showbiz
Karolina Gilon zapowiada nowy projekt i wyprowadzkę: “Zapinajcie pasy, bo będzie naprawdę grubo”
Karolina Gilon, przez lata jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Polsatu, nagle zniknęła z ekranów, wywołując falę pytań wśród fanów. Jej powrót do pracy po urlopie macierzyńskim okazał się szokiem – stacja nie znalazła dla niej miejsca, a popularny program prowadzi już inna prezenterka. Dziś Karolina Gilon rozpoczyna nowy rozdział, dzieląc się kulisami życia i planując własny projekt. Dowiedz się więcej o tym, czym teraz będzie się zajmować prezenterka!
Przez lata Karolina Gilon była jedną z kluczowych postaci w Polsacie. Jej przygoda ze stacją rozpoczęła się od odważnych decyzji programowych, które sprawiły, że widzowie szybko ją zapamiętali. Jej charyzma i świeże podejście do prowadzenia show idealnie wpisywały się w oczekiwania młodszej publiczności, która chciała widzieć na ekranie osobę bliską sobie, naturalną, nieudającą kogoś innego. Dla wielu fanów właśnie to wyróżniało ją na tle innych prezenterek telewizyjnych.
Największą popularność zapewniły jej dwa flagowe formaty Polsatu: „Love Island” i „Ninja Warrior Polska”. W pierwszym z nich Gilon udowodniła, że potrafi świetnie odnaleźć się w formule pełnej emocji i kontrowersji, nie tracąc przy tym swojego luzu i dystansu. Z kolei w „Ninja Warrior” pokazała się od strony bardziej sportowej, motywując uczestników do walki i dodając energii każdemu odcinkowi. Jej rola była czymś więcej niż prowadzeniem programu – widzowie traktowali ją jako przyjaciółkę, która razem z nimi przeżywa emocje na ekranie.
Punktem zwrotnym okazało się jednak macierzyństwo. Dla Karoliny był to wyjątkowy czas prywatnie, ale zawodowo szybko przerodził się w dramat. Gdy postanowiła wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim, usłyszała, że w ramówce… nie ma już dla niej miejsca. W mediach społecznościowych opublikowała poruszający filmik, na którym widać ją we łzach. Podpisała go słowami:
Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma dla ciebie miejsca – pisała wówczas.
Największym ciosem dla fanów była informacja, że Gilon nie wróci do prowadzenia „Ninja Warrior Polska”, z którym była związana aż dziewięć sezonów. Polsat w oficjalnym komunikacie tłumaczył, że twórcy chcą „podkreślić sportowy charakter programu” i dlatego zdecydowano się zrezygnować z prowadzącej. Szybko jednak wyszło na jaw, że zastąpi ją Marta Ćwiertniewicz z Polsatu Sport. W opinii wielu widzów był to sygnał, że powód podany przez stację był jedynie zasłoną dymną. Decyzję potraktowano jako policzek wobec prowadzącej, która jeszcze przed ciążą uchodziła za jedną z najbardziej zapracowanych i lojalnych prezenterek Polsatu.
POLECAMY: Doda chce obowiązkowej służby wojskowej, ale stawia kilka warunków! To dobry pomysł?
Karolina Gilon szykuje nowy projekt!
Po burzliwych wydarzeniach związanych z Polsatem Karolina Gilon nie zdecydowała się na długie milczenie. Zamiast tego postanowiła poszukać nowej drogi zawodowej, tym razem poza telewizją. Jej wybór padł na TikToka, gdzie właśnie dziś opublikowała swój pierwszy film. W nagraniu wyjaśnia:
Chciałabym wam wszystko opowiedzieć, o tym, co się wydarzyło, o tym, co się dzieje. Może o tym, co się wydarzy […] Chciałam się przywitać na TikToku, bo wrzucałam jakieś treści, ale nigdy tak tutaj do was nie gadałam. A teraz właśnie mam taki zamian, bo traktuję TikToka jako takiego naszego vloga. Powiem tu o rzeczach, o których nie mówiłam nigdy. Pokażemy wam nasze życie, jak to wszystko wygląda, jak spinamy te klocki codziennie. To mnie znam ten wie, że poruszę kontrowersyjne tematy […] I mam nadzieję, że będzie wam się podobało. Zapinajcie pasy, bo czasami będzie naprawdę grubo – zapowiedziała na nagraniu, gdzie pokazała także swojego małego synka.
Oprócz treści samego nagrania Karolina zadbała także o opis pod pierwszym TikTokiem. Zdradziła w nim, że wkrótce czeka ją przeprowadzka, a dodatkowo chciała przy tej okazji pokazać, kim naprawdę jest, bo niektórzy odbiorcy tej platformy mogą jej jeszcze nie znać. Taki zabieg sprawił, że jej pierwszy filmik stał się nie tylko zapowiedzią nowych tematów, ale też formą osobistego przedstawienia się szerszej publiczności.
Hejka! Nazywam się Karolina! Jestem mamą Franka i dziewczyną Matiego! Z moją fajną rodzinką mieszkamy w Warszawie, chociaż już niebawem pod Warszawą. Możecie mnie kojarzyć z TV, bo przez ostatnie 10 lat zrobiłam kilka fajnych programów. Uwielbiam dbać nie tylko o bliskich, ale też o siebie. O włosy, skórę, ciało! Kocham podróżować, jeść, trenować, śpiewać pod prysznicem. Wy mnie tu poznacie na pewno, ale ja chce też poznać Was! Coś czuje, że nie raz sobie podyskutujemy pod moimi TT. Ba nawet teraz! Dajcie mi znać co byście chcieli tu oglądać najbardziej? Co z naszego życia Was interesuje? Jakie tematy chcecie ze mną poruszyć? – napisała otwarcie.
Reakcje internautów pokazują, że decyzja o odejściu z telewizji nie musi oznaczać końca kariery, ale może być początkiem nowej. W komentarzach pod filmami Karolina Gilon jest chwalona za determinację i pomysłowość. Widzowie już nie mogą się doczekać kolejnych nagrań i nowego rozdziału w jej życiu zawodowym. Takie głosy stanowią dla niej nie tylko wsparcie, ale i dowód, że jej pozycja w show-biznesie nie została osłabiona.
W końcu jakaś fajna osoba na którą fajnie patrzeć; Fajnie ze tutaj tez jesteś; Czekamy na więcej treści; Czekam na niusy; Super Pani Karolino! Powodzenia i czekamy na kolejne vlogi – pisali internauci.
Historia Karoliny Gilon to przykład na to, że nawet najtrudniejsze chwile zawodowe można przekuć w coś pozytywnego. Utrata miejsca w Polsacie, choć bolesna, stała się dla niej impulsem do rozwoju i szukania nowych dróg dotarcia do ludzi. Dziś jako mama, influencerka i prowadząca własne projekty pokazuje, że siła i autentyczność są w stanie otworzyć każde drzwi – nawet wtedy, gdy inne zostają zatrzaśnięte. A czy Karolina powróci do telewizji? Czas pokaże.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Daria Ładocha padła ofiarą oszustów, teraz ostrzega fanów przed fałszywymi reklamami
Chcielibyście, aby Karolina Gilon wróciła do telewizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@karolinagilon7 Hejka! Nazywam sie Karolina ! Jestem mamą Franka.. I dziewczyną Matiego! 🙂 Z moją fajną rodzinką mieszkamy w Warszawie.. chociaż już niebawem pod Warszawą 🙂 możecie mnie kojarzyć z TV, bo przez ostatnie 10 lat zrobiłam kilka fajnych programów😎 uwielbiam dbać nie tylko o bliskich, ale też o siebie. O wlosy, skórę, ciało! Kocham podróżować! Jeść! Trenować! Śpiewać pod prysznicem. Wy mnie tu poznacie napewno, ale ja chce też poznać Was! Coś czuje, że nie raz sobie podyskutujemy pod moimi TT. Ba nawet teraz! Dajcie mi znać co byście chcieli tu oglądać najbardziej? Co z naszego życia Was interesuje? Jakie tematy chcecie ze mną poruszyć? Hmmm?
♬ dźwięk oryginalny – Karolina Gilon








Autor: SJ
news
Patrycja Markowska w wielkim finale trasy ‘Obłęd Tour 2025’ w Klubie Stodoła – poznaj szczegóły koncertu!
Patrycja Markowska wraca w wielkim stylu! Artystka, która od lat podbija serca fanów swoimi przebojami, kończy trasę promującą najnowszy album „Obłęd”, a finałowe show odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w warszawskim Klubie Stodoła. To będzie wyjątkowy koncert, pełen emocji, energii i muzycznych niespodzianek.
Nowy album „Obłęd” – nowa energia Patrycji Markowskiej
Album „Obłęd”, którego premiera odbyła się 9 maja 2025 roku, to muzyczna podróż łącząca żywe gitarowe brzmienie z nowoczesnymi klubowymi rytmami. Płyta została nagrana „na setkę”, czyli praktycznie na żywo, co nadaje jej autentyczności i wyjątkowego klimatu.
– „Czekałam na taką płytę, ale mogła powstać tylko w tym czasie, z tą dojrzałością, którą mam, kiedy niosło mnie wielkie uczucie i nowe inspiracje muzyczne” – mówi Patrycja Markowska.
Nowe utwory w połączeniu z największymi hitami artystki gwarantują niezapomniane doświadczenie muzyczne i prawdziwe spotkanie z Patrycją w klimatycznych klubach całej Polski.
„Obłęd Tour 2025” – trasa pełna hitów i emocji
Trasa koncertowa „Obłęd Tour 2025” już od miesięcy przyciąga tłumy fanów. Każdy koncert to połączenie energii, emocji i wyjątkowego kontaktu z publicznością. Podczas finału w Warszawie, fani będą mogli usłyszeć zarówno premierowe utwory, jak i największe przeboje, które od lat królują w radiu i na listach przebojów.
Ważne informacje dla uczestników koncertu
- Koncert odbędzie się 14 grudnia 2025 roku w Klubie Stodoła.
- Osoby poniżej 16 roku życia mogą uczestniczyć wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna prawnego.
- Osoby od 16 do 18 roku życia muszą posiadać pisemną zgodę rodzica lub opiekuna.
- Wszelkie pytania dotyczące wsparcia osób z problemami z poruszaniem się prosimy kierować na adres: kontakt@ticketclub.pl.
Nie przegap finału „Obłęd Tour 2025”!
Jeśli jesteś fanem Patrycji Markowskiej lub po prostu kochasz dobrą muzykę na żywo, finałowa odsłona „Obłęd Tour 2025” w Klubie Stodoła jest wydarzeniem, którego nie możesz przegapić. Bilety są już dostępne – zarezerwuj swoje miejsce i przeżyj niezapomniane muzyczne chwile razem z jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.
https://ticketclub.pl/koncerty/patrycja-markowska-klub-stodola-warszawa-3490

news
Sandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw
Choć jeszcze niedawno pokazywali się razem i deklarowali, że walczą o rodzinę, prawda wygląda zupełnie inaczej. Sandra Kubicka po raz drugi skierowała sprawę rozwodową do sądu, a za kulisami działo się znacznie więcej, niż widzieli fani. To historia pełna tajemnic, dramatów i nagłych zwrotów akcji, które stawiają pod znakiem zapytania cały medialny obraz ich związku. Dowiedz się więcej!
Małżeństwo Sandry Kubickiej i Barona od początku budziło ogromne emocje, głównie dlatego, że para zdecydowała się na ślub w absolutnej tajemnicy – nawet przed najbliższą rodziną. Ich związek wydawał się historią jak z filmu: miłość, błyskawiczne decyzje, wspólne projekty i w końcu narodziny długo wyczekiwanego synka, Leonarda. Z perspektywy mediów społecznościowych wyglądało to jak idealny obraz rodzinnego życia.
Na Instagramie Sandra Kubicka pokazywała codzienność młodej mamy, przeprowadzkę do nowego domu i momenty pełne czułości. Baron w tym czasie pojawiał się w „The Voice of Poland”, a wizerunek szczęśliwego, spełnionego taty utrwalał się w oczach widzów. Nic nie wskazywało na to, że ich małżeństwo już wtedy zaczynało się rozpadać.
Pierwsze niepokojące doniesienia o kryzysie pojawiły się szybko, a później wyszło na jaw, że para była o krok od rozwodu. Co więcej – rozprawa była już niemal ustalona, lecz ostatecznie została odwołana. Wtedy wydawało się, że Kubicka i Baron dali sobie drugą szansę i chcą naprawić to, co między nimi pękło.
Para znów zaczęła pojawiać się razem publicznie, a widać było, że zależy im na stworzeniu poczucia stabilności dla małego Leonarda. Pojawiły się nawet plotki, że myślą o kolejnym dziecku. Wydawało się, że kryzys został zażegnany, a małżeństwo wreszcie znalazło względny spokój. Nic bardziej mylnego.
We wrześniu Sandra Kubicka poinformowała jednak o poronieniu. Wiadomość była dla niej ogromnym ciosem, a jedyną ostoją okazała się rodzina. To zdarzenie miało wpływ na wszystko – na emocje, relację i decyzje podejmowane przez małżonków. Po tej tragedii wielu liczyło, że para jeszcze mocniej się do siebie zbliży.
POLECAMY: Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Kolejny rozwód na horyzoncie. Jak zakończy się tym razem?
Jak ustalił Pudelek, do sądu wpłynął kolejny pozew rozwodowy, z datą 28 listopada 2025 roku. Z informacji wynika, że to właśnie Sandra Kubicka po raz kolejny zainicjowała sprawę. To oznacza, że poprzednie próby ratowania małżeństwa okazały się nieskuteczne.
Powódką jest pani Sandra Kubicka. Pozew wpłynął 28.11.2025 roku i nie ma jeszcze wyznaczonego terminu rozprawy – informuje tabloid.
Co ciekawe, na początku listopada para pojawiła się razem na jednym z eventów – uśmiechnięci, spokojni, jakby wszystko wróciło do normy. Ta publiczna gra pozorów wygląda dziś jak misternie utrzymywana zasłona dymna. W świetle najnowszych informacji jasne jest, że ich relacja przechodziła wtedy kolejne załamanie.
Kulisy drugiego pozwu rozwodowego pozostają tajemnicą, ale fakt, że przez rok małżeństwo próbowało się odbudować, sugeruje, że problemy były poważne i narastające. To, czy tym razem Kubicka i Baron jeszcze spróbują walczyć o swoją rodzinę, czy jednak ostatecznie pójdą osobnymi drogami, pozostaje ogromnym znakiem zapytania.
Jedno jest pewne: historia tej pary pokazuje, jak dramatycznie różnić się może życie prywatne od tego, co obserwują internauci. Za pozorną sielanką kryły się emocje, konflikty i decyzje, o których dopiero teraz zaczyna być głośno. Teraz pozostaje czekać, czy sąd potwierdzi definitywny koniec małżeństwa, które od początku żyło w światłach reflektorów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Jesteście zaskoczeni takim obrotem spraw? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Viki Gabor źle wspomina udział w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Tak produkcja traktowała uczestników
Po trzech latach milczenia Viki Gabor w końcu zdecydowała się powiedzieć wszystko. Jej słowa są pełne bólu i zaskakującej szczerości, pokazując mroczną stronę programu, który miliony widzów kojarzą wyłącznie z zabawą i blichtrem. Poznaj kulisy programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”!
Udział Viki Gabor w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” był szeroko komentowany, bo nastolatka nie tylko zachwycała wokalnie, ale też udowodniła, że potrafi wcielić się w największe ikony światowej sceny. Jednak dopiero dziś artystka ujawnia, ile kosztowało ją to psychicznie i fizycznie. Jej szczere wyznanie obnaża brutalną stronę produkcji, której publiczność nigdy nie widzi. Zamiast błysku fleszy i braw – stres, łzy, presja i ból, o których milczała latami.
W rozmowie u Żurnalisty Viki Gabor przyznała, że tempo pracy narzucone uczestnikom było skrajnie nieludzkie. Mimo młodego wieku i ogromnego talentu musiała zmierzyć się z warunkami, które dorosłym artystom sprawiałyby gigantyczny problem. Jak zdradziła, nagrywanie jednego odcinka kończyło się zaledwie chwilę przed rozpoczęciem przygotowań do kolejnego. Mówiąc wprost: na transformację i naukę nowego repertuaru miała tylko… dwa dni.
To właśnie te dwa dni stały się symbolem presji, której młoda gwiazda doświadczała na każdym kroku. Sama przyznała:
My nagrywaliśmy odcinek, dostawaliśmy artystów do których trzeba było się przygotować i my na przygotowanie do następnego odcinka mieliśmy 2 dni – ujawniła Viki Gabor.
Dla widza brzmi to jak ciekawostka, ale dla niej był to przepis na ciągłe napięcie i wyczerpanie. W końcu opanowanie cudzej barwy głosu, choreografii i tekstu w tak krótkim czasie graniczy z niemożliwością.
POLECAMY: Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Viki Gabor źle wspomina udział w “TTBZ”
Viki Gabor nie ukrywa, że największą trudnością była konieczność perfekcyjnego odwzorowania ikon sceny muzycznej. Przyznała wprost, że z tak krótkim czasem mogła robić jedynie tyle, ile fizycznie dała radę.
I co ja mogę zrobić w dwa dni? Sam fakt, że trzeba się nauczyć tekstu, sama barwa wokalisty, trzeba to jakoś ogarnąć, to jest mega ciężki program szczerze – dodała w tej samej rozmowie.
Jej młody wiek sprawiał, że presja odbijała się na niej jeszcze silniej niż na starszych uczestnikach. Widzowie zachwycali się jej występami jako Rihanna, The Weeknd, Whitney Houston czy Billie Eilish, ale dziś wiadomo, że każdy z nich okupiony był czymś znacznie poważniejszym. To nie był tylko stres i brak czasu – zaczęły pojawiać się również skutki fizyczne. Ujawnione przez nią kulisy nakładania masek i charakteryzacji pokazują, że dla uczestników program oznaczał także realny ból.
Nastolatka opowiedziała, że jej twarz przez wiele tygodni pozostawała spuchnięta. Proces nakładania silikonowych masek i elementów charakteryzacji był nie tylko długi, ale przede wszystkim bolesny.
Samo to przyklejanie tych masek i tak dalej. Ja chodziłam z napuchniętą twarzą przez parę miesięcy, bo to bolało – wyznała.
W innym fragmencie rozmowy Viki Gabor przyznała, że gdyby wcześniej wiedziała, jak naprawdę wygląda produkcja od kulis, nigdy nie wyraziłaby zgody na udział. To zdanie jest jednym z najmocniejszych w całym wywiadzie:
Jakbym wiedziała jak to wygląda od środka to pewnie bym nie wzięła udziału w tym programie – podsumowała.
Choć wspomnienia Viki Gabor są dziś pełne bólu i żalu, nie zmienia to faktu, że jej występy w programie zapisały się w pamięci widzów jako jedne z najbardziej dopracowanych i efektownych. Mimo młodego wieku udźwignęła zadania, które porażały trudnością. Publiczność była zachwycona, a ona sama, jak dziś przyznaje – wewnętrznie walczyła o przetrwanie kolejnych odcinków.
Transformacje, które wykonywała, wymagały od niej perfekcji na każdym poziomie. Jednocześnie młoda gwiazda musiała mierzyć się z dorosłymi uczestnikami i profesjonalistami, którzy mieli za sobą lata doświadczeń. To wszystko sprawiło, że choć program przyniósł jej popularność i czwarte miejsce w finale, za kulisami odcisnął swoje piętno na jej zdrowiu i psychice.
Dziś, gdy emocje opadły, Viki Gabor zdecydowała się opowiedzieć prawdę, której wcześniej nie miała odwagi ujawnić. Jej wyznanie zmienia sposób, w jaki wiele osób patrzy na „Twoją Twarz Brzmi Znajomo”, bo pokazuje, jak daleki od beztroskiej zabawy potrafi być ten program. Za każdym występem widzowie widzieli uśmiech i talent, a za kulisami skrywała się walka, zmęczenie i cierpienie, o których nikt nie miał pojęcia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Jak wspominacie udział Viki Gabor w “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!
@maxx.rydz Źródło: Żurnalista
♬ Behind Every Decision – Yehezkel Raz




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Mama zmarłego Nikodema Mareckiego odsłania kulisy jego ostatnich chwil. Te słowa łamią serca
Tragedia, o której mówi dziś cały kraj, wciąż odbiera głos nawet tym, którzy znali go tylko z ekranu. 11-letni Nikodem Marecki, młody aktor o niezwykłym talencie, odszedł nagle, pozostawiając po sobie pustkę, której nie sposób wypełnić. Jego ostatnie słowa mama wyznała dopiero teraz. Dowiedz się więcej już teraz!
Śmierć Nikodema Mareckiego spadła na środowisko filmowe jak uderzenie pioruna. Chłopiec, który zaledwie rozpoczynał swoją drogę w świecie kina, był przez reżyserów i aktorów określany jednym mianem – „naturalny talent”. Miał w sobie rzadką dziecięcą lekkość, która na planie zamieniała się w pełną dojrzałości koncentrację. Nikt nie przypuszczał, że zaledwie kilka lat po debiucie jego nazwisko będzie wspominane w tak tragicznych okolicznościach.
Rodzina chłopca jako pierwsza przekazała dramatyczną wiadomość. W krótkim, pełnym bólu komunikacie rodzice ujawnili datę jego śmierci, pisząc:
Z głębokim smutkiem i żalem zawiadamiamy, że 27 października 2025 r. zmarł, przeżywszy lat 11, najukochańszy syn, brat, wnuczek Nikodem Marecki – napisali.
Ten suchy zapis faktu nie był jednak w stanie oddać rozmiaru tragedii, jaka dotknęła ich dom.
Nikodem Marecki zdobył rozpoznawalność dzięki roli w filmie „Biała odwaga”, gdzie jego kreacja natychmiast zwróciła uwagę nie tylko widzów, ale i samej ekipy filmowej. Wyróżniał się dojrzałością emocjonalną, jaką rzadko spotyka się u dzieci. Z czasem pojawiał się też w produkcjach takich jak „Zołza”, a niedawno wcielał się w jedną z kluczowych ról dziecięcych w serialu „Szpital św. Anny”.
To właśnie produkcja serialu wydała jedno z najbardziej poruszających oświadczeń, pisząc:
Z niedowierzaniem i ogromnym bólem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci Nikodema Mareckiego. Zawsze radosny, uśmiechnięty, bardzo zdolny, iskierka dobrej energii na planie. Wspaniale wcielił się w rolę Igora Hajduka w serialu “Szpital św. Anny”. Będzie nam go bardzo brakowało. Składamy wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Nikodema. Łączymy się w niewyobrażalnym bólu – czytamy.
W tych słowach pobrzmiewa nie tylko smutek, ale też poczucie niesprawiedliwości, które towarzyszy stracie kogoś tak młodego.
POLECAMY: Katarzyna Cichopek jako bombka choinkowa? Nie uwierzycie, jak wypadł Krzysztof Ibisz [FOTO]
Mama Nikodema ujawnia jego ostatnie słowa
Wydawało się, że jego pogrzeb zgromadzi środowisko aktorskie i cały medialny świat, który przecież tak mocno śledził jego rozwój. Tymczasem rzeczywistość okazała się inna. Uroczystość odbyła się w kameralnej atmosferze rodzinnej miejscowości Niedźwiedź. Bez fleszy, bez celebrytów, bez kamer – tylko ludzie, którzy naprawdę go kochali i znali od dziecka. Ta skromność sprawiła, że pożegnanie miało jeszcze bardziej przejmujący charakter.
Kilka dni po ceremonii ciszę wokół tragedii przerwała mama Nikodema – pani Iwona. Choć nadal pogrążona w bólu, zdecydowała się porozmawiać z dziennikarzami „Super Expressu”, by opowiedzieć o synu tak, jak ona go zapamiętała. Podkreśliła jego ogromną empatię, mówiąc:
Był bardzo, bardzo empatycznym dzieckiem, zawsze najpierw widział drugiego człowieka. Nawet w liście do św. Mikołaja poprosił o zdrowie dla rodziny – mówiła.
Kobieta wyznała również, że to właśnie wiara daje jej siłę, aby przetrwać stratę:
Jesteśmy wierzący. Wiem, że jemu jest tam dobrze, jestem spokojna o syna – dodała.
Najbardziej wstrząsające okazało się jednak to, co chłopiec powiedział tuż przed zabiegiem w szpitalu. Pani Iwona ze łzami opowiedziała:
Ostatnie słowa mój syn powiedział do pani anestezjolog w szpitalu: „Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli” – wspomniała.
Choć los przerwał jego drogę brutalnie i zbyt wcześnie, Nikodem Marecki pozostawił po sobie wyjątkowy ślad. Role, które odegrał, będą teraz niesione przez widzów z zupełnie innymi emocjami. Jego ekranowa obecność stanie się symbolem dziecięcej pasji, talentu i marzeń, które mimo krótkiego życia udało mu się pokazać światu.
A przede wszystkim, pozostanie w pamięci jako chłopiec, który jak mówią jego bliscy – zawsze widział dobro w drugim człowieku. I nawet w swoich ostatnich chwilach chciał jedynie uspokoić innych, mówiąc, że „nic go już nie boli”. To zdanie wybrzmiewa dziś w Polsce jak najboleśniejszy, ale i najpiękniejszy testament jego wrażliwości.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Polska wypadnie na Eurowizji Junior? W sieci pojawiły się zdjęcia z prób Marianny Kłos [FOTO]
Widzieliście młodego Nikodema w jakiejś produkcji filmowej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz2 dni temuFilip Chajzer uderza w dentystę, a ten demaskuje kulisy współpracy. Padły poważne oskarżenia
-
showbiz4 dni temuTyle pieniędzy zarobił Tomasz Karolak za udział w “Tańcu z Gwiazdami”. Dużo czy mało?
-
news3 dni temuPaulina Smaszcz pokazała swojego partnera? To zdjęcie wywołało burzę [FOTO]
-
showbiz4 dni temuPaulina Krupińska-Karpiel z nową fuchą w TVN. Wiemy, z kim walczyła o posadę w „Mam talent”
-
news5 godzin temuSandra Kubicka złożyła kolejny pozew rozwodowy. Kulisy małżeństwa z Baronem wychodzą na jaw
-
showbiz4 dni temuTYLKO U NAS: Kto poprowadzi Sylwester z Dwójką? Jedno nazwisko naprawdę szokuje
-
showbiz3 dni temuViki Gabor wreszcie mówi prawdę o Roxie Węgiel. Tak szczera nie była nigdy wcześniej
-
news2 dni temuKarolina Gilon liczyła na „Mam Talent”, ale TVN wybrał inaczej. Teraz ujawniła kulisy porażki

Dodaj komentarz