Śledź nas

news

Burza po półfinale „Mam Talent”. Występ psa podzielił widzów

Opublikowano

w dniu

To miał być wieczór pełen zachwytów i wielkich emocji, jednak po ogłoszeniu wyników w sieci rozpętała się prawdziwa dyskusja. Widzowie nie tylko ocenili decyzje jury, ale też zaczęli zadawać niewygodne pytania o granice programu. Jedno jest pewne – ten półfinał wywołał znacznie więcej niż tylko chwilowe emocje. Przeczytaj całośc już teraz!

Półfinały „Mam Talent!” od lat stanowią najbardziej wymagający etap całego show, w którym nie ma już miejsca na przypadek. Uczestnicy wychodzą na scenę z dopracowanymi występami, często będącymi efektem wielu miesięcy pracy, a każda sekunda ich prezentacji może przesądzić o dalszym losie w programie. To właśnie tutaj napięcie osiąga najwyższy poziom.

Wraz z kolejnymi występami na żywo rośnie również zaangażowanie widzów, którzy coraz uważniej przyglądają się nie tylko talentom uczestników, ale także decyzjom podejmowanym przez jury. W tym sezonie nie jest inaczej – każda werdykt wzbudza ogromne emocje i natychmiast trafia pod ocenę internautów.

W ostatnim półfinale do finału awansowały duet Liza i Dina oraz Milena Tesarska, co dla części publiczności było zaskakującym rozstrzygnięciem. Szczególnie dużo uwagi skupił występ z udziałem psa, który stał się jednym z najgłośniej komentowanych momentów wieczoru.

W rywalizacji o miejsce w finale udział brali także Maciej Pałatyński, prezentujący swoje umiejętności z jojo oraz Milena Tesarska, specjalizująca się w akrobatyce powietrznej. Ostateczna decyzja należała do jury w składzie: Julia Wieniawa, Agustin Egurrola, Marcin Prokop oraz Agnieszka Chylińska, którzy po naradzie wskazali, kto powinien przejść dalej.

Wybór Mileny Tesarskiej został przyjęty stosunkowo spokojnie, jednak to nie on stał się głównym tematem dyskusji. Najwięcej emocji wzbudził drugi finałowy występ, który błyskawicznie podzielił widzów na dwa obozy.

POLECAMY: Blanka Stajkow wywołała burzę komentarzy “Dziewczyno, co Ty robisz”

Widzowie podzieleni występem psa w “Mam Talent”

Część internautów otwarcie skrytykowała udział zwierząt w programie, podnosząc argumenty dotyczące ich komfortu i etyczności takich występów. W komentarzach nie brakowało ostrych opinii, które szybko zaczęły dominować w sieci.

“Serio ludzie? Już nie było na kogo głosować? Myślałam, że to program dla ludzi, a nie dla skaczącego pieska. Rozumiem gdyby jeszcze wykonał coś niesamowitego, ale takie rzeczy były od dawna w tym programie. Nigdy nie zrozumiem dlaczego oceniacie słodkie zwierzęta i to że właścicielka go kocha i trenuje zamiast skupić się na prawdziwych talentach i umiejętnościach” – napisała jedna z internautek.

“Żaden talent tylko tresura; Porażka. Kto tu ma talent. Pies czy człowiek?; Beznadziejne i coś przekombinowane; Nie zasługiwali na finał” – pisali inni widzowie.

Z drugiej strony pojawiło się również bardzo dużo głosów broniących występu. Widzowie zwracali uwagę, że pokaz był dopracowany, a relacja między właścicielką a psem opierała się na zaufaniu i dobrej komunikacji, co było widoczne na scenie.

“To było cudowne; Oby dziewczyny wygrały; Cudowna relacja jest między nimi; Ten piesek jest przeszczęśliwy; Nie rozumiem hejtu na zwierzęta; Ten występ był lepszy niż te wszystkie dzieciaki; Popłakałam się; Też bym chciała tak nauczyć mojego psiaka; Cudowny pies i niezwykła jego Pani; Obyście wygrały” – czytamy na Facebooku.

Cały półfinał „Mam Talent!” stał się jednym z najgłośniej komentowanych odcinków tej edycji, pokazując, jak bardzo program potrafi dzielić opinię publiczną. Granica między rozrywką a kontrowersją znów okazała się niezwykle cienka. Przed widzami kolejne emocjonujące odcinki, ponieważ półfinały emitowane są w każdą sobotę o 19:45 w TVN. Wielki finał zbliża się wielkimi krokami i wszystko wskazuje na to, że emocje będą tylko rosły.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapłakana Julia Wieniawa na Instagramie. Co się stało?

A Wam jak się podobał występ Lizy i Diny? Zasługiwały na finał? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Paulina Krupińska oraz Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Paulina Krupińska oraz Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Paulina Krupińska oraz Liza i Dina (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Agnieszka Chylińska (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Julia Wieniawa (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”
Marcin Prokop (fot. screen Player.pl) – drugi półfinał “Mam Talent”

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

WonerS został vlogerem! Pokazuje fanom kulisy koncertów i życie, którego nie widać ze sceny

Opublikowano

w dniu

przez

Koncerty, nowe projekty, rozwój własnej strefy w Gdańsku Brzeźnie, a teraz jeszcze vlog. WonerS po raz kolejny udowadnia, że nie lubi stać w miejscu. Młody artysta, mimo napiętego koncertowego kalendarza, znalazł czas na nową aktywność, dzięki której fani mogą zajrzeć za kulisy jego życia i poznać go z zupełnie innej strony. Na jego vlogach nie brakuje spontanicznych sytuacji, humoru i historii, których próżno szukać na scenie.

WonerS od dawna pokazuje, że jego działalność nie kończy się na muzyce. Oprócz regularnego grania koncertów rozwija swoją Wonersową strefę w Gdańsku Brzeźnie i nieustannie angażuje się w nowe przedsięwzięcia. Teraz do tej listy dołączył również autorski vlog, który błyskawicznie zyskał zainteresowanie fanów. Co ciekawe, pomysł na jego stworzenie nie narodził się podczas planowania kolejnego projektu, lecz… podczas transmisji na żywo na TikToku. – Podczas któregoś live na TikToku ktoś mnie zapytał o zrobienie takiej serii vlogów z trasy i stwierdziłem, że to dobry pomysł – przyznał WonerS.

Tak rozpoczęła się nowa przygoda, która pozwala fanom towarzyszyć artyście niemal na każdym kroku. Zamiast wyreżyserowanych ujęć i perfekcyjnie przygotowanych scen WonerS postawił na naturalność. Jego vlogi pokazują prawdziwe życie w trasie – pełne śmiechu, nieprzewidzianych wydarzeń i codziennych sytuacji, które budują wyjątkową atmosferę całej ekipy. To właśnie ona jest dla niego najważniejsza. Myślę, że atmosferą, która u nas panuje, bo jest najlepsza!

POLEAMY: Woners przyłapany przy butelkomacie: „Biedni artyści na butelkach muszą sobie dorabiać”!

Jak się okazuje, widzowie najbardziej czekają nie na relacje z samych koncertów, ale na to, co dzieje się poza sceną. – Wydaje mi się, że bardziej od samej trasy, a nawet zdecydowanie bardziej interesują ich różne opowieści z backstage’u, a mój gitarzysta najlepszy w Polsce Tomek Lubert zawsze ma jakąś fajną historię do opowiedzenia – uśmiecha się Szymon Woner. I rzeczywiście – to właśnie kulisy koncertowego życia dostarczają najwięcej emocji. – Jedna z historii szczególnie zapadła fanom w pamięć. Ostatnia była fajna sytuacja jak graliśmy w woj. łódzkim. Był problem z wjazdem i zrobiliśmy korek na całą miejscowość, myślę, że całkiem zabawne – relacjonuje wokalista.

Choć prowadzenie vloga oznacza kolejne obowiązki, WonerS nie traktuje kamery jak dodatkowej pracy. Wręcz przeciwnie – nagrywanie sprawia mu autentyczną przyjemność. – Nie wiem skąd, ale wiem, że sprawia mi to przyjemność i nie trzeba mnie nigdy namawiać na tego typu aktywność. Raz kiedy odpuściłem, to podczas choroby ze względu na to, że nie mogłem nic mówić – tłumaczy artysta.

CZYTAJ TAKŻE: nana wokalistka rusza po światowy tytuł. Małgorzata Szarek powalczy w Ameryce o koronę Mrs. International

Nowy projekt pokazuje, że WonerS doskonale rozumie, jak ważny jest dziś kontakt z fanami. Nie ogranicza się jedynie do koncertów czy mediów społecznościowych. Dzięki vlogom zaprasza swoich odbiorców do świata, którego na co dzień nie widać – pełnego podróży, przygotowań do występów, żartów, nieoczekiwanych sytuacji i ludzi, którzy tworzą jego koncertową rodzinę. To kolejny dowód na to, że młody artysta potrafi łączyć wiele projektów jednocześnie. Gra koncert za koncertem, rozwija swoją działalność poza muzyką, tworzy miejsce dla fanów w Gdańsku Brzeźnie, a jednocześnie znajduje czas, by być z nimi jeszcze bliżej. I właśnie ta autentyczność sprawia, że jego vlog ma szansę stać się obowiązkową pozycją dla każdego, kto chce zobaczyć WonerSa nie tylko jako wokalistę, ale przede wszystkim jako wartościowego, pełnego pasji i marzeń człowieka.

Fot. archiwum prywatne

Kontynuuj czytanie

news

Wydał 90 TYSIĘCY na torebkę. Czy Bart Pniewski nadal utrzymuje córkę?

Opublikowano

w dniu

przez

Bart Pniewski powiedział nam, ile realnie wydaje na ubrania… Czy Nicol Pniewska wciąż jest na jego utrzymaniu?

ZOBACZ TEŻ: Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy

Kontynuuj czytanie

news

BUTY ZA 12 TYSIĘCY?! Wojtek Gola i Sofi zdradzają sekrety luksusowego życia

Opublikowano

w dniu

przez

Wojtek Gola i Sofi Sivokha opowiedzieli nam, ile wydawali na ubrania… Czy Gola pojawi się w “Tańcu z Gwiazdami”?

POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?

Kontynuuj czytanie

news

Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy

Opublikowano

w dniu

przez

Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej, a emocje wśród jej bliskich wciąż są niezwykle silne. W rocznicę odejścia artystki Dariusz Kamys podzielił się wzruszającymi słowami i pokazał coś, czego przez wiele miesięcy nie był w stanie stworzyć. Dowiedz się więcej!

Joanna Kołaczkowska odeszła 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat po walce z chorobą nowotworową. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła nie tylko fanami kabaretu, ale również całym środowiskiem artystycznym. Wieloletnia gwiazda Kabaretu Hrabi pozostawiła po sobie ogromną pustkę, której – jak podkreślają jej najbliżsi współpracownicy – nie da się wypełnić.

Od tamtego dnia minął już rok. Dla wielu osób czas nie zdołał jednak ukoić bólu po stracie jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny kabaretowej. W rocznicę śmierci artystki głos zabrał jej wieloletni przyjaciel i sceniczny partner – Dariusz Kamys.

Artysta opublikował w mediach społecznościowych niezwykle osobisty wpis. Już pierwsze słowa pokazują, jak wielką stratą było odejście Joanny Kołaczkowskiej i jak bardzo wciąż jest obecna w myślach osób, które przez lata dzieliły z nią scenę.

“Rok. 17 lipca 2025 roku, o godzinie 0:18 Aśko wyszłaś z tego świata i przeszłaś tam, gdzie dla nas wszystko pozostaje jeszcze tajemnicą “- napisał.

POLECAMY: Sebastian Fabijański zamiast Julii Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Rok bez Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys opublikował wpis, który chwyta za serce

W dalszej części wpisu Dariusz Kamys przyznał, że choć wszyscy starają się żyć dalej i nadal występują przed publicznością, tęsknota za Joanną Kołaczkowską pozostaje niezmienna.

“Mija rok. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy. To przekonanie daje spokój. Ale są chwile, kiedy mimo tej wiary po prostu jest trudno. Bo tęsknota nie słucha rozumu ani kalendarza. Przez ten rok nauczyliśmy się wychodzić na scenę bez Ciebie. Gramy dalej, śmiejemy się dalej, ale każdy z nas wie, że jest na scenie miejsce, którego nikt nie zajmie” – kontynuował.

Do wpisu dołączył także wyjątkowy obraz przedstawiający Joannę Kołaczkowską. Jak wyznał, namalowanie portretu zajęło mu wiele miesięcy. Nie dlatego, że brakowało umiejętności, lecz dlatego, że przez długi czas nie potrafił zmierzyć się z emocjami po jej odejściu.

“Przez ostatnie pół roku próbowałem namalować Twój portret. Stawałem przed płótnem i odchodziłem. Nie byłem gotowy. Było za ciemno. Z tej ciemności udało mi się wydobyć tylko obraz mrocznego Jokera. Myślę, że właśnie tyle wtedy we mnie było. Dopiero teraz zrobiło się jaśniej. I mogłem Cię namalować” – czytamy.

Artysta zdradził również, że nie chciał stworzyć pomnikowego wizerunku swojej przyjaciółki. Zależało mu na uchwyceniu tej Joanny Kołaczkowskiej, którą najlepiej znali członkowie Kabaretu Hrabi – pełnej ironii, błyskotliwego humoru i charakterystycznych min poprzedzających kolejne żarty.

“Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my- hrAbi. Z tą charakterystyczną miną, która prawie zawsze poprzedzała jakiś żart. Najczęściej sarkastyczny. Patrzę na ten obraz i doskonale wiem, co za chwilę nastąpi. Po tylu wspólnych latach rozpoznawaliśmy tę minę natychmiast. Za moment miało paść jedno zdanie. Celne. Przewrotne. I za chwilę wszyscy mieliśmy się śmiać. Dlatego ten obraz nie jest dla mnie tylko portretem. Jest chwilą zatrzymaną tuż przed puentą” – napisał Kamys.

Słowa Dariusza Kamysa poruszyły internautów, którzy licznie wspominali Joannę Kołaczkowską w komentarzach. Wielu z nich przyznało, że mimo upływu czasu nadal trudno pogodzić się z jej odejściem i że jej występy na zawsze pozostaną symbolem wyjątkowego poczucia humoru oraz niezwykłego talentu.

Śmierć Joanny Kołaczkowskiej była jednym z najbardziej wstrząsających wydarzeń w polskim świecie kabaretu. Choć od tamtych dramatycznych chwil minął już rok, pamięć o artystce pozostaje żywa zarówno wśród jej najbliższych, jak i milionów widzów. Wzruszający wpis oraz portret przygotowany przez Dariusza Kamysa pokazują, że są osoby, których obecności nie da się zastąpić – nawet po upływie wielu miesięcy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka

A Wy jak wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu!

Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)
Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością