news
Małgorzata Socha zdradziła kulisy końca „Przyjaciółek”. Tak aktorki dowiedziały się o decyzji Polsatu
Jeszcze niedawno widzowie wierzyli, że pożegnanie z kultowym serialem odbędzie się z klasą i emocjami. Teraz wszystko wskazuje na to, że zostaną z pustką zamiast finału. A to, co Małgorzata Socha ujawniła o kulisach zakończenia, sprawia, że ta decyzja boli jeszcze bardziej. Dowiedz się więcej!
Pierwsze informacje o zakończeniu emisji serialu „Przyjaciółki” pojawiły się w listopadzie i natychmiast wywołały ogromne poruszenie wśród widzów. Produkcja przez ponad dekadę towarzyszyła fanom, a jej bohaterki stały się ikonami polskiego serialowego świata. Dla wielu odbiorców nie był to zwykły serial, lecz emocjonalna opowieść, z którą dorastali, przeżywali własne kryzysy, miłości, rozwody i codzienne radości. Decyzja o zakończeniu emisji została odebrana nie tylko jako zmiana programowa, ale wręcz jako symboliczny koniec pewnej epoki w polskiej telewizji.
Polsat w oficjalnym komunikacie podkreślał, że decyzja o zdjęciu formatu z ramówki była „trudna”, ale konieczna w kontekście zmian programowych. Stacja informowała, że wiosną 2026 roku nie pojawi się ani nowy sezon, ani kontynuacja historii znanych bohaterek. Jednocześnie zapowiedziano odcinek specjalny, który miał stanowić symboliczne zamknięcie całej opowieści. Dla fanów była to ostatnia deska ratunku – nadzieja, że mimo wszystko pożegnają się z ulubionymi postaciami w godny, przemyślany sposób.
Jak się jednak okazuje, te zapowiedzi mogą okazać się pustą obietnicą. Portal Wirtualne Media ustalił, że Polsat wcale nie pokaże wiosną zapowiadanego odcinka specjalnego. Jak dowiedział się serwis u nadawcy, finał historii bohaterek nie został jeszcze nagrany, nie ma także ustalonej daty jego emisji, a jedno jest pewne – nie pojawi się on w wiosennej ramówce. To informacja, która dla fanów brzmi jak kolejny, wyjątkowo bolesny cios i wywołuje pytania o sens wcześniejszych zapowiedzi.
Tym bardziej że nic nie zapowiadało tak nagłego i definitywnego zakończenia. Ostatni, 314. odcinek 26. sezonu został wyemitowany w czwartek 27 listopada o godzinie 21:40 i dla wielu widzów był po prostu kolejnym epizodem, a nie finałem całej historii. Nie było symbolicznego pożegnania, zamknięcia wątków ani wyraźnego „do widzenia”. Widzowie liczyli przynajmniej na specjalny odcinek, który pozwoliłby im rozstać się z bohaterkami w sposób świadomy i emocjonalnie domknięty. Teraz okazuje się, że nawet tego może zabraknąć.
POLECAMY: Agnieszka Kaczorowska weszła do apteki. To, co usłyszała, zaskakuje
Małgorzata Socha o kulisach końca “Przyjaciółek”
„Przyjaciółki” przez lata budowały swoją siłę przede wszystkim dzięki aktorkom, które stworzyły niezwykle wiarygodne i lubiane kreacje. Widzowie pokochali bohaterki grane przez Joannę Liszowską, Małgorzatę Sochę, Anitę Sokołowską, Magdalenę Stużyńską-Brauer oraz Agnieszkę Sienkiewicz-Gauer. To ich charyzma, naturalność i autentyczne relacje widoczne na ekranie sprawiły, że serial stał się jednym z najważniejszych obyczajowych formatów w historii polskiej telewizji. Bez nich „Przyjaciółki” nie miałyby tej samej mocy.
Kurz po decyzji Polsatu w sprawie „Przyjaciółek” jeszcze nie opadł. Małgorzata Socha udzieliła niedawno wywiadu na łamach WP Lifestyle z Filipem Borowiakiem, w którym otworzyła się na temat zakończenia serialu, w którym grała przez ponad 13 lat. Jej słowa pokazują, jak trudny był to moment nie tylko dla widzów, ale również dla samej obsady, która przez lata tworzyła nie tylko serial, ale i prawdziwą zawodową rodzinę.
Małgorzata Socha doskonale pamięta moment, w którym dowiedziała się o zakończeniu „Przyjaciółek”. Ekipa została poinformowana bezpośrednio przez producenta, a nie z mediów, co aktorka oceniła jako profesjonalne zachowanie ze strony Polsatu.
Byłam w gabinecie u producenta, który nam to mówił. Powiedział, że po południu wyjdzie taki komunikat ze stacji. Uważam, że zachowali się bardzo profesjonalnie i nie zostałyśmy poinformowane przez media, byłyśmy przygotowane. Ale miałam poczucie straty, było to dla mnie szokiem – tym bardziej, że to się wydarzyło parę dni przed zdjęciami. […] Czasem tak się dzieje – wspomniała Socha.
Serial „Przyjaciółki” zajmował w życiu Małgorzaty Sochy szczególne miejsce, głównie dzięki atmosferze, jaka panowała na planie. Aktorka podkreślała, że współpraca między całą ekipą – zarówno przed kamerą, jak i poza nią – opierała się na wzajemnym zaufaniu i bliskości. Dzięki temu zdjęcia nie były dla niej tylko kolejnym zawodowym obowiązkiem, lecz przestrzenią, do której wracało się z poczuciem komfortu i przynależności.
To był dla mnie serial, w którym ja czułam się bardzo bezpiecznie, bo ekipa była niezmienna przez tyle lat. To nie były tylko ‘Przyjaciółki’, ale i przyjaciele. Stworzyliśmy super fajny team i wracało się po każdej przerwie jak do domu. Każdy, kto przychodził do nas na plan gościnnie, mówił, że jest wyjątkowo i czuć dobrą energię. Bardzo mi szkoda, że nie spotkamy się w tym samym składzie z ekipą. […] Ale jesteśmy dorośli, nie wszystko może trwać wiecznie. Cieszę się, że coś takiego przeżyłam, bo to mogą być takie przyjaźnie na zawsze – wspomniała.
Słowa Małgorzaty Sochy tylko potęgują żal fanów, którzy czują, że zostali pozbawieni nie tylko serialu, ale i godnego pożegnania z jego bohaterkami. Brak finałowego odcinka to nie tylko decyzja programowa – to emocjonalna luka, która dla wielu widzów pozostaje niezrozumiała i bolesna. Serial, który przez lata towarzyszył Polakom w ich codzienności, miał odejść inaczej.
Na ten moment nie wiadomo, kiedy i czy stacja Polsat pokaże zapowiadany specjalny epizod. Jedno jest jednak pewne – widzowie już dziś ubolewają nad tym, że być może nie zobaczą swoich ulubionych „Przyjaciółek” po raz ostatni w sposób, na jaki zasługiwały.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Małgorzata Rozenek-Majdan zabrała głos po wizycie w schronisku. Te słowa zapadają w pamięć
Co uważacie o decyzji Polsatu w sprawie zakończenia produkcji “Przyjaciółek”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!





Autor: Szymon Jedynak
news
Awantura między Radosławem Majdanem, a Zbigniewem Bońkiem wraca po latach. Padła bardzo osobista uwaga
Radosław Majdan i Zbigniew Boniek od lat nie utrzymują bliskich relacji, a teraz ponownie zrobiło się głośno o ich konflikcie. Były bramkarz w podcaście „Ofensywni” wspomniał o czasach, gdy Boniek prowadził reprezentację Polski. Nie szczędził mu przy tym uszczypliwości. Na reakcję byłego prezesa PZPN nie trzeba było długo czekać. Boniek odpowiedział w swoim felietonie dla Weszło i również zdecydował się na mocną uwagę pod adresem Majdana. Przy okazji odniósł się także do Małgorzaty Rozenek-Majdan.
Radosław Majdan przez lata był związany z piłką nożną. Były reprezentant Polski występował m.in. w Pogoni Szczecin, Wiśle Kraków oraz zagranicznych klubach. Po zakończeniu kariery sportowej z powodzeniem odnalazł się w mediach i telewizji. Prywatnie od 2016 roku jest mężem Małgorzaty Rozenek-Majdan, z którą wychowuje syna Henryka.
Zbigniew Boniek to z kolei jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego futbolu. Były reprezentant Polski po zakończeniu kariery piłkarskiej działał jako trener i działacz. W latach 2012–2021 był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek-Majdan PONOWNIE W „AZJA EXPRESS”. Co z „Królową przetrwania”?
Radosław Majdan wspomniał o Zbigniewie Bońku
Temat relacji Radosława Majdana i Zbigniewa Bońka ponownie zrobił się głośny. Wszystko za sprawą rozmowy byłego bramkarza w podcaście „Ofensywni”, w którym wrócił pamięcią do czasów reprezentacji Polski prowadzonej przez Zbigniewa Bońka. Majdan opowiedział o atmosferze podczas zgrupowań i zachowaniu ówczesnego selekcjonera. Jego komentarz był dość bezpośredni i szybko zwrócił uwagę kibiców. Były reprezentant Polski nie ograniczył się wyłącznie do wspomnienia sportowych wydarzeń. Opisując byłego zawodnika, skupił się również na jego sposobie bycia poza boiskiem i podczas wspólnych spotkań z zawodnikami. Jak wynika z jego relacji, były selekcjoner miał chętnie rozmawiać z piłkarzami, a podczas takich sytuacji nie brakowało również żartów.
Radosław Majdan w pewnym momencie zdecydował się na dość charakterystyczne porównanie. W jego ocenie, Zbigniew Boniek podczas takich rozmów prezentował określony styl bycia, który zapamiętał z czasów wspólnej pracy przy reprezentacji.
On zawsze lubił pogadać z zespołem, np. jak byliśmy w saunie. Opowiadał te swoje żarciki, taki trochę cwaniaczek, trochę wujek z wesela, który na wszystko ma odpowiedź.
Wypowiedź Radosława Majdana szybko odbiła się szerokim echem. Tym bardziej że relacje obu mężczyzn od lat nie należą do najlepszych. Ich drogi przecięły się nie tylko w kontekście reprezentacji Polski, ale również przy okazji wyborów na prezesa PZPN. Na reakcję Zbigniewa Bońka nie trzeba było długo czekać. Były prezes związku nie zdecydował się jednak odpowiadać Radosławowi Majdanowi punkt po punkcie ani roztrząsać jego opinii dotyczącej zachowania podczas zgrupowań. Zamiast tego postanowił przypomnieć wydarzenia sprzed lat, które najwyraźniej wciąż pozostają w jego pamięci.
Zbigniew Boniek wrócił do wyborów na prezesa PZPN z 2016 roku. W tamtym czasie Radosław Majdan był związany z komitetem Józefa Wojciechowskiego, który rywalizował z Bońkiem o stanowisko. Były prezes PZPN w swoim komentarzu nawiązał właśnie do tamtej sytuacji oraz późniejszych wydarzeń związanych z kampanią.
POLECAMY: Radosław Majdan tłumaczy się po nagraniu, które obiegło sieć. Tak naprawdę wyglądało całe zajście

Wspomniał o Małgorzacie Rozenek-Majdan
Zbigniew Boniek zdecydował się odpowiedzieć Radosławowi Majdanowi w swoim felietonie opublikowanym na łamach Weszło. Nie skupił się jednak wyłącznie na słowach byłego bramkarza dotyczących jego charakteru. Przywołał również wydarzenia związane z wyborami na prezesa PZPN i zaangażowaniem Radosława Majdana w kampanię Józefa Wojciechowskiego. Były prezes związku przedstawił przy tym swoją perspektywę dotyczącą tamtych wydarzeń. Wspomniał między innymi o opuszczeniu sali oraz działaniach, które miały być podejmowane przeciwko niemu. Na końcu swojej wypowiedzi zdecydował się natomiast na osobistą uwagę dotyczącą obecnej działalności.
Nie ustosunkowuje się do tego, co mówi Radosław Majdan, bo widzę, że cały czas dręczy go to, że był szefem komitetu Józefa Wojciechowskiego na prezesa PZPN, po czym uciekli z sali, a przy okazji pisali na mnie donosy do wszystkich możliwych instytucji sportowych w Polsce i na świecie. Niech mu się wiedzie jak najlepiej i niech robi najlepiej to, co potrafi, czyli być dodatkiem do Małgosi na ściankach.
W ten sposób Zbigniew Boniek nie tylko odniósł się do przeszłości Radosława Majdana związanej z wyborami w PZPN, ale również nawiązał do jego życia poza futbolem. Szczególnie mocno wybrzmiała końcówka wypowiedzi, w której wspomniał o Małgorzacie Rozenek-Majdan. Para od lat jest jednym z bardziej rozpoznawalnych małżeństw polskiego show-biznesu, a wspólne pojawianie się na wydarzeniach medialnych jest stałym elementem ich publicznego wizerunku. Wymiana zdań między byłymi piłkarzami pokazuje, że wydarzenia sprzed lat wciąż mogą wracać przy okazji kolejnych wypowiedzi. Tym razem wszystko zaczęło się od wspomnień Radosława Majdana dotyczących pracy Zbigniewa Bońka z reprezentacją Polski. Były prezes PZPN postanowił odpowiedzieć, ale zamiast skupiać się wyłącznie na wspomnieniach z szatni, przeniósł rozmowę na wydarzenia związane z wyborami w związku oraz późniejszą działalności.
Dziś obaj funkcjonują już przede wszystkim w innych rolach. Radosław Majdan po zakończeniu kariery piłkarskiej mocno zaangażował się w działalność medialną, natomiast Zbigniew Boniek od lat pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych byłych działaczy polskiego futbolu. Ich najnowsza wymiana komentarzy ponownie przypomniała jednak o napięciach, które pojawiły się między nimi wiele lat temu.
POLECAMY: Doda zdradza kulisy spotkania z Rozenek-Majdan. Jak zareagowała na jej widok?


news
Michał Szpak chce zostać ojcem. Padła jasna deklaracja
Michał Szpak od lat przyciąga uwagę nie tylko muzyką, ale także charakterystycznym wizerunkiem i sceniczną odwagą. Prywatnie wokalista dużą wagę przywiązuje jednak do rodziny. W rozmowie z Onetem został zapytany o rodzicielstwo. Artysta nie ukrywa, że bardzo chciałby mieć dziecko i już myśli o tym, jak mógłby odnaleźć się w roli ojca.
Piosenkarz jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistów. Publiczność zna go nie tylko z występów muzycznych, lecz także z programu „The Voice of Poland”, gdzie pełni funkcję trenera. Szpak od lat konsekwentnie buduje własny styl, nie bojąc się eksperymentów z wyglądem i scenicznego wyrazu.
Jednocześnie artysta wielokrotnie podkreślał znaczenie rodziny. Szczególnie ważne są dla niego relacje z ojcem i rodzeństwem. W życiu prywatnym pozostaje znacznie bardziej powściągliwy niż na scenie, choć zdarza mu się mówić o swoich przekonaniach i osobistych planach.
POLECAMY: “Lato z Radiem i TVP”: Michał Szpak skradł show? Widzowie nie mieli wątpliwości
Michał Szpak marzy o dziecku
Życie uczuciowe Michała Szpaka od lat interesuje jego fanów. W 2022 roku w rozmowie z „Twoim Stylem” wokalista powiedział, że identyfikuje się jako osoba panseksualna. Tłumaczył wówczas, że w relacjach istotne jest dla niego przede wszystkim połączenie z drugim człowiekiem, a nie jego płeć czy orientacja. Teraz muzyk zdecydował się powiedzieć więcej o swoich planach związanych z rodziną. W wywiadzie dla Onetu został zapytany o to, czy chciałby zostać ojcem. Jego odpowiedź była jednoznaczna.
Bardzo [bym chciał]. Ja w ogóle mam taki instynkt macierzyński, mi się włączył. Znaczy, nie wiem, czy macierzyński, czy tacierzyński po prostu. Zresztą ja już mówiłem któryś raz z rzędu, że bardzo chciałbym mieć dziecko, bardzo. Ale co z tego wyniknie, zobaczymy. Jeszcze na szczęście nie jestem najstarszy na świecie, więc mam na to czas
Artysta zaznaczył więc, że myśl o rodzicielstwie nie jest dla niego chwilowym pomysłem. Jak sam przyznał, bardzo chciałby mieć dziecko, choć jednocześnie nie zdradził szczegółów dotyczących tego, kiedy i w jakich okolicznościach mogłoby do tego dojść.

POLECAMY: Michał Szpak i Kuba Badach naprawdę są skłóceni? Padły jednoznaczne słowa
Wokalista jest gotowy na zmiany
Pojawienie się dziecka oznaczałoby dla artysty także spore zmiany w codziennym życiu. Michał Szpak został zapytany o to, czy potrafiłby zaakceptować sytuację, w której potrzeby dziecka stają się ważniejsze od jego własnych. Wokalista przekonuje, że nie obawia się konieczności pójścia na kompromisy. Zwrócił również uwagę na różnicę między swoim medialnym wizerunkiem a tym, jaki jest prywatnie.
Ja potrafię chodzić na kompromisy i właśnie wbrew pozorom tego, jak mnie wygenerowała świadomość telewizyjna, to ja nie oczekuję atencji od drugiego człowieka, tak jak zostało to wykreowane
Na razie Michał Szpak pozostaje więc aktywny zawodowo, dzieląc czas między muzykę, koncerty i pracę przy „The Voice of Poland”. Jednocześnie nie ukrywa, że w jego życiu jest miejsce na jeszcze jedną ważną rolę m.in. rolę ojca.
POLECAMY: Michał Szpak przerwał milczenie. Chce zostać ojcem?



news
Decyzja trenerów „The Voice of Poland” wywołała oburzenie. „Straszna szkoda”
To był występ, który zakończył się inaczej, niż mogła oczekiwać zarówno uczestniczka, jak i widzowie. Choć żaden z jurorów „The Voice of Poland” nie zdecydował się odwrócić fotela, chwilę później sytuacja nabrała zupełnie nowego obrotu. Padły też bardzo mocne słowa pod adresem wokalistki. Dowiedz się więcej!
W tegorocznej edycji „The Voice of Poland” uczestników oceniają Kuba Badach, Tomson i Baron, Michał Szpak oraz debiutująca w roli trenerki Edyta Bartosiewicz. W roli prowadzących ponownie widzowie mogą oglądać Paulinę Chylewską i Macieja Musiała. W sobotni wieczór kolejni uczestnicy walczyli o awans do następnego etapu muzycznego show w ramach Przesłuchań w Ciemno.
Jedną z wokalistek, która pojawiła się na scenie w sobotnim odcinku, była Magda Hanausek. Uczestniczka postawiła na jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów Tracy Chapman – „Fast Car”. Co więcej, podczas występu sama akompaniowała sobie na gitarze. Wszystko wskazywało więc na to, że jurorzy będą mieli przed sobą występ, który może ich szczególnie zainteresować.
Tym razem jednak żaden z trenerów nie zdecydował się na wybór wokalistki. Żaden z czerwonych foteli nie obrócił się w stronę sceny. Reakcja jurorów po zakończeniu występu pokazała jednak, że decyzja wcale nie była dla nich tak oczywista, jak mogło się wydawać. Szczególnie mocno swoją reakcję wyraził Michał Szpak.
“Nie, ja żałuję na maksa. Nie wierzę w to” – mówił wyraźnie zdenerwowany Michał Szpak.
Głos zabrała również Edyta Bartosiewicz, która wyjaśniła, dlaczego tym razem nie zdecydowała się nacisnąć przycisku. Trenerka wskazała na konkretny moment występu Magdy Hanausek, na który szczególnie czekała. Jej zdaniem właśnie tam coś się zatrzymało i ostatecznie wpłynęło na decyzję o pozostawieniu fotela w pierwotnej pozycji.
“Tu troszkę coś się zatrzymało” – powiedziała Edyta Bartosiewicz.
Chwilę później padły jednak słowa, które mogły być dla Magdy Hanausek ogromnym wyróżnieniem. Edyta Bartosiewicz nie miała wątpliwości, że wokalistka ma w sobie coś wyjątkowego i że jej talent może zostać zauważony również poza granicami Polski.
“Masz coś tak niezwykłego, że prędzej, czy później usłyszy o tobie świat” – stwierdziła.
POLECAMY: Bagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
Magda Hanausek zostaje w programie. Widzowie oburzeni reakcją trenerów
Wtedy okazało się, że dla Magdy Hanausek brak obrotu foteli nie oznacza jeszcze końca marzeń o dalszym udziale w programie. W „The Voice of Poland” funkcjonuje bowiem projekt „The Voice Comeback Stage”, dzięki któremu uczestnicy, którzy nie zostali wybrani przez trenerów podczas Przesłuchań w Ciemno, mogą otrzymać kolejną szansę. W tym przypadku możliwość taką miała Ania Karwan.
Kiedy wszyscy jurorzy zwrócili się w jej stronę, Ania Karwan szybko ogłosiła swoją decyzję.
“Moi drodzy, ja już ją mam” – ogłosiła.
Tym samym Magda Hanausek otrzymała drugą szansę i jej przygoda z muzycznym show nie zakończyła się na Przesłuchaniach w Ciemno.
Występ wokalistki wywołał również sporo reakcji w mediach społecznościowych programu. Część widzów nie kryła zaskoczenia tym, że żaden z jurorów nie zdecydował się na wybór Magdy Hanausek. Pod fragmentem jej występu pojawiły się komentarze osób, które zwracały uwagę przede wszystkim na jej charakterystyczną barwę głosu oraz grę na gitarze.
“Wreszcie jakiś rozpoznawalny, ciekawy i niepiskliwy damski głos”, “Byłam pewna, że przejdzie”, “Taka fajna wokalistka, a się nie odwracająca”, “Ta kobieta z gitarą tak świetny głos”, “Straszna strata, taka perełka z taką barwą głosu” – czytamy w komentarzach widzów.
Historia Magdy Hanausek pokazuje więc, że w „The Voice of Poland” brak obrotu fotela nie zawsze musi oznaczać koniec przygody z programem. Wokalistka nie została wybrana przez żadnego z trenerów, ale dzięki „The Voice Comeback Stage” dostała kolejną szansę. Co więcej, sama Edyta Bartosiewicz przewiduje, że o jej talencie może jeszcze zrobić się głośno. Teraz pozostaje sprawdzić, jak Magda Hanausek wykorzysta tę drugą możliwość.
Na kolejne Przesłuchania w Ciemno widzowie „The Voice of Poland” będą musieli poczekać do przyszłej soboty. Następny odcinek muzycznego show zostanie wyemitowany o godz. 20:30 na antenie TVP2. Wtedy poznamy kolejnych uczestników, którzy spróbują przekonać do siebie trenerów i zawalczyć o miejsce w dalszej części programu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: W „MasterChefie” zrobi się naprawdę gorąco. Mamy fragment nowego odcinka
Oglądacie nowy sezon „The Voice of Poland”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!





Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
To już nie są domysły? Marcysia Ryskala i Igor Łubkowski pokazali wspólne chwile
Marcysia Ryskala i Igor Łubkowski wywołali niemałe zamieszanie wśród internautów. Była członkini Ekipy Friza oraz uczestnik „Love Island. Wyspa miłości” pojawili się razem na weselu, a następnie pokazali w mediach społecznościowych wspólne nagrania. Wszystko wskazuje na to, że łączy ich coś więcej niż tylko znajomość. Para nie pozostawiła fanom zbyt wiele miejsca na domysły.
Marcysia Ryskala od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Popularność zdobyła przede wszystkim dzięki Ekipie Friza, a później rozwijała własny kanał w mediach społecznościowych i działalność muzyczną. Jej życie prywatne przez lata było szeroko komentowane. Igor Łubkowski również nie jest anonimową postacią dla fanów polskiego internetu. Rozpoznawalność przyniósł mu udział w drugiej edycji „Love Island. Wyspa miłości”, w której dotarł do finału. Przez kilka lat tworzył związek z Magdaleną Karwacką, którą poznał właśnie w programie. Para rozstała się w 2025 roku.
Marcysia Ryskala i Tromba byli jedną z najpopularniejszych par internetu
Zanim w życiu Marcysii pojawił się Igor, influencerka przez kilka lat związana była z Mateuszem „Trombą” Trąbką. Para poznała się w środowisku Ekipy i przez długi czas należała do najbardziej medialnych duetów polskiego internetu. Marcysia i Tromba byli razem przez kilka lat, mieszkali razem, dzielili się z fanami fragmentami codzienności, a w 2023 roku się zaręczyli. W marcu 2024 roku poinformowali jednak o rozstaniu. Oboje podkreślali wówczas, że decyzję podjęli wspólnie i prosili o uszanowanie ich prywatności.
Marcysia Ryskala po rozstaniu skupiła się na własnej działalności i znalazła inną miłość, z chłopakiem który prowadzi studio tatuażu. . Jest aktywna w mediach społecznościowych, gdzie pokazuje przede wszystkim życie prywatne, modę, stylizacje, podróże oraz projekty związane z muzyką. Jej kariera zaczęła się od YouTube, a popularność znacząco wzrosła po dołączeniu do Ekipy Friza.
POLECAMY: Ekipa Friza zakłada zbiórkę i wynajmuje domy dla uchodźców z Ukrainy: Chcemy działać długofalowo
Igor Łubkowski był związany z Magdą z „Love Island”
Igor Łubkowski zyskał popularność dzięki drugiej edycji „Love Island. Wyspa miłości”. To właśnie tam poznał Magdalenę Karwacką. Ich relacja przetrwała długo po zakończeniu programu i przez lata była obserwowana przez fanów. Para ostatecznie się rozstała. W 2026 roku był przedstawiany już jako singiel, a jego życie zawodowe i prywatne zaczęło przybierać nowy kierunek. Teraz wszystko wskazuje na to, że w jego życiu pojawiła się Marcysia Ryskala.

POLECAMY: Sześciu członków Ekipy Friza opuszcza grupę: Relacje przestały być priorytetem
Poszli razem na wesele. Później pokazali wspólne nagrania
Fani zwrócili uwagę na najnowsze materiały opublikowane przez Marcysię i Igora. Na nagraniach widać ich razem i najpierw w bardziej swobodnej stylizacji, a następnie podczas wyjścia, na którym influencerka ma elegancką suknię, a Igor. Łubkowski pojawia się w garniturze. Para wybrała się razem na wesele, co już samo w sobie wzbudziło zainteresowanie internautów. Niedługo później oboje pokazali kolejne wspólne ujęcia w mediach społecznościowych. Na jednym z nagrań pozują bardzo blisko siebie, a całość została opatrzona wymownym podpisem sugerującym, że Marcysia i Igor są razem.
Nie wygląda więc na przypadkowe spotkanie czy jednorazową wspólną publikację. Marcysia Ryskala i Igor Łubkowski pokazują się razem i dają internautom wyraźny sygnał, że łączy ich relacja. Sami nie przedstawili jednak w opublikowanych materiałach szerszych szczegółów dotyczących swojego związku. Dla Marcysii byłby to pierwszy tak szeroko komentowany związek po rozstaniu z Trombą, natomiast dla Igora, to nowy rozdział po wieloletniej relacji z Magdaleną Karwacką. Na razie para zdecydowała się przede wszystkim pokazać, że spędza razem czas.
POLECAMY: Wrażliwa Zawadzka płacze na planie “The Voice”? Zdrójkowski zdradza sekret



-
showbiz4 dni temuTo może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
-
news5 dni temuNie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
-
showbiz4 dni temuJulia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?
-
showbiz4 dni temu„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
-
showbiz2 dni temuJacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?
-
news5 dni temuFilip Chajzer po latach wrócił do tragedii. „Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam”
-
news2 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
news4 dni temuIzabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują

Dodaj komentarz