Śledź nas

news

Co z majątkiem Michała i Poli Wiśniewskich? Nowe ustalenia zaskakują

Opublikowano

w dniu

Rozwód Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej wzbudza ogromne zainteresowanie, a kolejne informacje dotyczące rozpadającego się małżeństwa trafiają do mediów. Tym razem na jaw wyszły szczegóły dotyczące finansów pary, rozdzielności majątkowej oraz alimentów na ich dwóch synów. Sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Dowiedz się więcej!

Michał Wiśniewski jest obecnie w trakcie rozwodu ze swoją piątą żoną, Polą Wiśniewską. Rozstanie małżonków od miesięcy budzi ogromne zainteresowanie mediów, szczególnie że w ostatnim czasie głośno zrobiło się również o życiu uczuciowym lidera Ich Troje i jego relacji z drugą żoną, Mandaryną. Tymczasem postępowanie rozwodowe z matką jego dwóch najmłodszych synów nadal trwa.

Michał Wiśniewski i Pola Wiśniewska są rodzicami pięcioletniego Falco Amadeusa oraz trzyletniego Noëla Cloé. Byli partnerzy spotkali się już na sali sądowej, gdzie jednym z najważniejszych tematów była kwestia opieki nad dziećmi oraz wysokości alimentów. To właśnie finanse od początku wzbudzały największe emocje wokół postępowania.

Według relacji Michała Wiśniewskiego jego żona miała początkowo domagać się alimentów w wysokości 33 tysięcy złotych miesięcznie. Ostatecznie sąd miał jednak zdecydować o znacznie niższej kwocie. Obecnie lider Ich Troje jest zobowiązany do przekazywania łącznie 11 tysięcy złotych miesięcznie na rzecz swoich dwóch najmłodszych synów.

To jednak nie musi być ostateczna wysokość świadczenia. Kwestia alimentów pozostaje bowiem otwarta, a finalna decyzja ma zapaść w toku postępowania rozwodowego. Dopiero wtedy sąd ostatecznie rozstrzygnie najważniejsze kwestie dotyczące formalnego zakończenia małżeństwa Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej.

POLECAMY: Julia Wieniawa ŻEGNA SIĘ z „Mam Talent”? Paulina Krupińska przerwała milczenie

Jest decyzja ws. podziału majątku Wiśniewskiego i Poli? Wyszły na jaw nowe fakty

Jak się jednak okazuje, kwestia alimentów może być jednym z niewielu poważniejszych tematów finansowych, które wymagają rozstrzygnięcia między małżonkami. Redakcja Pudelka nieoficjalnie potwierdziła, że Michał Wiśniewski i Pola Wiśniewska funkcjonują w ramach rozdzielności majątkowej. W praktyce oznacza to, że każde z nich odpowiada za własne zobowiązania i zachowuje uzyskiwane przez siebie dochody.

Takie rozwiązanie może znacząco uprościć kwestie finansowe przy rozwodzie. Podział wspólnego majątku często staje się bowiem jednym z najbardziej skomplikowanych i konfliktowych elementów rozstania małżonków. W przypadku Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej sytuacja ma wyglądać inaczej, ponieważ obowiązująca ich rozdzielność majątkowa ogranicza zakres potencjalnych sporów dotyczących wspólnych finansów.

Co ciekawe, najnowsze ustalenia wskazują, że małżonkowie nie zdecydowali się jednak na zawarcie klasycznej intercyzy. Redakcja „Faktu” dotarła do informacji znajdujących się w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, dotyczących firmy Poli Wiśniewskiej, która została reaktywowana pod koniec ubiegłego roku.

Z informacji, do których dotarł „Fakt”, wynika, że Pola Wiśniewska i Michał Wiśniewski nie są objęci wspólnością majątkową. Co ciekawe, małżonkowie nie zdecydowali się jednak na podpisanie intercyzy. Oznacza to, że choć każde z nich dysponuje własnym majątkiem i odpowiada za swoje zobowiązania, rozdzielność majątkowa nie została ustanowiona na podstawie zawartej między nimi umowy majątkowej małżeńskiej.

Dla rozwodzących się małżonków najważniejszą nierozstrzygniętą kwestią finansową pozostają więc alimenty na dzieci. Obecnie Michał Wiśniewski ma przekazywać 11 tysięcy złotych miesięcznie na dwóch synów, jednak ta kwota może jeszcze ulec zmianie. Ostateczne rozstrzygnięcie będzie należało do sądu.

Rozwód Michała Wiśniewskiego i Poli Wiśniewskiej wciąż nie dobiegł końca, dlatego przed byłymi partnerami mogą być jeszcze kolejne spotkania na sali sądowej. Choć rozdzielność majątkowa może oszczędzić im długiego sporu o wspólny majątek, kwestia alimentów nadal pozostaje otwarta. Dopiero decydujące rozstrzygnięcia pokażą, na jakich warunkach formalnie zakończy się małżeństwo lidera Ich Troje i jego piątej żony.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: SZOK! Dominika Tajner wiedziała wcześniej o Wiśniewskim i Mandarynie?

Jesteście zaskoczeni powrotem Michała do Mandaryny? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Pola Wiśniewska (fot. screen Instagram Pola Wiśniewska)
Michał Wiśniewski (fot. screen YouTube Michał Wiśniewski)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Krzysztof Skiba MIAŻDŻY Margaretę z hitu TTV. Przesadził?

Opublikowano

w dniu

przez

Margareta i Mohamed z programu „Kochaj albo wróć” przyciągają coraz większą uwagę widzów. Ich związek, dzieląca ich różnica wieku oraz nietypowy sposób komunikowania się stały się tematem licznych dyskusji. Teraz głos w sprawie zabrał Krzysztof Skiba, który nie gryzł się w język i opublikował wyjątkowo dosadny komentarz. Dowiedz się więcej!

„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, dzielącą ich odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich relacji. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek produkcji jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z pochodzącym z Tunezji Mohamedem. Ich historia szybko przyciągnęła uwagę widzów, a kolejne szczegóły dotyczące ich relacji sprawiły, że para stała się jednym z najczęściej komentowanych duetów w programie.

Początek ich znajomości przypominał wakacyjny romans. Margareta wyjechała do Tunezji, gdzie poznała Mohameda pracującego w hotelu. Początkowo nie spodziewała się, że ta znajomość przerodzi się w poważne uczucie. Po powrocie do Polski zakochani jednak nie zerwali kontaktu, a kobieta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. O tym, jak narodziła się ich relacja, opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.

Okazało się bowiem, że Mohamed nie zna języka polskiego ani angielskiego, co początkowo mogło stanowić poważną przeszkodę w budowaniu relacji. Zakochani znaleźli jednak własny sposób na komunikację, łącząc słowa i wyrażenia, które oboje rozumieją. Margareta opowiadała o tym z rozbawieniem, przyznając, że ich językowa mieszanka bywa źródłem zabawnych sytuacji. To właśnie ten nietypowy element ich związku sprawił, że o parze zaczęło mówić jeszcze więcej osób.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.

Jej wypowiedź odbiła się szerokim echem, a sposób komunikacji pary stał się jednym z najbardziej charakterystycznych wątków programu. Nie wszystkim jednak spodobało się to, jak przedstawiana jest ich historia.

POLECAMY: Filip Chajzer właśnie to ogłosił. Nagranie trafiło do sieci

Krzysztof Skiba MIAŻDZY Margaretę i stację TTV

Do grona komentujących dołączył Krzysztof Skiba, który opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis na temat produkcji TTV. Muzyk znany z bezkompromisowych komentarzy tym razem również nie przebierał w słowach. Krytycznie odniósł się zarówno do samego formatu, jak i do sposobu, w jaki przedstawiono relację Margarety i Mohameda. Swoją wypowiedź zatytułował wymownie: „GŁUPOTA LEPIEJ SIĘ WCHŁANIA”.

„Na antenie stacji TTV, zasłużonej w promowaniu patocelebrytów i skrajnej głupoty telewizorni, mamy nowy hit pt. “Kochaj albo wróć”. To reality show, w którym poznajemy życie zakochanych par, w których jedna połówka to ktoś z Polski, a druga to obcokrajowiec. Mamy więc Polaka i Chinkę, Polaka i Brazykijkę, ale także Polkę i męża z Turcji, Polkę i Nigeryjczyka, czy Polkę i chłopca z Tunezji. Bank rozbiła Małgorzata z Łodzi, która zakochała się w o trzy dekady młodszym Tunezyjczyku” – napisał Krzysztof Skiba.

Skiba postanowił również skomentować to, co jego zdaniem przyciąga uwagę widzów do historii Margarety i jej partnera. W swoim wpisie przedstawił własną interpretację motywów, które mogą stać za zainteresowaniem tą relacją. Warto jednak podkreślić, że są to oceny autora wpisu, a nie potwierdzone informacje o intencjach Mohameda. Muzyk napisał:

„Mówi o nich cała Polska i to nie ze względu na fakt, że chłopiec z Tunezji ewidentnie zakochany jest w paszporcie Małgorzaty, a ona sama stanowi dla niego trampolinę dostania się do Europy, a także nie ze względu na różnicę wieku. Zainteresowanie widzów przykuł język jakim posługuje się para między sobą. Większy zasób słów posiada trzyletnie dziecko i mój pies. Ona nie zna arabskiego, on nie zna polskiego, a więc posługują się monosylabami z obu tych języków, dodając czasem pojedyncze słówka angielskie” – wyznał.

W kolejnej części publikacji Krzysztof Skiba kontynuował krytykę sposobu komunikowania się zakochanych. Jego zdaniem właśnie ten element sprawił, że para przyćmiła pozostałych uczestników programu i stała się szeroko komentowana w internecie. Muzyk użył przy tym określeń, które mogą budzić sprzeciw, ponieważ w wyjątkowo obraźliwy sposób ocenił sposób porozumiewania się bohaterów. W swoim wpisie nie pozostawił wątpliwości, że cała sytuacja jest dla niego przede wszystkim powodem do kpin.

„W tej dziwacznej mowie nie ma rozbudowanych zdań, tylko proste komunikaty i informacje, niczym sygnały od niemowlaka takie jak “kupa”, “am am” czy “bu bu”. I to właśnie ten śmieszny język analfabetów spowodował, że para zwróciła na siebie uwagę i absolutnie przyćmiła pozostałe pary z programu, które na tle Margarety i jej młodziaka, wydają się potwornie nudne. Margareta, bo tak mówi na ekscentryczną panią z Polski Tunezyjczyk, stworzyła coś na miarę “języka margaretańskiego” i obecnie zaczyna robić absolutną furorę w mediach. Powoli już kolęduje po programach śniadaniowych i tylko czekać kiedy zaproszą ją do “Tańca z Gwiazdami” lub jako konsultantkę językową do ONZ” – dodał Skiba.

Na tym Krzysztof Skiba nie zakończył swoich uszczypliwości. W ostatnim fragmencie wpisu rozwinął tytułową myśl o tym, że najprostsze komunikaty mogą łatwo zapadać w pamięć. Przy okazji posłużył się politycznym przykładem, który miał dodatkowo podkreślić jego szyderczy ton. Całość zakończył kolejną serią ironicznych uwag:

„Głupota lepiej się wchłania i mam obawy, czy niebawem aby cała Polska nie będzię się posługiwać tak prostym komunikatorem jak Margareta i kelner z tunezyjskiego kurortu. Na widok polityków będziemy mówić tylko “kupa”, “kasa”, “daj banana”, “dobrze”, “jeszcze”, “pić” oraz “Jadzia głosować”” – czytamy.

Wpis Krzysztofa Skiby to kolejny przykład tego, jak dużą dyskusję potrafi wywołać program reality show i jego bohaterowie. Historia Margarety i Mohameda przyciąga uwagę ze względu na różnicę wieku, odległość oraz barierę językową, ale dla części komentujących stała się również pretekstem do krytyki samej produkcji. Pozostaje pytanie, czy na ostre słowa muzyka zareagują bohaterowie „Kochaj albo wróć”. Na razie najważniejsze pozostaje to, że ich historia nadal budzi emocje, a kolejne odcinki programu mogą przynieść dalszy ciąg tej medialnej dyskusji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta z „Kochaj albo wróć” przeszła metamorfozę. Jest nie do poznania?

A Wam się spodobał nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Skiba (fot. TVP) – “Lato z Radiem i Telewizją Polską” z 18 lipca 2026
Margareta i Mohamed (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Filip Chajzer właśnie to ogłosił. Nagranie trafiło do sieci

Opublikowano

w dniu

przez

Filip Chajzer w ostatnich tygodniach znalazł się w centrum medialnego zamieszania. Dyskusje wywołuje nie tylko jego związek z młodszą Bianką, ale również zarzuty, które pojawiły się pod jego adresem. Mimo kolejnych kontrowersji celebryta nie zwalnia tempa i właśnie zapowiedział następny odcinek wspólnego projektu z ukochaną. Dowiedz się więcej!

Filip Chajzer i Bianka w krótkim czasie stali się jedną z najczęściej komentowanych par polskiego show-biznesu. Ich relacja rozwijała się błyskawicznie, a kolejne wydarzenia sprawiały, że coraz więcej osób zaczęło interesować się ich życiem prywatnym. Od pierwszego spotkania, przez wspólne zamieszkanie w Krakowie i zaręczyny, aż po ślub – para szybko przeszła przez kolejne etapy związku. Nic więc dziwnego, że niemal każda nowa informacja na ich temat wywołuje dyskusje wśród internautów.

W ostatnich tygodniach szczególnie dużo emocji wzbudza różnica wieku między Filipem Chajzerem a jego żoną. W mediach pojawiły się rozbieżności dotyczące tego, ile lat ma Bianka. Kobieta sama przekonuje, że ma 20 lat, jednak serwis Pudelek oraz niektórzy twórcy internetowi, w tym Szymon Żurawski, mieli dotrzeć do dokumentów wskazujących, że ukochana prezentera ma 19 lat. Te doniesienia sprawiły, że temat jej wieku stał się jednym z najgłośniejszych wątków dotyczących pary.

Na tym jednak nie kończą się kontrowersje wokół Filipa Chajzera. W ostatnich dniach głośno zrobiło się o dwóch kobietach, które zwróciły się do Zbigniewa Stonogi z prośbą o interwencję. Według ich relacji celebryta, u którego wcześniej pracowały, ma być im winny łącznie ponad 40 tysięcy złotych. Kobiety twierdzą, że nie otrzymały wszystkich należnych im pieniędzy, a wśród poruszonych przez nie kwestii znalazły się również składki na ubezpieczenia społeczne.

Sprawa szybko odbiła się echem w internecie, a wokół prezentera ponownie zrobiło się gorąco. Należy jednak podkreślić, że są to zarzuty przedstawione przez kobiety, a nie potwierdzone ustalenia. Filip Chajzer na moment przygotowywania tego tekstu nie odniósł się do tych oskarżeń. Internauci czekają więc na jego stanowisko, a cała sytuacja dokłada kolejny wątek do medialnej dyskusji wokół celebryty.

POLECAMY: Margareta z „Kochaj albo wróć” przeszła metamorfozę. Jest nie do poznania?

Filip Chajzer pochwalił się nowiną. W sieci pojawiło się nagranie

W tym samym czasie Filip Chajzer skupia się na promowaniu projektu, który realizuje wspólnie z Bianką. W środowy poranek prezenter opublikował na Instagramie zapowiedź trzeciego odcinka ich podcastu. Materiał ma pojawić się w czwartek, a już sama zapowiedź pokazuje, że para nie zamierza rezygnować z aktywności w sieci. Zamiast wycofywać się z mediów społecznościowych, małżonkowie konsekwentnie rozwijają wspólne przedsięwzięcie i zachęcają odbiorców do oglądania kolejnych nagrań.

Filip Chajzer postanowił przy tym uchylić rąbka tajemnicy i pokazał krótkie fragmenty nadchodzącego odcinka. Dzięki temu obserwatorzy mogli zobaczyć, jakich tematów można spodziewać się w nowej odsłonie podcastu. Para najwyraźniej stawia na rozmowy, które mają przyciągnąć uwagę widzów i skłonić ich do poznania całego materiału. Zapowiedź pojawiła się w momencie, gdy nazwisko prezentera ponownie jest szeroko komentowane, co może dodatkowo zwiększyć zainteresowanie publikacją.

Jednym z tematów, do których Filip Chajzer i Bianka mają wrócić w podcaście, jest tak zwana „afera rybna” na ich weselu. Wydarzenie to już wcześniej wzbudzało zainteresowanie i stało się jednym z wątków komentowanych przy okazji ich ślubu.

Pozostaje pytanie, czy najnowszy odcinek podcastu przyniesie coś więcej niż powrót do znanej już historii z wesela. Czy Filip Chajzer zdecyduje się również odnieść do zarzutów przedstawionych przez byłe pracownice? Na razie nie zapowiedział publicznie takiego komentarza, dlatego nie wiadomo, czy temat pojawi się w nagraniu. Jedno jest pewne: prezenter pozostaje aktywny w sieci, a jego wspólny projekt z Bianką będzie kolejną okazją do tego, by internauci przyjrzeli się bliżej ich relacji i działalności.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dzieje się między Roxie Węgiel a jej mężem? Tak wygląda ich codzienność

Kibicujecie Chajzerom? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Filip Chajzer (fot. screen YouTube Filip Chajzer Podcast)
Bianka Chajzer (fot. screen YouTube Filip Chajzer Podcast)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Margareta z „Kochaj albo wróć” przeszła metamorfozę. Jest nie do poznania?

Opublikowano

w dniu

przez

Margareta, bohaterka programu „Kochaj albo wróć” w TTV, ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Tym razem nie chodzi jednak o jej związek z młodszym o 32 lata Mohamedem, lecz o zmianę, którą dostrzegli internauci. Najnowsze zdjęcie uczestniczki wywołało lawinę komentarzy. Dowiedz się więcej!

Małgorzata „Margareta” Jurczak i Mohamed to jedna z par, o których zrobiło się głośno za sprawą programu „Kochaj albo wróć”. Ich relacja od początku budzi emocje, przede wszystkim ze względu na dzielącą ich odległość oraz różnicę wieku wynoszącą aż 32 lata. Margareta ma 58 lat, a jej ukochany 26. Mimo komentarzy i zainteresowania ze strony widzów zakochani deklarowali, że chcą wspólnie budować przyszłość, a przygotowania do ślubu miały być kolejnym krokiem w ich historii.

Początki ich znajomości były dość niepozorne. Margareta wyjechała na wakacje do Tunezji, gdzie poznała Mohameda pracującego w hotelu. Początkowo sądziła, że będzie to jedynie krótka, wakacyjna przygoda, która zakończy się wraz z powrotem do Polski. Szybko okazało się jednak, że ich relacja potoczyła się zupełnie inaczej. Para nadal utrzymywała kontakt, a kobieta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego, dając szansę rozwijającemu się uczuciu.

O początkach tej znajomości Margareta opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”. Wówczas otwarcie przyznała, że nie spodziewała się, iż wakacyjne spotkanie przerodzi się w coś poważniejszego. Z czasem jednak relacja nabierała znaczenia, a kolejne wizyty w Tunezji pozwalały zakochanym lepiej się poznać.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała w śniadaniówce.

Zakochani musieli również zmierzyć się z problemem, który dla wielu par może być poważną przeszkodą w codziennym życiu. Mohamed nie zna ani języka polskiego, ani angielskiego, dlatego komunikacja między nim a Margaretą wymagała wypracowania własnego sposobu porozumiewania się. Para zaczęła łączyć znane sobie słowa i tworzyć mieszankę językową, która pozwalała im przekazywać sobie najważniejsze informacje. Jak zdradziła uczestniczka programu, nie wszyscy zdawali sobie sprawę, z jakimi trudnościami musieli się mierzyć.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Margareta.

POLECAMY: Michel Moran wspomina Tomasza Jakubiaka. Tak wyglądało ich ostatnie spotkanie

Margareta z „Kochaj albo wróć” pokazała nowe zdjęcie. Co za metamorfoza!

Obecnie Margareta coraz aktywniej działa w mediach społecznościowych, gdzie dzieli się z obserwatorami wybranymi fragmentami swojego życia. Internauci chętnie sprawdzają, co dzieje się u bohaterki TTV, a jej publikacje niejednokrotnie stają się okazją do dyskusji. Historię jej związku z Mohamedem można śledzić w kolejnych odcinkach „Kochaj albo wróć”, emitowanych w piątki o godzinie 22:00 na antenie TTV. Tym razem jednak uwagę fanów przyciągnęło coś zupełnie innego niż relacja z ukochanym.

Najnowsze zdjęcie Margarety wywołało spore poruszenie wśród obserwatorów. Widzowie szybko zauważyli, że uczestniczka programu wygląda nieco inaczej niż wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że bohaterka „Kochaj albo wróć” zdecydowała się na fryzjerską metamorfozę. Choć nadal pozostaje blondynką, jej włosy mają teraz znacznie chłodniejszy odcień, który nadaje całej fryzurze nieco inny charakter. Zmiana nie umknęła uwadze osób śledzących jej profil.

Pod opublikowanym zdjęciem szybko pojawiły się komentarze zachwyconych internautów. Fani nie szczędzili Margarecie komplementów, zwracając uwagę zarówno na nowy odcień włosów, jak i na jej wygląd. „Margareta jaka Bogini”; „Fryzura super Ci pasuje”; „W tych włosach pięknie wyglądasz”; „Ślicznie Margaretka” – pisali obserwatorzy.

Reakcje pokazują, że nawet niewielka zmiana wizerunku może wzbudzić spore zainteresowanie, szczególnie gdy chodzi o osobę, którą widzowie poznali dzięki telewizji.

Popularność Margarety i jej historia z Mohamedem pozostają częścią zainteresowania widzów programem „Kochaj albo wróć”. Produkcja przyciąga odbiorców, którzy chcą zobaczyć, jak uczestnicy radzą sobie z różnicami, odległością i wyzwaniami pojawiającymi się w ich relacjach. Z danych przytoczonych przez „Press” wynika, że po czterech odcinkach program oglądało średnio 235 tys. widzów. Pierwszy odcinek przyciągnął 235 tys. osób, drugi – 194 tys., trzeci – 256 tys., a czwarty – 254 tys.

Czy nowa fryzura Margarety to początek większej zmiany w jej wizerunku? Na razie uczestniczka programu nie musi niczego wyjaśniać – jej zdjęcie już wystarczyło, by wywołać falę pozytywnych reakcji. Jedno jest pewne: widzowie nadal uważnie śledzą jej losy, zarówno te związane z Mohamedem, jak i te dotyczące codziennego życia. „Kochaj albo wróć” można oglądać w TTV w piątki o godzinie 22:00.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dzieje się między Roxie Węgiel a jej mężem? Tak wygląda ich codzienność

Oglądacie nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta (fot. screen Instagram TTV)
Margareta (fot. screen YouTube TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Co dzieje się między Roxie Węgiel a jej mężem? Tak wygląda ich codzienność

Opublikowano

w dniu

przez

Roksana Węgiel i Kevin Mglej realizują jedno ze swoich największych marzeń, ale droga do wymarzonego domu nie wygląda dokładnie tak, jak można było przypuszczać. Wokalistka właśnie zdradziła, na jaki krok zdecydowali się małżonkowie, by uniknąć niepotrzebnych nerwów. Przy okazji ujawniła też, co zamierzają zrobić z nieruchomością, w której obecnie mieszkają. Dowiedz się więcej!

Roksana Węgiel od lat należy do grona najpopularniejszych artystek młodego pokolenia w Polsce. Jej kariera nabrała tempa po zwycięstwie w konkursie Eurowizji Junior, a kolejne muzyczne projekty sprawiają, że wokalistka regularnie przyciąga uwagę mediów i fanów. Ostatnio pojawiła się na wydarzeniu „Roztańczony PGE Narodowy”, gdzie wykonała swój hit „Błękit”. Tym razem jednak zainteresowanie wzbudziły nie tylko jej występy sceniczne, ale również prywatne plany, które od pewnego czasu realizuje wspólnie z mężem.

Kilka miesięcy temu Roksana Węgiel podzieliła się z obserwatorami informacją o rozpoczęciu budowy własnego domu. W Dzień Dziecka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, który pokazał, że ona i Kevin Mglej wkraczają w kolejny ważny etap wspólnego życia. Para postanowiła zainwestować w nieruchomość, która ma stać się ich docelowym miejscem na przyszłość. Dla wielu osób taki krok to spełnienie wielkiego marzenia, ale również początek długiego procesu, wymagającego cierpliwości, pieniędzy i podejmowania wielu decyzji.

Na Instagramie artystki pojawiły się fotografie dokumentujące początek budowlanej przygody. Na jednym z kadrów Roksana Węgiel pozuje na działce, na której ma powstać wymarzony dom. W rękach trzyma projekt architektoniczny, a jej uśmiech zdradza, że realizacja tego planu sprawia jej wiele radości. Choć od rozpoczęcia budowy do wprowadzenia się do gotowej nieruchomości może minąć sporo czasu, małżonkowie znaleźli rozwiązanie, które pozwala im spokojniej przejść przez ten okres.

POLECAMY: Karolina Pisarek urodziła i pokazała córkę. Tak ją nazwała

Budowa domu to sprawdzian dla małżeństwa Roxie Węgiel? Jej słowa mówią wiele

Podczas imprezy „Roztańczony PGE Narodowy” Roksana Węgiel porozmawiała z reporterką Kozaczka i opowiedziała o tym, jak wygląda ich codzienność w trakcie budowy. Okazało się, że wokalistka i jej mąż zdecydowali się wcześniej przeprowadzić do tak zwanego domu przejściowego, położonego w spokojnej okolicy pod Warszawą. Dzięki temu nie muszą uzależniać całego swojego życia od postępów prac i mogą bez pośpiechu czekać na zakończenie inwestycji. Jak sama przyznała, brak presji okazał się dla nich niezwykle istotny.

“Skupiamy się na tym, że ta budowa postępuje. I małymi krokami sobie po prostu to budujemy. Nie chcieliśmy czuć presji, więc wyszło, że trochę wcześniej przeprowadziliśmy się do takiego domu, który jest na czas trwania budowy, a później na pewno będzie to inwestycja. W takim kontekście, że po prostu pewnie damy go pod wynajem’ – wyznała.

Dziennikarka postanowiła również dopytać wokalistkę o kwestię wynajmu. W końcu nazwisko Roksany Węgiel jest doskonale znane, a fakt, że artystka mieszkała w danej nieruchomości, mógłby dla niektórych potencjalnych najemców stanowić dodatkową atrakcję. Czy piosenkarka zamierza wykorzystać swoją popularność, by ustalić wyższą cenę? Jej odpowiedź była jednoznaczna. Roksana zapewniła, że nie chce podbijać wartości wynajmu dzięki rozpoznawalności i zamierza podejść do sprawy rozsądnie.

“Będzie to jawne, że ten dom jest pod wynajem, ale nie będę trąbiła o tym: “O, ja tutaj mieszkałam”. Nie chcę, żeby to jakoś podbijało wartość wynajmu, tylko wystawię go w rozsądnej cenie, a kto będzie wiedział, ten będzie wiedział i tyle. Bo też nagrywam różne filmiki w tym domu, nie ukrywam się z tym, że przeprowadziłam się pod Warszawę, że teraz mieszkamy w lesie, w takim zaciszu. Szczerze? Uważam, że to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć” – dodała.

Nie jest tajemnicą, że budowa domu wiąże się z dużymi wydatkami, a ostateczne koszty potrafią zaskoczyć nawet osoby, które wcześniej przygotowały szczegółowy budżet. Roksana Węgiel ma tego świadomość i nie ukrywa, że razem z mężem wiedzieli, na co się decydują. Jednocześnie podkreśla, że samo stawianie domu może być wymagającym doświadczeniem nie tylko pod względem finansowym, ale również emocjonalnym. Wspólne podejmowanie decyzji, pilnowanie kolejnych etapów prac i radzenie sobie z nieprzewidzianymi sytuacjami to wyzwania, które potrafią wystawić cierpliwość na próbę.

„Wiedziałam, że budowa domu to są ogromne koszta i wiedzieliśmy, na co się piszemy” – zapewniła Roksana Węgiel.

Artystka nie pozostawiła też wątpliwości co do tego, jak budowa wpłynęła na jej relację z Kevinem Mglejem. Choć takie przedsięwzięcie może stać się źródłem napięć między partnerami, małżonkowie na razie unikają kryzysów i nie muszą mierzyć się z domowymi konfliktami z tego powodu. Wokalistka przyznała, że wcześniejsza przeprowadzka pod Warszawę pozwoliła im podejść do całej sytuacji z większym spokojem.

“Budowa to jest poniekąd taki sprawdzian wytrzymałości, jeśli chodzi o osobowość. Ale ze względu na to, że przenieśliśmy się szybciej pod Warszawę, to nie mamy tej presji i to nam daje dużo więcej takiego spokoju. Nie spinamy się już tak bardzo z tą budową. Na spokojnie, dom się buduje, my się nie kłócimy. Jest wszystko dobrze” – wyjaśniła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Magda M” wraca na ekrany. Nie uwierzycie, co właśnie ogłoszono

Lubicie Roxie Węgiel? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Roksana Węgiel (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Roksana Węgiel (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Roksana Węgiel (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Roksana Węgiel (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Roksana Węgiel-Mglej, Kevin Mglej (fot. Mirosław Sosnowski/zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością