news
Majka Jeżowska przeżywa trudne chwile SYNA: Bardzo stara się, aby wnuczka nie była …
news
Sylwia Bomba UPOKORZONA na wakacjach? Tak miała potraktować ją obsługa
Miały być bajeczne wakacje i chwile pełne relaksu w jednym z najbardziej luksusowych miejsc we Włoszech. Zamiast tego pojawiły się ogromne emocje i gorzkie słowa pod adresem obsługi ekskluzywnej restauracji. Sylwia Bomba postanowiła nie milczeć i publicznie opowiedziała o sytuacji, która mocno ją poruszyła. Dowiedz się więcej!
Sylwia Bomba od lat cieszy się niesłabnącą popularnością w polskim show-biznesie. Szerokiej publiczności dała się poznać dzięki programowi „Gogglebox. Przed telewizorem”, a z czasem z powodzeniem rozwinęła także działalność w mediach społecznościowych. Dziś jej instagramowy profil śledzą setki tysięcy osób, które chętnie zaglądają do codzienności celebrytki.
Gwiazda TTV słynie z dużego dystansu do siebie i poczucia humoru. Chętnie publikuje zabawne nagrania, pokazuje kulisy życia prywatnego oraz relacjonuje podróże. Jej obserwatorzy przyzwyczaili się do tego, że Sylwia Bomba otwarcie mówi zarówno o sukcesach, jak i o mniej przyjemnych doświadczeniach.
Obecnie celebrytka wypoczywa we włoskim Positano, które uchodzi za jedno z najbardziej malowniczych i luksusowych miejsc na wybrzeżu Amalfi. Na swoich profilach regularnie publikuje zdjęcia z rajskich plaż, klimatycznych uliczek i eleganckich restauracji, pokazując fanom uroki włoskich wakacji.
POLECAMY: Gamou Fall pokazał córeczkę. Internauci zwrócili uwagę na jeden szczegół
Sylwia Bomba WŚCIEKŁA po wizycie w restauracji. Nie gryzła się w język
Jak się jednak okazuje, nawet w tak wyjątkowym miejscu nie wszystko poszło zgodnie z planem. Podczas wizyty w prestiżowym lokalu La Scoglia doszło do sytuacji, która wywołała u influencerki ogromne oburzenie. Gwiazda postanowiła szczegółowo opowiedzieć o wszystkim na InstaStories.
Jak relacjonowała, tego dnia miała szczególny powód do świętowania. Chciała spędzić wieczór w wyjątkowej atmosferze i uczcić ważne wydarzenie przy lampce szampana. Niestety już od początku zachowanie obsługującego ją kelnera wzbudziło jej wątpliwości.
„Obsługuje nas taki pan, który w ogóle nie jest za bardzo dla mnie miły, ale mi to w ogóle nie przeszkadza. Miejsce jest rzeczywiście wyjątkowo ekskluzywne (…). No i przyszliśmy tu, ja dziś dostałam wspaniałą wiadomość, więc miałam ochotę celebrować, zamówić jakąś drogą butelkę szampana” – opowiadała Sylwia Bomba.
Według jej relacji problemem był nie tylko chłodny stosunek pracownika restauracji, ale również długie oczekiwanie na możliwość złożenia zamówienia. Celebrytka twierdzi, że przez około 20 minut nikt z obsługi nie zainteresował się jej stolikiem, mimo że wyraźnie czekała na kelnera.
Kulminacyjny moment nastąpił, gdy influencerka na chwilę odeszła od stolika, by zawołać swoich bliskich. Wtedy miała usłyszeć od pracownika restauracji, że znajduje się w zbyt ekskluzywnej strefie i nie powinna tam przebywać. To właśnie ten komentarz najbardziej ją zabolał.
„Poszłam pod barierki, żeby zawołać Grega i Tosię, żeby przyszli już. Po czym pan do mnie podszedł, po raz kolejny był dla mnie wyjątkowo niemiły i mówi do mnie, żebym poszła stąd, bo to jest droższa “area”. Żeby tam leżeć trzeba zapłacić 550 euro, a u nas wystarczyło kupić butelkę alkoholu. I on do mnie podszedł, mimo że nie przychodził przez 20 minut, gdy siedziałam i czekałam, żeby zamówić” – relacjonowała wyraźnie wzburzona celebrytka.
Sylwia Bomba nie zamierzała jednak zostawić całej sprawy bez komentarza. Opublikowała w sieci wpis w języku angielskim, w którym ostrzegła innych turystów przed wizytą w tym miejscu. W swojej recenzji zarzuciła obsłudze ocenianie gości wyłącznie przez pryzmat zasobności portfela i brak elementarnego szacunku.
„Zostawiam tę recenzję, aby ostrzec innych przed tym doświadczeniem. Prawdopodobnie najgorsze traktowanie, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Kelner ewidentnie uważał, że ludzi powinno się oceniać wyłącznie na podstawie tego, ile mają pieniędzy. Mieliśmy wynajętą łódź, więc chcieliśmy tylko posiedzieć przez chwilę i nie mogliśmy zostać dłużej. Sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani, był po prostu okropny” – skomentowała.
Cała historia błyskawicznie odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Wygląda na to, że włoskie wakacje Sylwii Bomby na długo pozostaną w jej pamięci – niestety nie tylko ze względu na piękne widoki. Sama celebrytka nie ukrywa, że chciała jedynie celebrować ważny moment w swoim życiu, a zamiast tego wróciła z przykrą historią, która wywołała w sieci prawdziwą burzę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kasia Zillmann i Janja Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
Lubicie oglądać Sylwię Bombę w “Gogglebox. Przed telewizorem”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Zillmann i Lesar zakończyły przygodę z „Azja Express”. Jak sobie poradziły?
Ich udział w nowej edycji „Azja Express” od początku budził ogromne emocje. Teraz Katarzyna Zillmann i Janja Lesar ponownie dały o sobie znać, publikując w sieci wymowne zdjęcia. Fani od razu zwrócili uwagę na jeden szczegół. Dowiedz się więcej!
Jeszcze rok temu mało kto przypuszczał, że udział Katarzyny Zillmann w „Tańcu z Gwiazdami” zapisze się w historii programu. Wszystko za sprawą pierwszej żeńskiej pary w dziejach formatu, którą sportsmenka stworzyła razem z choreografką Janją Lesar. Ich występy wywoływały ogromne emocje, a relacja między kobietami od samego początku była szeroko komentowana.
Z czasem wokół duetu zrobiło się jeszcze głośniej. Media i internauci zaczęli dostrzegać, że między olimpijką a tancerką rodzi się wyjątkowa więź. Dodatkowego rozgłosu całej historii dodał fakt, że Janja Lesar przez ponad dwie dekady związana była z doskonale znanym fanom „Tańca z Gwiazdami” Krzysztofem Hulbojem.
Choć ich historia rozpoczęła się na parkiecie, szybko przeniosła się również poza telewizyjne studio. Ogromna popularność obu pań nie uszła uwadze producentów innych formatów. Jak się okazało, to właśnie Lidia Kazen postanowiła wykorzystać zainteresowanie widzów i zaprosiła parę do udziału w nowej edycji „Azja Express”.
Uczestnicy programu już kilka tygodni temu wyruszyli w egzotyczną podróż, podczas której – zgodnie z zasadami formatu – musieli radzić sobie z ograniczonym budżetem i licznymi wyzwaniami. Widzowie od początku zastanawiali się, jak w tak wymagających warunkach poradzi sobie para, której relacja budzi tak duże emocje.
Produkcja „Azji Express” od lat przestrzega bardzo rygorystycznych zasad dotyczących aktywności uczestników w mediach społecznościowych. Osoby, które odpadają wcześniej, nie mogą zdradzać żadnych szczegółów i mają zakaz publikowania nowych treści. Dlatego najnowsza aktywność Katarzyny Zillmann została przez wielu odebrana jako jasny sygnał, że zdjęcia do programu dobiegły końca.
POLECAMY: Julia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?
Kasia i Janja w Polsce. Jak poradziły sobie w “Azji Express”?
Wicemistrzyni olimpijska opublikowała na Instagramie kilka fotografii wykonanych na pokładzie samolotu oraz tuż po wylądowaniu. W krótkim wpisie dała do zrozumienia, że bezpiecznie wróciła do kraju, ale jednocześnie nie zamierza jeszcze zdradzać żadnych szczegółów dotyczących programu.
“Wracaj tylko cała i zdrowa” – od 15 lat słyszę od mamy wyruszając na kolejne wyprawy. Tym razem również melduję szczęśliwy powrót! Nie pytajcie o nic. O wszystkim będziemy dywagować na jesień – napisała Katarzyna Zillmann.
Pod opublikowanym postem błyskawicznie pojawiły się setki komentarzy. Internauci nie kryli radości z powrotu swojej idolki i jej partnerki. Wielu z nich zwróciło uwagę nie tylko na sam fakt zakończenia podróży, ale także na sposób, w jaki Katarzyna Zillmann i Janja Lesar patrzą na siebie na wspólnych zdjęciach.
“Ale dobrze znowu Was widzieć!”; “To spojrzenie mówi więcej niż tysiąc słów”; “Wyglądacie na naprawdę szczęśliwe, aż miło popatrzeć”; “Mam wrażenie, że ta wspólna przygoda jeszcze bardziej Was do siebie zbliżyła”; “Najpiękniejszy duet ostatnich miesięcy” – pisali zachwyceni internauci.
Na razie zarówno Katarzyna Zillmann, jak i Janja Lesar konsekwentnie nie zdradzają żadnych kulis swojej przygody w „Azja Express”. Wszystko wskazuje jednak na to, że wspólna podróż była dla nich wyjątkowym doświadczeniem, które mogło jeszcze bardziej umocnić ich relację. O tym, jak wyglądały ich emocje, codzienne wyzwania i wzajemne wsparcie podczas wyścigu, widzowie przekonają się już jesienią, kiedy nowa edycja „Azja Express” trafi na antenę TVN.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost
Będziecie oglądać nowy sezon “Azji Express”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Doda NOWĄ TRENERKĄ w „The Voice of Poland”? Powiedziała to wprost
Od kilku dni wokół nowej edycji „The Voice of Poland” robi się coraz głośniej, a wszystko za sprawą spekulacji dotyczących składu trenerów. W centrum zainteresowania ponownie znalazła się Doda, która od lat nie ukrywa, że marzy o tym, by zasiąść w czerwonym fotelu. Teraz gwiazda postanowiła odnieść się do plotek, które zaczęły krążyć w mediach. Dowiedz się więcej!
Jesienna ramówka TVP zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią wraca jeden z najpopularniejszych muzycznych formatów w Polsce. Widzowie z niecierpliwością czekają na ogłoszenie składu trenerów 17. edycji „The Voice of Poland”, jednak stacja wciąż nie zdradziła, kto pojawi się w nowych odcinkach.
To właśnie brak oficjalnych informacji sprawił, że w mediach społecznościowych i na portalach internetowych ruszyła lawina spekulacji. Fani programu tworzą własne listy życzeń, zastanawiając się, które gwiazdy mogłyby odświeżyć formułę show i przyciągnąć przed telewizory nowych widzów.
Jednym z najczęściej wymienianych nazwisk jest Doda. Artystka już od dłuższego czasu nie ukrywa, że rola trenerki w „The Voice of Poland” byłaby dla niej spełnieniem jednego z największych zawodowych marzeń. Wielokrotnie podkreślała, że właśnie ten format jest jej szczególnie bliski.
W ostatniej edycji na fotelach trenerskich zasiedli Kuba Badach, Margaret, Michał Szpak oraz duet Tomson i Baron. Na razie nie wiadomo jednak, czy TVP zdecyduje się pozostawić dotychczasowy skład, czy też postawi na zmiany. Im dłużej trwa cisza ze strony produkcji, tym więcej pojawia się nieoficjalnych doniesień.
W ostatnich dniach w mediach zaczęły pojawiać się również plotki, jakoby produkcja programu mogła obawiać się zbyt wyrazistej osobowości Dody. Według niektórych spekulacji właśnie jej temperament i bezkompromisowy charakter miałyby być przeszkodą w dołączeniu do formatu.
POLECAMY: Telewizja Republika znów PROSI o pieniądze. Na co zbierają?
Doda byłaby dobrą trenerką w “The Voice of Poland”?
Sama zainteresowana zupełnie inaczej patrzy jednak na całą sytuację. W rozmowie na antenie Radia Eska piosenkarka przyznała, że odbiera takie komentarze jako komplement i dowód na to, że posiada cechy, które w tego typu programie są niezwykle potrzebne.
“No ja to bardzo pozytywnie odbieram, jako niesamowity mój atut i przede wszystkim bardzo dużą zaletę. Nie wyobrażam sobie artysty, który nie ma charyzmy, który nie jest w stanie koncentrować na sobie uwagi. Całe zagraniczne „Voice”, z różnych krajów, bierze najbardziej charyzmatyczne jednostki i najciekawsze postaci rynku muzycznego ichniejszego, nie bojąc się o takie rzeczy, bo właśnie taka osoba może nauczyć innych tego samego” – powiedziała Doda w rozmowie na antenie Radia Eski.
Wokalistka zwróciła przy tym uwagę, że w międzynarodowych edycjach „The Voice” producenci bardzo często stawiają właśnie na silne i charakterystyczne osobowości. Jej zdaniem trener nie powinien być wyłącznie ekspertem od muzyki, ale również kimś, kto potrafi inspirować, motywować i uczyć młodych artystów odwagi na scenie.
Zdaniem Dody charyzma nie jest wadą, lecz jednym z najważniejszych narzędzi pracy w branży muzycznej. To właśnie dzięki niej można przyciągnąć uwagę publiczności i pomóc uczestnikom odnaleźć własny styl oraz pewność siebie. Gwiazda wyraźnie daje do zrozumienia, że nie zamierza przepraszać za swój temperament.
Jak wiadomo, artystka od lat otwarcie mówi o tym, że chciałaby zostać trenerką w „The Voice of Poland”. Co ciekawe, w przeszłości przyznała, że odrzuciła propozycje udziału w innych popularnych formatach telewizyjnych. Doda wyznała, że odmówiła jurorowania w „Tańcu z Gwiazdami”, „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” oraz „Must Be The Music”, ponieważ wciąż liczy na szansę dołączenia właśnie do „The Voice”.
Czy TVP zdecyduje się spełnić jej marzenie? Tego na razie nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne – każda kolejna wypowiedź Dody na temat muzycznego show wywołuje ogromne emocje, a fani nie ukrywają, że chętnie zobaczyliby ją w czerwonym fotelu. Dopóki stacja nie odsłoni kart, spekulacje z pewnością nie ustaną.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mikołaj “Bagi” Bagiński rusza z WŁASNYM programem. Kiedy premiera?
Widzielibyście Dodę w roli trenerki w hicie TVP2? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Telewizja Republika znów PROSI o pieniądze. Na co zbierają?
To kolejna zbiórka, z którą do swoich widzów zwróciła się Telewizja Republika. Stacja chce zrealizować wyjątkowy projekt związany z wydarzeniami w Stanach Zjednoczonych i nie ukrywa, że bez wsparcia odbiorców może być o to trudno. O co dokładnie chodzi i ile pieniędzy potrzeba? Dowiedz się więcej!
Telewizja Republika od lat buduje swoją pozycję na polskim rynku medialnym jako stacja o profilu informacyjno-publicystycznym. Nadawca rozpoczął działalność w 2013 roku, a jego siedziba znajduje się w Warszawie. Od początku istnienia kanał skupia się na programach informacyjnych, publicystyce oraz rozmowach z politykami, ekspertami i komentatorami życia publicznego.
Na antenie regularnie pojawiają się relacje z najważniejszych wydarzeń w kraju i za granicą, debaty polityczne oraz wywiady z osobami ze świata polityki i mediów. Z biegiem lat stacja wypracowała własny styl i wierne grono odbiorców, którzy aktywnie angażują się także w organizowane przez nią inicjatywy.
Od 2017 roku funkcję prezesa zarządu i redaktora naczelnego pełni Tomasz Sakiewicz, będący jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy związanych z nadawcą. To właśnie pod jego kierownictwem Telewizja Republika zaczęła dynamicznie się rozwijać, a w ostatnich latach znacząco zwiększyła swoją rozpoznawalność.
Szczególnie głośno o stacji zrobiło się po zmianach na rynku mediów publicznych. W ciągu ostatnich dwóch lat Telewizja Republika wyraźnie umocniła swoją pozycję, przyciągając zarówno nowych widzów, jak i dziennikarzy oraz prezenterów kojarzonych wcześniej z innymi antenami, w tym przede wszystkim z TVP Info. Do grona najbardziej znanych twarzy stacji należą między innymi Danuta Holecka, Adrian Klarenbach, Miłosz Kłeczek, Michał Rachoń oraz Rafał Patyra.
POLECAMY: Bagi rusza z WŁASNYM programem. Kiedy premiera?
Republika ponownie ZBIERA pieniądze od widzów
Nie jest tajemnicą, że Telewizja Republika od dłuższego czasu korzysta z modelu finansowania opartego również na wsparciu swoich sympatyków. W ostatnich latach wielokrotnie organizowała publiczne zbiórki, dzięki którym udało się zrealizować kolejne inwestycje związane z rozwojem stacji.
Pozyskane środki przeznaczano między innymi na budowę i wyposażenie nowego studia telewizyjnego, zakup nowoczesnego sprzętu oraz rozwój zaplecza technicznego. Część funduszy wykorzystano także na system ochrony siedziby stacji oraz organizację specjalnych transmisji i relacji na żywo z najważniejszych wydarzeń.
Jedną z najgłośniejszych akcji była zbiórka na zakup profesjonalnego wozu transmisyjnego. Dzięki zaangażowaniu widzów udało się wówczas zgromadzić imponującą kwotę około 5,5 mln zł. Sukces tamtej inicjatywy sprawił, że nadawca ponownie postanowił zwrócić się do swoich odbiorców z prośbą o finansowe wsparcie.
Tym razem celem jest stworzenie specjalnego studia w Stanach Zjednoczonych. Jak poinformowano na antenie, projekt ma umożliwić realizację własnych relacji i transmisji na żywo z Waszyngtonu podczas wizyty prezydenta Karola Nawrockiego, związanej z obchodami urodzin Donalda Trumpa. Stacja chce w ten sposób pokazywać kulisy wydarzenia oraz przygotowywać materiały bezpośrednio z miejsca wydarzeń.
O szczegółach przedsięwzięcia opowiedział na antenie sam Tomasz Sakiewicz, który nie ukrywał, że organizacja takiego projektu wiąże się z dużymi kosztami.
“Chcemy wysłać tam ekipę, która będzie relacjonowała. Musimy na szybko zmontować studio w Waszyngtonie (…). Nie będziemy mieli pewnie sponsorów na to wydarzenie. Chociaż gdyby to był normalny kraj i normalny rynek, to by zabijali się, żeby przy tej oglądalności i błagali o to, kto pierwszy” – wyznał Tomasz Sakiewicz na antenie.
Jak przekazała Telewizja Republika, do realizacji tego planu potrzebne jest łącznie 175 tys. zł. Na ekranie stacji wyświetlany jest specjalny licznik, który na bieżąco pokazuje aktualny stan wpłat i pozwala widzom śledzić postępy zbiórki. Wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny to właśnie sympatycy nadawcy odegrają kluczową rolę w realizacji ambitnego projektu. Czy uda się zebrać potrzebną kwotę? O tym przekonamy się już w najbliższych dniach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda zabrała głos po wyznaniu Mai Chwalińskiej. Złote rady?
Oglądacie Telewizję Republikę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news4 dni temuNiespodzianka w „DDTVN”: Chwalińska kompletnie się tego nie spodziewała
-
showbiz5 dni temuOskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni
-
news3 dni temuWojewódzki zakpił z Mai Chwalińskiej? Jego słowa wywołały poruszenie
-
news3 dni temuDuże zmiany w „Kocham Cię Polsko”. TVP stawia na nową gwiazdę [SZCZEGÓŁY]
-
news3 dni temuTak wypoczywa Sara James. Nowe zdjęcia błyskawicznie obiegły internet
-
news2 dni temuMaja Chwalińska przerwała milczenie. Opublikowała poruszające oświadczenie
-
news5 dni temuAgnieszka Hyży zdradza kulisy występu Krzysztofa KRAWCZYKA w Sopocie – stało się to tuż po!
-
showbiz19 godzin temuJulia Suryś z „Tańca z Gwiazdami” wzięła ślub. Kim jest jej mąż?

Dodaj komentarz