Śledź nas

showbiz

Iwona Pavlović skrywała to przez lata. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

W ostatnim odcinku „Tańca z Gwiazdami” emocje sięgnęły zenitu – nikt nie mógł czuć się bezpiecznie, a widzowie od początku wiedzieli, że z programem pożegnają się aż dwie pary. Rywalizacja była ostrzejsza niż kiedykolwiek, a parkiet zamienił się w prawdziwe pole walki o przetrwanie. Ale to nie wszystko, bo gwiazdy odsłoniły też swoje najbardziej zaskakujące sekrety. Dowiedz się więcej!

To był jeden z tych odcinków, które widzowie zapamiętają na długo. Podwójna eliminacja od początku budziła napięcie, a uczestnicy musieli dać z siebie absolutnie wszystko. Presja była ogromna, bo każdy wiedział, że nawet najmniejszy błąd może kosztować miejsce w programie. W efekcie na parkiecie zobaczyliśmy występy pełne emocji, ryzyka i walki o każdy punkt.

Największymi zwycięzcami wieczoru okazali się Gamou Fall, Hania Żudziewicz, Paulina Gałązka, Michał Bartkiewicz, Iza Miko oraz Albert Kosiński, którzy zdobyli maksymalne noty – komplet 40 punktów. Ich występy były dopracowane w najmniejszym detalu, a jurorzy nie szczędzili pochwał za technikę, energię i sceniczną charyzmę. Widzowie również nie kryli zachwytu, uznając te tańce za jedne z najlepszych w tej edycji.

Tuż za nimi znaleźli się Sebastian Fabijański i Julia Suryś, którzy zdobyli 38 punktów, oraz Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke z wynikiem 37 punktów. Choć ich występy były bardzo dobre, jurorzy zwracali uwagę na drobne niedociągnięcia – brakowało momentami większej energii i wyrazistości, które mogłyby wynieść ich na sam szczyt tabeli.

Solidne występy zaprezentowali również Kamil Nożyński i Izabela Skierska oraz Kasper Porębski i Daria Syta. W ich przypadku szczególnie widoczny był rozwój i postęp, który z odcinka na odcinek przyciąga coraz większą uwagę widzów. Choć nie zdobyli najwyższych not, udowodnili, że wciąż mają potencjał, by namieszać w rywalizacji.

Nie dla wszystkich ten wieczór był jednak udany. Najwięcej problemów mieli Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska, którzy zdobyli zaledwie 18 punktów. Jurorzy byli bezlitośni, wskazując na brak techniki i podstawowe błędy, które nie powinny się już pojawiać na tym etapie programu.

Nisko ocenieni zostali także Natalia „Natsu” Karczmarczyk i Wojciech Kucina oraz Mateusz Pawłowski i Klaudia Rąba, którzy zdobyli po 27 punktów. Choć w ich występach pojawiały się efektowne elementy, zabrakło rytmu, napięcia i precyzji, co ostatecznie miało ogromny wpływ na ich dalszy los w programie.

Decyzja była bezlitosna – z „Tańcem z Gwiazdami” pożegnały się aż dwie pary: Natalia „Natsu” Karczmarczyk i Wojciech Kucina oraz Mateusz Pawłowski i Klaudia Rąba. Dla nich była to definitywna końcówka przygody z programem, która przyszła szybciej, niż mogli się spodziewać.

To jednak nie koniec emocji. Produkcja przygotowała kolejne zaskoczenie – specjalną „dogrywkę”, w której zmierzą się Iza Miko i Albert Kosiński oraz Kamil Nożyński i Izabela Skierska. To właśnie ten pojedynek zdecyduje, która z par odpadnie już na samym początku kolejnego odcinka, co tylko podkręca napięcie przed dalszą rywalizacją.

POLECAMY: Tak głosowali w 5. odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Nie brakuje zaskoczeń

Ujawniono największe sekrety gwiazd. Zaskoczeni?

Ogromnym zaskoczeniem okazał się także motyw odcinka, czyli tzw. „guilty pleasures”. Gwiazdy zaczęły odsłaniać swoje sekretne słabości, co wywołało lawinę emocji i szczerych wyznań. Widzowie dowiedzieli się, że Gamou Fall jest fanem twórczości muzycznej Dody, a Mateusz Pawłowski skrycie pasjonuje się światem „Gwiezdnych wojen”. Z kolei Magdalena Boczarska uwielbia szybką jazdę – oczywiście nie na publicznych drogach, lecz w specjalnie do tego przeznaczonych miejscach.

