showbiz
Tyle ma zarabiać Żurnalista za odcinek „TzG”. Inni mogą pozazdrościć?
Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” jeszcze się nie rozpoczęła, a wokół jednego z potencjalnych uczestników już zrobiło się wyjątkowo gorąco. Mowa o człowieku, który przez lata ukrywał swoją tożsamość, a dziś ma być jednym z największych magnesów nowego sezonu. Kulisy negocjacji i finansowe warunki jego udziału budzą ogromne emocje. Dowiedz się więcej!
Jesienna odsłona „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się jako jedna z najmocniejszych od lat. Produkcja stopniowo ujawnia kolejne nazwiska, a każda nowa informacja wywołuje lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Wśród osób, które mają pojawić się na parkiecie, wymienia się już między innymi Martę „Mandarynę” Wiśniewską, Helenę Englert, Izabelę Kunę, Andrzeja Rosiewicza czy Kaeyrę.
Największym zaskoczeniem ma być jednak udział Dawida Swakowskiego, znanego szerokiej publiczności jako Żurnalista. Twórca popularnych podcastów przez lata konsekwentnie budował swoją markę w sieci, unikając rozgłosu wokół życia prywatnego. Teraz wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy pokaże się widzom w zupełnie nowej roli.
Według medialnych doniesień rozmowy pomiędzy Żurnalistą a produkcją programu trwały od dłuższego czasu. Podcaster miał od początku doskonale wiedzieć, jak dużą wartość marketingową wnosi do programu i nie zamierzał godzić się na standardowe warunki proponowane większości uczestników.
Jak informuje Pudelek, początkowo Żurnalista oczekiwał wynagrodzenia w wysokości aż 30 tysięcy złotych za każdy odcinek programu. Taka kwota miała jednak spotkać się ze stanowczą reakcją władz stacji, które nie zaakceptowały pierwszej propozycji finansowej.
Ostatecznie obie strony miały dojść do porozumienia po intensywnych negocjacjach. Według ustaleń medialnych finalna stawka ma wynosić od 20 do 25 tysięcy złotych za odcinek, co i tak stawia go w gronie najlepiej opłacanych uczestników nowej edycji.
“Spotkał się z Polsatem w negocjacjach mniej więcej w połowie drogi. Finalnie udało się ustalić, że będzie zarabiał między 20 a 25 tysięcy złotych za odcinek, co i tak jest bardzo dużo, bo większość uczestników zarobi mniej” – twierdzi informator Pudelka.
POLECAMY: Margaret nie wytrzymała po słowach Skolima. Ostro?
To z nią zatańczy Żurnalista jesienią w “TzG”
To jednak nie koniec sensacyjnych doniesień. Jak wynika z przecieków zza kulis, Żurnalista miał postawić produkcji jeszcze jeden bardzo ważny warunek dotyczący udziału w programie. Chodzi o wybór partnerki tanecznej.
Według informacji Pudelka twórca od początku miał jasno wskazać, że chce występować wyłącznie z Izabelą Skierską. Produkcja rozważała podobno inne rozwiązania, jednak podcaster miał nie być zainteresowany współpracą z żadną inną tancerką.
“Wymarzył sobie, że chce tańczyć z Izabelą Skierską i nie ma zmiłuj. Polsat początkowo chciał go sparować z Darią Sytą, ale on nie chce słyszeć o nikim innym niż o Izie. I wygląda na to, że się nie przekona do innej tancerki i to właśnie z Izą stworzy taneczny duet” – dodał informator.
Dla wielu widzów sam udział Żurnalisty byłby wydarzeniem bez precedensu. Przez lata twórca konsekwentnie unikał błysków fleszy i skupiał się na prowadzeniu rozmów z najgłośniejszymi nazwiskami polskiego show-biznesu. Jego podcast „Żurnalista – Rozmowy bez kompromisów” należy dziś do najpopularniejszych formatów tego typu w kraju.
To właśnie dzięki swoim wywiadom Dawid Swakowski zdobył ogromną rozpoznawalność. Rozmowy z artystami, sportowcami, politykami i celebrytami wielokrotnie odbijały się szerokim echem w mediach, a sam prowadzący zyskał opinię osoby potrafiącej wydobyć od rozmówców najbardziej osobiste historie.
Jeśli wszystkie doniesienia się potwierdzą, udział Żurnalisty może okazać się jednym z najgłośniejszych transferów tej edycji programu. Widzowie z pewnością będą śledzić nie tylko jego taneczne postępy, ale również atmosferę wokół kulisowych negocjacji i wysokiego kontraktu. Na oficjalne potwierdzenie ze strony Polsatu trzeba jednak jeszcze poczekać. Jedno jest pewne – jeśli podcaster faktycznie pojawi się na parkiecie, emocji w nowym sezonie z pewnością nie zabraknie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Historyczny ruch w „Tańcu z Gwiazdami”? Tego nie było od lat
Będziecie kibicować Żurnaliście w “TzG”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Natasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
Natasza Urbańska nagrała specjalny komunikat dla swoich fanów. Artystka wyjaśniła, dlaczego musiała odwołać długo wyczekiwane i wyprzedane koncerty z okazji 30-lecia pracy artystycznej. Powód jej decyzji okazał się niezwykle poważny. Dowiedz się więcej!
Natasza Urbańska zdecydowała się osobiście poinformować swoich fanów o powodach zawodowej przerwy. Artystka opublikowała nagranie, w którym otwarcie opowiedziała o swojej obecnej sytuacji. Już na początku przyznała, że przygotowanie tego komunikatu nie było dla niej łatwe. Jak sama określiła, był to „jeden z trudniejszych postów”.
Gwiazda odniosła się przede wszystkim do odwołanych koncertów. Wśród nich znalazły się wydarzenia związane z jej 30-leciem pracy artystycznej. Były to dla niej szczególnie ważne występy, tym bardziej że bilety na nie zostały już wyprzedane. Natasza Urbańska uznała jednak, że fani powinni poznać prawdziwy powód jej nieobecności.
“Ostatnio byłam zmuszona odwołać wiele koncertów, w tym obchody mojego trzydziestolecia. Bardzo ważne koncerty dla mnie, które już były wyprzedane, i czuję się zobowiązana i tak też czysto po ludzku, szczerze. Chciałabym podzielić się z Wami ważną informacją na temat mojego zdrowia. Otóż zdiagnozowano u mnie nowotwór” – powiedziała.
Słowa Nataszy Urbańskiej natychmiast zwróciły uwagę jej odbiorców. Artystka poinformowała, że rozpoczęła już leczenie onkologiczne. Jednocześnie zaznaczyła, że pozostaje pod opieką lekarzy, a jej bliscy również są przy niej w tym wymagającym czasie.
“Jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Moi bliscy, lekarze, którzy mnie prowadzą, wszyscy jesteśmy dobrej myśli, ale musiałam zwolnić” – przyznała.
Mimo konieczności ograniczenia zawodowej aktywności Natasza Urbańska nie zamierza całkowicie znikać ze sceny. W swoim nagraniu podkreśliła, że nadal chce pojawiać się przy wybranych okazjach. Jej sytuacja sprawia jednak, że obecnie nie może pozwolić sobie na tak intensywny tryb pracy jak wcześniej.
“Ale nie rozstaję się ze sceną. Jak tylko mogę, pojawiam się podczas koncertów czy programów telewizyjnych. I bardzo Was proszę o wyrozumiałość, o odrobinę ciepła, kiedy myślicie o mnie” – zaapelowała.
Artystka postanowiła również wykorzystać swoją historię, aby zwrócić uwagę fanów na kwestie związane z dbaniem o zdrowie. W swoim komunikacie zachęciła ich przede wszystkim do regularnego wykonywania badań i większej uważności na własne zdrowie. Jej apel pojawił się pod koniec bardzo osobistego nagrania.
“A ja Was namawiam, żebyście dbali o siebie, żebyście się badali, uważnie. Dużo zdrówka Wam życzę. Także ja troszkę zwalniam, ale widzimy się i wszystkiego dobrego” – podsumowała.
POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Fala wsparcia dla Nataszy od znajmych z branży
Nagranie Nataszy Urbańskiej szybko wywołało lawinę komentarzy. Fani oraz osoby związane ze światem show-biznesu zaczęły przesyłać jej słowa wsparcia i życzenia zdrowia. Wśród komentujących znalazła się między innymi Julia Wieniawa, która napisała:
“Nataszko…. Zdrowiej 🤍 jesteś wspaniała “.
Barbara Kurdej-Szatan napisała:
“Natasza wysyłam ogrom siły i miłości”.
Z kolei Maria Tyszkiewicz podpisała:
“Natasza, trzymam kciuki, wracaj do zdrowia”.
Zaś Rafał Brzozowski napisał:
“Nataszko będzie dobrze!!! Musi być i nie ma innej opcji !!! Siły zdrowia i spokoju!! Uściski”.
Głos wsparcia przekazały także Dominika Gwit, Maja Sablewska, Alicja Szemplińska, Joanna Koroniewska-Dowbor, Magda Mołek, Joanna Kryńska. Mery Spolsky, Magda Pieczonka, Ania Rusowicz czy Basia Giewont.
Dla Nataszy Urbańskiej najbliższy czas będzie więc oznaczał konieczność zwolnienia tempa i skupienia się na leczeniu. Artystka nie ukrywa, że pełnowymiarowe, wielogodzinne koncerty są obecnie poza jej możliwościami. Jednocześnie jasno zaznaczyła, że nie zamierza całkowicie rozstawać się ze sceną i jeśli tylko będzie mogła, nadal będzie pojawiać się przed publicznością.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Cała redakcja serwisu przeAmbitni.pl życzy Nataszy szybkiego powrotu do zdrowia!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
showbiz
Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Helena Englert od początku najnowszej edycji „Tańca z Gwiazdami” przyciąga uwagę widzów i jurorów. Po ostatnim występie aktorka i Roman Osadczyj znaleźli się na szczycie tabeli, a ich wynik zrobił wrażenie. Sama uczestniczka nie ukrywa jednak, że tak wysokie noty są dla niej sporym zaskoczeniem. Co powiedziała po swoim sukcesie? Dowiedz się więcej!
Udział Heleny Englert w „Tańcu z Gwiazdami” od początku wzbudza zainteresowanie. Aktorka i wokalistka mierzy się z zupełnie nowym wyzwaniem, wymagającym nie tylko występów przed kamerami, ale przede wszystkim intensywnych treningów i pracy nad techniką taneczną. W programie towarzyszy jej Roman Osadczyj, z którym wspólnie przygotowuje kolejne choreografie.
Ostatni występ pary okazał się wyjątkowo udany. Helena Englert i Roman Osadczyj zaprezentowali energetycznego jive’a, który został wysoko oceniony przez jurorów. Za swój taniec otrzymali aż 41 punktów, dzięki czemu znaleźli się na szczycie tabeli wyników.
- “To było szaleństwo a ten wykon to chyba nagroda dla naszej Królowej bo to było jeden do jednego. Nie wiem czy ty w ogóle pracujesz czy to wszystko przychodzi ci o tak. Było wspaniale. Państwo widzieli” – mówił Tomasz Wygoda.
- “Dla mnie jesteś objawieniem, ale jesteś też moja ciekawością. Niektórzy tutaj tańczą za każdym razem podobnie a ja mam za każdym razem inna Helenę. Jesteś stworzona do aktorstwa. Ale ty nie tylko grasz, ale dobrze tańczysz. Ale trzymaj się tego ja chcę za tydzień jeszcze zobaczyć. Chcę zobaczyć 12 Helen” – skwitowała Iwona Pavlović po jej występie w 3 odcinku.
POLECAMY: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Helena Englert zabrała głos przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Tak wysoka nota była dla aktorki dużym wyróżnieniem, ale jak sama przyznała w rozmowie z Party.pl – niekoniecznie czymś, czego się spodziewała. Tym bardziej że ostatni tydzień treningów nie należał dla niej do najłatwiejszych. Helena Englert nie ukrywała, że przed wejściem na parkiet miała świadomość, iż tym razem może być naprawdę trudno.
Aktorka przyznała nawet, że była przygotowana na zupełnie inny scenariusz. W jej wypowiedzi pojawił się dystans do własnego wyniku oraz świadomość, że w tanecznym show wszystko może zmienić się z odcinka na odcinek.
“Mam jakieś poczucie winy. Byłam przygotowana na to, że ten tydzień, on był bardzo trudny dla mnie ten tydzień i byłam przygotowana na to, że tak nie będzie. I szczerze mówiąc, ja sama czekam, aż mi się noga podwinie. Ale bardzo się cieszę, że wyszło tak, jak wyszło. Po prostu mam takie poczucie, że jest też bardzo dużo innych par, które zasługują na to, żeby być docenione i tak bardzo, jak cieszę się, że nam idzie fantastycznie, tak też chciałabym zobaczyć inne pary obok nas” – mówiła.
W słowach Heleny Englert zwraca uwagę przede wszystkim jej podejście do rywalizacji. Aktorka nie skupia się wyłącznie na własnym wyniku. Podkreśla, że w programie jest wiele innych par, które również ciężko pracują i jej zdaniem zasługują na uznanie jurorów.
Jednocześnie uczestniczka nie ukrywa radości z tego, jak została oceniona. 41 punktów dało jej i Romanowi Osadczyjowi miejsce na szczycie tabeli, a dla pary jest to ważny sygnał przed kolejnymi odcinkami. Wysokie noty mogą być również dodatkową motywacją do dalszych treningów.
Czy w kolejnym odcinku ponownie zachwycą jurorów i utrzymają się na szczycie tabeli? Tego dowiemy się już w najbliższym odcinku, 27 września o 19:55 po “Być gwiazdą”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
Kibicujecie Helenie Englert w ‘Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Filip Chajzer i Bianka Chajzerowie zdecydowali się opowiedzieć o początkach swojej relacji w najnowszym odcinku podcastu prezentera. 20-latka zdradziła szczegóły pierwszego spotkania i przyznała, że początkowo zupełnie nie zdawała sobie sprawy, z kim właściwie się umawia. Kiedy dowiedziała się prawdy, emocje szybko wzięły górę. Jak wyglądała ich pierwsza randka? Dowiedz się więcej!
Dziś Filip Chajzer i Bianka są małżeństwem, ale ich znajomość jeszcze kilka miesięcy temu dopiero się zaczynała. Para postanowiła wrócić pamięcią do pierwszych chwil swojej relacji i zdradzić słuchaczom, jak wyglądało spotkanie, które zapoczątkowało ich bliższą znajomość. W rozmowie nie zabrakło szczegółów dotyczących zarówno przygotowań do randki, jak i pierwszych wrażeń.
Okazuje się, że ich pierwsze spotkanie odbyło się w Warszawie, a konkretnie w Wilanowie. Filip Chajzer wspominał, że choć przebywał wtedy w Krakowie, zdecydował się przyjechać do stolicy specjalnie po to, aby spotkać się z Bianką. Sam początek znajomości miał więc dla niego na tyle duże znaczenie, że nie chciał odkładać spotkania na później.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z perspektywy Bianki. 20-latka przyznała, że przed spotkaniem praktycznie nie wiedziała, kim jest mężczyzna, z którym miała udać się na kolację. Jak tłumaczyła, kompletnie nie interesowała się polskim show-biznesem i nie śledziła świata celebrytów. Dopiero rozmowa z przyjaciółką uświadomiła jej, z kim właściwie się spotyka.
“Jestem zawsze zestresowana przed takimi wydarzeniami. Rozmawiałam z przyjaciółką, opowiedziałam jej o całej sytuacji, o tym, że idę na randkę z tobą. Wcześniej w ogóle nie znałam ciebie, ja jestem osobą, która nie zna świata mediów, ale tak totalnie. Szczerze, na początku myślałam, że jesteś doktorem. Przyjaciółka opowiadała mi o tobie i wtedy wziął mnie jeszcze większy stres. Poczułam, jak mi krew z nóg odpływa i nie wiedziałam, co się dzieje” – wspominała Bianka.
POLECAMY: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. „Myślałam, że jesteś doktorem”
Jak się okazało, stres nie trwał jednak długo. Według relacji Bianki, już po rozpoczęciu spotkania atmosfera szybko się rozluźniła. To właśnie Filip Chajzer miał przejąć inicjatywę i sprawić, że jego przyszła żona przestała czuć napięcie związane z pierwszą randką.
“Wchodzę, widzę ciebie. Usiadłam. Co w tobie uwielbiam? Że przy tobie nie da się stresować. Jak zacząłeś mówić, to cały stres minął. Przejąłeś trochę kontrolę nad naszym pierwszym spotkaniem i to było cudowne, bo ja wtedy miałam czas i przestrzeń, żeby się otworzyć” – mówiła żona Chajzera.
Sam Filip Chajzer również bardzo dobrze zapamiętał tamten wieczór. Prezenter opowiadał, że od początku między nimi pojawiło się wyjątkowo dużo swobody. Rozmowa miała płynąć bez większych przeszkód, a oboje szybko znaleźli wspólny język.
“Pamiętam, że jak usiedliśmy naprzeciwko siebie, to ja nigdy w życiu się tak nie śmiałem. Każdy żart okazywał się śmieszny i w jedną i w drugą stronę. Z miejsca poczułem: “Wow, o co chodzi?!” – dodał były gwiazdor TVN.
Po kolacji para postanowiła kontynuować wspólnie spędzany wieczór i wybrała się do kina na „Wichrowe wzgórza”. Film nie okazał się jednak tym, czego oboje oczekiwali. Zamiast wytrwać do końca seansu, zdecydowali się opuścić salę. Jak wynika z ich wspomnień, zdecydowanie bardziej interesowała ich rozmowa niż dalsze oglądanie filmu.
Dla Bianki nawet ten nieudany seans stał się jednak czymś pozytywnym. Jej zdaniem fakt, że zamiast oglądać film woleli ze sobą rozmawiać, tylko potwierdzał, jak dobrze czuli się już podczas pierwszego spotkania.
“Ale to też jest piękne, bo to znaczy, że byliśmy zauroczeni w sobie i woleliśmy ze sobą przesiedzieć i przegadać, niż oglądać film” – stwierdziła 20-letnia żona Chajzera.
Dziś tamten wieczór Filip i Bianka Chajzerowie mogą wspominać już jako początek relacji, która w bardzo krótkim czasie nabrała tempa. Od pierwszej randki w Wilanowie do zaręczyn, a następnie ślubu minęło zaledwie kilka miesięcy. Para najwyraźniej od początku miała poczucie, że między nimi pojawiło się coś wyjątkowego. Teraz postanowili podzielić się z odbiorcami historią, która do tej pory pozostawała przede wszystkim ich prywatnym wspomnieniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
Kibicujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Przełom w sprawie Michała Wójcika. Po miesiącach pojawił się w urzędzie
Michał Wójcik pojawił się w katowickim Urzędzie Miejskim i dopełnił formalności związanych z meldunkiem w nieruchomości przy ul. Średniej.
Jak wynika z ustaleń „Faktu”, 8 września kabareciarz oświadczył, że nie mieszka już pod tym adresem i nie przechowuje tam swoich rzeczy. Tym samym zakończyła się trwająca od miesięcy procedura, która wcześniej trafiła nawet do sądu.Sprawa meldunku Michała Wójcika przez długi czas pozostawała nierozwiązana. Artysta był zameldowany w nieruchomości należącej do rodziców jego zmarłej partnerki.
Właściciele posesji chcieli uporządkować sytuację i doprowadzić do wymeldowania kabareciarza, jednak przez długi czas nie było wiadomo, gdzie obecnie przebywa.Sytuacja zmieniła się na początku września. Według informacji „Faktu” Michał Wójcik 8 września osobiście zgłosił się do katowickiego urzędu. Złożył oświadczenie, w którym potwierdził, że nie zamieszkuje nieruchomości przy ul. Średniej i nie przebywa w niej na co dzień. Poinformował również, że nie pozostawił tam swoich rzeczy.W związku z tym dalsze prowadzenie sądowej procedury okazało się niepotrzebne. Urzędnicy wycofali wniosek dotyczący ustanowienia reprezentanta osoby nieobecnej, który miał reprezentować Wójcika podczas postępowania.
Czekamy na prawomocną decyzję katowickich urzędników — przekazała „Faktowi” Barbara W., właścicielka nieruchomości.

POLECAMY: Nie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
Meldunek miał być pomocą po śmierci partnerki
Historia meldunku Michała Wójcika sięga okresu po śmierci jego partnerki, Janiny W. Kobieta zmarła 6 marca 2023 r. po chorobie nowotworowej. Para miała syna. Rodzice Janiny, Barbara i Janusz W., są właścicielami nieruchomości przy ul. Średniej w Katowicach.Jak wcześniej relacjonowali w rozmowie z „Faktem”, to właśnie oni mieli pomóc Wójcikowi w uporządkowaniu jego spraw. Niedługo po śmierci córki zgodzili się na jego zameldowanie w pustostanie.
Według ich relacji chodziło m.in. o umożliwienie mu załatwienia formalności związanych ze sprawami finansowymi i urzędem skarbowym.Z czasem sytuacja zaczęła się jednak komplikować. Budynek, w którym widniał meldunek artysty, był w złym stanie technicznym i właścicielka chciała doprowadzić do jego rozbiórki. Problemem pozostawał jednak nieuregulowany meldunek.
Zgodnie z przepisami, by wymeldowanie było skuteczne, należy ustalić miejsce przebywania osoby, której procedura dotyczy. Pojawiły się problemy, bo nie wiadomo było, gdzie pan Michał mieszka — tłumaczyła właścicielka posesji.

Sprawa trafiła do sądu
W związku z brakiem możliwości skontaktowania się z Wójcikiem urzędnicy podejmowali kolejne próby ustalenia jego miejsca pobytu. Sprawdzane były również wcześniejsze adresy związane z jego pobytem w Lublinie. W sprawę zaangażowane były urzędy w Mysłowicach i Katowicach.Postępowanie długo nie przynosiło rozwiązania. Ostatecznie katowiccy urzędnicy zwrócili się do sądu o ustanowienie tzw. reprezentanta osoby nieobecnej. Takie rozwiązanie miało umożliwić przeprowadzenie procedury pod nieobecność zainteresowanego.Do przełomu doszło jednak, zanim sądowa procedura została doprowadzona do końca.
Michał Wójcik pojawił się w Urzędzie Miejskim 8 września i sam złożył wymagane oświadczenie. Zadeklarował, że nie mieszka w nieruchomości przy ul. Średniej oraz nie przechowuje w niej swoich rzeczy.Tym samym zniknęła konieczność dalszego poszukiwania go w ramach prowadzonego postępowania. Urzędnicy wycofali skierowany wcześniej do sądu wniosek.Sam Wójcik wcześniej nie chciał szerzej komentować całej sprawy. W rozmowie z „Faktem”, przy okazji występu kabaretu w Świętochłowicach, powiedział jedynie:
Piszcie kłamstwa i nieprawdziwe informacje — stwierdził zdenerwowany artysta.
Nie sprecyzował jednak, które informacje uważał za nieprawdziwe ani dlaczego przez tak długi czas nie pojawił się w urzędzie. Według relacji osób z jego otoczenia również członkowie zespołu mieli być zaskoczeni, że formalności zostały załatwione dopiero we wrześniu.

POLECAMY: Michał Wójcik pożegnał zmarłą ukochaną: Wszystko stało się nieważne
-
news5 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
news4 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news4 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news4 dni temuFilip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
-
showbiz3 dni temuMaryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
-
news4 dni temuPolsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?
-
news4 dni temuBagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
-
news4 dni temuDoda zaśpiewa „Rotę” w wyjątkowej oprawie. Gdzie i kiedy oglądać koncert?

Dodaj komentarz