Śledź nas

showbiz

Anna Starmach weźmie udział w “Tańcu z Gwiazdami”? Ta odpowiedź rozwiewa wszelkie wątpliwości

Opublikowano

w dniu

Odejście Anny Starmach z „MasterChefa” było dla wielu widzów szokiem, ale prawdziwe powody tej decyzji przez długi czas pozostawały w cieniu. Dziś gwiazda odsłania kulisy telewizyjnej machiny, w której spędziła ponad dekadę i mówi wprost, jak bardzo zmieniło ją życie po odejściu z ekranu. Co naprawdę działo się za kulisami kultowego show i czy wzięłaby udział w “Tańcu z Gwiazdami”? Dowiedz się więcej!

Przez lata Anna Starmach była twarzą jednego z najbardziej rozpoznawalnych programów kulinarnych w Polsce. Miliony widzów znały ją jako energiczną jurorkę, która potrafiła z równą pasją pochwalić, jak i wytknąć błędy uczestnikom. Towarzyszyła takim osobowościom jak Magda Gessler i Michel Moran, tworząc trio, które na stałe zapisało się w historii polskiej telewizji. Ale po drugiej stronie kamer trwało życie, które coraz mniej przypominało to, o jakim marzyła – szybkie, stresujące, podporządkowane rygorowi produkcji.

Odejście Starmach z programu było momentem przełomowym, choć – jak sama przyznaje – wzięła je pod uwagę dużo wcześniej. Praca nad „MasterChefem” sprawiała jej ogromną satysfakcję, ale jednocześnie wymagała poświęceń, których konsekwencje zaczęła odczuwać dopiero po latach. W wywiadzie dla portalu Plejada.pl powiedziała otwarcie:

Tegoroczne święta to będą nasze drugie wspólne święta, które będą mogła przygotować tak, jak chcę. Wcześniej przez 12 lat zawsze w grudniu kręciliśmy “MasterChefa”. Często schodziliśmy z planu 23 grudnia w nocy. Opowiadałam więc w wywiadach o świątecznych przygotowaniach, a miałam czas jedynie na to, by upiec makowiec na drugi dzień świąt. Choćbym bardzo chciała, z niczym innym bym się nie wyrobiła. To było niemożliwe – wyjawiła.

Święta, które dla większości są czasem wyciszenia, rodzinnych tradycji i przygotowań, u Starmach stały się logistycznym koszmarem.

Ale coś za coś. Nie można mieć wszystkiego. Bardzo nie lubię, gdy ktoś mówi, że można. To nieprawda. Nie da się ugotować kilkunastu potraw na święta i wspaniale przygotować domu, kiedy przez cały grudzień jest się od rana do wieczora w pracy. A jeszcze cały świat wywiera na tobie presję i co rusz słyszysz, co powinnaś zrobić w tym przedświątecznym czasie: odwiedzić jarmark, nauczyć dzieci śpiewania kolęd, zapakować prezenty, przystroić dom, odwiedzić znajomych… To nie jest wykonalne – powiedziała.

Gdy zapytano ją, czy odejście z programu wynikało również z potrzeby odzyskania normalnego życia, odpowiedziała szczerze, że było to jedno z wielu nakładających się na siebie pytań, które zadawała sobie po 10 latach pracy. Zdała sobie sprawę, że musi ocenić, czy to, co robi, nadal ją rozwija i czy naprawdę tego pragnie.

Pracowałam na planie tego programu 12 lat. Myślę, że po 10 latach w jednym miejscu warto zrobić rachunek sumienia i odpowiedzieć sobie na pytania: czy to, co robię, mnie rozwija, czy mi to służy i jak długo jeszcze chcę to robić? – wyjaśniła.

Co ciekawe, Starmach podkreśla, że również w mediach trzeba zadać sobie fundamentalne pytanie o tożsamość zawodową: czy jesteś w telewizji dlatego, że masz kompetencje, czy dlatego, że cię znają. Ona sama nie ma wątpliwości:

Uważam, że mam umiejętności, które mogę wykorzystywać w różny sposób i które pozwolą mi przetrwać w każdych warunkach – powiedziała dla Plejady.pl.

Warto podkreślić, że Anna Starmach nigdy nie marzyła o byciu celebrytką. W jej słowach słychać ulgę, kiedy mówi:

Nigdy nie marzyłam o byciu osobą rozpoznawalną. Marzyłam o tym, by być kucharką i gotować. Cały czas trzymam się tego marzenia. Prowadzę obecnie sporo warsztatów kulinarnych, a więc wróciłam do gotowania z ludźmi, czyli tego, co zawsze lubiłam najbardziej. Mniej jest w moim życiu teraz “celebryctwa”, które tak naprawdę nigdy nie było moją mocną stroną. Nie lubiłam bankietów i pozowania na ściankach. Wiem, że są tacy, którzy się tym karmią. Ja nie. Lubiłam pracę w telewizji. To ona przyniosła mi rozpoznawalność, za sprawą której dziś mogę robić świetne rzeczy. Ale czy potrzebuję być jeszcze bardziej popularna? Nie – powiedziała.

Zaskoczeniem dla części widzów był fakt, że Starmach nie pojawiła się również w „Dzień dobry TVN”, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Tutaj odpowiedź jest niemal prozaiczna – logistyka. Kraków i Warszawa to niby tylko 300 kilometrów różnicy, ale dla matki, przedsiębiorczyni i restauratorki to przepaść.

Mogę ci pokazać, ile wiadomości wymieniłam w ostatnim czasie z osobami pracującymi przy “Dzień dobry…”. Wiele razy szukaliśmy terminu, który i mnie, i im by pasował, ale nie jest to łatwe. Cały czas nie możemy się zgrać. Niestety, TVN ma siedzibę w Warszawie, a ja mieszkam w Krakowie. I to się nie zmieni. Czasem ta Warszawa jest dalej niż mogłoby się wydawać. Gdy nagrywałam inne programy, bywałam tu częściej. Teraz nie mam takiej potrzeby – wyjaśniła.

Starmach nie ukrywa, że lubi stację, z którą spędziła wiele lat, ale nie jest pewna, czy dziś jest tam przestrzeń na nowe kulinarne projekty.

Nie wiem. Ja zawsze będę lubić TVN. Ale trudno mi powiedzieć, czy dziś w ramówce jest jeszcze przestrzeń na jakikolwiek nowy program kulinarny. “MasterChef” jest na antenie od wielu sezonów i cały czas cieszy się popularnością – wytłumaczyła w tym samym wywiadzie.

POLECAMY: Eurowizja w kryzysie. Nemo oddaje trofeum, a Europa masowo się wycofuje z konkursu. Co dalej?

Anna Starmach wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”?

Jednocześnie w sposób znaczący ucina plotki o migracji do konkurencji. Zapytana o propozycje z innych stacji, odpowiada jedynie wymownym uśmiechem.

Niczego nie mogę powiedzieć. Mogę jedynie się uśmiechnąć – ucięła wątek.

W rozmowie z Plejada.pl padło również pytanie, które powracało do Anny Starmach od lat — czy kiedykolwiek rozważała udział w „Tańcu z gwiazdami”. Show, który od kilku sezonów bije rekordy oglądalności, wydaje się dla wielu idealną okazją do poszerzenia popularności i wejścia w zupełnie nowy świat. Starmach przyznaje jednak, że propozycje dostawała wielokrotnie, zarówno za czasów emisji programu w TVN, jak i później w Polsacie. Mimo to za każdym razem pozostawała przy tej samej decyzji – uprzejme, choć stanowcze „nie”.

Wielokrotnie mi to proponowano. Zarówno wtedy, gdy “Taniec z gwiazdami” emitowany był w TVN-ie, jak i potem. Wydaje mi się, że udało mi się osiągnąć sukces dlatego, że nigdy się nie rozdrabniałam i jestem konsekwentna, jeśli chodzi o partnerów biznesowych. Wybieram takich, którzy są związani z profilem mojej działalności i jeśli się z nimi wiążę, to na długo. Od lat profesjonalnie robię to, w czym jestem dobra, czyli gotuję – zdradziła.

W dalszej części rozmowy zdradziła, że jej odmowy nie wynikają z niechęci do samego programu, lecz z głębokiego przekonania, że udział w takim show nie ma nic wspólnego z drogą, którą od początku świadomie wybrała.

Udział w takim programie służyłby wyłącznie zwiększeniu mojej popularności, a nie temu, żebym pokazała, jak gotuję. W ogóle nie o to mi chodzi w mojej pracy zawodowej – ucięła temat.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Popek wbija szpilę Chajzerowi po aferze dentystycznej. Takiego komentarza nikt się nie spodziewał

Chcielibyście zobaczyć jakiś kulinarny program z udziałem Anny Starmach? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Ania Starmach (fot. screen Instagram Anna Starmach)
Ania Starmach (fot. screen Instagram Anna Starmach)
Ania Starmach (fot. screen Instagram Anna Starmach)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Jarosław Kaczyński może spać spokojnie? Tyle wynosi jego emerytura

Opublikowano

w dniu

przez

Debata o dopłatach do emerytur dla artystów rozgrzewa opinię publiczną do czerwoności. Jedni mówią o koniecznym wsparciu twórców, inni o niesprawiedliwym rozdawaniu pieniędzy. W samym środku tej dyskusji uwagę przyciągają także zarobki i świadczenia polityków. Ile naprawdę otrzymuje Jarosław Kaczyński? Dowiedz się więcej!

W ostatnich tygodniach temat zabezpieczenia socjalnego artystów stał się jednym z najgorętszych w przestrzeni publicznej. Wszystko za sprawą projektu ustawy przygotowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który ma objąć osoby wykonujące zawody artystyczne systemem ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Dla wielu twórców to długo wyczekiwana zmiana, która może zapewnić im większe poczucie bezpieczeństwa na przyszłość.

Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Przeciwnicy projektu zwracają uwagę, że państwo nie powinno wspierać finansowo osób, których działalność nie znajduje odbiorców lub nie przynosi wystarczających dochodów. Dyskusja bardzo szybko wykroczyła poza środowisko artystyczne i stała się tematem politycznym.

Swoje stanowisko w tej sprawie wyrazili przedstawiciele różnych ugrupowań. Szczególnie głośno przeciwko projektowi wypowiadali się politycy prawicy, w tym Sławomir Mentzen, który wielokrotnie podkreślał, że nie popiera finansowania tego typu rozwiązań z pieniędzy podatników.

“Projekt wypłaty emerytur artystom, którym nie chciało się płacić składek, którzy tworzą sztukę, której nikt nie chce, jest niesprawiedliwy względem tych Polaków, którym chce się pracować i którzy muszą płacić składki. Jeżeli artysta nie potrafi na siebie zarobić, to nie jest artystą, tylko hobbystą. Nie tworzy sztuki, tylko badziew. A jeżeli próbuje nas wszystkich do tego orżnąć na kasę, to jest jeszcze złodziejem i niech spada” – mówił Mentzen.

Co ciekawe, temat wsparcia dla artystów nie jest nowy. Już kilka lat temu podobne rozwiązania pojawiały się w zapowiedziach politycznych. W 2021 roku podczas prezentacji programu Polski Ład także Jarosław Kaczyński mówił o potrzebie stworzenia systemu, który poprawi sytuację zawodowych artystów znajdujących się w trudnym położeniu.

POLECAMY: Mandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?

Tyle wynosi emerytura Jarosława Kaczyńskiego. Kwota może zaskoczyć wielu Polaków

Sam prezes PiS nie musi jednak obawiać się o swoją sytuację finansową po zakończeniu aktywności zawodowej. Z ujawnionych danych wynika, że jego emerytura należy do jednych z wyższych świadczeń wypłacanych przez ZUS osobom pełniącym wcześniej najważniejsze funkcje państwowe.

Jeszcze niedawno emerytura Jarosława Kaczyńskiego wynosiła 9379 zł brutto miesięcznie. Po kolejnych waloryzacjach świadczenie wzrosło do poziomu przekraczającego 11 tysięcy złotych brutto. To jednak nie koniec wpływów, jakie regularnie trafiają do polityka.

Ze względu na ukończony 75. rok życia prezes PiS otrzymuje również dodatek pielęgnacyjny. Obecnie wynosi on 366,68 zł miesięcznie i jest automatycznie przyznawany osobom spełniającym ustawowe kryteria.

Równocześnie Jarosław Kaczyński nadal pozostaje aktywny politycznie. W całym 2025 roku uzyskał ponad 138,3 tysiąca złotych z tytułu uposażenia poselskiego. Do tego doszły również środki wynikające z diety parlamentarnej, których wartość przekroczyła 45 tysięcy złotych.

Na tym lista wpływów się nie kończy. Dodatkowo polityk otrzymał ponad 37,6 tysiąca złotych za pracę wykonywaną w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Łącznie daje to miesięczne dochody znacznie przekraczające średnie zarobki większości Polaków.

Po zsumowaniu wszystkich źródeł przychodu oraz uwzględnieniu świadczenia emerytalnego okazuje się, że na konto Jarosława Kaczyńskiego może trafiać około 20 tysięcy złotych netto miesięcznie. W czasie gdy trwa gorąca dyskusja o przyszłości emerytur dla artystów, wysokość świadczeń i zarobków polityków ponownie staje się tematem publicznej debaty. Jedno jest pewne – emocji wokół pieniędzy, emerytur i państwowego wsparcia jeszcze długo nie zabraknie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska

Chcielibyście mieć taką emeryturę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jarosław Kaczyński (fot. screen YouTube Radio Maryja)
Jarosław Kaczyński (fot. screen YouTube Prawo i Sprawiedliwość

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Kontynuuj czytanie

news

Mandaryna przerwała milczenie ws. Wiśniewskiego. Szykuje się WIELKI powrót?

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata byli jedną z najgłośniejszych par polskiego show-biznesu, a ich rozstanie śledziła cała Polska. Dziś znów jest o nich głośno, a słowa Mandaryny tylko podsyciły spekulacje fanów. Czy między nią a Michałem Wiśniewskim wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał? Dowiedz się więcej

Życie uczuciowe Michała Wiśniewskiego od lat budzi ogromne zainteresowanie mediów i fanów. Lider zespołu Ich Troje wielokrotnie trafiał na pierwsze strony gazet za sprawą swoich związków, rozstań i kolejnych małżeństw. Niedawno media obiegła informacja o pierwszej rozprawie rozwodowej artysty z Polą Wiśniewską, co ponownie skierowało uwagę opinii publicznej na jego życie prywatne.

W cieniu tych wydarzeń coraz częściej wraca temat jednej z najbardziej pamiętnych relacji wokalisty. Mowa o związku z Martą „Mandaryną” Wiśniewską, z którą doczekał się dwójki dzieci – Xaviera i Fabienne. Choć ich rozstanie przed laty było niezwykle burzliwe i szeroko komentowane, dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Od pewnego czasu w sieci pojawiają się spekulacje dotyczące rzekomego zbliżenia byłych małżonków. Internauci regularnie analizują ich wypowiedzi i wspólne zdjęcia, doszukując się oznak możliwego powrotu. Każda wzmianka o byłym partnerze natychmiast wywołuje lawinę komentarzy.

Ostatnio Mandaryna pojawiła się w studiu RMF FM, gdzie była gościem podcastu „P.S. I LOVE YOU” prowadzonego przez aktorkę Annę-Marię Sieklucką. W trakcie szczerej rozmowy artystka wróciła wspomnieniami do najbardziej intensywnych momentów swojej kariery i życia prywatnego.

Wokalistka przyznała, że dziś patrzy na przeszłość z zupełnie innej perspektywy niż jeszcze kilka lat temu. Jak podkreśliła, czas pozwolił jej uporządkować emocje i zamknąć wiele trudnych rozdziałów.

“Dzisiaj patrzę na to wszystko zupełnie spokojnie. To są dla mnie zamknięte rozdziały, do których właściwie już nie wracam. Mam cudowne dzieci i wiem, że wyrosły na wspaniałych, wrażliwych ludzi, więc choćby dlatego czuję, że ta droga była wartościowa. Przyjaźnię się z Michałem, więc życie zatoczyło bardzo dobre koło. Człowiek tak naprawdę nie uczy się na teorii, tylko na własnych błędach i doświadczeniach” – powiedziała.

POLECAMY: Karolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska

Mandaryna WRÓCI do Michała Wiśniewskiego?

Te słowa natychmiast przyciągnęły uwagę fanów. Szczególnie fragment dotyczący przyjaźni z Michałem Wiśniewskim sprawił, że w mediach społecznościowych znów zaczęły pojawiać się pytania o charakter ich obecnej relacji.

Podczas rozmowy Mandaryna została również zapytana o to, jak udało jej się zbudować tak dobre kontakty z byłym mężem po latach pełnych emocji i medialnego zamieszania. Gwiazda nie ukrywała, że kluczową rolę odegrało dobro dzieci.

“Każdy przechodzi to inaczej, ale dla mnie od początku najważniejsze było jedno – żeby dzieci miały tatę i żeby nasze emocje nigdy nie odbijały się na nich. To oczywiście najtrudniejsze na samym początku, bo wtedy jest najwięcej emocji, a dodatkowo swoje zdanie ma też całe otoczenie. Mi bardzo zależało, żeby to wszystko zatrzymać i nie przenosić tego na dzieci” – wyznała.

Artystka przyznała także, że z biegiem czasu zaczęła patrzeć na byłego męża znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat dawnych konfliktów. Pomogła w tym również długoletnia znajomość, która rozpoczęła się jeszcze przed największym sukcesem zespołu Ich Troje.

“Z czasem emocje opadają i zaczynasz patrzeć na drugiego człowieka szerzej. Ja znam Michała od trzydziestu lat, jeszcze sprzed wszystkich sukcesów i całej historii, która wydarzyła się później. Bardzo go cenię, również jako artystę. Nadal słucham jego opinii, czasem się zgadzam, czasem nie, ale szanuję jego perspektywę” – dodała.

Nie zabrakło również pytania o wzajemne wsparcie. Mandaryna przyznała, że mimo upływu lat nadal może liczyć na obecność byłego męża, a ich relacja opiera się dziś przede wszystkim na wzajemnym szacunku.

“Tak i to jest bardzo przyjemne. W ogóle nauczyłam się jednej rzeczy – dużo bardziej wolę zakopywać konflikty niż je pielęgnować. Nie lubię żyć w napięciu. Dziś wiem też, że schowanie dumy do kieszeni często wymaga dużo większej siły niż walka. To nie jest słabość. To jest raczej efekt tego, że znasz swoją wartość i nie musisz niczego nikomu udowadniać” – stwierdziła.

Choć słowa Mandaryny z pewnością ponownie rozbudzą wyobraźnię fanów marzących o jej powrocie do Michała Wiśniewskiego, sama artystka nie pozostawia złudzeń. Dziś łączy ich przede wszystkim przyjaźń, wspólna historia oraz troska o dzieci. A to, jak sama przyznała, jest dla niej największym dowodem na to, że nawet po najtrudniejszych rozstaniach można odnaleźć spokój i zbudować relację opartą na wzajemnym szacunku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]

Kogo byście jeszcze widzieli w tym programie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mandaryna (fot. screen YouTube “P.S. I LOVE YOU”0
Michał Wiśniewski (fot. screen YouTube Onet)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Karolina Gilon wystąpi w „Królowej przetrwania 4”? Wyciekły kolejne nazwiska

Opublikowano

w dniu

przez

Po miesiącach nieobecności na ekranie wokół jednej z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek znów zrobiło się głośno. W kuluarach mówi się o dużym telewizyjnym projekcie, który może oznaczać jej wielki powrót. Czy tym razem uda się dopiąć wszystko na ostatni guzik? Dowiedz się więcej!

Minie wkrótce rok od momentu, gdy Karolina Gilon niespodziewanie pożegnała się z Polsatem. Informacja o zakończeniu współpracy była dla wielu widzów ogromnym zaskoczeniem, a sama prezenterka nie ukrywała emocji. Opublikowane przez nią nagranie, na którym nie potrafiła powstrzymać łez, odbiło się szerokim echem w mediach i wywołało falę wsparcia ze strony fanów.

Od tamtej pory Karolina Gilon konsekwentnie czekała na nową zawodową szansę. Choć skupiała się na życiu rodzinnym i macierzyństwie, nie ukrywała, że telewizja nadal jest jej wielką pasją. W międzyczasie pojawiały się informacje o możliwym transferze do TVN i udziale w castingu do programu „Mam Talent!”, jednak ostatecznie stanowisko prowadzącej przypadło Paulinie Krupińskiej.

Jak wynika z najnowszych doniesień Pudelka, sytuacja może jednak wkrótce ulec diametralnej zmianie. Produkcja programu „Królowa przetrwania” miała skontaktować się z prezenterką i przedstawić jej propozycję udziału w czwartej edycji show. Dla gwiazdy byłaby to okazja nie tylko do powrotu na ekran, ale również do pokazania się widzom w zupełnie nowej odsłonie.

“Karolina usłyszała, że może zostać uczestniczką czwartej edycji. Bardzo ją to ucieszyło, bo ogromnie tęskni za telewizją. Oczywiście spełnia się jako mama i partnerka, bo uważa, że to jej najważniejsze role życia, ale chciałaby już pracować. Według niej nadszedł na to najwyższy czas” – mówi informator Pudelka.

Według informatorów tabloidu rozmowy znajdują się już na zaawansowanym etapie. Wszystko wskazuje na to, że Karolina Gilon bardzo poważnie rozważa udział w programie. Choć sama idea rywalizacji w egzotycznych warunkach budzi w niej pewne obawy, wizja powrotu do telewizji okazuje się niezwykle kusząca.

Największym wsparciem dla prezenterki ma być jej partner, Mateusz Świerczyński. Jak donoszą osoby z ich otoczenia, ukochany gwiazdy zadeklarował pełną pomoc w opiece nad ich synem Frankiem podczas jej ewentualnej nieobecności na planie programu.

“Bardzo spodobały jej się wszystkie warunki, które zaproponowała produkcja “Królowej przetrwania”. Oczywiście trochę przeraża ją dżungla i rywalizacja z innymi kobietami, ale w tym wypadku strach chowa do kieszeni, bo skoro chce wrócić do pracy, to nie może wybrzydzać. Najważniejsze przed podpisaniem umowy jest dla niej teraz zaplanowanie życia rodzinnego pod jej nieobecność. Tak by nie tylko Mateusz opiekował się małym Frankiem, bo on przecież ma swoją pracę” – czytamy.

POLECAMY: Aktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]

Kto jeszcze wystąpi w “Królowej przetrwania”?

Okazuje się jednak, że największym wyzwaniem nie jest sama dżungla czy telewizyjna rywalizacja, lecz kwestie organizacyjne. W domu prezenterki mają obecnie trwać intensywne rozmowy dotyczące podziału obowiązków oraz opieki nad dzieckiem. Każdy szczegół musi zostać dokładnie dopracowany przed podjęciem ostatecznej decyzji.

“To wielkie wyzwanie logistyczne. Chodzi o to, by opiekę nad Frankiem zaplanować rozsądnie. Są wśród niej osoby, które deklarują chęć opieki 24/h, ale ona nie chce nikogo aż tak obciążać. Uważa, że podzielenie się tym obowiązkiem będzie najrozsądniejsze. Od tego tak naprawdę, czy to się uda, uzależnia swój udział w programie” – ujawnia osoba z otoczenia Karoliny Gilon na łamach Pudelka.

Tymczasem jak informuje Pudelek produkcja kompletuje obsadę nowej edycji programu. Oprócz Karoliny Gilon na giełdzie nazwisk pojawiają się także inne znane postacie. Wśród potencjalnych uczestniczek wymieniane są między innymi Tamara Gonzalez Perea oraz Laura Samojłowicz.

Jest duża szansa, że te panie dołączą do czwartej edycji “Królowej przetrwania” – przekazała osoba związana z produkcją.

Na oficjalne potwierdzenie składu programu trzeba jeszcze poczekać, jednak jedno jest pewne – jeśli Karolina Gilon zdecyduje się przyjąć propozycję, będzie to jeden z najgłośniejszych telewizyjnych powrotów ostatnich miesięcy. Fani prezenterki z pewnością z niecierpliwością czekają na moment, w którym ponownie zobaczą ją na ekranie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości

Kogo byście jeszcze widzieli w tym programie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karolina Gilon (fot. screen Instagram Karolina Gilon)
Karolina Gilon (fot. screen Instagram Karolina Gilon)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Aktor „Pierwszej miłości” pokazał KLATĘ. Wojciech Szczęsny skomentował [FOTO]

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze niedawno mówił o odnajdywaniu siebie i życiu w zgodzie z własnymi uczuciami. Teraz ponownie znalazł się w centrum uwagi, ale tym razem za sprawą fotografii, która błyskawicznie wywołała lawinę komentarzy. Internauci nie kryli zachwytu, a głos zabrał nawet Wojciech Szczęsny. Dowiedz się więcej!

Patryk Pniewski od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorów młodego pokolenia. Widzowie poznali go dzięki roli w serialu „Pierwsza miłość”, a z czasem mogli oglądać go również w takich produkcjach jak „Barwy szczęścia”, „Zakochani po uszy” czy znakomicie przyjętym pierwszym sezonie „Belfra”.

Choć jego kariera rozwijała się dynamicznie, kilka lat temu aktor niespodziewanie zniknął z ekranów. W jego filmografii pojawiła się kilkuletnia przerwa, która wzbudziła wiele pytań. Jak się później okazało, decyzja o wycofaniu się z życia medialnego była świadomym krokiem i wynikała z potrzeby uporządkowania własnego życia.

W rozmowie w podcaście „P.S. I Love You” radia RMF FM Patryk Pniewski przyznał, że okres pandemii skłonił go do głębokiej refleksji nad sobą, swoimi potrzebami i kierunkiem, w którym chce podążać.

“W pewnym momencie mojego życia potrzebowałem wycofać się z życia medialnego, żeby odnaleźć prawdziwego siebie” – wyznał jakiś czas temu.

Podczas szczerej rozmowy z Anną-Marią Sieklucką aktor zdecydował się również na bardzo osobiste wyznanie. Jak podkreślił, najważniejsza stała się dla niego autentyczność oraz życie w zgodzie z samym sobą.

“Nie chcę się wstydzić bycia sobą, bo każdy ma prawo kochać” – powiedział.

Aktor przyznał, że potrzebował czasu, by uwolnić się od społecznych oczekiwań i presji otoczenia. Dopiero wtedy zrozumiał, że w relacjach z drugim człowiekiem najważniejsze są dla niego bliskość, wsparcie oraz szczerość, niezależnie od płci drugiej osoby.

POLECAMY: Doda pokazała za dużo? Kuba Wojewódzki nie miał litości

Patryk Pniewski pokazał KLATĘ. Jest czego zazdrościć?

W ostatnich dniach o Patryku Pniewskim ponownie zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą fotografii opublikowanej w mediach społecznościowych. Aktor zapozował przed lustrem, prezentując swoją imponującą sylwetkę, mięśnie skośne brzucha i umięśnioną klatkę piersiową. Zdjęcie miało promować popularne SPA, a sam zainteresowany podpisał je krótkim komentarzem.

“Moje plecy tego potrzebowały” – napisał.

Internauci błyskawicznie skupili się jednak nie na masażach czy relaksie, ale na świetnej formie aktora. Pod zdjęciem pojawiły się setki komentarzy pełnych zachwytu nad jego wyglądem oraz efektami ciężkiej pracy na siłowni.

Wśród wpisów szczególną uwagę zwrócił komentarz Wojciecha Szczęsnego, który postanowił podejść do całej sytuacji z dużym dystansem i humorem.

“Panie Pniewski, Ty nie udawaj, że wstawiłeś to jako zdjęcie pokoju do masażu, bo nawet najbardziej naiwni Ci nie uwierzą!” – czytamy.

Pod fotografią nie zabrakło również reakcji fanów, którzy wręcz zasypali aktora komplementami. “Wow, jest forma czadzior”, “Śliczne ciacho”, “Sztos przystojniak”, “Gorąco się zrobiło”, “Konkretna sylwetka”, “Słodziak” – to tylko część komentarzy pozostawionych przez obserwatorów.

Nie da się ukryć, że Patryk Pniewski przeżywa obecnie bardzo dobry okres. Powrót do „Pierwszej miłości”, szczere rozmowy o własnych doświadczeniach oraz aktywność w mediach społecznościowych sprawiają, że ponownie znajduje się w centrum zainteresowania fanów.

Jedno jest pewne – najnowsze zdjęcie aktora wywołało ogromne emocje. A patrząc na reakcje internautów, można śmiało stwierdzić, że jego formy i pewności siebie niejeden mężczyzna może mu dziś pozazdrościć.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Wiśniewski komentuje rozpad małżeństwa. Tak dziś mówi o Poli

Chcielibyście mieć taką formę jak Patryk? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Patryk Pniewski (fot. screen Instagram Patryk Pniewski)
Patryk Pniewski (fot. screen Instagram Patryk Pniewski)
Ewa (Ewa Gawryluk), Krystian Patryk Pniewski) – zdjęcie prasowe Telewizja Polsat

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością