Śledź nas

news

Bartosz Radziejewski wygrał milion w „Milionerach”. Mało kto znałby odpowiedź na to pytanie

Opublikowano

w dniu

To był wieczór, który na długo zapamiętają widzowie Polsatu. Po raz pierwszy, odkąd „Milionerzy” powrócili na antenę stacji we wrześniu tego roku, padła główna wygrana. Bartosz Radziejewski z Wrocławia, 34-letni menedżer projektów i absolwent dyplomacji, udowodnił, że wiedza, opanowanie i logiczne myślenie potrafią zaprowadzić aż do miliona złotych. Jego spokój i błyskotliwość sprawiły, że finałowy odcinek programu oglądało się niczym film z nieoczekiwanym, emocjonującym zakończeniem. Dowiedz się więcej, jakie pytania stanęły przed nim na drodze o milion!

Poniedziałkowy wieczór na antenie Polsatu był wyjątkowy nie tylko dla widzów, ale i dla całej ekipy programu. To właśnie wtedy Bartosz Radziejewski przeszedł do historii jako pierwszy zwycięzca „Milionerów” w nowej erze teleturnieju. Od września program emitowany jest w Polsacie, a fakt, że już w pierwszych miesiącach pojawił się uczestnik, który sięgnął po najwyższą stawkę, tylko potwierdza, że emocje wokół produkcji wcale nie słabną. Zwycięski odcinek był kontynuacją gry, która rozpoczęła się odcinek wcześniej – widzowie z napięciem śledzili dalszy ciąg jego drogi do sukcesu.

Podczas pierwszej części gry Radziejewski zdążył dojść do pytania za 50 tysięcy złotych, korzystając z jednego koła ratunkowego – telefonu do przyjaciela. Kiedy wrócił z powrotem do gry, widać było, że jest skupiony, pewny siebie i doskonale przygotowany. W jego oczach nie było ani cienia stresu, choć każde kolejne pytanie niosło ze sobą coraz większe ryzyko. Widzowie podkreślali w komentarzach, że sposób, w jaki podchodził do każdego problemu, przypominał bardziej naukowca analizującego dane niż gracza walczącego o fortunę.

Jak się okazało, ta strategia była kluczem do sukcesu. Bartosz Radziejewski wykorzystywał swoje koła ratunkowe niezwykle rozważnie. Telefon do przyjaciela uruchomił przy pytaniu o Gregora Mendla i jego badania nad grochem. Później, przy pytaniu za 75 tysięcy złotych o styl wychowawczy FAFO, sięgnął po „pół na pół”. Ostatnie koło – pytanie do prowadzącego – wykorzystał dopiero przy półmilionowej kwocie, pytając o zwyczaj Polskiego Radia „Jedynka” i nadawany o północy hymn narodowy. Każde z tych posunięć było przemyślane i oparte na logicznej analizie, a nie emocjach.

Na planie towarzyszyła mu narzeczona, Asia, która kibicowała mu z widowni. Hubert Urbański w pewnym momencie zapytał ją, jaka jest największa zaleta Bartosza. Kobieta bez wahania odpowiedziała:

Myślę, ze logiczne myślenie i […] spokojne podejście do wszystkiego – odpowiedziała Asia.

To właśnie ten spokój, chłodne myślenie i brak pośpiechu – pozwoliły mu dojść do finałowego pytania, które przesądziło o historycznym zwycięstwie.

POLECAMY: Maciej Musiał pręży się w łóżku w samych majtkach i kusi spojrzeniem. Sieć eksplodowała od komentarzy [FOTO]

Jak brzmiało pytanie za milion złotych?

Gdy nadszedł moment decyzji o zaznaczeniu odpowiedzi za milion złotych, emocje sięgnęły zenitu. Pytanie brzmiało:

Zmysły sapioseksualisty lub sapioseksualistki rozpali:

A. krwisty stek chateaubriand;

B. selfie w piżamie;

C. cytat z Kanta lub Einsteina;

D. fotka z wakacji na Bali.

Bartosz Radziejewski długo analizował każde słowo, po czym spokojnie powiedział:

Jeszcze chwila ale w stronę zaznaczenia. Na razie staram się oddalić myśli ile ryzykuje bo staram się myśleć o tym co wiem i co czuję, na razie czuję dobrze i co jest do wygrania. Po to tu przyszedłem, Opanowując jakiekolwiek ryzyko, opanowując rządze zachowawczości, asekuranctwa, no nie potrafię inaczej, muszę iść za sobą, wiec poproszę o zaznaczenie odpowiedzi C – mówił uczestnik.

Kiedy Hubert Urbański ogłosił, że to prawidłowa odpowiedź, studio eksplodowało oklaskami. Radziejewski uśmiechnął się szeroko, ale bez krzyku i euforii – z godnością, jaka od początku towarzyszyła jego grze. To był moment, w którym nie tylko wygrał milion złotych, ale również uznanie widzów i internautów. Fani programu zgodnie przyznawali, że jego sposób gry był „najczystszym przykładem klasy i inteligencji”, jaki od dawna widzieli w teleturnieju.

POLECAMY: Zaskakujące wyniki głosowania widzów w półfinale „Tańca z Gwiazdami”. Kto naprawdę mógł trafić do finału?

Jak uczestnik przygotowywał się do uczestnictwa?

Po emisji programu nowy milioner zdradził kulisy swojego przygotowania do udziału w „Milionerach”. Jak się okazało, nie korzystał z żadnych specjalnych metod nauki ani poradników.

Nie przygotowywałem się w sposób schematyczny. Lubię czytać, interesuję się historią, literaturą, nauką. Wiedza to coś, co po prostu się gromadzi przez życie – powiedział w rozmowie ze stacją.

Choć Radziejewski nie zdradził jeszcze, jak dokładnie wykorzysta wygraną, przyznał, że nie zamierza działać impulsywnie.

To ogromna suma, więc nie chcę działać impulsywnie. Na pewno część przeznaczę na podróże, bo to dla mnie największa pasja. Ale przede wszystkim chcę, żeby ta wygrana była początkiem nowych możliwości, nie celem samym w sobie – wspomniał.

Wygrana Bartosza Radziejewskiego to nie tylko osobisty sukces, ale też symboliczny moment dla programu. „Milionerzy” po przenosinach do Polsatu wzbudzali ciekawość, ale i pewne obawy fanów. Teraz, gdy padła pierwsza główna nagroda, widać, że format zachował swoją magię i emocje. To potwierdzenie, że mimo zmian stacja potrafiła zachować ducha oryginału i tchnąć w show nową energię.

Historia Bartosza Radziejewskiego pokazuje, że w świecie błyskawicznej rozrywki i mediów społecznościowych wciąż jest miejsce na ludzi, którzy stawiają na wiedzę, refleksję i kulturę osobistą. Jego zwycięstwo nie było przypadkiem – to efekt mądrego podejścia, konsekwencji i wewnętrznego spokoju. I choć w „Milionerach” padało już wiele imponujących kwot, to właśnie ten triumf – pierwszy w historii programu w Polsacie – zapamiętamy na długo.

Nowe odcinki „Milionerów” można oglądać od poniedziałku do czwartku o 19:55 w Polsacie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rozenek-Majdan i Wojewódzki zakopali topór wojenny. Tak wyglądały kulisy pojednania po latach medialnej wojny

Oglądaliście dzisiejszy odcinek programu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Bartosz Radziejewski i Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Bartosz Radziejewski i Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Bartosz Radziejewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Bartosz Radziejewski i Hubert Urbański (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Patryk VEGA schudł 22 kg na diecie SZOK! Tak WALCZY Z GŁODEM w “Czerwonym Wieprzu”!

Opublikowano

w dniu

przez

Patryk VEGA schudł 22 kg na diecie SZOK! Tak WALCZY Z GŁODEM w “Czerwonym Wieprzu”!

Z Patrykiem Vegą udało się nam porozmawiać podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.

POLECAMY: To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]

Kontynuuj czytanie

news

Izabella Krzan niczym nimfa wyłania się z wody. Fani już komentują

Opublikowano

w dniu

przez

Izabella Krzan po raz kolejny przyciągnęła uwagę internautów. Gwiazda, która od kilku miesięcy rozwija swoją karierę w TVN, tym razem zachwyciła obserwatorów kadrami z wypoczynku w malowniczej, morskiej scenerii. Fani szybko zwrócili uwagę na jej sylwetkę. Dowiedz się więcej!

Izabella Krzan od kilku miesięcy jest jedną z twarzy programu „Dzień Dobry TVN”. Od około trzech miesięcy współprowadzi poranny format razem z Janem Pirowskim, a jej telewizyjna kariera nabrała w ostatnim czasie tempa. Prezenterka nie ogranicza się jednak wyłącznie do śniadaniówki i pojawia się także przy innych projektach stacji.

Jednym z nich jest „Azja Express”, który również prowadzi Izabella Krzan. Gwiazda doskonale odnalazła się w formacie wymagającym od prowadzącego energii, swobody i kontaktu z uczestnikami. Jej aktywność zawodowa sprawia, że widzowie coraz częściej mogą oglądać ją na antenie w różnych rolach.

Poza pracą przed kamerami Izabella Krzan chętnie pokazuje również fragmenty swojego życia w mediach społecznościowych. Prezenterka regularnie publikuje zdjęcia i nagrania, dzięki którym jej obserwatorzy mogą zobaczyć nie tylko telewizyjne kulisy, ale także bardziej prywatne momenty.

POLECAMY: To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]

Izabella Krzan niczym bogini wyłania się z wody. Zachwycające kadry

Tym razem uwagę przyciągnęły kadry wykonane podczas wypoczynku. Izabella Krzan zaprezentowała się w wyjątkowo malowniczej, morskiej scenerii. Na opublikowanych ujęciach gwiazda spaceruje w przejrzystej, turkusowej wodzie, a w tle widać jasne skały oraz zakotwiczone łodzie.

Prezenterka postawiła na wakacyjny, naturalny look. Izabella Krzan miała na sobie dwuczęściowy, mieniący się srebrzyście strój kąpielowy o kroju bikini, który podkreślał jej smukłą sylwetkę. Całość uzupełniła eleganckimi okularami przeciwsłonecznymi oraz efektownym naszyjnikiem z krzyżykiem.

Nie zabrakło również naturalnych elementów stylizacji. Rozwiane przez wiatr włosy i słoneczna, morska sceneria stworzyły bardzo wakacyjny klimat. Na zdjęciach Izabella Krzan prezentuje się swobodnie i z dużym luzem, co szybko zostało zauważone przez jej obserwatorów.

Pod publikacją niemal od razu mogły pojawić się komentarze dotyczące wyglądu prezenterki. Fani chętnie komplementują jej formę i wakacyjny styl.

Wśród komentarzy można znaleźć między innymi: „Piękna i zmysłowa”, „Cudownie wyglądasz”, „Modeleczka”, „Słodki jeżu w malinach….. ten poziom zajebistości jest jeszcze legalny?”, „Figura marzenie” czy „Zazdroszczę”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska jako Cher w „TTBZ ”. Reakcja Gąsowskiego może zaskoczyć [WIDEO]

Lubicie Izę Krzan? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Izabella Krzan (fot. screen Instagram Izabella Krzan)
Izabella Krzan (fot. screen Instagram Izabella Krzan)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Cugowski zdradził wysokość emerytury. Na koncertach zarabia krocie

Opublikowano

w dniu

przez

Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że jego emerytura nie należy do wysokich. Były lider Budki Suflera otrzymuje co miesiąc około 1700 zł, ale nie zamierza z tego powodu rezygnować ze sceny. Artysta wciąż regularnie koncertuje, a za jeden występ ma otrzymywać około 80 tys. zł.

Krzysztof Cugowski od lat pozostaje aktywny zawodowo. Choć w 2014 roku rozstał się z Budką Suflera, nie zakończył muzycznej kariery. Nadal występuje przed publicznością, tym razem z zespołem określanym jako Zespół Mistrzów. Jego koncerty odbywają się w ramach trasy „Wiek to tylko liczba”.

Muzyk ma już 76 lat, jednak wciąż nie myśli o przejściu na artystyczną emeryturę. Jak sam podkreśla, dopóki pozwala mu na to zdrowie, zamierza śpiewać. Niewysokie świadczenie z ZUS-u nie jest dla niego powodem do narzekania, ponieważ główne dochody zapewnia mu działalność koncertowa.

POLECAMY: Budka Suflera ma nowego wokalistę. Cugowski oburzony: Demolowanie legendy

Krzysztof Cugowski dostaje 1700 zł emerytury

Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że wysokość jego emerytury może zaskakiwać. Były lider Budki Suflera co miesiąc otrzymuje około 1700 zł. Artysta tłumaczył, że na wysokość świadczenia wpływ miała jego kariera rozpoczęta jeszcze w czasach PRL-u. W tamtym okresie zasady odprowadzania składek wyglądały inaczej niż obecnie, co dziś przekłada się na wysokość jego emerytalnych wpływów. Muzyk nie przedstawia jednak swojej sytuacji jako powodu do narzekania. Wręcz przeciwnie, podkreśla, że nie zamierza skupiać się na kwocie przelewanej przez ZUS. Krzysztof Cugowski wciąż jest aktywny zawodowo, regularnie pojawia się na scenie i czerpie dochody z koncertów. To właśnie dalsza praca pozwala mu zachować finansową niezależność.

W rozmowie z „Faktem” artysta zaznaczył, że dopóki zdrowie mu na to pozwala, nie zamierza rezygnować ze śpiewania. Nie ukrywa, że muzyka nadal jest dla niego nie tylko źródłem utrzymania, ale przede wszystkim ważną częścią życia.

Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci — powiedział „Faktowi”.


Dla niego znacznie większe znaczenie ma możliwość dalszego wykonywania zawodu. Dzięki koncertom pozostaje aktywny, spotyka się z publicznością i nadal może zarabiać na swojej wieloletniej pasji. Choć kwota 1700 zł miesięcznie nie jest wysoka, piosenkarz nie sprawia wrażenia osoby, która zamierza z tego powodu ograniczyć swoją działalność. Jego podejście jest jasne: skoro nadal może pracować i ma zaplanowane występy, wysokość emerytury nie stanowi dla niego najważniejszego problemu.

POLECAMY: Krzysztof Cugowski: “Pewien jołop to w taką opinię wykuł…” O czym mówi wokalista “Budki Suflera”?

Tyle Krzysztof Cugowski może zarobić do końca roku

Choć emerytura Krzysztofa Cugowskiego nie należy do wysokich, artysta wciąż pozostaje aktywny zawodowo. Były lider Budki Suflera regularnie pojawia się na scenie i koncertuje z zespołem Mistrzów. Według informacji „Faktu” za jeden występ może otrzymywać około 80 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że jest to kwota dotycząca całego koncertowego wynagrodzenia, a niekoniecznie pieniędzy, które trafiają bezpośrednio do kieszeni muzyka. Z takiej stawki trzeba bowiem pokryć między innymi koszty organizacyjne, techniczne oraz wynagrodzenia współpracowników.Z zapowiedzi koncertowych wynika, że Krzysztof Cugowski ma jeszcze przed sobą kilkanaście występów. „Fakt” informował o 18 zaplanowanych koncertach, co przy podanej stawce dawałoby łącznie około 1,4 mln zł przychodu brutto. To jedynie szacunkowe wyliczenie, ponieważ ostateczna kwota może zależeć od warunków poszczególnych umów, kosztów tras oraz liczby osób zaangażowanych w realizację wydarzeń.

Sam wokalista nie ukrywa, że mimo upływu lat nie zamierza rezygnować ze śpiewania. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że najważniejsze pozostają dla niego zdrowie, możliwość pracy oraz kontakt z publicznością. Jak zaznaczył:

Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci.

Artysta konsekwentnie pokazuje więc, że emerytura jest dla niego jedynie dodatkiem, a nie głównym źródłem utrzymania. Największe znaczenie ma nadal działalność artystyczna, koncerty i wieloletnia więź z publicznością. Jego przykład pokazuje również, że dla doświadczonych muzyków scena może pozostać ważną częścią życia zawodowego nawet wiele lat po rozpoczęciu kariery.

POLECAMY: Znane gwiazdy podczas Wielkiego Kolędowania z Polsatem: Górniak, Rodowicz, Hyży, Żugaj, Cugowski – zajrzyj za kulisy wydarzenia

Kontynuuj czytanie

news

Andziaks zarobiła fortunę na YouTubie. Luka zdradził, ile dokładnie

Opublikowano

w dniu

przez

Andziaks od lat pokazuje w internecie luksusowe życie, podróże i zakupy z najdroższych butików. Teraz wyszło na jaw, ile influencerka zarobiła w 2024 roku z samych wyświetleń na YouTubie. Wszystko ujawnił jej mąż Luka, czym wyraźnie zaskoczył celebrytkę.

Angelika Trochonowicz, znana w sieci jako Andziaks, od dawna należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Jej kanał wypełniają materiały dotyczące codziennego życia, rodzinnych chwil, luksusowych wyjazdów i zakupów. Popularność w internecie przełożyła się nie tylko na rozpoznawalność, lecz także na bardzo konkretne wpływy finansowe.

O zarobkach youtuberki zrobiło się głośno przy okazji premiery dokumentalnego serialu „Girls of Warsaw” platformy Amazon Prime. Produkcja pokazuje kulisy życia popularnych influencerek, a jedną z jej bohaterek jest właśnie Andziaks. Widzowie mogli zobaczyć między innymi scenę, w której Luka bez większego zastanowienia mówi o dochodach swojej żony.

POLECAMY: Andziaks i Luka przekazali radosne wieści. Posypały się gratulacje

Luka zdradził, ile Andziaks zarobiła na YouTubie

W jednym z fragmentów programu mąż Andziaks ujawnił, że w 2024 roku influencerka zarobiła z samych wyświetleń na YouTubie aż dwa miliony złotych. Kwota nie obejmuje innych źródeł dochodu, takich jak współprace reklamowe, kontrakty sponsorskie czy działalność związana z własną marką.
Informacja szybko stała się jednym z najgłośniej komentowanych momentów przedpremierowych pokazów.
Nic więc dziwnego, że podczas premiery serialu reporterzy zapytali Andziaks, co sądzi o tak szczerym podejściu męża do kwestii jej finansów. Influencerka przyznała, że początkowo nie była zachwycona tym, że Luka tak otwarcie opowiedział o jej zarobkach. Jak tłumaczyła, sama nie planowała dzielić się z widzami tak szczegółowymi informacjami.

Na początku nie rozumiałam, po co on w ogóle o tym powiedział. A on mówi: „A co to ci za różnica, przecież to i tak nie są wszystkie twoje zarobki, więc możesz powiedzieć. To fajnie, żeby widz wiedział” — wyznała Andziaks.

Dodała również, że nie jest przekonana, czy publiczność rzeczywiście powinna znać wysokość części jej dochodów. Ostatecznie jednak informacja trafiła do szerszej grupy odbiorców, a sama influencerka musiała zmierzyć się z zainteresowaniem dotyczącym jej finansów.

POLECAMY: Roxie Węgiel świętowała z Andziaks i Luką. Tak wyglądał chrzest małego Franco [FOTO]

Andziaks zarabia jeszcze więcej

Dwa miliony złotych z wyświetleń robią wrażenie, ale nie jest to maksymalny poziom jej zarobków. Influencerka podkreśliła, że wskazana kwota dotyczy wyłącznie jednego źródła dochodu i nie uwzględnia pozostałych aktywności zawodowych. Zapytana o swoje finanse, zareagowała dość swobodnie. Określiła je jako „miłe i przyjemne”, a następnie zasugerowała, że w kolejnych latach jej sytuacja jeszcze się poprawiła.

Andziaks przyznała, że obecnie obserwuje u siebie „tendencję bardzo wzrostową”. Oznacza to, że jej dochody nie zatrzymały się na poziomie z 2024 roku, lecz nadal rosną.

Tendencja bardzo wzrostowa — podsumowała, odnosząc się do swoich aktualnych zarobków.
Influencerka nie zdradziła jednak dokładnej kwoty, którą obecnie osiąga.

Zaznaczyła za to, że dwa miliony złotych z samego YouTube’a nie stanowią całości jej przychodów. Do tego dochodzą między innymi współprace komercyjne oraz inne projekty realizowane poza platformą. Mimo rozmowy o dużych pieniądzach Andziaks starała się zachować umiarkowany ton. Zamiast skupiać się wyłącznie na kwotach, podkreśliła, że docenia swoją obecną sytuację i możliwości, które udało jej się wypracować dzięki działalności w internecie.

Kim jest Andziaks?

Andziaks, a właściwie Angelika Trochonowicz, z domu Zając, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Urodziła się 10 listopada 1996 roku. Popularność zdobyła dzięki działalności w internecie, przede wszystkim na YouTubie i Instagramie, gdzie od lat pokazuje swoje życie prywatne, rodzinę, podróże, zakupy oraz codzienność w luksusowym wydaniu.
Swoją przygodę z internetem rozpoczęła jeszcze jako nastolatka. Początkowo publikowała materiały związane z modą, urodą i codziennym życiem. Z czasem jej kanały zaczęły przyciągać coraz większą liczbę odbiorców, a Andziaks stała się pełnoprawną celebrytką. Jej widzowie śledzą nie tylko przygotowywane przez nią filmy, lecz także relacje z wakacji, rodzinnych wydarzeń i zakupów. Influencerka zbudowała swoją markę na pokazywaniu życia w bardzo osobisty sposób. W jej materiałach pojawiają się zarówno momenty związane z macierzyństwem, jak i kosztowne podróże, designerskie dodatki czy zakupy w luksusowych butikach. Dzięki dużej popularności Andziaks współpracuje z markami i rozwija własne projekty biznesowe.

Andziaks od lat jest związana z Luką, którego widzowie znają jako jej męża i częstego bohatera publikowanych materiałów. Para chętnie pokazuje wspólne życie w mediach społecznościowych. W ich nagraniach pojawiają się rozmowy o codzienności, wychowywaniu dzieci, podróżach oraz prowadzeniu wspólnego biznesu. Andziaks i Luka są rodzicami dwojga dzieci. Ich starszą córką jest Charlotte, która przyszła na świat w 2020 roku. Dziewczynka ma obecnie około czterech lat i często pojawia się w rodzinnych publikacjach influencerki. Para doczekała się również syna, urodzonego 7 stycznia 2026 roku, który nosi imię Franco.

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością