Śledź nas

news

Barbara Bursztynowicz nie radziła sobie po odejściu z „Klanu”. Teraz ujawnia, co naprawdę przeżywała

Opublikowano

w dniu

Przez ponad dwie dekady była twarzą „Klanu” i dla milionów Polaków na zawsze pozostanie Elżbietą Chojnicką. Ale za kulisami popularnej produkcji rodziła się w niej coraz większa frustracja i poczucie, że stoi w miejscu. Decyzja o odejściu nie była łatwa, a jej konsekwencje przewróciły życie aktorki do góry nogami. Dziś Barbara Bursztynowicz otwarcie mówi o bólu, walce o siebie i o tym, że nauczyła się… płakać. Dowiedz się więcej!

Barbara Bursztynowicz to nazwisko, którego nikomu w Polsce nie trzeba przedstawiać. Od końca lat 90. była nieodłączną częścią „Klanu”, gdzie wcielała się w Elżbietę Chojnicką. Dla wielu widzów była uosobieniem ciepła i rodzinnych wartości, a sam serial stał się przez lata jednym z filarów telewizji publicznej.

Jednak za kulisami kryła się historia pełna trudnych emocji. Choć rola dawała jej stabilizację i rozpoznawalność, z czasem stała się także źródłem narastającej frustracji. Aktorka przyznaje, że jej bohaterka przestała się rozwijać, a scenariusz nie dawał jej żadnych nowych wyzwań. W efekcie praca, która kiedyś była pasją, zamieniła się w rutynę pozbawioną satysfakcji.

Kiedy wreszcie podjęła decyzję o odejściu, nie była to wcale euforia i radość z nowego początku. Wręcz przeciwnie – Barbara Bursztynowicz boleśnie przeżywała rozstanie z miejscem, które przez ponad dwie dekady było jej drugim domem. Serial to nie tylko plan filmowy, ale także ludzie, wspomnienia i historia, która nagle została odcięta grubą kreską.

I właśnie wtedy wydarzyło się coś przełomowego. Aktorka w szczerym wyznaniu ujawniła, że przez większość życia nie pozwalała sobie na okazywanie emocji. W dzieciństwie słyszała od matki, że „nie wolno płakać”, dlatego nauczyła się tłumić w sobie wszystkie wzruszenia. Twarda skorupa, którą budowała latami, nagle zaczęła pękać w momencie, kiedy została zmuszona do zmierzenia się z odejściem z „Klanu”. O tym wszystkim Barbara Bursztynowicz opowiedziała w niezwykle osobistym materiale przygotowanym do „Tańca z Gwiazdami”, który widzowie zobaczą dopiero dzisiaj o godzinie 19:55 w Polsacie.

Był taki czas, kiedy w ogóle nie płakałam, nie wolno było się wzruszać. W dzieciństwie mama mówiła zawsze „nie płaczemy, nie płaczemy”. Jak to się stało, że się otworzyłam? Nie radziłam sobie z odejściem z „Klanu”. Poprosiłam moją koleżankę psycholożkę – co ja mam z tym zrobić? Moje wszystkie łzy, które do tej pory tłumiłam, one chcą się wydostać a ja przecież nie mogę płakać. Ona mówi – płacz. Nie obchodzi cię co inni o tym myślą. To przecież nic złego wzruszyć się. Wtedy zrozumiałam, że trzeba walczyć o siebie, być gotowa na nowe wyzwania – przyznała Bursztynowicz.

Te słowa poruszają do głębi. Pokazują kobietę, która latami udawała siłę, podczas gdy w środku toczyła walkę z emocjami, na które nie dawała sobie prawa. Decyzja o odejściu z serialu stała się nie tylko punktem zwrotnym w jej karierze, ale także w życiu prywatnym. Dzięki temu doświadczeniu nauczyła się, że łzy nie są oznaką słabości, ale oczyszczeniem i dowodem odwagi.

POLECAMY: Sandra Kubicka i Baron w żałobie! Modelka w osobistym wpisie poinformowała o stracie ciąży

Kariera Bursztynowicz nabrała tempa po odejściu z “Klanu”

Nowe otwarcie w życiu Barbary Bursztynowicz bardzo szybko zaczęło przynosić owoce. Po odejściu z „Klanu”, które było dla niej bolesnym, ale koniecznym krokiem, pojawiła się propozycja, która pozwoliła jej na nowo uwierzyć w siebie i odzyskać radość z pracy. Aktorka dołączyła do obsady drugiego sezonu serialu TVN „Szpital św. Anny”, gdzie po raz pierwszy od dawna mogła zmierzyć się z bardziej wymagającą rolą. Ten projekt sprawił, że poczuła się znowu potrzebna i twórczo spełniona.

Jednak największym zaskoczeniem dla fanów okazała się jej decyzja o występie w „Tańcu z Gwiazdami”. Wzięcie udziału w show wymagało od niej odwagi i gotowości, by wejść na zupełnie nową ścieżkę artystycznego wyrazu, w której ciało, ruch i emocje odgrywają pierwszoplanową rolę. Na parkiecie Polsatu pojawiła się u boku profesjonalnego tancerza Michała Kassina, a ich pierwszy występ miał wymiar symboliczny. Para zatańczyła walca angielskiego do kultowego utworu „Życie jest nowelą”, który od lat kojarzony jest z „Klanem”. Ten wybór nie był przypadkowy – stał się swoistym pomostem między tym, co zostawiła za sobą, a tym, co czekało ją w przyszłości.

Ich taniec okazał się prawdziwą opowieścią o przemianie, rozstaniu i odwadze, by zacząć nowy etap życia. Jury nie kryło wzruszenia – Rafał Maserak podkreślał: „Mi się język łamie, bo to było coś wzruszającego […] Było płynnie, z klasą i uśmiechem”, a Ewa Kasprzyk zachęcała ją słowami: „Oddaj się temu, co jest tak cudowne”. Komentarze jurorów dowiodły, że na oczach publiczności wydarzyło się coś więcej niż zwykły taniec.

Występ zakończył się owacjami na stojąco, które Barbara Bursztynowicz przyjęła z łzami w oczach. Tym razem nie próbowała ich powstrzymywać – pozwoliła sobie na szczere wzruszenie, co dla niej samej miało niezwykle symboliczne znaczenie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Agnieszka Dygant pręży się na słońcu! Tak wygląda jej relaks na wsi

Będziecie oglądać drugi odcinek “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Barbara Bursztynowicz i Michał Kassin zdjęcie prasowe Polsat
Michał Kassin i Barbara Bursztynowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat
Bursztynowicz i Kassin (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat
Barbara Bursztynowicz (fot. screen Instagram Polsat)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Dorota Deląg ujawniła PRZEPIS NA SUKCES! Czy pieniądze zmieniają kobiety? 

Opublikowano

w dniu

przez

Podczas Galii Business Class zapytaliśmy Dorotę Deląg o PRZEPIS NA SUKCES, oraz czy pieniądze zmieniają kobiety? 

POLECAMY: Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Kontynuuj czytanie

news

Podejrzany o śmiertelny wypadek Łukasza Litewki chciał wrócić za kierownicę. Jest decyzja sądu

Opublikowano

w dniu

przez

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną i do dziś wywołuje ogromne emocje. Teraz pojawiły się nowe informacje dotyczące 57-letniego kierowcy podejrzanego o spowodowanie tragicznego wypadku. Decyzja sądu może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu sprawy. Dowiedz się więcej!

Tragiczny wypadek, w którym zginął Łukasz Litewka, od wielu tygodni pozostaje jednym z najgłośniejszych tematów w polskiej debacie publicznej. Śledczy nieustannie analizują zebrany materiał dowodowy, próbując odtworzyć przebieg wydarzeń, które doprowadziły do śmierci posła. Każda nowa informacja budzi ogromne zainteresowanie i wywołuje lawinę komentarzy.

Do tragedii doszło 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Podejrzanym o spowodowanie wypadku jest 57-letni kierowca samochodu marki Mitsubishi. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna nie znajdował się pod wpływem alkoholu, środków odurzających ani leków mogących wpływać na koncentrację. Według śledczych nie korzystał również z telefonu komórkowego w chwili zdarzenia.

Mężczyzna opuścił wcześniej areszt tymczasowy po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Jednocześnie prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu jego prawa jazdy. To właśnie ta decyzja stała się przedmiotem kolejnego etapu prawnej batalii, która przyciągnęła uwagę mediów i opinii publicznej.

57-latek postanowił złożyć zażalenie na decyzję o odebraniu mu uprawnień do kierowania pojazdami. Jego pełnomocnik argumentował, że naruszenie zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego miało charakter nieumyślny, a na obecnym etapie postępowania nie ma podstaw do tak daleko idącego środka zapobiegawczego.

Obrona przekonywała również, że wciąż obowiązuje zasada domniemania niewinności, a prowadzone śledztwo nie przesądza o ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy. Adwokat podkreślał, że – jego zdaniem – istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, by w przyszłości sąd orzekł wobec jego klienta zakaz prowadzenia pojazdów.

“Są ustawowe przesłanki do stosowania, do orzekania takim postanowieniem, od jakiego się odwołujemy. W ocenie obrony nie zostały one spełnione i brak jest podstaw do zatrzymania prawa jazdy na tym etapie” – wyjaśnił aplikant adwokacki Maksymilian Alwaeli cytowany przez “Fakt”.

POLECAMY: Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Nowy zwrot w sprawie śmierci Łukasza Litewki. 57-latek walczył o prawo jazdy [SZCZEGÓŁY]

Sprawa została rozpoznana 16 czerwca przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej. Jak przekazali dziennikarze „Faktu”, 57-letni kierowca nie pojawił się osobiście na posiedzeniu, a rozprawa odbywała się za zamkniętymi drzwiami. Ostatecznie sąd nie przychylił się do wniosku obrony.

Zapadła decyzja o utrzymaniu w mocy wcześniejszego postanowienia o zatrzymaniu prawa jazdy. Co istotne, orzeczenie jest prawomocne. Oznacza to, że podejrzany nie odzyska uprawnień do kierowania pojazdami na obecnym etapie postępowania.

Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji głos zabrali najbliżsi zmarłego posła. Ojciec Łukasza Litewki, Zdzisław Litewka, nie ukrywał, że ewentualny zwrot prawa jazdy byłby dla rodziny trudny do zaakceptowania. W jego opinii taka decyzja mogłaby podważyć zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości.

“Gdyby oddali mu teraz prawo jazdy to tak naprawdę świadczyłoby to o tym, jaki jest tutaj stosunek wymiaru sprawiedliwości” – mówi Zdzisław Litewka.

Jeszcze bardziej emocjonalnie wypowiedziała się partnerka zmarłego parlamentarzysty, Natalia Bacławska. Kobieta przyznała, że sama myśl o możliwości powrotu 57-latka za kierownicę budzi w niej ogromny niepokój i poczucie zagrożenia.

Nie chciałabym żyć w kraju, w którym osoby, które zabijają inne osoby, nie są w stanie w ogóle wytłumaczyć, dlaczego składają kilkukrotnie zeznania, które są za każdym razem inne, wsiadają za kółko. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Biorąc pod uwagę, że ta osoba mieszka nieopodal, bałabym się wyjść z psem, że zasłabnie, zemdleje, wyleje mu się kawa na spodnie albo pomyśli, że to ptak – wyznała na łamach “Faktu”.

Sprawa śmierci Łukasza Litewki wciąż pozostaje w toku, a śledczy analizują kolejne dowody i zeznania. Najnowsza decyzja sądu pokazuje jednak, że organy wymiaru sprawiedliwości zachowują daleko idącą ostrożność. Rodzina i bliscy zmarłego liczą, że postępowanie doprowadzi do pełnego wyjaśnienia okoliczności tragedii i wydania sprawiedliwego wyroku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andrzej Piaseczny przerwał milczenie ws. „TzG”. TO powiedział o Ninie Terentiew

Łukasz Litewka (fot. screen Instagram Łukasz Litewka)
Łukasz Litewka (fot. screen Instagram Łukasz Litewka)
Łukasz Litewka (fot. screen YouTube Żurnalista)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Ania Wendzikowska rywalizuje z kobietami? Ta odpowiedź może zaskoczyć

Opublikowano

w dniu

przez

Ania Wendzikowska była prelegentką na Gali Business Class. W trakcie wydarzenia opowiedziała nam, jak z jej perspektywy powinny wyglądać relacje między kobietami.

POLECAMY: Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Kontynuuj czytanie

news

Tyle Robert Lewandowski wydał na swoje nowe cacko. Dużo?

Opublikowano

w dniu

przez

To jedna z najdroższych inwestycji, na jaką w ostatnim czasie zdecydował się polski sportowiec. Robert Lewandowski właśnie spełnia swoje wielkie marzenie, a kwota, która padła w kontekście jego nowego zakupu, robi ogromne wrażenie. Szczegóły przedsięwzięcia wyszły na jaw i trudno przejść obok nich obojętnie. Dowiedz się więcej!

Robert Lewandowski od lat uchodzi nie tylko za jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale także za człowieka, który potrafi cieszyć się owocami swojej ciężkiej pracy. Kapitan reprezentacji Polski i jego żona, Anna Lewandowska, wielokrotnie pokazywali, że uwielbiają luksusowe podróże i wypoczynek w wyjątkowych miejscach.

Nie jest tajemnicą, że para od dawna stawia na aktywny relaks, a jedną z ich największych pasji są wakacje spędzane na wodzie. Do tej pory korzystali z ekskluzywnych jachtów podczas zagranicznych wyjazdów, jednak teraz postanowili zrobić kolejny krok i zainwestować we własną jednostkę.

Jak ujawniono, Robert Lewandowski zamówił luksusowy katamaran w renomowanej gdańskiej stoczni Sunreef Yachts. To producent, który od lat specjalizuje się w budowie ekskluzywnych jednostek dla najbardziej wymagających klientów z całego świata, a jego projekty trafiają do milionerów i światowych gwiazd sportu.

Co więcej, piłkarz nie ograniczył się jedynie do zakupu jachtu. Został również oficjalnym ambasadorem marki, dołączając do grona znanych sportowców współpracujących z firmą. Wcześniej z Sunreef Yachts związali się między innymi Rafael Nadal i Fernando Alonso.

Wybrany przez Roberta Lewandowskiego model to 80 Sunreef Power NEXT – jedna z najbardziej imponujących jednostek w ofercie producenta. Katamaran zostanie przygotowany zgodnie z indywidualnymi oczekiwaniami piłkarza, a projekt ma w pełni odzwierciedlać jego styl życia i potrzeby.

POLECAMY: Andrzej Piaseczny przerwał milczenie ws. „TzG”. TO powiedział o Ninie Terentiew

Tyle zapłacił Lewandowski za prywatny jacht! Dużo?

Sam zawodnik nie kryje zadowolenia z podjętej decyzji i przyznaje, że od dłuższego czasu śledził rozwój marki. Jak podkreślił, wybór nie był przypadkowy, a zakup poprzedziła szczegółowa analiza rynku.

Sunreef to dla mnie idealny wybór. Od pewnego czasu śledzę tę markę i uważam, że naprawdę się wyróżnia. Stawia na styl i kreatywność, a jednocześnie jest dynamiczna i ma niesamowitą synergię ze światem sportu. Jednym z moich długoterminowych planów jest spędzanie większej ilości czasu na wodzie. Zrobiłem dokładny research i mogę powiedzieć, że znalazłem idealny jacht, by spełnić to marzenie — poinformował sam Robert Lewandowski na oficjalnej stronie stoczni.

Nowa jednostka imponuje nie tylko wyglądem, ale i parametrami. Katamaran będzie miał niemal 24 metry długości oraz około 12 metrów szerokości. Na pokładzie znajdzie się aż 366 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej, co czyni go prawdziwą pływającą rezydencją.

Projekt przewiduje również szereg luksusowych udogodnień. W wyposażeniu znajdzie się między innymi garaż na skuter wodny, hydrauliczna platforma kąpielowa oraz ekskluzywny Ocean Lounge, określany mianem prywatnego beach clubu. Nie zabraknie także przestronnych stref relaksu i dużego flybridge’a stworzonego z myślą o wypoczynku oraz spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi.

Największe emocje wzbudza jednak cena tej niezwykłej inwestycji. Choć stocznia nie ujawniła oficjalnej kwoty, branżowe media szacują, że w pełni spersonalizowany model może kosztować ponad 8 milionów euro, czyli około 33 miliony złotych. Nie wiadomo, czy dzięki współpracy z producentem Robert Lewandowski otrzymał specjalne warunki zakupu.

Jedno jest pewne – nowy katamaran to spełnienie wieloletniego marzenia piłkarza i kolejny dowód na to, że po latach sukcesów na boisku może pozwolić sobie na realizację najbardziej ambitnych planów. Fani już nie kryją ciekawości i zastanawiają się, kiedy Robert Lewandowski po raz pierwszy zaprezentuje swoją imponującą jednostkę podczas wakacyjnego rejsu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Management Skolima zabrał głos. Jest tłumaczenie po aferze z koncertem

Zazdrościcie Lewandowskiemu takiego zakupu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)
Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)
Robert i Anna Lewandowscy (fot. screen Instagram Anna Lewandowska)
Robert i Anna Lewandowscy (fot. screen Instagram Anna Lewandowska)
Robert Lewandowski (fot. screen TVP VOD)
Robert Lewandowski (fot. screen Instagram Robert Lewandowski)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością