Śledź nas

showbiz

Andrzej Grabowski wyrzucony z „TzG”? Opowiedział, jak to wyglądało

Opublikowano

w dniu

Przez dekadę był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy jury „Tańca z gwiazdami”. Teraz Andrzej Grabowski postanowił opowiedzieć o kulisach swojej obecności w programie i zdradził, jak naprawdę wyglądało jego rozstanie z popularnym show. Jego słowa mogą zaskoczyć wielu widzów. Dowiedz się więcej!

Przez dziesięć lat Andrzej Grabowski był jednym z filarów jury programu „Taniec z Gwiazdami”. Chociaż wielu widzów przyzwyczaiło się do jego charakterystycznego stylu oceniania i nieoczywistych komentarzy, mało kto wiedział, jak wyglądały kulisy jego obecności w programie. Aktor postanowił opowiedzieć o tym w podcaście „WojewódzkiKędzierski”, gdzie wrócił wspomnieniami do swojej telewizyjnej przygody.

Początkowo rozmowa toczyła się w żartobliwym tonie. Prowadzący nawiązali do programu „Taniec z Gwiazdami”, próbując wyciągnąć od aktora kilka informacji na temat tańca i jego wieloletniej pracy w jury. W pewnym momencie padło pytanie o różnice między poszczególnymi stylami tanecznymi, na które Andrzej Grabowski odpowiedział z charakterystycznym dla siebie dystansem.

“Po co ci ta wiedza? – zastanawiał się Grabowski.

Na tym jednak temat się nie zakończył. Kiedy prowadzący wspomnieli o udziale Piotra Kędzierskiego w tanecznym show, aktor nie ukrywał, że nie śledził jego występów.

“On wie, zapytaj się” – stwierdził aktor, przyznając jednocześnie, że o występach dziennikarza jedynie słyszał.

W pewnym momencie Kuba Wojewódzki poruszył temat, który od lat budził ciekawość widzów. Zapytał aktora, czy przez lata pracy w jury otrzymywał wskazówki dotyczące ocen i komentarzy oraz czy jego obecność w programie była częścią większego planu twórców.

Wtedy aktor zdecydował się ujawnić kulisy swojej współpracy z programem. Jak przyznał, od samego początku wiedział, że nie będzie ekspertem od techniki tanecznej. Taką rolę mieli pełnić inni jurorzy, a jego zadanie było zupełnie inne.

“To był pomysł Niny, rzeczywiście. Ona dzwoni: Andrzej, może byś był jurorem w “Tańcu z gwiazdami”?. Mówię: “Nina, nie znam się na tańcu”. “Ale to nie o to chodzi. Na tańcu tam się będzie znał Malitowski i Pavlović, a ty i Tyszkiewicz macie być tymi, którzy [powiedzą]: mnie się to podoba, mimo że tobie się nie podoba. (…) Mnie się to podobało akurat i daję 10” – wyjawił.

POLECAMY: Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?

Andrzej Grabowski o kulisach zwolnienia przez Miszczaka

Przez lata Andrzej Grabowski zasiadał przy jurorskim stole obok takich postaci jak Beata Tyszkiewicz, Michał Malitowski czy Iwona Pavlović. Mimo ogromnej popularności programu sam aktor nie uważał jednak, że był idealnym kandydatem do tej roli.

“Uważasz, że byłeś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu?” – dopytywał dziennikarz.

“Nie, nie uważam. Wiesz, dlaczego się zdecydowałem? Dlatego, że ja sobie pomyślałem: to jest olbrzymia oglądalność tego “Tańca z Gwiazdami”. Dla tych ludzi, którzy myślą, że ja jestem Ferdynandem Kiepskim… ciągle są tacy” – stwierdził aktor.

Jak wyjaśnił, udział w programie był dla niego szansą na pokazanie widzom innego oblicza niż to, które przez lata kojarzono z kultową rolą Ferdynanda Kiepskiego. Popularny serial sprawił, że wielu odbiorców utożsamiało go wyłącznie z jedną postacią, a jurorska funkcja pozwalała mu budować zupełnie nowy wizerunek.

W trakcie rozmowy nie zabrakło również pytania o pieniądze. Kuba Wojewódzki w swoim stylu zasugerował, że aktor mógł kierować się głównie finansami. Grabowski stanowczo jednak odrzucił taką sugestię, dając do zrozumienia, że jego motywacje były zupełnie inne niż chęć szybkiego zarobku.

Największe zaskoczenie przyszło jednak pod koniec rozmowy. Aktor ujawnił bowiem, że po dziesięciu latach nie odszedł z programu z własnej woli. Jak przyznał, decyzję o zakończeniu współpracy podjęli producenci, którzy postanowili zmienić skład jury.

“Zwolnili [mnie]. [Powiedzieli], że potrzebują młodszych i że zmieniają formułę. Nina przestała być dyrektorem programowym, został Edek Miszczak. Edek do mnie zadzwonił. Mówił: “Andrzej, wiesz, bo my tutaj zmieniamy trochę formułę, młodszych potrzebujemy”- ujawnił.

Na koniec rozmowy pojawił się jeszcze temat wynagrodzenia za udział w show. Choć przez lata spekulowano o wysokich zarobkach jurorów, odpowiedź Grabowskiego była wyjątkowo krótka i wymowna.

“Dobrze ci płacili?” – dodał Wojewódzki.

“Tak sobie” – zakończył Grabowski.

Wyznanie Andrzeja Grabowskiego rzuciło nowe światło na kulisy jednego z najpopularniejszych programów rozrywkowych w Polsce. Po latach aktor otwarcie opowiedział zarówno o powodach przyjęcia propozycji, jak i okolicznościach swojego odejścia. Jego szczerość sprawiła, że temat błyskawicznie wywołał zainteresowanie widzów i ponownie przypomniał o zmianach, jakie zaszły w „Tańcu z Gwiazdami”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni

Brakuje Wam Andrzeja Grabowskiego w jury “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andrzej Grabowski (fot. screen YouTube Wojewódzki Kędzierski)
Rafał Maserak, Ewa Kasprzyk, Tomasz Jan Wygoda, Iwona Pavlović (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie z 10 maja 2026 (finał)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Doda załamała ręce po tym, co usłyszała. Przykra historia?

Opublikowano

w dniu

przez

Niewinna rozmowa podczas opolskiego afterparty zamieniła się w zaskakującą podróż do przeszłości. Doda usłyszała historię, o której przez lata nie miała pojęcia, a jej finał sprawił, że nie kryła rozczarowania samą sobą. Jak się okazuje, jedna decyzja sprzed ćwierć wieku mogła całkowicie zmienić bieg jej muzycznej kariery. Dowiedz się więcej!

Tegoroczny festiwal w Opolu po raz kolejny przyciągnął największe gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Wśród artystów, którzy pojawili się na wydarzeniu, nie zabrakło również Dody, która była jedną z najbardziej komentowanych uczestniczek imprezy. Choć na scenie nie brakowało emocji, jeszcze ciekawsze historie miały rozgrywać się już po zakończeniu koncertów.

Jednym z najważniejszych punktów programu był koncert „Autobiografia”, poświęcony twórczości Bogdana Olewicza, autora tekstów wielu ponadczasowych przebojów. To właśnie podczas wydarzeń towarzyszących festiwalowi doszło do spotkania, które wywołało u wokalistki prawdziwe zaskoczenie.

Kilka dni po zakończeniu Opola Doda postanowiła podzielić się z fanami historią, którą usłyszała podczas festiwalowego afterparty. Jak sama przyznała, zwykle nie zdradza tego, co dzieje się za kulisami takich wydarzeń, jednak tym razem zrobiła wyjątek.

“To, co się dzieje na afterparty w Opolu, zostaje na afterparty, ale raz zrobię wyjątek” — zaczęła.

POLECAMY: Oskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni

Sekret sprzed 25 lat wyszedł na jaw. Zaskoczeni?

Podczas rozmowy z Bogdanem Olewiczem artystka usłyszała coś, czego kompletnie się nie spodziewała. Okazało się, że ich drogi przecięły się znacznie wcześniej, niż mogłaby przypuszczać. Autor tekstów przypomniał jej historię sięgającą początków działalności zespołu Virgin.

“Bogdan Olewicz, którego piosenkę “Nana” miałam zaszczyt wykonywać (…) na jego benefisie z okazji 80. urodzin, opowiedział mi niezłą historię. “My już się poznaliśmy, Doda, 25 lat temu” — mówi do mnie na afterku. Ja, choć młodsza ewidentnie z gorszą pamięcią, [mówię]: “Tak?”” – czytamy.

To jednak był dopiero początek zaskakującej opowieści. Jak wspominał tekściarz, gdy Doda miała zaledwie 18 lat, został poproszony o napisanie tekstów na debiutancki album zespołu Virgin. Przygotował aż trzy propozycje, jednak żadna z nich nie trafiła ostatecznie na płytę.

“»Jak miałaś 18 lat, menedżer Virgin przyszedł do mnie żebym napisał teksty do waszej pierwszej płyty. Napisałem trzy! I wszystkie wyrzuciliście do kosza«. Kurtyna. Człowiek młody, to jest jednak głupi Ja, ratując sytuację z wrodzoną błyskotliwością, odpowiadam: »Nie wyrzuciliśmy, po prostu menadżer wybrał nie wiadomo dlaczego Mogielnickiego«. Bogdan: »No właśnie, stoi za tobą«. Kurtyna nr 2” – powiedziała.

Jak się okazało, podczas tego samego spotkania wokalistka miała okazję porozmawiać również z Andrzejem Mogielnickim, którego teksty ostatecznie znalazły się na pierwszej płycie jej zespołu. Wspomnienia sprzed lat wywołały u artystki sporo emocji i skłoniły ją do refleksji nad początkami kariery.

“Wybitny tekściarz, który trafił dwiema piosenkami na pierwszą płytę mojego rockowego zespołu: “Sława” oraz “Będę dziś szalona”. Andrzejku! Drę mordę jak głupek z odległości 40 cm: “Pamiętasz mnie?”, “Tak, takie chucherko 16-letnie, ale wygadane”. Czyli jedno się nie zmieniło, ufff…” – dodała.

Po kilku dniach od festiwalu Doda przyznała, że cała historia nie daje jej spokoju. Im dłużej o niej myślała, tym bardziej zaczęła zastanawiać się, jak mogłyby potoczyć się losy jej kariery, gdyby ćwierć wieku temu podjęto inną decyzję.

“Minęło parę dni od Opola, a ja cały czas żałuję tych tekstów Bogdana. Gdyby nie nasza głupia decyzja, na festiwalu śpiewałabym swój numer, a nie Lady Pank. Pozdrawiam ozięble samą siebie” – zakończyła.

Ta historia pokazuje, że nawet po wielu latach artyści potrafią odkrywać nieznane kulisy własnej kariery. Jedna decyzja podjęta na samym początku drogi muzycznej może mieć konsekwencje odczuwalne nawet po 25 latach. W przypadku Dody wspomnienie z Opola stało się nie tylko sentymentalną podróżą do przeszłości, ale również okazją do szczerego rozliczenia się z wyborami, które kiedyś wydawały się oczywiste.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna i Michał Wiśniewski znów razem? Ta deklaracja zaskakuje

Za co najbardziej cenicie Dodę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. AKPA)
Doda (fot. AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Oskar Cyms w „Tańcu z Gwiazdami”? Fani są zgodni

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka lat temu grał dla przypadkowych przechodniów na sopockim Monciaku. Dziś jego koncertowe nagrania zalewają TikToka, a internauci nie mogą przestać komentować tego, co robi na scenie. Fani są zgodni – Oskar Cyms właśnie wchodzi na zupełnie nowy poziom popularności. Dowiedz się więcej o potencjalnym udziale w „Tańcu z Gwiazdami”!

Historia Oskara Cymsa od początku wyglądała inaczej niż droga większości młodych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Nie było wielkiego telewizyjnego debiutu, głośnego talent show ani agresywnej promocji w mediach. Była za to gitara, internet i występy na sopockim Monciaku, gdzie młody wokalista uczył się kontaktu z publicznością i budowania emocji poprzez muzykę.

To właśnie uliczne granie stało się dla niego najważniejszą lekcją scenicznej autentyczności. Oskar Cyms wielokrotnie podkreślał, że początki były bardzo skromne, ale to one nauczyły go najwięcej. „Zacząłem od nagrywania filmów do sieci. Wrzucałem covery znanych numerów, a potem jeszcze kilkukrotnie spróbowałem swoich sił na żywo na Monciaku sopockim” – mówił kiedyś w rozmowie z RMF FM.

Prawdziwy przełom przyszedł jednak dopiero podczas „Top of the Top Sopot Festival 2024”. To właśnie wtedy Oskar Cyms zdobył Bursztynowego Słowika Publiczności i zyskał jeszcze większe zainteresowanie fanów. Dla wielu młodych artystów taki moment bywa jednorazowym sukcesem, ale w jego przypadku stał się początkiem czegoś znacznie większego.

Po festiwalu popularność wokalisty zaczęła rosnąć z miesiąca na miesiąc. Kolejne utwory, takie jak „Zabierz mnie”, „Na niebie”, „Daj mi znać”, „No co Ty” czy „Co noc”, szybko zdobyły popularność w sieci i radiu. Ogromne zainteresowanie wzbudziły również jego muzyczne duety. Artysta stworzył wyjątkowe projekty między innymi z Wersow, Wiktorią Kida oraz Carlą Fernandez, pokazując, że świetnie odnajduje się nie tylko w solowych balladach, ale także we współpracy z innymi młodymi gwiazdami sceny muzycznej.

POLECAMY: Mandaryna i Michał Wiśniewski znów razem? Ta deklaracja zaskakuje

Oskar Cyms zatańczy w “Tańcu z Gwiazdami”?

W ostatnich tygodniach wokół młodego wokalisty zrobiło się jednak jeszcze głośniej. Wszystko przez jego powrót do koncertowania i trasę, podczas której internauci zaczęli zwracać uwagę nie tylko na jego głos, ale również sceniczną charyzmę. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się nagrania z koncertów, na których Oskar Cyms zachwyca fanów energią, stylem i coraz odważniejszymi ruchami scenicznymi.

@kasia1827 czekamy na następną edycję z Oskarem • @OSKAR CYMS @Taniec z Gwiazdami #oskarcyms #gorlice #koncert #plener #dc ♬ oryginalny dźwięk – kasia 🩷😋

To właśnie TikTok dosłownie oszalał na punkcie koncertowych filmików wokalisty. Pod nagraniami błyskawicznie zaczęły pojawiać się setki komentarzy od fanek, które zgodnie twierdzą, że artysta idealnie sprawdziłby się w „Tańcu z Gwiazdami”.

„Oski do Tańca z gwiazdami” czy „Co za kocie ruchy” – to jedne z najczęściej powtarzających się komentarzy pod jego występami.

Niektórzy internauci są wręcz przekonani, że udział Oskara Cymsa w tanecznym show byłby prawdziwym hitem telewizji. Fani zauważają, że wokalista coraz swobodniej porusza się na scenie, a jego koncerty przypominają dziś bardziej widowiska niż zwykłe występy muzyczne. Dla wielu osób to właśnie ta naturalność i luz stały się jego największym atutem.

Co ciekawe, sam Oskar Cyms już dwa lata temu został zapytany o potencjalny udział w „Tańcu z Gwiazdami”. W rozmowie z Eską artysta zaskoczył odpowiedzią i przyznał, że choć uwielbia taniec, ma też świadomość własnych ograniczeń.

„Taniec to moje drugie imię! Kocham tańczyć! A tak naprawdę, to chyba nie czerpałbym z tego przyjemności. Wiem, jaki mam problem z zapamiętywaniem choreografii, więc myślę, że tutaj raczej nie ma co się na to nastawiać” – powiedział szczerze wokalista.

Mimo tej deklaracji fani wciąż nie tracą nadziei, że kiedyś zobaczą swojego idola na parkiecie popularnego show. W sieci regularnie pojawiają się komentarze i nagrania sugerujące, że artysta z każdym kolejnym koncertem coraz bardziej odnajduje się także w ruchu scenicznym. Wielu internautów uważa wręcz, że byłby jednym z największych objawień programu.

Jedno jest pewne – Oskar Cyms należy dziś do grona tych młodych artystów, którzy swoją popularność budują nie skandalami, lecz autentycznością i emocjami. A patrząc na reakcje fanów, można odnieść wrażenie, że jego kariera dopiero się rozpędza. Czy rzeczywiście kiedyś zdecyduje się na udział w „Tańcu z Gwiazdami”? Na razie pozostaje tajemnicą, ale internet już wydał swój werdykt.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Patrycja Markowska MIAŻDŻY wypowiedź Skolima: „Forma była straszna”. Dobrze powiedziała?

Chcielibyście zobaczyć Oskara Cymsa w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

@cymsiaraoskara #tanieczgwiazdami #cymsu@OSKAR CYMS @Juliusz Gulewicz @igor_blandzi @Jaca Mrówka ♬ oryginalny dźwięk – Natalka
(fot. Piętka Mieszko/AKPA) – finał “Tańca z Gwiazdami” z 10 maja 2026
Oskar Cyms (fot. screen Instagram Oskar Cyms)
Oskar Cyms (fot. screen Instagram Oskar Cyms)
Oskar Cyms (fot. screen Instagram Oskar Cyms)
Oskar Cyms (fot. screen Instagram Oskar Cyms)
Oskar Cyms (fot. screen Instagram Oskar Cyms)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Mandaryna i Michał Wiśniewski znów razem? Ta deklaracja zaskakuje

Opublikowano

w dniu

przez

Przez lata byli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego show-biznesu. Choć od ich rozwodu minęło już niemal dwadzieścia lat, temat ich relacji wciąż budzi ogromne emocje. Teraz padły słowa, które natychmiast rozgrzały fanów do czerwoności. Dowiedz się więcej1

Historia miłości Michała Wiśniewskiego i Marty Wiśniewskiej, znanej szerzej jako Mandaryna, od początku przypominała scenariusz filmowy. Byli jedną z najgłośniejszych par początku XXI wieku, a ich życie prywatne śledziły miliony Polaków. Każde wspólne wyjście, wywiad czy rodzinne zdjęcie natychmiast trafiało na pierwsze strony gazet.

Para pobrała się w 2002 roku, a ich związek od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie mediów. Michał Wiśniewski był wówczas u szczytu popularności jako lider zespołu Ich Troje, natomiast Mandaryna rozwijała własną karierę jako tancerka, choreografka i osobowość medialna. Razem tworzyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów w polskim show-biznesie.

Ich historia nabrała jeszcze większego rozmachu rok później. W 2003 roku zakochani powiedzieli sobie sakramentalne „tak” podczas niezwykle medialnej ceremonii w Kirunie w Szwecji, pod kołem podbiegunowym. Ślub transmitowany w telewizji oglądały tysiące widzów, a wydarzenie do dziś uznawane jest za jeden z najbardziej spektakularnych momentów w historii polskiego show-biznesu.

Przez pewien czas wydawało się, że nic nie jest w stanie zagrozić ich szczęściu. Para doczekała się dwójki dzieci – Xaviera Wiśniewskiego oraz Fabienne Wiśniewskiej. Oboje często podkreślali, że rodzina jest dla nich najważniejsza, a fani z zainteresowaniem obserwowali ich wspólne życie.

Z czasem jednak rzeczywistość okazała się mniej bajkowa niż medialny obraz związku. Intensywne tempo życia, zawodowe obowiązki i ogromna presja ze strony mediów zaczęły odbijać się na relacji małżonków. W 2006 roku para oficjalnie poinformowała o rozwodzie, kończąc jedno z najgłośniejszych małżeństw tamtych lat.

Mimo rozstania zarówno Michał Wiśniewski, jak i Mandaryna wielokrotnie podkreślali, że najważniejsze pozostaje dla nich dobro dzieci. Oboje ułożyli sobie życie na nowo, koncentrując się na rodzinie oraz kolejnych zawodowych projektach. Temat ich relacji jednak regularnie wracał w mediach.

POLECAMY: Patrycja Markowska MIAŻDŻY wypowiedź Skolima: „Forma była straszna”. Dobrze powiedziała?

Michał Wiśniewski i Mandaryna wrócą do siebie?

Teraz ponownie zrobiło się o nich głośno za sprawą najnowszego wywiadu lidera Ich Troje. W rozmowie z Kozaczkiem Michał Wiśniewski został zapytany o możliwość ponownego związku z byłą żoną. Jego odpowiedź natychmiast wywołała lawinę komentarzy wśród fanów.

“To nie ode mnie zależy. Jak dostanę zgodę na lądowanie, to będę się zastanawiał. […] Była moją żoną, co mogę o niej myśleć? Samo co najlepsze” – wyznał.

Słowa muzyka błyskawicznie obiegły internet i sprawiły, że wielu internautów zaczęło wspominać czasy największej popularności dawnej pary. Dla części fanów była to nostalgiczna podróż do początków lat dwutysięcznych, gdy Michał Wiśniewski i Mandaryna stanowili jedną z najgorętszych par w kraju.

Artysta nie ukrywał jednak, że ewentualny powrót mógłby wywołać niemałe zamieszanie w rodzinie. Jego zdaniem największym zaskoczeniem dla wszystkich byłyby reakcje dzieci, które mogłyby nie spodziewać się takiego obrotu spraw.

“Myślę, że moje dzieci byłyby tym bardziej przerażone niż szczęśliwe, ale bez znaczenia. Mam nadzieję, że będą stały za decyzjami, które podejmiemy” – dodał gwiazdor.

Czy była to jedynie żartobliwa odpowiedź, czy może subtelna sugestia, że między dawnymi małżonkami nadal istnieje wyjątkowa więź? Tego nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne – każde wspomnienie o relacji Michała Wiśniewskiego i Mandaryny wciąż wywołuje ogromne emocje, a fani nie przestają zastanawiać się, czy historia jednej z najbardziej kultowych par polskiego show-biznesu mogłaby jeszcze kiedyś zatoczyć koło.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Historyczny sukces Polaka na Eurowizji. Europa oszalała na punkcie jego występu [WIDEO]

Wyobrażacie sobie taki powrót? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mandaryna (fot. screen YouTube Żurnalista)
Michał Wiśniewski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Michał Wiśniewski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Michał Wiśniewski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Michał Wiśniewski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Markowska MIAŻDŻY wypowiedź Skolima: „Forma była straszna”. Dobrze powiedziała?

Opublikowano

w dniu

przez

Wypowiedź Skolima na temat finansowania emerytur dla artystów wywołała falę emocji i gwałtowną debatę w całym środowisku kultury. Słowa artysty błyskawicznie obiegły internet, dzieląc opinię publiczną i uruchamiając reakcje znanych postaci ze świata muzyki. Do dyskusji dołączyła między innymi Patrycja Markowska, która ostro skomentowała całą sytuację. Sprawdź, co powiedziała!

W ostatnich dniach temat wsparcia socjalnego dla artystów zdominował media społecznościowe, portale internetowe i branżowe dyskusje. Wszystko za sprawą głośnej wypowiedzi Skolima, który podczas jednego ze swoich koncertów postanowił publicznie odnieść się do pomysłu współfinansowania emerytur dla twórców. Nagranie błyskawicznie rozprzestrzeniło się w sieci, wywołując falę komentarzy i skrajnych opinii.

Wypowiedź wokalisty natychmiast podzieliła internautów. Jedni przyklasnęli jego stanowisku, uznając, że publiczne pieniądze powinny trafiać przede wszystkim na inne cele społeczne. Inni zwracali uwagę, że artystyczne środowisko zostało niesprawiedliwie ocenione, a sposób prowadzenia dyskusji przekroczył granice rzeczowej debaty.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych kuach artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści, albo ci starzy przechlali całą karierę, przepali, albo ci młodzi robią taką chową muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. Jak mają nasze pieniądze iść, to na dzieci, na drogi, a nie na jakieś kuwy i ćp**ów. Dobrze mówię? Bardzo dobrze. Nigdy na to nie pozwolę” – mówił.

Największe emocje wzbudziła nie tylko sama treść wypowiedzi, ale także język, jakim posłużył się artysta. W krótkim czasie temat wyszedł poza środowisko muzyczne i stał się przedmiotem szerokiej publicznej dyskusji. Głos zaczęli zabierać przedstawiciele różnych zawodów artystycznych, wskazując na złożoność całego problemu.

Jedną z pierwszych osób, które postanowiły odpowiedzieć na słowa wokalisty, była Ania Rusowicz. Artystka opublikowała obszerny wpis, w którym przypomniała, że pojęcie „artysta” obejmuje znacznie więcej profesji niż tylko osoby występujące na scenie czy znane z pierwszych stron gazet.

“Przypomnę, że zanim nazwiemy artystów qr…, ćpunami i rzucimy w nich mięsem, w skład zawodów artystycznych możemy zaliczyć: pisarzy, literatów, dramaturgów, poetów, malarzy, rzeźbiarzy, grafików, choreografów, tancerzy, aktorów, fotografików, reżyserów, scenografów, projektantów mody, architektów, muzyków, ilustratorów, kompozytorów, tekściarzy itp. A artysta głodny to artysta płodny” – napisała wokalistka.

Do dyskusji włączył się również Krzysztof Skiba, który zwrócił uwagę na sytuację wielu osób pracujących w kulturze. Lider zespołu Big Cyc przypomniał, że tylko niewielki procent artystów osiąga wysokie dochody, podczas gdy ogromna część środowiska przez lata funkcjonuje na niestabilnych umowach i nie może liczyć na finansowe bezpieczeństwo.

“Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale są artyści, którzy nie zarabiają milionów tak jak Ty. Dostać się do uczelni artystycznej jest bardzo trudno i czeka to, tylko tych najbardziej utalentowanych. Studiujesz tam potem pięć lat, a po studiach dostajesz dyplom i grasz w teatrze, czy filharmonii za grosze. A często latami grasz w offowych teatrach lub zespołach na bieda umowy o dzieło” – napisał lider Big Cyc.

Do gorącej debaty dołączył także Mietek Szcześniak. Wokalista pojawił się na 63. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie w rozmowie z reporterką Pudelka został zapytany o projekt ustawy dotyczącej współfinansowania emerytur dla artystów. Jego odpowiedź była wyważona, ale jednocześnie bardzo stanowcza.

Zdaniem Mietka Szcześniaka problem wymaga systemowego rozwiązania, ponieważ sytuacja wielu twórców od lat pozostaje nieuregulowana. Artysta podkreślił, że osoby wykonujące zawody artystyczne również powinny mieć zapewnione poczucie bezpieczeństwa na emeryturze, jeśli przez lata odprowadzają składki i podatki.

“To dopiero początek. Sytuacja artystów nie była nigdy ustabilizowana. Musi być pierwszy krok, żeby coś poważnego się stało. Każdy, kto płaci składki i podatki, musi być otoczony opieką przez państwo, tak żeby na starość godnie żyć. To trzeba uregulować” – stwierdził.

POLECAMY: Historyczny sukces Polaka na Eurowizji. Europa oszalała na punkcie jego występu

Patrycja Markowska UDERZA w wypowiedź Skolima

Teraz głos zabrała Patrycja Markowska, która w rozmowie z Jastrząb Post podczas 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu przyznała, że wypowiedź Skolima wywołała w niej duże poruszenie emocjonalne. Artystka podkreśliła, że cała sytuacja skłoniła ją do refleksji nad tym, jak postrzegana jest rola twórców i jak łatwo w takich dyskusjach o nich zapomnieć.

“Najnormalniej w świecie zrobiło mi się przykro i pomyślałam sobie, że trzeba dbać o nasze gniazdo. Kocham artystów. Tata mi całe życie pokazywał, jacy są wrażliwi, czasami pogubieni, jak bardzo chcą dawać ludziom coś od siebie. Wyobraźmy sobie jakąkolwiek imprezę bez muzyki” – wyznała.

Wokalistka zwróciła również uwagę na sposób, w jaki formułowana była wypowiedź Skolim, zaznaczając, że to właśnie język i emocjonalny ton najmocniej wpłynęły na odbiór całej sytuacji.

“Porozmawiałabym, żeby mniej używek wchodziło, kiedy się wypowiada przed kamerą. Pomijam już, co mówił, ale forma była straszna” – dodała.

Cała sprawa pokazuje, jak jedna wypowiedź może uruchomić szeroką debatę o kulturze, finansowaniu sztuki i miejscu artystów w społeczeństwie. Dyskusja nie cichnie, a kolejne komentarze tylko podtrzymują napięcie wokół tematu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Opole 2026: Występ Igora Herbuta podzielił widzów? Poszło o przebój Rodowicz

Zgadzacie się ze słowami Patrycji Markowskiej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Skolim i Justyna Steczkowska (fot. Dariusz Gałązka/AKPA)
Skolim i Luxon (fot. Marcin Gadomski/AKPA) – “Polsat Hit Festiwal”
Patrycja Markowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Patrycja Markowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Patrycja Markowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Patrycja Markowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Patrycja Markowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Patrycja Markowska (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością