news
Woners przyłapany przy butelkomacie: „Biedni artyści na butelkach muszą sobie dorabiać”!
Szymon Woner, znany fanom jako WonerS, po raz kolejny pokazał, że popularność nie przeszkadza w codziennych obowiązkach i dbaniu o środowisko. Wokalista młodego pokolenia opublikował w sieci zabawne nagranie, na którym można zobaczyć jego zmagania z butelkomatem w jednym z dyskontów.
WonerS, który wylansował takie hity jak: „Szalony weekend”, „Choć dam Ci znak” czy „Góralski weekend” to bardzo poukładany nastolatek. Wokalista jest aktywny w mediach społecznościowych, gdzie chętnie dzieli się swoją codziennością. W sieci nie brakuje jego spontanicznych filmików. Ostatnio pokazał, że recykling nie jest mu obcy, mimo że nie wszystkie oddawane do butelkomatu butelki chciały współpracować. Artysta z właściwym sobie dystansem skomentował całą sytuację. – Biedni artyści na butelkach muszą sobie dorabiać… Jeszcze nie wchodzi – rzucił ironicznie podczas oddawania opakowań do maszyny.
Choć słowa piosenkarza miały żartobliwy charakter, sam WonerS od lat samodzielnie pracuje na swój sukces i nie musi martwić się o dodatkowy zarobek. Tym bardziej godne pochwały jest to, że aktywnie wspiera recykling i stosuje się do nowych przepisów dotyczących systemu kaucyjnego, które niedawno weszły w życie w Polsce. Jak podkreśla, segregacja odpadów jest dla niego czymś naturalnym, zwłaszcza że podczas koncertowych wyjazdów zużywa się sporo opakowań po napojach. Denerwują go jednak kolejki do urządzeń. – Staram się dbać o środowisko. W trasach koncertowych pijemy dużo napojów. Szkoda wyrzucać opakowania byle gdzie. Każdy, niezależnie od statusu majątkowego ma prawo odzyskać swoją kaucję. Denerwujące są jedynie kolejki do butelkomatów, bo niektórzy uczynili sobie z tego biznes i blokują do nich dostęp. Kiedyś stałem za panem, który miał kilka worków. Na koniec maszyna wygenerowała mu voucher na ponad 200 złotych. W sumie fajny sposób, żeby sobie dorobić, jak komuś nie starcza do pierwszego, ale warto mieć na uwadze, że w kolejce czekają ludzie, którzy mają zaledwie kilka sztuk i gdzieś się spieszą – zauważa WonerS.
Fani nie kryją uznania dla postawy swojego idola. W czasach, gdy coraz więcej mówi się o ekologii i odpowiedzialnym podejściu do odpadów, takie gesty mogą stanowić inspirację dla młodych ludzi. Sam WonerS udowadnia, że niezależnie od statusu czy popularności warto pamiętać o prostych nawykach, które mają realny wpływ na środowisko.


Fot. WonerS – archiwum prywatne
Tekst – SM
news
Natasza Urbańska przekazała dramatyczne wieści: „Zdiagnozowano u mnie nowotwór”
Natasza Urbańska nagrała specjalny komunikat dla swoich fanów. Artystka wyjaśniła, dlaczego musiała odwołać długo wyczekiwane i wyprzedane koncerty z okazji 30-lecia pracy artystycznej. Powód jej decyzji okazał się niezwykle poważny. Dowiedz się więcej!
Natasza Urbańska zdecydowała się osobiście poinformować swoich fanów o powodach zawodowej przerwy. Artystka opublikowała nagranie, w którym otwarcie opowiedziała o swojej obecnej sytuacji. Już na początku przyznała, że przygotowanie tego komunikatu nie było dla niej łatwe. Jak sama określiła, był to „jeden z trudniejszych postów”.
Gwiazda odniosła się przede wszystkim do odwołanych koncertów. Wśród nich znalazły się wydarzenia związane z jej 30-leciem pracy artystycznej. Były to dla niej szczególnie ważne występy, tym bardziej że bilety na nie zostały już wyprzedane. Natasza Urbańska uznała jednak, że fani powinni poznać prawdziwy powód jej nieobecności.
