima zabrał głos. Jest tłumaczenie po aferze z koncertem

Zazdrościcie Lewandowskiemu takiego zakupu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)
Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)
Robert i Anna Lewandowscy (fot. screen Instagram Anna Lewandowska)
Robert i Anna Lewandowscy (fot. screen Instagram Anna Lewandowska)
Robert Lewandowski (fot. screen TVP VOD)
Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością