Śledź nas

news

Joanna Jabłczyńska nie zagra w „Nigdy w życiu!”. Jej następczyni jest już znana

Opublikowano

w dniu

Fani „Nigdy w życiu!” długo czekali na powrót kultowej historii na ekrany. Choć Danuta Stenka ponownie wcieli się w Judytę, szybko okazało się, że nie wszyscy aktorzy z pierwszej części pojawią się w kontynuacji. Teraz poznaliśmy szczegóły dotyczące jednej z najważniejszych zmian w obsadzie. Dowiedz się więcej!

Informacja o powstaniu kontynuacji „Nigdy w życiu!” ucieszyła fanów popularnej komedii romantycznej. Od premiery pierwszej części minęły już ponad dwie dekady, a mimo to historia Judyty wciąż cieszy się dużą sympatią widzów. W nowej produkcji ponownie zobaczymy Danutę Stenkę, która wróci do jednej ze swoich najbardziej rozpoznawalnych ról.

Od początku było jednak wiadomo, że powrót na ekran nie będzie oznaczał ponownego spotkania całej obsady. Jedną z największych niespodzianek okazała się nieobecność Joanny Jabłczyńskiej, która w filmie z 2004 roku wcieliła się w Tosię, córkę głównej bohaterki.

Sama aktorka nie kryła rozczarowania takim obrotem spraw. Joanna Jabłczyńska wprost mówiła, że nie spodziewała się takiej decyzji i czuje się oszukana przez produkcję. Jej słowa spotkały się z dużym odzewem internautów, którzy również nie kryli niezadowolenia z faktu, że w kontynuacji zabraknie aktorki znanej z pierwszej części.

“Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i cholernie mi jest ciężko się z tym pogodzić […] Kontaktowałam się z produkcją. Inaczej powiem, produkcja ze mną się kontaktowała, więc ja wiem, co tam się wydarzyło i dlaczego. Na razie zostawię to im. Jestem bardzo ciekawa co oni powiedzą, jestem bardzo ciekawa ich narracji” – wyznała aktorka na łamach Plejady.

POLECAMY: Widzowie zachwyceni Marylą Rodowicz. Jednocześnie mają żal do TVN

Kto zastąpi Joannę Jabłczyńską w kontynuacji hitu?

Przez pewien czas nie było wiadomo, kto ostatecznie przejmie rolę dorosłej Tosi. Joanna Jabłczyńska zdradziła jedynie, że zna nazwisko swojej następczyni, ale nie zamierza go ujawniać. Informacja szybko jednak zaczęła krążyć w branży, a teraz jej tożsamość została ustalona nieoficjalnie.

Jak podał Pudelek, nową Tosię ma zagrać Agnieszka Żulewska.

„Z naszych informacji wynika, że w dorosłą córkę Judyty wcieli się Agnieszka Żulewska. Informację potwierdziła nam osoba z planu” – podał serwis.

Dla Agnieszki Żulewskiej będzie to kolejna głośna produkcja w aktorskim dorobku. Aktorka jest znana między innymi z seriali „Ślepnąc od świateł” oraz „Rojst”, gdzie miała okazję stworzyć mocno zapadające w pamięć kreacje. Teraz stanie przed zadaniem wcielenia się w postać, którą widzowie znają już z pierwszej odsłony filmu.

Co ciekawe, obie aktorki łączy także popularny serial „Na Wspólnej”. Joanna Jabłczyńska od 2003 roku występuje w produkcji TVN, gdzie wciela się w Martę Hoffer, później Konarską i Leśniewską. Jej bohaterka przez lata stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci serialu.

Agnieszka Żulewska również ma na swoim koncie udział w „Na Wspólnej”. Aktorka w latach 2008-2013 wcielała się w Maję Kochanowską, dziewczynę Igora Nowaka, którego grał Jakub Wesołowski.

Zmiana aktorki wcielającej się w Tosię z pewnością będzie jednym z elementów, na które widzowie zwrócą szczególną uwagę. Tym bardziej że Joanna Jabłczyńska pozostawiła po sobie w tej roli wyraźny ślad, a jej wypowiedzi dotyczące braku zaproszenia do kontynuacji wywołały sporo emocji. Teraz Agnieszka Żulewska będzie musiała zmierzyć się nie tylko z samą postacią, ale również z oczekiwaniami fanów pierwszego filmu.

Na razie szczegóły fabuły nowej wersji „Nigdy w życiu!” nie zostały w pełni ujawnione. Wiadomo jednak, że twórcy postanowili wrócić do historii, która przed laty zdobyła ogromną popularność. Powrót Danuty Stenki w roli Judyty z pewnością będzie dla fanów sentymentalną podróżą, ale jednocześnie nowa obsada może nadać historii zupełnie nowy charakter.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magda Gessler stanowczo o OBOWIĄZKOWYCH napiwkach. Zaskoczeni?

Co uważacie o braku angażu Jabłczyńskiej do “Nigdy w życiu 2”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Joanna Jabłczyńska (fot. screen Instagram Joanna Jabłczyńska)
Joanna Jabłczyńska (fot. screen Instagram Joanna Jabłczyńska)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Widzowie zachwyceni Marylą Rodowicz. Jednocześnie mają żal do TVN

Opublikowano

w dniu

przez

Pierwsze dni Top of the Top Sopot Festival 2026 przyniosły organizatorom sporo krytyki, ale finałowa noc wyraźnie zmieniła nastroje widzów. Rockowe legendy, a później wyczekiwane duety Maryli Rodowicz z młodszymi artystami sprawiły, że w sieci pojawiło się mnóstwo pozytywnych komentarzy. Nie wszystko jednak spodobało się publiczności. Dowiedz się więcej!

Pierwsze koncerty tegorocznego Top of the Top Sopot Festival 2026 nie spotkały się z jednoznacznie pozytywnym odbiorem. W mediach społecznościowych pojawiało się wiele krytycznych komentarzy, a internauci bardzo dokładnie przyglądali się zarówno występom artystów, jak i realizacji całego wydarzenia. Nie brakowało głosów, że poziom niektórych koncertów pozostawiał wiele do życzenia.

Szczególnie dużo emocji wywołał wtorkowy wieczór. Po koncercie mocno oberwało się między innymi Błażejowi Królowi oraz zespołowi Blue Café. Widzowie zwracali uwagę na problemy z nagłośnieniem, fałsze oraz aranżacje, które nie wszystkim przypadły do gustu. Część publiczności miała również pretensje o zbyt małą ilość czasu antenowego dla niektórych gwiazd.

Wśród najczęściej pojawiających się uwag znalazły się komentarze dotyczące Agnieszki Chylińskiej. Artystka wykonała podczas festiwalu m.in. „Kiedyś do Ciebie wrócę” oraz „Królowa łez”, jednak część widzów uważała, że zdecydowanie powinno być jej na scenie więcej. Podobne głosy dotyczyły Golec uOrkiestra, których fani również chcieli zobaczyć w większym wymiarze.

Środowy wieczór przyniósł jednak prawdziwy zwrot. Koncert odbywający się pod hasłem „Opera w czterech aktach” został zdecydowanie cieplej przyjęty przez publiczność. Tym razem sekcja komentarzy w mediach społecznościowych nie zamieniła się w festiwal narzekania. Wręcz przeciwnie — internauci zaczęli chwalić zarówno artystów, jak i samą realizację wydarzenia.

„Dzisiaj naprawdę jest ten klimat Opery Leśnej”, „Wreszcie koncert, którego chce się słuchać od początku do końca” czy „To jest dokładnie ten poziom, którego oczekiwałem po Sopocie” – pisali widzowie.

W czwartek przyszedł czas na finał tegorocznej imprezy. Ostatni dzień rozpoczął koncert „Top of the Rock”, który zgromadził na scenie prawdziwe legendy polskiego rocka. W Operze Leśnej pojawili się m.in. Lady Pank, Perfect & Łukasz Drapała, Małgorzata Ostrowska, Kobranocka, IRA, Dżem, Mirosław Kalisiewicz, Tomasz Lipiński oraz Arek Jakubik i Dr. Misio.

Koncert poprowadzili Mateusz Hładki oraz Klaudia El Dursi, dla której był to debiut na deskach Opery Leśnej. Rockowa część finałowego wieczoru była mocnym ukłonem w stronę klasyki polskiej muzyki i pozwoliła wybrzmieć utworom, które od dekad zajmują ważne miejsce w historii rodzimej sceny.

POLECAMY: Magda Gessler stanowczo o OBOWIĄZKOWYCH napiwkach. Zaskoczeni?

Widzowie OCENILI koncert Maryli Rodowicz

Później przyszedł czas na najbardziej wyczekiwany punkt finałowego wieczoru, czyli „Duety nocy letniej”. Na scenie pojawiła się Maryla Rodowicz, która stworzyła wyjątkowe duety z przedstawicielami młodszego pokolenia. Artystka zaśpiewała między innymi z Young Leosią, Natalią Szroeder, Igorem Herbutem, Błażejem Królem oraz Zalią.

W repertuarze znalazły się wielkie przeboje Maryli Rodowicz, między innymi „Wariatka tańczy”, „Małgośka”, „Sing sing”, „Niech żyje bal” oraz „Remedium”. Zestawienie legendy polskiej estrady z młodymi artystami okazało się jednym z tych momentów festiwalu, które szczególnie mocno przypadły widzom do gustu.

W sieci szybko pojawiły się zachwycone komentarze.

„Maryla i młode pokolenie? To połączenie naprawdę zadziałało”, „Tak powinien wyglądać finał festiwalu – wielkie przeboje i nowe pokolenie artystów” czy „Maryla po raz kolejny pokazała, dlaczego jest ikoną. Można jej słuchać bez końca” – pisali internauci w trakcie festiwalu.

Wiele osób podkreślało również, że „Duety nocy letniej” były jednym z najlepszych momentów całej tegorocznej imprezy.

Nie zabrakło jednak również głosów krytycznych. Tym razem widzowie mieli pretensje nie do samej Maryli Rodowicz, lecz do sposobu, w jaki TVN zaplanował jej występ. Koncert rozpoczął się dopiero po godz. 22.40 i trwał około 30 minut. Dla części fanów zdecydowanie było to za mało jak na występ jednej z największych ikon polskiej muzyki.

„Czemu tak późno daliście Marylę?; Mógł ten koncert potrwać zdecydowanie dłużej”, „Strasznie Maryla pędziła z tymi utworami”, „Fajnie wszystko, ale ten koncert mógł otworzyć czwartkowy dzień, a nie durny ROCK” – komentowali widzowie.

Niektórzy zwracali uwagę, że przy takiej liczbie przebojów i wyjątkowych duetów pół godziny antenowego czasu pozostawiło niedosyt.

Trudno jednak zaprzeczyć, że finałowy wieczór przyniósł Top of the Top Sopot Festival 2026 zdecydowanie więcej pozytywnych emocji niż początek imprezy. Szczególnie Maryla Rodowicz pokazała, że niezależnie od pory emisji wciąż potrafi skupić na sobie uwagę widzów. Jej spotkanie z młodym pokoleniem artystów okazało się jednym z najczęściej komentowanych momentów finału.

Ostatecznie fani wydają się zgodni w jednym: Maryla Rodowicz nadal jest ikoną i jej obecność na scenie Opery Leśnej była strzałem w dziesiątkę. Pozostaje jednak niedosyt, bo wielu widzów uważa, że tak wyjątkowy koncert zasługiwał na znacznie więcej czasu antenowego. Pozytywne komentarze przeplatały się więc z jednym pytaniem: dlaczego TVN dał Maryli zaledwie około 30 minut?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zaskakujące sceny na koncercie Kayah. Wypłynęło nagranie

Zgadzacie się z tym, że koncert Maryli Rodowicz trwał za krótko? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maryla Rodowicz (zdjęcie prywatne serwisu przeAmbitni)
Maryla Rodowicz i Zalia (fot. screen Instagram “Top of The Top Sopot Festival”)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Magda Gessler stanowczo o OBOWIĄZKOWYCH napiwkach. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Napiwki od lat wywołują w Polsce gorące dyskusje. Jedni traktują je jako naturalny element wizyty w restauracji, inni stanowczo sprzeciwiają się sytuacji, w której dodatkowa opłata staje się czymś obowiązkowym. Teraz swoje stanowisko przedstawiła Magda Gessler. Dowiedz się więcej!

Kwestia napiwków od lat dzieli klientów restauracji. W Polsce dodatkowe wynagrodzenie dla kelnera wciąż jest przede wszystkim dobrowolnym wyrazem uznania za dobrą obsługę. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych napiwek nie jest jednak powszechnie postrzegany jako obowiązkowa część rachunku, choć w niektórych lokalach doliczana jest opłata serwisowa.

Ostatnio w tej sprawie głos zabrał Mateusz Gessler, który podczas ramówki Polsatu opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z pracą w gastronomii. Restaurator podkreślił, że doskonale zna realia pracy zarówno na kuchni, jak i na sali, dlatego napiwki mają dla niego szczególne znaczenie.

„Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu. Jestem wychowany w gastronomii, także też pracowałem, nie tylko na kuchni, ale pracowałem na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład zapłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej” – powiedział Mateusz Gessler na ramówce Polsatu.

Na tym Mateusz Gessler jednak nie poprzestał. Restaurator wyraził również zdecydowane przekonanie, że napiwki powinny być czymś więcej niż wyłącznie indywidualną decyzją klienta.

„Także tipy są bardzo bardzo ważne. Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji” – stwierdził Gessler.

Takie podejście spotkało się z reakcją Katarzyny Bosackiej. Dziennikarka przyznała, że rozumie trudną sytuację osób pracujących w gastronomii, ale nie zgodziła się z twierdzeniem, że każdy klient powinien mieć obowiązek zostawienia dodatkowych pieniędzy. Jej zdaniem napiwek powinien zależeć przede wszystkim od jakości obsługi.

Katarzyna Bosacka zwróciła także uwagę na inną kwestię, która może być dla klientów szczególnie problematyczna. Chodzi o sytuacje, w których opłata za serwis zostaje doliczona do rachunku, ale informacja na ten temat nie jest odpowiednio wyeksponowana. W efekcie klient może nieświadomie zapłacić za obsługę dwa razy.

„Choć zdanie Mateusza szanuję, to jednak się z nim nie zgadzam. Napiwki zostawiam zawsze w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani” – czytamy na Instagramie.

POLECAMY: Dorota R. z aktem oskarżenia. Prokuratura stawia poważne zarzuty [SZCZEGÓŁY]

Magda Gessler ma jasne stanowisko ws. napiwków. „To nie jest miłe”

Teraz do dyskusji dołączyła Magda Gessler, która w rozmowie z Eska.pl podzieliła się własnymi przemyśleniami na temat kultury napiwków. Restauratorka wskazała na rozwiązania funkcjonujące we Francji i we Włoszech, które jej zdaniem są znacznie bardziej naturalne i mniej obciążające dla gości.

“Ja jestem za Francją, Włochami. Włosi tak biorą napiwek, że nawet tego nie czujesz i jeszcze dziękują” – mówi Magda Gessler.

Restauratorka została również zapytana o kraj, w którym kultura napiwków szczególnie jej się nie podoba. Bez wahania wskazała Stany Zjednoczone. Magda Gessler zdecydowanie skrytykowała model, w którym napiwek może być traktowany niemal jak obowiązkowa opłata, niezależnie od jakości posiłku czy obsługi.

“Jeśli chodzi o Amerykę, to jest tragedia, bo jednak niezależnie od tego, co jesz, a często, na przykład, jadłam w restauracji Gordona Ramsaya w Las Vegas steki, które były niejadalne, a mimo to musiałam zapłacić 30% napiwku! I wręcz wybiegają za tobą, jeśli tego napiwku nie dostaną i są groźni – to nie jest miłe. Uważam więc to za barbarzyństwo totalne” – stwierdziła.

Magda Gessler nie jest jednak całkowicie przeciwna automatycznemu doliczaniu opłaty serwisowej. Jej zdaniem takie rozwiązanie może mieć uzasadnienie w przypadku większych grup, kiedy obsługa musi wykonać zdecydowanie więcej pracy niż przy standardowym stoliku.

“Uważam, że powyżej sześciu osób należy wliczać, ale ze świadomością gościa – 10% napiwku, bo to jest wyjątkowy wysiłek dla ekipy, tak? A la carte, sześć osób, powyżej sześciu osób – to się wpisuje w kartę” – dodała.

W przypadku mniejszych stolików restauratorka widzi to jednak zupełnie inaczej. Jej zdaniem napiwek powinien być efektem dobrze wykonanej pracy, a nie obowiązkiem narzuconym klientowi. To jakość doświadczenia w restauracji powinna sprawić, że gość sam będzie chciał dodatkowo wynagrodzić kelnera.

“Kiedy czują się dobrze, mają wtedy sami naturalną ochotę jakby zjednoczyć się z tym wszystkim, co ich spotkało, z tym wspaniałym przeżyciem i wtedy zostawić napiwek. I to jest rolą kelnera, żeby sprowokował tę chęć, tę radość wspólnego dzielenia się udanym posiłkiem” – wyznała gospodyni “Kuchennych rewolucji”.

Wypowiedź Magdy Gessler może więc ponownie rozpalić dyskusję o tym, czy napiwek powinien być obowiązkiem, czy jednak nagrodą za dobrą obsługę. Restauratorka opowiada się za rozwiązaniem, w którym klient ma świadomość wszystkich dodatkowych opłat, a decyzja o napiwku pozostaje przede wszystkim jego wyborem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zaskakujące sceny na koncercie Kayah. Wypłynęło nagranie

Myślicie, że napiwki powinny być obowiązkowe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Mateusz Gessler (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Magda Gessler (archiwum prywatne przeAmbitni.pl)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Czarne szpilki damskie – ponadczasowa elegancja, która pasuje do wszystkiego

Opublikowano

w dniu

przez

Wielka moda ulega nieustannym zmianom, lecz pewne elementy damskiej garderoby zachowują swój wyrafinowany urok bez względu na panujące trendy. Odpowiednio dobrane buty potrafią całkowicie odmienić charakter nawet najprostszego stroju i dodać pewności siebie w każdej sytuacji. Przedstawicielki płci pięknej poszukują rozwiązań gwarantujących styl, wyrafinowanie oraz praktyczność na co dzień. Nic nie sprawdza się w tej roli lepiej niż klasyczne obuwie na obcasie w ciemnej kolorystyce. Taki wybór stanowi gwarancję doskonałego wyglądu oraz niezawodnej wszechstronności.

Dlaczego szpilki czarne uważa się za najbardziej uniwersalne obuwie damskie?

Czarne szpilki uważa się za najbardziej uniwersalne obuwie damskie ze względu na ich niezwykłą zdolność optycznej smukłości sylwetki oraz bezproblemowe dopasowanie do dowolnej palety barw. Szlachetny, ciemny odcień tworzy harmonię zarówno z pastelami, jak i z intensywnymi, nasyconymi kolorami. Wybierając oryginalny model od marki Nine West, zyskujesz pewność, że Twoja stylizacja zaprezentuje się nienagannie podczas oficjalnych spotkań i prywatnych wyjść. Warto podkreślić, że klasyczny profil obuwia wydłuża nogi oraz nadaje całej postawie wyjątkowej lekkości. Szukając idealnej pary do swojej kolekcji, sprawdź różnorodne czarne szpilki damskie, które z łatwością zamówisz przez internet.

Na co zwrócić uwagę wybierając modne i wygodne szpilki do pracy?

Wybierając modne i wygodne szpilki do pracy, powinnaś zwrócić uwagę przede wszystkim na odpowiednią wysokość obcasa, profilowaną wkładkę oraz dopasowanie noska. Zbyt wysokie podwyższenie może powodować zmęczenie stóp, dlatego do biurowych obowiązków najlepiej sprawdzają się modele o stabilnej konstrukcji do siedmiu centymetrów. Prawidłowo skrojona skóra naturalna zapewnia odpowiednią cyrkulację powietrza i zmniejsza ryzyko powstania otarć podczas wielogodzinnego noszenia. Wymagające kobiety chętnie sięgają po propozycje marki MEXX, które sprawnie łączą styl miejski z niebywałym komfortem użytkowania. Szukając idealnego obuwia biurowego, przeanalizuj następujące parametry:

  • Materiały wykończeniowe zapobiegające ześlizgiwaniu się stopy,
  • Miękkie amortyzacje w strefie śródstopia ułatwiające chód,
  • Odpowiednio dobrany rozmiar zapewniający stabilność pięty.

Trwałość wykonania oraz precyzyjne dopasowanie zapiętka gwarantują wygodę przez cały dzień spędzony w pracy. Dobrze wyważony obcas rozkłada ciężar ciała w sposób równomierny, chroniąc Twoje stawy przed niepożądanym przeciążeniem. Praktyczny design sprzyja tworzeniu szykownych zestawień z garsonkami czy tradycyjnym garniturem garniturowym. Innowacyjne wkłady poduszkowe pozwalają zachować świeżość nawet przy intensywnym harmonogramie dnia. Szeroki wybór eleganckich propozycji tego typu oferuje znany sklep internetowy Eobuwie.

Z czym najlepiej zestawiać eleganckie szpilki damskie w codziennych zestawach?

Eleganckie szpilki damskie najlepiej zestawiać w codziennych stylizacjach z klasycznymi jeansami, oversizową marynarką oraz prostym topem. Połączenie swobodnego kroju spodni ze zmysłowym obuwiem przełamuje monotonię i nadaje szyku miejskiemu wyglądowi. Jeśli chcesz dodać całości odrobinę młodzieńczego wyrazu, wybierz efektowne projekty sygnowane logo Juicy Couture. Tego typu zestaw doskonale sprawdzi się podczas popołudniowych spotkań z przyjaciółkami czy romantycznych kolacji. Ponadto wyrafinowany akcent w postaci subtelnych butów dopełnia dzianinowe sukienki, nadając Twojemu wizerunkowi niewymuszonego wdzięku.

Kontynuuj czytanie

news

Widzowie zmienili zdanie o festiwalu TVN? Takich opinii dawno nie było

Opublikowano

w dniu

przez

Pierwsze dni Top of the Top Sopot Festival 2026 przyniosły organizatorom sporo krytyki. Widzowie narzekali na dźwięk, występy i dobór aranżacji, a w sieci nie brakowało ostrych komentarzy. Środowy koncert sprawił jednak, że nastroje diametralnie się zmieniły. Dowiedz się więcej!

Pierwsze koncerty tegorocznego Top of the Top Sopot Festival 2026 nie spotkały się z jednoznacznie pozytywnym odbiorem. W mediach społecznościowych pojawiało się wiele krytycznych komentarzy, a internauci bardzo dokładnie przyglądali się zarówno występom artystów, jak i realizacji całego wydarzenia. Nie brakowało głosów, że poziom poszczególnych koncertów pozostawiał wiele do życzenia.

Szczególnie dużo emocji wywołał wtorkowy wieczór. Po koncercie mocno oberwało się między innymi Błażejowi Królowi oraz zespołowi Blue Café. Widzowie zwracali uwagę na problemy z nagłośnieniem, fałsze oraz aranżacje, które nie wszystkim przypadły do gustu. Część publiczności miała również pretensje o zbyt małą ilość czasu antenowego dla niektórych gwiazd.

Wśród najczęściej pojawiających się uwag znalazły się komentarze dotyczące Agnieszki Chylińskiej. Artystka wykonała podczas festiwalu m.in. „Kiedyś do Ciebie wrócę” oraz „Królowa łez”, jednak część widzów uważała, że zdecydowanie powinno być jej na scenie więcej. Podobne głosy dotyczyły Golec uOrkiestra, których fani również chcieli zobaczyć w większym wymiarze.

POLECAMY: Dorota R. z aktem oskarżenia. Prokuratura stawia poważne zarzuty [SZCZEGÓŁY]

Widzowie ZACHWYCENI trzecim dniem festiwalu

Środowy wieczór przyniósł jednak prawdziwy zwrot. Koncert odbywający się pod hasłem „Opera w czterech aktach” został zdecydowanie cieplej przyjęty przez publiczność. Tym razem sekcja komentarzy w mediach społecznościowych nie zamieniła się w festiwal narzekania. Wręcz przeciwnie – internauci zaczęli chwalić zarówno artystów, jak i samą realizację wydarzenia.

Dużą rolę odegrała także scenografia. Opera Leśna zamieniła się w magiczną, leśną przestrzeń, a na scenie pojawiły się drzewa, krzewy i kwiaty. Całość została przygotowana z rozmachem i stworzyła zupełnie inny klimat niż podczas wcześniejszych koncertów. Dla wielu widzów była to jedna z najciekawszych opraw tegorocznej imprezy.

Na scenie pojawiła się prawdziwa plejada gwiazd. Publiczność mogła zobaczyć zarówno uznanych artystów, jak i przedstawicieli młodszego pokolenia. W środowy wieczór wystąpili m.in. Artur Rojek, Nosowska, Ralph Kaminski, Igor Herbut, Kortez, Alicja Majewska, Włodzimierz Korcz, Michał Bajor, Natalia Szroeder, Kuba Badach, Ania Dąbrowska oraz Zespół „Mazowsze”.

Już pierwsze minuty koncertu spotkały się z entuzjazmem widzów. W sieci pojawiły się komentarze, w których internauci podkreślali, że środowy wieczór jest zdecydowanie najmocniejszym punktem tegorocznego festiwalu.

„Dzisiaj naprawdę jest ten klimat Opery Leśnej”, „Wreszcie koncert, którego chce się słuchać od początku do końca” czy „To jest dokładnie ten poziom, którego oczekiwałem po Sopocie” — pisali widzowie.

Najwięcej pozytywnych reakcji zebrał jednak Artur Rojek. Artysta pojawił się dwa razy, ale to dopiero pod koniec koncertu wykonał jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych utworów, „Długość dźwięku samotności”. Jego występ wyraźnie poruszył publiczność, a w mediach społecznościowych szybko zaczęły pojawiać się zachwyty nad jego wykonaniem. Tym bardziej że Rojek stosunkowo rzadko pojawia się podczas telewizyjnych koncertów i festiwali, dlatego jego występ w Sopocie był dla wielu widzów szczególnym momentem.

Artur Rojek udowodnił przy tym, że nie potrzeba efektownych sztuczek czy przesadnej oprawy, by skupić na sobie uwagę publiczności. Wystarczy charakterystyczny głos, emocje i utwór, który przez lata zdążył zapisać się w historii polskiej muzyki. Jego wykonanie „Długość dźwięku samotności” było jednym z tych momentów, które szczególnie mocno wybrzmiały podczas środowego koncertu.

“Prosimy Pana Artura więcej w telewizji, Fenomenalny gość; Legenda; Niesamowity klimat; Totalny wzrusz” – pisali fani wokalisty.

Za prowadzenie wydarzenia ponownie odpowiadali Marcin Prokop i Dorota Wellman, którzy po raz kolejny pojawili się na scenie Opery Leśnej. Ich obecność była jednym ze stałych elementów tegorocznej imprezy, a duet po raz kolejny zadbał o sprawne prowadzenie kolejnych części koncertu.

Środowy wieczór pokazał więc, że Top of the Top Sopot Festival 2026 wciąż może odwrócić nastroje widzów. Po fali krytyki, jaka pojawiła się po wcześniejszych koncertach, tym razem organizatorzy otrzymali od publiczności zdecydowanie więcej pochwał. Szczególnie mocno wybrzmiały komplementy pod adresem artystów oraz oprawy całego wydarzenia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zaskakujące sceny na koncercie Kayah. Wypłynęło nagranie

A Wam jak się podobał trzeci dzień festiwalu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Włodzimierz Korcz i Alicja Majewska (fot. screen Instagram Top of The Top Sopot Festival)
Igor Herbut (fot. screen Instagram Top of The Top Sopot Festival)
Anna Dąbrowska (fot. screen Instagram Top of The Top Sopot Festival)

Autor; Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością