Śledź nas

news

Justyna Steczkowska zostanie teściową? Leon ujawnił, kiedy ślub z Ksenią

Opublikowano

w dniu

W rodzinie Justyny Steczkowskiej szykuje się wyjątkowa uroczystość. Jej najstarszy syn Leon Myszkowski i jego narzeczona Ksenia Ngo są już na etapie przygotowań do ślubu, choć na razie nie chcą zdradzać wszystkich szczegółów. Wiadomo jednak, że wybrali już miesiąc i mają konkretne plany dotyczące tego wyjątkowego dnia. Dowiedz się więcej!

Justyna Steczkowska wkrótce może oficjalnie rozpocząć nowy rozdział w życiu. Jej najstarszy syn Leon Myszkowski pod koniec 2025 roku oświadczył się swojej wieloletniej partnerce Kseni Ngo, a teraz para przygotowuje się do ślubu. Zakochani nie ukrywają, że rozpoczęli już planowanie ceremonii, choć na razie nie chcą ujawniać wszystkich szczegółów dotyczących tego wyjątkowego wydarzenia.

Para opowiedziała o swoich planach w piątkowym wydaniu „Pytania na Śniadanie”. To właśnie tam pojawiły się nowe informacje dotyczące ich ślubu. Choć dokładna data nie została jeszcze ustalona, Leon Myszkowski i Ksenia Ngo mają już wybrany konkretny miesiąc. Wiadomo również, że uroczystość odbędzie się w przyszłym roku.

Co ciekawe, przyszli małżonkowie nie wykluczają, że ich ślub odbędzie się poza Polską. Para bierze pod uwagę cieplejszy kierunek, co może oznaczać ceremonię w zupełnie innym klimacie niż tradycyjne polskie wesele. Na razie zakochani nie zdradzają jednak, gdzie dokładnie chcieliby powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Jedno jest pewne – przygotowania już się rozpoczęły.

POLECAMY: Ania Starmach wraca do „MasterChefa”? Jurorka nie kryła wzruszenia [PRZED PREMIERĄ]

Jak Leon i Ksenia się poznali? Oto ich historia

Historia ich związku zaczęła się kilka lat temu i, jak sami opowiadają, pierwsze spotkanie wcale nie było zaplanowane. Ksenia Ngo, która ma białoruskie korzenie i zawodowo związana jest z branżą kosmetyczną, została namówiona przez koleżankę na wyjście na imprezę. Początkowo wcale nie miała ochoty tam iść. To właśnie tego wieczoru poznała jednak mężczyznę, który z czasem został jej partnerem, a następnie narzeczonym.

  • “My poznaliśmy się w Walentynki. To było tak, że moja koleżanka wyciągnęła mi na imprezę, gdzie ja absolutnie nie chciałam… No dobra, udało się, wyciągnęła. Impreza była beznadziejna i w pewnym momencie, kiedy koleżanka mnie zostawiła i poszła sobie na dwór, do mnie podchodzi oto ten mężczyzna. Ten przystojniak!” – opowiedziała Ksenia.

Ich pierwsze spotkanie miało więc miejsce w Walentynki. Jak się później okazało, początki znajomości były pełne drobnych niespodzianek. Leon Myszkowski na początku miał bowiem zataić przed swoją przyszłą narzeczoną prawdziwy wiek. Mimo tego relacja szybko nabrała tempa i z czasem przerodziła się w wieloletni związek.

Dziś Leon i Ksenia są już na zupełnie innym etapie. Pod koniec 2025 roku doszło do zaręczyn, a teraz para skupia się na organizacji ślubu. Jednym z ważnych elementów przygotowań będzie wybór wymarzonej sukni ślubnej przez Ksenię. Co ciekawe, widzowie będą mogli obserwować część tych przygotowań na antenie „Pytania na Śniadanie”.

W programie mają zostać pokazane również przygotowania pary do pierwszego tańca. Oznacza to, że widzowie będą mogli zajrzeć za kulisy organizacji ich wielkiego dnia i zobaczyć, jak Ksenia Ngo oraz Leon Myszkowski radzą sobie z kolejnymi etapami przygotowań. W tym wyjątkowym czasie mogą liczyć na wsparcie Justyny Steczkowskiej, która – mimo bardzo intensywnego grafiku koncertowego – stara się być blisko przyszłych małżonków.

  • “Byliśmy właśnie w niedzielę w domu u Leona. Bardzo miło zawsze, bardzo fajnie. Wiadomo, teraz Justyna ma tyle koncertów, że po prostu ją złapać… no to jest po prostu szok. […] Czasami mogę do niej zadzwonić, poradzić się w jakiejś sprawie. Troszeczkę ona już podpowiada, powiem tak” – dodała Ksenia.

Wszystko wskazuje więc na to, że Justyna Steczkowska rzeczywiście ma przed sobą wyjątkowy czas. Jej syn nie tylko założy własną rodzinę, ale również przygotowuje się do ślubu z kobietą, z którą jest związany od lat. Na razie przyszli małżonkowie trzymają część szczegółów w tajemnicy, ale kolejne elementy przygotowań będą stopniowo ujawniane w „Pytaniu na Śniadanie”.

Na tym jednak nie kończą się plany Kseni Ngo. Przyszła synowa Justyny Steczkowskiej już wkrótce rozpocznie również zupełnie nową przygodę telewizyjną. Została bowiem pierwszą oficjalnie ujawnioną uczestniczką 4. sezonu „Królowej Przetrwania”. TVN potwierdził, że w nowej odsłonie programu znane kobiety ponownie zmierzą się z ekstremalnymi warunkami, zadaniami i własnymi słabościami. Tym razem uczestniczki polecą do Republiki Południowej Afryki, gdzie zostanie zrealizowany kolejny sezon.

„Królowa Przetrwania” to reality show, w którym uczestniczki muszą wykazać się siłą, sprytem, odwagą i odpornością psychiczną. W programie trafiają w wymagające warunki i mierzą się z zadaniami, które mają zweryfikować ich charakter oraz umiejętność działania pod presją. Dla Kseni Ngo będzie to więc zupełnie nowe doświadczenie – szczególnie że w tym samym czasie przygotowuje się do jednego z najważniejszych wydarzeń w swoim życiu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było

Będziecie oglądać nowy sezon “Królowej przetrwania”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Leon Myszkowski, Marta Surnik, Ksenia Ngo (fot. screen Instagram “Pytanie na śniadanie”)
Leon Myszkowski, Ksenia Ngo (fot. screen Instagram Leon Myszkowski)
Leon Myszkowski, Ksenia Ngo (fot. screen Instagram Leon Myszkowski)
Justyna Steczkowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat/TTBZ 23)
Justyna Steczkowska (fot. zdjęcie prasowe Polsat/TTBZ 23)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Julia Wieniawa chce zostać mamą przed 30-stką? Powiedziała to wprost

Opublikowano

w dniu

przez

Ostatnie miesiące przyniosły Julii Wieniawie prawdziwe pasmo zmian. Gwiazda pożegnała się z TVN i „Mam Talent”, przeniosła się do Polsatu, a niedawno zadebiutowała jako jurorka „Tańca z Gwiazdami”. Okazuje się jednak, że mimo intensywnej kariery ma również zupełnie inne, bardzo prywatne plany na najbliższe lata. Dowiedz się więcej!

Ostatnie miesiące w życiu Julii Wieniawy rzeczywiście trudno uznać za spokojne. Artystka pożegnała się z TVN i programem „Mam Talent”, występowała na największych festiwalowych scenach, a następnie rozpoczęła współpracę z Polsatem. W minioną niedzielę widzowie zobaczyli ją po raz pierwszy w nowej roli – jako jurorkę „Tańca z Gwiazdami”.

Do tego Julia Wieniawa promuje obecnie swój najnowszy singiel „27 (do gwiazd)”. W utworze artystka z dużą pewnością siebie opowiada o swoich dokonaniach, karierze oraz sukcesach. Piosenka pokazuje jej ambicję i przekonanie, że przed nią jeszcze wiele ważnych momentów. Tym razem jednak podczas rozmowy w RMF FM temat zszedł z zawodowych osiągnięć na znacznie bardziej prywatne kwestie.

Prowadząca postanowiła zapytać gwiazdę wprost o jej plany związane z najbliższymi latami. Padło pytanie, które mogło wywołać niemałe zaskoczenie, zwłaszcza że Julia Wieniawa znajduje się obecnie w bardzo intensywnym momencie swojej kariery. Dziennikarka zapytała ją bez ogródek: “Co jeszcze chcesz zrobić przed 30-stką?”

POLECAMY: Justyna Steczkowska zostanie teściową? Leon ujawnił, kiedy ślub z Ksenią

Julia Wieniawa chce zostać mamą przed 30-stką!

Odpowiedź Julii Wieniawy była wyjątkowo krótka, ale jednocześnie bardzo konkretna. Artystka nie zaczęła wymieniać kolejnych zawodowych celów, nowych projektów czy planów związanych z muzyką i telewizją. Zamiast tego wskazała coś, co należy do najbardziej osobistych sfer życia.

“Dziecko” – wypaliła stanowczo Julia Wieniawa.

Jedno słowo wystarczyło, by jasno określić, czego jeszcze chciałaby doświadczyć przed ukończeniem 30. roku życia. Jej odpowiedź pokazuje, że obok kariery i kolejnych zawodowych wyzwań w jej planach znajduje się również życie rodzinne.

Prowadząca nie zamierzała jednak poprzestać na tak krótkiej deklaracji. Skoro Julia Wieniawa tak konkretnie odpowiedziała na pytanie o macierzyństwo, pojawiła się kolejna okazja, by sprawdzić, jak dokładnie wyobraża sobie swoją przyszłość. Tym razem pytanie dotyczyło perspektywy kilku najbliższych lat: “Gdzie widzisz się za 3 lata?”

Także tym razem odpowiedź Julii Wieniawy była bardzo konkretna. Artystka nie wskazała kolejnego programu, wielkiej sceny czy miejsca związanego z show-biznesem. Jej wizja przyszłości okazała się zdecydowanie spokojniejsza i daleka od blasku fleszy.

“W moim domu,w lesie z dzieckiem” – odpowiedziała z uśmiechem.

Wizja przedstawiona przez Julię Wieniawę mocno kontrastuje z jej obecnym życiem. Na co dzień artystka funkcjonuje w świecie kamer, koncertów, wydarzeń branżowych i medialnego zainteresowania. W ostatnim czasie doszła do tego jeszcze nowa rola jurorki „Tańca z Gwiazdami”, która oznacza kolejne godziny spędzane przed telewizyjnymi kamerami. Tymczasem jej wyobrażenie przyszłości wygląda zupełnie inaczej.

W słowach Julii Wieniawy można więc dostrzec marzenie o znalezieniu równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Z jednej strony gwiazda konsekwentnie rozwija swoją karierę, a z drugiej otwarcie mówi o pragnieniu stworzenia własnego, spokojnego miejsca. Dom w lesie i dziecko to obraz zdecydowanie odległy od warszawskiego show-biznesu, w którym obecnie funkcjonuje.

Jedno nie ulega wątpliwości – Julia Wieniawa znajduje się dziś w wyjątkowo intensywnym momencie swojego życia. Nowy etap w Polsacie, debiut w jury „Tańca z Gwiazdami”, muzyczne plany i kolejne zawodowe wyzwania sprawiają, że jej kariera nabiera tempa. Jednocześnie gwiazda coraz śmielej mówi o tym, że sukces zawodowy nie jest jedynym elementem jej przyszłości.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ania Starmach wraca do „MasterChefa”? Jurorka nie kryła wzruszenia [PRZED PREMIERĄ]

Lubicie Julię Wieniawę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Julia Wieniawa (fot. screen Instagram RMF FM)
Julia Wieniawa (fot. screen Instagram Julia Wieniawa)
Julia Wieniawa (fot. screen YouTube RMF FM)
Opania, Wieniawa (fot. Robert Bartosiewicz/zdjęcie prasowe Monolith Films) – kadr z filmu “Dalej jazda”

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Ania Starmach wraca do „MasterChefa”? Jurorka nie kryła wzruszenia [PRZED PREMIERĄ]

Opublikowano

w dniu

przez

Jubileuszowa, 15. edycja „MasterChefa” dopiero się rozpoczęła, a już wiadomo, że uczestników czeka prawdziwy sprawdzian umiejętności. Po premierowym odcinku na krakowskim rynku przed kucharzami kolejne wymagające konkurencje, niespodziewani goście i walka o pozostanie w programie. Dowiedz się więcej i zobacz przedpremierowy fragment z Anią Starmach!

W ubiegłą niedzielę wystartował jubileuszowy, 15. sezon „MasterChefa”. Widzowie po raz pierwszy zobaczyli tegorocznych uczestników, którzy rozpoczęli walkę o zwycięstwo w jednym z najpopularniejszych kulinarnych programów w Polsce. Tegoroczna edycja jest szczególna również ze względu na zmiany w składzie jury. Obok Magdy Gessler, Michela Morana i Doroty Szelągowskiej pojawił się nowy, czwarty juror – Pascal Brodnicki.

Przed widzami już drugi odcinek jubileuszowego sezonu, a produkcja przygotowała dla uczestników kilka naprawdę wymagających zadań. Tym razem nie będzie miejsca na przypadkowe decyzje ani kulinarne eksperymenty, które nie zostaną dopracowane w najmniejszych szczegółach. Każda konkurencja ma sprawdzić inną umiejętność kucharzy, a na końcu jeden z nich będzie musiał pożegnać się z programem.

Pierwsze wyzwanie zapowiada się wyjątkowo efektownie. Uczestnicy zmierzą się bowiem z przygotowaniem tortów, a zadanie będzie wymagało od nich przede wszystkim precyzji, cierpliwości i umiejętności pracy pod presją czasu. W kuchni pojawi się również Anna Starmach, która przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskich programów kulinarnych. Jej powrót do „MasterChefa” z pewnością będzie dla wielu widzów sentymentalnym momentem.

Anna Starmach przez lata współtworzyła jury programu razem z Magdą Gessler i Michelem Moranem. Jej obecność w drugim odcinku jubileuszowej edycji będzie więc nawiązaniem do wcześniejszych sezonów i historii programu. Tym razem uczestnicy nie będą jednak mogli liczyć na taryfę ulgową – torty wymagają bowiem nie tylko dobrego smaku, ale również dużej dokładności i odpowiedniego przygotowania.

Samo wejście Ani Starmach zostało hucznie zapowiedziane przez Michela Morana, a jurorka nie kryła wzruszenia z powodu epizodycznego powrotu do programu.

“Gość, który jest żywa ikona tego programu. Przyjaciółka moja, wybitna jurorka, piękny uśmiech, piękna i doskonale gotuje – Ania Starmach” – tak zapowiedział ją Moran.

POLECAMY: Wielkie zmiany tuż przed 2. odcinkiem „Tańca z Gwiazdami”. Tego jeszcze nie było

Co jeszcze wydarzy się w II odcinku?

Druga konkurencja przeniesie uczestników w zupełnie inny klimat. W kuchni pojawi się włoska energia, a wraz z nią Matteo Brunetti, który sam doskonale zna realia programu. Włoski kucharz był półfinalistą 6. edycji „MasterChefa”, a teraz wraca do programu jako gość specjalny. Tym razem głównym bohaterem konkurencji będzie jeden z najważniejszych składników kuchni włoskiej – pomidor.

Zadanie będzie wymagało od uczestników pokazania wszechstronności i kreatywności. Z pozornie prostego składnika będą musieli stworzyć danie, które zachwyci jurorów. Nie chodzi więc wyłącznie o poprawne wykonanie przepisu, ale przede wszystkim o pomysł i umiejętność wydobycia z pomidora pełni smaku. Stawka będzie jednak jeszcze większa, ponieważ najlepszych czeka wyjątkowa nagroda – wyjazd do Neapolu.

Największe nerwy pojawią się jednak w finałowej części odcinka. Uczestnicy staną przed technicznym sprawdzianem, który na pierwszy rzut oka może wydawać się banalny. Tym razem będą musieli przygotować klasyczny omlet francuski. Zadanie ma pokazać, kto naprawdę opanował podstawowe techniki kulinarne i potrafi zachować precyzję nawet wtedy, gdy presja jest ogromna.

Drugi odcinek 15. sezonu „MasterChefa” zapowiada się więc jako prawdziwy test dla uczestników. Torty, włoska kuchnia, pomidory, nagroda w postaci wyjazdu do Neapolu, a na koniec klasyczny omlet francuski – każde z tych zadań sprawdzi zupełnie inne umiejętności. Widzowie przekonają się również, kto poradzi sobie z presją, a dla kogo jubileuszowa przygoda zakończy się już na bardzo wczesnym etapie. „MasterChef” zawsze w każdą niedzielę o godz. 19:45 w TVN. Program dostępny jest także na Playerze i HBO Max.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Edyta Bartosiewicz zachwycona uczestnikiem „The Voice of Poland” [WIDEO]

Chcielibyście zobaczyć jakiś kulinarny program z udziałem Anny Starmach? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Ania Starmach (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Ania Starmach (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Ania Starmach (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Przemek Klima, Michel Moran, Ania Starmach, Pascal Brodnicki (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Ania Starmach i Julia Cichocka (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Matteo Brunetti (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Przemek Klima, Michel Moran, Ania Starmach, Pascal Brodnicki (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Przemek Klima, Michel Moran, Ania Starmach, Pascal Brodnicki (fot. zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Czerwony dywan, multum gwiazd i wielkie emocje. Tak premierę „100 dni: Misja Zeus” świętowali w Energylandii

Opublikowano

w dniu

przez

Premiera „100 dni: Misja Zeus”, fot. Next Film

„100 dni: Misja Zeus” właśnie trafił do kin w całej Polsce. Zanim jednak widzowie rozpoczęli przygodę z długo wyczekiwaną kontynuacją „100 dni do matury”, w Energylandii odbyła się uroczysta premiera filmu. Na czerwonym dywanie pojawili się aktorzy, influencerzy, twórcy internetowi i fani produkcji. Nie zabrakło również licznych atrakcji. Wśród obecnych zabrakło jednak dwóch aktorów związanych z ważnymi dla fabuły postaciami.

„100 dni: Misja Zeus” to jedna z najbardziej wyczekiwanych młodzieżowych premier tego roku. Kontynuacja popularnego „100 dni do matury” ponownie łączy komedię, akcję i przygodę, ale tym razem bohaterowie muszą zmierzyć się z zupełnie nowymi wyzwaniami. Kapsel i jego ekipa opuszczają szkolne mury i rozpoczynają kolejny etap życia, a ich losy szybko nabierają międzynarodowego charakteru. Zanim film oficjalnie pojawił się na ekranach, jego twórcy, obsada oraz zaproszeni goście spotkali się podczas uroczystej premiery w Energylandii. Wydarzenie miało wyjątkową oprawę, a na miejscu pojawiło się wiele znanych twarzy. Nie zabrakło jednak również aktorów, których widzowie mogą zobaczyć w samej produkcji. Na premierze nie pojawili się m.in. Jacek Koman oraz Tomasz Kot.

Na miejscu czekał czerwony dywan oraz specjalnie przygotowane ścianki promocyjne z elementami identyfikacji filmu. To właśnie przy nich goście pozowali do zdjęć, a obecni na wydarzeniu fani mieli okazję zobaczyć swoich ulubionych twórców z bliska. Nie zabrakło również tłumu młodych widzów, którzy z telefonami w rękach czekali na możliwość zrobienia zdjęcia czy zdobycia autografu. Premiera miała dzięki temu nie tylko filmowy, ale również bardzo fanowski charakter. Znane twarze pojawiały się na ściankach, pozowały fotoreporterom, a chwilę później spotykały się z publicznością zgromadzoną przy czerwonym dywanie. Całość dopełniały atrakcje Energylandii m.in. Strefy gastronomiczne tworząc wydarzenie przypominające dużą premierę filmową niczym z Hollywood.

POLECAMY: „13 posterunek” powróci? Cezary Pazura ZDRADZA plany i zapowiada wielkie zmiany w obsadzie! Sprawdź, kto może wrócić na ekran

Premiera odbyła się w Energylandii

Uroczysta premiera „100 dni: Misja Zeus” odbyła się w czwartek, 10 września w Energylandii. Lokalizacja wydarzenia nie była przypadkowa, bo na terenie popularnego parku rozrywki realizowano część zdjęć do filmu, dlatego twórcy zdecydowali się powrócić tutaj również z premierowym wydarzeniem. Na miejscu odbywającej się premiery pojawili się aktorzy, influencerzy, twórcy internetowi oraz fani produkcji. Czerwony dywan był okazją do zaprezentowania stylizacji, rozmów z mediami i spotkań z publicznością. A całość uzupełniały atrakcje dostępne na terenie Energylandii, dzięki czemu premiera miała znacznie bardziej rozrywkowy charakter niż tradycyjne wydarzenie kinowe.

Nie wszyscy aktorzy pojawili się jednak podczas uroczystej premiery. Na miejscu zabrakło Jacka Komana, który w filmie wciela się w dziadka głównego bohatera Kapsla. W tę postać wciela się Bartosz Laskowski. Nieobecny był również Tomasz Kot, czyli odtwórca roli ojca Natalii, bohaterki granej przez Martę Różańską. Ich brak z pewnością zwrócił uwagę widzów, szczególnie że obaj aktorzy należą do grona znanych nazwisk pojawiających się w obsadzie produkcji.

POLECAMY: Wersow ujawniła, ile przytyła w ciąży. Padły konkretne liczby

Kapsel i jego ekipa wracają

„100 dni: Misja Zeus” jest kontynuacją filmu „100 dni do matury”, który przyciągnął do kin ponad milion widzów. W nowej odsłonie Kapsel i jego ekipa żegnają się ze szkolną rzeczywistością i zaczynają mierzyć się z pierwszymi wyzwaniami dorosłego życia. Szybko okazuje się jednak, że tym razem nie czekają na nich wyłącznie typowe problemy młodych ludzi. Bohaterowie zostają wciągnięci w niebezpieczną międzynarodową rozgrywkę. Przed nimi pojawia się misja, której powodzenie może mieć konsekwencje znacznie większe, niż początkowo mogli przypuszczać. Stawką staje się bowiem przyszłość całej planety.

Twórcy ponownie połączyli komedię, kino przygodowe i dynamiczną akcję. Jednocześnie historia pozostaje opowieścią o dorastaniu, presji i próbie odnalezienia własnego miejsca w świecie. Bohaterowie muszą przekonać się, czy są gotowi na odpowiedzialność, która wiąże się z wejściem w dorosłość. W obsadzie znaleźli się m.in. Bartek Laskowski (Świeży), Hania Puchalska (HiHania), Bartek Kubicki, Marta Różańska, Pola Sieczko, Kinga Banaś, Julita Różalska, Alan Kowalczewski (Posti), Dominik Kwolczak (Kwolczi) oraz Patryk Lubaś (Qry). W filmie występują również Jacek Koman, Piotr Głowacki, Jowita Budnik, Radosław Krzyżowski, Cezary Pazura i Tomasz Kot.

Pierwsza część okazała się ogromnym sukcesem, dlatego oczekiwania wobec „100 dni: Misja Zeus” są wysokie. Widzowie nie muszą już jednak czekać, bo film od 11 września 2026 roku można oglądać w kinach w całej Polsce.

POLECAMY: Tomasz Kot w kolejnej międzynarodowej produkcji – zagra z hollywoodzką pięknością

Kinga Banaś, fot. Next Film
Hi Hania (Hanna Puchalska) i Świeży (Bartosz Laskowski), fot. Next Film
Pola Sieczko, fot. Next Film
Łukasz Wojtyca, fot. Next Film
Jowita Budnik, fot. Next Film
Marta Różańska, fot. Next Film
Qry ( Patryk Lubaś ) i Julita Różalska, fot. Next Film
Bartosz Kubicki, fot. Next Film
Cezary Pazura, fot. Next Film
Radosław Krzyżowski, fot. Next Film
Kontynuuj czytanie

news

Budka Suflera ma nowego wokalistę. To on zastąpi Jacka Kawalca

Opublikowano

w dniu

przez

Jacek Kawalec. Fot. TVN

Budka Suflera po raz kolejny zmienia skład. Po odejściu Jacka Kawalca wiadomo już, kto przejmie obowiązki wokalisty podczas kolejnych występów zespołu. Do grupy dołączy muzyk doskonale znany fanom polskiego rocka. W ostatnim czasie artysta występował między innymi z Oddziałem Zamkniętym.

Zmiany personalne w zespołach z wieloletnią historią zawsze wzbudzają zainteresowanie publiczności. W przypadku Budki Suflera jest ono tym większe, że grupa od dekad pozostaje jedną z najważniejszych formacji na polskiej scenie muzycznej. Zespół ma na koncie dziesiątki przebojów, które na stałe zapisały się w historii rodzimego rocka, dlatego każda informacja dotycząca jego składu odbija się szerokim echem. Lecz tym razem uwagę zwróciło rozstanie z Jackiem Kawalcem. Aktor i wokalista przez kilka lat był jednym z głosów koncertowego wcielenia Budki Suflera. Teraz jego miejsce zajmie artysta z dużym doświadczeniem scenicznym.

POLECAMY: Jacek Kawalec pokazał nagranie z próby Budki Suflera – fani ocenili wybór zespołu

Jacek Kawalec nie będzie już śpiewał z Budką Suflera

Jacek Kawalec dołączył do Budki Suflera w 2022 roku. Jego pojawienie się w zespole było dla wielu osób sporym zaskoczeniem, ponieważ szeroka publiczność kojarzyła go przede wszystkim z aktorstwem. Artysta postanowił jednak mocniej wykorzystać swoje muzyczne umiejętności i przez kolejne lata występował z legendarną grupą. Współpraca dobiegła końca w 2026 roku. Rozstanie nie przebiegło jednak całkowicie bez emocji. W tle pojawiła się kwestia występu muzyka, podczas którego wcielił się w postać Zenona Martyniuka. Pomysł spotkał się z reakcją członków Budki Suflera, a ostatecznie współpraca została zakończona.

Dla zespołu oznaczało to konieczność znalezienia kolejnego wokalisty. Budka Suflera nie zamierza bowiem rezygnować z działalności koncertowej, a przed grupą kolejne występy, podczas których publiczność chce usłyszeć największe przeboje formacji.

Właśnie dlatego wybór Krzysztofa Wałeckiego wydaje się rozwiązaniem, które może pozwolić zespołowi płynnie przejść przez kolejną zmianę, ponieważ artysta nie jest bowiem muzykiem, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę ze sceną. Wręcz przeciwnie. Przez lata zdobywał doświadczenie jako wokalista i gitarzysta, a jego nazwisko jest dobrze znane osobom śledzącym historię polskiego rocka.

Co więcej, jego relacja z Budką Suflera nie zaczęła się wraz z obecnymi zmianami. Muzyk już wcześniej pojawiał się na scenie w towarzystwie członków zespołu. W 2026 roku można było usłyszeć go podczas koncertów grupy, gdzie wykonywał utwory doskonale znane fanom Budki Suflera.

POLECAMY: Kawalec u Wojewódzkiego ujawnił prawdę o odejściu z Budki Suflera. Zaskoczeni?

Krzysztof Wałecki nowym wokalistą Budki Suflera

Krzysztof Wałecki ma za sobą wiele lat działalności artystycznej. Jest wokalistą, gitarzystą, kompozytorem i autorem tekstów. Jego muzyczna kariera związana jest przede wszystkim z rockiem, dlatego stylistycznie dobrze pasuje do repertuaru Budki Suflera. Jednym z najważniejszych zespołów w jego karierze był Oddział Zamknięty. To właśnie z tą formacją przez pewien czas był związany i to tam zdobywał kolejne doświadczenia jako frontman. Dla fanów polskiego rocka jego nazwisko nie jest więc anonimowe. Krzysztof Wałecki od lat pojawia się na scenie, a jego działalność obejmuje również inne projekty muzyczne. Współpracował między innymi z Mieczysławem Jureckim, muzykiem przez lata związanym z Budką Suflera. Panowie działali razem w formacji Vintage.

Nowy wokalista Budki Suflera ma zatem nie tylko doświadczenie w wykonywaniu rockowego repertuaru, ale również zna środowisko, z którego wywodzi się obecny skład zespołu. A to może być szczególnie ważne podczas wykonywania największych hitów Budki Suflera. Publiczność przychodzi bowiem na koncerty grupy przede wszystkim po to, aby usłyszeć piosenki, które zna od lat. Od nowego wokalisty oczekuje się więc nie tylko dobrego głosu, ale również odpowiedniej energii scenicznej i umiejętności odnalezienia się w repertuarze mającym ogromne znaczenie dla kilku pokoleń słuchaczy.

Krzysztof Wałecki miał już okazję zaprezentować się podczas występów związanych z Budką Suflera. Wśród wykonywanych przez niego utworów znalazły się między innymi „Sen o dolinie”, „Jest taki samotny dom” czy „Piąty bieg”. Są to piosenki, bez których trudno wyobrazić sobie koncert zespołu.

Dla muzyka przejęcie roli wokalisty Budki Suflera będzie zatem dużym wyzwaniem. Z jednej strony ma już doświadczenie sceniczne i zna realia występów z zespołem, z drugiej — będzie musiał zmierzyć się z oczekiwaniami fanów, którzy przez lata przyzwyczajali się do różnych wokalistów. Budka Suflera ma za sobą kilka zmian w składzie. Po odejściu z zespołu Krzysztofa Cugowskiego zespół przez lata szukał sposobu na kontynuowanie działalności koncertowej i prezentowanie swojego dorobku kolejnym pokoleniom. Do grupy trafiali kolejni wokaliści, a każdy z nich musiał znaleźć własny sposób na interpretowanie kultowych utworów. Teraz przed podobnym zadaniem staje Krzysztof Wałecki.

Fani Budki Suflera poznają nowy głos podczas koncertów

Zmiana wokalisty nie oznacza końca działalności Budki Suflera. Wręcz przeciwnie, zespół nadal planuje występy i chce prezentować publiczności swój największy repertuar. Dla fanów najważniejsze będzie więc to, jak nowy skład zabrzmi na żywo. Krzysztof Wałecki ma za sobą wiele koncertów i dobrze zna atmosferę dużych scen, dlatego nie powinien mieć problemu z odnalezieniem się w tej roli. Jego doświadczenie może być również atutem podczas wykonywania bardziej wymagających kompozycji. Budka Suflera przez lata stworzyła utwory, które wymagają od wokalisty nie tylko odpowiednich możliwości głosowych, ale także dużego zaangażowania emocjonalnego.

Wybór Krzysztofa Wałeckiego pokazuje również, że zespół stawia na osobę mocno zakorzenioną w rockowym świecie. Nie jest to debiutant ani artysta dopiero rozpoczynający karierę. To muzyk, który od wielu lat pozostaje aktywny i zna scenę od podszewki.

POLECAMY: Budka Suflera ma nowego wokalistę. Cugowski oburzony: Demolowanie legendy

Krzysztof Cugowski, fot. Polsat
Jacek Kawalec, fot. TVN
Krzysztof Wałecki, fot. Instagram
Krzysztof Wałecki, fot. Instagram
Krzysztof Wałecki, fot. Instagram
Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością