Dobrze wychowany syn Gawlińskiego zainspirował Muchę i Korwin-Piotrowską do wspomnień z alkoholem w tle!
Robert Gawliński w ubiegłym tygodniu odwiedził ze swoim synem Benjaminem “Dzień Dobry TVN”. Temat dotyczył sposobu wychowania chłopców przez muzyka i jego żonę (od lat tę samą, co się ostatnio dość rzadko zdarza w showbiznesie). Choć Roberta często brakowało w domu dzieci wyrosły na porządnych ludzi. Chłopak wyznał, że pierwszego papierosa „zajarał” razem z rodzicami, obecnie gra z ojcem w zespole.
Sprawa wzbudziła dyskusję, do której dołączyła Anna Mucha. Aktorka postanowiła w tej kwestii zabrać głos na swoim blogu:
Tak się składa, że znam Gawlińskich i jakiś czas temu bywałam w ich domu – iprzysięgam, ale chyba nigdy wcześniej (i nigdy później) nie widziałam równie dobrze wychowanych nastoletnich chłopców: kulturalnych, szarmanckich, miłych, czarujących, ciekawych, rozumiejących. słowem: chapeau bas Gawlińscy!
Tak wizytę u artysty wspomina Mucha, dodając, że jej matka podobnie myślała na temat palenia przez swoją córkę:
Moja Mama jak byłam nastolatką położyła przede mną na stole paczkę papierosów i powiedziała, że jeśli kiedykolwiek zechcę palić, to lepiej, żebym robiła to w domu, lepiej, niż żebym się ukrywała, że przecież pamiętam, że nie warto kłamać, że to trochę poniżające chować się za winklem itd. itp. i że jak będę potrzebowała na papierosy, to też lepiej powiedzieć niż kombinować…
Znana dziennikarka Karolina Korwin Piotrowska, która z Muchą ostatnio ma na pieńku, również postanowiła wtrącić swoje trzy gosze, ujawniając przy okazji własną historię z serii “mój pierwszy raz”… z alkoholem:
Uprzejmie informuję, że swoje pierwsze wino ( kieliszek, pól na pól z wodą ale jednak) wypiłam na obiedzie z rodzicami. Miałam wtedy 13 lat. Pierwszego szampana piłam z tatą. Moj tata nauczył mnie też, co to znaczy Campari Orange, Krwawa Mary, Gin&Tonic oraz drink Jamesa Bonda. Dla zainteresowanych- nie jestem alkoholiczką. Może właśnie dlatego, że to nigdy nie był dla mnie owoc zakazany. A przed maturą od matki, dla kurażu, dostałam łyk koniaczku. Zdałam wyśmienicie. Wszystko jest dla ludzi. – napisała Karolina mając nadzieję, że jej wypowiedź będzie cytowana tu i ówdzie.
Spełniliśmy więc jej oczekiwania tworząc niniejszy artykuł.
Fot. screeny z ekranu, scereeny facebook
news
Krzysztof Cugowski zdradził wysokość emerytury. Na koncertach zarabia krocie
Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że jego emerytura nie należy do wysokich. Były lider Budki Suflera otrzymuje co miesiąc około 1700 zł, ale nie zamierza z tego powodu rezygnować ze sceny. Artysta wciąż regularnie koncertuje, a za jeden występ ma otrzymywać około 80 tys. zł.
Krzysztof Cugowski od lat pozostaje aktywny zawodowo. Choć w 2014 roku rozstał się z Budką Suflera, nie zakończył muzycznej kariery. Nadal występuje przed publicznością, tym razem z zespołem określanym jako Zespół Mistrzów. Jego koncerty odbywają się w ramach trasy „Wiek to tylko liczba”.
Muzyk ma już 76 lat, jednak wciąż nie myśli o przejściu na artystyczną emeryturę. Jak sam podkreśla, dopóki pozwala mu na to zdrowie, zamierza śpiewać. Niewysokie świadczenie z ZUS-u nie jest dla niego powodem do narzekania, ponieważ główne dochody zapewnia mu działalność koncertowa.
POLECAMY: Budka Suflera ma nowego wokalistę. Cugowski oburzony: Demolowanie legendy
Krzysztof Cugowski dostaje 1700 zł emerytury
Krzysztof Cugowski nie ukrywa, że wysokość jego emerytury może zaskakiwać. Były lider Budki Suflera co miesiąc otrzymuje około 1700 zł. Artysta tłumaczył, że na wysokość świadczenia wpływ miała jego kariera rozpoczęta jeszcze w czasach PRL-u. W tamtym okresie zasady odprowadzania składek wyglądały inaczej niż obecnie, co dziś przekłada się na wysokość jego emerytalnych wpływów. Muzyk nie przedstawia jednak swojej sytuacji jako powodu do narzekania. Wręcz przeciwnie, podkreśla, że nie zamierza skupiać się na kwocie przelewanej przez ZUS. Krzysztof Cugowski wciąż jest aktywny zawodowo, regularnie pojawia się na scenie i czerpie dochody z koncertów. To właśnie dalsza praca pozwala mu zachować finansową niezależność.
W rozmowie z „Faktem” artysta zaznaczył, że dopóki zdrowie mu na to pozwala, nie zamierza rezygnować ze śpiewania. Nie ukrywa, że muzyka nadal jest dla niego nie tylko źródłem utrzymania, ale przede wszystkim ważną częścią życia.
Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci — powiedział „Faktowi”.
Dla niego znacznie większe znaczenie ma możliwość dalszego wykonywania zawodu. Dzięki koncertom pozostaje aktywny, spotyka się z publicznością i nadal może zarabiać na swojej wieloletniej pasji. Choć kwota 1700 zł miesięcznie nie jest wysoka, piosenkarz nie sprawia wrażenia osoby, która zamierza z tego powodu ograniczyć swoją działalność. Jego podejście jest jasne: skoro nadal może pracować i ma zaplanowane występy, wysokość emerytury nie stanowi dla niego najważniejszego problemu.
POLECAMY: Krzysztof Cugowski: “Pewien jołop to w taką opinię wykuł…” O czym mówi wokalista “Budki Suflera”?
Tyle Krzysztof Cugowski może zarobić do końca roku
Choć emerytura Krzysztofa Cugowskiego nie należy do wysokich, artysta wciąż pozostaje aktywny zawodowo. Były lider Budki Suflera regularnie pojawia się na scenie i koncertuje z zespołem Mistrzów. Według informacji „Faktu” za jeden występ może otrzymywać około 80 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że jest to kwota dotycząca całego koncertowego wynagrodzenia, a niekoniecznie pieniędzy, które trafiają bezpośrednio do kieszeni muzyka. Z takiej stawki trzeba bowiem pokryć między innymi koszty organizacyjne, techniczne oraz wynagrodzenia współpracowników.Z zapowiedzi koncertowych wynika, że Krzysztof Cugowski ma jeszcze przed sobą kilkanaście występów. „Fakt” informował o 18 zaplanowanych koncertach, co przy podanej stawce dawałoby łącznie około 1,4 mln zł przychodu brutto. To jedynie szacunkowe wyliczenie, ponieważ ostateczna kwota może zależeć od warunków poszczególnych umów, kosztów tras oraz liczby osób zaangażowanych w realizację wydarzeń.
Sam wokalista nie ukrywa, że mimo upływu lat nie zamierza rezygnować ze śpiewania. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że najważniejsze pozostają dla niego zdrowie, możliwość pracy oraz kontakt z publicznością. Jak zaznaczył:
Mam jednak tyle, ile mam, i dopóki dopisuje mi zdrowie i pracuję, wysokość tej emerytury w ogóle mnie nie interesuje. Mam z czego żyć i zgrzeszyłbym, gdybym miał pretensje. Zamierzam śpiewać do śmierci.
Artysta konsekwentnie pokazuje więc, że emerytura jest dla niego jedynie dodatkiem, a nie głównym źródłem utrzymania. Największe znaczenie ma nadal działalność artystyczna, koncerty i wieloletnia więź z publicznością. Jego przykład pokazuje również, że dla doświadczonych muzyków scena może pozostać ważną częścią życia zawodowego nawet wiele lat po rozpoczęciu kariery.





news
Andziaks zarobiła fortunę na YouTubie. Luka zdradził, ile dokładnie
Andziaks od lat pokazuje w internecie luksusowe życie, podróże i zakupy z najdroższych butików. Teraz wyszło na jaw, ile influencerka zarobiła w 2024 roku z samych wyświetleń na YouTubie. Wszystko ujawnił jej mąż Luka, czym wyraźnie zaskoczył celebrytkę.
Angelika Trochonowicz, znana w sieci jako Andziaks, od dawna należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Jej kanał wypełniają materiały dotyczące codziennego życia, rodzinnych chwil, luksusowych wyjazdów i zakupów. Popularność w internecie przełożyła się nie tylko na rozpoznawalność, lecz także na bardzo konkretne wpływy finansowe.
O zarobkach youtuberki zrobiło się głośno przy okazji premiery dokumentalnego serialu „Girls of Warsaw” platformy Amazon Prime. Produkcja pokazuje kulisy życia popularnych influencerek, a jedną z jej bohaterek jest właśnie Andziaks. Widzowie mogli zobaczyć między innymi scenę, w której Luka bez większego zastanowienia mówi o dochodach swojej żony.
POLECAMY: Andziaks i Luka przekazali radosne wieści. Posypały się gratulacje
Luka zdradził, ile Andziaks zarobiła na YouTubie
W jednym z fragmentów programu mąż Andziaks ujawnił, że w 2024 roku influencerka zarobiła z samych wyświetleń na YouTubie aż dwa miliony złotych. Kwota nie obejmuje innych źródeł dochodu, takich jak współprace reklamowe, kontrakty sponsorskie czy działalność związana z własną marką.
Informacja szybko stała się jednym z najgłośniej komentowanych momentów przedpremierowych pokazów.
Nic więc dziwnego, że podczas premiery serialu reporterzy zapytali Andziaks, co sądzi o tak szczerym podejściu męża do kwestii jej finansów. Influencerka przyznała, że początkowo nie była zachwycona tym, że Luka tak otwarcie opowiedział o jej zarobkach. Jak tłumaczyła, sama nie planowała dzielić się z widzami tak szczegółowymi informacjami.
Na początku nie rozumiałam, po co on w ogóle o tym powiedział. A on mówi: „A co to ci za różnica, przecież to i tak nie są wszystkie twoje zarobki, więc możesz powiedzieć. To fajnie, żeby widz wiedział” — wyznała Andziaks.
Dodała również, że nie jest przekonana, czy publiczność rzeczywiście powinna znać wysokość części jej dochodów. Ostatecznie jednak informacja trafiła do szerszej grupy odbiorców, a sama influencerka musiała zmierzyć się z zainteresowaniem dotyczącym jej finansów.
POLECAMY: Roxie Węgiel świętowała z Andziaks i Luką. Tak wyglądał chrzest małego Franco [FOTO]
Andziaks zarabia jeszcze więcej
Dwa miliony złotych z wyświetleń robią wrażenie, ale nie jest to maksymalny poziom jej zarobków. Influencerka podkreśliła, że wskazana kwota dotyczy wyłącznie jednego źródła dochodu i nie uwzględnia pozostałych aktywności zawodowych. Zapytana o swoje finanse, zareagowała dość swobodnie. Określiła je jako „miłe i przyjemne”, a następnie zasugerowała, że w kolejnych latach jej sytuacja jeszcze się poprawiła.
Andziaks przyznała, że obecnie obserwuje u siebie „tendencję bardzo wzrostową”. Oznacza to, że jej dochody nie zatrzymały się na poziomie z 2024 roku, lecz nadal rosną.
Tendencja bardzo wzrostowa — podsumowała, odnosząc się do swoich aktualnych zarobków.
Influencerka nie zdradziła jednak dokładnej kwoty, którą obecnie osiąga.
Zaznaczyła za to, że dwa miliony złotych z samego YouTube’a nie stanowią całości jej przychodów. Do tego dochodzą między innymi współprace komercyjne oraz inne projekty realizowane poza platformą. Mimo rozmowy o dużych pieniądzach Andziaks starała się zachować umiarkowany ton. Zamiast skupiać się wyłącznie na kwotach, podkreśliła, że docenia swoją obecną sytuację i możliwości, które udało jej się wypracować dzięki działalności w internecie.
Kim jest Andziaks?
Andziaks, a właściwie Angelika Trochonowicz, z domu Zając, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich influencerek. Urodziła się 10 listopada 1996 roku. Popularność zdobyła dzięki działalności w internecie, przede wszystkim na YouTubie i Instagramie, gdzie od lat pokazuje swoje życie prywatne, rodzinę, podróże, zakupy oraz codzienność w luksusowym wydaniu.
Swoją przygodę z internetem rozpoczęła jeszcze jako nastolatka. Początkowo publikowała materiały związane z modą, urodą i codziennym życiem. Z czasem jej kanały zaczęły przyciągać coraz większą liczbę odbiorców, a Andziaks stała się pełnoprawną celebrytką. Jej widzowie śledzą nie tylko przygotowywane przez nią filmy, lecz także relacje z wakacji, rodzinnych wydarzeń i zakupów. Influencerka zbudowała swoją markę na pokazywaniu życia w bardzo osobisty sposób. W jej materiałach pojawiają się zarówno momenty związane z macierzyństwem, jak i kosztowne podróże, designerskie dodatki czy zakupy w luksusowych butikach. Dzięki dużej popularności Andziaks współpracuje z markami i rozwija własne projekty biznesowe.
Andziaks od lat jest związana z Luką, którego widzowie znają jako jej męża i częstego bohatera publikowanych materiałów. Para chętnie pokazuje wspólne życie w mediach społecznościowych. W ich nagraniach pojawiają się rozmowy o codzienności, wychowywaniu dzieci, podróżach oraz prowadzeniu wspólnego biznesu. Andziaks i Luka są rodzicami dwojga dzieci. Ich starszą córką jest Charlotte, która przyszła na świat w 2020 roku. Dziewczynka ma obecnie około czterech lat i często pojawia się w rodzinnych publikacjach influencerki. Para doczekała się również syna, urodzonego 7 stycznia 2026 roku, który nosi imię Franco.




showbiz
To może być koniec ich przygody w „TzG”? „Nie dam rady tańczyć” [KULISY]
Dopiero co widzowie martwili się o zdrowie Julii Suryś, a teraz pojawiły się kolejne niepokojące informacje dotyczące uczestników „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem problemy dotknęły jedną z najbardziej lubianych par tej edycji. Czy w niedzielę zobaczymy ich na parkiecie? Dowiedz się więcej!
Drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji. Uczestnicy ponownie walczyli o uznanie jurorów oraz głosy widzów, jednak tym razem dla jednej z par przygoda z programem dobiegła końca. Z tanecznym show pożegnali się Monika Borzym i Michał Kassin, którzy nie pojawią się już w kolejnej odsłonie programu.
Decyzja o ich odejściu spotkała się z reakcjami widzów w mediach społecznościowych. Część internautów uważała, że werdykt nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. “Zero zaskoczenia; W ogóle to było słabe nazwisko; Dzisiaj poradziła sobie najsłabiej; Szkoda Michała w tym wszystkim; Sprawiedliwy werdykt” – pisali widzowie po drugim odcinku. Teraz jednak uwagę fanów przyciąga zupełnie inna para.
Dopiero co w niedzielę widzowie z niepokojem śledzili informacje dotyczące zdrowia Julii Suryś, a już pojawiły się kolejne doniesienia dotyczące problemów zdrowotnych w programie. Tym razem chodzi o Dominika Rupińskiego i jego taneczną partnerkę Estelle Francois. We wtorkowy wieczór tancerka opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie, które szybko wzbudziło zainteresowanie fanów.
Na fotografii widać Estelle Francois w towarzystwie Dominika Rupińskiego. Para miała znajdować się w okolicach gabinetu lekarskiego, a jeszcze większy niepokój wzbudził opis zamieszczony przez tancerkę.
“Dzisiaj bez treningu dla pary nr 7. Ale jutro wracamy z nadzieję, że będzie lepiej” — czytamy na Instagramie.
POLECAMY: Ida Nowakowska jako Cher w „TTBZ ”. Reakcja Gąsowskiego może zaskoczyć [WIDEO]
Estelle Francois WYCOFA SIĘ z z udziału w programie?
Wszystko wskazuje na to, że sytuacja nie jest jedynie chwilową niedyspozycją. Dominik Rupiński zwrócił się do swoich obserwatorów z prośbą o trzymanie kciuków za jego partnerkę.
“Niestety, w tym tygodniu będzie ciężko — moja ukochana trenerka musi zrobić sobie małą przerwę i dać odpocząć swojemu organizmowi. Trzymajcie za nas kciuki. Mam nadzieję, że w niedzielę zatańczymy razem” – wyznał Rupiński.
Dla Dominika Rupińskiego sytuacja jest szczególnie ważna, ponieważ influencer od początku wzbudza ogromne zainteresowanie publiczności. Jego konto na TikToku obserwuje ponad 4 mln osób, a informacja o jego udziale w „Tańcu z Gwiazdami” spotkała się z dużym entuzjazmem fanów. Teraz to właśnie oni z niepokojem czekają na informacje dotyczące jego dalszej rywalizacji.
Jeszcze więcej szczegółów na temat stanu Estelle Francois przekazał informator „Faktu”. Z jego relacji wynika, że tancerka doznała poważnej kontuzji, która może uniemożliwić jej udział w najbliższym odcinku.
“Sytuacja jest na tyle poważna, że nie wiadomo, czy będzie mogła zatańczyć w niedzielę. Na razie na treningach zastępuje ją inna tancerka “- przekazał informator na łamach Faktu.
Niepokojące informacje potwierdziła następnie sama Estelle Francois. W środę opublikowała kolejne zdjęcie z sali treningowej. Choć tancerka jest obecna podczas przygotowań, tym razem nie może aktywnie uczestniczyć w treningu.
“Fizycznie dziś nie dam rady tańczyć” — przyznała.
To oznacza, że udział pary numer 7 w trzecim odcinku „Tańca z Gwiazdami” stoi obecnie pod znakiem zapytania. Dominik Rupiński chciałby oczywiście pojawić się na parkiecie wspólnie ze swoją partnerką, jednak ostateczna decyzja będzie zależała przede wszystkim od stanu zdrowia Estelle Francois. Na razie podczas treningów zastępuje ją inna tancerka, co pozwala przygotowywać się również na bardziej nieprzewidziany scenariusz.
Fani Dominika Rupińskiego i Estelle Francois muszą więc uzbroić się w cierpliwość. Para, która wzbudza spore zainteresowanie w tej edycji programu, może stanąć przed trudną sytuacją tuż przed kolejnym występem. Czy Estelle Francois zdąży wrócić do pełnej sprawności i razem z Dominikiem Rupińskim pojawi się na parkiecie? Odpowiedź poznamy już przed niedzielnym odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć
Polubiliście ten duet? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
news
Marta Nawrocka powiedziała, na co przeznacza pieniądze Karola Nawrockiego
Marta Nawrocka w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim uchyliła rąbka tajemnicy na temat codziennego życia swojej rodziny. Pierwsza dama opowiedziała, jak wygląda zarządzanie pieniędzmi w jej małżeństwie z Karolem Nawrockim. Zdradziła również, co daje jej poczucie finansowego bezpieczeństwa po przejściu na emeryturę.
Marta Nawrocka wzięła udział w obszernym wywiadzie, w którym nie zabrakło pytań dotyczących zarówno życia publicznego, jak i prywatnej sfery jej codzienności. Bogdan Rymanowski poruszył między innymi temat funkcjonowania rodziny prezydenckiej, domowych obowiązków oraz pieniędzy. Jedno z pytań dotyczyło tego, kto w domu Nawrockich zajmuje się finansami. Choć małżonkowie mają wspólny budżet i nie wydzielają sobie pieniędzy, to właśnie ona odpowiada za opłacanie rachunków i bieżące gospodarowanie środkami.
Rozmowa zeszła również na temat zawodowej przeszłości Marty Nawrockiej. Zanim jej mąż objął urząd prezydenta, przez 18 lat pracowała w służbach celno-skarbowych. Na emeryturę przeszła w związku ze zmianą sytuacji rodzinnej i nowymi obowiązkami wynikającymi z pełnienia przez Karola Nawrockiego funkcji głowy państwa.
POLECAMY: Marta Nawrocka komentuje aferę ze Skolimem. Jej słowa mogą zaskoczyć
Marta Nawrocka zdradziła, kto zarządza pieniędzmi w domu
Bogdan Rymanowski zapytał Martę Nawrocką wprost, kto w jej małżeństwie odpowiada za domowy budżet. Pierwsza dama nie próbowała unikać odpowiedzi. Z jej słów wynika, że w rodzinie obowiązuje wspólnota finansowa, jednak za codzienną organizację wydatków odpowiada przede wszystkim ona.
Ja trzymam kasę. Mamy wspólne pieniądze, nikt nikomu nie wydziela, ale rachunki ja płacę, ja obracam tymi pieniążkami / powiedziała.
Nie oznacza to jednak, że oboje zajmują się dokładnie tymi samymi obowiązkami. To pierwsza dama pilnuje rachunków, kontroluje wydatki i decyduje o tym, na co w danym momencie przeznaczane są pieniądze.
Prowadzący postanowił dopytać, czy zdarza się, że Karol Nawrocki prosi żonę o pieniądze. Marta Nawrocka przyznała, że takie sytuacje rzeczywiście miały miejsce.
Tak się zdarzało. (…) Rachunki ja płacę, ja obracam tymi pieniążkami — dodała.
Jej odpowiedź sugeruje, że w domu Nawrockich funkcjonuje dość tradycyjny podział obowiązków związanych z finansami. Wspólne środki pozostają do dyspozycji obojga małżonków, ale jedna osoba zajmuje się ich praktycznym rozplanowaniem. W tym przypadku jest nią Marta Nawrocka.
Pierwsza dama o emeryturze
W dalszej części rozmowy pojawił się temat wynagrodzenia dla pierwszej damy. Małżonka prezydenta nie otrzymuje pensji za sam fakt pełnienia funkcji reprezentacyjnej. W przeszłości pierwsze damy nie miały również zagwarantowanego ubezpieczenia zdrowotnego związanego z wykonywaniem tej roli. Marta Nawrocka zaznaczyła, że pytanie o ewentualne wynagrodzenie dla pierwszej damy nie jest bezpośrednio skierowane do niej. Jednocześnie wyjaśniła, że jej sytuacja różni się od sytuacji kobiet, które wcześniej pełniły tę funkcję.
To nie jest pytanie do mnie. Nigdy pierwsza dama nie miała pensji, wcześniej nie miały też ubezpieczenia. Ja mam. Jestem w tak komfortowej sytuacji, że jestem emerytką, więc mam wynagrodzenie — stwierdziła.
Marta Nawrocka przez wiele lat była aktywna zawodowo. Przez 18 lat pracowała w Służbie Celnej oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Dzięki temu po zakończeniu pracy zawodowej uzyskała prawo do świadczenia emerytalnego.
W rozmowie podkreśliła więc, że jej poczucie bezpieczeństwa finansowego nie wynika z wynagrodzenia za pełnienie funkcji pierwszej damy. Jest ono związane przede wszystkim z wcześniejszą pracą i emeryturą, którą obecnie otrzymuje.
Temat pieniędzy w rodzinie prezydenckiej może budzić zainteresowanie, ponieważ życie Marty i Karola Nawrockich od momentu objęcia urzędu przez prezydenta znajduje się w centrum uwagi opinii publicznej. Tym razem pierwsza dama opowiedziała jednak nie o wielkich decyzjach czy oficjalnych obowiązkach, lecz o zwyczajnych sprawach — płaceniu rachunków, zarządzaniu domowym budżetem i finansowym zapleczu rodziny.
Autorka:Klaudia Smyk
Dodaj komentarz
POLECAMY: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?




-
news2 dni temuKrzysztof Kwiatkowski długo ukrywał ukochaną. Jego partnerka to znana wokalistka
-
news4 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
showbiz3 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
showbiz4 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz3 dni temuKto odpadł z „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
-
news2 dni temuNowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?
-
news3 dni temuAndziaks i Luka przekazali radosne wieści. Posypały się gratulacje
-
news3 dni temuSyn Gąsowskiego wystąpił w „The Voice of Poland”. Nagle podzielił się smutną historią
Dodaj komentarz