Śledź nas

news

Nie żyje legendarna Brigitte Bardot. Od lat zmagała się z poważną chorobą

Opublikowano

w dniu

Jej nazwisko stało się symbolem wolności, pożądania i buntu, a inicjały „BB” znał cały świat. Teraz Brigitte Bardot odeszła, zamykając rozdział, który zmienił kino i kulturę popularną na zawsze. Jej śmierć pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi – kim była naprawdę kobieta, która w szczycie sławy odrzuciła blask reflektorów, by żyć według własnych zasad? Dowiedz się więcej!

Brigitte Bardot urodziła się 28 września 1934 roku w Paryżu i od najmłodszych lat wyróżniała się urodą i charyzmą. Karierę modelki rozpoczęła w 1949 roku, a niedługo potem wkroczyła do francuskiego kina, które wkrótce miało ją okrzyknąć symbolem seksapilu i wolności. Jej wizerunek był tak sugestywny, że w latach 50. i 60. XX wieku trudno było mówić o kinie francuskim bez wspomnienia o „BB”. Była nie tylko aktorką, lecz także ikoną kultury, której wpływ na emancypację kobiet był nie do przecenienia.

Na ekranie Brigitte Bardot potrafiła być zmysłowa, nieokiełznana i prowokująca. Zagrała w ponad 40 filmach, w tym w takich klasykach jak „I Bóg stworzył kobietę”, „Pogarda”, „Viva Maria” czy „Czarująca idiotka”. Każda rola, którą przyjmowała, pozostawiała trwały ślad w pamięci widza i w historii kina. Jej obecność na ekranie była niemal hipnotyzująca, a styl życia i odwaga w wyrażaniu siebie sprawiły, że stała się ikoną wolności, której nikt nie próbował naśladować, bo po prostu nie dało się jej skopiować.

W 1973 roku Brigitte Bardot podjęła decyzję, która wstrząsnęła całym światem show-biznesu. Zrezygnowała z kariery filmowej i muzycznej w szczycie swojej sławy, aby poświęcić życie ochronie zwierząt. Ta nagła zmiana kierunku życia była dla wielu szokiem – aktorka, która przez lata uosabiała wolność seksualną i odwagę artystyczną, wybrała cichą, lecz pełną pasji walkę o losy istot, które nie mogły mówić same za siebie.

Informację o jej śmierci podała fundacja jej imienia w oficjalnym oświadczeniu:

Fundacja Brigitte Bardot z ogromnym smutkiem ogłasza śmierć swojej założycielki i prezes, Madame Brigitte Bardot, światowej sławy aktorki i piosenkarki – czytamy w oświadczeniu fundacji.

Fundacja przypomniała również o tym, że Brigitte Bardot była pionierką w walce z okrucieństwem wobec zwierząt, a jej wkład w ochronę praw zwierząt pozostawił trwały ślad we Francji i na całym świecie.

Miała najsłynniejsze inicjały w historii kina. Brigitte Bardot, znana jako “BB”, która uosabiała emancypację kobiet i wolność seksualną we francuskim kinie od lat 50. do 70. XX wieku, zanim stała się pionierką w walce z okrucieństwem wobec zwierząt – napisała Fundacja Brigitte Bardot w oświadczeniu opublikowanym w niedzielę.

POLECAMY: Niecodzienne sceny w „Dzień dobry TVN”. Poranny eksperyment może zakończyć się katastrofą?

Agata Młynarska żegna Brigitte Bardot

Ostatnie miesiące życia Brigitte Bardot były pełne dramatyzmu. W październiku trafiła do szpitala, a przyczyna jej śmierci nie została jeszcze oficjalnie podana. Choć media spekulowały, fani i bliscy artystki koncentrowali się na jej ogromnym dziedzictwie – niezapomnianych rolach, przebojach muzycznych i fundacji, która stała się jej nowym dziełem życia. Jej odejście wywołało lawinę wspomnień i pożegnań.

Agata Młynarska w mediach społecznościowych napisała:

Odeszła BB Koniec epoki. Piękna, odważna, nieposkromiona, hipnotyzująca, zniewalająca. Stworzyła niepowtarzalny styl, role, które zmieniły kino. Pokazała, że być kobietą – être une femme- znaczy życie na własnych warunkach. Wolność. Gwiazda. Star. Opiekunka zwierząt. Czy była szczęśliwa? Koniec jej życia był przejmująco smutny. Przeżywała rozczarowanie ludźmi. Żegnaj BB, dziękuję za filmy, piosenki, styl, odwagę, walkę o prawa zwierząt – czytamy.

Jej odejście wywołało falę wspomnień i refleksji w mediach i wśród fanów. Dla jednych była ikoną kina, dla innych legendą wolności i buntu. Jednak niezależnie od punktu widzenia, nikt nie może zaprzeczyć, że Brigitte Bardot stworzyła własną definicję sławy – taką, która nie boi się odejść, gdy świat zaczyna wymagać kompromisów, które są sprzeczne z własnym sumieniem.

Brigitte Bardot pozostawiła po sobie spuściznę, która będzie analizowana i podziwiana przez kolejne pokolenia. Jej życie pokazuje, że prawdziwa ikona nie ogranicza się tylko do sztuki, ale również do odwagi życia według własnych zasad. Jej historia to przypomnienie, że wolność i niezależność czasem wymagają rezygnacji z blasku reflektorów, aby zachować siebie w najczystszej formie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie emocje po romskim ślubie Viki Gabor. Nagranie z ceremonii znika z sieci – dlaczego?

Którą rolę Brigitte Bardot wspominacie najczęściej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Brigitte Bardot (fot. screen YouTube The Ed Sullivan Show)
Brigitte Bardot (fot. screen YouTube BFMTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Estelle François zdradziła prawdę o „Tańcu z Gwiazdami”. Nie każdy dałby sobie radę?

Opublikowano

w dniu

przez

Estelle François to jedna z nowych twarzy jesiennej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Francuska tancerka szybko zdobyła sympatię widzów, a teraz zdradziła, jak wyglądała jej droga do popularnego show Polsatu. Okazuje się, że casting wymagał od niej znacznie więcej niż tylko zaprezentowania umiejętności tanecznych. Dowiedz się więcej!

Estelle François dołączyła w tej edycji do „Tańca z Gwiazdami” jako trenerka i stworzyła taneczną parę z influencerem Dominikiem Rupińskim. Oboje zdobywają sympatię widzów, a ich występy przyciągają uwagę fanów programu. Dla młodej Francuzki udział w polskim show to ważny zawodowy krok, ale za jej obecnością na parkiecie stoi długa historia treningów, tanecznych doświadczeń i rywalizacji.

Urodzona i wychowana we Francji Estelle François od najmłodszych lat związana jest ze sportem i tańcem. Swoją przygodę rozpoczęła od gimnastyki artystycznej, a taniec towarzyski trenuje od dziewiątego roku życia. Przez kolejne lata rozwijała swoje umiejętności i zdobywała następne sukcesy. Poza salą treningową interesuje się również gotowaniem oraz sztuką, od malarstwa po koncerty. Teraz jej codzienność wypełniają przede wszystkim obowiązki związane z programem.

Polsat poinformował o jej dołączeniu do ekipy jeszcze na początku edycji.

„Przyjmijcie gorąco nową tancerkę w naszej ekipie! Urodzona i wychowana we Francji Estelle François swoją przygodę rozpoczęła się od gimnastyki artystycznej, a taniec towarzyski trenuje od 9-tego roku życia, sukcesywnie zdobywając tytuły taneczne. W wolnym czasie pochłaniają ją gotowanie i sztuka od malarstwa po koncerty, a już niedługo dzięki wygranemu castingowi pochłoną ją treningi do jesiennej edycji “Tańca z Gwiazdami”. Z kim? Tego dowiemy się już niedługo” – komunikowała stacja.

Wówczas widzowie nie znali jeszcze wszystkich szczegółów dotyczących jej udziału w show.

POLECAMY: Julia von Stein zdobyła się na wyznanie. Dwukrotnie chciała odebrać sobie życie

Estelle François opowiedziała o castingu do „TzG”. Kandydaci musieli wykazać się czymś więcej

Teraz Estelle François opowiedziała o kulisach rekrutacji w rozmowie z „Faktem”. Jak się okazuje, casting nie polegał na zaprezentowaniu wcześniej przygotowanego układu tanecznego. Tancerka musiała wykazać się przede wszystkim umiejętnością błyskawicznego reagowania na muzykę i dostosowywania się do poleceń. Wszystko przebiegało spontanicznie, a kandydaci nie mogli po prostu oprzeć się na wyćwiczonej choreografii.

„Poszłam na casting i wszystko działo się bardzo spontanicznie. Przedstawiłam się, a potem był po prostu freestyle. Nie tańczyłam żadnej wcześniej przygotowanej choreografii. Powiedzieli mi na przykład “zatańcz jive’a”, włączyli muzykę i od razu zatańczyłam. Dla nas, tancerzy, to naturalne, leci muzyka i my od razu wiemy, jaki to jest rodzaj tańca” – wyjaśniła Estelle François w rozmowie z „Faktem”.

Na samym tańcu jednak się nie skończyło. Kandydatka musiała również udowodnić, że potrafi przekazywać wiedzę innym, co w programie ma ogromne znaczenie. W końcu trenerzy „Tańca z Gwiazdami” nie tylko prezentują własne umiejętności, lecz także przygotowują znane osoby do występów przed milionami widzów. Estelle François musiała więc pokazać, że umie jasno tłumaczyć podstawy i prowadzić drugą osobę przez kolejne elementy choreografii.

„Zatańczyłam jive’a. No i potem musiałam pokazać, jak kogoś uczę podstaw — ustawienie ramy czy pozycję w paso doble” – dodała.

Dziennikarka zapytała również Estelle François, kto oceniał uczestników castingu. Tancerka nie chciała zdradzać konkretnych nazwisk, ale przyznała, że po drugiej stronie znajdowało się spore grono osób odpowiedzialnych za wybór nowych członków ekipy.

„Osób decyzyjnych było naprawdę sporo. Nie chcę rzucać nazwiskami, ale po drugiej stronie siedział cały sztab ludzi, na moje oko z dziesięć osób” – wspominała.

Niełatwo było jej również określić, jak duża była konkurencja. Kandydaci pojawiali się na castingu o wyznaczonych godzinach, przez co nie mieli okazji zobaczyć wszystkich osób ubiegających się o miejsce w programie. Estelle François wspomniała jednak, że na korytarzu spotkała Kacpra Rutkę, który ostatecznie również dołączył do jesiennej edycji.

„Jeśli chodzi o konkurencję, to nie wiem dokładnie, bo wchodziliśmy po kolei. Każdy miał wyznaczoną swoją konkretną godzinę, więc po prostu mijaliśmy się na korytarzu. Pamiętam, że widziałam wtedy nawet Kacpra, ale dokładnej liczby chętnych nie sposób określić” – wspomniała.

W trwającej edycji „Tańca z Gwiazdami” zadebiutowało troje nowych tancerzy: Estelle François, Kacper Rutka i Krystian Rzymkiewicz, który partneruje Marcie „Mandarynie” Wiśniewskiej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magdalena Tarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]

Dobrze, że Polsat stawia na nowe twarze? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Estelle François i Dominik Rupiński (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Estelle François i Dominik Rupiński (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Estelle François i Dominik Rupiński (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Estelle François i Dominik Rupiński (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Estelle François i Dominik Rupiński (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Estelle François i Dominik Rupiński (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Julia von Stein zdobyła się na wyznanie. Dwukrotnie chciała odebrać sobie życie

Opublikowano

w dniu

przez

Julia von Stein od lat pokazuje publicznie swoje życie, ale tym razem zdecydowała się odsłonić jego wyjątkowo bolesną stronę. W programie „Eksperyment: Odsiadka” opowiedziała o wydarzeniach z przeszłości, które do dziś pozostawiają w niej trudne emocje. Podczas szczerej rozmowy nie potrafiła ukryć łez. Dowiedz się więcej! 

Julia von Stein zdobyła popularność dzięki programom „Królowe życia” i „Diabelnie boskie”, w których dała się poznać jako osoba pewna siebie, ekscentryczna i przywiązująca dużą wagę do luksusu. Przez lata budowała swój medialny wizerunek, wzbudzając zainteresowanie zarówno swoim stylem życia, jak i kontrowersyjnymi wypowiedziami. Za telewizyjną osobowością kryje się jednak również historia, o której celebrytka zdecydowała się opowiedzieć dopiero teraz. Jej najnowsze wyznanie pokazuje zupełnie inną stronę jej życia.

Po zakończeniu telewizyjnej przygody Julia von Stein nie zniknęła z przestrzeni publicznej. Przeniosła swoją działalność do internetu, gdzie na YouTubie i Instagramie dzieli się codziennością, opowiada o prywatnych doświadczeniach i pokazuje kulisy swojego życia. Jej aktywność w mediach społecznościowych pozwala obserwatorom śledzić kolejne zmiany, zarówno zawodowe, jak i osobiste. Tym razem jednak celebrytka zdecydowała się na udział w projekcie, który postawił ją w zupełnie nowej sytuacji.

Chodzi o program „Eksperyment: Odsiadka”, emitowany na Canal+, w którym uczestnicy konfrontują się z realiami funkcjonowania zakładu karnego. W trakcie rozmowy z jednym z pracowników placówki Julia von Stein poruszyła temat niezwykle trudnych doświadczeń z przeszłości. Przyznała, że dwukrotnie próbowała odebrać sobie życie. Opowiadając o tych wydarzeniach, nie ukrywała emocji, a jej słowa były wyjątkowo osobistym wyznaniem.

„Pierwsza to próba przez wyskoczenie przez okno. (…) Rodzice zamknęli mnie w apartamentowcu, w którym nie otwierają się okna (…) Druga próba to tabletki, ale mnie odratowali i miałam płukanie żołądka” – wyznała Julia von Stein, nie kryjąc łez.

POLECAMY: Tarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]

Julia von Stein opowiedziała o próbach samobójczych

Podczas rozmowy Julia von Stein nie ograniczyła się wyłącznie do wspomnienia samych wydarzeń. Zdecydowała się również opowiedzieć o okolicznościach, które miały wpływ na jej samopoczucie. Wskazała między innymi na brak akceptacji ze strony otoczenia, poczucie odrzucenia oraz wysokie wymagania, którym nie potrafiła sprostać. Były to doświadczenia, które jak wynika z jej słów – pozostawiły w niej trudne emocje i wpłynęły na sposób, w jaki postrzegała samą siebie.

„Brak akceptacji ze strony środowiska, wytykanie palcami, brak miłości w domu, potężne wymagania w domu. Nie mogłam im sprostać i myślałam, że lepiej będzie beze mnie. Cały czas pracuję nad emocjami. Nie mam przepracowanych tematów samobójstw. Nie jestem do tej pory w stanie siebie zaakceptować” – dodała Julia von Stein.

Jeśli Ty lub ktoś z Twojego otoczenia potrzebuje wsparcia, można skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:

  • 800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym.
  • 800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka.
  • 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży.
  • 112 – numer alarmowy w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

Wyznanie Julii von Stein należy do tych, które pokazują mniej znaną, bardzo osobistą stronę osoby rozpoznawalnej z telewizji. Celebrytka przyznała, że nadal pracuje nad emocjami i nie potrafi w pełni zaakceptować samej siebie. Jej słowa przypominają, że za publicznym wizerunkiem może kryć się historia pełna bólu, a otwarta rozmowa o kryzysie psychicznym może pomóc przełamać milczenie wokół trudnych doświadczeń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Brakuje Wam ‘Królowych życia’ w TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Von Stein (fot. screen YouTube Julia Von Stein)
Julia Von Stein (fot. zdjęcie prasowe Canal+ Polska)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Tarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

przez

„Milionerzy” po przenosinach do Polsatu szybko przyciągnęli uwagę widzów, a teraz stacja szykuje kolejną niespodziankę. W specjalnym odcinku naprzeciwko Huberta Urbańskiego usiądą zwycięzcy „Tańca z Gwiazdami” – Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński. Stawka będzie wyjątkowa, bo cała wygrana trafi na szczytny cel. Czy gwiazdorski duet poradzi sobie z pytaniami? Dowiedz się więcej!

„Milionerzy” po przenosinach do Polsatu od razu przyciągnęli uwagę widzów. Odświeżona formuła sprawiła, że program nabrał nowego tempa i świeżości. Zrezygnowano z eliminacji „kto pierwszy, ten lepszy”, a uczestnicy mogą korzystać z dodatkowego koła ratunkowego – pytania do prowadzącego. Dzięki tym zmianom rozgrywka zyskała nowe możliwości, a każdy odcinek może przynieść niespodziewane zwroty akcji.

Teraz na widzów czeka specjalne wydanie teleturnieju z udziałem gwiazd. Już w czwartek, 29 października, w studiu „Milionerów” pojawią się Magdalena Tarnowska i Mikołaj „Bagi” Bagiński, którzy zdobyli Kryształową Kulę w 17. edycji „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem nie będą jednak walczyć o zwycięstwo na parkiecie, lecz zmierzą się z pytaniami sprawdzającymi ich wiedzę ogólną. Na szali znajdzie się nie tylko ich ambicja, ale również szansa na wsparcie ważnej inicjatywy.

Cała wygrana Magdaleny Tarnowskiej i Mikołaja Bagińskiego zostanie przekazana na konto Fundacji Polsat, która w tym roku obchodzi 30-lecie działalności. To właśnie charytatywny cel nadaje temu odcinkowi szczególny charakter. Zamiast zatrzymywać pieniądze dla siebie, uczestnicy będą mogli pomóc potrzebującym, a każda poprawna odpowiedź może przełożyć się na większe wsparcie dla fundacji.

POLECAMY: Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Bagi i Tarnowska w ogniu pytań „Milionerów”. Zobacz przedpremierowy fragment

Gwiazdorska para usiadła naprzeciwko Huberta Urbańskiego, który od lat prowadzi teleturniej i doskonale wie, jak podkręcić atmosferę w studiu. Jedno z pierwszych pytań dotyczyło tego, czy Magdalena i Mikołaj planują zdobyć główną nagrodę. Taki cel brzmi ambitnie, ale uczestnicy nie zamierzali z góry zakładać sukcesu. Magdalena Tarnowska przyznała, że do zadania trzeba podejść z pokorą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi wiedza z wielu dziedzin.

Mikołaj „Bagi” Bagiński przypomniał z kolei, że podobnie było podczas ich przygody w „Tańcu z Gwiazdami”. Na początku nikt nie zakładał, że dotrą aż do finału, a jednak udało im się sięgnąć po Kryształową Kulę. To doświadczenie może być dla nich dodatkową motywacją również w teleturnieju. Nie oznacza jednak, że droga do miliona będzie łatwa – tutaj o wyniku decydują zupełnie inne umiejętności niż na parkiecie.

Jak poradzili sobie Magdalena Tarnowska i Mikołaj Bagiński? Wiadomo, że podczas gry wykorzystali wszystkie dostępne koła ratunkowe. Wśród nich znalazło się również pytanie do przyjaciela, a w tej roli wystąpił tata Magdaleny. To właśnie takie momenty potrafią wywołać największe emocje, ponieważ nawet osoby znane z telewizji mogą potrzebować wsparcia, gdy pojawia się pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź.

To nie pierwszy raz, kiedy Polsat zaprasza znane osoby do specjalnych wydań „Milionerów”. Wiosną widzowie mogli oglądać między innymi Olę Filipek i Olka Sikorę, a także Jurasa i Jerzego Mielewskiego. Takie odcinki łączą rozrywkę z pomaganiem, a udział rozpoznawalnych osobowości przyciąga uwagę fanów zarówno teleturnieju, jak i samych gości. Charytatywna formuła sprawia też, że stawka rozgrywki nabiera dodatkowego znaczenia.

Na tym jednak nie koniec. Polsat zaplanował jeszcze dwa specjalne odcinki „Milionerów”, które widzowie zobaczą przed końcem roku. Na razie stacja nie ujawniła wszystkich szczegółów dotyczących kolejnych wydań, ale można się spodziewać, że ponownie nie zabraknie znanych gości i gry o pieniądze przeznaczone na szczytny cel. N

ajbliższy odcinek z udziałem Magdaleny Tarnowskiej i Mikołaja „Bagiego” Bagińskiego zostanie wyemitowany 29 października o godz. 19.55 w Polsacie. Regularne wydania „Milionerów” można oglądać od poniedziałku do czwartku, również o godz. 19.55.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę

A Wy lubicie oglądać specjalne odcinki “Milionerów” z gwiazdami? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi oraz Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Tarnowska i Bagi (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Margareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia

Opublikowano

w dniu

przez

O Margarecie Jurczak i jej ukochanym z Tunezji mówi się coraz więcej. Ich historia podbija internet, a widzowie z zainteresowaniem śledzą kolejne odcinki „Kochaj albo wróć”. Czy za ogromnym zainteresowaniem w mediach społecznościowych idą również wyniki oglądalności? Najnowsze dane pokazują, że wydarzyło się coś, czego trudno nie zauważyć. Dowiedz się więcej!

„Kochaj albo wróć” to nowy format TTV, w którym uczestnicy mierzą się z różnicami kulturowymi, dzielącą ich odległością i trudnymi decyzjami dotyczącymi przyszłości swoich relacji. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek produkcji jest Małgorzata „Margareta” Jurczak, która związała się z pochodzącym z Tunezji Mohamedem. Ich historia szybko przyciągnęła uwagę widzów, a kolejne szczegóły dotyczące ich związku sprawiły, że para stała się jednym z najczęściej komentowanych duetów w programie.

Początek znajomości Margarety i Mohameda przypominał wakacyjny romans. Kobieta wyjechała do Tunezji, gdzie poznała pracującego w hotelu mężczyznę. Początkowo nie zakładała, że ta relacja przerodzi się w poważne uczucie. Po powrocie do Polski zakochani nie zerwali jednak kontaktu, a Margareta zaczęła ponownie odwiedzać ukochanego. Z czasem ich znajomość nabrała zupełnie innego wymiaru, a różnica wieku okazała się jednym z tematów, który szczególnie zainteresował odbiorców.

O początkach tej relacji Margareta opowiedziała podczas wizyty w „Dzień dobry TVN”. Jej wyznanie pokazało, że to, co miało być jedynie wakacyjną przygodą, niespodziewanie zmieniło się w coś znacznie poważniejszego.

„Pracował w hotelu, ja pojechałam na wakacje. Tak się poznaliśmy. Ja na początku myślałam, że to jest totalnie wakacyjna przygoda, natomiast nie skończyło się to tak. Zaczęliśmy nadal utrzymywać kontakt, ja zaczęłam latać do Tunezji i miłość kwitła. Jestem starsza od Mohameda o 32 lata” – wspominała Margareta w śniadaniówce.

Różnica wieku nie jest jednak jedynym elementem ich związku, który wzbudza zainteresowanie. Okazuje się bowiem, że Mohamed nie zna ani języka polskiego, ani angielskiego. Mogłoby się wydawać, że taka bariera mocno utrudni budowanie relacji, zwłaszcza gdy zakochanych dzieli również odległość i różnice kulturowe. Para znalazła jednak własny sposób na porozumiewanie się, tworząc swoistą mieszankę słów i wyrażeń, które oboje rozumieją.

O tej nietypowej komunikacji Małgorzata „Margareta” Jurczak opowiedziała z rozbawieniem.

„Nikt do tej pory chyba tego nie wiedział, że Mohamed nie zna języka angielskiego w ogóle, nie zna języka polskiego, więc zaczęliśmy porozumiewać się w słowach, które między sobą rozumiemy. Ja dużo słów poznałam po arabsku, które wplatam w całą mieszankę tego dziwnego angielskiego, który on zrozumie i z tego wyszło coś bardzo śmiesznego” – wyznała Małgorzata „Margareta” Jurczak.

Historia Margarety i Mohameda zaczęła żyć również własnym życiem w internecie. Fragmenty programu są komentowane na TikToku, a twórcy internetowi chętnie przyglądają się ich relacji. Para stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów nowego formatu, a zainteresowanie mediów sprawia, że o „Kochaj albo wróć” mówi się także poza anteną TTV. Popularność w sieci nie zawsze jednak przekłada się na sukces telewizyjny. W tym przypadku najnowsze dane oglądalności pokazują, że produkcja może mieć powody do zadowolenia.

POLECAMY: Piotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę

Wszyscy mówią o Margarecie i Mohamedzie. TTV może otwierać szampana? Oto wyniki

Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement uwzględniających widownię poza domem, przytoczonych przez serwis Wirtualne Media, pierwszych osiem odcinków „Kochaj albo wróć” oglądało średnio 306,2 tys. widzów. Przełożyło się to na 3,38 proc. udziału stacji w rynku w grupie ogólnej. Początek emisji nie zapowiadał jeszcze tak wyraźnego wzrostu. Premierowy odcinek zgromadził 235 tys. osób, a drugi zanotował spadek do 194 tys. widzów. Kolejne trzy emisje przyciągały od 224 tys. do 256 tys. odbiorców.

Później sytuacja zaczęła się jednak wyraźnie zmieniać. 9 października przed ekranami zasiadło 394 tys. widzów, a tydzień później liczba ta wzrosła do 414 tys. Prawdziwy skok nastąpił 23 października, kiedy najnowszy wówczas odcinek obejrzało już 476 tys. osób. TTV uzyskało wtedy 5,01 proc. udziału w rynku, co było najlepszym wynikiem programu od początku emisji. Oznacza to, że między najsłabszym drugim a ósmym odcinkiem widownia zwiększyła się o około 282 tys. osób, czyli o 146 proc.

Na uwagę zasługują również średnie miesięczne. We wrześniu „Kochaj albo wróć” gromadziło przeciętnie 235 tys. widzów i osiągało 2,59 proc. udziału w rynku. W październiku średnia wzrosła już do 377 tys. osób oraz 4,16 proc. udziału, co oznacza wzrost widowni o około 60 proc. miesiąc do miesiąca.

Według naszych ustaleń program od kilku tygodni znajduje się także w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych pozycji na Playerze. To sygnały, że zainteresowanie formatem nie ogranicza się wyłącznie do internetowych dyskusji, a historia Margarety i Mohameda może być jednym z czynników przyciągających uwagę odbiorców. Czy to wystarczy, by TTV zdecydowało się na kolejny sezon? Na razie nie ma potwierdzenia w sprawie kontynuacji, ale rosnące wyniki z pewnością dają produkcji powody do optymizmu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?

A Wam się spodobał nowy program TTV? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Margareta i Mohamed (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Margareta i Mohamed (fot. screen Instagram TTV)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością