news
Emilia Dankwa ODCHODZI z „Rodzinki.pl”? Fani nie kryją niepokoju
Wystarczyło zaledwie kilka słów i jedno zdjęcie, by w sieci rozpętała się lawina spekulacji. Fani Emilii Dankwy zaczęli zastanawiać się, czy młoda gwiazda właśnie pożegnała się z kultowym serialem. Czy naprawdę odchodzi z „Rodzinki.pl”? Wszystko wyjaśniamy w poniższym artykule!
Emilia Dankwa przez lata pozostawała jedną z najbardziej lubianych postaci młodego pokolenia aktorów. Choć w „Rodzince.pl” wcielała się w drugoplanową rolę Zosi, bardzo szybko zdobyła ogromną sympatię widzów. Jej naturalność, uśmiech i swoboda sprawiły, że dla wielu fanów stała się jedną z najbardziej charakterystycznych twarzy serialu.
To właśnie udział w kultowej produkcji TVP otworzył jej drzwi do dalszej kariery. Podobnie jak Mateusz Pawłowski, również Emilia Dankwa dorastała na oczach milionów widzów. Po powrocie „Rodzinki.pl” jesienią ubiegłego roku ponownie pojawiła się na planie, a reaktywacja serialu okazała się ogromnym sukcesem.
Co więcej, produkcja nie zamierza zwalniać tempa. W ostatnich miesiącach ekipa intensywnie pracowała nad dwoma kolejnymi sezonami serialu. Oznacza to, że widzowie mogą być spokojni – nowe odcinki będą emitowane nie tylko jesienią tego roku, ale również wiosną 2027 roku.
W czasie kilkuletniej przerwy w emisji serialu Emilia Dankwa nie zniknęła z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – zbudowała silną pozycję w mediach społecznościowych. Jej profil na Instagramie śledzi już blisko 203 tysiące osób, natomiast na TikToku obserwuje ją około 382 tysiące użytkowników.
Aktorka regularnie pokazuje fragmenty swojego życia, publikuje materiały zza kulis serialu oraz inspiruje fanów swoimi stylizacjami. Wielu internautów podkreśla, że właśnie autentyczność i szczerość sprawiają, iż tak chętnie śledzą jej codzienność.
Równolegle Emilia Dankwa coraz mocniej rozwija także karierę modelingową. Pojawia się na profesjonalnych sesjach zdjęciowych, bierze udział w kampaniach reklamowych i pokazuje, że nie zamierza ograniczać się wyłącznie do aktorstwa. Wszystko wskazuje na to, że konsekwentnie buduje własną markę również poza planem serialowym.
POLECAMY: Ten gwiazdor NIE ZATAŃCZY w „Tańcu z Gwiazdami”. Wyjawił prawdziwy powód
Emilia Dankwa ŻEGNA SIĘ z „Rodzinką.pl”?
To właśnie dlatego jej najnowszy wpis wywołał tak ogromne poruszenie. Aktorka opublikowała zdjęcie z korytarza domu Boskich, trzymając w rękach bukiet kwiatów. Do fotografii dołączyła bardzo krótki, ale wymowny opis.
“Ostatni dzień. Dziękuję wszystkim” – napisała.
Pod wpisem natychmiast pojawiły się setki komentarzy. Większość internautów zachwycała się zdjęciem i nie szczędziła aktorce komplementów.
„Śliczna”, „Jaka piękna”, „Kocham oglądać Rodzinkę”, „Uwielbiam Cię”, „Ślicznie wyglądasz” – pisali fani.
Wśród wielu pozytywnych wiadomości pojawił się jednak komentarz, który błyskawicznie zwrócił uwagę pozostałych obserwatorów.
„Odchodzisz z “Rodzinki.pl”?” – zapytała jedna z fanek.
Choć Emilia Dankwa nie odpowiedziała na to pytanie, nic nie wskazuje na to, aby wpis oznaczał jej rozstanie z serialem. Wszystko sugeruje, że aktorka podziękowała ekipie za zakończenie zdjęć do dwóch kolejnych sezonów, których realizacja trwała przez ostatnie miesiące. To właśnie dla wielu członków obsady był ostatni dzień pracy na planie przed dłuższą przerwą.
Na razie nie wiadomo, czy Telewizja Polska zamówi kolejne serie „Rodzinki.pl” po zakończeniu już nagranych sezonów. Decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. Jedno jest jednak pewne – fani już od września ponownie zobaczą Emilię Dankwę jako Zosię w premierowych odcinkach emitowanych na antenie TVP2, a historia rodziny Boskich potrwa co najmniej do wiosny 2027 roku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Internauci ocenili świadectwo syna Małgorzaty Tomaszewskiej. Szybko zareagowała
Lubicie oglądać “Rodzinkę.pl”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Autor: Szymon Jedynak
news
Maja Chwalińska nie wytrzymała po Wimbledonie. Opublikowała szczery wpis
To miał być jeden z najważniejszych turniejów w sezonie, jednak wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Po bolesnym upadku na korcie Maja Chwalińska musiała walczyć nie tylko z rywalką, ale również z ogromnym bólem. Dzień później opublikowała poruszające oświadczenie. Dowiedz się więcej, co napisała!
Maja Chwalińska z pewnością inaczej wyobrażała sobie tegoroczny występ na Wimbledonie. 24-letnia reprezentantka Polski już w pierwszej rundzie zakończyła udział w najbardziej prestiżowym turnieju tenisowym świata, przegrywając z Mananchayą Sawangkaew. Sam wynik szybko zszedł jednak na dalszy plan.
Najwięcej emocji wzbudziła sytuacja, do której doszło w trakcie meczu. W pewnym momencie Maja Chwalińska straciła równowagę na śliskiej trawie i w bardzo niefortunny sposób upadła na kort. Chwila wyglądała niezwykle groźnie i od razu zaniepokoiła zarówno kibiców obecnych na trybunach, jak i widzów śledzących spotkanie przed telewizorami.
Na kort natychmiast weszła fizjoterapeutka, która rozpoczęła opatrywanie prawej stopy polskiej tenisistki. Przerwa trwała kilka minut, a wielu fanów zastanawiało się, czy zawodniczka będzie w stanie kontynuować rywalizację.
Choć Maja Chwalińska zdecydowała się wrócić do gry, od pierwszych piłek było widać, że zmaga się z ogromnym dyskomfortem. Każdy kolejny ruch sprawiał jej trudność, a poruszanie się po korcie nie przypominało już swobodnego tenisa, z którego jest znana.
Do końca spotkania Polka walczyła nie tylko o kolejne punkty, ale również z bólem, który wyraźnie ograniczał jej możliwości. Po zakończeniu meczu nie było nawet pewności, czy problem dotyczył wyłącznie kostki, czy również innych dolegliwości związanych z przeciążeniem organizmu i skurczami.
POLECAMY: Dlaczego Maciej Dowbor odszedł z „Dzień dobry TVN”? Ewa Drzyzga zabrała głos
Po bolesnym upadku Maja Chwalińska wydała oświadczenie. Nie ukrywa rozczarowania
Dzień po porażce Maja Chwalińska postanowiła odezwać się do swoich kibiców za pośrednictwem Instagrama. W krótkim wpisie nie ukrywała rozczarowania przebiegiem londyńskiego turnieju, jednocześnie dziękując wszystkim za ogromne wsparcie.
“Nie taki Wimbledon sobie wyobrażałam, ale taki jest czasem tenis. Dziękuję wam wszystkim za wsparcie, naprawdę to doceniam” – napisała tenisistka.
Pod opublikowanym wpisem niemal natychmiast pojawiły się dziesiątki komentarzy. Internauci zgodnie podkreślali, że najważniejsze jest teraz zdrowie zawodniczki, a sportowe sukcesy z pewnością jeszcze przyjdą. Wielu kibiców zwracało uwagę na determinację, z jaką walczyła do ostatniej piłki mimo widocznego cierpienia.
Słów wsparcia nie zabrakło również ze strony znanych osób. Wśród komentujących znaleźli się między innymi Joanna Koroniewska-Dowbor, Małgorzata Kożuchowska, Maja Ostaszewska oraz Katarzyna Kolenda-Zaleska. Wszystkie wpisy miały podobny wydźwięk – pełne otuchy, życzeń szybkiego powrotu do zdrowia i uznania dla ogromnej waleczności polskiej tenisistki.
- “Jesteśmy z Tobą. Będzie dobrze” – napisała Koroniewska-Dowbor.
- “Dużo zdrowia. Czekamy na Twój powrót” – to komentarz Mai Ostaszewskiej.
- “Trzymaj się” – dodał Borys Szyc.
- “Dużo zdrowia, bohaterko” – wspomniała Vanessa Aleksander.
Choć tegoroczny Wimbledon zakończył się dla Mai Chwalińskiej zdecydowanie szybciej, niż sama planowała, wielu ekspertów podkreśla, że takie chwile są częścią sportowej kariery. Najważniejsze będzie teraz dokładne zdiagnozowanie urazu i spokojny powrót do pełnej sprawności.
Na razie nie wiadomo, jak poważna okazała się kontuzja i kiedy Maja Chwalińska będzie mogła ponownie pojawić się na korcie. Kibice mają jednak nadzieję, że uraz nie okaże się groźny, a utalentowana Polka szybko wróci do rywalizacji i jeszcze nieraz dostarczy powodów do sportowej dumy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Emilia Dankwa ODCHODZI z „Rodzinki.pl”? Fani nie kryją niepokoju
Polubiliście Maję Chwalińską? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Dlaczego Dowbor odszedł z „Dzień dobry TVN”? Ewa Drzyzga zabrała głos
Odejście Macieja Dowbora z „Dzień dobry TVN” wciąż wywołuje ogromne emocje. Teraz głos zabrała Ewa Drzyzga, która nie tylko oceniła decyzję kolegi z redakcji, ale niespodziewanie wspomniała również o Joannie Koroniewskiej. Dowiedz się więcej!
Informacja o odejściu Macieja Dowbora z „Dzień dobry TVN” pojawiła się niespodziewanie i błyskawicznie obiegła media społecznościowe. Przez ostatnie dwa lata prezenter należał do grona najważniejszych gospodarzy śniadaniówki TVN, dlatego jego decyzja zaskoczyła zarówno widzów, jak i osoby związane z programem.
Już podczas zeszłotygodniowego wydania programu prowadzący poinformowali o nadchodzących zmianach. Niedługo później sam Maciej Dowbor opublikował obszerny wpis, w którym podsumował swoją pracę i podziękował wszystkim współpracownikom oraz widzom za wspólnie spędzone dwa lata.
“Przez ostatnie 2 lata witałem Was słowami “Dzień Dobry TVN”. Dziś chcę powiedzieć “do zobaczenia…” . To był świetny i intensywny czas. Spełniłem swoje wielkie zawodowe marzenie, miałem możliwość pracowania w najlepszym morning show w Polsce, z topowymi fachowcami w branży. Mam nadzieję, że duet który stworzyliśmy z moją młodszą “siostrą”, Sandrą Hajduk, będziecie ciepło wspominać” – zaczął.
Szczególne słowa skierował do swojej ekranowej partnerki. Maciej Dowbor nie ukrywał, że współpraca z Sandrą Hajduk była dla niego wyjątkowym doświadczeniem i jednym z najważniejszych etapów zawodowej kariery.
“Sandra Hajduk, jesteś najlepszą współprowadzącą jaką spotkałem na swojej 27 letniej zawodowej drodze (Maciej Rock, Piotr Gąsowski wybaczcie)” – czytamy.
Prezenter nie zapomniał również o szefowej stacji. W swoim wpisie podziękował Lidii Kazen za zaufanie i możliwość realizowania zawodowych ambicji w jednej z najpopularniejszych śniadaniówek w Polsce.
“Lidka Kazen, dzięki za zaufanie i odważną decyzję. Od pierwszego dnia w “DDTVN” czułem się jak u siebie. To Wasza zasługa Drodzy Widzowie oraz wsparcie całego dziendobrowego zespołu, który przyjął mnie, jakbym pracował w nim od zawsze. Nigdy tego nie zapomnę” – dodał.
POLECAMY: Emilia Dankwa ODCHODZI z „Rodzinki.pl”? Fani nie kryją niepokoju
Ewa Drzyzga WPROST o odejściu Dowbora z “DDTVN”
Choć od ogłoszenia decyzji minęło już kilka dni, temat wciąż wzbudza ogromne emocje. Tym razem głos postanowiła zabrać Ewa Drzyzga, która w rozmowie z „Super Expressem” odniosła się do odejścia kolegi z redakcji. Dziennikarka nie ukrywała, że doskonale rozumie jego decyzję.
Zdaniem Ewy Drzyzgi prezenter po prostu postawił na życie prywatne oraz nowe zawodowe wyzwania. Jak podkreśliła, obecnie możliwości rozwoju jest znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu, a Maciej Dowbor od dawna z powodzeniem realizował wiele projektów równocześnie.
Największe zaskoczenie wywołały jednak słowa skierowane pod adresem Joanny Koroniewskiej. Ewa Drzyzga z uśmiechem przyznała, że doskonale rozumie decyzję kolegi, skoro u jego boku stoi osoba pełna energii i pomysłów.
“Jak ma się taką żonę, jak Asia Koroniewska, no to błagam cię, nie chciałabyś z nią więcej czasu spędzać, ona ma świetne pomysły. Ja rozumiem, że to jest fajny team. Sama pamiętam jeszcze, gdy Maćka nie było w naszym programie, a kibicowałam im, kiedy tworzyli swoje rzeczy w internecie. Co prawda Maciek powiedział, że to będzie nie tylko internet, więc rozumiem, że mamy na co czekać. Fajnie, że z nami był” – powiedziała Ewa Drzyzga w wywiadzie z Julitą Buczek.
Słowa prowadzącej pokazują, że w redakcji nie ma mowy o złych emocjach czy konflikcie. Wręcz przeciwnie – współpracownicy zgodnie trzymają kciuki za dalszą drogę zawodową Macieja Dowbora i wierzą, że świetnie odnajdzie się w nowych projektach.
Na razie sam Maciej Dowbor nie zdradził jeszcze szczegółów swoich planów zawodowych. Wiadomo jedynie, że zamierza rozwijać przedsięwzięcia realizowane wspólnie z Joanną Koroniewską, a internet ma być tylko jedną z przestrzeni ich działalności. Gdzie widzowie zobaczą prezentera w najbliższych miesiącach? Tego na razie nie wiadomo, jednak wszystko wskazuje na to, że już wkrótce zdradzi kolejne szczegóły swoich nowych projektów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ten gwiazdor NIE ZATAŃCZY w „Tańcu z Gwiazdami”. Wyjawił prawdziwy powód
Będzie Wam brakować Macieja Dowbora w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Internauci ocenili świadectwo syna Małgorzaty Tomaszewskiej. Szybko zareagowała
Niewinne zdjęcie z zakończenia roku szkolnego wywołało prawdziwą lawinę komentarzy. Małgorzata Tomaszewska postanowiła odpowiedzieć internautom i otwarcie wyznała, co naprawdę myśli o czerwonych paskach oraz ocenianiu dzieci. Jej słowa poruszyły wielu rodziców. Dowiedz się więcej!
Miniony piątek był dla uczniów wyjątkowym dniem. Oficjalnie rozpoczęły się wakacje, a media społecznościowe zapełniły się zdjęciami z zakończenia roku szkolnego. Wielu znanych rodziców pochwaliło się fotografiami swoich pociech oraz ich świadectwami.
Wśród nich znalazła się również Małgorzata Tomaszewska, która opublikowała wspólne selfie z synem Enzo. Chłopiec zakończył kolejny rok nauki i zdał do trzeciej klasy. To jednak nie zdjęcie przyciągnęło największą uwagę internautów, lecz świadectwo, na którym zabrakło czerwonego paska.
Pod wpisem niemal natychmiast pojawiły się komentarze osób, które zwróciły uwagę właśnie na ten szczegół. Wiele osób pytało prezenterkę o brak wyróżnienia, całkowicie pomijając sam fakt ukończenia kolejnego etapu edukacji przez jej syna.
„Ale czerwonego paska brak”; „A czerwony pasek gdzie?” – pisali internauci.
Kilka dni później Małgorzata Tomaszewska postanowiła odnieść się do całej sytuacji. We wtorkowym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych rozpoczęła dyskusję, zadając obserwatorom jedno pytanie.
„Czy według Was czerwone paski powinny jeszcze funkcjonować?” – zapytała Tomaszewska swoich obserwatorów.
Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół, który umknął wielu komentującym. Jak sama Małgorzata Tomaszewska poinformowała wcześniej, jej syn Enzo ukończył dopiero drugą klasę szkoły podstawowej. Tymczasem czerwone paski na świadectwach przyznawane są dopiero od czwartej klasy. Oznacza to, że pytania o brak wyróżnienia były całkowicie bezpodstawne, a wielu internautów najwyraźniej nie zastanowiło się nad tym, zanim postanowiło skomentować zdjęcie chłopca.
POLECAMY: Widzowie PODZIELENI nową parą „Dzień Dobry TVN”. Słusznie?
Małgorzata Tomaszewska nie wytrzymała i zabrała głos ws. pasków na świadectwie
Prezenterka zdecydowała się również pokazać własny dyplom ukończenia studiów. Przy okazji zdradziła, że sama nigdy nie należała do uczniów zdobywających szkolne wyróżnienia, choć ostatecznie ukończyła studia i zdobyła tytuł magistra psychologii.
“Dziś pokazuję Wam swój dyplom. Ukończyłam studia z wynikiem dobrym. W szkole nigdy nie miałam czerwonego paska. W domu oceny nie były wyznacznikiem mojej wartości. Dzięki temu uczyłam się przede wszystkim z ciekawości i własnej motywacji, a nie po to, żeby zdobyć kolejne wyróżnienie – wyznała.
W dalszej części wpisu Małgorzata Tomaszewska zwróciła uwagę na mechanizm, który – jej zdaniem – stoi za podobnymi komentarzami. Podkreśliła, że często nie wynikają one ze złych intencji, ale mogą nieść bardzo konkretny przekaz dla dziecka.
“Kilka dni temu zauważyłam sporo komentarzy o czerwonym pasku – również pod swoim postem z zakończenia roku szkolnego. Wierzę, że większość tych komentarzy nie wynika ze złych intencji. Ale pomyślałam, że warto zwrócić uwagę na mechanizm, który za nimi stoi. Kiedy dziecko pokazuje swoje świadectwo, a pierwszą reakcją dorosłych jest: “A gdzie czerwony pasek?”, otrzymuje bardzo konkretny komunikat: to, co osiągnąłeś, nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, czego zabrakło” – napisała.
Prezenterka zaznaczyła, że skupianie uwagi wyłącznie na brakach może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż wielu dorosłym się wydaje. Jej zdaniem właśnie w ten sposób u dzieci może rodzić się przekonanie, że nigdy nie są wystarczająco dobre.
“To przykład skupiania uwagi na brakach. Zamiast zauważyć sukces, automatycznie szukamy tego, czego nie ma. Dziecko może zacząć odbierać taki komunikat jako: “To, co zrobiłem, nadal nie jest wystarczające”. To właśnie z takich, często nieświadomych sygnałów może rodzić się przekonanie: “Nie jestem wystarczający” – dodała.
Na zakończenie Małgorzata Tomaszewska podkreśliła, że jej wpis nie miał na celu zawstydzania kogokolwiek. Chciała jedynie zachęcić rodziców do refleksji nad tym, czy system wyróżnień rzeczywiście wspiera rozwój dzieci.
“Nie piszę tego, żeby kogokolwiek zawstydzić. Wręcz przeciwnie. Sama zastanawiam się, czy czerwone paski bardziej motywują dzieci do rozwoju, czy uczą porównywania się z innymi i uzależniania poczucia własnej wartości od ocen. Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania” – zakończyła swój wpis.
Wpis prezenterki błyskawicznie wywołał szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Jedni przyznali jej rację i podkreślali, że najważniejsze jest wspieranie dzieci, a nie porównywanie ich wyników. Inni bronili systemu wyróżnień, twierdząc, że czerwony pasek nadal może być dobrą motywacją do nauki.
Jedno jest pewne – Małgorzata Tomaszewska poruszyła temat, który dotyczy tysięcy polskich rodzin. Jej wpis sprawił, że dyskusja o ocenach, motywacji i poczuciu własnej wartości dzieci nabrała nowego wymiaru, a pod publikacją wciąż pojawiają się kolejne opinie rodziców i nauczycieli.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Anna Mucha nie wytrzymała. Wulgaryzmy padły już o poranku
A czy Wy wymaganie czerwonych pasków od swoich dzieci? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!




Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
lifestyle
Kuba Szmajkowski o nowym zapachu Lattafa Khamrah Waha: „Totalnie pasuje do vibe’u PORTO”
Premiera nowej kompozycji Lattafa Khamrah Waha zgromadziła grono gwiazd chętnie dzielących się swoimi zapachowymi upodobaniami. Na evencie pojawił się również Kuba Szmajkowski, który – pytany o pierwsze wrażenie po kontakcie z nowym zapachem – nie krył ciekawości. Artysta zdradził nam, jak na co dzień podchodzi do wyboru perfum oraz dlaczego letni klimat Khamrah Waha świetnie koresponduje z jego najnowszą twórczością.
Kuba Szmajkowski otwarty na nowe zapachy
Wokalista przyznał, że na co dzień sięga po zupełnie inne kompozycje, jednak nowość od Lattafy, czyli Khamrah Waha zwróciła jego uwagę na tyle mocno, że zamierza dać jej szansę poza premierowym wydarzeniem. Taka reakcja to spory komplement dla marki, która stawia na wyraziste, zapadające w pamięć nuty:
„Super, rzeczywiście na co dzień używam nieco innych perfum, ale to jest bardzo ciekawy zapach i myślę, że będę go sobie testował” – mówił Kuba Szmajkowski na premierze Lattafa Khamrah Waha.
Tego rodzaju otwartość na eksperymentowanie z perfumami arabskimi to coś, co coraz częściej deklarują polskie gwiazdy – i co napędza rosnącą popularność perfum znad Zatoki Perskiej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ralph Kaminski usłyszał w Krakowie: „Zaraz dostaniesz w pysk”. Co tam się wydarzyło?
Sezonowe podejście do zapachów – lekko latem, ciężej zimą
Szmajkowski zdradził nam też swoją prywatną filozofię doboru perfum, która zmienia się wraz z porami roku. Okazuje się, że artysta traktuje zapach niemal jak element stylizacji dopasowanej do aury za oknem:
„Jak teraz zbliża się lato, to stawiam na takie lżejsze, a jak jest zima to lubię takie cięższe zapachy” – wyjaśnił muzyk.
To podejście pokrywa się z tym, co podpowiadają eksperci od perfum z Dubaju – cięższe, korzenne i głębokie kompozycje świetnie sprawdzają się w chłodniejszych miesiącach, natomiast latem warto sięgać po świeższe, elektryzujące warianty. Dokładnie taką rolę pełni najnowsza Khamrah Waha, łącząca pustynne ciepło z orzeźwiającym chłodem.
Zapach pasujący do vibe’u nowej piosenki
Najciekawszym wątkiem rozmowy okazało się jednak połączenie zapachu z twórczością artysty. Szmajkowski przyznał, że klimat Khamrah Waha doskonale współgra z energią jego najnowszego utworu “PORTO”:
„Taki letni klimat i taki zapach perfum totalnie pasuje do vibe’u mojej piosenki” – podsumował Kuba Szmajkowski.
To spostrzeżenie pokazuje, że dobrze skomponowany zapach potrafi stać się nie tylko osobistym akcentem, ale wręcz częścią artystycznego wizerunku – elementem, który dopełnia muzyczną narrację i buduje spójny, letni klimat wokół premiery.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Sebastian Fabijański długo TO ukrywał. W końcu wyznał prawdę o synu
Khamrah Waha – pustynny żar i lodowaty oddech w jednym flakonie
Kompozycja, która zrobiła wrażenie na Kubie Szmajkowskim, to najnowszy rozdział głośnej serii Khamrah. Nazwa „Waha” oznacza po arabsku oazę, ale Lattafa odeszła tu od obrazu sennego zakątka pośród piasków. Zamiast tego marka proponuje „Electric Oasis” – zderzenie pustynnego ciepła z nieoczekiwanym, mroźnym chłodem, który pobudza zmysły. Ten kontrast sprawia, że zapach trudno zaszufladkować i jeszcze trudniej przejść obok niego obojętnie.
Gdzie kupić perfumy Lattafa Khamrah?
Najnowsza Lattafa Khamrah Waha trafiła już do sprzedaży – można ją zamówić już za 159,99 zł. w sklepie ScentCorner.pl, a także kupić stacjonarnie w sieci Super-Pharm oraz w Drogerii Natura. Fani wcześniejszych odsłon serii sięgną po Lattafa Khamrah i Lattafa Khamrah Qahwa w drogeriach Hebe.
| Produkt | Gdzie kupić |
|---|---|
| Lattafa Khamrah Waha (nowość) | Super-Pharm, Drogeria Natura, ScentCorner.pl |
| Lattafa Khamrah | Hebe |
| Lattafa Khamrah Qahwa | Hebe |
Dodatkowo miłośnicy arabskich perfum nie muszą ograniczać się wyłącznie do zakupów online lub w dużych sieciówkach – najnowszą Lattafę Khamrah Waha można powąchać i kupić również stacjonarnie. Markę znajdziecie na wyspach ScentCorner w Galerii Młociny w Warszawie, w centrum Nowa Stacja w Pruszkowie oraz w poznańskim King Cross.
Dlaczego arabskie perfumy podbijają Polskę?
Sukces marki Lattafa Perfumes to nie przypadek. Dom perfumeryjny z Dubaju trafił w gust polskich klientów połączeniem trzech rzeczy: bogatej, bliskowschodniej tradycji zapachowej, nowoczesnego sznytu i cen, które nie odstraszają. Seria Khamrah – od słodko-korzennej klasyki, przez kawową Qahwę, aż po energetyczną Wahę – pokazuje, jak szeroki może być wachlarz orientalnych nut. A entuzjazm takich osób jak Kuba Szmajkowski, otwarcie deklarujący chęć testowania nowych kompozycji, tylko potwierdza, że moda na perfumy arabskie w Polsce ma się znakomicie i szybko nie minie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maja Chwalińska PRZERWAŁA wywiad. Tego nikt się nie spodziewał



JS
fot. Paweł Wrzecion/AKPA
-
news3 dni temuOto NOWA prowadząca „Dzień dobry TVN”. Wygryzie Ewę Drzyzgę?
-
news4 dni temuLawina komentarzy po występie Viki Gabor. Nie wszyscy byli zachwyceni
-
news3 dni temuSebastian Fabijański długo TO ukrywał. W końcu wyznał prawdę o synu
-
news4 dni temuDonald Tusk ostrzegł Polaków. Jego słowa błyskawicznie obiegły internet
-
showbiz4 dni temuOto NOWY uczestnik „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie Polsatu doskonale go znają
-
news4 dni temuWojtek Gola ocenił Roxie Węgiel. Padły zaskakujące słowa
-
news3 dni temuMaja Chwalińska PRZERWAŁA wywiad. Tego nikt się nie spodziewał
-
news2 dni temuOdejście Dowbora wstrząsnęło “DDTVN”? Michałowski opowiedział, co działo się na korytarzach

Dodaj komentarz