“Ostatnio byłam zmuszona odwołać wiele koncertów, w tym obchody mojego trzydziestolecia. Bardzo ważne koncerty dla mnie, które już były wyprzedane, i czuję się zobowiązana i tak też czysto po ludzku, szczerze. Chciałabym podzielić się z Wami ważną informacją na temat mojego zdrowia. Otóż zdiagnozowano u mnie nowotwór” – powiedziała.
Słowa Nataszy Urbańskiej natychmiast zwróciły uwagę jej odbiorców. Artystka poinformowała, że rozpoczęła już leczenie onkologiczne. Jednocześnie zaznaczyła, że pozostaje pod opieką lekarzy, a jej bliscy również są przy niej w tym wymagającym czasie.
“Jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Moi bliscy, lekarze, którzy mnie prowadzą, wszyscy jesteśmy dobrej myśli, ale musiałam zwolnić” – przyznała.
Mimo konieczności ograniczenia zawodowej aktywności Natasza Urbańska nie zamierza całkowicie znikać ze sceny. W swoim nagraniu podkreśliła, że nadal chce pojawiać się przy wybranych okazjach. Jej sytuacja sprawia jednak, że obecnie nie może pozwolić sobie na tak intensywny tryb pracy jak wcześniej.
“Ale nie rozstaję się ze sceną. Jak tylko mogę, pojawiam się podczas koncertów czy programów telewizyjnych. I bardzo Was proszę o wyrozumiałość, o odrobinę ciepła, kiedy myślicie o mnie” – zaapelowała.
Artystka postanowiła również wykorzystać swoją historię, aby zwrócić uwagę fanów na kwestie związane z dbaniem o zdrowie. W swoim komunikacie zachęciła ich przede wszystkim do regularnego wykonywania badań i większej uważności na własne zdrowie. Jej apel pojawił się pod koniec bardzo osobistego nagrania.
“A ja Was namawiam, żebyście dbali o siebie, żebyście się badali, uważnie. Dużo zdrówka Wam życzę. Także ja troszkę zwalniam, ale widzimy się i wszystkiego dobrego” – podsumowała.
POLECAMY: Helena Englert przekazała ważną wiadomość przed 4. odcinkiem „TzG”. „Mam poczucie winy”
Fala wsparcia dla Nataszy od znajmych z branży
Nagranie Nataszy Urbańskiej szybko wywołało lawinę komentarzy. Fani oraz osoby związane ze światem show-biznesu zaczęły przesyłać jej słowa wsparcia i życzenia zdrowia. Wśród komentujących znalazła się między innymi Julia Wieniawa, która napisała:
“Nataszko…. Zdrowiej 🤍 jesteś wspaniała “.
Barbara Kurdej-Szatan napisała:
“Natasza wysyłam ogrom siły i miłości”.
Z kolei Maria Tyszkiewicz podpisała:
“Natasza, trzymam kciuki, wracaj do zdrowia”.
Zaś Rafał Brzozowski napisał:
“Nataszko będzie dobrze!!! Musi być i nie ma innej opcji !!! Siły zdrowia i spokoju!! Uściski”.
Głos wsparcia przekazały także Dominika Gwit, Maja Sablewska, Alicja Szemplińska, Joanna Koroniewska-Dowbor, Magda Mołek, Joanna Kryńska. Mery Spolsky, Magda Pieczonka, Ania Rusowicz czy Basia Giewont.
Dla Nataszy Urbańskiej najbliższy czas będzie więc oznaczał konieczność zwolnienia tempa i skupienia się na leczeniu. Artystka nie ukrywa, że pełnowymiarowe, wielogodzinne koncerty są obecnie poza jej możliwościami. Jednocześnie jasno zaznaczyła, że nie zamierza całkowicie rozstawać się ze sceną i jeśli tylko będzie mogła, nadal będzie pojawiać się przed publicznością.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: 20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Cała redakcja serwisu przeAmbitni.pl życzy Nataszy szybkiego powrotu do zdrowia!



Autor: Szymon Jedynak
news
Nie żyje Alicja „Bibi” Klenczon. Przez dekady pielęgnowała pamięć o mężu
Przez dziesięciolecia stała na straży pamięci o jednym z najważniejszych polskich muzyków. Była obecna podczas wydarzeń poświęconych jego twórczości, wracała do miejsc szczególnie związanych z jego życiem i robiła wszystko, by kolejne pokolenia nie zapomniały o jego piosenkach. Teraz nadeszła smutna wiadomość.
Przez lata pozostawała blisko historii jednego z najważniejszych artystów polskiej sceny muzycznej. Po jego tragicznej śmierci nie pozwoliła, by pamięć o nim zgasła. Pojawiała się na koncertach, uroczystościach i wydarzeniach poświęconych jego twórczości, spotykała się z fanami i wracała do miejsc szczególnie ważnych dla jego życiorysu. Dla wielu osób stała się symbolem wierności pamięci o ukochanym człowieku i jego artystycznym dorobku.
Teraz nadeszła wiadomość, która poruszyła rodzinę, przyjaciół oraz osoby od lat związane z muzycznym dziedzictwem legendy. Alicja „Bibi” Klenczon, żona Krzysztofa Klenczona, zmarła 22 września 2026 roku. Informację o jej odejściu przekazał Wiesław Wilczkowiak, wieloletni przyjaciel rodziny i wiceprezes Stowarzyszenia Muzycznego im. Krzysztofa Klenczona „Christopher”.
Nie żyje Alicja „Bibi” Klenczon
We wtorek 22 września media społecznościowe obiegła wiadomość o śmierci Alicji „Bibi” Klenczon, żony Krzysztofa Klenczona. Informację przekazał Wiesław Wilczkowiak, wiceprezes Stowarzyszenia Muzycznego im. Krzysztofa Klenczona „Christopher” i przyjaciel rodziny. To właśnie on od lat angażował się w inicjatywy związane z zachowaniem pamięci o artyście.
W dniu dzisiejszym zmarła Alicja Bibi Klenczon — dołączyła do Krzysztofa. Serdeczne wyrazy współczucia dla całej rodziny pozostającej w żałobie— przekazał Wilczkowiak.
O śmierci Alicji Klenczon poinformowała również Hanna Klenczon, siostra muzyka. Kondolencje pojawiły się także ze strony Szczytna, z którym rodzina artysty była przez lata związana. Miasto podkreśliło, że Alicja „Bibi” z ogromnym zaangażowaniem pielęgnowała pamięć o mężu i jego dorobku.
POLECAMY : Nie żyje Adrian Szymaniak ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia”. Żona przekazała oświadczenie

Przez lata przypominała o twórczości męża
Alicja „Bibi” Klenczon przez kolejne dekady była obecna podczas koncertów, spotkań i uroczystości poświęconych Krzysztofowi Klenczonowi. Szczególnie często pojawiała się w Szczytnie, gdzie przypominano związki artysty z miastem. Jej obecność była ważnym elementem wydarzeń poświęconych jego twórczości. W 2007 roku uczestniczyła między innymi w odsłonięciu tablicy upamiętniającej Krzysztofa Klenczona w Szczytnie. W uroczystości towarzyszyli jej wówczas m.in. Hanna Klenczon oraz Wiesław Wilczkowiak.
Jej zaangażowanie nie ograniczało się jednak wyłącznie do jednego miasta. Alicja Klenczon uczestniczyła także w wydarzeniach organizowanych w Pułtusku, rodzinnym mieście muzyka, oraz w inicjatywach przypominających jego dorobek. Przez lata pozostawała jednym z najważniejszych łączników między rodziną artysty, jego fanami i osobami zajmującymi się pielęgnowaniem jego muzycznego dziedzictwa.
Śmierć Alicji „Bibi” Klenczon nastąpiła w roku szczególnym dla pamięci o jej mężu. 7 kwietnia 2026 roku minęło 45 lat od śmierci Krzysztofa Klenczona, który odszedł w Chicago po tragicznym wypadku samochodowym. Muzyk był związany m.in. z Czerwonymi Gitarami i Trzema Koronami, a jego piosenki takie jak „Matura”, „Historia jednej znajomości”, „Kwiaty we włosach” czy „10 w skali Beauforta” na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki.
Po jego śmierci Alicja przez dekady uczestniczyła w działaniach mających przypominać o jego twórczości. Dziś sama stała się częścią historii, którą przez tyle lat pomagała zachować. W Szczytnie żegnają ją jako osobę pełną ciepła i życzliwości, która z ogromnym zaangażowaniem dbała o to, by dorobek Krzysztofa Klenczona pozostał żywy.

POLECAMY: Nie żyje Jan Frycz. Teatr Narodowy przekazał poruszającą wiadomość
news
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. Zaskoczeni?
Filip Chajzer i Bianka Chajzerowie zdecydowali się opowiedzieć o początkach swojej relacji w najnowszym odcinku podcastu prezentera. 20-latka zdradziła szczegóły pierwszego spotkania i przyznała, że początkowo zupełnie nie zdawała sobie sprawy, z kim właściwie się umawia. Kiedy dowiedziała się prawdy, emocje szybko wzięły górę. Jak wyglądała ich pierwsza randka? Dowiedz się więcej!
Dziś Filip Chajzer i Bianka są małżeństwem, ale ich znajomość jeszcze kilka miesięcy temu dopiero się zaczynała. Para postanowiła wrócić pamięcią do pierwszych chwil swojej relacji i zdradzić słuchaczom, jak wyglądało spotkanie, które zapoczątkowało ich bliższą znajomość. W rozmowie nie zabrakło szczegółów dotyczących zarówno przygotowań do randki, jak i pierwszych wrażeń.
Okazuje się, że ich pierwsze spotkanie odbyło się w Warszawie, a konkretnie w Wilanowie. Filip Chajzer wspominał, że choć przebywał wtedy w Krakowie, zdecydował się przyjechać do stolicy specjalnie po to, aby spotkać się z Bianką. Sam początek znajomości miał więc dla niego na tyle duże znaczenie, że nie chciał odkładać spotkania na później.
Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja z perspektywy Bianki. 20-latka przyznała, że przed spotkaniem praktycznie nie wiedziała, kim jest mężczyzna, z którym miała udać się na kolację. Jak tłumaczyła, kompletnie nie interesowała się polskim show-biznesem i nie śledziła świata celebrytów. Dopiero rozmowa z przyjaciółką uświadomiła jej, z kim właściwie się spotyka.
“Jestem zawsze zestresowana przed takimi wydarzeniami. Rozmawiałam z przyjaciółką, opowiedziałam jej o całej sytuacji, o tym, że idę na randkę z tobą. Wcześniej w ogóle nie znałam ciebie, ja jestem osobą, która nie zna świata mediów, ale tak totalnie. Szczerze, na początku myślałam, że jesteś doktorem. Przyjaciółka opowiadała mi o tobie i wtedy wziął mnie jeszcze większy stres. Poczułam, jak mi krew z nóg odpływa i nie wiedziałam, co się dzieje” – wspominała Bianka.
POLECAMY: Izabela Skierska zabrała głos po odpadnięciu z „TzG”. Jest rozczarowana?
20-letnia Bianka Chajzer zdradziła PRAWDĘ o pierwszej randce z Filipem. „Myślałam, że jesteś doktorem”
Jak się okazało, stres nie trwał jednak długo. Według relacji Bianki, już po rozpoczęciu spotkania atmosfera szybko się rozluźniła. To właśnie Filip Chajzer miał przejąć inicjatywę i sprawić, że jego przyszła żona przestała czuć napięcie związane z pierwszą randką.
“Wchodzę, widzę ciebie. Usiadłam. Co w tobie uwielbiam? Że przy tobie nie da się stresować. Jak zacząłeś mówić, to cały stres minął. Przejąłeś trochę kontrolę nad naszym pierwszym spotkaniem i to było cudowne, bo ja wtedy miałam czas i przestrzeń, żeby się otworzyć” – mówiła żona Chajzera.
Sam Filip Chajzer również bardzo dobrze zapamiętał tamten wieczór. Prezenter opowiadał, że od początku między nimi pojawiło się wyjątkowo dużo swobody. Rozmowa miała płynąć bez większych przeszkód, a oboje szybko znaleźli wspólny język.
“Pamiętam, że jak usiedliśmy naprzeciwko siebie, to ja nigdy w życiu się tak nie śmiałem. Każdy żart okazywał się śmieszny i w jedną i w drugą stronę. Z miejsca poczułem: “Wow, o co chodzi?!” – dodał były gwiazdor TVN.
Po kolacji para postanowiła kontynuować wspólnie spędzany wieczór i wybrała się do kina na „Wichrowe wzgórza”. Film nie okazał się jednak tym, czego oboje oczekiwali. Zamiast wytrwać do końca seansu, zdecydowali się opuścić salę. Jak wynika z ich wspomnień, zdecydowanie bardziej interesowała ich rozmowa niż dalsze oglądanie filmu.
Dla Bianki nawet ten nieudany seans stał się jednak czymś pozytywnym. Jej zdaniem fakt, że zamiast oglądać film woleli ze sobą rozmawiać, tylko potwierdzał, jak dobrze czuli się już podczas pierwszego spotkania.
“Ale to też jest piękne, bo to znaczy, że byliśmy zauroczeni w sobie i woleliśmy ze sobą przesiedzieć i przegadać, niż oglądać film” – stwierdziła 20-letnia żona Chajzera.
Dziś tamten wieczór Filip i Bianka Chajzerowie mogą wspominać już jako początek relacji, która w bardzo krótkim czasie nabrała tempa. Od pierwszej randki w Wilanowie do zaręczyn, a następnie ślubu minęło zaledwie kilka miesięcy. Para najwyraźniej od początku miała poczucie, że między nimi pojawiło się coś wyjątkowego. Teraz postanowili podzielić się z odbiorcami historią, która do tej pory pozostawała przede wszystkim ich prywatnym wspomnieniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Doda pokazała NOWEGO PARTNERA? Fani przyjrzeli się nowemu zdjęciu
Kibicujecie Filipowi i Biance? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Przełom w sprawie Michała Wójcika. Po miesiącach pojawił się w urzędzie
Michał Wójcik pojawił się w katowickim Urzędzie Miejskim i dopełnił formalności związanych z meldunkiem w nieruchomości przy ul. Średniej.
Jak wynika z ustaleń „Faktu”, 8 września kabareciarz oświadczył, że nie mieszka już pod tym adresem i nie przechowuje tam swoich rzeczy. Tym samym zakończyła się trwająca od miesięcy procedura, która wcześniej trafiła nawet do sądu.Sprawa meldunku Michała Wójcika przez długi czas pozostawała nierozwiązana. Artysta był zameldowany w nieruchomości należącej do rodziców jego zmarłej partnerki.
Właściciele posesji chcieli uporządkować sytuację i doprowadzić do wymeldowania kabareciarza, jednak przez długi czas nie było wiadomo, gdzie obecnie przebywa.Sytuacja zmieniła się na początku września. Według informacji „Faktu” Michał Wójcik 8 września osobiście zgłosił się do katowickiego urzędu. Złożył oświadczenie, w którym potwierdził, że nie zamieszkuje nieruchomości przy ul. Średniej i nie przebywa w niej na co dzień. Poinformował również, że nie pozostawił tam swoich rzeczy.W związku z tym dalsze prowadzenie sądowej procedury okazało się niepotrzebne. Urzędnicy wycofali wniosek dotyczący ustanowienia reprezentanta osoby nieobecnej, który miał reprezentować Wójcika podczas postępowania.
Czekamy na prawomocną decyzję katowickich urzędników — przekazała „Faktowi” Barbara W., właścicielka nieruchomości.

POLECAMY: Nie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
Meldunek miał być pomocą po śmierci partnerki
Historia meldunku Michała Wójcika sięga okresu po śmierci jego partnerki, Janiny W. Kobieta zmarła 6 marca 2023 r. po chorobie nowotworowej. Para miała syna. Rodzice Janiny, Barbara i Janusz W., są właścicielami nieruchomości przy ul. Średniej w Katowicach.Jak wcześniej relacjonowali w rozmowie z „Faktem”, to właśnie oni mieli pomóc Wójcikowi w uporządkowaniu jego spraw. Niedługo po śmierci córki zgodzili się na jego zameldowanie w pustostanie.
Według ich relacji chodziło m.in. o umożliwienie mu załatwienia formalności związanych ze sprawami finansowymi i urzędem skarbowym.Z czasem sytuacja zaczęła się jednak komplikować. Budynek, w którym widniał meldunek artysty, był w złym stanie technicznym i właścicielka chciała doprowadzić do jego rozbiórki. Problemem pozostawał jednak nieuregulowany meldunek.
Zgodnie z przepisami, by wymeldowanie było skuteczne, należy ustalić miejsce przebywania osoby, której procedura dotyczy. Pojawiły się problemy, bo nie wiadomo było, gdzie pan Michał mieszka — tłumaczyła właścicielka posesji.

Sprawa trafiła do sądu
W związku z brakiem możliwości skontaktowania się z Wójcikiem urzędnicy podejmowali kolejne próby ustalenia jego miejsca pobytu. Sprawdzane były również wcześniejsze adresy związane z jego pobytem w Lublinie. W sprawę zaangażowane były urzędy w Mysłowicach i Katowicach.Postępowanie długo nie przynosiło rozwiązania. Ostatecznie katowiccy urzędnicy zwrócili się do sądu o ustanowienie tzw. reprezentanta osoby nieobecnej. Takie rozwiązanie miało umożliwić przeprowadzenie procedury pod nieobecność zainteresowanego.Do przełomu doszło jednak, zanim sądowa procedura została doprowadzona do końca.
Michał Wójcik pojawił się w Urzędzie Miejskim 8 września i sam złożył wymagane oświadczenie. Zadeklarował, że nie mieszka w nieruchomości przy ul. Średniej oraz nie przechowuje w niej swoich rzeczy.Tym samym zniknęła konieczność dalszego poszukiwania go w ramach prowadzonego postępowania. Urzędnicy wycofali skierowany wcześniej do sądu wniosek.Sam Wójcik wcześniej nie chciał szerzej komentować całej sprawy. W rozmowie z „Faktem”, przy okazji występu kabaretu w Świętochłowicach, powiedział jedynie:
Piszcie kłamstwa i nieprawdziwe informacje — stwierdził zdenerwowany artysta.
Nie sprecyzował jednak, które informacje uważał za nieprawdziwe ani dlaczego przez tak długi czas nie pojawił się w urzędzie. Według relacji osób z jego otoczenia również członkowie zespołu mieli być zaskoczeni, że formalności zostały załatwione dopiero we wrześniu.

POLECAMY: Michał Wójcik pożegnał zmarłą ukochaną: Wszystko stało się nieważne
-
news5 dni temuBył Basią w „M jak miłość”. Po latach zdradził, dlaczego odszedł z serialu
-
news4 dni temuKinga Rusin dołączy do Polsatu? Miszczak ma sprytny plan
-
news4 dni temuTVN ma problem z Dorotą Szelągowską? W tle poważny kryzys
-
news4 dni temuFilip Chajzer i Bianka wzięli ślub! Tak wyglądała ceremonia w Krakowie
-
showbiz3 dni temuMaryla Rodowicz w jury „Tańca z Gwiazdami”. Kto odpadł w 3. odcinku?
-
news4 dni temuPolsat podebrał kolejne twarze TVN. Zaskakujący transfer?
-
news4 dni temuBagi i Tarnowska biorą ślub? Damian Glinka zdradził, czy będzie ŚWIADKIEM
-
news4 dni temuDoda zaśpiewa „Rotę” w wyjątkowej oprawie. Gdzie i kiedy oglądać koncert?

Dodaj komentarz