showbiz
Helena Englert wystąpi w nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”? Jej komentarz nie pozostawia złudzeń
Plotki, przecieki i medialne spekulacje narastały miesiącami, a jej nazwisko pojawiało się wśród „pewniaków” nowej edycji. Tymczasem młoda aktorka zabrała głos i jednym zdaniem ucięła domysły. To, co powiedziała, nie każdemu się spodoba. Dowiedz się więcej już teraz!
Nazwisko Englert od lat budzi respekt w świecie kina i teatru. Ojciec, Jan Englert, to żywa legenda polskiej sceny, a matka, Beata Ścibakówna, od dawna należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorek w kraju. To w takim domu dorastała Helena Englert – w świecie prób, premier, ról i nieustannych oczekiwań. Dla jednych taki start wydaje się prezentem od losu, ale dla niej okazał się również ogromnym obciążeniem, bo od pierwszych kroków w zawodzie musiała udowadniać, że jest kimś więcej niż „córką znanych rodziców”.
Każdy jej sukces był bacznie obserwowany i komentowany, często przez pryzmat rodzinnego nazwiska. Wiele osób z góry zakładało, że drzwi w branży otwierają się przed nią same, jakby talent i praca nie miały tu żadnego znaczenia. To sprawiło, że Helena Englert musiała pracować dwa razy ciężej niż jej rówieśnicy, by pokazać, że sama potrafi na siebie zapracować. Chęć wyrwania się z cudzego cienia stała się jednym z głównych motorów jej działań i wyborów zawodowych.
Aktorka stopniowo budowała swoją pozycję na ekranie. Widzowie mogli oglądać ją w takich produkcjach jak „Algorytm miłości”, młodzieżowym „#BringBackAlice”, „Diagnoza” czy długo emitowane „Barwy szczęścia”. Każdy kolejny projekt dawał jej nowe doświadczenia i szansę, by pokazywać coraz dojrzalsze role. Niedawno znów zrobiło się o niej głośno za sprawą „Rodzinki.pl”, w której pokazała inne, bardziej wyraziste oblicze. To był czytelny sygnał, że nie zamierza stać w miejscu i chce rozwijać się niezależnie od familijnych skojarzeń.
Ogromne emocje wywołała także jej rola Ofelii w „Hamlecie”. Spektakl był szczególny, ponieważ to właśnie nim Jan Englert pożegnał się z deskami Teatru Narodowego. Na scenie obok córki występowała również Beata Ścibakówna, co natychmiast wywołało lawinę komentarzy. Słowo „nepotyzm” padało wyjątkowo często, a część widzów nie szczędziła gorzkich uwag. Mimo tego Helena Englert obroniła się rolą – jej Ofelia została oceniona jako zaskakująco dojrzała, emocjonalna i pełna autentyczności. Dla wielu był to moment, w którym naprawdę wyszła z cienia rodziców.
POLECAMY: Dawid Kwiatkowski nie wytrzymał i po latach w końcu to powiedział. Prawda okazała się bardzo bolesna
Helena Englert jednak nie wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”?
W ostatnich miesiącach jej nazwisko znów zaczęło pojawiać się w mediach, tym razem w zupełnie innym kontekście. Chodziło o program „Taniec z Gwiazdami”, którego nowa edycja ma wystartować wiosną 2026 roku. Według doniesień portali plotkarskich Helena Englert znalazła się na liście priorytetowych kandydatów, a produkcja miała zabiegać o jej udział. Widzowie zaczęli wyobrażać ją sobie na tanecznym parkiecie i dyskutować, czy to dobry krok, czy raczej ryzykowny ruch dla młodej aktorki.
Media donosiły również, że Helena Englert miała „podglądać” program od kulis, by sprawdzić, jak wygląda od środka. Informator Pudelka kilka miesięcy temu sugerował, że bywała za sceną i przyglądała się przygotowaniom uczestników, pół żartem mówiąc, że „obwąchuje teren”. To jeszcze bardziej podsyciło spekulacje, że jej start w show to już tylko kwestia czasu i formalności.
Podglądała program od kulis, śmiejąc się, że “obwąchuje” teren, bo jest ciekawa, jak to wszystko wygląda w praktyce na żywo – mówił wówczas tajemniczy informator portalu Pudelek.
W końcu sama aktorka postanowiła zabrać głos. W rozmowie z Karolem Paciorkiem w programie „Imponderabilia” odniosła się wprost do krążących plotek. Nie ukrywała rozbawienia, gdy usłyszała pytanie o wspólny występ z matką, i bez wahania ucięła spekulacje. Przyznała, że w tej edycji programu się nie pojawi i że doniesienia o jej marcowym wejściu na parkiet są całkowicie nieprawdziwe. Jednocześnie nie wykluczyła udziału w show w przyszłości.
Padły słowa, które odbiły się szerokim echem:
Nie, ja ci powiem tak, ja tam kiedyś pójdę. Nie, nie teraz. Totalnie nie pójdę tam teraz. Jest to totalnie oficjalna informacja, że nie idę teraz do “Tańca z Gwiazdami”, ale kiedyś to zrobię z tej samej przyczyny, z której zrobiła to Vanessa [czyt. Aleksander], czyli żeby wygrać, bo mam za mało pieniędzy i koniecznie… Nie no, żartuję – mówiła otwarcie.
Aktorka przyznała również, że „Taniec z Gwiazdami” towarzyszy jej od dzieciństwa.
Ja się na tym programie wychowałam, od najmłodszych lat, jak pary tańczyły w “Tańcu z Gwiazdami”, to ja tańczyłam przed telewizorem i się moja babcia darła, że zasłaniam, więc w ogóle nie ma opcji, że ja tam nie pójdę. Ja tam pójdę, tylko nie teraz – podkreśliła.
Na koniec Helena Englert otwarcie przyznała, że czeka na moment, w którym poczuje pełną satysfakcję z dorobku osiągniętego wyłącznie własną pracą. Dopiero wtedy pozwoli sobie na udział w rozrywkowym show, już nie jako obiekt spekulacji i nepotystycznych etykiet, ale jako artystka, która sama zbudowała swoją pozycję.
Mam ogromną potrzebę udowodnienia sobie samej i całemu światu, że jestem kimś więcej niż córką mojego starego, która idzie do “Tańca z Gwiazdami” po łatwy hajs. Być może nigdy nie przyjdzie taki moment, ale mam nadzieję, że w pewnym momencie mojego życia będzie we mnie jakiś taki pęcherzyk, który pęknie i powie: “Dobra, możesz być zadowolona z tego, co osiągnęłaś sama i teraz możesz zrobić sobie przyjemność i pójść do “Tańca z Gwiazdami”. Może to będzie za rok, może za pięć lat, może za dziesięć – dodała.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna przeżyła dramat za kulisami „Sylwestra z Dwójką”. Dopiero teraz zdradza, co się stało
Chcielibyście zobaczyć Helenę Englert lub Beatę Ścibakówną w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!


Autor: Szymon Jedynak
news
Awantura między Radosławem Majdanem, a Zbigniewem Bońkiem wraca po latach. Padła bardzo osobista uwaga
Radosław Majdan i Zbigniew Boniek od lat nie utrzymują bliskich relacji, a teraz ponownie zrobiło się głośno o ich konflikcie. Były bramkarz w podcaście „Ofensywni” wspomniał o czasach, gdy Boniek prowadził reprezentację Polski. Nie szczędził mu przy tym uszczypliwości. Na reakcję byłego prezesa PZPN nie trzeba było długo czekać. Boniek odpowiedział w swoim felietonie dla Weszło i również zdecydował się na mocną uwagę pod adresem Majdana. Przy okazji odniósł się także do Małgorzaty Rozenek-Majdan.
Radosław Majdan przez lata był związany z piłką nożną. Były reprezentant Polski występował m.in. w Pogoni Szczecin, Wiśle Kraków oraz zagranicznych klubach. Po zakończeniu kariery sportowej z powodzeniem odnalazł się w mediach i telewizji. Prywatnie od 2016 roku jest mężem Małgorzaty Rozenek-Majdan, z którą wychowuje syna Henryka.
Zbigniew Boniek to z kolei jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego futbolu. Były reprezentant Polski po zakończeniu kariery piłkarskiej działał jako trener i działacz. W latach 2012–2021 był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek-Majdan PONOWNIE W „AZJA EXPRESS”. Co z „Królową przetrwania”?
Radosław Majdan wspomniał o Zbigniewie Bońku
Temat relacji Radosława Majdana i Zbigniewa Bońka ponownie zrobił się głośny. Wszystko za sprawą rozmowy byłego bramkarza w podcaście „Ofensywni”, w którym wrócił pamięcią do czasów reprezentacji Polski prowadzonej przez Zbigniewa Bońka. Majdan opowiedział o atmosferze podczas zgrupowań i zachowaniu ówczesnego selekcjonera. Jego komentarz był dość bezpośredni i szybko zwrócił uwagę kibiców. Były reprezentant Polski nie ograniczył się wyłącznie do wspomnienia sportowych wydarzeń. Opisując byłego zawodnika, skupił się również na jego sposobie bycia poza boiskiem i podczas wspólnych spotkań z zawodnikami. Jak wynika z jego relacji, były selekcjoner miał chętnie rozmawiać z piłkarzami, a podczas takich sytuacji nie brakowało również żartów.
Radosław Majdan w pewnym momencie zdecydował się na dość charakterystyczne porównanie. W jego ocenie, Zbigniew Boniek podczas takich rozmów prezentował określony styl bycia, który zapamiętał z czasów wspólnej pracy przy reprezentacji.
On zawsze lubił pogadać z zespołem, np. jak byliśmy w saunie. Opowiadał te swoje żarciki, taki trochę cwaniaczek, trochę wujek z wesela, który na wszystko ma odpowiedź.
Wypowiedź Radosława Majdana szybko odbiła się szerokim echem. Tym bardziej że relacje obu mężczyzn od lat nie należą do najlepszych. Ich drogi przecięły się nie tylko w kontekście reprezentacji Polski, ale również przy okazji wyborów na prezesa PZPN. Na reakcję Zbigniewa Bońka nie trzeba było długo czekać. Były prezes związku nie zdecydował się jednak odpowiadać Radosławowi Majdanowi punkt po punkcie ani roztrząsać jego opinii dotyczącej zachowania podczas zgrupowań. Zamiast tego postanowił przypomnieć wydarzenia sprzed lat, które najwyraźniej wciąż pozostają w jego pamięci.
Zbigniew Boniek wrócił do wyborów na prezesa PZPN z 2016 roku. W tamtym czasie Radosław Majdan był związany z komitetem Józefa Wojciechowskiego, który rywalizował z Bońkiem o stanowisko. Były prezes PZPN w swoim komentarzu nawiązał właśnie do tamtej sytuacji oraz późniejszych wydarzeń związanych z kampanią.
POLECAMY: Radosław Majdan tłumaczy się po nagraniu, które obiegło sieć. Tak naprawdę wyglądało całe zajście

Wspomniał o Małgorzacie Rozenek-Majdan
Zbigniew Boniek zdecydował się odpowiedzieć Radosławowi Majdanowi w swoim felietonie opublikowanym na łamach Weszło. Nie skupił się jednak wyłącznie na słowach byłego bramkarza dotyczących jego charakteru. Przywołał również wydarzenia związane z wyborami na prezesa PZPN i zaangażowaniem Radosława Majdana w kampanię Józefa Wojciechowskiego. Były prezes związku przedstawił przy tym swoją perspektywę dotyczącą tamtych wydarzeń. Wspomniał między innymi o opuszczeniu sali oraz działaniach, które miały być podejmowane przeciwko niemu. Na końcu swojej wypowiedzi zdecydował się natomiast na osobistą uwagę dotyczącą obecnej działalności.
Nie ustosunkowuje się do tego, co mówi Radosław Majdan, bo widzę, że cały czas dręczy go to, że był szefem komitetu Józefa Wojciechowskiego na prezesa PZPN, po czym uciekli z sali, a przy okazji pisali na mnie donosy do wszystkich możliwych instytucji sportowych w Polsce i na świecie. Niech mu się wiedzie jak najlepiej i niech robi najlepiej to, co potrafi, czyli być dodatkiem do Małgosi na ściankach.
W ten sposób Zbigniew Boniek nie tylko odniósł się do przeszłości Radosława Majdana związanej z wyborami w PZPN, ale również nawiązał do jego życia poza futbolem. Szczególnie mocno wybrzmiała końcówka wypowiedzi, w której wspomniał o Małgorzacie Rozenek-Majdan. Para od lat jest jednym z bardziej rozpoznawalnych małżeństw polskiego show-biznesu, a wspólne pojawianie się na wydarzeniach medialnych jest stałym elementem ich publicznego wizerunku. Wymiana zdań między byłymi piłkarzami pokazuje, że wydarzenia sprzed lat wciąż mogą wracać przy okazji kolejnych wypowiedzi. Tym razem wszystko zaczęło się od wspomnień Radosława Majdana dotyczących pracy Zbigniewa Bońka z reprezentacją Polski. Były prezes PZPN postanowił odpowiedzieć, ale zamiast skupiać się wyłącznie na wspomnieniach z szatni, przeniósł rozmowę na wydarzenia związane z wyborami w związku oraz późniejszą działalności.
Dziś obaj funkcjonują już przede wszystkim w innych rolach. Radosław Majdan po zakończeniu kariery piłkarskiej mocno zaangażował się w działalność medialną, natomiast Zbigniew Boniek od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych byłych działaczy polskiego futbolu. Ich najnowsza wymiana komentarzy ponownie przypomniała jednak o napięciach, które pojawiły się między nimi wiele lat temu.
POLECAMY: Doda zdradza kulisy spotkania z Rozenek-Majdan. Jak zareagowała na jej widok?


showbiz
Joanna Jędrzejczyk chciała odejść z „TzG”? Niepokojące wieści przed 3. odcinkiem
Udział Joanny Jędrzejczyk w „Tańcu z Gwiazdami” okazuje się dla niej znacznie większym wyzwaniem, niż mogło się wydawać. Była zawodniczka MMA przyznała, że w pewnym momencie chciała nawet zrezygnować z programu, a za kulisami musiała zmierzyć się z emocjami, których wcześniej nie znała. Dowiedz się więcej!
Joanna Jędrzejczyk wkroczyła na parkiet „Tańca z Gwiazdami” z ogromnym doświadczeniem sportowym. Przez lata zawodowej kariery musiała być perfekcyjnie przygotowana, walczyć o zwycięstwo i przede wszystkim polegać na sobie. Taniec okazał się jednak zupełnie inną dyscypliną, w której nie wszystko może kontrolować sama.
W drugim odcinku programu Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko zaprezentowali cha-chę. Para otrzymała zaledwie 22 punkty, a jednym z jurorów, który zwrócił uwagę na mocne strony sportsmenki, był Rafał Maserak. Jego zdaniem uczestniczka dobrze radziła sobie z rytmem i pracą bioder, jednak musi nauczyć się większego luzu i zaufania.
“Rytm rewelacja, Biodra rewelacja […] Mam takie wrażenie, że jak wchodzisz na parkiet to czujesz się jak w oktagonie […] Na parkiecie luz i zaufanie jest najważniejsze” – ocenił Rafał Maserak.
Występ Joanny Jędrzejczyk od razu wywołał reakcje widzów. W mediach społecznościowych pojawiły się zarówno głosy krytyczne, jak i komentarze osób, które mocno trzymają kciuki za byłą zawodniczkę MMA. Część internautów zwracała uwagę, że uczestniczka potrzebuje jeszcze czasu, aby odnaleźć się w zupełnie nowej dla siebie roli.
“Trochę ciężko jej to szło; Asia nie poddawaj się, będzie tylko coraz lepiej; Fajna relacja się buduje między JJ a Kamilem; Jurorzy przesadzili; Za mało punktów” – pisali widzowie “TzG”.
POLECAMY: Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie. „Straszna szkoda”
Jędrzejczyk chciała zrezygnować z udziału w “TzG”?
Jak się okazuje, za kulisami sytuacja wcale nie była dla Joanny Jędrzejczyk łatwa. W rozmowie z „Super Expressem” sportsmenka zdradziła, że pojawił się moment, w którym poważnie myślała o odejściu z programu. Choć widzowie oglądają przede wszystkim efekt wielogodzinnych treningów, nie widzą wszystkich emocji, które towarzyszą uczestnikom poza kamerami.
“Był trudny moment, że chciałam odejść z programu” – wyznała Joanna.
Ostatecznie Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko postanowili podejść do trudnego momentu z większą pokorą. Zamiast pozwolić, aby emocje zakończyły ich udział w programie, zdecydowali się kontynuować wspólną pracę i wyciągnąć wnioski z pierwszych występów.
“Jakoś… Wyważyliśmy pokorę ponad ego i ja i Kamil jesteśmy, idziemy dalej” – stwierdziła sportsmenka.
Po drugim odcinku sportsmenka zrozumiała również, że nie może oczekiwać od siebie natychmiastowej przemiany. Taniec jest dla niej zupełnie nową dziedziną, dlatego nauczenie się odpowiednich ruchów, techniki i przede wszystkim swobody na parkiecie wymaga czasu.
“Po drugim odcinku zrozumiałam, że ja tak szybko nie przejdę jakiejś transformacji” – powiedziała.
Joanna Jędrzejczyk przez całe życie była osobą, która nie czekała na innych. Sama realizowała się zawodowo, biznesowo i prywatnie, podejmując decyzje i biorąc odpowiedzialność za swoje działania. Teraz musi jednak nauczyć się funkcjonować w zupełnie innym układzie, w którym nie może być cały czas liderką i ekspertką.
“Ja po prostu będę JJ, która zawsze bierze stery w swoje ręce, ale w takiej kolaboracji, w partnerstwie z Kamilem. No bo normalne jest to, że nie będę tam tą ekspertką” – mówiła w rozmowie z reporterką SuperExpressu.
Była zawodniczka MMA przyznała również, że po pierwszym odcinku zbyt mocno przeżywała własne błędy. Z czasem zaczęła jednak patrzeć na nie inaczej i pozwalać sobie na to, że coś może po prostu nie wyjść. To dla niej ważna lekcja, ponieważ w sporcie przez lata była przyzwyczajona do maksymalnego przygotowania i walki o perfekcyjny rezultat.
“Jako już profesjonalna sportsmenka, pozwalam sobie na błędy, na nieudolności. Bo po pierwszym odcinku ja się troszeczkę zadręczyłam tym, że mi coś nie wyszło, a mi ma prawo to nie wyjść” – przyznała.
Jednym z największych wyzwań pozostaje dla niej również oddanie Kamilowi Kuroczko części kontroli. Taniec wymaga bowiem zaufania, bliskości i odpowiedniego porozumienia między partnerami. Joanna Jędrzejczyk zdaje sobie sprawę, że tego nie da się zbudować z dnia na dzień.
“I staram się oddawać Kamilowi to partnerstwo w tańcu. Ale tu nie chodzi tylko i wyłącznie o totalne oddanie. Żeby z kimś być w bardzo intymnym kontakcie, to trzeba się poznać” – dodała w tej samej rozmowie.
Przed Joanną Jędrzejczyk i Kamilem Kuroczko kolejny sprawdzian. Dziś widzowie zobaczą trzeci odcinek „Tańca z Gwiazdami”, a para ponownie stanie na parkiecie, próbując udowodnić, że trudne początki nie przekreślają ich szans w programie. Czy sportsmenka tym razem pokaże więcej luzu i zaufania? O tym przekonamy się już podczas kolejnego tanecznego wieczoru.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Bagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
Kibicujecie Joannie i Kamilowi w “TzG”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Michał Szpak chce zostać ojcem. Padła jasna deklaracja
Michał Szpak od lat przyciąga uwagę nie tylko muzyką, ale także charakterystycznym wizerunkiem i sceniczną odwagą. Prywatnie wokalista dużą wagę przywiązuje jednak do rodziny. W rozmowie z Onetem został zapytany o rodzicielstwo. Artysta nie ukrywa, że bardzo chciałby mieć dziecko i już myśli o tym, jak mógłby odnaleźć się w roli ojca.
Piosenkarz jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów. Publiczność zna go nie tylko z występów muzycznych, lecz także z programu „The Voice of Poland”, gdzie pełni funkcję trenera. Szpak od lat konsekwentnie buduje własny styl, nie bojąc się eksperymentów z wyglądem i scenicznego wyrazu.
Jednocześnie artysta wielokrotnie podkreślał znaczenie rodziny. Szczególnie ważne są dla niego relacje z ojcem i rodzeństwem. W życiu prywatnym pozostaje znacznie bardziej powściągliwy niż na scenie, choć zdarza mu się mówić o swoich przekonaniach i osobistych planach.
POLECAMY: “Lato z Radiem i TVP”: Michał Szpak skradł show? Widzowie nie mieli wątpliwości
Michał Szpak marzy o dziecku
Życie uczuciowe Michała Szpaka od lat interesuje jego fanów. W 2022 roku w rozmowie z „Twoim Stylem” wokalista powiedział, że identyfikuje się jako osoba panseksualna. Tłumaczył wówczas, że w relacjach istotne jest dla niego przede wszystkim połączenie z drugim człowiekiem, a nie jego płeć czy orientacja. Teraz muzyk zdecydował się powiedzieć więcej o swoich planach związanych z rodziną. W wywiadzie dla Onetu został zapytany o to, czy chciałby zostać ojcem. Jego odpowiedź była jednoznaczna.
Bardzo [bym chciał]. Ja w ogóle mam taki instynkt macierzyński, mi się włączył. Znaczy, nie wiem, czy macierzyński, czy tacierzyński po prostu. Zresztą ja już mówiłem któryś raz z rzędu, że bardzo chciałbym mieć dziecko, bardzo. Ale co z tego wyniknie, zobaczymy. Jeszcze na szczęście nie jestem najstarszy na świecie, więc mam na to czas
Artysta zaznaczył więc, że myśl o rodzicielstwie nie jest dla niego chwilowym pomysłem. Jak sam przyznał, bardzo chciałby mieć dziecko, choć jednocześnie nie zdradził szczegółów dotyczących tego, kiedy i w jakich okolicznościach mogłoby do tego dojść.

POLECAMY: Michał Szpak i Kuba Badach naprawdę są skłóceni? Padły jednoznaczne słowa
Wokalista jest gotowy na zmiany
Pojawienie się dziecka oznaczałoby dla artysty także spore zmiany w codziennym życiu. Michał Szpak został zapytany o to, czy potrafiłby zaakceptować sytuację, w której potrzeby dziecka stają się ważniejsze od jego własnych. Wokalista przekonuje, że nie obawia się konieczności pójścia na kompromisy. Zwrócił również uwagę na różnicę między swoim medialnym wizerunkiem a tym, jaki jest prywatnie.
Ja potrafię chodzić na kompromisy i właśnie wbrew pozorom tego, jak mnie wygenerowała świadomość telewizyjna, to ja nie oczekuję atencji od drugiego człowieka, tak jak zostało to wykreowane
Na razie Michał Szpak pozostaje więc aktywny zawodowo, dzieląc czas między muzykę, koncerty i pracę przy „The Voice of Poland”. Jednocześnie nie ukrywa, że w jego życiu jest miejsce na jeszcze jedną ważną rolę m.in. rolę ojca.
POLECAMY: Michał Szpak przerwał milczenie. Chce zostać ojcem?



news
Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie. „Straszna szkoda”
To był występ, który zakończył się inaczej, niż mogła oczekiwać zarówno uczestniczka, jak i widzowie. Choć żaden z jurorów „The Voice of Poland” nie zdecydował się odwrócić fotela, chwilę później sytuacja nabrała zupełnie nowego obrotu. Padły też bardzo mocne słowa pod adresem wokalistki. Dowiedz się więcej!
W tegorocznej edycji „The Voice of Poland” uczestników oceniają Kuba Badach, Tomson i Baron, Michał Szpak oraz debiutująca w roli trenerki Edyta Bartosiewicz. W roli prowadzących ponownie widzowie mogą oglądać Paulinę Chylewską i Macieja Musiała. W sobotni wieczór kolejni uczestnicy walczyli o awans do następnego etapu muzycznego show w ramach Przesłuchań w Ciemno.
Jedną z wokalistek, która pojawiła się na scenie w sobotnim odcinku, była Magda Hanausek. Uczestniczka postawiła na jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Tracy Chapman – „Fast Car”. Co więcej, podczas występu sama akompaniowała sobie na gitarze. Wszystko wskazywało więc na to, że jurorzy będą mieli przed sobą występ, który może ich szczególnie zainteresować.
Tym razem jednak żaden z trenerów nie zdecydował się na wybór wokalistki. Żaden z czerwonych foteli nie obrócił się w stronę sceny. Reakcja jurorów po zakończeniu występu pokazała jednak, że decyzja wcale nie była dla nich tak oczywista, jak mogło się wydawać. Szczególnie mocno swoją reakcję wyraził Michał Szpak.
“Nie, ja żałuję na maksa. Nie wierzę w to” – mówił wyraźnie zdenerwowany Michał Szpak.
Głos zabrała również Edyta Bartosiewicz, która wyjaśniła, dlaczego tym razem nie zdecydowała się nacisnąć przycisku. Trenerka wskazała na konkretny moment występu Magdy Hanausek, na który szczególnie czekała. Jej zdaniem właśnie tam coś się zatrzymało i ostatecznie wpłynęło na decyzję o pozostawieniu fotela w pierwotnej pozycji.
“Tu troszkę coś się zatrzymało” – powiedziała Edyta Bartosiewicz.
Chwilę później padły jednak słowa, które mogły być dla Magdy Hanausek ogromnym wyróżnieniem. Edyta Bartosiewicz nie miała wątpliwości, że wokalistka ma w sobie coś wyjątkowego i że jej talent może zostać zauważony również poza granicami Polski.
“Masz coś tak niezwykłego, że prędzej, czy później usłyszy o tobie świat” – stwierdziła.
POLECAMY: Bagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
Magda Hanausek zostaje w programie. Widzowie oburzeni reakcją trenerów
Wtedy okazało się, że dla Magdy Hanausek brak obrotu foteli nie oznacza jeszcze końca marzeń o dalszym udziale w programie. W „The Voice of Poland” funkcjonuje bowiem projekt „The Voice Comeback Stage”, dzięki któremu uczestnicy, którzy nie zostali wybrani przez trenerów podczas Przesłuchań w Ciemno, mogą otrzymać kolejną szansę. W tym przypadku możliwość taką miała Ania Karwan.
Kiedy wszyscy jurorzy zwrócili się w jej stronę, Ania Karwan szybko ogłosiła swoją decyzję.
“Moi drodzy, ja już ją mam” – ogłosiła.
Tym samym Magda Hanausek otrzymała drugą szansę i jej przygoda z muzycznym show nie zakończyła się na Przesłuchaniach w Ciemno.
Występ wokalistki wywołał również sporo reakcji w mediach społecznościowych programu. Część widzów nie kryła zaskoczenia tym, że żaden z jurorów nie zdecydował się na wybór Magdy Hanausek. Pod fragmentem jej występu pojawiły się komentarze osób, które zwracały uwagę przede wszystkim na jej charakterystyczną barwę głosu oraz grę na gitarze.
“Wreszcie jakiś rozpoznawalny, ciekawy i niepiskliwy damski głos”, “Byłam pewna, że przejdzie”, “Taka fajna wokalistka, a się nie odwracająca”, “Ta kobieta z gitarą tak świetny głos”, “Straszna strata, taka perełka z taką barwą głosu” – czytamy w komentarzach widzów.
Historia Magdy Hanausek pokazuje więc, że w „The Voice of Poland” brak obrotu fotela nie zawsze musi oznaczać koniec przygody z programem. Wokalistka nie została wybrana przez żadnego z trenerów, ale dzięki „The Voice Comeback Stage” dostała kolejną szansę. Co więcej, sama Edyta Bartosiewicz przewiduje, że o jej talencie może jeszcze zrobić się głośno. Teraz pozostaje sprawdzić, jak Magda Hanausek wykorzysta tę drugą możliwość.
Na kolejne Przesłuchania w Ciemno widzowie „The Voice of Poland” będą musieli poczekać do przyszłej soboty. Następny odcinek muzycznego show zostanie wyemitowany o godz. 20:30 na antenie TVP2. Wtedy poznamy kolejnych uczestników, którzy spróbują przekonać do siebie trenerów i zawalczyć o miejsce w dalszej części programu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: W „MasterChefie” zrobi się naprawdę gorąco. Mamy fragment nowego odcinka
Oglądacie nowy sezon „The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuTo może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
-
news5 dni temuNie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
-
showbiz4 dni temuJulia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
-
showbiz4 dni temu„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
-
showbiz2 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
news5 dni temuFilip Chajzer po latach wrócił do tragedii. „Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam”
-
news2 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
news4 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują

Dodaj komentarz