Śledź nas

news

Tak Grzegorz Turnau wspomina ostatnie spotkanie z Stanisławem Soyką tuż przed jego śmiercią

Opublikowano

w dniu

Był jednym z największych głosów polskiej muzyki, artystą, którego piosenki poruszały najgłębsze emocje. Stanisław Soyka odszedł nagle, tuż przed swoim planowanym występem w Operze Leśnej. Teraz po raz pierwszy o jego ostatnich chwilach opowiedział Grzegorz Turnau, który widział go zaledwie kilka godzin przed śmiercią. Dowiedz się więcej, o tym wydarzeniu!

Stanisław Soyka był ikoną polskiej sceny muzycznej – artystą, który potrafił połączyć jazz, pop i poezję w sposób absolutnie wyjątkowy. Jego przygoda z muzyką zaczęła się już w wieku czternastu lat, kiedy śpiewał w chórze kościelnym. Z czasem jego głos stał się rozpoznawalny na całym świecie, a w Polsce zyskał status artysty, którego nie da się pomylić z nikim innym. Publiczność uwielbiała jego szczerość, naturalność i emocjonalność, które słychać było w takich utworach jak „Życie to krótki sen” czy „Czas nie czeka na nas”.

Choć przez lata eksperymentował z różnymi gatunkami, pozostał wierny swojej filozofii – muzyka ma dotykać duszy. Dzięki temu Stanisław Soyka nie był tylko wokalistą, lecz także poetą, filozofem i człowiekiem, który w każdej nucie przekazywał prawdę o sobie. Jego koncerty zawsze były czymś więcej niż występem – były przeżyciem, które na długo zostawało w pamięci słuchaczy.

Dlatego wiadomość o śmierci Stanisława Soyki w dniu 21 sierpnia wstrząsnęła całym środowiskiem muzycznym. Jeszcze rano tego samego dnia artysta uczestniczył w próbach do koncertu „Orkiestra Mistrzom” w legendarnej Operze Leśnej w Sopocie, pełen energii i humoru, dopracowując każdy szczegół swojego występu. Wieczorem miał wyjść na scenę, ale już nigdy tego nie zrobił – kilka godzin później świat dowiedział się o jego nagłej śmierci. Dla współpracowników i przyjaciół była to wiadomość, która dosłownie „ściągnęła z nóg”, bo Soyka do końca pozostał człowiekiem światła – uśmiechniętym, życzliwym i pełnym pasji, która nie gasła mimo upływu lat.

Kilkanaście minut po rozpoczęciu koncertu publiczność zauważyła, że wśród artystów brakuje Stanisława Soyki. Początkowo sądzono, że pojawi się później – może jako niespodzianka finałowa. Jednak nagle prowadzący weszli na scenę i zamiast zapowiedzi kolejnych występów… podziękowali widzom za cztery dni wspólnego świętowania. Chwilę później TVN niespodziewanie przerwał transmisję, zastępując koncert filmem „1800 gramów”. Widzowie przed telewizorami nie rozumieli, co się dzieje. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że w tym samym momencie życie stracił jeden z największych artystów polskiej sceny.

POLECAMY: Agnieszka Woźniak-Starak po hucznym odejściu wraca do „Dzień Dobry TVN” – wiemy, kiedy pojawi się na antenie

Grzegorz Turnau widział się z Soyką przed śmiercią!

Dopiero po prawie dwóch miesiącach od tamtego dnia głos w tej sprawie zabrał Grzegorz Turnau, który w miniony wtorek był gościem programu Kuby Wojewódzkiego. To właśnie wtedy artysta po raz pierwszy publicznie opowiedział o kulisach ostatniego spotkania ze Stanisławem Soyką. Jego słowa poruszyły miliony widzów.

Byłem w Sopocie i widziałem się ze Staszkiem dosłownie kilka godzin przed tym jak odszedł. Nigdy tego już nie zapomnę, bo to było, zresztą dla wszystkich, którzy tam wtedy byli, był to wielki wstrząs. I ta pustka jest ogromna – powiedział w rozmowie u Wojewódzkiego.

Ten fragment rozmowy odbił się szerokim echem w mediach i poruszył wielu fanów. Dla Turnaua było to nie tylko wspomnienie przyjaciela, ale też bolesna refleksja o kruchości artystycznego życia. Jego słowa zabrzmiały jak pożegnanie i jednocześnie wezwanie do zachowania pamięci o kimś, kto całe życie poświęcił muzyce. To był moment, w którym cisza po śmierci Soyki została wypełniona emocją i wdzięcznością.

W dalszej części rozmowy Grzegorz Turnau mówił o tym, jak ważne jest, by muzycy pielęgnowali pamięć o zmarłych artystach.

My, Ci, którzy śpiewają piosenki, pracują wokół estrady, ogólnie rzecz biorąc, że możemy takie pustki zamykać w jakąś formę. Możemy śpiewać piosenki, możemy wspominać Staszka przy pomocy muzyki, przy pomocy powtarzania i jego tekstów, i jego piosenek, i jego rozmaitych złotych myśli, które przemycał to i ówdzie. Ale większość jego słuchaczy nie ma tego przywileju – powiedział artysta.

Słowa Turnaua uświadomiły fanom, jak wielką stratą jest odejście Stanisława Soyki, ale też jak ogromne dziedzictwo po sobie zostawił. W czasach, gdy kultura często staje się produktem, Soyka przypominał, że muzyka ma przede wszystkim sens duchowy, że ma łączyć, a nie tylko bawić. Jego interpretacje klasyki, sposób frazowania, a nawet cisza między słowami były lekcją emocji dla pokoleń. To właśnie te wartości chce dziś przekazywać dalej Turnau i inni artyści jego pokolenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”? Kwota, jaką może zarobić za odcinek, zwala z nóg

Którą piosenkę Stanisława Soyki słuchacie najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Stanisław Soyka (fot. screen YouTube TVN.pl)
Grzegorz Turnau (fot. screen Instagram TVN.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Michał Wiśniewski komentuje rozpad małżeństwa. Tak dziś mówi o Poli

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka miesięcy temu oficjalnie potwierdził, że jego małżeństwo dobiegło końca. Teraz lider Ich Troje ponownie zabrał głos i zdradził, jak dziś patrzy na rozpad związku oraz co jest dla niego najważniejsze. Jego słowa mogą zaskoczyć wielu fanów. Dowiedz się więcej!

Michał Wiśniewski od lat przyzwyczaił swoich fanów do tego, że nie ucieka od trudnych tematów. Choć jego życie prywatne wielokrotnie trafiało na pierwsze strony portali plotkarskich, artysta zazwyczaj sam decydował o tym, kiedy i w jaki sposób zabiera głos. Tak było również w przypadku zakończenia jego małżeństwa z Polą Wiśniewską.

W marcu wokalista opublikował w mediach społecznościowych nagranie, które rozwiało wszelkie wątpliwości. Od dłuższego czasu w przestrzeni publicznej pojawiały się spekulacje dotyczące kryzysu w jego związku, jednak dopiero on sam zdecydował się je potwierdzić. Nie było wielkich emocji ani oskarżeń – zamiast tego pojawiła się szczera i spokojna deklaracja.

“Oświadczenia są po to, by uciąć spekulacje na przyszłość. To nie jest żadne tłumaczenie. To jest stwierdzenie po prostu faktu. Nie udało mi się uratować mojego małżeństwa, więc zanim wszyscy napiszą o tym, mówię o tym sam” – powiedział lider Ich Troje.

W swoim wystąpieniu Wiśniewski nie zapomniał również o najważniejszym aspekcie całej sytuacji, czyli o swoich dzieciach.

“To jest jedyny komentarz. Zdaję sobie sprawę, że to jest państwa praca i z tego żyjecie, żeby to komentować, ale bardzo serdecznie, gorąco państwa proszę ze względu na dwójkę moich małoletnich dzieci o wstrzemięźliwość w opiniach do czasu zakończenia postępowania. Z całego serca dziękuję i co mogę powiedzieć? Trzymam za moją jeszcze żonę i za siebie kciuki, żebyśmy przez to przeszli jak najmniej poranieni. Dziękuję bardzo” – zakończył wypowiedź.

POLECAMY: Padły zarobki Łatwoganga ze streamu. Kwota wbija w fotel

Michał Wiśniewski komentuje ROZWÓD z Polą!

Kilka miesięcy po wydaniu oświadczenia wokalista ponownie odniósł się do rozstania. W rozmowie z redakcją Jastrząb Post nie unikał trudnych pytań, ale jednocześnie jasno zaznaczył, że nie zamierza publicznie analizować wszystkich szczegółów rozpadu swojego związku.

Michał Wiśniewski przyznał, że w jego ocenie odpowiedzialność za nieudane relacje bardzo rzadko leży wyłącznie po jednej stronie. Zamiast szukać winnych, stawia na akceptację sytuacji i próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości.

“W każdym związku przyczyna leży po dwóch stronach. Tak jest. Z tym się nie da dyskutować. Ktoś podejmuje decyzję, tę decyzję trzeba uszanować. Z zasady każdy koniec jest początkiem czegoś nowego” – wyznał.

Nie zabrakło również pytań o kwestie formalne oraz plany, które para miała jeszcze przed rozstaniem. Wokalista jednak konsekwentnie odmawiał rozwijania tego wątku, pokazując, że granica między życiem prywatnym a medialnym jest dla niego dziś wyjątkowo ważna.

„Powstrzymuję się od komentarzy” – zaznaczył.

Po czym po chwili dodał:

“Cieszę się, że na ten moment udaje nam się w pewien sposób zadbać o nasze dzieci i to jest podstawa, to jest najważniejsze ze wszystkiego. Te dzieci mają też rodzeństwo, które bardzo kibicuje temu, żeby te stosunki były jak najlepsze” — wyjaśnił Michał Wiśniewski.

Choć przed byłymi partnerami wciąż stoi wiele wyzwań, lider Ich Troje nie ukrywa, że zależy mu na tym, by cała sytuacja zakończyła się w możliwie spokojny sposób. W jego słowach trudno doszukać się żalu czy pretensji – zamiast tego pojawia się apel o wzajemny szacunek i odpowiedzialność.

“Jeżeli już coś się skończyło, to postarajmy się w tym wszystkim pokazać klasę i wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje” – wtrącił.

Wygląda więc na to, że mimo zakończenia małżeństwa Michał Wiśniewski i Pola Wiśniewska chcą zrobić wszystko, by zachować dobre relacje i wspólnie zadbać o przyszłość swoich dzieci. Sam wokalista nie ukrywa, że przed nim trudny etap, ale jednocześnie wierzy, że – jak sam powiedział – „każdy koniec jest początkiem czegoś nowego”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Must Be The Music”: To działo się za kulisami pierwszego półfinału [FOTO]

Myślicie, że Michał Wiśniewski znajdzie kolejną żonę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Pola Wiśniewska (fot. screen Instagram Pola Wiśniewska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Zygmunt Chajzer komentuje „ustawę dla artystów”. Nagle wypalił o Skolimie

Opublikowano

w dniu

przez

Awantura wokół emerytur dla artystów z każdym dniem robi się coraz większa. Po ostrych słowach Skolima głos zabrali już znani muzycy i ludzie telewizji, a teraz do dyskusji dołączył także Zygmunt Chajzer. To, co powiedział na końcu rozmowy, błyskawicznie obiegło internet. Dowiedz się więcej!

Temat wsparcia socjalnego dla artystów od kilku dni nie schodzi z czołówek portali i mediów społecznościowych. Wszystko zaczęło się od głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego z wystąpień postanowił odnieść się do pomysłu współfinansowania składek emerytalnych dla twórców. Nagranie bardzo szybko stało się viralem i wywołało lawinę komentarzy.

Słowa wokalisty natychmiast podzieliły opinię publiczną. Jedni uznali, że publiczne pieniądze powinny trafiać przede wszystkim na ochronę zdrowia czy pomoc potrzebującym, inni zwracali uwagę, że w ten sposób niesprawiedliwie oceniono całe środowisko artystyczne. Dyskusja szybko wyszła daleko poza branżę muzyczną.

Najwięcej emocji wywołał jednak sam sposób, w jaki Skolim odniósł się do całej sprawy. Artysta nie przebierał w słowach i podczas wystąpienia wygłosił mocny komentarz, który natychmiast zaczął krążyć w sieci.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.

Na odpowiedź innych przedstawicieli show-biznesu nie trzeba było długo czekać. Jedną z pierwszych osób, które publicznie odniosły się do tej wypowiedzi, była Doda. Wokalistka nie szczędziła uszczypliwości i w mocnych słowach skomentowała zarówno stanowisko Skolima, jak i sposób, w jaki buduje swoją karierę.

“Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy Skolim, a w międzyczasie zapraszamy cię do teatru, musicalu, do miejsc, gdzie są artyści, którzy nie mieli jak prze****ć swoich finansów, bo po prostu ich nie mieli” – powiedziała.

Do dyskusji włączyła się również Ania Rusowicz, która zwróciła uwagę, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej zawodów niż tylko gwiazdy największych scen. W swoim wpisie przypomniała o twórcach, którzy przez całe życie pracują na rzecz kultury, często nie osiągając spektakularnych dochodów.

“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.

Do dyskusji włączył się również Krzysztof Skiba, który zwrócił uwagę na sytuację wielu osób pracujących w kulturze. Lider zespołu Big Cyc przypomniał, że tylko niewielki procent artystów osiąga wysokie dochody, podczas gdy ogromna część środowiska przez lata funkcjonuje na niestabilnych umowach i nie może liczyć na finansowe bezpieczeństwo.

“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.

POLECAMY: Aneta Zając i Mikołaj Krawczyk zakończą wieloletni konflikt? Padły ważne słowa

Zygmunt Chajzer NIE WIE, kim jest Skolim?

Teraz do głośnej debaty dołączył również Zygmunt Chajzer. Gospodarz kultowego programu „Idź na całość” został zapytany przez dziennikarkę Wirtualnej Polski o swoje stanowisko wobec pomysłu dopłat do składek emerytalnych dla artystów. Prezenter nie miał wątpliwości, po której stronie stoi.

“Jestem absolutnie za. Uważam, że wielu niezależnych, samodzielnie myślących, samodzielnie działających, niepokornych artystów, jest niedocenianych. Oni idą swoją drogą, oni tworzą sztukę na najwyższym poziomie, która nie zawsze jest rozumiana. Nie zawesze jest kupowana i nie jest komercyjna. Nie mówimy tu o popularnych piosenkarzach, nie mówimy tu o wielkich gwiazdach, aktorach. Nie, to jest zupełnie inna kategoria. Poza tym te dopłaty będą dotyczyć składek emerytalnych, to nie jest dawanie tym ludziom pieniędzy do ręki. Tylko uzupełnianie tego drobnego wkładu, który oni przenoszą do ZUS-u. I z tych składek potem będą mieli emerytury. Cyprian Kamil Norwid, wielki artysta, wielki poeta umarł w przytułku, bo nie miał z cego żyć! Był artystą, którego nikt nie rozumiał” – wyjaśniał.

Po wysłuchaniu tej wypowiedzi dziennikarka „Wirtualnej Polski” postanowiła zadać prezenterowi jeszcze jedno pytanie. Chciała sprawdzić, czy słyszał kontrowersyjną opinię Skolima, od której rozpoczęła się cała burza. Reakcja Zygmunta Chajzera okazała się jednak całkowicie niespodziewana.

  • „A słyszał pan wypowiedź Skolima?” – zapytała.
  • „A kto to jest Skolim?” – odpowiedział zaskoczony Chajzer.

Wygląda na to, że dyskusja wokół emerytur dla artystów jeszcze długo nie ucichnie. Każdego dnia do debaty dołączają kolejne znane nazwiska, a internet dzieli się na zwolenników i przeciwników proponowanych rozwiązań. Jedno jest pewne – wypowiedź Skolima uruchomiła lawinę, która objęła już niemal cały polski show-biznes.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Barbara Kurdej-Szatan zabrała głos ws. POLITYKI. Padły szokujące słowa o jej domu

Co uważacie o kontrowersyjnych słowach Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim, Justyna Steczkowska (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Skolim, Justyna Steczkowska (fot. Przemysław Świderski/AKPA)
Zygmunt Chajzer (fot. zdjęcie prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Aneta Zając i Mikołaj Krawczyk zakończą wieloletni konflikt? Padły ważne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata ich relacja była jedną z najgłośniej komentowanych w polskim show-biznesie. Wiele wskazywało na to, że o pojednaniu nie może być mowy, ale najnowsza wypowiedź Anety Zając może zmienić sposób, w jaki fani patrzą na tę historię. Czy po latach konfliktów nadchodzi przełom? Dowiedz się więcej!

Aneta Zając i Mikołaj Krawczyk jeszcze kilkanaście lat temu uchodzili za jedną z najbardziej zgranych par polskiego show-biznesu. Aktorzy poznali się na planie serialu „Pierwsza miłość”, gdzie ekranowe uczucie szybko przeniosło się do życia prywatnego. Wydawało się, że ich wspólna przyszłość jest już przesądzona.

Owocem ich związku są bliźniacy – Robert i Michał, którzy kilka miesięcy temu skończyli 15 lat. Przez długi czas rodzina uchodziła za przykład zgodnego życia, a fani z zainteresowaniem śledzili kolejne etapy ich wspólnej historii. Niewiele wskazywało na to, że wkrótce wszystko się zmieni.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak po narodzinach dzieci. Niedługo później Mikołaj Krawczyk oficjalnie związał się z poznaną na planie serialu Agnieszką Włodarczyk, a cała sytuacja wywołała ogromne emocje w mediach. Ich relacja przez długi czas była szeroko komentowana, a temat rozstania aktorów regularnie wracał na pierwsze strony portali plotkarskich.

Przez kolejne lata między byłymi partnerami nie brakowało napięć i medialnych doniesień o trudnych relacjach. W centrum uwagi bardzo często znajdowały się kwestie związane z wychowaniem dzieci oraz wzajemnymi kontaktami. Wiele osób nie wierzyło, że jeszcze kiedykolwiek uda im się dojść do porozumienia.

POLECAMY: Barbara Kurdej-Szatan zabrała głos ws. POLITYKI. Padły szokujące słowa o jej domu

Aneta Zając POGODZI SIĘ z Mikołajem Krawczykiem?

Teraz jednak pojawił się sygnał, który może zwiastować zmianę. Aneta Zając była gościem podcastu Marcina Wolniaka – „Galaktyka Plotek”, gdzie została zapytana o możliwość pogodzenia się z ojcem swoich synów. Jej odpowiedź zaskoczyła wielu obserwatorów.

Aktorka nie ukrywa, że według niej rozstanie nie musi oznaczać dożywotniego konfliktu. Wręcz przeciwnie – uważa, że byli partnerzy powinni robić wszystko, aby utrzymać poprawne relacje, zwłaszcza jeśli łączą ich dzieci. Jak podkreśla, właśnie dobro najmłodszych powinno być w takich sytuacjach najważniejsze.

“Oczywiście, to jest bardzo fajna sytuacja, jeżeli dwójka osób się rozchodzi i potrafi to zrobić z klasą i się dogadują właśnie dla dobra dzieci. Zawsze trzeba dążyć do tego, przynajmniej ja tak uważam. Odpowiedzi na takie zaczepki nie budują tych dobrych relacji, więc mimo wszystko warto wziąć głęboki oddech i się zastanowić, czy jest to warte tego, żeby odpowiadać. Jest to w naszym środowisku o tyle trudne, że to, co my skomentujemy, jest na świeczniku” – stwierdziła gwiazda hitu Polsatu.

Słowa Anety Zając wielu internautów odebrało jako wyciągnięcie symbolicznej ręki do zgody. Aktorka nie mówi wprawdzie wprost o odbudowie relacji z byłym partnerem, ale wyraźnie zaznacza, że nie warto pielęgnować konfliktów i odpowiadać na każdą zaczepkę. W jej wypowiedzi trudno nie dostrzec dużej dojrzałości i dystansu.

Nie jest tajemnicą, że historie rozstań znanych par często przez długie lata żyją własnym życiem, a media regularnie wracają do dawnych sporów. Tymczasem Aneta Zając zdaje się wysyłać zupełnie inny przekaz – taki, w którym najważniejsze staje się dobro dzieci i budowanie spokojnej przyszłości, niezależnie od przeszłych wydarzeń.

Czy oznacza to, że po latach konfliktów dojdzie do prawdziwego pojednania między Anetą Zając a Mikołajem Krawczykiem? Tego na razie nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne – najnowsze wyznanie aktorki pokazuje, że nie zamyka ona drzwi do normalnych relacji i wierzy, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można próbować budować porozumienie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Smolasty zaliczył wielką WPADKĘ? Menedżer nie wytrzymał

Dobrze mieć dobre relacje z byłymi parnterami? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Aneta Zając (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN”)
Mikołaj Krawczyk (fot. screen Instagram Mikołaj Krawczyk)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kurdej-Szatan zabrała głos ws. POLITYKI. Padły szokujące słowa o jej domu

Opublikowano

w dniu

przez

Barbara Kurdej-Szatan przez lata unikała rozmów o polityce, choć sama znalazła się w centrum jednej z największych medialnych burz ostatnich lat. Teraz aktorka ponownie zabrała głos i zdradziła, jak dziś patrzy na tamte wydarzenia oraz dlaczego nie widzi siebie w świecie polityki. Dowiedz się więcej, co powiedziała!

Barbara Kurdej-Szatan od dawna należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek i prezenterek. Jej kariera rozwijała się błyskawicznie, a sympatia widzów sprawiła, że stała się jedną z najpopularniejszych gwiazd telewizji. W pewnym momencie jej życie zawodowe zostało jednak zdominowane przez wydarzenia, które wykraczały daleko poza świat show-biznesu.

Kilka lat temu aktorka znalazła się w samym środku ogólnopolskiej dyskusji po emocjonalnym wpisie dotyczącym sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Jej mocne słowa odbiły się szerokim echem i wywołały lawinę komentarzy. Przez długi czas temat wracał zarówno w mediach, jak i podczas kolejnych wywiadów z gwiazdą.

Dziś Barbara Kurdej-Szatan podchodzi do tego wszystkiego z większym dystansem. W najnowszej rozmowie przyznała, że choć interesuje się sprawami publicznymi, to nie wyobraża sobie, by sama weszła do świata wielkiej polityki. Jak podkreśliła, nie jest przekonana, czy odnalazłaby się w takiej rzeczywistości.

“Nie wiem, czy odnalazłabym się w tym świecie” — wyznała w rozmowie z “Faktem”, dając jasno do zrozumienia, że polityczna kariera nie znajduje się na liście jej planów. Jednocześnie nie ukrywa, że kwestie społeczne i publiczne od zawsze były obecne w jej życiu.

POLECAMY: Smolasty zaliczył wielką WPADKĘ? Menedżer nie wytrzymał

Barbara Kurdej-Szatan przerwała milczenie. Powiedziała, jak jest z polityką w jej domu

Okazuje się bowiem, że Barbara Kurdej-Szatan wychowała się w domu, w którym o polityce rozmawiało się bardzo często. W rozmowie zdradziła, że jej mama przez wiele lat angażowała się w działalność publiczną i była związana z Unią Wolności, pełniąc funkcję radnej Opola.

Barbara Kurdej-Szatan przyznała, że właśnie dzięki rodzinnej atmosferze od najmłodszych lat miała kontakt z tematami społecznymi i obywatelskimi. Wspominała również opowieści mamy o dawnych realiach politycznych i o tym, jak bardzo różniły się one od dzisiejszej rzeczywistości.

“Moja mama wiele lat była w Unii Wolności i była radną Opola, więc… Ona jakoś tak opowiada, że wtedy, wiesz, może sam fakt, że była w Opolu, to były czasy, jak jeszcze był Tadeusz Mazowiecki, ona najeździła się na jakieś tam spotkania i bardzo była zaangażowana, ale powiedziała, że polityka nie była wtedy tak okrutna jak jest teraz” – wyznała w tej samej rozmowie.

Mimo rodzinnych doświadczeń aktorka nie zamierza jednak zmieniać swojej zawodowej ścieżki. Jak sama podkreśliła, scena i praca artystyczna dają jej wszystko to, czego potrzebuje – poczucie spełnienia, wolności i bezpieczeństwa. Nie wyobraża sobie porzucenia tego świata na rzecz politycznych sporów.

“I jednak scena daje mi tak dużo spełnienia, poczucia bezpieczeństwa, radości i wolności, że ja bym nie mogła tego zostawić na rzecz bycia politykiem” – dodała.

Barbara Kurdej-Szatan zdradziła również, że z biegiem czasu zaczęła świadomie ograniczać ilość politycznych treści, które do niej docierają. Jak wyznała, w pewnym momencie algorytmy mediów społecznościowych nieustannie podsuwały jej wiadomości dotyczące polityki i dramatycznych wydarzeń, co stało się dla niej zwyczajnie przytłaczające.

“Myślę, że był moment, kiedy bardzo dużo widziałam tych treści na wszystkich stronach. Właściwie algorytm sam podrzucał mi te informacje, ale tego było tak dużo i tak dużo też jakichś takich nie tylko politycznych, ale też drastycznych różnych informacji, po prostu ograniczyłam to sobie, bo już miałam serdecznie dość” – stwierdziła aktorka.

Na koniec aktorka zdradziła, że w jej domu to przede wszystkim mąż – Rafał Szatan śledzi bieżące wydarzenia i regularnie ogląda kanały informacyjne. Ona sama woli zachować równowagę i po intensywnym dniu skupić się na rodzinie oraz czasie spędzanym z dziećmi. Jak przyznała z uśmiechem:

“A w domu to Rafał włącza w kółko TVN24… Ja oczywiście bardzo szanuję TVN24, ale mam… Wolę jednak obejrzeć coś z dziećmi” – dodała.

Wygląda więc na to, że mimo licznych pytań i spekulacji, Barbara Kurdej-Szatan nie zamierza wracać do politycznych sporów na pełen etat i konsekwentnie stawia na życie rodzinne oraz rozwój swojej kariery artystycznej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Podejrzany o śmiertelny wypadek Łukasza Litewki chciał wrócić za kierownicę. Jest decyzja sądu

A Wy lubicie oglądać kanały informacyjne? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Barbara Kurdej-Szatan (fot. screen Instagram Basia Kurdej-Szatan)
Barbara Kurdej-Szatan (fot. screen Instagram Basia Kurdej-Szatan)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością