showbiz
Polsat kusi gwiazdę z USA do nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”? To może być największe zaskoczenie sezonu
Nowa odsłona „Tańca z Gwiazdami” szykuje się na jedno wielkie trzęsienie ziemi. Producenci ewidentnie przestali się bawić w półśrodki – chcą emocji, dyskusji i kontrowersji, nawet jeśli ktoś nazwie to desperacją. Co planują i czy jesteśmy gotowi na show bez hamulców? Dowiedz się więcej, kim jest nowa, potencjalna uczestniczka wiosennej serii!
Nowa edycja programu, której premiera zaplanowana jest na 1 marca, już dziś elektryzuje fanów i środowisko medialne. Format jeszcze niedawno uznawany za przewidywalny i wyczerpany nagle wraca na pierwszą linię telewizyjnych hitów. Wrażenie jest jedno: producenci doskonale wiedzą, że grzeczne tańce już nikogo nie interesują, dlatego stawiają na emocjonalny rollercoaster, który ma przykuć widza do ekranu niezależnie od tego, czy będzie zachwycony, czy oburzony.
Stacja chce pokazać ludzi w sytuacjach granicznych – zmęczonych, zdenerwowanych, czasem słabych, ale prawdziwych. Widz nie ma już tylko oglądać: ma komentować, oceniać, dzielić się opiniami, kłócić się w sieci i napędzać dyskusję. Telewizja rozumie, że dziś największą walutą jest szum medialny, a „Taniec z Gwiazdami” ma stać się jego generatorem.
Do tej pory potwierdzono udział 21-letniego Mateusza Pawłowskiego, znanego jako Kacperka z „Rodzinki.pl” oraz 72-letniej aktorki Małgorzaty Potockiej. Kontrast pokoleń jest tu kluczowy – starcie młodości z doświadczeniem ma rozgrzać komentarze do czerwoności. Telewizja wyraźnie pokazuje, że nie boi się grać wiekiem, stereotypami i oczekiwaniami widzów, bo to właśnie w tych napięciach rodzi się największa oglądalność.
Od miesięcy trwają rozmowy z kolejnymi potencjalnymi uczestnikami i to właśnie ten etap okazał się prawdziwą kopalnią emocji. W medialnych przeciekach pojawiają się nazwiska tak różnorodne, że zacierają się granice między fanami kina, muzyki, sportu i Internetu. Wśród nich mówi się m.in. o Zenonie Martyniuku, Sebastianie Fabijańskim, Adamie Małyszu, Monice Goździalskiej, Piotrze Głowackim, Agnieszce Głowackiej czy Danucie Stence. Taki zestaw to jasny sygnał: stacja chce mieć wszystkich – od nastolatków po nieco starszych stażem aktorów.
Najwięcej emocji budzi jednak możliwy udział Mateusza Glena, znanego jako „Ta jedna cioteczka”. Influencer, który od lat zgarnia milionowe zasięgi, może kompletnie przewrócić format do góry nogami. Jego obecność byłaby symbolem zderzenia dwóch światów – klasycznej telewizji i dominującego Internetu. To właśnie taki transfer może sprawić, że młodzi widzowie, którzy od dawna „nie mają telewizora”, nagle postanowią go włączyć.
Zakulisowe przecieki są jednoznaczne – temat jego udziału jest już niemal przesądzony. Padają słowa, że jest „idealnym typem uczestnika: popularny, lubiany i świetnie wygląda przed kamerą” i że „to już właściwie przesądzone”. Rozmowy mają być na finiszu, a jedynym znakiem zapytania są szczegóły kontraktu.
Prowadzimy rozmowy i mogę powiedzieć, że nazwisko Mateusza pojawia się niezwykle często. Jest idealnym typem uczestnika: popularny, lubiany i świetnie wygląda przed kamerą. To już właściwie przesądzone. Jeśli dogramy szczegóły, zobaczycie go na parkiecie – zdradził naszemu reporterowi informator stacji.
POLECAMY: Małgorzata Potocka wystąpi tej wiosny w „Tańcu z Gwiazdami”. W taki sposób ogłoszono udział aktorki
Gwiazda Hollywood w “Tańcu z Gwiazdami”?
Lista potencjalnych gwiazd na tym się nie kończy. Jak nieoficjalnie ustalono na łamach serwisu Kozaczek.pl, stacja prowadzi intensywne negocjacje z aktorką Izabellą Miko, która na co dzień mieszka w USA. Świat poznał ją dzięki roli w hollywoodzkim hicie „Wygrane marzenia”, a polscy widzowie pokochali za „Kochaj i tańcz”. Jej powrót do Polski specjalnie na potrzeby programu byłby medialnym wydarzeniem samym w sobie – aktorka musiałaby na kilka miesięcy przenieść życie na drugi kontynent.
Rozmowy z Izabellą Miko mają trwać, a osoby związane z produkcją twierdzą, że wszyscy są „dobrej myśli”. Warto przypomnieć, że aktorka ma doświadczenie w rozrywce – brała udział w „Azja Express” oraz w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”. Jej ewentualna obecność w „Tańcu z Gwiazdami” byłaby połączeniem glamour, doświadczenia i amerykańskiego sznytu, którego polskie show często poszukuje.
Stacja intensywnie negocjuje z Izą Miko. Byłoby to dla niej spore wyzwanie, bo na kilka miesięcy musiałaby przenieść się z USA do Polski. Rozmowy nadal trwają, ale wszyscy są dobrej myśli – zdradza dla serwisu Kozaczek.pl osoba związana z produkcją.
Coraz wyraźniej widać, że nadchodząca edycja może okazać się jedną z najbardziej komentowanych w historii. Mieszanka gwiazd kina, idoli sieci, nazwisk kontrowersyjnych i powrotów po latach tworzy idealny przepis na medialną burzę.
Za kulisami trwają twarde negocjacje – ustalane są honoraria, zasady, granice prywatności i to, ile uczestnicy są gotowi pokazać ze swojego życia. Ekipy produkcyjne pracują na najwyższych obrotach, a fani polują na każdy przeciek. Jedno jest pewne: ta edycja nie przejdzie bez echa, a emocje będą wykraczać daleko poza same układy taneczne na parkiecie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler przerywa milczenie po zarzutach Katarzyny Bosackiej. Ta odpowiedź zaskoczyła fanów
Kogo chcielibyście zobaczyć na parkiecie “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!




Autor: Szymon Jedynak
news
Kawalec u Wojewódzkiego ujawnił prawdę o odejściu z Budki Suflera. Zaskoczeni?
Afera wokół Jacka Kawalca i jego parodii Zenka Martyniuka odbiła się szerokim echem w polskim show-biznesie. Po latach aktor i wokalista zdecydował się wrócić do tamtych wydarzeń i zdradzić, co naprawdę doprowadziło do jego odejścia z Budki Suflera. Jego wersja wydarzeń różni się od tego, co mogło wcześniej sądzić wielu fanów. Dowiedz się więcej!
Jacek Kawalec w rozmowie z Kubą Wojewódzkim wrócił do jednej z głośniejszych sytuacji, które towarzyszyły jego przygodzie z Budką Suflera. W 2. odcinku nowego sezonu programu prowadzący poruszył temat afery, jaka wybuchła po tym, jak artysta sparodiował Zenka Martyniuka. Sprawa była szeroko komentowana, ponieważ koledzy Kawalca z zespołu wystosowali wówczas oficjalne przeprosiny wobec gwiazdora disco polo.
Wydawać by się mogło, że cała sytuacja mogła zakończyć się dla Jacka Kawalca wyrzuceniem z zespołu. W programie Kuba Wojewódzki postanowił więc zapytać swojego gościa wprost, czy po medialnej burzy został usunięty z Budki Suflera. Odpowiedź artysty była jednak jednoznaczna i pokazała, że historia wyglądała zupełnie inaczej.
“Po tej aferze wyrzucono z Budki Suflera? Kazano Ci odejść?” – zapytał Kuba Wojewódzki.
Jacek Kawalec wyjaśnił, że nikt go z zespołu nie wyrzucił. Jak relacjonował, kluczowe znaczenie miało dla niego to, że w internecie zobaczył oficjalne przeprosiny wystosowane przez Tomka Zeliszewskiego w imieniu całego zespołu. Artysta podkreślił przy tym, że jego żart nie był wymierzony bezpośrednio w Zenka Martyniuka, lecz miał odnosić się do szerszego zjawiska, jakim jest disco polo.
“Nie. 10 minut po tym, jak przeczytałem w internecie przeprosiny kolegi z zespołu Budka Suflera, Tomka Zeliszewskiego, który napisał w imieniu całego zespołu, że przeprasza za Jacka Kawalca, że ośmielił się obrazić pana Zenka Martyniuka. Przy czym, jeszcze raz mówię, nie chodziło mi o konkretną osobę, tylko o całe zjawisko disco polo. I on, że przeprasza w imieniu całego zespołu, nie pytając w ogóle zespołu o to. Mało tego, wielokrotnie, kiedy w garderobie cytowałem ten żart, też się bawił. I nie powiedział mi, słuchaj, to jest nie dla miejscu” – wyjaśnił Kawalec w programie Wojewódzkiego.
POLECAMY: Ważne wieści ws. „Tańca z Gwiazdami”. Tego nikt się nie spodziewał
Jacek Kawalec ujawnił kulisy odejścia z Budki Suflera. Wszystko przez aferę z Zenkiem
Szczególnie mocno Jacek Kawalec zwrócił uwagę na sposób, w jaki cała sprawa została rozwiązana. Z jego relacji wynika, że problemem nie był wyłącznie sam żart dotyczący disco polo, ale przede wszystkim fakt, że przeprosiny zostały wystosowane w jego imieniu, a także w imieniu całego zespołu, bez wcześniejszego zapytania pozostałych członków. Dla artysty był to moment, który wpłynął na jego decyzję dotyczącą dalszej współpracy.
Kawalcowi szczególnie nie spodobało się również to, że jak twierdził — wcześniej jego kolega miał reagować na ten sam żart zupełnie inaczej. Artysta wspomniał, że Tomek Zeliszewski miał bawić się, gdy w garderobie cytował ten dowcip. Według relacji Kawalca nikt nie powiedział mu wówczas, że granica została przekroczona lub że żart jest niewłaściwy.
Artysta zdecydował się więc na bardzo konkretny krok. Zamiast czekać na dalszy rozwój sytuacji, sam postanowił odejść z Budki Suflera. Jak wyjaśnił, decyzja była konsekwencją jego poczucia, że w relacjach zespołowych doszło do przekroczenia ważnej dla niego granicy.
“W momencie, kiedy przeczytałem przeprosiny w moim imieniu, których ja nie składałem i w imieniu całego zespołu, poczułem się w ten sposób, że takich rzeczy nie robi się, że mówi się coś za kogoś. Na drugi dzień na swoich mediach społecznościowych napisałem, że odchodzę z zespołu” – dodał Kawalec.
W ten sposób Jacek Kawalec przedstawił swoją wersję wydarzeń i jasno podkreślił, że jego odejście nie było efektem wyrzucenia go przez Budkę Suflera. Decyzję miał podjąć sam, a bezpośrednim impulsem miały być właśnie przeprosiny opublikowane bez jego zgody. Cała historia pokazuje również, jak szybko żart może przerodzić się w poważny konflikt, szczególnie gdy dotyczy osoby bardzo rozpoznawalnej i budzącej emocje.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat może mieć problemy przez Izabelę Kunę? W tle interwencja KRRiT
Co uważacie o tej sprawie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Ważne wieści ws. „Tańca z Gwiazdami”. Tego nikt się nie spodziewał
Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” wystartowała z dużym przytupem, a pierwszy odcinek przyniósł nie tylko emocje na parkiecie, ale również bardzo dobry wynik oglądalności. Polsat właśnie przekazał dane dotyczące premiery i wszystko wskazuje na to, że widzowie wciąż chętnie wracają do tego tanecznego show. Dowiedz się więcej!
Nowa edycja „Tańca z Gwiazdami” wystartowała w niedzielny wieczór i już pierwszy odcinek pokazał, że rywalizacja może być niezwykle zacięta. Na parkiecie pojawiły się wszystkie gwiazdy tegorocznej odsłony programu, a jurorzy — Iwona Pavlović, Julia Wieniawa, Rafał Maserak i Tomasz Wygoda — od początku nie zamierzali rozdawać najwyższych ocen. Uczestnicy musieli zapracować na każdy punkt, a najwyższą notą wieczoru okazało się 8 punktów przyznane przez debiutującą w jury Julię Wieniawę. Zgodnie z decyzją produkcji i jurorów wyniki z pierwszego odcinka przechodzą na kolejny etap rywalizacji.
Najwyżej przez jurorów ocenione zostały dwie pary. Helena Englert i Roman Osadchiy za swoją sambę otrzymali aż 28 punktów. Aktorka pokazała na parkiecie ogromny temperament, energię i naturalność, a jurorzy zwracali uwagę między innymi na trudność wykonywanego tańca, pracę stóp oraz pomysł na całą choreografię. Szczególnie ciepło o występie wypowiedziała się Julia Wieniawa, która skierowała do Heleny bardzo osobiste słowa.
„Helena powiem ci że taka cię znam i taką cię uwielbiam. Wspaniale wkleiłaś swój temperament w swój taniec. Samba to jeden z najtrudniejszych tańców towarzyskich. Ja myślę, że mnie tez nikt nie lubi ale ważne że my się lubimy ja lubię ciebie” – skomentowała.
28 punktów zdobyła również Marta „Mandaryna” Wiśniewska, która wystąpiła w parze z Krystianem Rzymkiewiczem. Jej samba była jednym z największych pozytywnych zaskoczeń premierowego odcinka. Julia Wieniawa doceniła przede wszystkim energię i kontrolę uczestniczki, natomiast Tomasz Wygoda zwracał uwagę na dynamikę oraz koordynację. Mandaryna udowodniła przy tym, że doświadczenie sceniczne może być ogromnym atutem, choć taniec towarzyski wymaga zupełnie innych umiejętności niż występy na scenie.
“Marta, jakie to było dobre, jaka energia, widać, że jesteś w dobrym miejscem ze sobą. Masz niesamowitą kontrolę nad sobą ale nie garb się” – powiedziała Julia.
Tuż za liderami znalazły się kolejne pary, które również zrobiły dobre pierwsze wrażenie. Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka zdobyli 26 punktów, tyle samo co Dominik Rupiński i Estelle Francois. Szczególnie wysoko oceniono występ Dominika. Iwona Pavlović uznała go za „najlepszy standard dzisiejszego wieczoru”, zwracając uwagę na jego jakość, rytmiczność oraz fakt, że cała choreografia była spójna. Już po pierwszym odcinku można więc było wskazać kilka nazwisk, które mogą odegrać ważną rolę w dalszej części sezonu.
Nie wszyscy mieli jednak powody do zadowolenia. Najsłabiej w punktacji jurorów wypadł Piotr „Guma” Gumulec, który wraz z Julią Suryś-Stromecką zdobył zaledwie 14 punktów. Jego występ miał być przede wszystkim dobrą zabawą i właśnie humor był jednym z elementów, na które zwrócili uwagę jurorzy. Julia Wieniawa chciała jednak zobaczyć w kolejnych odcinkach również bardziej poważne oblicze uczestnika. Zupełnie inaczej do jego występu podeszła Iwona Pavlović, która przekonywała, że charakterystyczny uśmiech Gumy może być jego ogromnym atutem. Jedno jest pewne – przed nim jeszcze sporo pracy.
POLECAMY: Polsat może mieć problemy przez Izabelę Kunę? W tle interwencja KRRiT
Tyle widzów obejrzało pierwszy odcinek “TzG”
Emocje związane z premierą nie ograniczyły się jednak wyłącznie do tego, co działo się na parkiecie. Jak się okazuje, widzowie bardzo licznie zasiedli przed telewizorami, aby zobaczyć powrót tanecznego show. Polsat przekazał właśnie wyniki oglądalności pierwszego odcinka, które mogą być dla stacji powodem do zadowolenia.
“Program obronił ten tytuł, uzyskując 14,4 proc. udziałów w grupie 4+, co przełożyło się na blisko 1,6 miliona widzów i 12,8 proc. udziałów w grupie komercyjnej” – zakomunikował mediom Polsat.
Blisko 1,6 miliona widzów podczas premierowego odcinka to wynik, który pokazuje, że „Taniec z Gwiazdami” nadal ma bardzo mocną pozycję w ramówce Polsatu. Program od lat przyciąga przed ekrany zarówno osoby zainteresowane samym tańcem, jak i widzów śledzących losy występujących w nim gwiazd. Duże znaczenie ma również atmosfera wokół formatu, która regularnie przenosi się do mediów społecznościowych i serwisów internetowych.
Warto przypomnieć, że „Taniec z Gwiazdami” powrócił na antenę Polsatu wiosną 2024 roku po przerwie. Od tego czasu format ponownie stał się jednym z najważniejszych programów rozrywkowych stacji. Kolejne edycje przyciągają nowych uczestników, a producenci regularnie wprowadzają również zmiany, które mają zainteresować publiczność. W 19. edycji jedną z najważniejszych nowości jest Julia Wieniawa, która po raz pierwszy zasiadła w jury.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polsat kontra TVP? Edward Miszczak uderzył, Tomasz Sygut odpowiedział
Komu kibicujecie w tej edycji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Polsat może mieć problemy przez Izabelę Kunę? W tle interwencja KRRiT
Pierwszy odcinek 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” przyniósł nie tylko taneczne emocje, ale również moment, o którym szybko zrobiło się głośno. Izabela Kuna podczas rozmowy na żywo odpowiedziała prowadzącej w sposób, którego z pewnością nie spodziewali się widzowie. Teraz okazuje się, że sprawa może mieć dalszy ciąg. Dowiedz się więcej!
W pierwszą niedzielę września uczestnicy 19. edycji „Tańca z Gwiazdami” po raz pierwszy zaprezentowali swoje umiejętności na parkiecie. Wśród gwiazd, które stanęły do rywalizacji o Kryształową Kulę, znalazła się Izabela Kuna, której tanecznym partnerem został Michał Bartkiewicz. Para jako jedna z pierwszych musiała zmierzyć się z presją debiutu przed jurorami oraz publicznością zgromadzoną w studiu.
Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz wykonali cha-chę, za którą otrzymali od jurorów łącznie 23 punkty. Aktorka jeszcze przed wejściem na parkiet nie ukrywała, że udział w programie jest dla niej dużym przeżyciem. Choć cieszyła się z nowego wyzwania, jednocześnie przyznawała, że towarzyszy jej sporo stresu. Jak zwykle postanowiła jednak podejść do sytuacji z dużą dawką humoru.
„Jestem totalnie zajarana. Ale poza żartami, które lubię też się bardzo boję. Jestem osoba lękliwą. Nadrabiam mina i nadrabiam poczuciem humoru” – mówiła przed swoim występem.
Po tańcu przyszedł czas na oceny jurorów. Tomasz Wygoda zwrócił uwagę na element, nad którym aktorka powinna jeszcze popracować, ale jednocześnie docenił jej energię, swobodę i radość z występu. Juror zauważył, że Izabela Kuna potrafiła czerpać przyjemność z tego, co dzieje się na parkiecie, a jej charakterystyczna osobowość była jednym z największych atutów występu.
„Powiem co jest najwięcej do popracowania to jest łapanie centrum, ale poza tym twoja energia twoja zabawa jak szłaś pomyślałem, że się świetnie bawisz. Przypomniało mi się jak zapytano kelnera czy ma wrzątek, a on powiedział – tak, ale ostygł. Tu nie stygnie” – mówił Wygoda.
Chwilę później Izabela Kuna zeszła z parkietu i dołączyła do prowadzącej Pauliny Sykut-Jeżyny. Rozmowa miała być krótkim podsumowaniem pierwszego występu aktorki, jednak prowadząca postanowiła nawiązać do jednej z najbardziej charakterystycznych ról Kuny. Chodziło o Wandzię, bohaterkę popularnej serii filmów „Teściowie”. Paulina Sykut-Jeżyna zapytała, co powiedziałaby jej kultowa bohaterka, gdyby dowiedziała się, że aktorka bierze udział w „Tańcu z Gwiazdami”.
Paulina Sykut-Jeżyna zapytała: „o twoja kultowa bohaterka Wandzia powiedziałaby, gdyby dowiedziała się, że bierzesz udział w “Tańcu z gwiazdami”?” Nikt chyba nie spodziewał się jednak, że odpowiedź Izabeli Kuny będzie aż tak bezpośrednia. Aktorka nie próbowała długo zastanawiać się nad odpowiedzią i z uśmiechem rzuciła krótkie, dosadne słowo.
„K*a” – powiedziała z uśmiechem.**
Reakcja na ten moment była natychmiastowa. Zgromadzona w studiu publiczność wiwatowała, a w mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy widzów, którzy zachwycili się spontanicznością aktorki. Część odbiorców doceniła to, że Izabela Kuna nie próbowała na siłę kreować swojego wizerunku i zachowała się dokładnie tak, jak można było się po niej spodziewać. Jej wypowiedź błyskawicznie stała się jednym z najbardziej charakterystycznych momentów premierowego odcinka.
POLECAMY: Polsat kontra TVP? Edward Miszczak uderzył, Tomasz Sygut odpowiedział
Polsat może mieć problemy przez Izę Kunę?
Okazuje się jednak, że nie wszyscy podeszli do tego z takim samym dystansem. Jak ustalił Pudelek, przekleństwo wypowiedziane w paśmie najwyższej oglądalności miało zniesmaczyć część widzów. Sprawa nie zakończyła się więc wyłącznie na komentarzach w internecie. Urażeni odbiorcy zdecydowali się interweniować i skierowali skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
To oznacza, że sytuacja może mieć dla nadawcy znacznie poważniejszy ciąg dalszy. Przedstawiciele KRRiT potwierdzili, że do organu wpłynęły skargi dotyczące audycji „Taniec z Gwiazdami”. W rozmowie z Pudelkiem głos w tej sprawie zabrała rzeczniczka KRRiT Anna Ostrowska, która poinformowała, jakie będą kolejne kroki.
“Potwierdzam, że otrzymaliśmy skargi dotyczące audycji “Taniec z Gwiazdami”. KRRiT podejmie w tej sprawie działania wyjaśniające” – wyznała.
Anna Ostrowska potwierdziła więc, że sprawa została zauważona przez regulatora i będzie analizowana. Na tym etapie nie oznacza to jeszcze, że Polsat zostanie ukarany. Konieczne jest przeprowadzenie działań wyjaśniających, po których dopiero będzie można ocenić, czy doszło do naruszenia przepisów i czy wobec nadawcy powinny zostać wyciągnięte konsekwencje. Sam fakt wpłynięcia skarg sprawia jednak, że niewinna z pozoru odpowiedź Izabeli Kuny przestała być wyłącznie zabawnym momentem programu.
W przypadku emisji wulgaryzmów nadawcy mogą liczyć się z konsekwencjami przewidzianymi w przepisach. W zależności od ustaleń i oceny sytuacji może pojawić się między innymi oficjalne upomnienie, a w najpoważniejszym przypadku również kara pieniężna. Na razie nie wiadomo, jak zakończy się postępowanie dotyczące pierwszego odcinka „Tańca z Gwiazdami”. Polsat będzie musiał jednak zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi tego, co wydarzyło się na antenie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Helena Englert przejdzie z Polsatu do TVN? Aktorka dostała konkretną propozycję
Lubicie Izę Kunę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!










Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Polsat kontra TVP? Edward Miszczak uderzył, Tomasz Sygut odpowiedział
Telewizyjna rywalizacja wkracza na kolejny poziom. Po mocnych słowach Edwarda Miszczaka pod adresem jesiennej konferencji TVP głos zabrał przedstawiciel Telewizji Polskiej. Jego odpowiedź nie była bezpośrednim atakiem, ale trudno nie odczytać jej jako wyraźnej riposty. Dowiedz się więcej!
Rywalizacja między największymi nadawcami od pewnego czasu nabiera coraz większej intensywności. Starcie TVN i Polsatu nikogo już specjalnie nie dziwi, jednak tym razem w centrum uwagi znalazły się Polsat i TVP. Wszystko za sprawą słów Edwarda Miszczaka, który podczas konferencji „Halo Tu Polsat” pozwolił sobie na komentarz dotyczący dużego wydarzenia promującego jesienną ofertę Telewizji Polskiej.
Dyrektor programowy Polsatu zwrócił uwagę przede wszystkim na wygląd czerwonego dywanu podczas konferencji TVP. Na wydarzeniu pojawiło się wiele znanych nazwisk, wśród nich między innymi Marzena Rogalska, Łukasz Nowicki, Agnieszka Woźniak-Starak, Michał Szpak, Edyta Bartosiewicz, Kuba Badach, Katarzyna Bosacka, Adam Zdrójkowski. Mimo obecności licznych gwiazd Edward Miszczak ocenił wydarzenie z dużym dystansem.
“Widziałem wczoraj długi czerwony dywan, ale pusty i myślałem, po co to w ogóle organizować, skoro nie ma co pokazać. A Polsat coraz więcej ma gwiazd i coraz więcej tych gwiazd przychodzi do naszego programu” – stwierdził.
Takie słowa padły z ust Edwarda Miszczaka podczas konferencji „Halo tu Polsat” i szybko stały się jednym z szerzej komentowanych elementów jego wypowiedzi. Dyrektor programowy Polsatu zestawił bowiem sytuację TVP z własną stacją, podkreślając, że jego zdaniem Polsat może pochwalić się coraz większą liczbą gwiazd pojawiających się w jego programach. Tym samym wypowiedź została odebrana jako wyraźne podkreślenie pozycji Polsatu na tle konkurencji.
POLECAMY: Helena Englert przejdzie z Polsatu do TVN? Aktorka dostała konkretną propozycję
Tomasz Sygut odpowiada Edwardowi Miszczakowi
Na reakcję Telewizji Polskiej nie trzeba było jednak długo czekać. Do słów Edwarda Miszczaka odniósł się we wtorek Tomasz Sygut, dyrektor generalny spółki Telewizja Polska. Nie zdecydował się na bezpośrednią polemikę ani personalny atak. Zamiast tego postawił na wyniki oglądalności oraz wyliczenie programów, które jego zdaniem – dobrze rozpoczęły jesienny sezon.
Tomasz Sygut podkreślił, że początek telewizyjnej jesieni jest dla TVP bardzo udany, a szczególnie cieszą go wyniki nowych produkcji. W swoim wpisie na Instagramie wymienił między innymi nowy serial „Felicita” oraz spektakl „Król Maciuś Pierwszy”, wskazując konkretne wyniki oglądalności. To właśnie liczby stały się głównym argumentem przedstawiciela TVP w odpowiedzi na słowa dyrektora programowego Polsatu.
“Bardzo łaskawie zaczęła się dla nas telewizyjna jesień. Cieszą zwłaszcza wyniki nowości. “Felicita” ponad 1,2 mln widzów! Znakomity wynik spektaklu “Król Maciuś Pierwszy” (średnio pół mln)” – czytamy na Instagramie Syguta.
Na tym jednak Tomasz Sygut nie zakończył wyliczania sukcesów stacji. W dalszej części swojego wpisu zwrócił uwagę na dobre wyniki kolejnych pozycji jesiennej ramówki. Wymienił między innymi „Grę z Cieniem” oraz „Europę da się lubić”, podkreślając, że jesienna oferta TVP dopiero się rozpędza.
“Bardzo dobry start ‘Gry z Cieniem’ oraz programu ‘Europa da się lubić’. A przecież to dopiero początek” – napisał 8 września.
Przedstawiciel Telewizji Polskiej wskazał również na kolejne duże pozycje, które mają pojawić się na antenie. Wśród nich znalazły się rozgrywki piłkarskie, nowe produkcje oraz propozycje dostępne w TVP VOD. Tomasz Sygut wymienił między innymi „SOR”, „Słoneczną. Poza ciszą” oraz powrót kultowego „Rancza”. Tym samym zaznaczył, że TVP ma jeszcze wiele kart do odkrycia w rozpoczynającym się sezonie.
“Dzisiaj rusza Liga Mistrzów, za chwilę “SOR” (zobaczycie, takiej produkcji w Polsce jeszcze nie było!), a na TVP VOD “Słoneczna”. “Poza ciszą”. No i w końcu kultowe “Ranczo”. Widzimy się” – dodał.
Najbardziej wymowna część odpowiedzi Tomasza Syguta dotyczyła jednak właśnie liczby gwiazd. To ten element wypowiedzi Edwarda Miszczaka stał się jednym z głównych punktów gorącej wymiany zdań. Dyrektor generalny TVP postanowił przypomnieć, że na konferencji ramówkowej Telewizji Polskiej pojawiła się ogromna liczba przedstawicieli świata telewizji i show-biznesu. Według jego słów wydarzenie zgromadziło blisko 200 gwiazd.
“PS. Zdjęcie z konferencji ramówkowej, na której pojawiło się blisko 200 gwiazd (info dla tych, których nie było, ale postanowili się wypowiedzieć). Robimy swoje” – zakończył wpis.
Ostatnie zdanie wpisu Tomasza Syguta może być odczytywane jako najbardziej wymowna odpowiedź na wcześniejsze słowa Edwarda Miszczaka. „Robimy swoje” brzmi jak jasny sygnał, że Telewizja Polska nie zamierza wdawać się w dłuższą medialną przepychankę, a zamiast tego chce bronić swojej pozycji wynikami oglądalności i jesienną ofertą. Jednocześnie liczba blisko 200 gwiazd stanowi bezpośrednie odniesienie do zarzutu dotyczącego pustego czerwonego dywanu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak głosowali widzowie w 1. odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Kto jest liderem?
Wolicie oglądać produkcje Polsatu czy TVP? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
news5 dni temuDawid Kwiatkowski przekazał radosną nowinę. Fani pospieszyli z gratulacjami
-
news4 dni temuJest decyzja ws. pogrzebu Adriana Szymaniaka. Rodzina wystosowała ważny apel
-
news3 dni temuRoxie Węgiel trafiła do WIĘZIENIA? Te wieści zaskoczyły jej fanów
-
news4 dni temuNie żyje Adrian Szymaniak ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Żona przekazała oświadczenie
-
news4 dni temuTYLKO U NAS: 20-letnia narzeczona Chajzera w „Królowej Przetrwania”? Padły zaskakujące słowa
-
showbiz5 dni temuTYLKO U NAS: Gamou Fall komentuje angaż Wieniawy do „TzG” Padły mocne słowa
-
news4 dni temuLawina komentarzy po 1. odcinku „TTBZ”. Miller jako Rodowicz podbił internet?
-
news2 dni temuAnita przemówiła po pożegnaniu Adriana w TVN. Padły poruszające słowa

Dodaj komentarz