Największą sensację wzbudziły jednak wyznania jurorów. Rafał Maserak przyznał się do słabości do czekoladowych pianek, Ewa Kasprzyk opowiedziała o relaksującym gadżecie używanym podczas kąpieli, ale to Iwona Pavlović skradła całe show. Słynna „Czarna Mamba” wyznała, że uwielbia oglądać kolumbijskie seriale, co dla wielu widzów było ogromnym zaskoczeniem.

Ten odcinek pokazał, że „Taniec z Gwiazdami” to już nie tylko rywalizacja na parkiecie, ale także przestrzeń do poznawania gwiazd z zupełnie innej strony. To właśnie te momenty sprawiają, że widzowie wracają przed telewizory – nie tylko dla tańca, ale też dla emocji, historii i zaskakujących wyznań swoich ulubionych uczestników.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamery przyłapały Magdę Tarnowską. Tak wygląda jej prawdziwe oblicze

A Wy jakie macie ukryte „guilty pleasures”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Iwona Pavlović i Tomasz Wygoda (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Rafał Maserak, Ewa Kasprzyk, Tomasz Wygoda, Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ewa Kasprzyk, Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ewa Kasprzyk, Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Iwona Pavlović (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Rafał Maserak, Iwona Pavlović (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

moda

Conchita Wurst przeszła metamorfozę. Tak dziś wygląda zwyciężczyni Eurowizji

Opublikowano

w dniu

przez

Jeszcze kilka lat temu była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Eurowizji i symbolem scenicznej odwagi. Dziś internet znów o niej mówi, ale tym razem powód jest zupełnie inny. Metamorfoza gwiazdy wywołała lawinę komentarzy, a jej najnowsza decyzja zaskoczyła nawet najwierniejszych fanów. Dowiedz się więcej!

Kiedy Conchita Wurst triumfowała na Eurowizji w 2014 roku, praktycznie z dnia na dzień stała się światową sensacją. Jej występ zapisał się w historii konkursu nie tylko ze względu na muzykę, ale także przez wyjątkowy wizerunek, który wzbudzał ogromne emocje. Jedni byli zachwyceni odwagą artystki, inni nie kryli kontrowersji, ale obok tego występu nikt nie przeszedł obojętnie.

Dziś, ponad dekadę później, nazwisko Conchity Wurst ponownie pojawia się na nagłówkach portali na całym świecie. Tym razem nie chodzi jednak o konkursowy sukces czy nową piosenkę. Największe poruszenie wywołała spektakularna przemiana gwiazdy, która sprawiła, że wielu fanów miało problem z rozpoznaniem dawnej zwyciężczyni Eurowizji.

Przez lata publiczność przyzwyczaiła się do charakterystycznego stylu scenicznego artystki. Długie włosy, wyrazisty makijaż i mocny zarost stały się jej znakiem rozpoznawczym. Obecnie Conchita Wurst prezentuje zupełnie inny image – krótsza fryzura i odmieniony styl sprawiły, że internet dosłownie zalały komentarze dotyczące nowego wyglądu gwiazdy.

Warto pamiętać, że Conchita Wurst jest scenicznym alter ego Thomasa Neuwirtha, który prywatnie funkcjonuje poza estradową kreacją. Sam artysta od lat podkreślał, że rozdziela życie prywatne od scenicznego wizerunku i świadomie buduje obie te przestrzenie zupełnie inaczej.

Choć od zwycięstwa minęło już wiele lat, Eurowizja przez długi czas pozostawała ważną częścią kariery artystki. Conchita Wurst regularnie wracała na eurowizyjną scenę, pojawiała się podczas finałów konkursu i aktywnie komentowała kolejne edycje wydarzenia. Dla wielu widzów stała się wręcz jedną z ikon nowoczesnej Eurowizji.

POLECAMY: Andrzej Piaseczny ujawnił sekret po latach. Długo milczał na ten temat

Conchita Wurst odcina się od Eurowizji. Co się stało?

Ogromnym zaskoczeniem okazały się więc najnowsze słowa gwiazdy. Conchita Wurst niespodziewanie ogłosiła, że zamierza zakończyć swoją działalność związaną z Eurowizją i skupić się na nowych projektach. Ta deklaracja błyskawicznie wywołała ogromne emocje wśród fanów konkursu.

Artystka postanowiła osobiście wyjaśnić swoją decyzję.

„Konkurs Piosenki Eurowizji ukształtował moje życie. Był moją sceną, moim domem i etapem, za który jestem niezwykle wdzięczna. Ale będąc artystką, twoją jedyną stałą jest zmiana. Dlatego wycofuję się z działalności w kontekście Eurowizji. Chcę skupić się na indywidualnych projektach i dać przestrzeń na nowe rzeczy napisała” – napisała.

W mediach społecznościowych od razu pojawiły się spekulacje dotyczące dalszej kariery gwiazdy. Część fanów uważa, że Conchita Wurst przygotowuje całkowicie nowy projekt artystyczny, inni są przekonani, że artystka chce po prostu odciąć się od eurowizyjnej łatki, która towarzyszy jej od lat.

Nie da się jednak ukryć, że bez względu na zmiany wizerunku czy nowe decyzje zawodowe, Conchita Wurst nadal pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci w historii Eurowizji. Jej występ sprzed lat do dziś jest wspominany przez fanów konkursu na całym świecie.

Jedno jest pewne – metamorfoza gwiazdy i jej odejście od Eurowizji zamykają ważny rozdział w historii konkursu. A choć Conchita Wurst chce dziś skupić się na nowych projektach, wielu fanów nie ma wątpliwości, że o tej artystce świat jeszcze długo nie przestanie mówić.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gamou Fall i Hanna Żudziewicz przerwali milczenie po “Tańcu z Gwiazdami”. Ta deklaracja mówi wszystko

Podobał Wam się przed laty występ Conchity Wurst? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Conchita Wurst (fot. screen YouTube Eurovision Song Contest)
Conchita Wurst (fot. screen YouTube Eurovision Song Contest)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Andrzej Piaseczny ujawnił sekret po latach. Długo milczał na ten temat

Opublikowano

w dniu

przez

Dla milionów widzów Eurowizja to kolorowe show i przepustka do wielkiej kariery. Jednak dla jednego z najpopularniejszych polskich wokalistów udział w konkursie stał się początkiem wyjątkowo trudnego okresu. Po latach Andrzej Piaseczny wrócił wspomnieniami do wydarzeń, które jak sam przyznaje – mocno odbiły się na jego życiu zawodowym i psychicznym. Dowiedz się więcej!

Wielki finał Eurowizji od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Dla jednych to muzyczne święto, dla innych konkurs pełen politycznych kontrowersji i niespodziewanych rozczarowań. W tym roku oczy fanów ponownie zwrócone są na reprezentantkę Polski – Alicję Szemplińską, która wystąpi w finale 70. Konkursu Piosenki Eurowizji z utworem „Pray”. Jednak zanim młoda wokalistka stanęła przed eurowizyjną publicznością, podobną drogę przeszedł Andrzej Piaseczny, który do dziś bardzo dobrze pamięta emocje związane ze swoim występem.

W 2001 roku Andrzej Piaseczny reprezentował Polskę podczas konkursu w Kopenhadze z utworem „2 Long”. Wokalista był wówczas jednym z największych gwiazdorów polskiej sceny muzycznej i wielu liczyło na spektakularny sukces. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Polska zajęła dopiero 20. miejsce, a występ artysty szybko został uznany za jedno z największych eurowizyjnych rozczarowań tamtych lat. Do dziś najlepszym wynikiem Polski pozostaje drugie miejsce Edyty Górniak z 1994 roku i piosenka „To nie ja!”.

Choć dziś trener “The Voice Senior” podchodzi do tamtych wydarzeń z dużo większym dystansem, nie ukrywa, że sam udział w Eurowizji był dla niego ogromnym przeżyciem. „Oczywiście dla mnie to było wielkie doświadczenie, więc w ogóle nie żałuję tego, co się stało” – przyznał w rozmowie z „Faktem”. Wokalista podkreślił, że mimo wszystko udział w konkursie nauczył go bardzo wiele i pozwolił spojrzeć na swoją karierę z zupełnie innej perspektywy.

Artysta z humorem wspomniał również jeden z najbardziej pamiętnych momentów swojego występu – sceniczne zrzucenie futerka, które po latach stało się wręcz kultowym fragmentem polskiej historii Eurowizji. Andrzej Piaseczny postanowił podejść do sprawy z dystansem i zażartował: „Snoop Dogg zrobił to potem 50 razy i było fajnie. A ja tylko raz i nie poszło”. Ten komentarz błyskawicznie rozbawił fanów i pokazał, że wokalista potrafi dziś patrzeć na swoje eurowizyjne doświadczenie z dużo większym spokojem.

POLECAMY: Gamou Fall i Hanna Żudziewicz przerwali milczenie po finale “Tańca z Gwiazdami”. Ta deklaracja mówi wszystko

Andrzej Piaseczny długo milczał o tym, co przeżył po Eurowizji. Teraz powiedział wszystko

Po zakończeniu eurowizyjnej przygody rzeczywistość okazała się dla Andrzeja Piasecznego znacznie bardziej brutalna, niż mógł się spodziewać. Wokalista przyznał, że zamiast nowych propozycji i zawodowego rozpędu pojawiło się nagłe wyciszenie wokół jego osoby. Przez długi czas mierzył się z poczuciem niepewności i zastanawiał się, czy publiczność nadal chce oglądać go na scenie. To właśnie wtedy przyszły momenty zwątpienia, które jak sam podkreśla – były jednymi z najtrudniejszych w jego karierze.

“Nikt nie pamięta już tej mojej Eurowizji, bo po niej miałem taki moment, że miałem bardzo mocne pytanie w głowie. Choćby dlatego, że przestano mnie zapraszać na koncerty. W ogóle miałem dwa sezony niemalże puste. I wtedy człowiek musi sobie zadać pytanie, czy aby na pewno chcę robić to, co robił z tego powodu” – zaskoczył Piaseczny.

Ogromnym problemem okazał się również stres związany z samym konkursem. Dziś wielu artystów otwarcie mówi o presji, jaka towarzyszy Eurowizji, ale w tamtych czasach temat zdrowia psychicznego praktycznie nie istniał w przestrzeni publicznej. Zapytany o poziom napięcia przed występem, Andrzej Piaseczny odpowiedział krótko: „zdecydowanie za duży”. Wokalista nie ukrywa, że emocje związane z konkursem były momentami wręcz przytłaczające.

W najtrudniejszych chwilach ogromnym wsparciem okazała się dla niego rodzina i najbliżsi. Artysta wielokrotnie podkreślał, że właśnie dzięki nim udało mu się przetrwać zawodowy kryzys i odzyskać motywację do dalszego działania.

“Jeśli chodzi o kwestie osobiste, rodzinne i tak dalej, zawsze rodzina mnie wspierała i cieszę się, że mam takich ludzi, którzy są dla mnie bardzo, bardzo wyrozumiali” – wspomniał.

Andrzej Piaseczny zwrócił również uwagę na to, jak trudne bywa życie muzyka i jak bardzo różni się ono od codziennego rytmu większości ludzi. Artysta przyznał, że pogodzenie kariery scenicznej z życiem prywatnym wymaga ogromnej cierpliwości i zrozumienia ze strony partnerów oraz rodziny.

“My w domach jesteśmy gośćmi. Nie prowadzimy takiego życia rodzinnego jak wiele osób, że macie regularną pracę. Dlatego potrzebujemy partnerów, partnerek, którzy są wyrozumiali i przyjmują nas takimi, jacy jesteśmy. Z tym że często nas nie ma” – stwierdził.

Dziś historia Andrzeja Piasecznego pokazuje, że Eurowizja może być zarówno wielką szansą, jak i niezwykle trudnym doświadczeniem. Za błyszczącą sceną, światłami i milionami widzów często kryją się ogromna presja, stres i zawodowe ryzyko. Mimo bolesnych wspomnień artysta nie odwrócił się jednak od muzyki i udowodnił, że nawet po najtrudniejszych momentach można wrócić silniejszym.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Bogdan Trojanek przerwał milczenie ws. Viki Gabor. Padły mocne słowa

Cenicie twórczość Andrzeja Piasecznego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Andrzej Piaseczny (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Andrzej Piaseczny (fot. zdjęcie prasowe Telewizja Polska)
Andrzej Piaseczny (fot. Marcin Urban/zdjęcie prasowe Telewizja Polska) –  „Rozmowy (nie)wygodne” 

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Gamou Fall i Hanna Żudziewicz przerwali milczenie. Ta deklaracja mówi wszystko

Opublikowano

w dniu

przez

Finał 18. edycji „Tańca z gwiazdami” wywołał ogromne emocje, ale prawdziwe poruszenie zaczęło się dopiero po zakończeniu programu. Zwycięzcy niespodziewanie zdradzili kulisy swojej relacji, a ich słowa natychmiast rozpaliły wyobraźnię widzów. Czy to koniec ich wspólnej przygody, czy dopiero początek czegoś znacznie większego? Dowiedz się więcej!

Finałowy odcinek 18. sezonu „Tańca z Gwiazdami”, wyemitowany 10 maja na antenie Polsatu, jak co roku przyciągnął przed telewizory tysiące widzów. Emocje sięgały zenitu, ponieważ o Kryształową Kulę walczyły aż cztery pary, które przez wiele tygodni zachwycały publiczność swoimi występami. Ostatecznie największy triumf przypadł parze numer 10 – Gamou Fallowi i Hannie Żudziewicz, którzy od początku programu byli jednymi z największych faworytów widzów.

“Brawo; Od początku Wam kibicowałam; Zasłużony wynik; Na takie rozstrzygnięcie czekałam od marca; Wiedziałam, że tak będzie; Ależ się cieszę” – pisali fani pod postem na Instagramie stacji.

Ich zwycięstwo dla wielu fanów było ogromnym wzruszeniem, ale sami zainteresowani wciąż nie mogą uwierzyć w to, co wydarzyło się na parkiecie. Para pojawiła się kilka dni po finale w programie „Halo tu Polsat”, gdzie opowiedziała o emocjach, które towarzyszą im po wygranej. Gamou Fall nie ukrywał, że sukces programu nadal wydaje mu się czymś nierealnym.

“Ogromne to było zaskoczenie. Do mnie w dalszym ciągu to chyba nie doszło. Tak patrzę na to wszystko i mam takie poczucie, że to nie przydarzyło się nam” – powiedział Gamou Fall w rozmowie z Krzysztofem Ibiszem i Ewą Wachowicz w piątkowym wydaniu “Halo tu Polsat”.

Dla wielu widzów największym zaskoczeniem okazało się jednak to, że sam aktor wcale nie zakładał, iż zajdzie w programie tak daleko. Jak przyznał na antenie, od początku zależało mu przede wszystkim na autentyczności i dobrej zabawie, a nie na samym zwycięstwie.

“My zawsze mieliśmy taką zasadę, że skupialiśmy się na kolejnym kroku, nigdy nie myśleliśmy o finale. Zależało nam na tym, żeby kilka fajnych pamiątek z tego programu zrobić sobie i widzom” – mówił Gamou Fall.

POLECAMY: Bogdan Trojanek przerwał milczenie ws. Viki Gabor. Padły mocne słowa

Już dłużej tego nie ukrywają. Gamou i Hanna ujawnili, co dalej po programie

Ogromną rolę w sukcesie aktora odegrała oczywiście Hanna Żudziewicz, która od pierwszych treningów wierzyła w potencjał swojego partnera. Tancerka podkreślała, że mimo braku doświadczenia tanecznego, Gamou Fall od początku imponował jej pracowitością i determinacją.

“[Był] bardzo pojętnym i pracowitym, bo jak my się pierwszy raz spotkaliśmy, to widziałam, że on nigdy nie miał styczności z tańcem” – mówiła na antenie Polsatu.

Finał programu był wyjątkowy również z innego powodu. Prywatnie Hanna Żudziewicz od dwóch lat jest żoną Jacka Jeschke, który w tej samej edycji programu tańczył z Magdaleną Boczarską. Obie pary spotkały się w wielkim finale, co dla widzów było jednym z najbardziej emocjonujących momentów całego sezonu. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy zachwyconych fanów, którzy podkreślali, że dawno nie widzieli w programie tak prawdziwych emocji.

Sama Hanna Żudziewicz nie ukrywała, jak wiele znaczyło dla niej wsparcie męża podczas finałowego wieczoru. Tancerka bardzo emocjonalnie opowiadała o chwili ogłoszenia wyników i o tym, jak wygląda ich relacja poza kamerami.

“Jak widać po tym momencie, kiedy ogłoszono wyniki, bardzo się cieszył. My jesteśmy małżeństwem, więc się wspieramy i takie momenty, ze dzielimy ten parkiet w finale ‘Tańca z gwiazdami, ja życzę każdemu takich momentów. To jest naprawdę moment do zapamiętania. Wiem, że mój mąż mnie kocha i wspiera zawsze”– mówiła Żudziewicz.

Choć rywalizacja była niezwykle zacięta, uczestnicy programu podkreślają, że za kulisami panowała wyjątkowa atmosfera. To właśnie relacje między uczestnikami okazały się dla wielu z nich największą wartością całej przygody. Gamou Fall przyznał wprost, że najbardziej będzie wspominał właśnie ludzi i emocje, które towarzyszyły wszystkim przez ostatnie tygodnie.

“Największą pamiątką będzie dla mnie ta atmosfera między nami. Do samego końca byliśmy zgraną ekipą, to było naprawdę piękne” – stwierdził.

Po finale nie mogło zabraknąć również pytań o przyszłość zwycięskiej pary. Widzowie od dawna spekulują, czy taneczna chemia między aktorem a tancerką może oznaczać kolejne wspólne projekty. Odpowiedź Gamou Falla natychmiast rozbudziła emocje fanów. „Na pewno nie chciałbym tego porzucać” – przyznał tajemniczo aktor, dając jasno do zrozumienia, że taniec stał się dla niego czymś znacznie więcej niż tylko telewizyjną przygodą.

Jeszcze więcej emocji wywołały słowa Hanny Żudziewicz, która również nie zamknęła drzwi do dalszej współpracy z aktorem. „Na pewno jeszcze razem zatańczymy” – zapowiedziała z uśmiechem.

Jedno jest pewne – 18. edycja „Tańca z Gwiazdami” przejdzie do historii jako jedna z najbardziej emocjonalnych odsłon programu. Zwycięstwo Gamou Falla i Hanny Żudziewicz pokazało, że widzowie wciąż najbardziej kochają autentyczność, prawdziwe emocje i historie, które rodzą się na ich oczach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto wygrał 13. edycję „Must Be The Music”? Widzowie wybrali [RELACJA]

Czy Gamou Fall zasłużenie wygrał “Taniec z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Gamou Fall (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Gamou Fall (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Gamou Fall i Hania Żudziewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Gamou Fall i Hania Żudziewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Krzysztof Ibisz, Gamou Fall i Hania Żudziewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Gamou Fall i Hania Żudziewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Gamou Fall i Hania Żudziewicz (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Gamou Fall (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Gamou Fall (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Bogdan Trojanek przerwał milczenie ws. Viki Gabor. Padły mocne słowa

Opublikowano

w dniu

przez

Wokół życia prywatnego Viki Gabor od miesięcy narasta ogromne zamieszanie. Gdy wydawało się, że temat tajemniczego „romskiego ślubu” powoli ucichł, pojawiły się nowe słowa, które ponownie wywołały lawinę komentarzy. Tym razem głos zabrał sam Bogdan Trojanek i powiedział wprost, jak dziś wygląda sytuacja młodej wokalistki. Dowiedz się więcej!

Jeszcze do niedawna Viki Gabor kojarzona była przede wszystkim z muzycznymi sukcesami, koncertami i rozwijaniem międzynarodowej kariery. Młoda wokalistka przez lata budowała wizerunek artystki skupionej głównie na scenie i nowych projektach zawodowych, unikając większych kontrowersji czy publicznego opowiadania o życiu prywatnym.

Wszystko zmieniło się jednak pod koniec ubiegłego roku. To właśnie wtedy internet obiegły zaskakujące informacje dotyczące rzekomego ślubu wokalistki z Giovannim – wnukiem romskiego celebryty Bogdana Trojanka. Temat błyskawicznie stał się jednym z najgłośniejszych w polskim show-biznesie i wywołał ogromne poruszenie wśród fanów.

Iskrą zapalną okazały się słowa samego Bogdana Trojanka, który zdecydował się publicznie opowiedzieć o całej sytuacji. Jego wypowiedź momentalnie rozeszła się po mediach społecznościowych i wywołała lawinę spekulacji dotyczących relacji młodej wokalistki.

“Tak miało być i tak się stało. Chciałem pastwo poinformować, że jesteśmy w Krakowie. Viki Gabor i mój wnuczek Giovani pobrali się według tradycji romskiej. Nie złamali prawa romskiego. Uciekli sobie, tak jak ich dziadkowie i pradziadkowie, tak i oni sobie uciekli. Od dzisiaj mój wnuczek jest w rodzinie Viki Gabor, a Viki jest w mojej rodzinie. A teraz jedziemy do jej dziadków i rodziców, żebyśmy zrobili tradycję cygańską. Czekajcie na cygańskie, piękne wesele” – mówił mężczyzna pod koniec grudnia.

Internauci byli kompletnie zaskoczeni nie tylko samą informacją o „ślubie”, ale również tym, że Viki Gabor miała być w tak poważnej relacji. Wokalistka wcześniej niezwykle rzadko dzieliła się szczegółami dotyczącymi życia uczuciowego, dlatego w sieci niemal natychmiast pojawiły się dziesiątki teorii i spekulacji.

Jedni gratulowali młodej artystce i kibicowali zakochanym, inni podchodzili do całej sytuacji z dużym dystansem. Wielu fanów zwracało uwagę, że sama Viki Gabor nie odnosiła się jednoznacznie do medialnych doniesień, co tylko jeszcze bardziej podgrzało atmosferę wokół całej sprawy.

POLECAMY: Kto wygrał 13. edycję „Must Be The Music”? Widzowie wybrali

Wokół Viki Gabor znów zrobiło się głośno. Nowe słowa o „romskim ślubie”

Teraz temat ponownie wrócił do mediów. Bogdan Trojanek udzielił wywiadu „Faktowi”, podczas którego został zapytany o to, czy kwestia ślubu młodej wokalistki nadal jest aktualna. Jego odpowiedź okazała się wyjątkowo tajemnicza.

“Na razie jest zamknięty. Nie chcę się wypowiadać na temat jej rodziny. To mnie teraz nie interesuje” – wyznał.

Dopytywany o kontakt z Viki Gabor, dodał:

“Kontakt to jedno, a rodzina to drugie. Dla mnie najważniejszy jest wnuk i wnuczka. Reszta mnie nie interesuje. Nie czuję takiej potrzeby, żeby się kontaktować” – wyznał.

Podczas rozmowy nie zabrakło również pytań dotyczących samego związku Viki Gabor i Giovanniego. Bogdan Trojanek został zapytany wprost, czy zakochani nadal są razem i jak według romskiej tradycji wygląda ich relacja.

“Tak, od pierwszego dnia. U nas to jest proste, jeśli dwoje ludzi jest razem i dzieli życie, to są już mężem i żoną. Według prawa romskiego to małżeństwo. Nie urząd ich połączył, tylko miłość” – powiedział.

Chwilę później celebryta jeszcze mocniej rozwinął swoją wypowiedź i podkreślił, że według romskiej tradycji formalne dokumenty nie mają największego znaczenia, jeśli pomiędzy dwojgiem ludzi istnieje prawdziwe uczucie.

“Ona ma obowiązki jako żona, a on ma obowiązki jako mąż. Dokument jest potrzebny do spraw urzędowych, ale to nie on ich połączył. Połączyła ich miłość. Miłość do siebie, a nie papier. A jeśli jej nie ma, żaden urząd nie sprawi, że ludzie będą razem. Dzisiaj widzimy, że ludzie mają dzieci, mają dokumenty, śluby kościelne, podpisane zobowiązania, a mimo to się rozstają. Miłość nie musi mieć dokumentu. Ona mieszka w sercu, nie w papierach” – kontynuował.

Choć wokół całej sytuacji nadal pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi, jedno jest pewne – temat życia prywatnego Viki Gabor wciąż wzbudza ogromne emocje. Fani z uwagą śledzą każdy nowy komentarz i zastanawiają się, czy wokalistka w końcu sama zdecyduje się publicznie opowiedzieć o swojej relacji i medialnym zamieszaniu, które od miesięcy nie schodzi z nagłówków portali plotkarskich.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aleksander Sikora przerwał milczenie ws. zwolnienia z TVP: „Bałem się”

Co uważacie o słowach Viki Gabor? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Viki Gabor (fot. screen YouTube TVN.pl)
Bogdan Trojanek i Viki Gabor (fot. screen Facebook Bogdan Trojanek)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością