showbiz
TYLKO U NAS: Poznaj skład uczestników programu „Orzeł czy reszka?”: Krzysztof Rutkowski i Sylwia Bomba to dopiero początek
Po kilku latach przerwy na antenę TTV wraca jeden z najbardziej ekscytujących i pełnych zwrotów akcji programów reality – „Orzeł czy reszka?”. Format, który zdobył lojalnych fanów dzięki swoim unikalnym zasadom i barwnym uczestnikom, powraca w nowej odsłonie z zupełnie odmienionym składem. Tym razem oprócz znanych twarzy telewizyjnych widzowie zobaczą także popularnych influencerów, co gwarantuje jeszcze większą dawkę emocji i nieoczekiwanych momentów. Nasz portal PrzeAmbitni.pl jako pierwszy ujawnia nazwiska!
„Orzeł czy reszka?” to program, który już w latach 2018 i 2019 podbił serca widzów TTV, łącząc w sobie elementy rywalizacji, przygody i spontaniczności. W każdej edycji widzowie mogli śledzić, jak dwójka uczestników rzuca się w wir rywalizacji, gdzie los decyduje o tym, kto przez dwa dni będzie korzystał z luksusu, a kto zmuszony będzie przeżyć jedynie za 100 dolarów. Ten kontrast tworzył ogromne napięcie i pokazywał nieznane oblicza znanych osób, wystawiając ich na prawdziwą próbę charakteru.
Kluczem do całego show jest rzut monetą – to właśnie ten prosty element decyduje o tym, kto dostaje złotą kartę z pełnym budżetem i pełną swobodą, a kto musi wykazać się sprytem, kreatywnością i wytrzymałością, aby przetrwać dwa dni w trudnych warunkach budżetowej podróży. Nierówność szans powoduje, że każda odsłona programu jest pełna zaskakujących zwrotów akcji i często brutalnych dla uczestników sytuacji. Ta dynamika była jednym z głównych powodów, dla których format zyskał rzesze fanów.
Po latach przerwy „Orzeł czy reszka?” wraca na antenę w zupełnie nowej odsłonie, a nasz portal PrzeAmbitni.pl jako pierwszy ujawnił tę wiadomość. Produkcję nowego sezonu prowadzi firma Django Media – znana z realizacji takich hitów jak „Anatomia piękna” dla TVN7 czy nadchodzącego „Babskiego biznesu” dla TVN Style. Obecnie trwają zdjęcia, które odbywają się zarówno w krajach europejskich, jak i poza ich granicami, co zapowiada jeszcze bardziej spektakularne lokacje i wiele niespodzianek.
Nowy sezon to także powiew świeżości w doborze uczestników. Po raz pierwszy oprócz gwiazd znanych z anteny TTV pojawią się również internetowe gwiazdy – influencerzy i twórcy social mediowi, którzy zdobyli szeroką popularność wśród młodszej widowni. Ta mieszanka ma na celu nie tylko podkręcenie emocji, ale również przyciągnięcie nowych odbiorców, którzy cenią sobie nowoczesne i dynamiczne show, łączące celebryckie życie z realiami mediów społecznościowych.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek-Majdan kusi fanów GORĄCYMI zdjęciami w bikini! Tak spędziła gorący weekend
TYLKO U NAS: Ujawniamy pierwszych uczestników!
Wśród pierwszych potwierdzonych uczestników nowej edycji „Orzeł czy reszka?” znalazły się postacie doskonale znane widzom TTV oraz szerszej publiczności. Sylwia Bomba, rozpoznawalna dzięki programowi „Gogglebox. Przed telewizorem”, wystąpi u boku swojego życiowego partnera, Grzegorza Collinsa, co zapowiada interesującą dynamikę w rywalizacji. Pojawi się również małżeństwo Julii i Roberta Pawłowskich, pary, którą fani mogli poznać między innymi z popularnego „Zakupu w ciemno” oraz trzeciej edycji „Nasi w mundurach”.
Do ekipy dołącza także Mateusz „Tarzan” Leśniak, znany z udziału w programie „Królowa życia” jako partner głównej bohaterki Anny Renusz. Tym razem jednak pojawi się w zupełnie nowym duecie – u boku influencera Mateusza Krzyżanowskiego, znanego szerzej jako Mini Majk. Mateusz Krzyżanowski zdobył popularność dzięki występom w walkach Fame MMA i swojej aktywności w mediach społecznościowych. Ta nietypowa para z pewnością wprowadzi do programu dodatkową dawkę emocji i nieprzewidywalnych sytuacji.
Co więcej, w nowej odsłonie nie zabraknie zaskoczeń – w programie pojawi się również słynny detektyw Krzysztof Rutkowski wraz z partnerką Mają Rutkowski. To spora niespodzianka dla fanów TTV, którzy przez lata kojarzyli ich z zupełnie innych przedsięwzięć. Na ekran powrócą też dawne gwiazdy związane z innymi hitami TTV – między innymi Jacek Wójcik i Edyta Nowak, którzy zdobyli popularność dzięki programowi „Królowe życia”. W przeszłości tworzyli zgraną trójkę z główną bohaterką show, Dagmarą Kaźmierską i przez pewien czas łączyła ich bliska przyjaźń. Jednak z czasem ich relacje uległy zmianie, a obecnie Jacek i Edyta utrzymują kontakt jedynie między sobą, bez udziału Dagmary. Mimo to ich powrót do nowej odsłony „Orzeł czy reszka?” z pewnością przyciągnie uwagę widzów, którzy pamiętają ich wcześniejsze wspólne występy.
Premiera nowego sezonu zaplanowana jest na nadchodzącą jesień i będzie emitowana na antenie TTV. Stacja jednocześnie przygotowuje się do pokazania kolejnych odcinków popularnych formatów, takich jak „Gogglebox. Przed telewizorem”, „Damy i wieśniaczki”, „Zakup w ciemno” czy „Żony Podlasia”. Wśród jesiennych nowości znajdzie się także reaktywacja kultowego teleturnieju „Idź na całość”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Magda Gessler DRŻY o środki na biznes! NOWE FAKTY w sprawie kasy z KPO
Będziecie oglądać nowy sezon “Orzeł czy reszka” w TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku.





Autor: Szymon Jedynak
news
Dorota Gardias ODCHODZI z TVN? Jest jasny komunikat
Dorota Gardias opublikowała w sieci osobisty wpis, w którym podsumowała 20 lat pracy w telewizji. Internauci błyskawicznie zaczęli zastanawiać się, czy gwiazda właśnie szykuje się do wielkiej zawodowej zmiany. Dowiedz się więcej!
Dorota Gardias od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych prezenterek telewizyjnych w Polsce. Widzowie kojarzą ją przede wszystkim z prognozą pogody, ale przez dwie dekady zdążyła udowodnić, że doskonale odnajduje się także w wielu innych projektach i formatach rozrywkowych, w tym: “Tańcu z Gwiazdami’, “Azji Express” czy “Mask Singer”.
Karierę rozpoczęła od pracy związanej z meteorologią i prezentowaniem prognoz pogody. Z czasem jej naturalność przed kamerą, profesjonalizm i łatwość nawiązywania kontaktu z widzami sprawiły, że stała się jedną z najbardziej lubianych twarzy telewizji.
Na przestrzeni lat Dorota Gardias angażowała się nie tylko w codzienną pracę na antenie. Brała udział w licznych projektach specjalnych, kampaniach reklamowych, a także programach rozrywkowych, dzięki czemu zbudowała silną pozycję w polskim show-biznesie.
POLECAMY: Skolim ma OBROŃCĘ? Donatan dodał oliwy do ognia
Dorota Gardias ŻEGNA SIĘ z TVN? Wszystko wyjaśniła
W poniedziałek prezenterka postanowiła uczcić wyjątkowy jubileusz. W mediach społecznościowych opublikowała obszerny wpis, w którym podsumowała swoje 20 lat pracy związanej z telewizją i wspomniała najważniejsze momenty zawodowej drogi.
„Jubileusz, 20 lat. Kiedy to minęło? Patrzę wstecz i czuję przede wszystkim ogromną wdzięczność. Za ludzi, których spotkałam na swojej drodze. Za przyjaźnie, za wsparcie, za dobre słowo i za to, że każdego dnia mogłam robić to, co naprawdę kocham” — zaczęła.
W dalszej części wpisu gwiazda wróciła wspomnieniami do licznych projektów, w których miała okazję uczestniczyć. Nie ukrywała, że były to lata pełne emocji, wyzwań i wydarzeń, które na zawsze pozostaną w jej pamięci.
„To były lata pełne niezwykłych przygód. Setki kilometrów w trasie, niezapomniane wyjazdy, wschody słońca, wielkie emocje i wyzwania, które nieraz wydawały się niemożliwe do zrealizowania. “Taniec z gwiazdami”, “Mask Singer”, “Azja Express” i wiele innych projektów, które na zawsze zostaną w moim sercu.”
Prezenterka podkreśliła również, że największą wartością były dla niej relacje z ludźmi, których spotkała na swojej zawodowej drodze. To właśnie współpracownicy i przyjaciele mieli sprawić, że przez lata czuła się w pracy jak w domu.
„Ale największą wartością tej drogi byli i są ludzie. To dzięki Wam przez te wszystkie lata czułam się nie jak w pracy, ale jak w rodzinie. I za to jestem najbardziej wdzięczna.”
Nie zabrakło także podziękowań skierowanych do zespołów i redakcji, z którymi współpracowała. Dorota Gardias wymieniła między innymi TVN24, Dzień Dobry TVN oraz TVN Meteo, dziękując za zaufanie i możliwość realizowania kolejnych zawodowych marzeń.
„Dziękuję wszystkim redakcjom, z którymi miałam zaszczyt współpracować i współpracuje — TVN24, Dzień Dobry TVN, TVN Meteo oraz całej rodzinie TVN. Dziękuję za zaufanie, za wspólne marzenia i za odwagę, by ciągle sięgać po więcej.”
Największe poruszenie wywołało jednak zakończenie wpisu. Gwiazda przyznała, że nie wie jeszcze, co przyniesie przyszłość, ale ma ogromny apetyt na kolejne wyzwania. Te słowa sprawiły, że wielu internautów zaczęło podejrzewać, iż może szykować się do odejścia ze stacji.
„A co przede mną? Nie wiem. Ale wiem jedno — mam ogromny apetyt na kolejne przygody, nowe wyzwania i następne historie, które będziemy tworzyć razem. Bo jeśli te 20 lat nauczyło mnie jednej rzeczy, to tego, że najpiękniejsze dopiero może nadejść. Dziękuję z całego serca.”
Pod postem błyskawicznie pojawiły się dziesiątki komentarzy od zaniepokojonych fanów. Widzowie zaczęli dopytywać, czy jubileuszowy wpis jest jedynie wspomnieniem, czy może zapowiedzią zakończenia wieloletniej współpracy z TVN.
“Mam nadzieję, że to żart”; “Dorota nie zostawiaj nas”, “Jesteś najlepsza”, “Powodzenia w kolejnych projektach” – pisali fani.
Na szczęście sama Dorota Gardias szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. W odpowiedzi na pytania internautów uspokoiła swoich obserwatorów i jasno dała do zrozumienia, że nie planuje żadnej rewolucji. Krótki komentarz wystarczył, by zakończyć falę spekulacji.
„Nigdzie się nie wybieram” – napisała prezenterka. Wszystko wskazuje więc na to, że po 20 latach pracy gwiazda nie zamierza zwalniać tempa, a przed nią wciąż kolejne telewizyjne wyzwania i nowe projekty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach
Lubicie oglądać Dorotę Gardias w TVN i TVN24? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Skolim ma OBROŃCĘ? Donatan dodał oliwy do ognia
Burza wokół „ustawy dla artystów” wciąż nie cichnie. Po głośnej wypowiedzi Skolima głos zabrało już wiele znanych osób, a teraz do dyskusji dołączył również Donatan. Producent postawił jednak na ironię i w swoim stylu wyśmiał cały spór. Co dokładnie powiedział? Dowiedz się więcej!
Temat wsparcia socjalnego dla artystów w ostatnich dniach zdominował media społecznościowe, portale internetowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich koncertów postanowił odnieść się do pomysłu współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozprzestrzeniło się w sieci i wywołało falę skrajnych reakcji.
Słowa wokalisty natychmiast podzieliły internautów. Część osób uznała, że publiczne środki powinny trafiać przede wszystkim na inne cele społeczne, inni natomiast zwracali uwagę, że cała grupa zawodowa została niesprawiedliwie oceniona, a sposób prowadzenia dyskusji przekroczył granice rzeczowej debaty.
Największe emocje wzbudziła nie tylko sama treść wypowiedzi, ale również język, jakim posłużył się artysta. Podczas wystąpienia Skolim nie gryzł się w język i w ostrych słowach skomentował projekt dotyczący zabezpieczenia socjalnego twórców.
“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.
W krótkim czasie temat wyszedł daleko poza środowisko muzyczne i stał się przedmiotem szerokiej publicznej dyskusji. Głos zaczęli zabierać przedstawiciele różnych zawodów artystycznych, podkreślając, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej niż osoby występujące na największych scenach czy regularnie goszczące na okładkach kolorowych magazynów.
Jedną z pierwszych osób, które odpowiedziały na słowa Skolima, była Ania Rusowicz. Wokalistka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, jak wiele profesji zalicza się do zawodów artystycznych i jak różnorodne są realia ich pracy.
“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.
Do dyskusji włączył się również Krzysztof Skiba, który zwrócił uwagę na sytuację wielu osób pracujących w kulturze. Lider zespołu Big Cyc przypomniał, że tylko niewielki procent artystów osiąga wysokie dochody, podczas gdy ogromna część środowiska przez lata funkcjonuje na niestabilnych umowach i nie może liczyć na finansowe bezpieczeństwo.
“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.
POLECAMY: Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach
Skolim ma swojego obrońcę? Donatan zabrał głos
Teraz do medialnej burzy dołączył także Donatan (właściwie Witold Marek Czamara), producent muzyczny, inżynier dźwięku i twórca hitu „My, Słowianie”, z którym wspólnie z Cleo reprezentował Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w 2014 roku. Muzyk postanowił skomentować całą sytuację w charakterystyczny dla siebie sposób.
Na swoim Instagramie Donatan opublikował nagranie, na którym zaprezentował własny samochód oraz… auto Skolima. Materiał od początku utrzymany był w żartobliwym tonie i stanowił wyraźną satyrę na toczącą się w mediach debatę o finansowym wsparciu dla twórców. Już na początku filmiku padły słowa, które błyskawicznie obiegły internet.
“W opinii publicznej popularna jest rozmowa, czy artyści powinni dostawać dopłaty. Otóż tak. Powinni dostawać dopłaty i to jak najwyższe” – wyznał.
Producent poszedł jednak o krok dalej i z dużą dawką ironii przedstawił swoją „propozycję” systemu wsparcia dla środowiska artystycznego. W żartobliwy sposób przekonywał, że nawet codzienne podróże samochodem są dla twórców źródłem inspiracji, a więc również powinny być finansowane z publicznych pieniędzy.
“Moi drodzy, samochód jest moim źródłem inspiracji, natchnienia artystycznego. Oprócz dopłat wnioskuję też o kilometrówki, ponieważ w tych kilometrach podróży powstają moje myśli, artystyczne wynurzenia i wszystko to, co piękne. Podatnik powinien sponsorować artystów. Absolutnie się z tym zgadzam” – wyznał.
Na tym jednak nie zakończył swojego satyrycznego wywodu. Donatan dodał jeszcze jeden kąśliwy komentarz, który internauci błyskawicznie podchwycili i zaczęli masowo udostępniać w mediach społecznościowych.
“A poza tym ten samochód ma już 2 lata. Jak myślicie, jakie natchnienie człowiek może mieć w takim starym samochodzie? Zastanówcie się. Płaćcie i wspierajcie artystów” – dodał.
Wygląda na to, że dyskusja wokół „ustawy dla artystów” jeszcze długo nie ucichnie. Po ostrych słowach Skolima i reakcjach takich osób jak Ania Rusowicz, Patrycja Markowska, Michał Bajor, Krzysztof Skiba czy teraz Donatan, temat wyszedł daleko poza branżę muzyczną i stał się jedną z najgłośniejszych debat ostatnich tygodni. Jedno jest pewne – emocji wokół tego projektu w najbliższym czasie z pewnością nie zabraknie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni
Co uważacie o kontrowersyjnych słowach Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Sebastian Fabijański przerwał milczenie. Ujawnił TO po wielu latach
Jeszcze niedawno wielu było przekonanych, że Sebastian Fabijański żyje w luksusie i nie może narzekać na brak pieniędzy. Tymczasem aktor ujawnił kulisy swojego życia, które dla wielu mogą okazać się ogromnym zaskoczeniem. W szczerym wywiadzie opowiedział o trudnych chwilach, finansowych problemach i wsparciu, bez którego być może nie poradziłby sobie z kryzysem. Dowiedz się więcej!
Sebastian Fabijański od lat uchodzi za jednego z najbardziej charakterystycznych aktorów młodego pokolenia. Na swoim koncie ma wiele głośnych ról filmowych, a jego kreacje w produkcjach takich jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”, „Miasto 44”, „Legiony” czy „Grzechy sąsiadów” przyniosły mu uznanie zarówno widzów, jak i krytyków. Mało kto przypuszczał jednak, że za sukcesem zawodowym kryły się poważne problemy prywatne.
Przez lata wokół aktora narosło wiele stereotypów. Część osób była przekonana, że udział w wysokobudżetowych produkcjach i medialna rozpoznawalność automatycznie oznaczają finansową stabilizację. Sam Sebastian Fabijański przyznaje jednak, że rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a jego sytuacja była znacznie trudniejsza, niż mogło się wydawać.
Dopiero niedawno gwiazdor spełnił jedno ze swoich największych marzeń i kupił własne mieszkanie. Zanim jednak do tego doszło, przez wiele lat wynajmował lokale w Warszawie, a koszty życia często go przerastały. W pewnym momencie znalazł się w tak trudnej sytuacji, że musiał zwrócić się o pomoc do najbliższej osoby.
POLECAMY: Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni
Tego o Sebastianie Fabijańskim nikt nie wiedział
Z okazji swoich 39. urodzin aktor udzielił szczerego wywiadu, w którym wrócił do najtrudniejszych momentów swojego życia. Nie ukrywał, że za medialnym obrazem kryło się wiele wydarzeń, o których opinia publiczna nie miała pojęcia.
„Po wielu wydarzeniach, które miały miejsce w tak zwanym międzyczasie, o których nie wiedzieli ludzie… Mieli jakiś obraz tego, co się dzieje, i że ja żyję, cały czas śpię na pieniądzach. Było kompletnie inaczej. Musiałem pożyczać na wynajem mieszkania pieniądze od matki. W pewnym momencie, więc całe szczęście, że żyję. Mogłem przez chwilę skorzystać z jej pomocy w tym zakresie. Więc, żeby powiedzieć delikatnie, było bardzo niekolorowo” – wyznał w rozmowie z “Faktem”.
Słowa aktora odbiły się szerokim echem, ponieważ pokazują zupełnie inne oblicze życia znanych osób. Wielu fanów nie zdawało sobie sprawy, że człowiek regularnie pojawiający się na ekranie telewizora i w kinowych hitach może zmagać się z problemami finansowymi, które dotykają tysiące zwykłych Polaków.
Nie jest tajemnicą, że ogromnym wsparciem dla Sebastiana Fabijańskiego od zawsze była jego mama. To właśnie ona wyciągnęła do niego pomocną dłoń w najtrudniejszym momencie i pozwoliła mu przetrwać okres życiowego kryzysu. Aktor nie ukrywa wdzięczności za okazaną pomoc i podkreśla, że bez rodzinnego wsparcia wiele spraw mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej.
To nie pierwszy raz, kiedy Sebastian Fabijański decyduje się na tak osobiste wyznania. W ostatnich miesiącach otwarcie opowiadał również o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym. W jednym z podcastów wspominał, że spędził aż 10 tygodni w szpitalu psychiatrycznym, gdzie mierzył się z własnymi demonami.
Aktor od dawna angażuje się w działania mające zwiększać świadomość społeczną na temat depresji i zaburzeń lękowych. Wielokrotnie podkreślał, że rozmowa o zdrowiu psychicznym jest niezwykle ważna, a proszenie o pomoc nie powinno być powodem do wstydu. Sam stał się przykładem, że nawet osoby odnoszące sukcesy mogą przechodzić bardzo trudne chwile.
Historia Sebastiana Fabijańskiego pokazuje, że świat show-biznesu często bywa jedynie iluzją. Za blaskiem fleszy i popularnością nierzadko kryją się samotność, problemy finansowe oraz walka o zachowanie równowagi psychicznej. Aktor postanowił opowiedzieć o tym publicznie, przełamując stereotyp, że znane nazwiska nie mają powodów do zmartwień.
Dziś Sebastian Fabijański wydaje się patrzeć w przyszłość z większym spokojem i nadzieją. Ma własne mieszkanie, rozwija karierę aktorską i nie boi się mówić o swoich doświadczeniach. Jego szczere wyznanie może być dla wielu osób ważnym sygnałem, że nawet po najtrudniejszych życiowych zakrętach można odnaleźć drogę do nowego początku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć
Polubiliście Sebastiana Fabijańskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
moda
Tak Roxie Węgiel ubrała się na chrześcijański festiwal. Internauci podzieleni
Choć wielu fanów przez lata interpretowało ten utwór jako piosenkę o miłości, sama artystka właśnie rozwiała wszelkie wątpliwości. Słowa, które padły ze sceny podczas Polsat Hit Festiwal, zaskoczyły nawet jej najwierniejszych sympatyków. To jednak dopiero początek tej historii. Dowiedz się więcej!
Roksana Węgiel od dawna udowadnia, że nie zamierza podporządkowywać się obowiązującym trendom i oczekiwaniom. Młoda wokalistka wielokrotnie podkreślała, że w jej życiu ogromne znaczenie mają wiara, duchowość i wartości, które wyniosła z domu. Choć temat religii w show-biznesie wciąż budzi wiele emocji, artystka nie ukrywa swoich przekonań.
Podczas tegorocznego Polsat Hit Festiwal jednym z najbardziej komentowanych momentów był właśnie występ Roksany Węgiel. Wokalistka wykonała swój utwór „Błękit”, jednak zanim wybrzmiały pierwsze dźwięki, zwróciła się bezpośrednio do publiczności. Jej słowa wywołały spore poruszenie zarówno wśród widzów zgromadzonych w Operze Leśnej, jak i internautów śledzących koncert.
“(…) Opowiada ona o sile wyższej, o Bogu. Wiem, że wiele osób interpretuje ją jako piosenkę o miłości, tak że cieszę się, że ona trafiła do waszych serc. Życzę wam udanego odbioru i mam nadzieję, że będziecie wszyscy razem śpiewać ze mną “Błękit” – wyznała Roxie Węgiel.
To wyznanie dla wielu fanów okazało się ogromnym zaskoczeniem. Dotychczas „Błękit” był odbierany przede wszystkim jako subtelna opowieść o uczuciach i relacjach międzyludzkich. Sama artystka przyznała jednak, że od samego początku miała wobec tego utworu zupełnie inną intencję i chciała zawrzeć w nim coś znacznie głębszego.
W rozmowie z Plejadą Roksana Węgiel wyjaśniła, że piosenka powstała właśnie z myślą o Bogu i od początku była dla niej bardzo osobistym projektem. Jak podkreśliła, nie ukrywa swoich wartości i cieszy się, że odbiorcy potrafią odnaleźć w jej muzyce własne emocje oraz doświadczenia.
“Jest to zawsze bardzo miłe, bo to są moje wartości i nigdy tego nie ukrywałam. “Błękit” naprawdę powstał z taką myślą, że chcę napisać tę piosenkę dla Boga, o Bogu. Dostałam bardzo dużo feedbacku takiego, że ludzie sobie to dopisywali do różnych historii, ale faktycznie też wysyłają mi fani świadectwa wiary” – powiedziała.
POLECAMY: Monika Richardson OSTRO o Woźniak-Starak. Te słowa mogą zaboleć
Roxie Węgiel podbiła chrześcijański festiwal?
To jednak nie wszystko. W rozmowie z serwisem „Newsmax Polska” wokalistka jeszcze szerzej opowiedziała o kulisach powstawania piosenki i o tym, jak wielki wpływ na jej twórczość ma religia. Nie ukrywała, że wiara od zawsze stanowi dla niej fundament i źródło siły.
“Nie ukrywam, że wiara od zawsze była moją siłą. Nawet pisząc płytę, która wychodzi już 19 czerwca, bazowałam na swoich najważniejszych wartościach. Piosenka “Błękit” jest o Bogu. Wydaje mi się, że po prostu Bóg działa nawet przez takie rzeczy, przez jakieś sytuacje. Miałam przeczucie, żeby napisać piosenkę o Bogu, która może nie będzie w tak dosłowny sposób opowiadała o wierze” – powiedziała.
Nie jest tajemnicą, że Roksana Węgiel od lat angażuje się również w wydarzenia o charakterze chrześcijańskim. Wokalistka wielokrotnie występowała na festiwalach muzyki religijnej, a jeden z jej ostatnich koncertów w Toruniu odbił się szerokim echem nie tylko za sprawą repertuaru, ale również scenicznej stylizacji.
Artystka zaprezentowała się tam w dopasowanej, błękitnej sukni, która podkreślała sylwetkę i odsłaniała ramiona oraz plecy. W sieci błyskawicznie pojawiły się komentarze, w których część internautów zwracała uwagę na odważny wizerunek wokalistki, zestawiając go z jej publicznymi deklaracjami dotyczącymi wiary.
Sama Roksana Węgiel wielokrotnie podkreślała jednak, że nie widzi w tym żadnej sprzeczności. W wywiadach zaznaczała, że nie zamierza rezygnować z bycia sobą i nie czuje się źle z tym, że pokazuje swoje ciało. Jej zdaniem wiara nie wyklucza kobiecości ani potrzeby wyrażania siebie poprzez modę i sceniczny wizerunek.
Wygląda na to, że młoda gwiazda konsekwentnie podąża własną drogą, nie oglądając się na krytyczne komentarze. Dla jednych jest przykładem odwagi i autentyczności, dla innych pozostaje postacią kontrowersyjną. Jedno jest jednak pewne – Roksana Węgiel nie boi się mówić o tym, co dla niej naprawdę ważne, a historia utworu „Błękit” pokazuje, że za jej twórczością kryje się znacznie więcej, niż wielu mogło przypuszczać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim PRZESADZIŁ? Internauci nie zostawili na nim suchej nitki
Lubicie Roxie Węgiel? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuMaja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
-
showbiz3 dni temuJulia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?
-
news3 dni temuZillmann i Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
-
news3 dni temuDoda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost
-
news4 dni temuDoda zabrała głos po wyznaniu Mai Chwalińskiej. Złote rady?
-
news2 dni temuMichał Bajor nie wytrzymał. Tak skomentował zamieszanie wokół artystów
-
news4 dni temuBagi rusza z WŁASNYM programem. Kiedy premiera?
-
showbiz3 dni temuGamou Fall pokazał córeczkę. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół

Dodaj komentarz