showbiz
Czy ceny biletów w „Tańcu z Gwiazdami” są przesadzone? Maja Bohosiewicz i Albert Kosiński ujawniają kulisy programu
Jubileuszowa edycja „Tańca z Gwiazdami” przynosi nie tylko widowiskowe układy i emocje na parkiecie, ale też coraz więcej pytań o kulisy produkcji. Jedna z najpopularniejszych uczestniczek, Maja Bohosiewicz, podczas rozmowy z reporterem nie kryła zdumienia, gdy usłyszała, ile kosztuje bilet, by zobaczyć program na żywo. Wraz z partnerem, Albertem Kosińskim, ujawniła, jak naprawdę wygląda rzeczywistość za kulisami tanecznego show. Dowiedz się więcej!
Jubileuszowy sezon „Tańca z Gwiazdami” to prawdziwa karuzela emocji, błysku fleszy i nieoczekiwanych zwrotów akcji. W tym roku program bije rekordy popularności, a niemal każdy odcinek generuje tysiące komentarzy w sieci. Wśród par, które szczególnie przyciągają uwagę widzów, znajduje się duet Maja Bohosiewicz i Albert Kosiński. Ich taneczna droga nie należy do najłatwiejszych, ale konsekwencja, pracowitość i ogromna charyzma sprawiają, że z każdym tygodniem zdobywają coraz większą sympatię publiczności.
W ostatnim, rodzinnym odcinku programu emocji było jeszcze więcej. Na parkiecie obok Mai Bohosiewicz pojawiła się jej córka Leosia. Ten moment poruszył nawet najbardziej surowych jurorów i publiczność w studiu. Para zatańczyła widowiskowy Broadway Jazz do utworu „New York, New York” Franka Sinatry. Całość dopełnił wyjątkowy występ siostry Mai – Soni Bohosiewicz, która zaśpiewała ten klasyczny utwór na żywo. Występ pary był prawdziwym hołdem dla rodzinnych więzi, a zarazem dowodem na to, że emocje i autentyczność nadal mają w telewizji ogromną moc.
Jury było zachwycone. Rafał Maserak nie krył wzruszenia i przyznał: „Było wystąpienie z sercem, emocjami i dużym urokiem. Ja jestem wzruszony, bo mam syna w podobnym wieku”. Z kolei Ewa Kasprzyk nie szczędziła entuzjazmu: „Każda scena na Broadwayu jest dla Was otwarta, daliście takie show […] Maja miałaś jaja, wreszcie to było to!” – powiedziała z charakterystyczną dla siebie energią. Para zdobyła łącznie 36 punktów, co jest jednym z ich najwyższych wyników w sezonie.
Publiczność w mediach społecznościowych była zgodna – to był jeden z najbardziej wzruszających momentów w całej edycji. Pod filmami i zdjęciami w sieci pojawiły się setki komentarzy: „To było przepiękne!”, „Prawdziwe damy!”, „Ślicznotka z tej córeczki!”, „W końcu mi się spodobał taniec tej pary!”, „Sonia ma głos jak dzwon!”. Wielu widzów przyznało, że właśnie ten występ sprawił, że zaczęli trzymać kciuki za duet Bohosiewicz – Kosiński.
POLECAMY: Piotr Kraśko odchodzi z „Faktów” dla Izabelli Krzan i „Dzień dobry TVN”? Zaskakujące szczegóły wyszły na jaw
Bohosiewicz i Kosiński komentują ceny biletów na widownię “Tańca z Gwiazdami”
Jednak to, co wydarzyło się poza parkietem, wzbudziło jeszcze większe emocje. Podczas prób do odcinka reporter portalu Pomponik przeprowadził z parą krótki wywiad, który niespodziewanie poruszył temat, o jakim rzadko mówi się publicznie – cen biletów na widownię programu. Okazuje się bowiem, że „Taniec z Gwiazdami” to jedyny show w Polsce, w którym wejście na publiczność jest płatne, a ceny wahają się – o czym wie niewielu – od 200 do nawet 1000 złotych.
Dziennikarz zapytał Maję Bohosiewicz i Alberta Kosińskiego, czy znajomi często proszą ich o pomoc w zdobyciu wejściówek. Tancerz przyznał bez ogródek:
Tyle, ile możemy, to pomagamy […] Nie wszyscy wiedzą, jak to wygląda. Niektórzy mają takie postrzeganie, że skoro ci ludzie biorą udział w programie, to mogą zaprosić całą salę. Wygląda to trochę inaczej – tłumaczył Kosiński, uchylając rąbka tajemnicy.
Kiedy rozmowa zeszła na temat cen biletów, Maja Bohosiewicz nie kryła zdumienia. „Ile?” – zapytała z szeroko otwartymi oczami, gdy usłyszała, że najdroższe miejsca kosztują nawet tysiąc złotych. Obok niej głos zabrał reporter Pomponika Damian Glinka, który wyjaśnił: „Bilety się sprzedały i jest drugi obieg”. Wtedy Albert Kosiński żartobliwie dodał: „Jest to coś niesamowitego… To jest nasza zasługa” – rozbawił wszystkich wokół.
Chwilę później ton rozmowy stał się nieco bardziej refleksyjny. Maja Bohosiewicz, znana ze swojego dystansu i szczerości, podkreśliła, że takie zainteresowanie programem to efekt ogromnej pracy całego zespołu, który tworzy program:
To jest zwieńczenie ciężkiej pracy wielu ludzi […] To jest gwarant tego, że to jest świetnie zrobiony program – mówiła Bohosiewicz.
Dyskusja na temat cen biletów trwa już od momentu, gdy tylko ogłoszono, że wejściówki na „Taniec z Gwiazdami” będą dostępne w sprzedaży. W sieci szybko pojawiła się fala komentarzy – jedni byli oburzeni faktem, że trzeba płacić za uczestnictwo w publiczności telewizyjnego show, inni bronili produkcji, twierdząc, że „Taniec z Gwiazdami” to marka premium, której poziom artystyczny i realizacyjny w pełni uzasadnia wysokie ceny. Wśród fanów nie brakowało też opinii, że taka ekskluzywność widowni nadaje programowi jeszcze większego prestiżu.
Niezależnie od opinii, jedno jest pewne – rozmowa Mai Bohosiewicz i Alberta Kosińskiego otworzyła zupełnie nowy rozdział w dyskusji o kulisach telewizyjnych produkcji. Widzowie coraz częściej zastanawiają się, jak naprawdę wygląda świat, który na ekranie wydaje się pełen blasku, a w rzeczywistości składa się z wielu nieoczywistych decyzji i ukrytych kosztów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gwiazdy na charytatywnym evencie: elegancka Doda, wyluzowany Staszczyk, szykowna Flinta, błyszcząca Krupa [FOTO]
A Wy co uważacie o cenach biletów “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Kto odpadł w 9. odcinku „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
Dziewiąty odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł nie tylko wyjątkowe występy i muzyczne niespodzianki, ale również sytuację, której mało kto się spodziewał. Wszystko rozegrało się w momencie, gdy przyszło do jednego z najbardziej wyczekiwanych punktów programu. Wtedy do akcji wkroczyła Jolanta Kwaśniewska. Dowiedz się więcej!
Dzisiejszy odcinek „Tańca z Gwiazdami” zdecydowanie różnił się od pozostałych. Tym razem na parkiecie zaprezentowało się sześć par, a każda z nich miała do wykonania aż dwie choreografie. Wyjątkowy charakter programu wiązał się również z obchodzonym 1 listopada Dniem Wszystkich Świętych. Z tej okazji przygotowano specjalną oprawę muzyczną, a uczestnicy mogli zaprezentować się w nieco innych niż zwykle tanecznych odsłonach. W repertuarze pojawiły się między innymi tańce ludowe, które nadały rywalizacji szczególnego klimatu.
Zmiany nie ominęły również jury. Tym razem przy stole jurorskim zabrakło Julii Wieniawy, którą zastąpiła była pierwsza dama Jolanta Kwaśniewska. Jej obecność była jedną z największych niespodzianek wieczoru. Widzowie mogli zobaczyć ją w zupełnie nowej roli, a jej komentarze i oceny występów stanowiły dodatkowy element wyjątkowego wydania programu. Produkcja zadbała również o to, aby niedzielny odcinek miał odpowiednią oprawę i nawiązywał do polskiej muzyki oraz tradycji.
Szczególną bohaterką wieczoru była Irena Santor, której największe przeboje towarzyszyły uczestnikom podczas tanecznych prezentacji. Legendarna wokalistka otrzymała specjalne miejsce tuż przy parkiecie. Przygotowano dla niej elegancką, niemal królewską kanapę, z której mogła obserwować występy uczestników. Jej obecność nadała całemu wydarzeniu wyjątkowego charakteru, a możliwość usłyszenia jej piosenek w nowych aranżacjach była jednym z najważniejszych elementów tego odcinka.
POLECAMY: Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów
Ibisz usłyszał prośbę Kwaśniewskiej. Jego odpowiedź wywołała poruszenie w studiu
Największe zaskoczenie czekało jednak na widzów w momencie rozstrzygnięcia. Kiedy przyszedł czas na ogłoszenie wyników i decyzję dotyczącą dalszego udziału uczestników w programie, Jolanta Kwaśniewska postanowiła zabrać głos. Zwróciła się bezpośrednio do prowadzącego, Krzysztofa Ibisza, z propozycją, która mogła całkowicie zmienić przebieg eliminacji. Była pierwsza dama nie ukrywała, że wyjątkowy charakter tego wieczoru powinien, jej zdaniem, wpłynąć również na ostateczne rozstrzygnięcia.
Jolanta Kwaśniewska poprosiła prowadzącego, aby ze względu na szczególną oprawę dziewiątego odcinka żadna z par nie musiała żegnać się z programem. W swojej wypowiedzi nawiązała zarówno do obecności Ireny Santor, jak i wyjątkowych choreografii zaprezentowanych przez uczestników.
„Drogi panie Krzysztofie, czy jest taka szansa, że ze względu na wyjątkowy odcinek, wyjątkową osobę Ireny Santor, na fantastyczne tańce ludowe, na to wszystko, co się dzisiaj zdarzyło w tym miejscu, żeby nikt nie odpadał?” – zapytała Jolanta Kwaśniewska.
Jej prośba była dla wielu widzów sporym zaskoczeniem.
Wszystkie oczy zwróciły się wówczas na Krzysztofa Ibisza, który musiał odnieść się do nietypowej propozycji byłej pierwszej damy. Prowadzący nie kazał długo czekać na odpowiedź. Zareagował krótko, ale w sposób, który natychmiast wywołał uśmiechy.
„Pierwszym damom się nie odmawia” – odpowiedział Krzysztof Ibisz.
Tym samym dał do zrozumienia, że prośba Jolanty Kwaśniewskiej zostanie spełniona.
Ostatecznie w dziewiątym odcinku „Tańca z Gwiazdami” nie odpadła żadna para. Wszystkie sześć duetów zachowało szansę na zdobycie Kryształowej Kuli i dalszą walkę o zwycięstwo. Decyzja oznaczała, że uczestnicy nie musieli jeszcze żegnać się z tanecznym show, a rywalizacja o miejsce w kolejnych etapach programu pozostaje otwarta. Trudno się dziwić, że taki obrót spraw wzbudził zainteresowanie publiczności. Niespodziewana prośba Jolanty Kwaśniewskiej okazała się jednym z najważniejszych momentów wieczoru.
O Kryształową Kulę nadal walczą Helena Englert i Roman Osadchiy, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś-Stromecka, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Dominik Rupiński i Estelle François, a także Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta-Grobelna. Każda z tych par ma już za sobą wiele tygodni intensywnych treningów i występów przed jurorami oraz publicznością. Teraz wszyscy mogą skupić się na kolejnych choreografiach, mając świadomość, że walka o Kryształową Kulę wciąż trwa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?
Lubicie odcinki “Tańca z Gwiazdami”, gdzie nikt nie odpada? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Wpadka w „Tańcu z Gwiazdami”. Wszystko działo się na oczach widzów
Niedzielny odcinek „Tańca z Gwiazdami” miał wyjątkową oprawę, a produkcja przygotowała dla widzów sporo niespodzianek. Nie zabrakło znanych przebojów, wyjątkowych gości i zmian przy stole jurorskim. W pewnym momencie doszło jednak do dość niezręcznej sytuacji, która nie umknęła uwadze widzów. Dowiedz się więcej!
Dzisiejszy odcinek „Tańca z Gwiazdami” zdecydowanie różnił się od pozostałych. Tym razem na parkiecie zaprezentowało się sześć par, a każda z nich miała do wykonania aż dwie choreografie. Wyjątkowy charakter programu wiązał się również z obchodzonym 1 listopada Dniem Wszystkich Świętych. Z tej okazji przygotowano specjalną oprawę muzyczną, a uczestnicy mogli zaprezentować się w nieco innych niż zwykle tanecznych odsłonach. W repertuarze pojawiły się między innymi tańce ludowe, które nadały rywalizacji szczególnego klimatu.
Zmiany nie ominęły również jury. Tym razem przy stole jurorskim zabrakło Julii Wieniawy, którą zastąpiła była pierwsza dama Jolanta Kwaśniewska. Jej obecność z pewnością była jedną z największych niespodzianek wieczoru. Widzowie mogli zobaczyć ją w zupełnie nowej roli, a jej komentarze i oceny występów stanowiły dodatkowy element wyjątkowego wydania programu. Produkcja zadbała również o to, aby niedzielny odcinek miał odpowiednią oprawę i nawiązywał do polskiej muzyki oraz tradycji.
Szczególną bohaterką wieczoru była Irena Santor, której największe przeboje towarzyszyły uczestnikom podczas tanecznych prezentacji. Legendarna wokalistka otrzymała specjalne miejsce tuż przy parkiecie. Przygotowano dla niej elegancką, niemal królewską kanapę, z której mogła obserwować występy uczestników. Jej obecność nadała całemu wydarzeniu wyjątkowego charakteru, a możliwość usłyszenia jej piosenek w nowych aranżacjach była jednym z najważniejszych elementów tego odcinka.
POLECAMY: Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?
Niezręczne sceny w „Tańcu z Gwiazdami”. Nagle Maserak zerwał się zza stołu. Co tam się wydarzyło?
Po openingu prowadząca Paulina Sykut-Jeżyna postanowiła podejść do specjalnie przygotowanego miejsca i usiąść obok Ireny Santor. Panie rozpoczęły rozmowę, a wszystko wskazywało na to, że będzie to jeden z sympatyczniejszych momentów wieczoru. Jednak bardzo szybko okazało się, że coś nie poszło zgodnie z planem. W tej sytuacji zabrakło bowiem jednego, niezwykle istotnego elementu.
Jak można było zauważyć podczas transmisji, Irena Santor nie miała przy sobie mikrofonu. Wokalistka próbowała wyjaśnić sytuację, a z jej zachowania wynikało, że urządzenie wcześniej znajdowało się na kanapie. W pewnym momencie okazało się jednak, że mikrofon gdzieś się zapodział. Rozmowa z prowadzącą nie mogła więc przebiegać tak, jak pierwotnie zakładano. Na ekranie pojawiła się dość nietypowa sytuacja, której z pewnością nie planowano w scenariuszu programu.
Paulina Sykut-Jeżyna próbowała wybrnąć z niezręcznego momentu. Prowadząca najwyraźniej liczyła na to, że z pomocą przyjdzie jej Krzysztof Ibisz, który przyniesie brakujący mikrofon. Widzowie mogli przez chwilę obserwować oczekiwanie na rozwiązanie problemu. Tymczasem wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej, niż można było przypuszczać. Zamiast drugiego prowadzącego zareagował jeden z jurorów, który postanowił samodzielnie rozwiązać kłopot.
Nagle zza stołu jurorskiego zerwał się Rafał Maserak. Tancerz nie zamierzał czekać, aż ktoś inny zajmie się sytuacją. Szybko ruszył w stronę Ireny Santor i podał jej mikrofon, dzięki czemu rozmowa mogła być kontynuowana. Cała sytuacja trwała zaledwie chwilę, ale była wyraźnie widoczna podczas transmisji.
Takie sytuacje pokazują, że nawet najbardziej dopracowane widowiska na żywo nie są wolne od niespodziewanych problemów. „Taniec z Gwiazdami” to program realizowany w czasie rzeczywistym, dlatego nie wszystko można przewidzieć i przygotować z wyprzedzeniem. Zgubiony mikrofon, zamieszanie na scenie czy konieczność szybkiej reakcji mogą przydarzyć się nawet podczas wyjątkowo uroczystego wydania. Tym razem na szczęście wszystko udało się sprawnie rozwiązać.
Nie da się ukryć, że właśnie takie momenty często przyciągają uwagę publiczności równie mocno, jak same występy uczestników. Widzowie lubią oglądać nie tylko perfekcyjnie przygotowane choreografie, ale również spontaniczne sytuacje, których nie da się wyreżyserować. Wpadki podczas transmisji na żywo stają się później tematem komentarzy w internecie, a krótkie fragmenty programu szybko trafiają do mediów społecznościowych. Niedzielny epizod z udziałem Ireny Santor, Pauliny Sykut-Jeżyny i Rafała Maseraka z pewnością ma szansę zostać zapamiętany właśnie z tego powodu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]
Oglądacie “Taniec z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!













Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Joanna Szczepkowska grzmi po aferze w TK. Czy Nawrocki powinien ustąpić?
Afera wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołała ogromne emocje i kolejną falę politycznych komentarzy. Tym razem głos zabrała Joanna Szczepkowska, która zdecydowała się przedstawić własną relację z nocnych wydarzeń i odpowiedzieć na słowa prezydenta. Aktorka nie zamierzała łagodzić swojego stanowiska. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Do sprawy odniósł się również Karol Nawrocki, który opisał zajście jako próbę siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa. W swoim oświadczeniu napisał: „Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. Słowa prezydenta nie pozostały bez odpowiedzi. Wśród osób, które zdecydowały się publicznie zabrać głos, znalazła się Joanna Szczepkowska.
POLECAMY: Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]
Joanna Szczepkowska uderza w Nawrockiego. Słusznie?
Aktorka opublikowała na Facebooku wpis, w którym przedstawiła własną wersję nocnych wydarzeń. Wymieniła Zbigniewa Kapińskiego, Stefana Boguckiego, Karola Nawrockiego i Bartłomieja Sochańskiego jako osoby, które miały wejść do budynku. Według jej relacji podczas wejścia doszło do użycia siły, a potrącona miała zostać sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Joanna Szczepkowska opisała również, co miało wydarzyć się już po przekroczeniu progu Trybunału. Jej słowa były wyjątkowo stanowcze i z pewnością zwróciły uwagę osób śledzących polityczny konflikt.
“Wczoraj w nocy kilku mężczyzn wdarło się do Trybunału Konstytucyjnego. Ich nazwiska są znane: Zbigniew Kapiński, Stefan Bogucki, Karol Nawrocki, Bartłomiej Sochański. Napastnicy użyli siły, potrącając przy tym kobietę, sędzię Korwin Piotrowską. Po wejściu do budynku stwierdzili, że sędziowie nie są sędziami, potem udali się na piętro do jednego z reprezentacyjnych pomieszczeń. Następnie napastnicy usiedli na kanapie i w fotelach, zrobili sobie zdjęcie i wyszli” – napisała.
Aktorka zakwestionowała również określenie nocnego zajścia mianem siłowego przejęcia. Jej zdaniem do naruszenia porządku konstytucyjnego doszło znacznie wcześniej, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie Trybunałem Julii Przyłębskiej.
“Do naruszenia porządku konstytucyjnego RP doszło nocą z 19 na 20 grudnia, kiedy Andrzej Duda powierzył kierowanie TK Julii Przyłębskiej i w ten sposób PiS zagarnął politycznie Trybunał. Musiał to zrobić, bo wiedział, że jego władza działa wbrew konstytucji. Nawrocki broni Trybunału z tego samego powodu” – czytamy.
Joanna Szczepkowska nie zgodziła się również z twierdzeniem prezydenta, że za obecność policji przed gmachem odpowiada rząd. Karol Nawrocki wezwał do opuszczenia terenu Trybunału przez funkcjonariuszy skierowanych tam przez władze. W swoim oświadczeniu napisał: „Wzywam do przywrócenia porządku prawnego i opuszczenia terenu trybunału przez siły przymusu skierowane na miejsce przez rząd”. Aktorka odpowiedziała na te słowa wyjątkowo krótko i dosadnie: „Policję wezwali sędziowie. Sędziowie, nie rząd”.
Na tym jednak Joanna Szczepkowska nie zakończyła swojego wpisu. Na koniec zaapelowała o przywrócenie porządku prawnego i wskazała, czego jej zdaniem powinien dokonać prezydent. Aktorka uważa, że Karol Nawrocki powinien wypełnić konstytucyjne obowiązki i zorganizować uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów. Nie zabrakło również kolejnych mocnych słów pod adresem głowy państwa.
“Trzeba przywrócić. Porządek, a raczej spokój prawny będzie przywrócony przez takiego prezydenta, który spełni konstytucyjne obowiązki. Zorganizuje uroczystość ślubowania legalnie wybranych sędziów i nie będzie używał siły w stosunku do kobiet na oczach całego świata. Batyr najwyraźniej w swoim oświadczeniu wzywa Karola N. do ustąpienia ze stanowiska. Najwyższy czas” – stwierdziła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami
Co uważacie o słowach Joanny Szczepkowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Dodaj komentarz
news
Daniel Martyniuk urządził AWANTURĘ pod sklepem: „Otwórz to, ku*wa” [WIDEO]
Daniel Martyniuk ponownie znalazł się w centrum internetowej burzy. Tym razem uwagę zwróciło nagranie opublikowane w mediach społecznościowych, na którym syn Zenka Martyniuka nie kryje emocji i kieruje pretensje pod adresem pracowników popularnej sieci sklepów. Okoliczności całego zajścia mogą zaskakiwać. Dowiedz się więcej!
Daniel Martyniuk od dawna wzbudza zainteresowanie mediów, a jego nazwisko regularnie powraca w kontekście kolejnych kontrowersji. Syn gwiazdora disco polo Zenona Martyniuka wielokrotnie trafiał na nagłówki za sprawą burzliwego życia prywatnego, rodzinnych napięć i problemów z prawem. Ostatnio ponownie zrobiło się o nim głośno również z powodu udziału w programie „Nasi w mundurach”, w którym uczestnicy muszą zmierzyć się z wymagającymi zadaniami i sprawdzić swoje możliwości w nietypowych warunkach. Wydawało się, że ostatnie miesiące przyniosły w jego życiu nieco więcej spokoju, ale najnowsza publikacja w mediach społecznościowych znów skierowała na niego uwagę internautów.
Tym razem do zdarzenia doszło 1 listopada, czyli w dzień Wszystkich Świętych. Podczas gdy wiele osób odwiedzało groby bliskich i spędzało czas na wspominaniu zmarłych, Daniel Martyniuk postanowił wybrać się na spacer do sklepu. Wyprawa zakończyła się jednak nieoczekiwaną sytuacją, którą sam uwiecznił telefonem. Nagranie szybko stało się przedmiotem zainteresowania użytkowników sieci, a zachowanie celebryty wywołało kolejną falę komentarzy.
Syn Zenona i Danuty Martyniuków pojawił się przed jedną z placówek popularnej sieci Żabka w podlaskim Wasilkowie. Na miejscu zastał jednak zamknięte drzwi i wygaszone światła. Dla wielu osób nie byłoby to niczym niezwykłym, biorąc pod uwagę, że 1 listopada jest dniem ustawowo wolnym od pracy i wiele sklepów pozostaje wówczas nieczynnych. Daniel najwyraźniej nie zamierzał jednak zaakceptować takiego obrotu spraw. Zamiast poszukać innego rozwiązania, sięgnął po telefon i zaczął nagrywać swoją reakcję.
POLECAMY: 2026 rok przyniósł bolesne pożegnania. Tych znanych osób nie ma już z nami
Daniel Martyniuk MAMROCZE przed zamkniętym sklepem. Tak zachował się 1 listopada [WIDEO]
Na opublikowanym materiale widać, że mężczyzna jest wyraźnie wzburzony. Jego wypowiedź jest chaotyczna, pojawiają się w niej wulgaryzmy, a kolejne zdania trudno ze sobą połączyć. Sposób mówienia Daniela Martyniuka może zwrócić uwagę odbiorców, jednak na podstawie samego nagrania nie da się jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną jego zachowania ani czy znajdował się pod wpływem jakichkolwiek substancji. Nie zmienia to faktu, że opublikowany film ponownie dostarczył internautom tematu do dyskusji.
Największe emocje wywołała jednak sama treść monologu. Daniel nie krył zdziwienia, że sklep, który kojarzy mu się z placówkami otwartymi przez większą część tygodnia, tym razem nie prowadził sprzedaży. Zaczął zastanawiać się na głos, dlaczego akurat w Wasilkowie nie może zrobić zakupów. Jego wypowiedź szybko przerodziła się w serię pretensji, a frustracja związana z zamkniętymi drzwiami stała się głównym tematem nagrania.
„Wszystkie ku*wa, Żabki w Polsce są otwarte zawsze od 8 czy od 9? Jedyna Żabka w Polsce, gdzie jesteśmy – w Wasilkowie – jest zamknięta. Jakim cudem może być Żabka zamknięta? Co? Szukają pracownika. Ja ci, k*wa, znajdę, ku*wa. Otwórz to, ku*wa” – mówił Daniel na InstaStories.
Nagranie szybko zaczęło krążyć w internecie, a internauci ponownie zwrócili uwagę na zachowanie syna gwiazdora disco polo. Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy aktywność Daniela Martyniuka w mediach społecznościowych wywołuje duże poruszenie. Jego publikacje regularnie stają się przedmiotem komentarzy, a każda kolejna kontrowersyjna sytuacja sprawia, że zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Tym razem powodem zamieszania okazała się pozornie błaha sprawa – zamknięty sklep w dzień świąteczny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Dymna wspomina zmarłego Jana Frycza. Jej słowa chwytają za serce
Co uważacie o zachowaniu Daniela? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Dodaj komentarz
-
showbiz5 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz5 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
news3 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
news4 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz5 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news3 dni temuTak Polsat uczci pamięć Joanny Kołaczkowskiej. Warto przygotować chusteczki
-
news5 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
-
news4 dni temuEstelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Dodaj komentarz