news
Grażyna Szapołowska wiedźmą!? Kiedy odmawia reżyserom?
Grażyna Szapołowska ma niezwykłe umiejętności?
Córka Grażyny Szapołowskiej twierdzi, że jej mama ma dar niczym wiedźma! Wystarczy, że na kogoś spojrzy i już wszystko wie. Aktorka przyznaje, że ma dobrą intuicję, a słowo “wiedźma” oznacza, że “ma wiedzę”. Pani Grażyna enigmatycznie zdradza, że ma wiedzę na temat ziół!
HOT NEWS- Edyta Górniak wystąpi podczas finału “TzG”- nie zgadniecie, co założy!
Aktorka przyznała też, że zwraca ogromną uwagę na oczy, sposób mówienia i ubierania się. Każdy szczegół mówi coś o człowieku, więc nic nie można przeoczyć. Kilka razy zdarzyło się, że po rozmowie z reżyserami odmówiła współpracy!
A co chodzi z kawą? Aktorka zdradza sekret w wideo!
ZOBACZ RÓWNIEŻ- Donatan skomentował klęskę Tulii! Fani: “Brawo TVP. Jesteście winni tej porażki! “
Wyświetl ten post na Instagramie.
Traviaty czas nadchodzi#writer#opera#Time#Casino#Monaco#love#actress#ditector
news
Maciejczak URAŻONY słowami Sadowskiej. Takiej afery w „TTBZ” nie było?
Finał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” przyniósł nie tylko zwycięstwo Marii Sadowskiej, ale również zaskakujące emocje za kulisami. Jedna z wypowiedzi triumfatorki najwyraźniej nie wszystkim przypadła do gustu, a Marcin Maciejczak postanowił odnieść się do niej bez ogródek. Jego słowa mogą wywołać kolejną burzę. Dowiedz się więcej!
W piątkowy wieczór widzowie Polsatu poznali triumfatorkę kolejnego sezonu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Główną nagrodę, czyli Złotą Twarz oraz 150 tysięcy złotych na cel charytatywny, zdobyła Maria Sadowska. O zwycięstwie zdecydowali wyłącznie jurorzy: Justyna Steczkowska, Stefano Terrazzino, Małgorzata Walewska i Piotr Gąsowski. Choć finał miał być wielkim świętem muzycznych metamorfoz, jego rozstrzygnięcie błyskawicznie stało się przedmiotem gorącej dyskusji w sieci.
Największe emocje wzbudziła pozycja Marcina Maciejczaka, który od wielu tygodni cieszył się ogromnym uznaniem internautów. W finałowym odcinku artysta zdecydował się na niezwykle wymagającą kreację. Wcielił się w Annę German i wykonał legendarny utwór „Tańczące Eurydyki”. Jego występ zrobił ogromne wrażenie na widzach, a w komentarzach nie brakowało opinii, że właśnie taki finałowy popis powinien przesądzić o zwycięstwie.
Tymczasem werdykt jury okazał się dla wielu kompletnym zaskoczeniem. Marcin Maciejczak zakończył rywalizację dopiero na czwartej pozycji, ustępując Marii Sadowskiej, Rafałowi Brzozowskiemu oraz Uli Milewskiej. To właśnie kolejność finalistów stała się głównym powodem internetowej burzy. Widzowie nie mogli zrozumieć, jak artysta, którego występ wywołał tak ogromne emocje, znalazł się poza podium.
Po ogłoszeniu wyników głos zabrała zwyciężczyni. Maria Sadowska, odbierając statuetkę, postanowiła zwrócić się bezpośrednio do pozostałych finalistów. Jej przemowa miała być pocieszeniem dla tych, którym nie udało się zdobyć głównej nagrody, jednak nie wszyscy odebrali ją w ten sposób. Wokalistka i reżyserka zasugerowała bowiem, że młodsi uczestnicy mają jeszcze wiele okazji do udziału w podobnych programach, podczas gdy dla niej może to być jedna z ostatnich takich przygód.
“Moi kochani finaliści, byliście wspaniali, ale wy jesteście młodzi, jeszcze weźmiecie w takich programach milion razy udział. (…) Ja nie wiem, czy się jeszcze odważę” – tłumaczyła.
POLECAMY: Rewolucja w „Listach do M”. Nie uwierzycie, kto dołącza do obsady
Słowa Sadowskiej po finale „TTBZ” DOTKNĘŁY Maciejczaka. Nie krył rozczarowania
Słowa Marii Sadowskiej szybko stały się jednym z najbardziej komentowanych fragmentów finału. Widzowie zaczęli zastanawiać się, czy takie pocieszenie rzeczywiście było potrzebne, a niektórzy uznali je za niezręczne. Tymczasem o komentarz do finałowych rozstrzygnięć oraz atmosfery po ogłoszeniu wyników Pudelek poprosił samego Marcina Maciejczaka. Artysta nie ukrywał, że sam awans do ścisłej czołówki był dla niego ogromnym wyróżnieniem, które zawdzięcza życzliwości innych gwiazd.
“Dla mnie wielką nagrodą było dostanie się do tego finału, a stało się to tylko dzięki punktom, które dali mi inni uczestnicy. Wydaje mi się, że gdyby nie 5 punktów od Marcina Millera, to chyba w ogóle bym się tam nie znalazł” wyznał szczerze.
Marcin Maciejczak podkreślił również, że udział w programie miał dla niego znacznie większe znaczenie niż sam wynik. Szczególnie wyjątkowy okazał się finałowy występ, podczas którego wcielił się w Annę German. To właśnie z jej twórczością wiąże się osobista historia młodego wokalisty, który od dzieciństwa marzył o zaśpiewaniu jej utworu na tak dużej scenie.
“Największą nagrodą była możliwość zaśpiewania piosenki Anny German. To dzięki Annie German zacząłem w ogóle jako mały chłopiec śpiewać. Spełniłem więc swoje największe marzenie z dzieciństwa i jestem dzisiaj najszczęśliwszym chłopakiem na świecie” – dodał.
W wypowiedzi dla Pudelka artysta otwarcie przyznał, że protekcjonalne potraktowanie młodszych uczestników przez Marię Sadowską zostawiło u niego spory niesmak. To właśnie ten fragment rozmowy może teraz wywołać najwięcej emocji.
“Jedyne, co mnie dotknęło, to że usłyszałem, że młodzi nie muszą wygrywać, bo są młodzi i jeszcze mają na to czas… Przyznam, że nie chciałbym czekać do starości, żeby dostawać nagrody, dlatego że mi się należą z racji wieku”- podsumował.
Wypowiedź Marcina Maciejczaka pokazuje, że choć nie zamierza odbierać sobie radości z udziału w programie, pewne słowa zapamiętał na długo. Finał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” miał być przede wszystkim muzycznym widowiskiem, tymczasem zakończył się dyskusją o werdykcie, wieku uczestników i komentarzu zwyciężczyni. Czy przemowa Marii Sadowskiej rzeczywiście była tylko niewinnym pocieszeniem, czy zabrzmiała inaczej, niż zamierzała? Jedno jest pewne – Marcin Maciejczak nie pozostawił jej bez komentarza.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Danuta Holecka OSTRO do Tuska. Te słowa padły na antenie Republiki
Kto według Was powinien wygrać? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Rewolucja w „Listach do M”. Nie uwierzycie, kto dołącza do obsady
Świąteczna seria „Listy do M.” ponownie szykuje niespodziankę dla widzów. Po zapowiedziach powrotu uwielbianych bohaterów pojawiło się kolejne nazwisko, które może wywołać ogromne emocje. Tym razem chodzi o aktora, którego od dawna nie oglądaliśmy na dużym ekranie. Dowiedz się więcej!
„Listy do M.” to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych polskich serii filmowych, której akcja tradycyjnie rozgrywa się w magicznym, świątecznym okresie. Od lat produkcje te przyciągają widzów ciepłą atmosferą, humorem oraz historiami o miłości, rodzinie i niespodziewanych zwrotach akcji. Dla wielu osób seans kolejnej części stał się niemal obowiązkowym elementem przygotowań do Bożego Narodzenia.
Od pierwszej odsłony, która zadebiutowała w 2011 roku, na ekranie pojawiały się największe nazwiska polskiego kina. Widzowie mogli oglądać między innymi Janusza Chabiora, Macieja Zakościelnego, Macieja Stuhra, Wojciecha Malajkata, Tomasza Karolaka, Piotra Adamczyka, Julię Wróblewską, Martę Żmudą-Trzebiatowską czy Agnieszkę Dygant. Twórcy przez lata rozwijali historie bohaterów, a popularność serii sprawiła, że doczekała się ona aż sześciu filmów.
Ostatnia część, zatytułowana „Listy do M. Pożegnania i powroty”, trafiła do kin w 2024 roku. Choć jej tytuł mógł sugerować definitywne zamknięcie pewnego rozdziału, wszystko wskazuje na to, że świąteczna historia wcale nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Fani od dawna zastanawiali się, czy ich ulubieni bohaterowie ponownie pojawią się na ekranach.
Jak informował portal naEKRANIE.pl, rozpoczęły się prace nad siódmą odsłoną cyklu. „Listy do M. 7” mają ponownie zabrać widzów w świat świątecznych perypetii, a wśród powracających postaci znajdą się dobrze znane twarze. Szczególnie dużo emocji wzbudziła zapowiedź powrotu Tomasza Karolaka oraz Mateusza Winke, który wciela się w jego ekranowego syna.
Obaj aktorzy już wcześniej dali do zrozumienia, że chętnie ponownie pojawią się w produkcji. W programie „Dzień Dobry TVN” zadeklarowali gotowość do powrotu, co tylko podsyciło zainteresowanie kolejną częścią. Na ten moment właśnie ich nazwiska wydają się najbardziej pewnymi punktami obsady, choć widzowie z pewnością liczą na znacznie więcej niespodzianek.
POLECAMY: Danuta Holecka OSTRO do Tuska. Te słowa padły na antenie Republiki
Uwielbiany aktor dołącza do „Listów do M. 7”
Teraz pojawiła się kolejna informacja, która może szczególnie ucieszyć miłośników polskiego kina. Do obsady „Listów do M. 7” ma dołączyć Paweł Wawrzecki. Aktor od lat cieszy się ogromną sympatią publiczności, a widzowie doskonale pamiętają go z takich produkcji jak „Daleko od noszy”, „Teściowie” czy „Kowalscy kontra Kowalscy”. Jego udział w świątecznym hicie zapowiada się wyjątkowo interesująco.
Informacja została ogłoszona w sobotnim wydaniu programu „Mówię Wam”, gdzie prowadzący Mateusz Hładki przekazał aktorowi wiadomość o jego udziale w nadchodzącej produkcji. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź. Paweł Wawrzecki potwierdził, że rzeczywiście zobaczymy go w nowej odsłonie popularnej serii.
“Pan będzie w “Listach do M”, – powiedział Hładki. “Będę” – zadeklarował aktor.
To krótkie potwierdzenie wystarczyło, by wzbudzić zainteresowanie fanów. Paweł Wawrzecki od dawna pozostaje jedną z charakterystycznych postaci polskiej sceny aktorskiej, a jego powrót do dużej produkcji filmowej może być jedną z ciekawszych niespodzianek nadchodzącej części. Na razie nie ujawniono jednak szczegółów dotyczących jego bohatera ani tego, jaką rolę odegra w świątecznej historii.
Co z premierą „Listów do M. 7”? Wszystko wskazuje na to, że film może trafić do kin w listopadzie przyszłego roku. Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to na razie przewidywany termin, a nie oficjalnie potwierdzona data premiery. Na szczegóły dotyczące fabuły, pełnej obsady oraz kolejnych powrotów znanych aktorów widzowie będą musieli jeszcze poczekać. Jedno jest pewne: siódma odsłona świątecznego hitu już teraz budzi spore zainteresowanie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Widzowie WŚCIEKLI po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”. Mają rację?
Czekacie na nową część “Listów do M”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Danuta Holecka OSTRO do Tuska. Te słowa padły na antenie Republiki
Danuta Holecka ponownie zabrała głos w sprawie głośnej interwencji policji wobec jej męża. Tym razem dziennikarka zwróciła się bezpośrednio do Donalda Tuska, a jej słowa wywołały kolejne emocje wokół wydarzeń na warszawskim cmentarzu. Poszło o wypowiedź premiera, której prezenterka nie zamierza pozostawić bez odpowiedzi. Dowiedz się więcej!
Sprawa, która odbiła się szerokim echem w mediach, rozpoczęła się 1 listopada, w dniu Wszystkich Świętych. Danuta Holecka wraz z rodziną przyjechała na warszawski Służew, aby odwiedzić grób swojego syna Juliana, który zmarł w 2023 roku. Wizyta na cmentarzu ma dla najbliższych dziennikarki szczególne znaczenie, ponieważ od śmierci chłopca regularnie odwiedzają miejsce jego pochówku. To właśnie wtedy doszło do interwencji policji wobec jej męża, Krzysztofa Dunina-Holeckiego.
Według relacji rodziny sytuacja przy cmentarzu szybko przybrała dramatyczny obrót. Krzysztof Dunin-Holecki został zakuty w kajdanki przez funkcjonariuszy, a nagrania z przebiegu zdarzenia trafiły do mediów. Na opublikowanych materiałach widać policjantów podejmujących czynności wobec mężczyzny. Bliscy dziennikarki przekazywali również, że został on przewrócony na ziemię, a podczas interwencji źle się poczuł. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego.
Od początku sprawa budziła ogromne emocje, przede wszystkim ze względu na różnice w relacjach dotyczących przebiegu interwencji. Rodzina Danuty Holeckiej przedstawiała wydarzenia w sposób odmienny od argumentacji służb. W centrum sporu znalazła się kwestia tego, czy samochód rzeczywiście wjechał na teren cmentarza. To właśnie ten szczegół stał się później jednym z najważniejszych punktów politycznej dyskusji.
POLECAMY: Widzowie WŚCIEKLI po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”. Mają rację?
Danuta Holecka OSTRO uderza w Donalda Tuska
Tym razem Danuta Holecka postanowiła odnieść się do sprawy w wyjątkowo stanowczy sposób. Dziennikarka Telewizji Republika skierowała swoje słowa bezpośrednio do premiera Donalda Tuska, zarzucając mu wykorzystanie sytuacji jej rodziny podczas wystąpienia w Sejmie. Prezenterka nie kryła emocji i zdecydowanie zaprzeczyła wersji, według której jej mąż miał wjechać samochodem na cmentarz.
“I wycierał pan sobie twarz moją rodziną z mównicy sejmowej, kłamiąc bezczelnie, że mój mąż wjechał na cmentarz. Otóż nikt z nas, nigdy, nie wjechał na cmentarz! Zaparkowaliśmy na parkingu, na wyznaczonych do tego miejscach. Jak każdego dnia przez dwa lata i prawie pięć miesięcy” – powiedziała Danuta Holecka na antenie Telewizji Republiki.
Słowa dziennikarki były bezpośrednią reakcją na wydarzenia z 6 listopada. Podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego premier Donald Tusk odniósł się do interwencji policji wobec męża prezenterki. Szef rządu bronił działań funkcjonariuszy, wskazując, że rozpoznawalność żony nie powinna oznaczać szczególnego traktowania.
“Ktoś uważa, że jak ma żonę w TV Republika, to może wjechać samochodem na cmentarz i dziwi się, że policja interweniuje” – wyznał Donald Tusk.
Wypowiedź premiera stała się dla Danuty Holeckiej kolejnym powodem do publicznego zabrania głosu. Dziennikarka nie zgodziła się z przedstawionym opisem wydarzeń i stanowczo podkreśliła, że jej rodzina korzystała z wyznaczonych miejsc parkingowych. W jej ocenie słowa Donalda Tuska niesłusznie przedstawiały bliskich w negatywnym świetle. Sprawa przestała być więc wyłącznie dyskusją o interwencji policji, a nabrała również wyraźnego wymiaru politycznego.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Viki Gabor skrytykowała parodie Mateusza Waltera. Teraz kulisy wyszły na jaw
Co uważacie o Danucie Holeckiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Widzowie WŚCIEKLI po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23”. Mają rację?
W piątkowy wieczór poznaliśmy zwyciężczynię kolejnej edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Decyzja jurorów wywołała jednak prawdziwą burzę, a internauci nie kryją rozczarowania tym, co wydarzyło się na finałowej scenie. Szczególnie jedno nazwisko przewija się w komentarzach wyjątkowo często. Dowiedz się więcej!
W piątkowy wieczór widzowie Polsatu poznali triumfatorkę kolejnego sezonu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Główną nagrodę, czyli Złotą Twarz oraz 150 tysięcy złotych na cel charytatywny, zdobyła Maria Sadowska. O zwycięstwie zdecydowali wyłącznie jurorzy: Justyna Steczkowska, Stefano Terrazzino, Małgorzata Walewska i Piotr Gąsowski. Choć finał miał być wielkim świętem muzycznych metamorfoz, jego rozstrzygnięcie błyskawicznie stało się przedmiotem gorącej dyskusji w sieci.
Największe emocje wzbudziła pozycja Marcina Maciejczaka, który od wielu tygodni cieszył się ogromnym uznaniem internautów. W finałowym odcinku artysta zdecydował się na niezwykle wymagającą kreację. Wcielił się w Annę German i wykonał legendarny utwór „Tańczące Eurydyki”. Jego występ zrobił ogromne wrażenie na widzach, a w komentarzach nie brakowało opinii, że właśnie taki finałowy popis powinien przesądzić o zwycięstwie.
Tymczasem werdykt jury okazał się dla wielu kompletnym zaskoczeniem. Marcin Maciejczak zakończył rywalizację dopiero na czwartej pozycji, ustępując Marii Sadowskiej, Rafałowi Brzozowskiemu oraz Uli Milewskiej. To właśnie kolejność finalistów stała się głównym powodem internetowej burzy. Widzowie nie mogli zrozumieć, jak artysta, którego występ wywołał tak ogromne emocje, znalazł się poza podium.
W komentarzach publikowanych pod oficjalnymi profilami programu szybko pojawiły się głosy pełne rozczarowania. Internauci nie ukrywali, że spodziewali się zupełnie innego rozstrzygnięcia. Szczególnie mocno komentowano fakt, że Rafał Brzozowski znalazł się przed Marcinem Maciejczakiem. Wiele osób podkreślało, że finałowa interpretacja „Tańczących Eurydyk” była jednym z najmocniejszych momentów całej edycji.
„Nie wierzę w to, co właśnie zobaczyłam. Marcin powinien być na pierwszym miejscu!”; „Po takim występie czwarte miejsce? Naprawdę trudno to zrozumieć”; „Wielkie rozczarowanie finałem. Liczyłam na zupełnie inny werdykt”; „To Marcin skradł całe show”, „Nie oglądam już kolejnej edycji, ta była dramatyczna” – czytamy w social mediach stacji.
Takie opinie pojawiały się w sieci niemal natychmiast po ogłoszeniu wyników. Część widzów zwracała uwagę, że Marcin Maciejczak od początku sezonu prezentował wyjątkowo wysoki poziom, a jego występy regularnie wywoływały zachwyt. Dla nich finał miał być naturalnym zwieńczeniem tej drogi. Tym większe było rozczarowanie, gdy okazało się, że jurorzy postawili na zupełnie inne nazwiska.
POLECAMY: Viki Gabor skrytykowała parodie Mateusza Waltera. Teraz kulisy wyszły na jaw
Internauci nie odpuszczają po finale „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Padły mocne słowa
Nie zabrakło również komentarzy dotyczących samej formuły programu. Widzowie coraz głośniej zastanawiali się, czy o końcowym sukcesie rzeczywiście powinno decydować wyłącznie jury. W ich opinii głosowanie SMS-owe mogłoby całkowicie zmienić układ sił i sprawić, że wyniki bardziej odpowiadałyby oczekiwaniom publiczności. Niektórzy przekonywali wręcz, że przy takim rozwiązaniu Marcin Maciejczak miałby zdecydowanie większe szanse na triumf.
„Gdyby głosowali widzowie, Marcin nie miałby sobie równych”; „Najlepszy artysta tej edycji i takie zakończenie. Szkoda”; „Widzowie powinni mieć większy wpływ na finał” – pisali fani show.
W internetowej dyskusji oberwało się także Marii Sadowskiej. Część komentujących nie zgadzała się z jej zwycięstwem, a niektórzy kwestionowali nawet sam udział artystki w finale. Pojawiły się głosy, że jej triumf nie był tym, na co liczyli sympatycy programu. Warto jednak podkreślić, że są to opinie internautów, a nie potwierdzone zarzuty dotyczące przebiegu rywalizacji.
„Sadowska wygrała, ale dla mnie to Maciejczak był największą gwiazdą tej edycji”; „Poziom Marcina był niesamowity. Nie rozumiem tego czwartego miejsca”, “Sadowska siłą wciśnięta do finału i siłą wygrała” – czytamy.
Niektórzy widzowie poszli jeszcze dalej i zaczęli podważać wiarygodność całego rozstrzygnięcia. W komentarzach pojawiały się sugestie dotyczące faworyzowania uczestników oraz zarzuty, że wyniki nie odzwierciedlały tego, co publiczność oglądała na scenie. Nie przedstawiono jednak dowodów na ustawienie finału, a emocjonalne reakcje internautów pozostają przede wszystkim wyrazem ich niezadowolenia z werdyktu.
„Najlepsze wykonanie wieczoru i czwarte miejsce. To mówi samo za siebie”; “Cyrk, ustawki, masakra”, “Najgorsza edycja ze wszystkich” – piszą widzowie.
Jedno jest pewne: finał „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wywołał emocje, których trudno było się spodziewać po muzycznym widowisku. Maria Sadowska może cieszyć się ze zwycięstwa i zdobycia Złotej Twarzy, ale w mediach społecznościowych to Marcin Maciejczak stał się jednym z najgoręcej komentowanych bohaterów wieczoru. Internauci nie zamierzają szybko zapomnieć o jego interpretacji Anny German, a dyskusja o tym, czy wynik finału był sprawiedliwy, dopiero nabiera rozpędu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowa prowadząca „Fakty” w TVN. Kim jest i kiedy zadebiutuje?
A Wy co uważacie o wygranej Sadowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news3 dni temuNowe wieści ws. „Dzień Dobry TVN”. Stacja wydała komunikat
-
news5 dni temuDOŚĆ! Piotra GUMA Gumulca WYRZUCĄ z „Tańca z Gwiazdami” przez słowa o Trybunale KONSTYTUCYJNYM?
-
showbiz3 dni temuPiotr Gumulec ZREZYGNUJE z „Tańca z Gwiazdami”? Kryzys zmusił parę do decyzji
-
showbiz4 dni temuKto zatańczy z kim w triach „Tańca z Gwiazdami”? [LISTA NAZWISK]
-
news3 dni temuJanda UDERZA w Nawrockiego: „Podziwiam premiera Tuska”. Zgadzacie się?
-
news2 dni temu„Ranczo”: kiedy premiera 11. sezonu w TVP? Znamy dokładną datę
-
showbiz2 dni temuAgnieszka Kaczorowska MIAŻDŻY „Taniec z Gwiazdami”. Co jej się nie podoba?
-
news4 dni temuSyn Joanny Kołaczkowskiej przeszedł korektę płci. Tak zareagowała mama

Dodaj komentarz