showbiz
Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Helena Englert od początku najnowszej edycji „Tańca z Gwiazdami” przyciąga uwagę widzów i jurorów. Po ostatnim występie aktorka i Roman Osadczyj znaleźli się na szczycie tabeli, a ich wynik zrobił wrażenie. Sama uczestniczka nie ukrywa jednak, że tak wysokie noty są dla niej sporym zaskoczeniem. Co powiedziała po swoim sukcesie? Dowiedz się więcej!
Udział Heleny Englert w „Tańcu z Gwiazdami” od początku wzbudza zainteresowanie. Aktorka i wokalistka mierzy się z zupełnie nowym wyzwaniem, wymagającym nie tylko występów przed kamerami, ale przede wszystkim intensywnych treningów i pracy nad techniką taneczną. W programie towarzyszy jej Roman Osadczyj, z którym wspólnie przygotowuje kolejne choreografie.
Ostatni występ pary okazał się wyjątkowo udany. Helena Englert i Roman Osadczyj zaprezentowali energetycznego jive’a, który został wysoko oceniony przez jurorów. Za swój taniec otrzymali aż 41 punktów, dzięki czemu znaleźli się na szczycie tabeli wyników.
- “To było szaleństwo a ten wykon to chyba nagroda dla naszej Królowej bo to było jeden do jednego. Nie wiem czy ty w ogóle pracujesz czy to wszystko przychodzi ci o tak. Było wspaniale. Państwo widzieli” – mówił Tomasz Wygoda.
- “Dla mnie jesteś objawieniem, ale jesteś też moja ciekawością. Niektórzy tutaj tańczą za każdym razem podobnie a ja mam za każdym razem inna Helenę. Jesteś stworzona do aktorstwa. Ale ty nie tylko grasz, ale dobrze tańczysz. Ale trzymaj się tego ja chcę za tydzień jeszcze zobaczyć. Chcę zobaczyć 12 Helen” – skwitowała Iwona Pavlović po jej występie w 3 odcinku.
POLECAMY: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Helena Englert zabrała głos przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Tak wysoka nota była dla aktorki dużym wyróżnieniem, ale jak sama przyznała w rozmowie z Party.pl – niekoniecznie czymś, czego się spodziewała. Tym bardziej że ostatni tydzień treningów nie należał dla niej do najłatwiejszych. Helena Englert nie ukrywała, że przed wejściem na parkiet miała świadomość, iż tym razem może być naprawdę trudno.
Aktorka przyznała nawet, że była przygotowana na zupełnie inny scenariusz. W jej wypowiedzi pojawił się dystans do własnego wyniku oraz świadomość, że w tanecznym show wszystko może zmienić się z odcinka na odcinek.
“Mam jakieś poczucie winy. Byłam przygotowana na to, że ten tydzień, on był bardzo trudny dla mnie ten tydzień i byłam przygotowana na to, że tak nie będzie. I szczerze mówiąc, ja sama czekam, aż mi się noga podwinie. Ale bardzo się cieszę, że wyszło tak, jak wyszło. Po prostu mam takie poczucie, że jest też bardzo dużo innych par, które zasługują na to, żeby być docenione i tak bardzo, jak cieszę się, że nam idzie fantastycznie, tak też chciałabym zobaczyć inne pary obok nas” – mówiła.
W słowach Heleny Englert zwraca uwagę przede wszystkim jej podejście do rywalizacji. Aktorka nie skupia się wyłącznie na własnym wyniku. Podkreśla, że w programie jest wiele innych par, które również ciężko pracują i jej zdaniem zasługują na uznanie jurorów.
Jednocześnie uczestniczka nie ukrywa radości z tego, jak została oceniona. 41 punktów dało jej i Romanowi Osadczyjowi miejsce na szczycie tabeli, a dla pary jest to ważny sygnał przed kolejnymi odcinkami. Wysokie noty mogą być również dodatkową motywacją do dalszych treningów.
Czy w kolejnym odcinku ponownie zachwycą jurorów i utrzymają się na szczycie tabeli? Tego dowiemy się już w najbliższym odcinku, 27 września o 19:55 po “Być gwiazdą”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
Kibicujecie Helenie Englert w ‘Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
news
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Filip Chajzer i Bianka Chajzerowie zdecydowali się opowiedzieć o początkach swojej relacji w najnowszym odcinku podcastu prezentera. 20-latka zdradziła szczegóły pierwszego spotkania i przyznała, że początkowo zupełnie nie zdawała sobie sprawy, z kim właściwie się umawia. Kiedy dowiedziała się prawdy, emocje szybko wzięły górę. Jak wyglądała ich pierwsza randka? Dowiedz się więcej!
Dziś Filip Chajzer i Bianka są małżeństwem, ale ich znajomość jeszcze kilka miesięcy temu dopiero się zaczynała. Para postanowiła wrócić pamięcią do pierwszych chwil swojej relacji i zdradzić słuchaczom, jak wyglądało spotkanie, które zapoczątkowało ich bliższą znajomość. W rozmowie nie zabrakło szczegółów dotyczących zarówno przygotowań do randki, jak i pierwszych wrażeń.
Okazuje się, że ich pierwsze spotkanie odbyło się w Warszawie, a konkretnie w Wilanowie. Filip Chajzer wspominał, że choć przebywał wtedy w Krakowie, zdecydował się przyjechać do stolicy specjalnie po to, aby spotkać się z Bianką. Sam początek znajomości miał więc dla niego na tyle duże znaczenie, że nie chciał odkładać spotkania na później.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z perspektywy Bianki. 20-latka przyznała, że przed spotkaniem praktycznie nie wiedziała, kim jest mężczyzna, z którym miała udać się na kolację. Jak tłumaczyła, kompletnie nie interesowała się polskim show-biznesem i nie śledziła świata celebrytów. Dopiero rozmowa z przyjaciółką uświadomiła jej, z kim właściwie się spotyka.
“Jestem zawsze zestresowana przed takimi wydarzeniami. Rozmawiałam z przyjaciółką, opowiedziałam jej o całej sytuacji, o tym, że idę na randkę z tobą. Wcześniej w ogóle nie znałam ciebie, ja jestem osobą, która nie zna świata mediów, ale tak totalnie. Szczerze, na początku myślałam, że jesteś doktorem. Przyjaciółka opowiadała mi o tobie i wtedy wziął mnie jeszcze większy stres. Poczułam, jak mi krew z nóg odpływa i nie wiedziałam, co się dzieje” – wspominała Bianka.
POLECAMY: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. „Myślałam, że jesteś doktorem”
Jak się okazało, stres nie trwał jednak długo. Według relacji Bianki, już po rozpoczęciu spotkania atmosfera szybko się rozluźniła. To właśnie Filip Chajzer miał przejąć inicjatywę i sprawić, że jego przyszła żona przestała czuć napięcie związane z pierwszą randką.
“Wchodzę, widzę ciebie. Usiadłam. Co w tobie uwielbiam? Że przy tobie nie da się stresować. Jak zacząłeś mówić, to cały stres minął. Przejąłeś trochę kontrolę nad naszym pierwszym spotkaniem i to było cudowne, bo ja wtedy miałam czas i przestrzeń, żeby się otworzyć” – mówiła żona Chajzera.
Sam Filip Chajzer również bardzo dobrze zapamiętał tamten wieczór. Prezenter opowiadał, że od początku między nimi pojawiło się wyjątkowo dużo swobody. Rozmowa miała płynąć bez większych przeszkód, a oboje szybko znaleźli wspólny język.
“Pamiętam, że jak usiedliśmy naprzeciwko siebie, to ja nigdy w życiu się tak nie śmiałem. Każdy żart okazywał się śmieszny i w jedną i w drugą stronę. Z miejsca poczułem: “Wow, o co chodzi?!” – dodał były gwiazdor TVN.
Po kolacji para postanowiła kontynuować wspólnie spędzany wieczór i wybrała się do kina na „Wichrowe wzgórza”. Film nie okazał się jednak tym, czego oboje oczekiwali. Zamiast wytrwać do końca seansu, zdecydowali się opuścić salę. Jak wynika z ich wspomnień, zdecydowanie bardziej interesowała ich rozmowa niż dalsze oglądanie filmu.
Dla Bianki nawet ten nieudany seans stał się jednak czymś pozytywnym. Jej zdaniem fakt, że zamiast oglądać film woleli ze sobą rozmawiać, tylko potwierdzał, jak dobrze czuli się już podczas pierwszego spotkania.
“Ale to też jest piękne, bo to znaczy, że byliśmy zauroczeni w sobie i woleliśmy ze sobą przesiedzieć i przegadać, niż oglądać film” – stwierdziła 20-letnia żona Chajzera.
Dziś tamten wieczór Filip i Bianka Chajzerowie mogą wspominać już jako początek relacji, która w bardzo krótkim czasie nabrała tempa. Od pierwszej randki w Wilanowie do zaręczyn, a następnie ślubu minęło zaledwie kilka miesięcy. Para najwyraźniej od początku miała poczucie, że między nimi pojawiło się coś wyjątkowego. Teraz postanowili podzielić się z odbiorcami historią, która do tej pory pozostawała przede wszystkim ich prywatnym wspomnieniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
Kibicujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Przełom w sprawie Michała Wójcika. Po miesiącach pojawił się w urzędzie
Michał Wójcik pojawił się w katowickim Urzędzie Miejskim i dopełnił formalności związanych z meldunkiem w nieruchomości przy ul. Średniej.
Jak wynika z ustaleń „Faktu”, 8 września kabareciarz oświadczył, że nie mieszka już pod tym adresem i nie przechowuje tam swoich rzeczy. Tym samym zakończyła się trwająca od miesięcy procedura, która wcześniej trafiła nawet do sądu.Sprawa meldunku Michała Wójcika przez długi czas pozostawała nierozwiązana. Artysta był zameldowany w nieruchomości należącej do rodziców jego zmarłej partnerki.
Właściciele posesji chcieli uporządkować sytuację i doprowadzić do wymeldowania kabareciarza, jednak przez długi czas nie było wiadomo, gdzie obecnie przebywa.Sytuacja zmieniła się na początku września. Według informacji „Faktu” Michał Wójcik 8 września osobiście zgłosił się do katowickiego urzędu. Złożył oświadczenie, w którym potwierdził, że nie zamieszkuje nieruchomości przy ul. Średniej i nie przebywa w niej na co dzień. Poinformował również, że nie pozostawił tam swoich rzeczy.W związku z tym dalsze prowadzenie sądowej procedury okazało się niepotrzebne. Urzędnicy wycofali wniosek dotyczący ustanowienia reprezentanta osoby nieobecnej, który miał reprezentować Wójcika podczas postępowania.
Czekamy na prawomocną decyzję katowickich urzędników — przekazała „Faktowi” Barbara W., właścicielka nieruchomości.

POLECAMY: Nie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
Meldunek miał być pomocą po śmierci partnerki
Historia meldunku Michała Wójcika sięga okresu po śmierci jego partnerki, Janiny W. Kobieta zmarła 6 marca 2023 r. po chorobie nowotworowej. Para miała syna. Rodzice Janiny, Barbara i Janusz W., są właścicielami nieruchomości przy ul. Średniej w Katowicach.Jak wcześniej relacjonowali w rozmowie z „Faktem”, to właśnie oni mieli pomóc Wójcikowi w uporządkowaniu jego spraw. Niedługo po śmierci córki zgodzili się na jego zameldowanie w pustostanie.
Według ich relacji chodziło m.in. o umożliwienie mu załatwienia formalności związanych ze sprawami finansowymi i urzędem skarbowym.Z czasem sytuacja zaczęła się jednak komplikować. Budynek, w którym widniał meldunek artysty, był w złym stanie technicznym i właścicielka chciała doprowadzić do jego rozbiórki. Problemem pozostawał jednak nieuregulowany meldunek.
Zgodnie z przepisami, by wymeldowanie było skuteczne, należy ustalić miejsce przebywania osoby, której procedura dotyczy. Pojawiły się problemy, bo nie wiadomo było, gdzie pan Michał mieszka — tłumaczyła właścicielka posesji.

Sprawa trafiła do sądu
W związku z brakiem możliwości skontaktowania się z Wójcikiem urzędnicy podejmowali kolejne próby ustalenia jego miejsca pobytu. Sprawdzane były również wcześniejsze adresy związane z jego pobytem w Lublinie. W sprawę zaangażowane były urzędy w Mysłowicach i Katowicach.Postępowanie długo nie przynosiło rozwiązania. Ostatecznie katowiccy urzędnicy zwrócili się do sądu o ustanowienie tzw. reprezentanta osoby nieobecnej. Takie rozwiązanie miało umożliwić przeprowadzenie procedury pod nieobecność zainteresowanego.Do przełomu doszło jednak, zanim sądowa procedura została doprowadzona do końca.
Michał Wójcik pojawił się w Urzędzie Miejskim 8 września i sam złożył wymagane oświadczenie. Zadeklarował, że nie mieszka w nieruchomości przy ul. Średniej oraz nie przechowuje w niej swoich rzeczy.Tym samym zniknęła konieczność dalszego poszukiwania go w ramach prowadzonego postępowania. Urzędnicy wycofali skierowany wcześniej do sądu wniosek.Sam Wójcik wcześniej nie chciał szerzej komentować całej sprawy. W rozmowie z „Faktem”, przy okazji występu kabaretu w Świętochłowicach, powiedział jedynie:
Piszcie kłamstwa i nieprawdziwe informacje — stwierdził zdenerwowany artysta.
Nie sprecyzował jednak, które informacje uważał za nieprawdziwe ani dlaczego przez tak długi czas nie pojawił się w urzędzie. Według relacji osób z jego otoczenia również członkowie zespołu mieli być zaskoczeni, że formalności zostały załatwione dopiero we wrześniu.

POLECAMY: Michał Wójcik pożegnał zmarłą ukochaną: Wszystko stało się nieważne
showbiz
Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
Odpadnięcie Matteo Brunettiego i Izabeli Skierskiej z „Tańca z Gwiazdami” wywołało sporo emocji. Po werdykcie pojawiły się komentarze dotyczące zachowania celebryty, a następnie sam Matteo opublikował obszerne oświadczenie. Teraz głos zabrała również jego taneczna partnerka. Jej wpis daje do myślenia. Dowiedz się więcej!
Trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami” okazał się ostatnim dla Matteo Brunettiego i Izabeli Skierskiej. Para zaprezentowała cha-chę, za którą otrzymała łącznie 30 punktów. Choć występ nie przekonał wszystkich jurorów, szczególnie dużo uwagi poświęcono technicznej stronie tańca.
Najbardziej krytyczna wobec występu była Iwona Pavlović. Jurorka zwróciła uwagę między innymi na pracę stóp, wskazując element, który jej zdaniem wymagał poprawy. Po występie nie zabrakło więc uwag dotyczących wykonania choreografii, jednak ostatecznie o losie pary zdecydowali także widzowie.
„To było średnio ciepłe i to niedobrze. Stopy były cały czas do środeczka, nie było ich na zewnątrz – komentowała po ich występie Iwona Pavlović.
Decyzja o eliminacji szybko przeniosła dyskusję z telewizyjnego studia do internetu. Część widzów otwarcie przyznała, że nie zgadza się z takim wynikiem i uważa, że Matteo Brunetti oraz Izabela Skierska powinni pozostać w programie znacznie dłużej. W komentarzach pojawiły się głosy rozczarowania oraz przekonanie, że para miała jeszcze sporo do pokazania.
„Zdecydowanie za szybko! Mateo miał ogromny potencjał, który pokazywał w każdym tańcu! Zdecydowanie za szybko odpadł” — napisał jeden z internautów.
Podobnych opinii było więcej. Widzowie zwracali uwagę na występy pary oraz przemianę, jaką Matteo miał przechodzić wraz z kolejnymi tygodniami treningów. Niektórzy podkreślali również, że jego udział w programie pozwalał zobaczyć go z innej strony niż ta, z którą kojarzy go publiczność.
„Szkoda…. bardzo pięknie tańczyli – czytamy w komentarzach na Instagramie.
Na tym jednak emocje wokół pary się nie skończyły. Po ogłoszeniu wyników część internautów zaczęła zwracać uwagę na zachowanie Matteo Brunettiego. Widzowie zauważyli, że podczas swojej przemowy nie podziękował swojej tanecznej partnerce Izabeli Skierskiej. W komentarzach pojawiły się sugestie, że tancerka mogła poczuć się tym dotknięta.
„Dawno nie widziałem żeby ktoś nie podziękował nikomu przy odpadnięciu… Nawet swojej partnerce. Mega przykro jej było” – napisał jeden z widzów.
Pojawiły się również jeszcze bardziej dosadne komentarze dotyczące zachowania celebryty.
„Matteo taki zły, że nawet nie podziękował Izie. Słabe to było… – komentowali internauci.
Sam Matteo Brunetti postanowił później odnieść się do emocji, które pojawiły się po niedzielnym odcinku. W poniedziałkowy poranek opublikował obszerne oświadczenie, w którym przyznał, że eliminacja bardzo go zabolała. Nie próbował ukrywać swoich emocji i podkreślił, że miał nadzieję na dalszy udział w tanecznym show.
“Jest mi smutno. Po prostu. Bo jestem człowiekiem, czuję emocje i nie mam potrzeby ich ukrywać. Jest mi smutno, bo czuję, że to wszystko skończyło się za szybko. Bardzo w siebie wierzyłem. Wierzyłem w pracę, którą każdego dnia wkładaliśmy z Izabelą w trening, i naprawdę chciałem pokazać Wam jeszcze trochę więcej Matteo. Nie tylko tego od gotowania. Nie tylko Włocha. Nie tylko faceta, który robi zabawne oraz merytoryczne rzeczy w kuchni i śmieje się sam z siebie” – napisał.
W dalszej części wpisu Matteo wyjaśnił, że udział w programie bardzo szybko nabrał dla niego osobistego znaczenia. „Taniec z Gwiazdami” przestał być dla niego jedynie kolejnym telewizyjnym projektem. Stał się doświadczeniem, które wiązało się z ludźmi, emocjami i ogromną ilością pracy wykonywanej poza kamerami.
“Chciałem pokazać też człowieka ambitnego, wrażliwego, czasem przestraszonego, czasem upartego jak osioł, ale przede wszystkim takiego, który jeżeli już coś robi, to daje z siebie wszystko. „Taniec z Gwiazdami” to już nie był dla mnie program telewizyjny. Stał szybko stał się czymś zdecydowanie większym. Stał się ludźmi” – kontynuował.
POLECAMY: Maciej Dowbor zareagował na nowy duet „DDTVN”. Sawicki może się obawiać?
Iza Skierska przerwała milczenie po eliminacji z “TzG”
Tego samego dnia wieczorem swoją wiadomość opublikowała również Izabela Skierska. Tancerka, która w poprzednich edycjach pracowała między innymi z Tomkiem Karolakiem oraz Kamilem Nożyńskim, nie zdecydowała się na długie wyjaśnienia. Jej wpis był krótki, oszczędny i pozostawił sporo przestrzeni na interpretację.
“Na więcej słów przyjdzie jeszcze czas. Dziś ich nie mam. Za to mam dużo wdzięczności za Wasze. Widzę, czytam. Dziękuję. Zamiast liter, kadry. Tak chcę zapamiętać tę przygodę – napisała krótko Skierska na Instagramie.
Wpis Izabeli Skierskiej spotkał się z dużym odzewem internautów. Pod publikacją pojawiła się fala komentarzy ze słowami wsparcia dla tancerki.
“Jesteś bardzo utalentowana; Zawsze klasa; Mam nadzieję, że do zobaczenia na wiosnę; Wnosisz na scenę mnóstwo słońca i klasę! Będzie Ciebie brakować w tej edycji; Wracaj silniejsza; Jesteś najlepsza” – pisali fani tancerki.
Historia Matteo Brunettiego i Izabeli Skierskiej zakończyła się więc zdecydowanie wcześniej, niż zakładała część widzów. Po ich odejściu pozostały jednak nie tylko komentarze dotyczące wyniku, lecz także pytania o emocje, które towarzyszyły parze po ogłoszeniu werdyktu. Matteo powiedział wprost, że jest mu smutno, natomiast Izabela zdecydowała się na znacznie bardziej powściągliwy komunikat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
Polubiliście Izę i Matteo? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!














Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
Doda od miesięcy konsekwentnie odcina się od pytań o życie uczuciowe i zapewnia, że nie zamierza publicznie komentować swoich relacji. Tymczasem najnowsza publikacja wokalistki z Hiszpanii wywołała spore zamieszanie. Na jednym ze zdjęć pojawiła się bowiem dłoń tajemniczego mężczyzny. Czyżby gwiazda znów dała fanom powód do spekulacji? Dowiedz się więcej!
Przez lata Doda zdążyła przyzwyczaić odbiorców do tego, że jej życie prywatne potrafi wzbudzać niemal tyle zainteresowania co muzyka. Wokalistka wielokrotnie trafiała na pierwsze strony portali za sprawą swoich związków i rozstań, które chętnie komentowano w mediach. Dorota Rabczewska ma za sobą dwa małżeństwa zakończone rozwodami, a także kilka głośnych relacji, o których długo było głośno w show-biznesie.
W ostatnim czasie Doda coraz wyraźniej daje jednak do zrozumienia, że jej podejście do prywatności uległo zmianie. Wokalistka nie chce już szczegółowo opowiadać o tym, czy jest zakochana, z kim się spotyka ani jak wygląda jej życie poza kamerami. W rozmowie z dziennikarzem „Super Expressu” podkreślała nawet, że ma już zupełnie inne podejście do tego rodzaju pytań.
“Co wy macie z tym usilnym zmuszaniem ludzi do posiadania relacji i do tego, żeby się na ten temat wypowiadał? Im bardziej byłabym zakochana, tym bardziej tego nie powiem. Po wszystkich moich sytuacjach w życiu musiałabym być kompletnym debilem bądź atencyjną psychopatką, która by nadal eksponowała swój związek i nadal by o tym mówiła i wystawiała na światło dzienne w nadziei, że co? Że znowu ta osoba tylko na to liczy? Że nie poleci od razu do programu śniadaniowego albo do jakiegoś reality show, bo jest sławna po byciu w związku ze mną? Oczywiście, że nie” – mówiła w rozmowie z portalem Kozaczek.
Wokalistka przez długi czas trzymała się więc swojej zasady i nie dostarczała fanom wielu informacji na temat życia uczuciowego. W sierpniu pojawiły się jednak doniesienia, że 41-letnia Doda może mieć nowego partnera. Sama zainteresowana nie potwierdziła tych informacji, a temat szybko pozostał w sferze medialnych spekulacji.
POLECAMY: Maciej Dowbor zareagował na nowy duet „DDTVN”. Sawicki może się obawiać?
Doda pokazała dłoń nowego ukochanego? [ZDJĘCIE]
Teraz jednak gwiazda ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Doda korzysta z uroków słonecznej Hiszpanii, a zdjęcia z wyjazdu publikuje w mediach społecznościowych. Jedna z relacji z pewnością szczególnie przyciągnęła uwagę obserwatorów. Na fotografii widać wnętrze samochodu, a także splecione dłonie dwóch osób.
Na pierwszy rzut oka trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, kim jest druga osoba. Widać jedynie, że mężczyzna prowadzi samochód, podczas gdy Doda trzyma jego dłoń. Wokalistka nie pokazała jego twarzy ani nie opatrzyła zdjęcia żadnym wyjaśnieniem dotyczącym tożsamości towarzysza podróży.
Jeszcze większą ciekawość wzbudził jednak napis umieszczony na fotografii. Doda zdecydowała się dodać krótkie angielskie zdanie: „Hate this part”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Nie znoszę tej części”. Nie wiadomo, do czego dokładnie odnosiły się te słowa. Mogły dotyczyć sytuacji widocznej na zdjęciu, samego momentu podróży albo zupełnie innej kwestii, o której wokalistka nie zdecydowała się opowiedzieć.
Nie można zatem przesądzać, że tajemniczy mężczyzna jest nowym partnerem Dody. Sama wokalistka nie zdradziła jego tożsamości ani charakteru ich relacji. Jedno zdjęcie z podróży nie jest wystarczającym dowodem na to, że gwiazda zdecydowała się wrócić do publicznego pokazywania życia uczuciowego. Mimo to fotografia z pewnością wystarczyła, by ponownie uruchomić lawinę pytań wśród jej fanów.
Szczególnie wymowny jest fakt, że Doda jeszcze niedawno mówiła o ogromnej potrzebie zachowania prywatności. Po wcześniejszych doświadczeniach nie chce powtarzać sytuacji, w których jej związki stawały się częścią medialnego spektaklu. Tym razem również pozostawiła fanów bez jednoznacznej odpowiedzi, choć jeden pozornie niewinny kadr sprawił, że temat jej życia uczuciowego znów powrócił.
Na razie pozostaje więc więcej pytań niż odpowiedzi. Kim jest mężczyzna, którego dłoń pojawiła się obok dłoni Dody? Co dokładnie oznaczało „Hate this part”? Tego wokalistka nie wyjaśniła. Być może fotografia była jedynie fragmentem prywatnego momentu z wakacji, a być może świadomie zdecydowała się pokazać publiczności niewielki wycinek swojego obecnego życia. Jedno jest pewne – ten szczegół nie umknął uwadze internautów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Filip Chajzer ogłosił zaskakującą nowinę. Fani długo na to czekali
Zaskoczeni? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Dodaj komentarz
-
news5 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
news4 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news4 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news4 dni temuFilip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
-
showbiz3 dni temuMaryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
-
news4 dni temuPolsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?
-
news4 dni temuBagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
-
news4 dni temuDoda zaśpiewa „Rotę” w wyjątkowej oprawie. Gdzie i kiedy oglądać koncert?

Dodaj komentarz