Śledź nas

news

Gwiazda „M jak miłość” powiedziała „tak”. Jej suknia robi wrażenie

Opublikowano

w dniu

Joanna Sydor już po ślubie, fot. Instagram / mat. prasowy TVP

Przez lata była jedną z charakterystycznych twarzy polskich seriali, jednak później świadomie zeszła z pierwszego planu i skupiła się na własnej drodze. Teraz zrobiła wyjątek. Pokazała fotografię z jednego z najważniejszych dni swojego życia, a trzy krótkie słowa wystarczyły, by przekazać wszystko.

Niektóre historie nie potrzebują wielkich deklaracji. Wystarczy jedno zdjęcie, kilka słów i moment, który nagle odsłania fragment życia przez długi czas pozostający poza kamerami. Widzowie „M jak miłość” doskonale pamiętają ją jako Teresę, kobietę, której losy uczuciowe dostarczały emocji i która na ekranie długo szukała swojego miejsca oraz szczęścia. Tym razem podobna historia wydarzyła się już poza serialowym scenariuszem.

Na opublikowanym zdjęciu przez aktorkę na Instagramie, pojawiła się w białej sukni, z bukietem kwiatów i u boku mężczyzny. Zamiast długiego komentarza wystarczyły dwa słowa: „dwa razy tak”. W ten sposób aktorka potwierdziła wydarzenie, które dla wielu jej fanów okazało się wyjątkowo radosną niespodzianką. Po latach, w których była zdecydowanie mniej obecna w medialnym świecie niż w czasach swojej największej popularności, ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Tym razem jednak nie za sprawą kolejnej roli, lecz bardzo osobistego momentu. I trudno nie dostrzec w tej historii symbolicznego podobieństwa: kobieta, którą widzowie przez lata oglądali w serialu wplątaną w skomplikowane historie miłosne, teraz sama rozpoczęła właśnie nowy rozdział swojego życia.

POLECAMY: Mikołaj Roznerski REZYGNUJE z „M jak miłość”? Aktor przerwał milczenie

Tak wyglądał wyjątkowy dzień

Joanna Sydor postanowiła podzielić się z obserwatorami fotografią ze swojego ślubu. Na zdjęciu widać ją w jasnej, niezwykle kobiecej kreacji, z bukietem kwiatów i długim welonem, który efektownie rozwiewa się na wietrze. Suknia miała romantyczny charakter. Panna młoda postawiła na model bez ramiączek, wykonany z lekkiego tiulu i ozdobiony koronkowymi elementami. Delikatna konstrukcja kreacji dobrze komponowała się z plenerem, w którym wykonano fotografię. Długi welon dodatkowo podkreślał uroczysty charakter całej stylizacji. Pan młody zdecydował się natomiast na klasyczną elegancję. Biała koszula, czarna muszka i ciemne spodnie stworzyły prostą, ponadczasową stylizację, która dobrze współgrała z wyglądem panny młodej. Uwagę zwraca również miejsce wykonania zdjęcia. Para nie zdecydowała się na przesadnie wystawny kadr. Zamiast tego pozowała w otoczeniu natury, na tle pól i błękitnego nieba. Dzięki temu fotografia ma w sobie sporo swobody i naturalności.

Mężczyzną, który stanął u boku aktorki, jest Tomasz Tomaszewski. To właśnie za niego Joanna Sydor wyszła za mąż. Aktorka nie zdradzała wcześniej publicznie wszystkich szczegółów dotyczących swojego życia uczuciowego. Dlatego ślubna fotografia była dla jej obserwatorów szczególnym momentem. Aktorka sama zdecydowała, że chce pokazać światu ten fragment swojej prywatności. Nie potrzebowała przy tym wielu słów.

Dwa razy tak — napisała pod fotografią.

Krótki podpis można odczytać jako podkreślenie wyjątkowości chwili i symboliczne zaakcentowanie decyzji, którą właśnie podjęła. W komentarzach szybko pojawiły się gratulacje od znajomych oraz osób obserwujących aktorkę. A samo ślubne zdjęcie nie było zresztą jedynym kadrem, który pojawił się na jej profilu. Joanna Sydor pokazała również tort przygotowany na tę wyjątkową okazję. I trudno było przejść obok niego obojętnie. Biały, wielopiętrowy wypiek został ozdobiony efektownymi dekoracjami. Na poszczególnych poziomach pojawiły się przestrzenne elementy przypominające delikatne płatki, liście i rozwijające się kwiaty. Całość została utrzymana w jasnej, eleganckiej kolorystyce, dzięki czemu tort pasował do charakteru całej uroczystości. Co więcej, utalentowana aktorka nie ograniczyła się jedynie do pokazania wypieku. Przy zdjęciu zamieściła również krótką rekomendację:

Serdecznie polecam!

POLECAMY: Zmarła gwiazda „M jak miłość” i „Czterdziestolatka”. Miała 83 lata

W całej historii najbardziej charakterystyczne jest jednak to, jak niewiele szczegółów Joanna Sydor zdecydowała się ujawnić. Nie opublikowała obszernej relacji z uroczystości ani nie zamieniła swojego ślubu w medialne wydarzenie. Pokazała kilka wybranych kadrów pozostawiając resztę wyłącznie dla siebie i najbliższych. To dobrze pasuje do jej obecnego sposobu funkcjonowania.

Aktorka, która przed laty była regularnie obecna na ekranach, dziś zdecydowanie rzadziej pojawia się w centrum medialnego zainteresowania. Znalazła własną drogę zawodową, rozwijając się również w architekturze wnętrz, a prywatność najwyraźniej stała się dla niej równie ważna jak kariera. Tym bardziej wymowne jest to, że właśnie teraz zdecydowała się pokazać tak osobisty moment.

Aktorka, którą widzowie zapamiętali jako Teresę

Dla wielu osób nazwisko Joanny Sydor wciąż automatycznie przywołuje jedną postać, a dokładnie Teresę z „M jak miłość”. Jej bohaterka była związana z Pawłem Zduńskim, którego gra nadal w serialu Rafał Mroczek, a ich relacja należała do tych serialowych historii, które przez długi czas budziły emocje widzów. Dodatkowo, Joanna Sydor nie ograniczała się jednak do jednej produkcji. Przez lata pojawiała się również w teatrze, filmie i innych serialach telewizyjnych. Grała m.in. w „Na dobre i na złe”, „Samo życie” czy „Belfrze”. Jej zawodowa droga rozwijała się więc równolegle na kilku scenach m.in. tej teatralnej, filmowej i telewizyjnej.

Z czasem aktorstwo przestało być jedynym obszarem, w którym chciała się realizować. Aktorka ukończyła architekturę wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i zaczęła rozwijać się również jako projektantka. Ta decyzja była czymś więcej niż zmianą zawodowych zainteresowań. Otworzyła przed nią możliwość funkcjonowania poza światem, w którym przez lata była rozpoznawana przede wszystkim jako aktorka. Można więc powiedzieć, że jej historia zawodowa potoczyła się nieco wbrew temu, czego można byłoby oczekiwać od osoby, która zdobyła popularność dzięki telewizji. Zamiast nieustannie podtrzymywać swoją obecność w mediach, artystka znalazła dla siebie inną przestrzeń. I dlatego jej najnowszy wpis przyciągnął tak dużą uwagę.

AUTORKA: Klaudia Smyk

POLECAMY: Rafał Mroczek nigdy tego nie ujawniał! Jak potoczą się jego losy w „M jak Miłość”?

Joanna Sydor z mężem Tomaszem, fot. Instagram
Joanna Sydor z mężem Tomaszem, fot. Instagram
Joanna Sydor / fot. YouTube
Joanna Sydor / fot. YouTube
Tort  na weselu Joanny Sydor, fot. Instagram
Tort na weselu Joanny Sydor, fot. Instagram
Joanna Sydor i Tomasz Tomaszewski, fot. Instagram
Joanna Sydor i Tomasz Tomaszewski, fot. Instagram

news

Przykre, co Daniel Martyniuk zrobił żonie. Powiedział TO publicznie

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk po raz kolejny zaskoczył szczerym wyznaniem. W rozmowie z Mateuszem Hładkim opowiedział o okresie, w którym stracił kontrolę nad swoim życiem, zdradził żonę i zdecydował się na prywatne leczenie. To jednak nie wszystko, co ujawnił syn gwiazdora disco polo. Dowiedz się więcej!

Daniel Martyniuk od lat pojawia się w mediach rozrywkowych, a zainteresowanie jego osobą wynika przede wszystkim z burzliwego życia prywatnego, głośnych napięć rodzinnych oraz powracających problemów z prawem. Ostatnio ponownie zrobiło się o nim głośno również za sprawą udziału w programie „Nasi w mundurach”, w którym uczestnicy mierzą się z wymagającymi zadaniami. Tym razem jednak uwagę przyciągnęły jego osobiste wyznania. Syn Zenka Martyniuka wystąpił w podcaście „Zbliżenie”, gdzie przed Mateuszem Hładkim opowiedział o trudnym okresie swojego życia, pobycie w Hiszpanii i decyzjach, których konsekwencje odczuwał jeszcze długo później.

W trakcie rozmowy Daniel Martyniuk wrócił wspomnieniami do czasu spędzonego w Hiszpanii. Jak przyznał, wyjazd, który mógł być okazją do odpoczynku i rozpoczęcia nowego etapu, wymknął mu się spod kontroli. Celebryta opowiadał o imprezowaniu, wydawaniu dużych pieniędzy i zachowaniach, których dziś nie przedstawia jako powodów do dumy. Z jego relacji wynika, że przez kilka miesięcy podejmował decyzje, które doprowadziły do poważnych komplikacji w życiu prywatnym. Sam nie próbował przedstawiać tamtego okresu w korzystnym świetle i otwarcie przyznał, że posunął się za daleko.

„Troszeczkę poleciałem za ostro. Długo, chyba osiem miesięcy, spędziłem w Hiszpanii. Dużo pieniędzy wtedy rozwaliłem. Wróciłem, poznałem taką dziewczynę, zdradziłem Faustynę. Wszystko się już potem pogmatwało. Ponagrywałem kupę takich filmików, że jak się obudziłem z rana, to się bałem, czy ja w ogóle zdążę na ten odwyk. Nie chcę też mówić, ale po prostu to był taki czas, że musiałem pójść na odwyk” – wyznał Daniel Martyniuk.

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów tej historii było przyznanie się do zdrady Faustyny Martyniuk. Daniel ujawnił, że po powrocie z Hiszpanii poznał inną kobietę i dopuścił się niewierności wobec żony. Jak sam przyznał, później wszystko zaczęło się komplikować.

POLECAMY: 58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?

4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama

Na tym jednak wyznania Daniela Martyniuka się nie skończyły. W podcaście „Zbliżenie” celebryta poruszył także temat pracy i pieniędzy, a jego słowa mogą wywołać kolejną dyskusję. Martyniuk nie ukrywał, że nie widzi dla siebie motywacji do podejmowania zatrudnienia za wynagrodzenie, które uważa za zbyt niskie. W kontekście wcześniejszych opowieści o wydawaniu dużych sum i problemach finansowych ta deklaracja nabiera szczególnego znaczenia. Syn gwiazdora disco polo jasno wskazał, że wysokość zarobków ma dla niego kluczowe znaczenie przy podejmowaniu decyzji zawodowych.

„Dlaczego nie pracuję? Bo to jest za mała kasa, szczerze mówiąc. 4 tysiące euro” – wyznał młody Martyniuk.

W rozmowie z Mateuszem Hładkim Martyniuk przyznał również, że nadal korzysta z finansowego wsparcia rodziców. Szczególne znaczenie ma w tej historii jego relacja z ojcem, Zenkiem Martyniukiem, jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów disco polo w Polsce. Jak wynika z jego relacji, sytuacja w tej kwestii zmieniła się już jakiś czas temu, a pomoc ze strony ojca przestała być częścią jego codzienności. Sam zainteresowany nie ukrywa, że obecnie większą rolę w jego finansach odgrywa mama.

“Tato od ponad roku nie daje mi żadnych pieniędzy” – przyznał.

To jednak nie oznacza, że Daniel Martyniuk został całkowicie bez wsparcia. W podcaście zdradził, że co miesiąc otrzymuje pieniądze od mamy. Chodzi o 1500 złotych, które – jak wynika z jego wypowiedzi – pomagają mu spłacać długi. Ta informacja rzuca dodatkowe światło na jego obecną sytuację. Z jednej strony Martyniuk mówi o wynagrodzeniu, które uważa za niewystarczające, z drugiej przyznaje, że w regulowaniu swoich zobowiązań korzysta z regularnej pomocy finansowej najbliższej rodziny.

Na tym nie koniec. Daniel Martyniuk zdecydował się również na dość nietypowe porównanie własnego położenia. Swoją sytuację zestawił z losem bohatera tragedii greckiej, który niezależnie od podjętej decyzji nie może liczyć na szczęśliwe zakończenie. W ten sposób opisał poczucie bezradności i przekonanie, że każda dostępna droga prowadzi do niekorzystnego rezultatu. Jego słowa sugerują, że sam postrzega swoje położenie jako wyjątkowo trudne, choć nie wyjaśniają, jakie konkretne rozwiązania rozważa ani co zamierza zrobić, by zmienić swoją sytuację.

“Powiedzmy, że jestem jak bohater takiej tragedii greckiej, wiesz? Cokolwiek bym nie zrobił, w lewo czy w prawo, to i tak będzie beznadziejne” – wypalił.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko ujawnił, jaka prywatnie jest Jędrzejczyk. Możecie być zaskoczeni

Myślicie, że Margareta wyjdzie za Mohameda? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Faustyna Martyniuk (fot. screen Fakt Gwiazdy)
Daniel Martyniuk (fot. screen YouTube TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

58-letnia Margareta zdradziła, jak przyjęła ją rodzina Mohameda. Łatwo nie było?

Opublikowano

w dniu

przez

Małgorzata „Margareta” Jurczak i jej ukochany Mohamed od dawna wzbudzają emocje widzów TTV. Dzieli ich 32 lata różnicy wieku, ale zakochani przekonują, że chcą wspólnie budować przyszłość, a przygotowania do ślubu są kolejnym etapem ich relacji. Teraz uczestniczka programu opowiedziała o spotkaniu, które mogło wiele zmienić w ich związku. Dowiedz się więcej!

Historia Małgorzaty „Margarety” Jurczak i Mohameda od początku przyciągała uwagę widzów programu TTV. Ona ma 58 lat, on zaledwie 26, a ich relacja od pierwszych chwil budziła skrajne emocje. Dla jednych różnica wieku nie powinna mieć znaczenia, jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha, inni od początku podchodzili do tego związku z dużą rezerwą. Mimo krytycznych komentarzy para deklarowała, że chce być razem i planuje wspólną przyszłość. Teraz Margareta postanowiła opowiedzieć o kolejnym ważnym etapie tej historii, czyli spotkaniu z rodziną ukochanego w Tunezji.

Zakochani poznali się podczas wakacji, gdy Margareta wypoczywała w hotelu, w którym pracował Mohamed. Początkowo kobieta nie zakładała, że znajomość przerodzi się w poważny związek. Wydawało jej się, że będzie to jedynie wakacyjna przygoda, która zakończy się wraz z powrotem do Polski. Stało się jednak inaczej. Para nadal utrzymywała kontakt, a Margareta zaczęła regularnie latać do Tunezji, by spotykać się z ukochanym. Z czasem ich relacja nabrała poważniejszego charakteru, a zakochani zaczęli myśleć o wspólnym życiu.

O początkach znajomości Margareta opowiadała już w programie „Dzień dobry TVN”. Nie ukrywała, że sama była zaskoczona rozwojem wydarzeń i tym, jak szybko wakacyjna znajomość przerodziła się w coś więcej.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.

Jednym z wyzwań, z którymi musieli zmierzyć się zakochani, okazała się komunikacja. Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, dlatego para musiała znaleźć własny sposób na porozumiewanie się. Margareta przyznawała, że z czasem zaczęła poznawać arabskie słowa, a ich rozmowy stały się mieszanką różnych wyrażeń i językowych przyzwyczajeń.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Margareta.

POLECAMY: 4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama

Margareta szczerze o rodzinie Mohameda. Tak przyjęli ją w Tunezji

Szczególnie ważnym momentem dla Margarety okazała się pierwsza wizyta w rodzinnym domu ukochanego w Tunezji. Kobieta chciała sprawdzić, jak będzie czuła się w jego otoczeniu i jak na ich relację zareagują najbliżsi Mohameda. Jak opowiedziała w podcaście TTV prowadzonym przez Sylwię Bombę, już na początku znajomości jej partner poinformował rodziców, że poznał kobietę znacznie od siebie starszą. Margareta postanowiła pojechać do niego na kilka dni, by lepiej poznać jego codzienność i rodzinę. Nie wiedziała jeszcze, jak zostanie przyjęta, ale reakcja bliskich ukochanego okazała się dla niej bardzo ważna.

“Ja tak naprawdę, jak poznałam Mohameda, no to pojechałam później po miesiącu właśnie do niego na takie cztery dni, żeby zobaczyć, jak to będzie przez te cztery dni, żeby nie przesadzać dłużej. I on mi już wtedy powiedział, że on już swoim rodzicom powiedział o tym, że mnie poznał, że jestem starsza” – wyznała.

Jak się okazało, rodzice Mohameda mieli podejść do wyboru syna ze zrozumieniem. Margareta zdradziła, że usłyszał od nich, iż najważniejsze jest jego szczęście.

“Jego rodzice mu powiedzieli, jeżeli ty jesteś szczęśliwy, to my jakby tutaj nie mamy nic do powiedzenia. I oni naprawdę bardzo mnie kochają” – opowiedziała.

Kobieta chciała jednak wiedzieć, co konkretnie sprawiło, że rodzina Mohameda tak dobrze ją zaakceptowała. W końcu różnica 32 lat jest czymś, co w ich przypadku od razu przyciąga uwagę i staje się tematem rozmów. Margareta postanowiła więc zapytać bliskich partnera o powody ich sympatii. Odpowiedź, którą usłyszała, miała dla niej szczególne znaczenie.

“Pokochaliśmy cię za to, że jesteś taka dobra, że w ogóle dla nas to nie ma znaczenia, ile ty masz lat” – wtrąciła.

Mimo pozytywnego przyjęcia przez rodzinę Mohameda para nadal musi mierzyć się z komentarzami osób, które sceptycznie podchodzą do ich relacji. W internecie pojawiają się sugestie, że młody Tunezyjczyk może kierować się korzyściami materialnymi albo chęcią uzyskania wizy. Takie opinie towarzyszą ich historii od dłuższego czasu, a różnica wieku sprawia, że niektórzy internauci podważają szczerość uczuć mężczyzny. Margareta nie ukrywa jednak, że ufa swojemu narzeczonemu i nie podziela podejrzeń pojawiających się w sieci. Z jej wypowiedzi wynika, że sama ocenia związek na podstawie własnych doświadczeń, a nie komentarzy osób z zewnątrz.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko ujawnił, jaka prywatnie jest Jędrzejczyk. Możecie być zaskoczeni

Myślicie, że Margareta wyjdzie za Mohameda? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta (fot. screen Instagram TTV)
Margareta i Mohamed (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kamil Kuroczko ujawnił, jaka prywatnie jest Jędrzejczyk. Możecie być zaskoczeni

Opublikowano

w dniu

przez

Joanna Jędrzejczyk przez lata zachwycała świat swoimi sportowymi osiągnięciami, ale okazuje się, że poza ringiem ma również zupełnie inne oblicze. O tym, jaka jest prywatnie, opowiedział Kamil Kuroczko, który poznał ją bliżej podczas wspólnego udziału w „Tańcu z Gwiazdami”. W podcaście „Na osobności” tancerz zdradził kulisy ich relacji i przytoczył historie, które pokazują sportsmenkę z nieoczywistej strony. Dowiedz się więcej!

Szósty odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł pożegnanie Joanny Jędrzejczyk i Kamila Kuroczki z tanecznym parkietem. Była zawodniczka MMA od początku wzbudzała zainteresowanie widzów, a jej występy pokazywały, że z każdym tygodniem coraz lepiej odnajduje się w nowej roli. Tym większe emocje wywołał werdykt, który zakończył jej udział w rywalizacji. Choć para nie awansowała dalej, wspólna przygoda przyniosła nie tylko taneczne doświadczenia, ale również relację, o której Kuroczko opowiedział teraz znacznie więcej.

W ostatnim występie Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko zaprezentowali tango, za które otrzymali łącznie 33 punkty. Ich choreografia została doceniona przez jurorów, a Tomasz Wygoda zwrócił uwagę na ogromną przemianę uczestniczki. Podkreślił, że od pierwszych odcinków zyskała większą pewność siebie i swobodę na parkiecie.

“Odnajdujesz swoją piękna jakość, pamiętam jak zaczynałaś i miałaś taka niepewność, dziś już zyskałaś osadzenie. My w tańcu wybaczamy sobie pomyłki nie będziemy nikogo rozjeżdżać. Nie widzieliśmy ciebie tak pięknej – zauważył juror.

Równie pozytywnie wypowiedział się Rafał Maserak:

“Zrobiliście minispektakl. Nie chcemy wytykać wam błędy ale są momenty bardzo ciężkie zatańczenia dla amatorów, a Ty to zrobiłaś” – ocenił.

Mimo wysokich not i pozytywnych reakcji publiczności przygoda Joanny Jędrzejczyk z programem dobiegła końca. W mediach społecznościowych nie brakowało komentarzy widzów, którzy podkreślali jej postępy i przekonywali, że zasłużyła na dalszy udział w rywalizacji. Choć werdykt wzbudził emocje, to właśnie poza parkietem miało wydarzyć się coś, co dla Kamila Kuroczki okazało się szczególnie ważne.

POLECAMY: 4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama

Jaka naprawdę jest Joanna Jędrzejczyk? Kamil Kuroczko zdradził kulisy ich relacji

Po zakończeniu tanecznej przygody tancerz pojawił się w podcaście Szymona Jedynaka „Na osobności”, gdzie opowiedział o relacji z Joanną Jędrzejczyk. Prowadzący zapytał go, jaka sportsmenka jest prywatnie, gdy znikają kamery i światła reflektorów.

„Gdybyś miał powiedzieć obcej osobie, która nie zna Asi. Jaka Asia jest prywatnie?” – zapytał Szymon Jedynak.

Odpowiedź Kuroczki pokazała, że wspólna praca przy programie była dla niego czymś więcej niż tylko kolejnym zawodowym wyzwaniem. Tancerz przyznał, że dzięki znajomości ze sportsmenką inaczej spojrzał na to, czym naprawdę jest wielkość człowieka.

„Że jest tak ogromną gwiazdą, że tego w ogóle nie widać. Że cały jej ten blask pada na ludzi, którzy potrzebują trochę podnieść się na duchu” – powiedział Kamil Kuroczko.

Jedną z historii, które szczególnie zapadły mu w pamięć, była wspólna pomoc osobom w kryzysie bezdomności. Kamil Kuroczko opowiedział, że Joanna Jędrzejczyk pokazała mu, jak ważne jest poświęcenie własnego czasu i obecność przy drugim człowieku.

„Asia pokazała mi po raz pierwszy, że mogę być wolontariuszem. Mogę spotkać się z bezdomnymi w kryzysie tego, że nie mają gdzie mieszkać i nie mają czego jeść. Więc co poniedziałek i dzisiaj również widzimy się z Asią przy Dworcu Centralnym, gdzie będziemy rozdawać jedzenie z Fundacją Daj herbatę” – wyznał tancerz.

Na tym jednak nie koniec. Kamil Kuroczko wspomniał również o wizytach wśród dzieci przebywających na oddziałach onkologicznych i o zaangażowaniu Joanny Jędrzejczyk w działalność fundacji Cancer Fighters.

„Pokazała mi, że czasami nie trzeba dawać bardzo dużo, a wystarczy dać swój swój czas, swoją atencję i trochę uśmiechu, bo poszliśmy do Cancer Fighters, gdzie Asią tę fundację od lat wspiera i po prostu siedzieliśmy i bawiliśmy się z dziećmi na onkologii, które tam są. Co zmieniło zupełnie moje patrzenie na to, jak wdzięczny jestem za to co mam” – opowiedział.

Tancerz przywołał też sytuacje, które pokazują, jak Joanna Jędrzejczyk traktuje ludzi, z którymi spotyka się na co dzień. Jak opowiadał, sportsmenka potrafi rozmawiać z pracownikami hotelu tak, jakby byli członkami jej rodziny.

“To jak ona traktuje każdą napotkaną osobę. Czy w hotelu, w którym mieszkała i rozmawiała z każdym pracownikiem tego hotelu jak z członkiem swojej rodziny, pomimo dalej tego statusu, o którym mówimy? Gdzie podczas pierwszego odcinka ludzie z UFC czy najwięksi fighterzy czy gwiazdy Hollywood robiły sobie z nią zdjęcia” – mówił.

Szczególnie zapamiętał również zdarzenie związane z jednym z ochroniarzy pracujących przy produkcji programu w Polsacie. Mężczyzna rozdawał cukierki, a kiedy okazało się, że ma urodziny, reakcja sportsmenki była natychmiastowa.

„A ona pyta się jednego z ochroniarzy, którzy pracują na Łubinowej w Polsacie. Za co te cukierki dzisiaj rozdajesz? Mówię, bo mam urodziny i pierwsze, co robi ona biegnie po kwiaty, przynosi mu kwiaty, śpiewa mu sto lat” – relacjonował Kamil Kuroczko.

W rozmowie pojawił się również kontrast, który szczególnie mocno zapadł tancerzowi w pamięć. Z jednej strony Joanna Jędrzejczyk jest osobą, z którą zdjęcia chcą robić światowej sławy sportowcy, gwiazdy Hollywood i ludzie ze środowiska UFC. Z drugiej – według Kuroczki – potrafi poświęcić uwagę osobom, których inni mogliby nawet nie zauważyć.

“Więc to jest, wiesz, ten typ człowieka, gdzie ja totalnie mam dwie skrajności. Osoby, gdzie gwiazdy Hollywood proszą o zdjęcie, o Asię, o zdjęcie, a z drugiej strony ona dba o każdego i widzi w nim człowieka i człowieczeństwo. Ona zna z imienia i nazwiska osoby, które przychodzą co tydzień o pomoc na Dworzec Centralny i rozdaje im jedzenie i pyta, co u nich w tym tygodniu. Albo jest na telefonie non stop z dzieciakami, które na przykład obiecała im, że spotka się jakiś tam bokser z chłopakiem, który walczył sztuki walki, a teraz walczy przykład z rakiem. Albo dzwoni po kolegach raperach i organizuje wejście na backstage do Okiego w Łodzi pod koniec października, gdzie Asia akurat będzie musiała wylecieć. Ale ja pojadę z tym chłopakiem i wiesz, to jest abstrakcja. Ale z drugiej strony to jest piękne, bo to jest ludzkie” – mówił Kuroczko o Jędrzejczyk.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Matki pingwinów 2” LEPSZE niż pierwszy sezon? Netflix znów to zrobił [RECENZJA]

A Wy polubiliście Joannę Jędrzejczyk? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Kamil Kuroczko (fot. screen YouTube “Na osobności”)
Mandaryna, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – szósty odcinek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

4 tysiące euro to za mało? Daniel Martyniuk wyznał, ile co miesiąc daje mu mama

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk znów znalazł się w centrum zainteresowania mediów, a jego najnowsze wyznania mogą wywołać spore poruszenie. Syn gwiazdora disco polo nie ukrywa, że ma konkretne oczekiwania finansowe i nie zamierza podejmować pracy za stawki, które uważa za niewystarczające. W tle pojawiają się rodzinne pieniądze, długi i zaskakujące porównanie do bohatera greckiej tragedii. Dowiedz się więcej!

Daniel Martyniuk od lat pojawia się w mediach rozrywkowych, a zainteresowanie jego osobą wynika przede wszystkim z burzliwego życia prywatnego, głośnych napięć rodzinnych oraz powracających problemów z prawem. Ostatnio ponownie zrobiło się o nim głośno również za sprawą udziału w programie „Nasi w mundurach”, który stawia uczestników przed wymagającymi zadaniami i sprawdza ich w zupełnie nowych sytuacjach. Choć udział w tego rodzaju formacie może być okazją do pokazania się z innej strony, kolejne publiczne wypowiedzi Martyniuka sprawiają, że uwaga odbiorców ponownie skupia się na jego podejściu do życia i zawodowych obowiązków.

Nie wszyscy wiedzą, że Daniel Martyniuk ukończył Szkołę Morską w Gdyni. Ma więc za sobą edukację, która mogła otworzyć mu drogę do konkretnego zawodu i stabilnego zatrudnienia. W przeszłości rzeczywiście pracował w wyuczonym fachu, jednak obecnie nie ukrywa, że nie widzi dla siebie przyszłości na tej ścieżce zawodowej. Powód? Jak sam przekonuje, oferowane wynagrodzenie nie spełnia jego oczekiwań. Właśnie ta deklaracja stała się jednym z najbardziej wymownych elementów jego ostatniej rozmowy.

W podcaście „Zbliżenie”, prowadzonym przez Mateusza Hładkiego, syn Zenka Martyniuka opowiedział o swoim podejściu do pracy i zarobków. Nie próbował przy tym przekonywać, że nie ma możliwości podjęcia zatrudnienia. Zamiast tego jasno wskazał, że problemem są dla niego pieniądze, jakie mógłby otrzymać za wykonywanie obowiązków. Jego słowa mogą zaskakiwać szczególnie tych, którzy uważają, że w trudnej sytuacji finansowej najważniejsze powinno być znalezienie jakiegokolwiek źródła dochodu.

“Dlaczego nie pracuję? Bo to jest za mała kasa, szczerze mówiąc. 4 tysiące euro” – wyznał młody Martyniuk.

POLECAMY: „Matki pingwinów 2” LEPSZE niż pierwszy sezon? Netflix znów to zrobił [RECENZJA]

Daniel Martyniuk nie pracuje, ale ma wsparcie mamy. Ujawnił miesięczną kwotę

Jeszcze niedawno Daniel Martyniuk zapowiadał, że musi w końcu stanąć na nogi, między innymi ze względu na swoje zobowiązania finansowe. Wydawało się wówczas, że poważniejsze podejście do pracy może być dla niego sposobem na uporządkowanie spraw i stopniowe wyjście z problemów. Na razie jednak w jego publicznych wypowiedziach nie pojawiły się konkretne informacje o działaniach, które miałyby doprowadzić do trwałej zmiany sytuacji. Zamiast tego ponownie pojawił się temat wynagrodzenia i tego, dlaczego dostępne możliwości zawodowe nie przekonują go do podjęcia pracy.

W rozmowie z Mateuszem Hładkim Martyniuk przyznał również, że nadal korzysta z finansowego wsparcia rodziców. Szczególne znaczenie ma w tej historii jego relacja z ojcem, Zenkiem Martyniukiem, jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów disco polo w Polsce. Jak wynika z jego relacji, sytuacja w tej kwestii zmieniła się już jakiś czas temu, a pomoc ze strony ojca przestała być częścią jego codzienności. Sam zainteresowany nie ukrywa, że obecnie większą rolę w jego finansach odgrywa mama.

“Tato od ponad roku nie daje mi żadnych pieniędzy” – przyznał.

To jednak nie oznacza, że Daniel Martyniuk został całkowicie bez wsparcia. W podcaście zdradził, że co miesiąc otrzymuje pieniądze od mamy. Chodzi o 1500 złotych, które – jak wynika z jego wypowiedzi – pomagają mu spłacać długi. Ta informacja rzuca dodatkowe światło na jego obecną sytuację. Z jednej strony Martyniuk mówi o wynagrodzeniu, które uważa za niewystarczające, z drugiej przyznaje, że w regulowaniu swoich zobowiązań korzysta z regularnej pomocy finansowej najbliższej rodziny.

Na tym nie koniec. Daniel Martyniuk zdecydował się również na dość nietypowe porównanie własnego położenia. Swoją sytuację zestawił z losem bohatera tragedii greckiej, który niezależnie od podjętej decyzji nie może liczyć na szczęśliwe zakończenie. W ten sposób opisał poczucie bezradności i przekonanie, że każda dostępna droga prowadzi do niekorzystnego rezultatu. Jego słowa sugerują, że sam postrzega swoje położenie jako wyjątkowo trudne, choć nie wyjaśniają, jakie konkretne rozwiązania rozważa ani co zamierza zrobić, by zmienić swoją sytuację.

“Powiedzmy, że jestem jak bohater takiej tragedii greckiej, wiesz? Cokolwiek bym nie zrobił, w lewo czy w prawo, to i tak będzie beznadziejne” – wypalił.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ciemne chmury nad Sołtysikami? Żona Andrzeja przerwała milczenie

Przykra sprawa? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Danuta Martyniuk (fot. screen YouTube “Halo Tu Polsat”)
Daniel Martyniuk (fot. screen YouTube TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością