Śledź nas

showbiz

Helena Englert w „Tańcu z Gwiazdami”. Co z Beatą Ścibakówną?

Opublikowano

w dniu

Jesienna edycja „Tańca z Gwiazdami” zapowiada się wyjątkowo emocjonująco. Właśnie oficjalnie ujawniono kolejną uczestniczkę programu, a jej nazwisko od lat wywołuje gorące dyskusje w świecie show-biznesu i teatru. Czy udział w tanecznym show pozwoli jej ostatecznie wyjść z cienia sławnych rodziców? Dowiedz się więcej!

Nazwisko Heleny Englert od dawna budzi zainteresowanie mediów i widzów. Nie ma w tym nic dziwnego – jest córką dwojga wybitnych aktorów: Jana Englerta i Beaty Ścibakówny. Od najmłodszych lat dorastała w otoczeniu sztuki, teatru i filmu, obserwując z bliska pracę jednych z najbardziej cenionych artystów w Polsce.

Choć dla wielu osób takie rodzinne pochodzenie mogłoby wydawać się przepustką do kariery, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Helena Englert od początku musiała mierzyć się z zarzutami, że sukcesy zawdzięcza przede wszystkim nazwisku. Każdy kolejny projekt wywoływał dyskusje, czy za jej obecnością stoi talent, czy rodzinne koneksje.

Młoda aktorka konsekwentnie jednak budowała własną pozycję zawodową. Widzowie mogli oglądać ją w takich produkcjach jak „Algorytm miłości”, „#BringBackAlice” czy popularnej „Diagnozie”. Szczególną rozpoznawalność przyniosła jej jednak rola w serialu „Barwy szczęścia”, gdzie przez kilka lat rozwijała swój warsztat na oczach milionów Polaków.

W ostatnim czasie znów zrobiło się o niej głośno za sprawą powrotu „Rodzinki.pl”. W serialu zaprezentowała dojrzalsze i bardziej wyraziste aktorstwo, pokazując, że nie zamierza być jedynie „córką znanych rodziców”, ale artystką pracującą na własne nazwisko.

Jednym z najgłośniejszych momentów w jej karierze była bez wątpienia rola Ofelii w „Hamlecie”. Spektakl miał szczególny charakter, ponieważ był pożegnaniem Jana Englerta z Teatrem Narodowym. Na scenie obok córki pojawiła się również Beata Ścibakówna, co natychmiast wywołało lawinę komentarzy.

W mediach i środowisku teatralnym często pojawiało się wtedy słowo „nepotyzm”. Krytycy zarzucali rodzinie promowanie własnych członków, jednak wielu recenzentów podkreślało, że Helena Englert obroniła się talentem. Jej interpretacja Ofelii została doceniona za emocjonalną głębię oraz dojrzałość, której nie spodziewali się nawet sceptycy.

POLECAMY: Mandaryna wystąpi w „Tańcu z Gwiazdami”. Polsat dopiął swego?

Jak poradzi sobie w “Tańcu z Gwiazdami”?

Teraz przed aktorką zupełnie nowe wyzwanie. Jak ogłoszono w programie „Halo tu Polsat”, Helena Englert oficjalnie dołączyła do grona uczestników najnowszej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Informacja natychmiast obiegła media społecznościowe i wywołała falę komentarzy.

“Czad; Brawo; Bardzo dobry wybór; Ale mocne otwarcie listy; Hela będzie tam wymiatać; Super” – komentowali fani programu.

Co ciekawe, plotki o jej możliwym udziale pojawiały się już kilka miesięcy temu. Wówczas spekulowano nie tylko o starcie samej Heleny Englert, ale również jej mamy, Beaty Ścibakówny. Ostatecznie potwierdzono jednak wyłącznie udział młodej aktorki, a kwestia obecności jej matki pozostaje nadal zagadką.

Dla wielu widzów będzie to okazja, by zobaczyć Helenę Englert w zupełnie nowej odsłonie. Dotychczas kojarzona głównie z planami filmowymi i sceną teatralną, teraz stanie przed wyzwaniem wymagającym nie tylko talentu, ale również ogromnej dyscypliny, wytrzymałości i odporności psychicznej.

Jedno jest pewne – jej udział już teraz należy do najgłośniejszych ogłoszeń nowego sezonu. Widzowie z pewnością będą śledzić nie tylko jej taneczne postępy, ale także to, czy uda jej się po raz kolejny udowodnić, że na swoją pozycję zapracowała samodzielnie. Jesienią wszystkie oczy będą skierowane właśnie na Helenę Englert, która stanie do walki o Kryształową Kulę i sympatię publiczności.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski popłakał się podczas wywiadu. Emocje wzięły górę

Myślicie, że Helena ma szansę zdobyć Kryształową Kulę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Helena Englert, Olek Sikora (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Helena Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Helena Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Helena Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Helena Englert (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz

1 komentarz

  1. Elżbieta

    19 czerwca 2026 at 11:38

    Typowe nepo dziecko. Ma 3 utwory na koncie a już wystapi na Openerze. Inni artysci mogą tylko o tym pomarzyć. Taniec z gwiazdami ok, ale Opener?

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Gwiazda „Przyjaciółek” nie chciała już tam pracować. „Męczyłam się, idąc do pracy”

Opublikowano

w dniu

przez

Aktorka przez wiele lat była jedną z twarzy „Przyjaciółek”, ale w pewnym momencie zdecydowała się odejść z popularnego serialu Polsatu. Aktorka po czasie opowiedziała o powodach swojej decyzji. Jak przyznała, mimo sympatii do ekipy coraz mocniej odczuwała zawodowe wypalenie. 

Anita Sokołowska to polska aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna, która największą popularność zdobyła dzięki roli Zuzy Markiewicz w serialu Polsatu „Przyjaciółki”. Na planie produkcji pojawiła się już w 2012 roku, kiedy serial debiutował na antenie. Przez 11 lat wcielała się w jedną z czterech głównych bohaterek, występując u boku Joanny Liszowskiej, Małgorzaty Sochy i Magdaleny Stużyńskiej-Brauer. 

Utalentowana aktorka z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy „Przyjaciółek”. Sama przyznawała, że serial dał jej popularność i finansową stabilizację, ale intensywny tryb pracy zaczął ograniczać jej możliwości zawodowe.

Decyzja o odejściu dojrzewała w niej przez kilka lat. Ostatecznie pożegnała się z produkcją, a historia Zuzy została zakończona śmiercią bohaterki. Sceny pożegnalne miały dla całej ekipy szczególny charakter i podczas nagrywania sceny śmierci współpracownicy przyszli na plan ubrani na czarno. 

POLECAMY: Anita Sokołowska szczerze o kulisach „Tańca z Gwiazdami”. Chciałaby wystąpić jeszcze raz?

Anita Sokołowska o latach w „Przyjaciółkach”

Anita Sokołowska przez ponad 11 lat wcielała się w Zuzę Markiewicz, jedną z czterech głównych bohaterek „Przyjaciółek”. Jej postać była blisko związana z Ingą (Małgorzata Socha), Patrycją (Joanna Liszowska) i Anką (Magdalena Stużyńska-Brauer). Aktorka z czasem zaczęła jednak odczuwać, że intensywna praca przy serialu ogranicza jej możliwości zawodowe. Jak mówiła w rozmowie z PAP, zdjęcia do dwóch transz w roku zajmowały około ośmiu miesięcy, przez co musiała rezygnować z części spektakli i innych propozycji.

Bardzo długo się zbierałam. Myślę, że ta decyzja pączkowała we mnie co najmniej pięć lat, a może i dłużej. W pewnym momencie poczułam wielkie zmęczenie formatem– wyznała.

Aktorka podkreślała jednocześnie, że była wdzięczna za lata spędzone na planie. Rola Zuzy przyniosła jej ogromną rozpoznawalność, a praca z ekipą i pozostałymi aktorkami stała się ważną częścią jej życia zawodowego.

Oczywiście jestem bardzo wdzięczna za ten czas pracy w „Przyjaciółkach”, bo on dał mi dużą popularność, bardzo lubię dziewczyny, z którymi grałam, zżyłam się z całą ekipę – mówiła. 

POLECAMY: Anita Sokołowska o RAJDACH pasem awaryjnym jak Klaudia El Dursi oraz o życiu po wygranej “Tańca z Gwiazdami”

Tak zakończyli historię Zuzy

Odejście Anity Sokołowskiej oznaczało również koniec historii jej bohaterki. Twórcy „Przyjaciółek” zdecydowali się definitywnie zakończyć wątek Zuzy Markiewicz. W 256. odcinku okazało się, że bohaterka zmaga się z przerzutami nowotworu do wątroby i mózgu. Zuza spotkała się jeszcze z przyjaciółkami w Berlinie, po czym zmarła.  Dla aktorki nagrywanie ostatnich scen było wyjątkowo emocjonalnym doświadczeniem. Anita zdradziła, że ekipa postanowiła w symboliczny sposób pożegnać zarówno Zuzę, jak i ją samą.

Kiedy kręciłam sceny umierania, to cała ekipa przyszła ubrana na czarno, był to wyraz dużego szacunku dla mnie… do mojej postaci, że taką decyzję podjęłam, że odchodzę z serialu – wspominała w rozmowie z Polsatem. 

Aktorka przyznała też, że choć decyzję o odejściu podjęła wcześniej, samo pożegnanie okazało się znacznie trudniejsze, niż początkowo zakładała.

Pomimo że przygotowywałam się do tej decyzji od 2 lat, to jednak kiedy zbliża się ta ostateczność, jest to bardzo trudne emocjonalnie dla mnie – mówiła.

Po 11 latach Anita Sokołowska pożegnała więc nie tylko popularną bohaterkę, ale również ekipę, z którą spędziła ogromną część swojego życia zawodowego. 

POLECAMY: Anita Sokołowska i Jacek Jeschke komentuje wygraną z Roxie Węgiel w “Tańcu z Gwiazdami”

Anita Sokołowska, fot. Baranowski/AKPA
Anita Sokołowska, Fot. Baranowski/AKPA
Anita Sokołowska, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Anita Sokołowska, fot, iG
Kontynuuj czytanie

showbiz

Wieniawa zabrała głos ws. Mandaryny. Dopiero teraz powiedziała prawdę

Opublikowano

w dniu

przez

Marta „Mandaryna” Wiśniewska przeżywa obecnie prawdziwy medialny renesans. Od miesięcy nie znika z nagłówków, a teraz dodatkowo mierzy się z taneczną rywalizacją w „Tańcu z Gwiazdami”. Po ostatnim występie gwiazdy doszło jednak do sytuacji, która wyraźnie zaskoczyła Julię Wieniawę. Dowiedz się więcej!

Marta „Mandaryna” Wiśniewska od kilku miesięcy ponownie znajduje się w centrum zainteresowania mediów. Jej powrót do większej aktywności zawodowej i medialnej sprawił, że nazwisko wokalistki znów regularnie pojawia się w przestrzeni publicznej. Jednym z najważniejszych wydarzeń w jej karierze w ostatnim czasie jest udział w „Tańcu z Gwiazdami”.

Mandaryna na parkiecie występuje w parze z Krystianem Rzymkiewiczem. Para od początku sezonu intensywnie przygotowuje kolejne choreografie, a ich występy są oceniane przez jurorów. W drugim odcinku emocji nie brakowało, ponieważ walc angielski w wykonaniu Mandaryny i jej partnera spotkał się z wyjątkowo chłodnym przyjęciem przy jurorskim stole.

Co więcej, Marta „Mandaryna” Wiśniewska otrzymała wówczas najniższą notę spośród uczestników drugiego odcinka. Jurorzy wskazywali na elementy, które ich zdaniem wymagały poprawy. Tymczasem reakcja Julii Wieniawy już podczas wystawiania ocen sugerowała, że jej zdanie na temat występu było zupełnie inne.

Początkująca jurorka nie kryła zdziwienia, kiedy zobaczyła kolejne tabliczki z notami. Po programie reporter Eski zapytał ją o tę sytuację. Julia Wieniawa potwierdziła, że według niej występ Mandaryny był naprawdę udany, choć podczas programu nie mogła swobodnie wtrącić swoich uwag.

“Właśnie zdziwiłam się, akurat w scenariuszu było tak, że ja nie mogę mówić teraz, że po prostu akurat ktoś inny oceniał. Aż się chciałam wyrwać, ale nie chciałam, żeby potem nie powiedzieli, że się wcinam. I tak mówię, jak już pobiegli (Mandaryna i Krystian przyp. red.) na górę: “Ej, co tak ostro, dlaczego mówiliście tylko o minusach?”. Ja byłam naprawdę zauroczona tym tańcem. Była w ogóle Mandaryna w tym anturażu, w tych spiętych włosach, pięknej niebieskiej sukience. Była taka delikatna, subtelna i kobieca, że ja nie mogłam od niej oderwać oczu. Także trochę dziwnie, głupio wyszło, że tak powiem. Jakbym ja mogła się wypowiedzieć, to na pewno bym zwróciła uwagę na same plusy, bo to był dobry taniec” – mówiła Wieniawa.

Słowa Julii Wieniawy pokazują, że jej odbiór występu znacząco różnił się od tego, co można było usłyszeć przy jurorskim stole. Aktorka zwróciła uwagę przede wszystkim na prezencję Mandaryny, jej kobiecość i subtelność. Nie ukrywała przy tym, że chciała zabrać głos, ale ostatecznie powstrzymała się przed przerwaniem wypowiedzi innych jurorów.

POLECAMY: Jacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?

Iwona Pavlović komentuje niskie noty dla Mandaryny

Do sprawy odniosła się również Iwona Pavlović, która w rozmowie z Party.pl tłumaczyła swoje surowe oceny. Jurorka zwróciła uwagę przede wszystkim na emocje towarzyszące Mandarynie podczas występu. Jej zdaniem wokalistka może być zbyt mocno skupiona na presji związanej z tym, że kiedyś już tańczyła.

“Bardziej wydaje mi się, że może musi jakoś Mandaryna spróbować, może bardziej okiełznać swoje nerwy. Ja czuję cały czas, że na niej wisi ta presja, że ona tańczyła i że ona musi. To tak może do niej, Mandaryno:  “nic nie musisz, po prostu musisz tylko jedno – wyluzować, bawić się”. Bo ja jednak dalej u niej cały czas czuję podniesienie tego środka ciężkości tutaj, w okolice krtani, a to powinno być zdecydowanie niżej. I przez to wtedy to wszystko, cały taniec odbywa się w górze, a powinien odbywać się w dole” – stwierdziła.

Dla Marty „Mandaryny” Wiśniewskiej najważniejsze będzie teraz przygotowanie się do kolejnego występu. Udział w „Tańcu z Gwiazdami” jest dla niej dużym wyzwaniem, a każde kolejne pojawienie się na parkiecie wiąże się z ocenami jurorów i reakcjami widzów. Po drugim odcinku wiadomo już, że jej występy potrafią wywoływać bardzo różne opinie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Kibicujecie Mandarynie w “Tańcu z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Krystian Rzymkiewicz i Mandaryna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Julia Wieniawa (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Jacek Jeschke zostawił Hanię Żudziewicz. „Zostawił mnie”. Jak do tego doszło?

Opublikowano

w dniu

przez

Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych par związanych z polskim tańcem. Dziś wspólnie wychowują córkę Różę i łączą życie rodzinne z zawodową pasją, ale ich historia nie zawsze była tak spokojna. W najnowszej rozmowie wrócili do początków swojej znajomości i momentu, który na lata ich rozdzielił. Dowiedz się więcej!

Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke poznali się jeszcze jako dzieci, a taniec od początku był jednym z najważniejszych elementów ich życia. Z czasem zaczęli wspólnie występować, trenować i odnosić kolejne sukcesy. Ich znajomość początkowo była jednak przede wszystkim relacją tanecznych partnerów, a nie romantyczną historią miłosną.

Oboje przez lata byli również związani z „Tańcem z Gwiazdami”. Hania Żudziewicz sięgnęła po Kryształową Kulę między innymi z Robertem Wabichem w szóstej edycji oraz z Piotrem Mrozem w dwunastej. W 2026 roku po raz trzeci wygrała program – tym razem w parze z Gamou Fallem. Jacek Jeschke ma natomiast na koncie trzy zwycięstwa: z Anną Karczmarczyk, Anitą Sokołowską oraz Marią Jeleniewską.

Dziś ich sytuacja w programie wygląda jednak zupełnie inaczej. Hania Żudziewicz nie występuje już regularnie na parkiecie, natomiast Jacek Jeschke pozostaje mocno związany z „Tańcem z Gwiazdami” i pełni funkcję głównego choreografa. Ich historia z programem jest więc nadal żywa, choć każde z nich znajduje się obecnie w innej roli.

POLECAMY: Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Żudziewicz i Jeschke o swojej relacji: “Byłam zła …”

Ostatnio małżonkowie pojawili się w podcaście „Faktu”, gdzie wrócili do swojej niezwykłej historii. Jak się okazuje, ich relacja nie była prostą drogą od dziecięcej znajomości do miłości. Po latach wspólnych treningów i sukcesów w pewnym momencie doszło między nimi do rozłamu.

Gdy zaczęło powstawać wiele federacji tanecznych, Jacek Jeschke zdecydował się na udział w innej niż Hanna Żudziewicz. W konsekwencji postanowił wyjechać do Moskwy. Choć w tamtym czasie nie byli jeszcze parą w romantycznym znaczeniu tego słowa, dla tancerki rozłąka z wieloletnim partnerem tanecznym była bardzo trudnym doświadczeniem.

“Wierzę w przeznaczenie i to, że nasze historie też są gdzieś zapisane. To wszystko było po coś. Ja byłam wtedy zła. Nie rozumiałam tego, dlaczego razem nie tańczymy, chociaż też miałam taką w głowie myśl, że może nie powinniśmy wtedy razem tańczyć, jak się rozstaliśmy. Ale miałam, wiesz, no zostawił mnie!” – mówiła Żudziewicz.

Po latach Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke mogą spojrzeć na tamte wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Ich zdaniem właśnie czas, rozłąka oraz kolejne doświadczenia pozwoliły im lepiej się poznać. Zanim zostali małżeństwem, zdążyli więc przejść przez wspólne sukcesy, porażki, konflikty i zawodowe wyzwania.

“Niektórzy mają coś takiego, jak widzę, że są razem od razu. To wszystko jest takie szybkie, szybkie, szybkie. A my przez to, że mieliśmy taką historię, czyli właśnie trochę tak od dzieciaka, że znaliśmy się, lubiliśmy, tańczyliśmy, mieliśmy sukcesy, porażki i tak dalej, to było to też takim krokiem, dzięki któremu dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. A jesteśmy szczęśliwi. Wiesz, nasi rodzice się znają tak naprawdę od zawsze. To są jakieś niuanse, ale one naprawdę pomogły stworzyć fajną rodzinę” – dodał Jacek.

Dziś Hania Żudziewicz i Jacek Jeschke są małżeństwem i wspólnie wychowują córkę Różę. Ich życie zawodowe wciąż jest mocno związane z tańcem, jednak najważniejszą częścią ich codzienności stała się rodzina. Para nie ukrywa przy tym, że utrzymanie związku w świecie show-biznesu nie zawsze jest łatwe.

“Mnie się wydaje, że w dzisiejszych czasach, szczególnie w tej branży takiej rozrywkowej, ciężko jest o to, żeby te związki przetrwały. I to jest przykre, ale generalnie nie ma roku, żeby nie usłyszeć, że ktoś się rozstał. I dla mnie ta wartość, że my jesteśmy razem… Wiesz, to nie jest nic pod publiczkę, bo moje życie nie jest pod publiczkę. Ja jestem osobą, która nie lubi sensacji, nie lubię sztuczności. Jestem bardzo wdzięczna za to, że mam miłość” – dodała Hanna.

Ich historia rzeczywiście brzmi jak gotowy scenariusz filmowy: poznali się jako dzieci, razem tańczyli, odnosili sukcesy, później zostali rozdzieleni, by po latach ponownie odnaleźć się już nie tylko jako partnerzy na parkiecie. Dziś tworzą rodzinę, a ich zawodowe drogi wciąż przecinają się przy „Tańcu z Gwiazdami”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Lubicie Hanię i Jacka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Jacek Jeschke i Hanna Żudziewicz (fot. screen Instagram Hanna Żudziewicz)
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1
Jacek Jeschke, Hania Żudziewicz (fot. Paweł Wrzecion/AKPA) – odcinek 1

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Opublikowano

w dniu

przez

Jesienią widzowie Polsatu zobaczą wydarzenie, które ma być wyjątkowe nie tylko ze względu na jubileusz, ale także skalę przygotowanego widowiska. Na scenie pojawią się największe gwiazdy polskiej muzyki, a organizatorzy zapowiadają również niespodziankę, której szczegółów na razie nie zdradzają. Jest też ważna zmiana w ramówce Polsatu. Dowiedz się więcej!

Choć sezon letnich festiwali i koncertów powoli dobiega końca, widzowie wciąż mogą liczyć na wielkie muzyczne emocje. Przed nami jubileuszowa, 10. edycja „Roztańczonego PGE Narodowego”, która odbędzie się 10 października 2026 roku. Tegoroczne wydarzenie ma być szczególne, ponieważ organizatorzy zapowiadają nie tylko imponującą listę wykonawców, ale także zupełnie nową formułę telewizyjnej realizacji.

Po raz pierwszy w telewizji Polsat widzowie zobaczą koncert realizowany z wykorzystaniem spektakularnej sceny 360 stopni. Zostanie ona otoczona przez blisko 50 tysięcy bawiących się osób, dzięki czemu telewizyjna transmisja ma pozwolić widzom poczuć atmosferę panującą na stadionie. Jubileusz ma być więc wydarzeniem na ogromną skalę, zarówno dla publiczności zgromadzonej na PGE Narodowym, jak i osób oglądających koncert przed telewizorami.

Na jednej scenie spotkają się artyści reprezentujący różne pokolenia oraz muzyczne style. Widzowie usłyszą zarówno wielkie przeboje, jak i popularne hity ostatnich lat. W jubileuszowym koncercie wystąpią Andrzej Piaseczny, Golec uOrkiestra, Maryla Rodowicz, Kizo, Roxie, Cleo, Young Leosia, Sound’n’Grace, Skolim, Sławomir i Kajra, Piękni i Młodzi, Boys, Zenek Martyniuk, Bungee, MIG, Weekend, Łobuzy, Topky, MiłyPan oraz Defis.

Lista polskich wykonawców jest więc wyjątkowo długa, ale organizatorzy nie ograniczyli się wyłącznie do rodzimych gwiazd. Na scenie jubileuszowego wydarzenia pojawi się również międzynarodowa formacja Gipsy Kings. Ich obecność ma być jednym z zagranicznych akcentów wielkiego muzycznego wieczoru i dodatkowo urozmaicić repertuar przygotowany z okazji 10-lecia „Roztańczonego PGE Narodowego”.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Wielkie show na “Roztańczonym PGE Narodowym”. Kto poprowadzi koncert Polsatu?

To jednak nie wszystkie niespodzianki, które przygotowano dla publiczności. Organizatorzy zapowiadają pojawienie się wyjątkowego gościa specjalnego. Ma to być postać doskonale znana milionom Polaków, ale kojarzona dotąd przede wszystkim z zupełnie inną dziedziną niż muzyka. Tym razem ma pokazać widzom swoje nowe, zaskakujące oblicze. Na razie szczegóły dotyczące tej niespodzianki pozostają jednak tajemnicą.

Za prowadzenie jubileuszowego koncertu odpowiadać będą Ilona Krawczyńska i Milena Krawczyńska znane z “Farmy”, a także juror “Tańca z gwiazdami” – Rafał Maserak, prowadzący “Halo tu Polsat” – Olek Sikora oraz Kamil Baleja z Radia ZET. To właśnie oni będą towarzyszyć widzom podczas kolejnych występów i przeprowadzą publiczność przez jubileuszową odsłonę muzycznego wydarzenia.

Jubileusz „Roztańczonego PGE Narodowego” oznacza także zmianę w sobotniej ramówce Polsatu. Tego wieczoru stacja postawi bowiem na wielkie muzyczne widowisko, dlatego widzowie nie zobaczą premierowego odcinka programu „Kabaret na żywo”. W jego miejsce pojawi się koncert z okazji 10-lecia wydarzenia, który ma rozpocząć się o godz. 19.55 już 10 października.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andziaks wydała fortunę na dekorację z dyni. Kupilibyście taką?

Będziecie oglądać “Roztańczony PGE Narodowy” w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Miller i Boys (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Cleo (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Defis (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Golec uOrkiestra (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Łobuzy (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Miły Pan (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Andrzej Piaseczny (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magdalena Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Roxie Węgiel (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Sentino (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Skolim (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Topky (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Radek Liszewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Radek Liszewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Zenon Martyniuk (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością