Śledź nas

news

Teresa Lipowska wybuchła podczas wywiadu. Nagle zrugała reportera przed kamerą [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

Jubileusz 25-lecia „M jak miłość” miał być świętem nostalgii i wspomnień, ale jedna sytuacja zupełnie zdominowała rozmowy internautów. Podczas gdy gwiazdy świętowały sukces serialu, Teresa Lipowska pokazała, że potrafi stanowczo postawić granice – nawet w blasku fleszy i na oczach kamer. Co dokładnie wydarzyło się na ściance i dlaczego jej reakcja odbiła się tak szerokim echem? Dowiedz się więcej!

Od ćwierć wieku Teresa Lipowska wciela się w postać Barbary Mostowiak, jednej z najbardziej ikonicznych bohaterek polskich seriali. To rola, która przyniosła jej status legendy, a widzom poczucie, jakby znali ją osobiście. Nic więc dziwnego, że jej pojawienie się podczas jubileuszowej gali „M jak miłość” wzbudziło ogromne zainteresowanie. Znana z klasy, kultury i ciepła aktorka tego wieczoru pokazała jednak także bardziej stanowczą stronę i to w sytuacji, w której nikt się tego nie spodziewał.

W grudniowy wieczór, podczas wielkiego świętowania w Warszawie, media tłumnie zgromadziły się na czerwonym dywanie, by porozmawiać z gwiazdami serialu. Wśród osób udzielających wywiadów była oczywiście Teresa Lipowska, która opowiadała o swoich planach na tegoroczne święta. Właśnie wtedy doszło do incydentu, który stał się później gorącym tematem w internecie.

W trakcie rozmowy z reporterem portalu Telemagazyn.pl, przed kamerą nagle przeszedł inny dziennikarz, zupełnie zasłaniając kadr i zupełnie ignorując trwające nagranie. To zachowanie wyprowadziło aktorkę z równowagi niemal natychmiast.

No jak to przełazi […] Synku! Hej laleczko! Przecież tu jest wywiad, a ty żeś przelazł – powiedziała wyraźnie zdenerwowana Teresa Lipowska.

Zaskoczony reporter szybko przeprosił, ale atmosfera na chwilę stała się gęsta. Dziennikarz „Telemagazynu”, prowadzący wywiad, skomentował całe zdarzenie z wyraźnym podziwem: powiedział, że aktorka „pomimo wieku ma siłę charakteru” i potrafi młodym uświadomić podstawowe zasady kultury pracy na planie. Była to pochwała, która doskonale oddaje, jaką pozycję w świecie show-biznesu ma Lipowska – ikona, która nie boi się stawiać granic.

POLECAMY: Anna Starmach weźmie udział w “Tańcu z Gwiazdami”? Ta odpowiedź rozwiewa wszelkie wątpliwości

Jak Lipowska i Mroczek spędzą święta?

Po krótkiej pauzie Teresa Lipowska wróciła do rozmowy, jakby nic się nie stało, i opowiadała dalej o swoich planach świątecznych. Podkreśliła, że tegoroczne Boże Narodzenie zamierza spędzić spokojnie, bez wyjazdów, w gronie najbliższej rodziny. To dla niej priorytet – ciepło, spokój i bliskość.

W wywiadzie towarzyszył jej również Marcin Mroczek, z którym aktorka żartobliwie rozmawiała o potencjalnych wyjazdowych świętach. Gwiazda zagaiła go o egzotyczny wyjazd na Seszele, pytając, czy i on nie planuje świątecznej ucieczki. Okazało się jednak, że Mroczek – podobnie jak Lipowska – stawia na rodzinę.

U nas też zazwyczaj są rodzinne święta. W tym roku postanowiliśmy całą rodziną spędzić święta nie w rodzinnym domu, ale w innym miejscu. Ale jesteśmy wszyscy razem – powiedział Mroczek.

W dalszej części rozmowy Teresa Lipowska powiedziała coś, co zachwyciło zarówno fanów, jak i internautów komentujących nagranie. Aktorka podkreśliła to, co jej zdaniem jest fundamentem nie tylko świąt, ale i całego życia.

Najważniejsze jest to, żebyśmy się razem trzymali, żebyśmy się szanowali, kochali i to tak naszej prawdziwej rodzinie, jak i naszej Mostowiakowej rodzinie – dodała Lipowska w tej samej rozmowie.

Choć to rodzinne refleksje i jubileusz serialu miały być głównym tematem wywiadu, cała rozmowa została zdominowana przez moment, w którym aktorka zwróciła uwagę nieuważnemu reporterowi. Internauci zwracają uwagę, że takie zachowania – przechodzenie w kadr z kompletnym brakiem świadomości sytuacji, zdarzają się na branżowych eventach nagminnie. I często nikt nie reaguje. Tym razem jednak zrobiła to osoba, którą wielu uważa za wzór klasy i kultury.

Wspaniała; Kultura się należy; Najlepsza aktorka; Super babeczka, trzeba uczyć kultury; Dobrze, bo coraz mniej kultury ludzie mają – pisali obserwatorzy na TikToku.

Jedno jest pewne: jej stanowcza uwaga stała się jednym z najmocniej komentowanych momentów jubileuszowych obchodów. A Teresa Lipowska, jak zawsze, udowodniła, że ciepło serca doskonale może iść w parze z charakterem, którego nie da się złamać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Eurowizja w kryzysie. Nemo oddaje trofeum, a Europa masowo się wycofuje z konkursu. Co dalej?

Dobrze zachowała się Teresa Lipowska? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

@shownews.pl Brawo pani Tereso 🥰 niektórzy nie mają za grosz kultury… 🙄 #mjm #mjakmiłość #wywiad ♬ dźwięk oryginalny – TELEMAGAZYN.PL/SHOWNEWS.PL
Teresa Lipowska (fot. screen YouTube Super Express News)
Teresa Lipowska (fot. screen TikTok shownews.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Bruce Willis, John Malkovich i reprezentacja Francji. Piotr Popiński zdradza kulisy 20 lat „Czerwonego Wieprza”

Opublikowano

w dniu

przez

Bruce Willis, John Malkovich i reprezentacja Francji. Piotr Popiński zdradza kulisy 20 lat „Czerwonego Wieprza”

Udało się nam porozmawiać ze znanym restauratorem Piotrem Popińskim i właścicielem ikonicznej warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz” podczas jej 20-urodzin.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Kontynuuj czytanie

news

Grażyna Wolszczak wprost: “BAGI wygrał Taniec z Gwiazdami – GRUBA PRZESADA”?

Opublikowano

w dniu

przez

Grażyna Wolszczak wprost: BAGI wygrał „Taniec z Gwiazdami” – “GRUBA PRZESADA”.

Udało się nam porozmawiać z Grażyną Wolszczak podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.

POLECAMY: Jacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?

fot. informacja prasowa Polsat – Jacek Kurnikowski/AKPA

Kontynuuj czytanie

news

Był Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu

Opublikowano

w dniu

przez

Cody Wudkiewicz, fot. Instagram

Cody Wudkiewicz przez kilka lat pojawiał się na ekranie jako Basia Rogowska, córka Marysi i Artura w „M jak miłość”. Dziś jest osobą niebinarną i rozwija swoją działalność w mediach społecznościowych. W rozmowie z „Faktem” wrócił do czasów pracy na planie popularnego serialu. Opowiedział o swoich doświadczeniach, samotności, powodach odejścia z produkcji oraz przemianie, która nastąpiła już po zakończeniu jego przygody z telewizją.

Cody Wudkiewicz może być dobrze znany widzom „M jak miłość”, choć część osób może nie zdawać sobie sprawy, że osoba, którą dziś obserwują w mediach społecznościowych, w przeszłości występowała w jednym z najpopularniejszych polskich seriali. W latach 2014-2020 wcielał się w postać Basi Rogowskiej. Wcześniej rolę tę grała Maja Wudkiewicz, natomiast obecnie w bohaterkę wciela się Karina Woźniak. Cody rozpoczął pracę na planie jako dziecko. Jak wspomina, miał wówczas około sześciu lat i wcale nie marzył o aktorskiej karierze. Do serialu trafił przede wszystkim dlatego, że zależało na tym jego mamie.

Dziś Cody otwarcie mówi o swojej niebinarnej tożsamości i publikuje w internecie materiały dotyczące między innymi wegetarianizmu. W rozmowie z „Faktem” wspomina jednak również trudniejsze momenty z przeszłości. Jak się okazuje, praca przed kamerą od początku nie była dla niego łatwa. Wielki plan zdjęciowy, obecność kamer i konieczność funkcjonowania w środowisku dorosłych sprawiały, że jako nieśmiałe dziecko zamykał się w sobie. Z czasem pojawiły się także kolejne trudności związane z jego rolą i sytuacją na planie.

POLECAMY: „M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu

Cody Wudkiewicz wspomina „M jak miłość”

Cody Wudkiewicz trafił do „M jak miłość” jako kilkuletnie dziecko. Jego postać, Basia Rogowska, była córką Marysi i Artura, a scenarzyści z czasem stawiali przed młodym aktorem coraz trudniejsze zadania. Bohaterka przeżywała między innymi dramatyczne wydarzenia związane z poznanym w internecie pedofilem. Dla dziecka udział w tego typu historii mógł być szczególnie wymagającym doświadczeniem. Cody przyznaje też, że na planie nie udało mu się nawiązać bliskiej relacji z innymi osobami, przez co często czuł się samotny. Jak wspomina w rozmowie z „Faktem”, jego obecność w serialu była przede wszystkim pomysłem mamy.

Zacząłem grać w serialu dlatego, że mojej mamie na tym zależało. Ja nigdy nie widziałem siebie jako gwiazdy. Byłem bardzo nieśmiałym dzieckiem, a wielki plan zdjęciowy i kamery wokół sprawiały, że zamykałem się w sobie – przyznaje Cody.

Mimo początkowych obaw wygrał casting i przez kilka lat regularnie pojawiał się w produkcji. Jak dziś wspomina ten okres, nie był on jednak wyłącznie czasem zawodowych doświadczeń. Cody przyznaje, że brakowało mu na planie osoby, z którą mógłby swobodnie porozmawiać o swoich emocjach.

Czułem się tam samotny, bez nikogo, kto zrozumiałby moją frustrację – słyszymy.

Ostatecznie współpraca Cody’ego z „M jak miłość” dobiegła końca. Według jego relacji producenci uznali, że był zbyt dziecinny, by wiarygodnie zagrać nastoletnie sceny, między innymi pocałunki.

Uznali, że jestem zbyt dziecinny, by grać nastoletnie sceny całowania się itp. – mówi Cody.

Po odejściu z serialu skoncentrował się na nauce w szkole katolickiej. W tym samym okresie coraz intensywniej zastanawiał się również nad własną tożsamością.

POLECAMY: Mikołaj Roznerski REZYGNUJE z „M jak miłość”? Aktor przerwał milczenie

Dziś mówi o swojej tożsamości i działalności w sieci

Po zakończeniu pracy w „M jak miłość” Cody przechodził okres ważnych zmian. Jak sam opowiada, przez długi czas nie potrafił nazwać swoich odczuć dotyczących własnej płci. Początkowo sądził, że jest transpłciowym mężczyzną, jednak z czasem doszedł do wniosku, że nie identyfikuje się ani jako kobieta, ani jako mężczyzna. Jednocześnie lepiej czuje się w bardziej męskiej aparycji.

Chyba od zawsze czułem, że nie jestem do końca kobietą. Przez długi czas po prostu nie umiałem tego nazwać. Po zakończeniu mojej roli w “M jak miłość” i opuszczeniu szkoły katolickiej wszystko jednak stało się dla mnie jasne. Najpierw myślałem, że jestem po prostu transpłciowym mężczyzną, ale z czasem zrozumiałem, że nie czuję się ani kobietą, ani facetem — choć czuję się lepiej w “męskiej” aparycji – zapewnia Cody.

Choć w życiu prywatnym mógł liczyć na wsparcie rodziny, znacznie trudniejsze okazało się funkcjonowanie w internecie. Cody wspomina, że po rozpoczęciu działalności w mediach społecznościowych spotkał się z falą obraźliwych komentarzy. Jak twierdzi, internauci życzyli mu śmierci, namawiali do samobójstwa i krytykowali jego wygląd. Sam stara się nie odpowiadać na tego typu wpisy, a jeśli już reaguje, robi to czasami w żartobliwy sposób. Obecnie Cody jest w związku ze swoim chłopakiem. Razem rozwijają działalność w internecie, publikując materiały związane między innymi z wegetarianizmem. Były aktor „M jak miłość” podkreśla, że media społecznościowe dają mu poczucie swobody, którego brakowało mu podczas pracy na planie.

Czuję się wolny, mogę postować, co tylko mi ślina na język przyniesie. W internecie to ja tworzę wszystko od zera, a nie recytuję z pamięci teksty, które są dalekie memu sercu. Mimo wszystko zastanawiam się czasem nad powrotem do aktorstwa, choć obawiam się, że zostałbym obsadzony jako postać damska – mówi Cody.

POLECAMY: Rafał Mroczek nigdy tego nie ujawniał! Jak potoczą się jego losy w „M jak Miłość”?

Cody Wudkiewicz, fot. Instagram
Cody Wudkiewicz, fot. Instagram
Cody Wudkiewicz, fot. Instagram
Cody Wudkiewicz, fot. Instagram
Cody Wudkiewicz, fot. Instagram
Kontynuuj czytanie

news

Problemy finansowe Ekipy Friza. Spółka rezygnuje z inwestycji wartej miliony złotych

Opublikowano

w dniu

przez

Friz, Instagram

Ekipa Friza jeszcze kilka lat temu była jednym z najgłośniejszych projektów polskiego internetu. Dziś spółka musi mierzyć się z wyraźnie trudniejszą sytuacją biznesową. Firma zrezygnowała z planowanej budowy hal zdjęciowych, na przygotowania do inwestycji przeznaczając wcześniej około 7 mln zł netto. Jednocześnie mocno zmieniła się sytuacja giełdowa Ekipy.

Karol „Friz” Wiśniewski i tworzona przez niego Ekipa przez lata budowali biznes wykraczający daleko poza działalność internetową. Popularność grupy przełożyła się na kolejne projekty, współprace komercyjne, muzykę, produkty sygnowane marką Ekipy, a także wejście na warszawską giełdę. W szczytowym okresie zainteresowanie spółką było ogromne, a jej kapitalizacja sięgała poziomu blisko 900 mln zł. Sam Friz w 2021 roku znalazł się natomiast na liście najbogatszych Polaków przed 40. rokiem życia według „Wprost”, z majątkiem szacowanym wówczas na 151 mln zł.

Ostatnie miesiące przyniosły jednak informacje pokazujące zupełnie inną stronę działalności Ekipy. Spółka poinformowała o rezygnacji z jednej ze swoich dużych inwestycji. Chodziło o budowę profesjonalnych hal zdjęciowych na działce o powierzchni 2,8 hektara w gminie Zabierzów. Projekt miał być ważnym elementem dalszego rozwoju firmy, jednak ostatecznie zabrakło możliwości pozyskania zewnętrznego finansowania. Jak wynika z komunikatu spółki, skala przedsięwzięcia była zbyt duża, by zrealizować je wyłącznie przy wykorzystaniu własnych środków.

Na przygotowanie inwestycji Ekipa miała już przeznaczyć około 7 mln zł netto. Teraz zarząd zdecydował o wycofaniu się z projektu i odsprzedaniu inwestycji, aby odzyskać zaangażowane środki. W tym samym czasie uwagę zwraca sytuacja giełdowa spółki. Kurs jej akcji znajduje się obecnie na poziomie zdecydowanie niższym niż podczas giełdowego szczytu zainteresowania Ekipą. To sprawia, że jeszcze niedawne plany rozbudowy biznesu można dziś oglądać z zupełnie innej perspektywy.

POLECAMY: Taki prezent dostał Friz od Wersow na urodziny. Fani od razu sprawdzili cenę

Ekipa Friza wycofała się z wielkiej inwestycji

Ekipa Friza planowała stworzenie profesjonalnych hal zdjęciowych, które miały służyć do realizacji produkcji filmowych. W 2024 roku spółka wygrała przetarg na zakup niezabudowanej nieruchomości gruntowej o powierzchni 2,8 hektara w gminie Zabierzów. Projekt wymagał jednak ogromnych nakładów finansowych. Ostatecznie okazało się, że spółka nie zdołała pozyskać zewnętrznego finansowania, które pozwoliłoby na realizację przedsięwzięcia. W oficjalnym raporcie spółka wyjaśniła powody swojej decyzji.

Decyzja została podjęta w związku z brakiem możliwości pozyskania finansowania zewnętrznego na realizację Inwestycji, pomimo podejmowanych przez EKM wielokrotnych prób jego uzyskania. Jednocześnie skala oraz przewidywane nakłady finansowe związane z Inwestycją uniemożliwiają jej realizację wyłącznie ze środków własnych EKM, jak i środków Grupy Kapitałowej Spółki – czytamy w raporcie Komisji Nadzoru Finansowego.

Zanim jednak zapadła decyzja o wycofaniu się z projektu, Ekipa poniosła już znaczące koszty związane z przygotowaniem inwestycji. Z przekazanych informacji wynika, że na prace przygotowawcze przeznaczono około 7 mln zł netto. Zarząd zdecydował więc o odsprzedaniu inwestycji, co ma pozwolić spółce na odzyskanie części zaangażowanych środków. Problem z finansowaniem projektu pojawił się w momencie, gdy Ekipa próbowała przekonać zewnętrznych inwestorów do wsparcia przedsięwzięcia.

Sytuacja jest o tyle istotna, że budowa hal zdjęciowych miała być jednym z elementów dalszego rozwoju biznesu Ekipy. Spółka, która wyrosła z działalności internetowej Friza i jego znajomych, przez lata konsekwentnie rozszerzała zakres swojej działalności. Poza produkcją treści w mediach społecznościowych angażowała się między innymi w projekty muzyczne, produkty konsumenckie oraz kolejne przedsięwzięcia biznesowe. Teraz jeden z bardziej kosztownych planów został jednak zakończony przed rozpoczęciem właściwej realizacji.

POLECAMY: Friz pokazał się bez koszulki. Jak osiągnął taką sylwetkę?

Akcje Ekipy Friza mocno potaniały

Równolegle uwagę zwraca sytuacja Ekipy na warszawskiej giełdzie. Spółka, która jeszcze kilka lat temu korzystała z ogromnego zainteresowania inwestorów, dziś jest wyceniana zdecydowanie niżej. Szymon Machalica, wykładowca SGH, zwrócił uwagę na ten proces w komentarzu opublikowanym na platformie X. Przypomniał, że w 2022 roku Ekipa przeprowadziła odwrotne przejęcie Beskidzkiego Biura Inwestycyjnego. Szymon Machalica opisał późniejsze zachowanie kursu słowami:

Przed transakcją kurs kręcił się wokół kilku złotych, w czasie pandemiczno-giełdowego szału wystrzelił chwilowo powyżej 20 zł, a potem zaczął się wieloletni zjazd bez trzymanki.

Skala zmiany jest widoczna także przy porównaniu historycznych notowań z obecnymi. W pewnym momencie akcje Ekipy kosztowały około 16 zł, podczas gdy 17 września ich cena wynosiła 0,88 zł. Według Machalicy tylko w analizowanym miesiącu spółka straciła niemal jedną czwartą swojej wartości. Ekspert zwrócił również uwagę na wyniki finansowe firmy, pisząc:

Zysk netto stopniał do 3,38 mln zł z 8,51 mln zł rok wcześniej, bo spółka pompowała kasę w intensywne inwestycje.

Zmiana wyceny giełdowej jest szczególnie widoczna na tle okresu największego zainteresowania Ekipą. Jak wskazał, Szymon Machalica, szczycie giełdowego entuzjazmu kapitalizacja spółki zbliżała się do 900 mln zł. Przy kursie wynoszącym 0,88 zł i bazie przekraczającej 40 mln akcji wycena wynosiła około 36 mln zł. Ekspert określił sprzedaż inwestycji związanej z budową hal zdjęciowych jako „bardzo symboliczna kropka nad i w temacie brutalnej weryfikacji dawnych ambicji”. Na uwagę zasługują przy tym wcześniejsze wypowiedzi samego Friza dotyczące jego sytuacji finansowej. W lutym tego roku influencer pojawił się w programie Warszawskiego Koksu, gdzie mówił o poczuciu finansowego zabezpieczenia.

Wszystko mogłoby się skończyć i ja do końca życia i tak nie muszę nic robić, bo się tak zabezpieczyłem, więc mogę się tym bawić na każdy sposób. Po prostu czy coś wyjdzie, czy nie wyjdzie, to jest jakaś gierka. Co nie wyjdzie, to się tu poprzestawia szachy, coś się porobi. Po prostu jest zabawa – mówił.

Podobnie wypowiedział się w podcaście Małgorzaty Rozenek i Gazety.pl „Z bliska”.

Dzisiaj pracuję dla zabawy. To jest mój wybór w stu procentach. Ja mógłbym jutro nie iść do pracy. Mógłbym przez miesiąc, przez rok, przez 10 lat nie chodzić do pracy – stwierdził.

Zapytany wprost przez prowadzącą, ile pieniędzy ma na koncie, nie podał konkretnej kwoty.

To nie chodzi o zebrane środki, co o zebraną wiedzę i świadomość, że sobie poradzę – odpowiedział.

POLECAMY: Książulo MIAŻDŻY kebaba Friza. Co poszło nie tak?

scena z: Wersow, fot. Baranowski/AKPA
Fot. Piętka Mieszko/AKPA
Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością