showbiz
Edward Miszczak podjął decyzję dotyczącą Katarzyny Cichopek i programu „Moja mama, twój tata” w Polsacie
Katarzyna Cichopek znów zagości na głównej antenie Polsatu, prowadząc kolejny sezon głośno komentowanego programu. Jej powrót budzi emocje i rodzi kontrowersje. Poznaj szokujące szczegóły i zobacz komentarz Edwarda Miszczaka.
Po latach współpracy z TVP, w zeszłym roku Katarzyna Cichopek zdecydowała się na radykalny krok, przechodząc do Polsatu. Nowa stacja otworzyła przed nią zupełnie nowe perspektywy – już od samego początku objęła prowadzenie śniadaniówki „Halo tu Polsat” wraz ze swoim partnerem Maciejem Kurzajewskim. Następnie rozpoczęła się emisja programu „Moja mama, twój tata” w prestiżowym środowym prime-time. Ta zmiana była szeroko komentowana zarówno przez media, jak i widzów.
„Moja mama, twój tata” to reality show, w którym dojrzali single mają szansę na nowo odkryć miłość, a ich dzieci aktywnie wspierają ich w budowaniu relacji. Dzięki doświadczeniu psychologicznemu Katarzyny Cichopek, program zyskał dodatkowy wymiar ciepła i empatii, co było podkreślane w licznych zapowiedziach przed emisją. Uczestnicy spędzali czas w luksusowej willi na Mazurach, gdzie w kameralnej atmosferze poznawali się i brali udział w różnorodnych zadaniach.
Mimo hucznie zapowiadanego ambitnego konceptu, format nie okazał się prawdziwym hitem. Portal Wirtualne Media informował, że średnia oglądalność programu wyniosła zaledwie 375 tysięcy widzów. Te wyniki rodziły pytania o przyszłość przedsięwzięcia, jednak Polsat nie udzielił oficjalnych komentarzy na temat dalszych planów czy potencjalnych kolejnych sezonów.
POLECAMY: TVP na wiosnę: wielki powrót “Krew z krwi”, nowy serial “Pan Mama”, kontynuacja “Sanatorium miłości” – zapoznaj się z nową ofertą stacji!
Przełomowy wywiad i zielone światło na kontynuację?
Sytuacja uległa diametralnej zmianie, gdy dyrektor programowy Polsatu, Edward Miszczak udzielił wywiadu portalowi Wirtualne Media. Zapytany o przyszłość programu, odpowiedział:
Przeanalizowaliśmy, co się udało, a co się nie udało. Już to wiemy i chcemy do tego programu wrócić – powiedział krótko, dając poniekąd zielone światło.
Jak wynika z najnowszych zapowiedzi, Polsat nie zamierza pozostawiać Katarzyny Cichopek bez nowych wyzwań. W planach stacji jest powrót programu, być może już jesienią, chociaż formalne castingi i szczegóły dotyczące formatu pozostają jeszcze niejasne. Ta decyzja pokazuje, że mimo nieoczekiwanych wyników, stacja wciąż wierzy w potencjał rodzinnego reality show.
Ostateczne decyzje co do dalszych losów programu nie zostały jeszcze podjęte, a oficjalne castingi jeszcze nie ruszyły. Wciąż nie wiadomo, w jakiej formie powróci „Moja mama, twój tata” ani kiedy dokładnie widzowie będą mogli ponownie śledzić losy uczestników. Jedno jest pewne – projekt wzbudzał ogromne emocje i już teraz znów zacznie budzić zainteresowanie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aleja Gwiazd Dobroczynności – nowy projekt w Polsce. Kto już odcisnął swój ślad? Viki Gabor i Julia Żugaj to dopiero początek
Oglądaliście pierwszy sezon programu Kasi Cichopek? Dajcie znać w komentarzu!



Cichopek)


SJ
showbiz
Partnerka Krzysztofa Bosaka z „TzG” przerwała milczenie. Tak wspomina współpracę
Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale przed laty na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” rywalizowali nie tylko aktorzy i piosenkarze, lecz także politycy. Jednym z nich był Krzysztof Bosak, którego udział w show do dziś budzi spore emocje. Teraz jego taneczna partnerka postanowiła zdradzić kulisy ich współpracy. Dowiedz się więcej!
„Taniec z Gwiazdami” od ponad dwóch dekad pozostaje jednym z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Na przestrzeni 21 lat przez parkiet przewinęły się dziesiątki gwiazd, a dla wielu z nich udział w show okazywał się początkiem nowego etapu kariery. Program niejednokrotnie zaskakiwał też doborem uczestników.
Choć dziś produkcja stawia przede wszystkim na aktorów, wokalistów, sportowców czy influencerów, przed laty w tanecznych zmaganiach można było oglądać także przedstawicieli świata polityki. W szóstej edycji programu pojawiło się aż dwoje parlamentarzystów – Krzysztof Bosak oraz Sandra Lewandowska.
Szczególną uwagę widzów przyciągał występ Krzysztofa Bosaka, który w tamtym czasie był jednym z najmłodszych i najbardziej rozpoznawalnych polityków w kraju. Dla wielu osób jego decyzja o udziale w lekkim, rozrywkowym formacie była niemałym zaskoczeniem i wywoływała liczne komentarze.
Partnerką polityka została Kamila Kajak-Mosejcuk, uznana tancerka i jedna z największych gwiazd programu. Miała już na swoim koncie dwa zwycięstwa – z Olivierem Janiakiem oraz Krzysztofem Tyńcem – dlatego doskonale wiedziała, jak pracować z osobami niemającymi doświadczenia tanecznego.
POLECAMY: Sylwia Bomba UPOKORZONA na wakacjach? Tak miała potraktować ją obsługa
Jaki był Krzysztof Bosak? Prawda wyszła na jaw
Jak po latach przyznaje była partnerka taneczna Krzysztofa Bosaka, wiadomość o tym, z kim stworzy parę w programie, wywołała u niej niemałe emocje. Zastanawiała się, czy polityk i osoba pełniąca ważną funkcję publiczną odnajdzie się w formule telewizyjnego show, które wymaga swobody, dystansu do siebie i sporej dawki spontaniczności. Z czasem okazało się jednak, że jej obawy były niepotrzebne, a wspólna praca na parkiecie stała się dla niej bardzo pozytywnym doświadczeniem.
“Aż trudno uwierzyć, że to było już 18 lat temu! Byliśmy wtedy bardzo młodzi. Krzysztof miał około 25 lat i właściwie dopiero wkraczaliśmy w dorosłe życie. Był już posłem na Sejm, dlatego gdy usłyszałam, że będę jego partnerką taneczną, poczułam lekką tremę. Zastanawiałam się, czy tak poważna osoba odnajdzie się w rozrywkowym programie, jakim jest “Taniec z gwiazdami”. Ten format wymaga przecież swobody, luzu i wyjścia poza swoją codzienną rolę. Jednak już po pierwszym treningu zobaczyłam, że nie będzie tak trudno, jak sądziłam” – wyznała w rozmowie z “Faktem” Kamila Kajak-Mosejcuk.
Okazało się, że początkowe obawy szybko ustąpiły miejsca pozytywnemu zaskoczeniu. Tancerka podkreśla, że jej partner od początku wykazywał się dużym zaangażowaniem i sumiennością. Mimo ogromnej tremy nie odpuszczał treningów i starał się z odcinka na odcinek przełamywać własne bariery.
“Okazało się też, że Krzysztof był bardzo wysportowany, choć było widać, że towarzyszy mu trema. Ja zawsze rozpoczynam treningi od włączenia muzyki i proszę partnera, by po prostu zaczął się poruszać. W ten sposób mogę zobaczyć jego naturalne predyspozycje. Krzysztof początkowo był ostrożny i niepewny, ale z czasem coraz bardziej się otwierał. Największe wrażenie robił na mnie jego postęp emocjonalny – przełamywanie własnych barier i wychodzenie ze strefy komfortu. Był sumiennym i zaangażowanym partnerem, który zawsze dawał z siebie wszystko. To na pewno nie było dla niego łatwe, biorąc pod uwagę funkcję publiczną, jaką pełnił. Mimo to z każdym odcinkiem czuł się coraz swobodniej. Mam wrażenie, że do dziś wspomina ten program z sympatią. Ja również bardzo dobrze wspominam naszą współpracę” – dodała w tej samej rozmowie.
Choć Krzysztof Bosak nie sięgnął po Kryształową Kulę, jego udział w programie do dziś pozostaje jedną z najbardziej nietypowych historii w dziejach „Tańca z Gwiazdami”. Występ polityka pokazał, że taneczny parkiet potrafi przełamywać stereotypy i odsłaniać zupełnie inne oblicze znanych osób.
Przez lata format wielokrotnie udowadniał, że udział w nim może zmienić sposób postrzegania uczestników przez widzów. Wielu celebrytów, sportowców czy prezenterów właśnie dzięki programowi zyskało sympatię publiczności, pokazując swoją bardziej prywatną i emocjonalną stronę.
Nie można wykluczyć, że także w kolejnych edycjach produkcja ponownie zaskoczy doborem uczestników. Fani show od dawna podkreślają, że właśnie nieoczywiste nazwiska wywołują największe emocje i sprawiają, że „Taniec z Gwiazdami” wciąż pozostaje jednym z największych hitów Polsatu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gamou Fall pokazał córeczkę. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół
Jakiego polityka chcielibyście zobaczyć tańczącego w show Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

news
Sylwia Bomba UPOKORZONA na wakacjach? Tak miała potraktować ją obsługa
Miały być bajeczne wakacje i chwile pełne relaksu w jednym z najbardziej luksusowych miejsc we Włoszech. Zamiast tego pojawiły się ogromne emocje i gorzkie słowa pod adresem obsługi ekskluzywnej restauracji. Sylwia Bomba postanowiła nie milczeć i publicznie opowiedziała o sytuacji, która mocno ją poruszyła. Dowiedz się więcej!
Sylwia Bomba od lat cieszy się niesłabnącą popularnością w polskim show-biznesie. Szerokiej publiczności dała się poznać dzięki programowi „Gogglebox. Przed telewizorem”, a z czasem z powodzeniem rozwinęła także działalność w mediach społecznościowych. Dziś jej instagramowy profil śledzą setki tysięcy osób, które chętnie zaglądają do codzienności celebrytki.
Gwiazda TTV słynie z dużego dystansu do siebie i poczucia humoru. Chętnie publikuje zabawne nagrania, pokazuje kulisy życia prywatnego oraz relacjonuje podróże. Jej obserwatorzy przyzwyczaili się do tego, że Sylwia Bomba otwarcie mówi zarówno o sukcesach, jak i o mniej przyjemnych doświadczeniach.
Obecnie celebrytka wypoczywa we włoskim Positano, które uchodzi za jedno z najbardziej malowniczych i luksusowych miejsc na wybrzeżu Amalfi. Na swoich profilach regularnie publikuje zdjęcia z rajskich plaż, klimatycznych uliczek i eleganckich restauracji, pokazując fanom uroki włoskich wakacji.
POLECAMY: Gamou Fall pokazał córeczkę. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół
Sylwia Bomba WŚCIEKŁA po wizycie w restauracji. Nie gryzła się w język
Jak się jednak okazuje, nawet w tak wyjątkowym miejscu nie wszystko poszło zgodnie z planem. Podczas wizyty w prestiżowym lokalu La Scoglia doszło do sytuacji, która wywołała u influencerki ogromne oburzenie. Gwiazda postanowiła szczegółowo opowiedzieć o wszystkim na InstaStories.
Jak relacjonowała, tego dnia miała szczególny powód do świętowania. Chciała spędzić wieczór w wyjątkowej atmosferze i uczcić ważne wydarzenie przy lampce szampana. Niestety już od początku zachowanie obsługującego ją kelnera wzbudziło jej wątpliwości.
„Obsługuje nas taki pan, który w ogóle nie jest za bardzo dla mnie miły, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowo ekskluzywne (…). No i przyszliśmy tu, ja dziś dostałam wspaniałą wiadomość, więc miałam ochotę celebrować, zamówić jakąś drogą butelkę szampana” – opowiadała Sylwia Bomba.
Według jej relacji problemem był nie tylko chłodny stosunek pracownika restauracji, ale również długie oczekiwanie na możliwość złożenia zamówienia. Celebrytka twierdzi, że przez około 20 minut nikt z obsługi nie zainteresował się jej stolikiem, mimo że wyraźnie czekała na kelnera.
Kulminacyjny moment nastąpił, gdy influencerka na chwilę odeszła od stolika, by zawołać swoich bliskich. Wtedy miała usłyszeć od pracownika restauracji, że znajduje się w zbyt ekskluzywnej strefie i nie powinna tam przebywać. To właśnie ten komentarz najbardziej ją zabolał.
„Poszłam pod barierki, żeby zawołać Grega i Tosię, żeby przyszli już. Po czym pan do mnie podszedł, po raz kolejny był dla mnie wyjątkowo niemiły i mówi do mnie, żebym poszła stąd, bo to jest droższa “area”. Żeby tam leżeć trzeba zapłacić 550 euro, a u nas wystarczyło kupić butelkę alkoholu. I on do mnie podszedł, mimo że nie przychodził przez 20 minut, gdy siedziałam i czekałam, żeby zamówić” – relacjonowała wyraźnie wzburzona celebrytka.
Sylwia Bomba nie zamierzała jednak zostawić całej sprawy bez komentarza. Opublikowała w sieci wpis w języku angielskim, w którym ostrzegła innych turystów przed wizytą w tym miejscu. W swojej recenzji zarzuciła obsłudze ocenianie gości wyłącznie przez pryzmat zasobności portfela i brak elementarnego szacunku.
„Zostawiam tę recenzję, aby ostrzec innych przed tym doświadczeniem. Prawdopodobnie najgorsze traktowanie, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Kelner ewidentnie uważał, że ludzi powinno się oceniać wyłącznie na podstawie tego, ile mają pieniędzy. Mieliśmy wynajętą łódź, więc chcieliśmy tylko posiedzieć przez chwilę i nie mogliśmy zostać dłużej. Sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani, był po prostu okropny” – skomentowała.
Cała historia błyskawicznie odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Wygląda na to, że włoskie wakacje Sylwii Bomby na długo pozostaną w jej pamięci – niestety nie tylko ze względu na piękne widoki. Sama celebrytka nie ukrywa, że chciała jedynie celebrować ważny moment w swoim życiu, a zamiast tego wróciła z przykrą historią, która wywołała w sieci prawdziwą burzę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kasia Zillmann i Janja Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
Lubicie oglądać Sylwię Bombę w “Gogglebox. Przed telewizorem”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
showbiz
Gamou Fall pokazał córeczkę. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół
Minął miesiąc od wielkiego finału “Tańca z Gwiazdami”, a o zwycięzcy programu wciąż jest głośno. Aktor, który jeszcze niedawno pozostawał niemal anonimowy dla szerokiej publiczności, dziś budzi ogromne zainteresowanie nie tylko zawodowo, ale również prywatnie. Ostatnio postanowił uchylić rąbka tajemnicy i pokazał wyjątkowe kadry z rodzinnych wakacji. Zobacz, jak Gamou Fall spędził wakacje z córeczką!
18. edycja „Tańca z Gwiazdami” od początku uchodziła za jedną z najmocniejszych odsłon programu od wielu lat. Produkcja po raz pierwszy w historii zdecydowała się dopuścić do wielkiego finału aż cztery pary, co tylko podgrzało emocje wśród widzów. W mediach społecznościowych niemal codziennie trwały gorące dyskusje dotyczące tego, kto najbardziej zasługuje na Kryształową Kulę.
W finałowym odcinku o zwycięstwo walczyli Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz, a także Gamou Fall i Hanna Żudziewicz. Każda z par zaprezentowała niezwykle dopracowane choreografie, a poziom rywalizacji był wyjątkowo wyrównany.
Od pierwszych minut finału jurorzy podkreślali, że dawno nie oglądali tak mocnego składu uczestników. Widzowie również nie kryli emocji. Internet zalały komentarze osób przekonanych, że właśnie ich faworyci powinni sięgnąć po zwycięstwo. Wielu fanów porównywało tę edycję do najlepszych sezonów w historii programu.
Ostatecznie największy triumf należał do Gamou Falla i Hanny Żudziewicz. Para od wielu tygodni znajdowała się w gronie głównych kandydatów do wygranej, jednak ogłoszenie wyników i tak wywołało ogromne emocje. W studiu nie zabrakło łez wzruszenia, owacji i radości.
W mediach społecznościowych natychmiast pojawiła się lawina komentarzy od zachwyconych widzów. „Brawo”, „Od początku Wam kibicowałam”, „Zasłużony wynik”, „Ależ się cieszę”, „Wiedziałam, że tak będzie” – pisali internauci pod postami publikowanymi przez stację. Wielu podkreślało, że był to jeden z najbardziej autentycznych triumfów ostatnich lat.
Poza Kryształową Kulą zwycięzcy mogli liczyć również na wysokie nagrody finansowe. Gamou Fall otrzymał 200 tysięcy złotych, natomiast Hanna Żudziewicz wzbogaciła się o 100 tysięcy złotych. Dla aktora jeszcze cenniejsza okazała się jednak ogromna rozpoznawalność, którą zyskał dzięki programowi.
Niedługo po zakończeniu show media obiegła kolejna ważna informacja. Produkcja serialu „Barwy szczęścia” oficjalnie ogłosiła, że Gamou Fall dołącza do obsady popularnej produkcji TVP2. Wiadomość błyskawicznie rozeszła się po sieci, a internauci zaczęli gratulować mu kolejnego zawodowego sukcesu.
POLECAMY: Katarzyna Zillmann i Janja Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
Gamou Fall pokazał córeczkę. Udane wakacje?
Popularność sprawiła również, że wielu widzów zaczęło interesować się prywatnym życiem aktora. Jak wiadomo, od lat związany jest z Elizą Koźlak, z którą wychowuje córeczkę. Partnerka wiernie wspierała go przez cały czas trwania programu i regularnie pojawiała się na widowni, kibicując mu podczas kolejnych występów.
Po finale Eliza Koźlak nie kryła wzruszenia i opowiadała o ogromnych wyrzeczeniach, jakie wiązały się z udziałem ukochanego w programie. To właśnie na niej przez większość czasu spoczywały obowiązki związane z opieką nad ich córeczką. Sam Gamou Fall podczas zwycięskiej przemowy nie zapomniał podziękować swojej partnerce.
„Najważniejsze – moja Eliza, bo nie byłbym tutaj, gdyby nie ona. Mamy 6-miesięczną córkę, od 4,5 miesiąca wychowuje ją praktycznie sama. Jest wielką bohaterką i to jest nasze zwycięstwo. I kocham cię nad życie i to jest wszystko dla was. I wszystko co robię i będę robił jest dla was” – mówił w finale.
Na co dzień para bardzo chroni swoją prywatność i rzadko pokazuje rodzinne kadry. Tym większe zainteresowanie wzbudziła ostatnia publikacja aktora. Gamou Fall podzielił się fragmentami rodzinnych wakacji, na których można było zobaczyć jego niespełna roczną córeczkę. Na nagraniu widać malutką dziewczynkę w wózku, a także moment, gdy tata trzyma ją nad wodą. Aktor zadbał jednak o prywatność dziecka i nie pokazał jej twarzy.
Choć od finału minął już miesiąc, zainteresowanie osobą Gamou Falla wciąż nie słabnie. Dla wielu widzów okazał się największym odkryciem ostatniej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Wszystko wskazuje na to, że zwycięstwo w programie było dopiero początkiem nowego rozdziału w jego karierze, a fani z zainteresowaniem będą śledzić zarówno jego kolejne zawodowe sukcesy, jak i rodzinne chwile.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Julia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?
A Wy polubiliście Gamou Fall? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Zillmann i Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
Ich udział w nowej edycji „Azja Express” od początku budził ogromne emocje. Teraz Katarzyna Zillmann i Janja Lesar ponownie dały o sobie znać, publikując w sieci wymowne zdjęcia. Fani od razu zwrócili uwagę na jeden szczegół. Dowiedz się więcej!
Jeszcze rok temu mało kto przypuszczał, że udział Katarzyny Zillmann w „Tańcu z Gwiazdami” zapisze się w historii programu. Wszystko za sprawą pierwszej żeńskiej pary w dziejach formatu, którą sportsmenka stworzyła razem z choreografką Janją Lesar. Ich występy wywoływały ogromne emocje, a relacja między kobietami od samego początku była szeroko komentowana.
Z czasem wokół duetu zrobiło się jeszcze głośniej. Media i internauci zaczęli dostrzegać, że między olimpijką a tancerką rodzi się wyjątkowa więź. Dodatkowego rozgłosu całej historii dodał fakt, że Janja Lesar przez ponad dwie dekady związana była z doskonale znanym fanom „Tańca z Gwiazdami” Krzysztofem Hulbojem.
Choć ich historia rozpoczęła się na parkiecie, szybko przeniosła się również poza telewizyjne studio. Ogromna popularność obu pań nie uszła uwadze producentów innych formatów. Jak się okazało, to właśnie Lidia Kazen postanowiła wykorzystać zainteresowanie widzów i zaprosiła parę do udziału w nowej edycji „Azja Express”.
Uczestnicy programu już kilka tygodni temu wyruszyli w egzotyczną podróż, podczas której – zgodnie z zasadami formatu – musieli radzić sobie z ograniczonym budżetem i licznymi wyzwaniami. Widzowie od początku zastanawiali się, jak w tak wymagających warunkach poradzi sobie para, której relacja budzi tak duże emocje.
Produkcja „Azji Express” od lat przestrzega bardzo rygorystycznych zasad dotyczących aktywności uczestników w mediach społecznościowych. Osoby, które odpadają wcześniej, nie mogą zdradzać żadnych szczegółów i mają zakaz publikowania nowych treści. Dlatego najnowsza aktywność Katarzyny Zillmann została przez wielu odebrana jako jasny sygnał, że zdjęcia do programu dobiegły końca.
POLECAMY: Julia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?
Kasia i Janja w Polsce. Jak poradziły sobie w “Azji Express”?
Wicemistrzyni olimpijska opublikowała na Instagramie kilka fotografii wykonanych na pokładzie samolotu oraz tuż po wylądowaniu. W krótkim wpisie dała do zrozumienia, że bezpiecznie wróciła do kraju, ale jednocześnie nie zamierza jeszcze zdradzać żadnych szczegółów dotyczących programu.
“Wracaj tylko cała i zdrowa” – od 15 lat słyszę od mamy wyruszając na kolejne wyprawy. Tym razem również melduję szczęśliwy powrót! Nie pytajcie o nic. O wszystkim będziemy dywagować na jesień – napisała Katarzyna Zillmann.
Pod opublikowanym postem błyskawicznie pojawiły się setki komentarzy. Internauci nie kryli radości z powrotu swojej idolki i jej partnerki. Wielu z nich zwróciło uwagę nie tylko na sam fakt zakończenia podróży, ale także na sposób, w jaki Katarzyna Zillmann i Janja Lesar patrzą na siebie na wspólnych zdjęciach.
“Ale dobrze znowu Was widzieć!”; “To spojrzenie mówi więcej niż tysiąc słów”; “Wyglądacie na naprawdę szczęśliwe, aż miło popatrzeć”; “Mam wrażenie, że ta wspólna przygoda jeszcze bardziej Was do siebie zbliżyła”; “Najpiękniejszy duet ostatnich miesięcy” – pisali zachwyceni internauci.
Na razie zarówno Katarzyna Zillmann, jak i Janja Lesar konsekwentnie nie zdradzają żadnych kulis swojej przygody w „Azja Express”. Wszystko wskazuje jednak na to, że wspólna podróż była dla nich wyjątkowym doświadczeniem, które mogło jeszcze bardziej umocnić ich relację. O tym, jak wyglądały ich emocje, codzienne wyzwania i wzajemne wsparcie podczas wyścigu, widzowie przekonają się już jesienią, kiedy nowa edycja „Azja Express” trafi na antenę TVN.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost
Będziecie oglądać nowy sezon “Azji Express”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuNiespodzianka w „DDTVN”: Chwalińska kompletnie się tego nie spodziewała
-
showbiz5 dni temuOskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni
-
news3 dni temuDuże zmiany w „Kocham Cię Polsko”. TVP stawia na nową gwiazdę [SZCZEGÓŁY]
-
news3 dni temuTak wypoczywa Sara James. Nowe zdjęcia błyskawicznie obiegły internet
-
news3 dni temuWojewódzki zakpił z Mai Chwalińskiej? Jego słowa wywołały poruszenie
-
news2 dni temuMaja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
-
news5 dni temuAgnieszka Hyży zdradza kulisy występu Krzysztofa KRAWCZYKA w Sopocie – stało się to tuż po!
-
news3 dni temuSkolim postawił na odważną zmianę. Efekt zaskoczył nawet fanów

Dodaj komentarz