showbiz
Kaczorowska i Rogacewicz podzielili widzów swoją zmysłową rumbą – oberwało się też jurorom
Ich relacja od miesięcy elektryzuje media, a każdy wspólny występ przyciąga uwagę fanów i komentatorów. W najnowszym odcinku „Tańca z Gwiazdami” para zaprezentowała rumbę, która wywołała istną burzę – jedni okrzyknęli ją najpiękniejszym tańcem wieczoru, inni grzmieli, że była to przesada i taniec zbyt przypominający scenę łóżkową. Dowiedz się więcej!
Relacja Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza od początku wzbudza ogromne emocje. Już wiosną zaczęły pojawiać się pierwsze doniesienia o ich wyjątkowej zażyłości, a każda wspólna fotografia w social mediach błyskawicznie obiegała portale plotkarskie. Media podkreślały, że ich interakcje na planie programu wykraczają poza zwykłą relację zawodową. To wystarczyło, by wokół pary narodziły się plotki o romansie, które nie milkną do dziś.
Już w pierwszym odcinku show doszło do momentu, który na długo zapadł widzom w pamięć. Kaczorowska i Rogacewicz zdecydowali się potwierdzić swój związek romantycznym pocałunkiem. Ten gest podzielił publiczność – część fanów była zachwycona odwagą i chemią między partnerami, inni uznali to za tani chwyt i próbę podsycania medialnych sensacji. Nie zmienia to faktu, że od tamtej chwili para stała się jednym z głównych tematów rozmów w programie.
W czwartym odcinku „Tańca z Gwiazdami” para zmierzyła się ze zmysłową rumbą do przeboju Beaty Kozidrak „Taka Warszawa”. Choreografia była pełna intymnych gestów, bliskości i napięcia, co wywołało ogromne emocje zarówno wśród widzów obecnych w studiu, jak i przed telewizorami. Jury nagrodziło ich wysiłek wysoką notą – 38 punktów – co niemal automatycznie uplasowało ich w gronie faworytów programu.
Najbardziej zachwycona występem była sama Beata Kozidrak, której reakcja wywołała lawinę komentarzy w internecie.
Pozwolicie, że powiem coś do Agnieszki, bo jestem fanką twojego talentu tanecznego. Z taką przyjemnością ogląda się ciebie. Masz w sobie tyle wdzięku i taką osobowość taneczną. Jeśli Warszawa jest waszą rumbą, to jest najbardziej seksowne miasto na świecie – powiedziała Kozidrak.
Swoje spostrzeżenia dodali także doświadczeni jurorzy – Rafał Maserak oraz Iwona Pavlović. Maserak docenił emocjonalną stronę występu, mówiąc: „Było intymnie, było napięcie, a co najważniejsze, że był oddech w tym tańcu”. Pavlović podkreśliła z kolei jakość partnerowania i dojrzałość artystyczną tańca: „To był naprawdę piękny spektakl o emocjach […] Było dużo cudownego partnerowania”. Te słowa jednoznacznie wskazywały, że pod względem technicznym para zaprezentowała się na bardzo wysokim poziomie.
POLECAMY: Katarzyna Zillmann i Janja Lesar podbiły parkiet „Tańca z Gwiazdami”. Nawet Beata Kozidrak nie kryła łez wzruszenia
Jak występ ocenili fani i widzowie?
Media społecznościowe natychmiast wypełniły się komentarzami.
Aga jest hipnotyzująca; Najpiękniejszy taniec tego odcinka; Zmysłowo, sensualnie i pięknie; Agnieszka to top tancerka; Nie można oderwać wzroku od Agnieszki; Jesteście najlepsi; I to się nazywa taniec; Dla mnie możecie wygrać ten program – pisali zauroczeni widzowie.
Dla wielu fanów to właśnie ten występ był punktem kulminacyjnym całego odcinka, a niektórzy określili go mianem najgorętszego tańca w historii programu.
Nie brakowało jednak także głosów krytycznych. Widzowie zwracali uwagę, że występ momentami był zbyt śmiały i przekraczał granice dobrego smaku.
Sorry, jesteś utalentowana i zgrabna – ale naprawdę trzeba rumbę tańczyć półnago, macając się po piersiach i z ruchami prosto z łóżka? Niesmaczne. Mówiłaś, że nie będzie prywaty, gracie związkiem – brzmiał jeden z ostrzejszych komentarzy.
Kolejnym punktem zapalnym stał się sposób oceniania pary przez jury. Widzowie wskazywali, że większość komplementów i uwagi skupia się na Agnieszce Kaczorowskiej, która od lat jest profesjonalną tancerką. Krytycy twierdzili, że to Marcin Rogacewicz powinien być oceniany surowiej, bo to on dopiero uczy się tańca i reprezentuje stronę „gwiazd” programu.
Przypominam, kto jest gwiazdą, a kto tancerzem. Gadanie i zachwycanie się profesjonalną tancerką, gdzie to gwiazda ma być oceniana, trochę słabo; Niech jury zacznie oceniać Marcina, a nie Agnieszkę – czytamy w sekcji komentarzy.
Występ Kaczorowskiej i Rogacewicza na nowo rozpalił dyskusję o granicach tego, co można pokazywać w telewizyjnym show. Czy taniec powinien pozostać sztuką, czy może być też formą prowokacji i emocjonalnej gry z widzem? Jedno jest pewne – duet ponownie sprawił, że o „Tańcu z Gwiazdami” mówi cała Polska. A to, czy ich rumba zapisze się w historii programu jako „najpiękniejsza” czy „najbardziej kontrowersyjna”, pozostaje już w rękach publiczności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Taniec z Gwiazdami”: Beata Kozidrak w roli jurorki i zaskakująca eliminacja – zobacz, kto odpadł w czwartym odcinku
A Wam jak się podobał występ Kaczorowskiej i Rogacewicza? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: SJ
news
Helen Mirren usłyszała, skąd pochodzi dziennikarz. Jej reakcja na „Lalkę” zaskoczyła
Helen Mirren zdradziła, że zamierza obejrzeć nową serialową adaptację „Lalki” Bolesława Prusa przygotowaną przez Netfliksa. Brytyjska aktorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne miejsce powieść zajmuje w polskiej kulturze. O produkcji usłyszał od niej dziennikarz Artur Zaborski, który spotkał gwiazdę podczas festiwalu w Toronto.
Nowa ekranizacja „Lalki” wzbudza zainteresowanie nie tylko w Polsce. O przygotowywanej przez Netfliksa serialowej wersji dzieła Bolesława Prusa mówi się również za granicą, a jednym z jej potencjalnych widzów jest sama Helen Mirren. Aktorka, znana z licznych ról filmowych i telewizyjnych, miała przyznać, że planuje zapoznać się z polską produkcją. Co więcej, użyła oryginalnego tytułu powieści „Lalka” i podkreśliła, że zna znaczenie tej książki dla polskiej kultury.
Informację przekazał Artur Zaborski, dziennikarz i krytyk filmowy, który spotkał Helen Mirren podczas festiwalu w Toronto. Rozmowa odbyła się po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmith, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. W trakcie spotkania pojawił się również temat Polski oraz nowej adaptacji klasycznej powieści.
Zainteresowanie Helen Mirren nie jest przypadkowe. Jak wynika z relacji Zaborskiego, aktorka wiedziała, jak istotną pozycję zajmuje „Lalka” w polskiej literaturze. Przyznała także, że o Polsce i jej kulturze dużo dowiedziała się od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Mężczyzna miał wielokrotnie odwiedzać nasz kraj i darzyć go dużą sympatią.
Helen Mirren zna „Lalkę”
Do spotkania Helen Mirren i Artura Zaborskiego doszło podczas bankietu po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmit, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. Rozmowa szybko zeszła jednak na tematy związane z Polską oraz nową produkcją Netfliksa. Jak relacjonował Artur Zaborski, Helen Mirren powiedziała, że zamierza obejrzeć serialową „Lalkę”. Co istotne, użyła polskiego tytułu powieści i podkreśliła, że zna jej znaczenie. Aktorka miała więc świadomość, że nie chodzi wyłącznie o kolejną ekranizację literacką, lecz o dzieło mocno zakorzenione w polskiej historii i kulturze.
Zgadnijcie, co dame Mirren powiedziała, gdy usłyszała, że jestem z Polski? Że ma zaznaczony w Netfliksie do obejrzenia ten serial „Doll”, bo wie, jak ważną książką w historii polskiej kultury jest — i tu wymieniła po polsku tytuł — „Lalka” – napisał dziennikarz.
Zainteresowanie gwiazdy można uznać za ciekawostkę towarzyszącą premierze serialu. „Lalka” Bolesława Prusa jest bowiem powieścią kojarzoną przede wszystkim z polskim kanonem literackim, choć poruszane w niej tematy pozostają uniwersalne. Nieszczęśliwa miłość, społeczne podziały, ambicje, rozczarowania i nierówności między klasami sprawiają, że historia Stanisława Wokulskiego oraz Izabeli Łęckiej wciąż może być odczytywana na nowo. Nowa adaptacja Netfliksa ma przedstawić znaną historię z perspektywy odpowiadającej współczesnym widzom. Twórcy skupiają się nie tylko na romantycznym wymiarze relacji bohaterów, ale również na jej bardziej skomplikowanych i niepokojących aspektach.
Bo mój mąż kocha Polskę, był w niej wiele razy”. Jej mężem jest amerykański reżyser Taylor Hackford, który wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.
POLECAMY: Polska lalka Barbie, Anella ma konkurentkę! Zobaczcie jak wygląda
Za serial odpowiada Paweł Maślona
Serialowa „Lalka” będzie składać się z sześciu odcinków. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, a scenariusz przygotowali wspólnie Paweł Demirski i Jagoda Dutkiewicz. Produkcja ma skoncentrować się na relacji Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, pokazując ją nie tylko jako romantyczną historię, ale również jako opowieść o obsesji, nierównościach społecznych i toksycznym uczuciu. W nowej wersji Izabela ma zostać przedstawiona jako postać bardziej złożona i wielowymiarowa. Twórcy zamierzają spojrzeć na bohaterów z nieco innej perspektywy, bez ograniczania ich wyłącznie do tradycyjnych ról znanych z literackiego pierwowzoru. Ważnym elementem serialu ma być również obraz XIX-wiecznej Warszawy odtworzonej z dużą dbałością o szczegóły i pokazanej jako przestrzeń pełna kontrastów.
Produkcja zwróciła uwagę także zagranicznych mediów. „The New York Times” pisał o powieści Prusa, określając ją jako możliwie „najmniej znaną wielką powieść XIX wieku”. Zainteresowanie międzynarodowej publiczności może sprawić, że historia Stanisława Wokulskiego i Izabeli trafi do widzów, którzy wcześniej nie mieli okazji zetknąć się z polską literaturą.
Helen Mirren może być jedną z takich osób, choć jej słowa sugerują, że nie podchodzi do „Lalki” całkowicie bez kontekstu. Jak wynika z relacji Artura Zaborskiego, aktorka zna znaczenie powieści, a wiedzę o Polsce czerpała między innymi od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Helen Mirren miała podkreślić, że on darzy Polskę dużą sympatią i wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.
AUTORKA: Klaudia Smyk
Dodaj komentarz
POLECAMY: Długo wyczekiwana premiera filmu “Piłsudski” – kto pojawił się na ściankach?





news
Skolim ponad politycznymi podziałami! Najpierw zagrał dla prezydenta, chwilę później dla rządu. Artysta ma jasny przekaz
Skolim w ostatnich tygodniach pojawił się na dwóch wydarzeniach organizowanych przez państwowe instytucje. Najpierw 29 sierpnia wystąpił w Juracie podczas „Przyszłość.pl”, wydarzenia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Zaledwie 15 dni później zaśpiewał podczas Dożynek Polskich w Spale, organizowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jedno się nie zmieniło, niezależnie od miejsca, pod sceną pojawili się ludzie, którzy przyszli przede wszystkim po muzykę i dobrą zabawę.
Najpierw Jurata i koncert dla młodzieży
29 sierpnia Skolim wystąpił podczas wydarzenia „Przyszłość.pl” w prezydenckiej rezydencji w Juracie. Dwudniowe spotkanie było skierowane do młodych ludzi w wieku od 18 do 26 lat, a w jego programie znalazły się m.in. debaty, rozmowy, aktywności sportowe oraz koncerty. Wśród zaproszonych artystów znalazł się właśnie Skolim. Występ wokalisty wzbudził sporo dyskusji jeszcze przed wydarzeniem. Ostatecznie jednak, kiedy artysta pojawił się na scenie, najważniejsza okazała się muzyka i reakcja publiczności. Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję przede wszystkim jako artysta koncertowy. Jego występy przyciągają ludzi niezależnie od tego, kto organizuje dane wydarzenie i jaki charakter ma impreza. Sam też stara się przede wszystkim być jak najbardziej obecny dla publiczności, dlatego zarówno przed koncertami, jak i po jeszcze długo rozmawia z fanami i rozdaje autografy.
Kilkanaście dni później… scena Dożynek Polskich
I tutaj nastąpił ciekawy zwrot. Zaledwie 15 dni po występie w Juracie Skolim pojawił się na scenie Dożynek Polskich w Spale. Wydarzenie odbyło się 13 września i było organizowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Skolim wystąpił o godzinie 15.00, a w programie znaleźli się również m.in. Zenek Martyniuk z zespołem Akcent, MIG czy Maestro Chives. To właśnie zestawienie dwóch występów – najpierw w wydarzeniu związanym z prezydentem, a następnie na imprezie organizowanej przez resort rządu, pokazuje, że kalendarz koncertowy Skolima nie ogranicza się do jednej strony sceny publicznej. I być może właśnie na tym polega jego fenomen.
Nie polityka, tylko scena
Skolim nie jest politykiem i nie startuje w wyborach. Jest wokalistą, który ma przede wszystkim dostarczać publiczności emocji, muzyki i rozrywki. Dlatego jego obecność na różnych wydarzeniach można odczytywać przede wszystkim, jako element działalności koncertowej, a nie deklarację polityczną. W Juracie śpiewał dla młodych ludzi uczestniczących w „Przyszłość.pl”. W Spale dla uczestników ogólnopolskiego święta plonów. W obu przypadkach jego rolą było dostarczenie ludziom dobrej zabawy, a ta jest gwarantowana, kiedy na scenie pojawia się Skolim z zespołem. I właśnie publiczność wydaje się dla niego najważniejszym punktem odniesienia. Dożynki Polskie w Spale miały otwartą formułę i bezpłatny wstęp, a organizatorzy podkreślali, że wydarzenie ma być skierowane do rolników, mieszkańców i lokalnych społeczności. Kiedy więc Skolim wychodzi na scenę, trudno sprowadzić jego koncert wyłącznie do tego, kto znajduje się na liście organizatorów. Dla widzów liczy się przede wszystkim artysta, jego piosenki i atmosfera koncertu.
Skolim jednym z najbardziej rozchwytywanych wokalistów!
Nie jest tajemnicą, że Skolim należy obecnie do grona artystów, których nazwisko bardzo często pojawia się na plakatach koncertowych. Jego popularność przekłada się na zainteresowanie organizatorów wydarzeń, a charakterystyczne połączenie muzyki tanecznej, latino i disco polo sprawia, że jego koncerty mają bardzo szeroką grupę odbiorców. W ostatnich tygodniach mogli zobaczyć go zarówno młodzi uczestnicy wydarzenia w Juracie, jak i publiczność Dożynek Polskich w Spale. Dwa różne wydarzenia, dwa różne środowiska i dwie różne okazje. Jeden Skolim. W międzyczasie gwiazdor i jego zespół zagrał szereg innych koncertów plenerowych i klubowych.
Dla niego liczy się przede wszystkim człowiek pod sceną
W czasach, gdy niemal każda obecność osoby publicznej na wydarzeniu organizowanym przez państwo może zostać natychmiast wpisana w polityczny kontekst, Skolim zdaje się pozostawiać sobie przede wszystkim rolę wokalisty. Nie musi opowiadać się po jednej stronie, żeby występować dla ludzi. Może pojawić się tam, gdzie jest zapraszany, wejść na scenę, zaśpiewać swoje największe przeboje i zejść z niej bez deklarowania politycznych sympatii. A publiczność? Ta pozostaje publicznością, niezależnie od tego, kto jest gospodarzem wydarzenia. Być może właśnie dlatego w przypadku Skolima znacznie ciekawsze od tego, dla kogo zagrał, jest to, dla kogo faktycznie śpiewa, a śpiewa przede wszystkim dla ludzi. I patrząc na tempo jego koncertowej kariery, wygląda na to, że takich ludzi, którzy chcą go słuchać na żywo, wciąż przybywa. Publiczność naprawdę go kocha.


Fot. archiwum prywatne Skolim
Tekst: SM
showbiz
„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
Za nami drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami”, ale produkcja już szykuje dla widzów kolejne niespodzianki. Tym razem szczególną uwagę zwracają nie tylko uczestnicy, lecz także sami prowadzący, którzy pojawili się w wyjątkowym miejscu. Czy czeka nas odcinek bez Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza? Dowiedz się więcej!
Drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji. Uczestnicy ponownie stanęli do rywalizacji o uznanie jurorów oraz głosy widzów, jednak tym razem dla jednej z par przygoda z programem dobiegła końca. Z tanecznym show pożegnali się Monika Borzym i Michał Kassin, którzy nie pojawią się już w kolejnej odsłonie programu.
Decyzja wywołała reakcje wśród widzów, którzy w mediach społecznościowych komentowali rezultat drugiego odcinka. Nie wszyscy byli zaskoczeni takim rozstrzygnięciem.
“Zero zaskoczenia; W ogóle to było słabe nazwisko; Dzisiaj poradziła sobie najsłabiej; Szkoda Michała w tym wszystkim; Sprawiedliwy werdykt” – pisali widzowie po drugim odcinku.
Kiedy Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna ogłosili wyniki, mogło się wydawać, że największe emocje tego wieczoru są już za nami. Prowadząca miała jednak dla widzów jeszcze jedną niespodziankę. Pod koniec programu zdradziła, że kolejny odcinek zostanie w całości poświęcony twórczości jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.
Mowa oczywiście o Maryli Rodowicz. Pary zatańczą do największych przebojów artystki, co oznacza, że widzów czeka wyjątkowy wieczór pełen znanych utworów i tanecznych interpretacji. Co więcej, sama Maryla Rodowicz pojawi się w studiu i otrzyma specjalne zadanie podczas programu.
Nie będzie bowiem jedynie obserwować zmagań uczestników. Paulina Sykut-Jeżyna podczas programu ogłosiła, że artystka zasiądzie w jury. “Zasiądzie ona w jury” – ogłosiła przed kamerami Paulina Sykut-Jeżyna. To właśnie obecność Maryli Rodowicz sprawi, że nadchodzący odcinek będzie różnił się od standardowych wydań programu.
POLECAMY: Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz wylecieli z Polski. Zabraknie ich w “Tańcu z Gwiazdami”?
Okazuje się jednak, że to prawdopodobnie niejedyna niespodzianka, jaką przygotowała produkcja tej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem twórcy programu postanowili zrobić coś specjalnego również z udziałem prowadzących. Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna zostali wysłani aż do Paryża, gdzie spędzili cały dzień w Disneylandzie.
Paulina Sykut-Jeżyna podzieliła się z fanami kadrami z wyjątkowego wyjazdu.
“Magiczne miejsce” — napisała prowadząca.
Z kolei Krzysztof Ibisz również nie krył zadowolenia z nietypowej pracy.
“Taka praca to czysta przyjemność” – napisał, jednocześnie oznaczając profil “Tańca z Gwiazdami” na Instagramie.
Na tę chwilę nie wiadomo, kiedy dokładnie widzowie zobaczą efekty wtorkowych nagrań. Wszystko wskazuje jednak na to, że produkcja przygotowuje kolejny specjalny odcinek „Tańca z Gwiazdami”, tym razem utrzymany w bajkowym, disneyowskim klimacie. Piosenki z produkcji Disneya już wcześniej pojawiały się w programie, dlatego niewykluczone, że również w tej edycji pary zatańczą do kultowych utworów znanych z animacji i filmów.
Tymczasem rywalizacja o Kryształową Kulę trwa w najlepsze. Pożegnanie Moniki Borzym i Michała Kassina oznacza, że na parkiecie pozostali między innymi Helena Englert i Roman Osadchiy, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś, Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, Matteo Brunetti i Izabela Skierska, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Dominik Rupiński i Estelle Francois, Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta oraz Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska. Przed nimi kolejne tygodnie rywalizacji, a produkcja najwyraźniej nie zamierza ograniczać się wyłącznie do standardowych odcinków.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę
Komu kibicujecie w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
Julia Suryś ma za sobą wyjątkowo trudne dni. Tancerka niemal nie wystąpiła w ostatnim odcinku „Tańca z gwiazdami”, a po programie musiała skonsultować swój stan zdrowia z lekarzem. Teraz zdradziła, co dokładnie się wydarzyło. Dowiedz się więcej!
Julia Suryś jest doskonale znana widzom „Tańca z gwiazdami”. Wiosną tego roku tancerka partnerowała Sebastianowi Fabijańskiemu, z którym dotarła aż do finału popularnego programu. Jesienią ponownie pojawiła się na parkiecie, tym razem u boku Piotra „Gumy” Gumulca. Początek tej edycji okazał się jednak dla niej znacznie trudniejszy, niż mogło się wydawać.
Po emisji drugiego odcinka programu Julia Suryś zdecydowała się opowiedzieć fanom o problemach zdrowotnych, z którymi zmagała się tuż przed występem. Okazało się, że sytuacja była na tyle poważna, iż jej udział w odcinku stanął pod znakiem zapytania. Tancerka musiała liczyć się z tym, że nie będzie w stanie wyjść na parkiet.
Podczas prób generalnych Piotr „Guma” Gumulec trenował z Darią Sytą, która na co dzień jest partnerką Jaspera Sołtysiewicza. To właśnie ona miała być gotowa do zastąpienia Julii Suryś, gdyby ta nie mogła wystąpić. Co więcej, przygotowywano się nawet do sytuacji, w której Daria Syta musiałaby zatańczyć tego dnia dwa tańce.
POLECAMY: Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę
Udział Julii Suryś w “TzG” stanął pod znakiem zapytania?
Julia Suryś ostatecznie znalazła w sobie siłę, by pojawić się na parkiecie. Wystąpiła w programie, jednak jej problemy nie zakończyły się wraz z ostatnimi taktami muzyki. Po emisji odcinka tancerka zdecydowała się na wizytę u lekarza, ponieważ dolegliwości nie ustępowały, a wręcz zaczęły się nasilać.
„Czułam ból w okolicy klatki piersiowej, miałam problemy z oddychaniem. Myślałam, że po sobocie, po nocy, to się uspokoi, ale w niedzielę było gorzej. Próby tańczył Piotr z Darią. Przygotowywali się do tego, że Daria za mnie wskoczy i zatańczy tego dnia aż dwa tańce — za co jej turbo dziękuję” — opowiedziała Julia Suryś na łamach Plejady.
Słowa tancerki mogły zaniepokoić jej obserwatorów, szczególnie ze względu na ból w okolicy klatki piersiowej oraz problemy z oddychaniem. Julia Suryś postanowiła jednak sprawdzić sytuację u specjalisty i wykluczyć najpoważniejsze przyczyny swoich dolegliwości. Po badaniach mogła przekazać fanom nieco bardziej uspokajające informacje.
„Na szczęście udało nam się wykluczyć te wszystkie najczarniejsze scenariusze” — dodała Julia Suryś w rozmowie z reporterką Plejady.
Tancerka zdradziła również, że lekarze nie stwierdzili problemów z sercem. To właśnie ta informacja była dla niej szczególnie istotna, ponieważ wcześniej pojawiły się objawy, których nie chciała bagatelizować.
„Z sercem jest wszystko w porządku, prawdopodobnie jest to uraz mięśniowy, okołożebrowy, dodatkowo stan zapalny, który mnie ograniczał i sprawiał ból przy oddychaniu” — dodała Julia Suryś.
Tancerka zna już więc prawdopodobną przyczynę swoich problemów, ale przed nią kolejne działania mające pomóc jej wrócić do pełnej sprawności.
Mimo trudności Julia Suryś nie zamierza na tym etapie rezygnować z udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Tancerka rozpoczęła działania związane z rehabilitacją i chce zrobić wszystko, aby odpowiednio przygotować organizm do kolejnego występu. Jednocześnie musi uważać, by dalsze treningi nie pogorszyły jej stanu zdrowia.
„Zaczynam rehabilitację, żeby czuć się jak najlepiej i żeby zatańczyć w niedzielnym odcinku” – powiedziała Julia Suryś w tej samej rozmowie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Kibicujecie Julii i Piotrowi? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!











Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news2 dni temuKrzysztof Kwiatkowski długo ukrywał ukochaną. Jego partnerka to znana wokalistka
-
news4 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
news5 dni temuBudka Suflera ma nowego wokalistę. To on zastąpi Jacka Kawalca
-
showbiz3 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
showbiz4 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz3 dni temuKto odpadł z „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
-
news5 dni temuCzerwony dywan, multum gwiazd i wielkie emocje. Tak premierę „100 dni: Misja Zeus” świętowali w Energylandii
-
showbiz5 dni temuWielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było

Dodaj komentarz