Śledź nas

news

Maciej Pela znów zakochany? Jego wpis wywołał lawinę komentarzy

Opublikowano

w dniu

Jeszcze niedawno tworzyli jedną z najbardziej medialnych par polskiego show-biznesu. Dziś Maciej Pela mówi otwarcie o kryzysie, samotności i nauce miłości do samego siebie. Jego słowa padły publicznie i nie pozostawiły złudzeń – za uśmiechem z Instagrama kryło się znacznie więcej. Dowiedz się więcej!

Rozwód Macieja Peli i Agnieszki Kaczorowskiej był jednym z tych wydarzeń, które elektryzowały opinię publiczną przez długie miesiące. Przez lata uchodzili za parę idealnie dopasowaną – wspólna pasja do tańca, medialne projekty, rodzinne kadry publikowane w sieci. Dla wielu stanowili symbol harmonii i partnerskiej relacji budowanej na wspólnych wartościach. Informacja o rozstaniu była więc dla fanów jak nagłe pęknięcie bańki.

W październiku 2024 roku ich małżeństwo formalnie przeszło do historii. Choć oboje starali się zachować klasę i nie prać brudów publicznie, media żyły każdym sygnałem z ich życia prywatnego. Nowe relacje, ustalenia dotyczące opieki nad dziećmi, zmiany w codzienności – wszystko to było szeroko komentowane. Maciej Pela przez długi czas nie zabierał głosu, wybierając ciszę zamiast medialnych wyznań.

Dopiero po miesiącach zdecydował się powiedzieć, jak naprawdę wyglądał ten czas. W rozmowie w „Pytaniu na śniadanie” z 8 stycznia 2026 roku zdobył się na wyjątkową szczerość. Podkreślił, że choć jego małżeństwo się zakończyło, nie stracił tego, co dla niego najważniejsze.

Na szczęście nie straciłem rodziny, bo rozwód nie oznacza odcięcia się od tego, co najpiękniejsze, od dzieci. To po prostu pewien etap, przez który trzeba przejść – zaczął Pela w śniadaniówce.

Te słowa pokazały zupełnie inne oblicze choreografa. Nie było w nich żalu ani oskarżeń, a raczej próba zrozumienia sytuacji i pogodzenia się z nową rzeczywistością. Dla wielu widzów był to moment, w którym zobaczyli w nim nie celebrytę, a zwykłego mężczyznę mierzącego się z życiowym zakrętem.

Maciej Pela przyznał również, że ostatnie miesiące całkowicie zmieniły jego spojrzenie na samego siebie. Kryzys stał się impulsem do głębokiej pracy nad sobą i redefinicji własnych potrzeb.

Był dla mnie totalną transformacją, bo naprawdę zacząłem budować siebie na nowo, ale bazując na swoich możliwościach, które zostały uśpione na jakiś czas – mówił wówczas.

POLECAMY: Barbara Bursztynowicz o „Tańcu z Gwiazdami”. Tego nikt się nie spodziewał

Maciej Pela pokochał sam siebie? Internauci reagują

Prawdziwie symboliczny okazał się jednak jego wpis z 13 lutego, w Międzynarodowy Dzień Kochania Siebie. Dzień przed Walentynkami opublikował w mediach społecznościowych dłuższą refleksję, która dla wielu stała się manifestem nowego etapu w jego życiu. Najpierw przyznał, że droga do samoakceptacji nie była ani szybka, ani łatwa.

Długa i żmudna była to nauka. Z potknięciami, przebojami oraz porażkami, które mocno mną zachwiały. Trudność procesu polega na tym, że pod przykrywką self-love łatwo wpaść w pułapkę pobłażania sobie, egoizmu, który krzywdzi innych, czy usprawiedliwiania pewnych zachowań miłością do siebie – czytamy na Instagramie Peli.

W dalszej części podsumował swoje doświadczenia w niezwykle osobisty sposób, wskazując, że samotność nie musi oznaczać pustki.

Ale na koniec dnia, jest to życiowa lekcja warta poświęconego czasu, bo mimo, iż jestem sam, to w końcu mam kogoś, kto nigdy mnie nie zawiedzie. Siebie. W Wy jak? Lubicie tego człowieka, którego codziennie oglądacie w lustrze? – zakończył wpis.

Pod wpisem natychmiast pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci dzielili się własnymi historiami, pokazując, że temat samoakceptacji jest bliższy, niż mogłoby się wydawać. „Trochę to zajęło, ale w końcu tak. Lubię siebie i staram się być swoją najlepszą przyjaciółką”, „Dziś już zaakceptowałam swoją historię w całej okazałości wszystkie jej cienie i blaski”; „Długa droga za mną i jeszcze przede mną, ale jest miłość ” – pisali jego fani.

Dziś widać wyraźnie, że dla Macieja Peli rozwód nie był jedynie medialnym wydarzeniem, lecz punktem zwrotnym. Zamiast budować narrację wokół straty, postawił na odbudowę. Jego historia pokazuje, że nawet najbardziej spektakularne zakończenia mogą stać się początkiem czegoś nowego – jeśli tylko znajdzie się odwaga, by spojrzeć w lustro i naprawdę polubić osobę, którą się tam widzi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kim jest Władimir Semirunnij? To on wywalczył olimpijskie srebro dla Polski

A Wy kochacie samych siebie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Maciej Pela (fot. screen Instagram Maciek Pela)
Maciej Pela (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN”)
Maciej Pela (fot. screen Instagram Maciek Pela)
Maciej Pela (fot. screen Instagram Maciek Pela)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Skolim przerwał koncert z ważnego powodu. Publiczność była poruszona

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim podczas ostatniego koncertu przeżył wyjątkowo wzruszający moment. W tłumie zauważył małego fana, który w dniu swoich urodzin zrobił coś naprawdę wyjątkowego, by zwrócić uwagę swojego muzycznego idola. Dowiedz się więcej!

Skolim, czyli Konrad Skolimowski, od kilku lat należy do grona najpopularniejszych wykonawców muzyki tanecznej w Polsce. Artysta nazywany przez fanów „królem latino” regularnie pojawia się na listach przebojów, a jego koncerty przyciągają tysiące osób. Wokalista nie ogranicza się jednak wyłącznie do muzyki. Równolegle rozwija kolejne biznesowe przedsięwzięcia i coraz mocniej buduje swoją markę osobistą.

Lista projektów Konrada Skolimowskiego w ostatnich miesiącach wyraźnie się rozrosła. Artysta angażuje się między innymi w produkcję perfum, autorskie produkty spożywcze, bieliznę oraz napoje bezalkoholowe. „Król Latino” konsekwentnie tworzy więc biznesowe imperium wykraczające poza scenę, a kolejne pomysły wymagają od niego jeszcze większego zaangażowania i czasu.

Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję na scenie, a jego charakterystyczne latynoskie rytmy i imprezowe hity zapewniły mu ogromną popularność. „Kamikadze”, „Temperatura”, „Nie dzwoń do mnie mała” czy „Wyglądasz idealnie” stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych utworów w jego repertuarze. W samym okresie wakacyjnym wokalista miał stanąć na scenie ponad 500 razy.

POLECAMY: Mama przywiozła Daniela Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”

Skolim spełnił marzenie małego chłopca

Podczas wakacyjnej trasy koncertowej Skolim zaprezentował się publiczności w Kobielach Wielkich w miniony weekend. Pod sceną zgromadziły się prawdziwe tłumy fanów, którzy przyszli wspólnie bawić się przy największych hitach „króla latino”. Wśród publiczności znalazł się również mały Adaś, dla którego ten koncert miał mieć szczególne znaczenie.

Młody fan postanowił bowiem spędzić swoje urodziny w towarzystwie muzycznego idola. Zamiast tradycyjnego świętowania w domu, tortu i świeczek wybrał koncert Skolima. Chłopiec doskonale wiedział jednak, że samo pojawienie się pod sceną może nie wystarczyć, aby zwrócić uwagę popularnego wokalisty.

Dlatego przygotował specjalny transparent. Adaś chwycił za kawałek tektury i kolorowe markery, a następnie własnoręcznie napisał wiadomość skierowaną do swojego idola. Z gotowym transparentem ustawił się w pierwszym rzędzie i cierpliwie czekał, aż Skolim zauważy go wśród roztańczonego tłumu.

Na kartonie znalazła się niezwykle rozczulająca wiadomość:

“Skolim, mam dziś urodziny. Dla Ciebie zrezygnowałem z tortu. Zdjęcie z tobą = najlepszy prezent” – napisał.

Plan małego fana zadziałał. Gdy Skolim dostrzegł transparent i przeczytał jego treść, nie pozostał obojętny. Wokalista przerwał na moment występ i zaprosił Adasia na scenę. Chłopiec stanął obok swojego idola, wciąż trzymając w rękach własnoręcznie przygotowany transparent.

Na pamiątkowym zdjęciu mogło się jednak skończyć, ale Skolim postanowił zrobić dla chłopca coś jeszcze. Ze sceny poinformował publiczność, że jego młody fan właśnie obchodzi urodziny. Reakcja tłumu była natychmiastowa – setki osób zaczęły wspólnie śpiewać jubilatowi „100 lat”.

Dla Adasia zwykły koncert zamienił się tym samym w wyjątkowe urodzinowe przeżycie. Chłopiec nie tylko zobaczył swojego idola z bliska i zrobił z nim pamiątkowe zdjęcie, ale również stanął z nim na scenie, a następnie usłyszał od całej publiczności życzenia urodzinowe. Trudno wyobrazić sobie bardziej nietypową pamiątkę z tego wyjątkowego dnia.

Cała sytuacja pokazuje również, jak niewielki gest może mieć ogromne znaczenie dla młodego fana. Skolim mógł po prostu przeczytać transparent i kontynuować występ, ale zdecydował się poświęcić chwilę uwagi chłopcu. Dla artysty był to zapewne krótki moment koncertu, jednak dla Adasia może pozostać jednym z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi

Miły gest ze strony Skolima? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)
Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)
Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)
Skolim (fot. screen Facebook Gmina Kobiele Wielkie)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Mama przywiozła Martyniuka na plan? Syn Zenka chciał wrócić do „Nasi w mundurach”

Opublikowano

w dniu

przez

Daniel Martyniuk miał być jednym z najbardziej kontrowersyjnych uczestników nowej edycji „Nasi w mundurach”, ale jego udział od początku budzi ogromne emocje. Najpierw pojawiły się informacje o jego nieobecności na planie, a później syn Zenka Martyniuka miał niespodziewanie ponownie pojawić się na planie produkcji. Dowiedz się więcej!

Czwarta edycja programu „Nasi w mundurach” ma być dla uczestników kolejnym sprawdzianem charakteru, wytrzymałości i umiejętności funkcjonowania w warunkach wojskowego szkolenia. Wśród osób, które zdecydowały się podjąć to wymagające wyzwanie, znalazł się Daniel Martyniuk. Syn Zenka Martyniuka jeszcze przed premierą sezonu stał się jednak jednym z najgłośniejszych nazwisk związanych z programem.

Szczególne zainteresowanie wzbudziła jego nieobecność na planie. Niedługo wcześniej Daniel Martyniuk ponownie aktywnie udzielał się w mediach społecznościowych. Na Instagramie publikował chaotyczne i wulgarne nagrania, w których zwracał się między innymi do swoich rodziców, wspominał o żonie oraz ostro wypowiadał się na temat stacji TTV, która jesienią pokaże program.

“Teraz to wam powiem, że takiego chja to mnie w tej Polsce zobaczycie podczas jakichkolwiek, ku*wa nagrań. Lepiej rozmawiajcie z moimi rodzicami. 100 koła na konto, to wtedy możemy coś ponagrywać. (…) TTV je*ać was, je*ać was” – krzyczał ostatnio na InstaStories.

Wokół udziału Daniela Martyniuka szybko pojawiło się więc wiele pytań. Tym bardziej że pozostali uczestnicy mieli już okazję poznać go podczas pierwszych dni zdjęciowych. Ich relacje pokazują jednak, że obraz syna Zenka Martyniuka nie był dla wszystkich tak jednoznaczny, jak mogłyby sugerować jego późniejsze publikacje w mediach społecznościowych.

Jedną z osób, która spędziła z Danielem Martyniukiem więcej czasu, był Maciej Pela. Tancerz i były partner Agnieszki Kaczorowskiej przyznał, że miał okazję przebywać z synem Zenka Martyniuka przez około dwa i pół dnia. Jak wynika z jego relacji, podczas tego czasu zobaczył spokojnego i towarzyskiego człowieka.

“Spędziliśmy razem dwa i pół dnia, więc mieliśmy okazję zaobserwować go w sytuacji abstynencji i pokazał się z takiej strony normalnego chłopaka; był towarzyski. Ja nie chcę opiniować go jako człowieka, ale to, co się zadziało później i co mówił na relacji, było obrzydliwe i karygodne. On musi dojść do tego wniosku, musi to zrozumieć” – mówił Maciej Pela na łamach Faktu.

POLECAMY: Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Mateuszowi Gesslerowi

Mama Daniela Martyniuka przywiozła go na plan?

Wydawało się jednak, że kariera Daniela Martyniuka w programie mogła zakończyć się, zanim na dobre się rozpoczęła. Według informacji przekazanych przez osobę z planu produkcji syn Zenka Martyniuka pojawił się jedynie na pierwszym dniu wprowadzającym. Później, mimo oficjalnego ogłoszenia jego udziału w programie, miał już nie pojawić się na kolejnych dniach zdjęciowych.

“Daniel był tylko na pierwszym dniu wprowadzającym jakiś czas temu. Potem jego udział w programie został ogłoszony oficjalnie, ale on nie pojawił się już na planie. Odcinki są już nagrywane od kilku dni, ale bez Martyniuka. Nikt nie wie, co będzie dalej” – poinformowała Plejadę osoba z planu produkcji.

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Gdy mogło się wydawać, że Daniel Martyniuk ostatecznie zniknął z produkcji, pojawiły się kolejne informacje dotyczące jego udziału. Według informatora TTV syn Zenka Martyniuka miał ponownie przyjechać na plan, a jego pojawienie się miało być dla ekipy niemałym zaskoczeniem.

“Przyjechał na plan i chciał wbić się do programu. Przywiozła go mama i był przekonany, że będzie mógł zostać” – poinformował Plotka informator z TTV.

Taka wersja wydarzeń stawia pod znakiem zapytania dalszy udział Daniela Martyniuka w „Nasi w mundurach”. Z jednej strony uczestnik miał zostać oficjalnie przedstawiony jako część obsady nowego sezonu, z drugiej – jego obecność na planie miała być bardzo nieregularna. Dodatkowo wokół całej sytuacji narosło sporo medialnych doniesień, które trudno jednoznacznie zweryfikować bez oficjalnego stanowiska produkcji.

Na ten moment nie wiadomo oficjalnie, jak dokładnie potoczyły się losy Daniela Martyniuka na planie i czy ostatecznie zobaczymy go we wszystkich przygotowanych odcinkach. Produkcja nie przedstawiła pełnych szczegółów dotyczących jego udziału, dlatego na odpowiedzi trzeba będzie jeszcze poczekać.

Jedno jest pewne – „Nasi w mundurach” wracają na antenę TTV już 3 października o godz. 22:00. Dopiero wtedy widzowie przekonają się, jak naprawdę wyglądała przygoda Daniela Martyniuka z wojskowym szkoleniem, czy syn Zenka Martyniuka sprostał wymagającej formule programu i jak produkcja pokaże wszystkie wydarzenia, które miały miejsce za kulisami.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja

Co uważacie o zachowaniu Daniela Martyniuka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram TTV)
Daniel Martyniuk (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Książulo wchodzi w aferę o napiwki. Jednym zdaniem odpowiedział Gesslerowi

Opublikowano

w dniu

przez

Dyskusja o tym, czy napiwki powinny być obowiązkowe, nabiera tempa. Po mocnych słowach Mateusza Gesslera i zdecydowanej odpowiedzi Katarzyny Bosackiej głos zabrał teraz Książulo. Popularny recenzent kulinarny nie potrzebował wielu słów, by jasno przedstawić swoje stanowisko. Dowiedz się więcej!

Kwestia napiwków od lat dzieli Polaków. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozostawienie dodatkowego wynagrodzenia dla kelnera jest mocno zakorzenione w kulturze, w Polsce napiwek wciąż traktowany jest przede wszystkim jako dobrowolny wyraz uznania za dobrą obsługę. Jedni uważają, że należy go zostawiać niemal zawsze, inni są zdania, że klient powinien sam decydować, czy i ile pieniędzy chce dodatkowo przekazać pracownikom lokalu.

Głos w tej dyskusji zabrał ostatnio Mateusz Gessler w rozmowie z Pudelkiem. Restaurator, który od lat związany jest z branżą gastronomiczną, podczas ramówki Polsatu opowiedział o własnych doświadczeniach z pracy w restauracji. Podkreślił, że sam doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.

„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.

Na tym jednak Mateusz Gessler nie poprzestał. Restaurator zdecydował się na znacznie bardziej stanowczą opinię dotyczącą tego, jak jego zdaniem powinni zachowywać się klienci restauracji. W jego ocenie napiwek nie powinien być wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji gościa, ale stałym elementem wizyty w lokalu gastronomicznym.

„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.

Takie stanowisko szybko spotkało się z reakcjami. Do sprawy odniosła się między innymi Katarzyna Bosacka, która przyznała, że rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii, ale nie zgadza się z twierdzeniem, że klient powinien mieć obowiązek zostawienia napiwku. Jej zdaniem dodatkowe wynagrodzenie powinno zależeć przede wszystkim od jakości obsługi.

Katarzyna Bosacka szczególnie mocno zwróciła uwagę na przypadki, w których opłata za obsługę zostaje doliczona do rachunku bez odpowiednio wyraźnej informacji. W takiej sytuacji klient może nieświadomie zostawić dodatkowe pieniądze po raz drugi, sądząc, że rachunek nie zawiera jeszcze żadnej opłaty za serwis.

„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.

POLECAMY: Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja

Książulo odpowiada na pomysł Gesslera ws. napiwków

Sprawa nie zakończyła się jednak na wymianie opinii między Gesslerem i Bosacką. Internauci szybko podchwycili temat, a w komentarzach zaczęły pojawiać się kolejne głosy dotyczące tego, czy napiwek faktycznie powinien być traktowany jako obowiązkowa część wizyty w restauracji.

Do dyskusji włączył się również Książulo. Popularny recenzent kulinarny, znany przede wszystkim z bezpośrednich i często dosadnych ocen lokali gastronomicznych, postanowił skomentować stanowisko Mateusza Gesslera. Nie zdecydował się jednak na długi wywód. Wystarczyło mu jedno krótkie zdanie.

Obowiązek, centralnie ci mówię, nie – napisał krótko i ironicznie pod postem.

Komentarz Książula szybko zwrócił uwagę internautów, ponieważ idealnie wpisuje się w jego charakterystyczny, bezpośredni styl. Recenzent jasno opowiedział się przeciwko pomysłowi obowiązkowych napiwków, choć zrobił to w typowy dla siebie, lekko prześmiewczy sposób. Tym samym do dyskusji dołączyła kolejna bardzo rozpoznawalna postać związana z gastronomią i internetowymi recenzjami jedzenia.

Cała sytuacja pokazuje, że temat napiwków zdecydowanie nie zamierza szybko zniknąć z przestrzeni publicznej. Mateusz Gessler uważa, że powinny być obowiązkiem każdego gościa, Katarzyna Bosacka stawia na dobrowolność zależną od jakości obsługi, a Książulo swoim krótkim komentarzem jasno pokazał, po której stronie sporu się znajduje. Jedno pytanie pozostaje więc otwarte: czy napiwek rzeczywiście powinien być obowiązkiem, czy jednak zawsze powinien zależeć od decyzji klienta?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski ponownie na językach. Po tym występie posypały się komentarze

Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mateusz Gessler (fot. zdjęcie prasowe Polsat – “Para do gara. Ona mówi, on gotuje”)
Mateusz Gessler (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Książulo (fot. screen YouTube Książulo)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Sebastian Fabijański podjął ważną decyzję. Padła zaskakująca deklaracja

Opublikowano

w dniu

przez

Sebastian Fabijański coraz śmielej rozwija swoją muzyczną karierę i wygląda na to, że właśnie pojawił się przed nim kolejny, bardzo ambitny cel. Aktor zdradził, że rozważa start w polskich eliminacjach do Eurowizji, a następnie zapytał o zdanie swoich obserwatorów. Wynik głosowania był jednoznaczny. Dowiedz się więcej!

Sebastian Fabijański przez lata kojarzony był przede wszystkim z aktorstwem, jednak w ostatnim czasie coraz mocniej stawia na muzykę. Artysta dał się poznać szerokiej publiczności również dzięki udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami”, gdzie dotarł aż do finału. Obecnie jednak to właśnie muzyka wydaje się jednym z najważniejszych kierunków jego działalności.

Jednym z efektów tej aktywności jest współpraca z wokalistką Daryą Frączek. Para nagrała wspólnie kilka utworów, a szerszej publiczności zaprezentowała się podczas tegorocznego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Sebastian Fabijański i Darya Frączek wystartowali w konkursie Premier z piosenką „nieIDEALNA”. Choć ich występ nie zakończył się zwycięstwem, artysta nie zamierza zwalniać tempa.

Teraz Sebastian Fabijański postanowił zdradzić kolejny ze swoich zawodowych planów. Aktor i muzyk przyznał, że bierze pod uwagę zgłoszenie się do polskich eliminacji do Konkursu Piosenki Eurowizji. Zanim jednak podejmie ostateczną decyzję, postanowił sprawdzić, jak na taki pomysł zareagują jego obserwatorzy.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski ponownie na językach. Po tym występie posypały się komentarze

Sebastian Fabijański wystartuje w konkursie Eurowizji?

Na swoim profilu w mediach społecznościowych Sebastian Fabijański zamieścił ankietę, w której internauci mogli opowiedzieć się za jego eurowizyjnym startem, pozostać wobec niego obojętni lub wyrazić sprzeciw. Wynik okazał się dla artysty wyjątkowo wyraźnym sygnałem. Aż 93 procent głosujących poparło pomysł jego udziału w eliminacjach.

Sebastian Fabijański, publikując rezultaty ankiety, skomentował je krótko, ale bardzo wymownie: „Chyba nie mamy wyboru”. Wszystko wskazuje więc na to, że aktor coraz poważniej zaczyna myśleć o walce o możliwość reprezentowania Polski na największym muzycznym konkursie w Europie.

Na razie nie wiadomo jednak, czy ostatecznie zobaczymy Sebastiana Fabijańskiego w polskich preselekcjach. Telewizja Polska nie rozpoczęła jeszcze procedury konkursowej, a szczegółów dotyczących naboru można spodziewać się dopiero w kolejnych miesiącach. Dopiero wtedy okaże się, kto faktycznie zdecyduje się zgłosić swoją propozycję.

Jeżeli Sebastian Fabijański rzeczywiście wystartuje, będzie musiał zmierzyć się z konkurencją innych polskich artystów. Sam udział w preselekcjach może być jednak dla niego kolejnym ważnym krokiem w budowaniu muzycznej kariery. Po występie w Opolu i kolejnych muzycznych projektach Eurowizja byłaby zdecydowanie największym wyzwaniem w tej części jego działalności.

Tym bardziej że przyszłoroczny konkurs zapowiada się wyjątkowo. 71. Konkurs Piosenki Eurowizji odbędzie się w Bułgarii, która w 2026 roku odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w historii konkursu za sprawą DARY i utworu „Bangaranga”. Gospodarzem wydarzenia będzie miasto Burgas, a trzy główne koncerty zaplanowano na 11, 13 i 15 maja 2027 roku.

Dla Sebastiana Fabijańskiego byłaby to więc szansa na wejście na zupełnie nowy poziom muzycznej kariery. Na razie pozostaje jednak pytanie, czy po tak jednoznacznym wyniku ankiety rzeczywiście zdecyduje się zrobić kolejny krok. 93 procent głosujących już wydało swój werdykt, a teraz decyzja należy do niego. Czy aktor faktycznie stanie do walki o Eurowizję? Wszystko może rozstrzygnąć się już tej jesieni.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Skolim ma DOŚĆ koncertów? Wokalista podjął decyzję

Sebastian Fabijański na Eurowizji to dobry pomysł? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sebastian Fabijański (fot. screen Instagram Stories Sebastian Fabijański) – 17 sierpnia 2026
Sebastian Fabijański (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 9 sierpnia 2026
Sebastian Fabijański (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – “Halo tu Polsat” z 9 sierpnia 2026

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością