Śledź nas

news

Znamy zwycięzcę czwartej edycji programu „Farma” – głos należał do widzów! Czy będzie kolejny sezon?

Opublikowano

w dniu

Finał „Farmy” już za nami! Widzowie zdecydowali, kto zdobył tytuł najlepszego farmera tej edycji. Po tygodniach zmagań, trudach codziennej pracy i licznych eliminacjach poznaliśmy zwycięzcę – zobacz, kto sięgnął po wygraną!

Szóstego stycznia na antenie Polsatu wystartowała czwarta edycja „Farmy”, a już od początku różniła się od poprzednich sezonów. Do prowadzącej Ilony Krawczyńskiej dołączyła jej siostra Milena Krawczyńska, która poniekąd zastąpiła Marcelinę Zawadzką – była gospodyni nie mogła poprowadzić w pełni programu, ponieważ w trakcie nagrań była w ciąży. Kolejną nowością było wzmocnienie składu osób oceniających pracę uczestników. Do lubianego rolnika Szymona Karasia dołączyła Beata Oleszek, która miała decydujący głos w ocenie zmagań mieszkańców farmy.

Przez wiele tygodni widzowie śledzili, jak uczestnicy programu radzą sobie w trudnych, niemal surowych warunkach – życie na farmie to nie tylko przygoda, ale przede wszystkim codzienna ciężka praca. Rywalizacja była zacięta, a spośród piętnastu śmiałków do finału dotarła tylko czwórka najlepszych. W ostatecznym starciu znaleźli się: Bronisław „Bandi” Bandyk, Łukasz „Surfer” Zarzycki i Żaneta Hałas.

Choć wszystkie odcinki zostały nagrane latem, to finał – jak co roku – odbył się na żywo w studiu Polsatu. To właśnie widzowie mieli w swoich rękach los finalistów i to oni zdecydowali, kto zdobędzie tytuł najlepszego farmera. Po wielu tygodniach zmagań, setkach godzin pracy na farmie, głodzie, licznych zadaniach i pojedynkach eliminacyjnych, w końcu przyszedł ten moment – koronacja zwycięzcy czwartej edycji!

POLECAMY: Michel Moran SMUTNY brakiem Tomasza Jakubiaka w “MasterChef Nastolatki”. Zapytaliśmy konflikt Anny Starmach i Magdy Gessler

Kto wygrał czwartą edycję? Czy będzie następna edycja?

Widzowie zdecydowali! Super Farmerem czwartej edycji „Farmy” został Bronisław „Bandi” Bandyk! Po tygodniach ciężkiej pracy, licznych wyzwań i życia w trudnych warunkach bez wygód, tylko jedna osoba mogła sięgnąć po ten prestiżowy tytuł. Ostateczna decyzja należała do widzów, którzy w głosowaniu na żywo wybrali swojego faworyta.

Zaś trzecie miejsce na podium zajął Łukasz „Surfer” Zarzycki, a drugie Żaneta Hałas!

Zwycięzca nie tylko zdobył zaszczytny tytuł „Super Farmera”, ale również otrzymał symboliczny atrybut programu – złote widły, które są znakiem triumfu i rolniczej determinacji. Na tym jednak nagrody się nie kończyły. Na konto triumfatora trafił także czek na 100 tysięcy złotych. To ogromne wyróżnienie, ale również nagroda za determinację, pracę i wytrwałość w niezwykle wymagających warunkach, jakie przez wiele tygodni panowały na farmie.

Program w tym roku cieszył się ogromnym zainteresowaniem zarówno w telewizji, jak i w mediach społecznościowych. Sukces edycji podkreślał sam Edward Miszczak, dyrektor programowy Polsatu, który 30 stycznia na konferencji ramówkowej mówił o dużej oglądalności formatu. Nic więc dziwnego, że stacja będzie kontynuować ten lubiany format . Jubileuszowa, piąta edycja jest już pewna – podczas finału na żywo prowadzące ogłosiły castingi!

Co ciekawe, zwycięzca tej edycji „Farmy” nie kończy jeszcze swojej medialnej przygody! Już jutro, 1 marca, pojawi się w programie śniadaniowym „Halo tu Polsat”, gdzie opowie o swoich emocjach, wyzwaniach, które musiał pokonać na farmie oraz o tym, jak zmieniło się jego życie po wielkim finale. To będzie wyjątkowa okazja, by z pierwszej ręki usłyszeć o kulisach rywalizacji, najtrudniejszych momentach, a także o tym, jakie plany na przyszłość ma Super Farmer tej edycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krzysztof Ibisz i “Awantura o kasę” wracają z hukiem: sprawdź, co wydarzy się w premierowych odcinkach lubianego show Polsatu

Oglądaliście czwartą edycję programu, jeśli tak to komu kibicowaliście? Dajcie znać!

Żaneta Hałas (fot. Kala Kiełbasińska/materiał prasowy Telewizja Polsat)
Bronisław „Bandi” Bandyk (fot. screen program “Farma”)
Łukasz „Surfer” Zarzycki (fot. screen program “Farma”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Czy laktator Canpol sprawdzi się u mam karmiących mieszaną metodą?

Opublikowano

w dniu

przez

Decyzja o wprowadzeniu karmienia mieszanego to często poszukiwanie złotego środka między naturalną bliskością a koniecznością odzyskania przez mamę pewnej niezależności zawodowej. Wiele kobiet zastanawia się, czy dostępne na rynku urządzenia będą w stanie sprostać wyzwaniu utrzymania laktacji na odpowiednim poziomie przy jednoczesnym podawaniu piersi i butelki. Wybór odpowiedniego sprzętu staje się priorytetem, gdyż od jego efektywności zależy nie tylko ilość pozyskiwanego pokarmu, ale także codzienny komfort psychiczny i fizyczny karmiącej mamy.

Dlaczego warto postawić na automatyczne odciąganie pokarmu?

Przy regularnym podawaniu butelki niezwykle istotna jest stymulacja piersi, którą najskuteczniej i najwygodniej zapewnia wydajny laktator elektryczny, oszczędzający cenny czas zmęczonej mamy. Urządzenia te pozwalają na szybkie opróżnienie piersi, co jest absolutnie niezbędne, aby organizm otrzymywał wyraźny sygnał do dalszej, intensywnej produkcji mleka mimo braku ssania dziecka. Dzięki różnym trybom pracy możemy precyzyjnie dostosować siłę ssania do indywidualnych potrzeb, co minimalizuje ryzyko podrażnień i sprawia, że cały proces staje się znacznie bardziej komfortowy. Warto pamiętać, że regularne sesje z laktatorem są jedyną gwarancją utrzymania laktacji na wysokim poziomie, dlatego posiadany sprzęt musi być niezawodny i gotowy do pracy w każdej chwili. Cicha praca silnika pozwala na dyskretne odciąganie pokarmu nawet w nocy, gdy maluszek śpi tuż obok, co jest ogromnym ułatwieniem dla wszystkich rodziców ceniących spokój.

Jakie alternatywy oferuje współczesny rynek akcesoriów?

Szukając idealnego rozwiązania dla siebie, warto rozejrzeć się szerzej, gdyż na półkach sklepowych znajdziemy również nowoczesny laktator Neno, który zdobywa uznanie dzięki swojej mobilności. Porównanie dostępnych modeli pozwala rodzicom zwrócić uwagę na detale, takie jak pojemność wbudowanej baterii czy intuicyjność panelu sterowania, które mają ogromne znaczenie w codziennym, intensywnym użytkowaniu. Mamy karmiące w sposób mieszany często poszukują urządzeń lekkich, które bez trudu zabiorą do pracy, aby tam kontynuować systematyczne ściąganie mleka i nie dopuścić do bolesnych zastojów pokarmu. Ważnym aspektem jest także łatwa dostępność części zamiennych oraz lejków, co pozwala na idealne dopasowanie sprzętu do anatomii piersi, a to bezpośrednio przekłada się na efektywność. Wybierając urządzenie, należy kierować się opiniami innych mam, które w praktyce przetestowały wytrzymałość poszczególnych modeli przy bardzo wymagającym trybie karmienia naprzemiennego.

Czy popularna marka sprosta wymaganiom karmienia mieszanego?

Urządzenia polskiego producenta od lat cieszą się zaufaniem, a sprawdzony laktator Canpol oferuje funkcje, które z powodzeniem wspierają mamy w wyzwaniu łączenia piersi z butelką. Modele tej marki charakteryzują się zazwyczaj prostą i intuicyjną obsługą, co jest nieocenione w sytuacjach kryzysowych, gdy liczy się każda minuta, a zmęczenie daje się we znaki. Dzięki zastosowaniu dwufazowego rytmu ssania urządzenie wiernie naśladuje zachowanie dziecka, co skutecznie stymuluje naturalny wypływ pokarmu i pomaga w efektywnym opróżnianiu piersi bez powodowania bólu. Przystępna cena w połączeniu z zadowalającą jakością wykonania sprawia, że jest to częsty wybór rodziców, którzy oczekują niezawodności i trwałości sprzętu bez nadwyrężania domowego budżetu. Warto docenić również łatwość w utrzymaniu czystości, gdyż mała ilość elementów do mycia znacząco przyspiesza proces higieny, co jest niezwykle istotne przy wielokrotnym użytkowaniu w ciągu dnia.

Utrzymanie laktacji przy karmieniu mieszanym wymaga dużej systematyczności oraz wsparcia ze strony niezawodnych urządzeń, które realnie ułatwiają codzienną rutynę. Niezależnie od wybranej marki, najważniejszy jest komfort i spokój rodzica, który bezpośrednio przekłada się na szczęśliwe macierzyństwo i zdrowy rozwój dziecka.

Kontynuuj czytanie

news

Baron odpowiada na doniesienia o rozwodzie z Sandrą Kubicką. Wyjawił, co zrobi jako pierwsze

Opublikowano

w dniu

przez

W ciągu jednego dnia internet zapłonął od doniesień o rzekomym rozpadzie jednego z najgorętszych małżeństw polskiego show-biznesu. Choć para od dawna chroni swoją prywatność, to tym razem burza była na tyle duża, że oboje musieli zabrać głos. Ich reakcje tylko podsyciły emocje, a to, co powiedzieli, otworzyło zupełnie nowy rozdział w tej historii. Dowiedz się więcej!

Od chwili, gdy Sandra Kubicka i Aleksander Milwiw-Baron ogłosili, że wzięli tajny ślub, ich związek był przedmiotem nieustannego zainteresowania. Para konsekwentnie budowała wizerunek zakochanych, którzy żyją na własnych zasadach, unikają medialnego zgiełku i celebrują każdą wspólną chwilę. Dlatego wiadomość o ich domniemanym rozwodzie uderzyła w opinię publiczną jak grom z jasnego nieba i błyskawicznie stała się tematem numer jeden w mediach.

Mimo że internet zalewały kolejne artykuły, domysły i „sensacyjne przecieki”, Sandra Kubicka nie czekała długo, by zareagować. W krótkim, stanowczym oświadczeniu podkreśliła, że nie zamierza prowadzić swojego życia prywatnego na oczach publiczności. Jej komunikat był chłodny, zdystansowany, ale jednocześnie wyraźnie sugerował, że medialny szum już dawno przekroczył akceptowalne granice.

Jeszcze większe poruszenie wywołało nagranie opublikowane przez Aleksandra Milwiwa-Barona. Muzyk, który dotąd pozostawał niemal całkowicie offline, nagle postanowił zabrać głos i to w sposób, który zaskoczył nawet jego najwierniejszych fanów. Nie było w nim sensacji, nie było półsłówek ani taniej dramaturgii. Zamiast tego pojawiła się szczerość i ton człowieka zmęczonego medialną nagonką.

Baron zaczął od wdzięczności wobec fanów, którzy zasypali go wiadomościami pełnymi troski. Szybko jednak przeszedł do sedna.

Znowu dużo o mnie w mediach, kompletnie tego nie potrzebuję, a wręcz tego nie chcę, ale rok w terapii dał mi zupełnie inną perspektywę na tę sytuację, dlatego po prostu to akceptuję. Niech sobie to wisi. Wszystkim zatroskanym dziękuję bardzo za dużo wiadomości, wsparcie i wiedzcie, że wszyscy jesteśmy zdrowi, uśmiechnięci, szczęśliwi – mówił.

Nagranie szybko obiegło wszystkie portale, zwłaszcza że Baron w kolejnych stories pokazał nagrania oraz zdjęcie z synem, podkreślając, że najważniejszą wartością jest dla niego rodzina – realna, nie ta przedstawiana w nagłówkach. Jego wyjaśnienie, że „wszyscy jesteśmy zdrowi, uśmiechnięci, szczęśliwi”, było jasnym sygnałem, że nie zamierza dopuszczać prasy do życia swojej rodziny.

POLECAMY: Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka wzywają do BOJKOTU Eurowizji. TVP pod ostrzałem

Baron zabrał głos po informacjach o rozwodzie

Najbardziej stanowcze było jednak jedno zdanie:

Co do naszych prywatnych relacji z Sandrą – są one prywatne i takie pozostaną, także nie szukajcie tutaj sensacji – wyjaśnił.

Ta deklaracja zamykała temat, ale jednocześnie sprawiała, że część internautów wyczuła w niej niepokojący niedopowiedzenie. W świecie mediów, gdzie każde słowo jest analizowane jak dowód w śledztwie, taki komunikat tylko zwiększa czujność komentujących.

W dalszej części nagrania Baron ujawnił decyzję o cyfrowym detoksie. Stwierdził, że jego konto będzie od teraz prywatne, a obserwatorów ograniczy, by chronić własną „higienę głowy i serducha”. Taka decyzja w przypadku jednego z najbardziej rozpoznawalnych muzyków w Polsce to gest rzadko spotykany – z jednej strony odważny, z drugiej wymowny.

Postanowiłem zrobić sobie detoks od social mediów dla higieny głowy i serducha. W związku z tym ten profil zrobię prywatny. Jak ktoś będzie bardzo potrzebował wiedzieć, co u mnie, to serdecznie zapraszam. Zawsze będzie można to zrobić, natomiast troszkę przefiltruję ilość spamu na mój temat, bo tylko tak można to nazwać – tłumaczył.

Na koniec Baron dał fanom wgląd w swoje plany na najbliższe dni – nie związane z dramatami, nie z kryzysami, lecz z normalnym życiem i odpoczynkiem.

Pojeżdżę na snowboardzie, nie jeździłem dwa sezony, tak bardzo tego potrzebuję. To jest trochę jak taka medytacja w ruchu dla mnie – dodał.

Choć para konsekwentnie unika ujawniania szczegółów z życia rodzinnego, jedno jest pewne – nie zamierzają podporządkowywać swojej codzienności medialnej presji. A to sprawia, że każde ich słowo i każdy gest tylko mocniej rozgrzewa wyobraźnię internautów, którzy chcieliby wiedzieć więcej, niż gwiazdy mają ochotę ujawnić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson wydaje WYROK na telewizję. Nagle zwróciła się do swoich kolegów z TVP

Śledzicie losy Sandry Kubickiej i Barona? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Baron (fot. screen Instagram Stories Baron) – 11 grudnia 2025
Sandra Kubicka (fot. screen Instagram Stories Sandra Kubicka) – 11 grudnia 2025

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka wzywają do BOJKOTU Eurowizji. TVP pod ostrzałem

Opublikowano

w dniu

przez

Decyzja Europejskiej Unii Nadawców dotycząca udziału Izraela w Eurowizji 2026 wywołała jeden z największych kryzysów w historii konkursu. Państwa, które od miesięcy apelowały o uwzględnienie konsekwencji politycznych, nie wytrzymały i demonstracyjnie wycofały się z jubileuszowej edycji wydarzenia. Wybór Telewizji Polskiej, by pozostać w stawce, rozpalił emocje jeszcze bardziej. Dowiedz się więcej, jak na tę decyzję zareagował Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka!

Po ogłoszeniu decyzji EBU atmosfera wokół konkursu stała się wyjątkowo napięta, a debata o granicy między muzyką a polityką ponownie wybuchła z ogromną siłą. Wielu europejskich nadawców uważa, że organizatorzy ignorują dramatycznie zaognioną sytuację geopolityczną, próbując udawać, że udział wszystkich państw można rozpatrywać w oderwaniu od realiów. To właśnie z tego powodu udział Izraela wzbudził tak intensywną reakcję, której skali EBU najwyraźniej się nie spodziewało.

Najostrzej zareagowały kraje, które od miesięcy apelowały o większą odpowiedzialność organizatorów. Przedstawiciele Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Słowenii i Islandii wielokrotnie podkreślali, że decyzje dotyczące uczestnictwa nie mogą ignorować napięć społecznych i międzynarodowych. Po specjalnym posiedzeniu, które miało przynieść kompromis, nadawcy wrócili do swoich krajów wściekli i z poczuciem, że ich argumenty zostały zlekceważone.

Kulminacją frustracji stało się ogłoszenie, że wszystkie te państwa – jedno po drugim – wycofują się z 70. edycji Eurowizji. To najpoważniejszy masowy bojkot od czasu powstania konkursu. Eksperci podkreślają, że to symboliczny cios w wizerunek wydarzenia, które przez dekady miało być „strefą apolityczną” i „świętem jedności kulturowej”. Teraz te hasła wielu komentatorom wydają się zwykłą fasadą.

W Polsce sytuację dodatkowo zaogniły spekulacje dotyczące ewentualnego przyłączenia się TVP do bojkotu. Choć na początku listopada nadawca zapowiedział udział i planowane preselekcje, część komentatorów liczyła, że trwająca presja międzynarodowa zmieni decyzję. Nic takiego się jednak nie stało. Telewizja Polska ostatecznie potwierdziła udział w Eurowizji 2026, mimo że inne państwa demonstracyjnie odmówiły.

POLECAMY: Monika Richardson wydaje WYROK na telewizję. Nagle zwróciła się do swoich kolegów z TVP

Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka apelują do TVP!

Decyzja TVP momentalnie wywołała w sieci falę niezadowolenia, która zaczęła narastać w tempie lawinowym. Jeden z najsilniejszych głosów krytyki popłynął ze środowiska artystycznego, gdzie wielu twórców otwarcie sprzeciwia się politycznemu otoczeniu konkursu. W centrum tego protestu błyskawicznie znaleźli się Krzysztof Zalewski i Julia Kaffka, którzy zdecydowali się przekształcić gniew internautów w zorganizowaną akcję.

Wokalista i aktywistka zamieścili w sieci wideo, w którym otwarcie wezwali Polaków do bojkotu Eurowizji i wywierania nacisku na Telewizję Polską. W swoim apelu wypisali numery telefonów do przedstawicieli stacji, a nawet stworzyli gotową formułkę, którą można wykorzystać podczas rozmowy. Ich post szybko zaczął krążyć po mediach społecznościowych, zbierając tysiące udostępnień. W sieci zawrzało.

Kulminacyjnym momentem było cytowane szeroko oświadczenie opublikowane na profilu aktywistki.

TVP ogłosiło dziś, że choć jest świadome skali napięć, to Polska wystartuje w Eurowizji, do której został dopuszczony Izrael (???). Bojkot ogłosiły do tej pory Hiszpania, Islandia, Holandia, Irlandia i Słowenia. TVP pls ogarniecie się już teraz czy będziemy to ciągnąć? Besties, dołączajcie do oddolnego bojkotu! Wczoraj z Krzyśkiem Zalewskim obdzwanialiśmy wszystko i wszystkich – rzecznikowi nagraliśmy się na skrzynkę, bo niestety nie odebrał – napisała.

Internauci masowo podzielili się na dwa obozy: jedni wspierają bojkot i uważają, że decyzja TVP jest szkodliwa politycznie i moralnie, inni twierdzą, że konkurs powinien trwać bez względu na globalne konflikty. W obu grupach emocje są ogromne, a dyskusja daleka od merytorycznej. Jednak jedno jest pewne – Eurowizja 2026 już teraz przechodzi do historii jako najbardziej kontrowersyjna edycja konkursu.

Eksperci zauważają, że masowy bojkot to nie tylko kwestia jednorocznej edycji, ale poważny sygnał ostrzegawczy dla EBU. Jeżeli organizacja nadal będzie ignorować stanowiska państw członkowskich, Eurowizja może utracić swój symboliczny status międzynarodowego wydarzenia, a zacznie być postrzegana jako projekt obarczony konfliktem i niespójnością. Taki scenariusz jeszcze kilka lat temu wydawał się nie do pomyślenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Joanna Przetakiewicz wystąpi w “Tańcu z Gwiazdami”? Padła konkretna deklaracja

A Wy jesteście za wycofaniem Polski z Eurowizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Krzysztof Zalewski (fot. screen YouTube “Dzień dobry TVN”)
Julia Kaffka (fot. screen Instagram Julia Kaffka)
Julia Kaffka i Krzysztof Zalewski (fot. screen Instagram Julia Kaffka)
Krzysztof Zalewski (fot. screen Instagram Julia Kaffka)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

WonerS ZASKAKUJE! Nowy teledysk „Choć Dam Ci Znak” to emocjonalna petarda

Opublikowano

w dniu

przez

WonerS, znany z hitów: „Baby”, „Perfekcyjna” czy „Daj mi serce” powraca w zupełnie nowej odsłonie! W sieci właśnie pojawił się teledysk do jego najnowszego singla „Choć Dam Ci Znak” – utworu, który już od pierwszych sekund pokazuje, że artysta nie boi się muzycznych zmian i eksperymentów. Fani, którzy przyzwyczaili się do jego wcześniejszych, energicznych numerów, mogą być naprawdę zaskoczeni. Tym razem WonerS postawił na intymność, minimalizm i emocje podane w najczystszej formie.

„Choć Dam Ci Znak” to kawałek o momentach, w których serce i rozum idą w dwie różne strony. O zagubieniu, o emocjonalnym chaosie, ale też o tej jednej, subtelnej wskazówce, która potrafi przesądzić o wszystkim. WonerS opowiada o szukaniu odwagi, o zawieszeniu między „jeszcze nie” a „już prawie”, o wewnętrznym impulsie, który w końcu popycha do działania. To lekki, szczery i bardzo osobisty utwór, zdecydowanie inny od jego dotychczasowych propozycji.

Klimatyczny klip w studyjnej scenerii

Za teledysk odpowiada trio reżyserskie: Marcin Gryszan, Wojciech Woner i sam Szymon Woner. Całość powstała w minimalistycznej, nastrojowej przestrzeni studyjnej, gdzie główną rolę wizualną odgrywa… fortepian, na którym gra wokalista. Ten prosty, symboliczny zabieg dodaje klipowi elegancji, a jednocześnie podkreśla emocjonalny wydźwięk piosenki. Kamera skupia się na subtelnych gestach, świetle i detalach. Zamiast fajerwerków i rozbudowanej scenografii mamy tu spokój, przestrzeń i szczerość. To idealne tło dla historii, którą opowiada muzyka. Oglądając klip warto skupić myśli na słowach utworu, które napisał sam 16-letni wokalista. Słychać w nich niezwykła wrażliwość i dojrzałość nastolatka. WonerS jest również współkompozytorem „Choć Dam Ci Znak”. Stworzył go razem z Jackiem Markuszewskim.

POLECAMY: Nastoletni gwiazdor latino disco i gwiazda programu „Projekt Lady” razem! Co wykombinowali WonerS i Maluba?

„Choć Dam Ci Znak” to dowód na to, że WonerS wchodzi w nowy etap twórczości – dojrzalszy, bardziej refleksyjny, ale wciąż bardzo autentyczny. Wszystko wskazuje na to, że ten singiel może stać się jednym z najważniejszych punktów w jego muzycznej drodze. Fani już komentują, że to „najbardziej emocjonalny numer WonerSa”, a teledysk zbiera same pochwały za klimat i nastrojową prostotę. I trudno się dziwić, bo to zdecydowanie jedna z najciekawszych muzycznych premier ostatnich dni.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Szymon Woner (@woners_official)

Fot. archiwum prywatne
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością