Śledź nas

showbiz

Karolina Gilon WYRZUCONA z “Ninja Warrior”? Jerzy Mielewski DOSADNIE komentuje całe zamieszanie

Opublikowano

w dniu

Przez lata była jedną z najjaśniejszych gwiazd Polsatu, ale wystarczyło kilka miesięcy przerwy, by wszystko runęło jak domek z kart. Karolina Gilon zniknęła z najważniejszych programów stacji, a jej miejsce wbrew zapowiedziom – ktoś jednak zajął. Czy po urlopie macierzyńskim naprawdę „nie było dla niej miejsca”? A może kulisy są dużo mroczniejsze? Głos w sprawie zabrał Jerzy Mielewski, współprowadzący „Ninja Warrior”. Jego słowa wywołały prawdziwą burzę. Dowiedz się więcej!

Karolina Gilon przez ostatnie lata była twarzą Polsatu. Kojarzona z energią, autentycznością i stylem, prowadziła takie hity jak „Love Island” czy „Ninja Warrior Polska”. Jej rola nie ograniczała się do prezentowania programu – była jednym z filarów tych formatów. To ona nadawała im charakter, stając się ulubienicą widzów i uczestników. Gdy ogłosiła ciążę i udała się na macierzyński, wszyscy zakładali, że po powrocie wróci na swoje miejsce. Tak się jednak nie stało.

Choć początkowo Polsat próbował zmylić czujność widzów, ogłaszając, że nowa edycja „Ninja Warrior” odbędzie się bez prowadzącej, wszystko rzekomo „dla podkreślenia sportowego charakteru show”, prawda wyszła na jaw błyskawicznie. Kilka dni później gruchnęła wiadomość: program poprowadzi jednak nowa twarz – Marta Ćwiertniewicz z Polsatu Sport.

Cała sprawa wyszła na jaw, gdy Karolina Gilon opublikowała emocjonalny post na Instagramie, w którym nie kryła rozczarowania i smutku. Pokazała zapłakaną twarz, a do nagrania dołączyła gorzkie słowa:

Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma dla ciebie miejsca – napisała.

Pod postem zawrzało. Wsparcie od fanów, koleżanek z branży i zwykłych kobiet, które pisały, że przeżyły dokładnie to samo po powrocie z macierzyńskiego. Z dnia na dzień Gilon stała się symbolem większego problemu – zepchnięcia na margines kobiet, które zdecydowały się na dziecko.

Jeszcze do niedawna Karolina Gilon wierzyła, że po urlopie macierzyńskim bez problemu wróci do pracy. W emocjonalnym wpisie, opublikowanym już po porodzie, podkreślała: „Kocham moją rodzinę najbardziej na świecie, ale to nie oznacza, że chcę zrezygnować z siebie”. Miała nadzieję, że Polsat – stacja, której była lojalna przez lata przywita ją z otwartymi ramionami.

POLECAMY: Radek Liszewski z zespołu Weekend w poważnym stanie trafił do szpitala – groźna diagnoza?

Jerzy Mielewski ZABRAŁ GŁOS w sprawie Karoliny Gilon!

Gdy w mediach zawrzało, a fani Karoliny Gilon zaczęli domagać się odpowiedzi, głos zabrał ktoś, kto zna sytuację od środka – jej wieloletni ekranowy partner z „Ninja Warrior”. Jerzy Mielewski, który prowadził program wspólnie z Gilon przez aż dziesięć edycji, zdecydował się na szczery komentarz w mediach społecznościowych.

Uwielbiam @karolinagilonofficial przez 10 edycji zrobiliśmy kawał dobrej roboty… zaryzykuję stwierdzenie że staliśmy się przyjaciółmi. Choć pewnie właśnie teraz przed nami test owej przyjaźni – zaczął wpis.

Te słowa od razu przyciągnęły uwagę. Zwłaszcza że potem pojawiły się zdania, które mocno kontrastują z medialnym obrazem sprawy.

Karolina i jej management nie dogadali się biznesowo… w tej branży to zwyczajna sprawa – czytamy.

Dalej Jerzy Mielewski odnosi się wprost do całej medialnej afery:

Jestem przekonany że jej przebojowość i entuzjazm sprawia że czekają ją kolejne fajne wyzwania. Ta medialna „drama” nie była potrzeba… a wciągnie w to macierzyństwo już kompletnie…. Ale jako ojciec dwójki dzieci wiem, że kobiety po przyjściu na świat największych skarbów potrzebują wyjątkowego wsparcie – napisał.

W kolejnych akapitach prezenter dzieli się refleksją na temat ojcostwa i tego, jak mężczyźni często zawodzą w emocjonalnym wsparciu.

Sam po czasie wiem, że dawałem go zbyt mało własnej żonie. Poczucie bezpieczeństwa, wsparcie, miłość… często my Panowie o tym zapominamy bo jesteśmy zadaniowi – kontynuował.

Ten fragment zdobył uznanie części obserwatorów, szczególnie kobiet, które zauważyły, że przynajmniej padły słowa o potrzebie empatii i wsparcia wobec młodych matek. Jednak później znów pojawił się fragment, który wielu uznało za próbę wybielenia Polsatu.

Nigdy nie spotkałem się żeby słoneczna stacja zostawiła kogoś na lodzie… trzeba było naprawdę nawywijać zęby z nią się rozstać. Lub zwyczajnie finansowo przeszarżować – oznajmił.

Na koniec Jerzy Mielewski przyznaje, że nową współprowadzącą „Ninja Warrior” została Marta Ćwiertniewicz, dziennikarka Polsatu Sport.

W tej edycji Ninja Warrior świętujemy jubileusz. Specjalna wysłanniczką została Marta która od prawie dekady rozwija się dziennikarsko przy największych sportowych wydarzeniach transmitowanych przez Polsat Sport. Dała radę i tu. 11 sezon za nami. Takiego jeszcze nie było – zakończył.

Według nieoficjalnych doniesień, premiera nowego sezonu „Ninja vs Ninja” planowana jest na wrzesień – tradycyjnie we wtorkowe wieczory o 20:00 na antenie Polsatu. Jedno wydaje się pewne: Karolina Gilon nie pojawi się już na torze, który współtworzyła przez lata.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:  Zamaskowani napastnicy z siekierą próbowali wedrzeć się do domu Szalonego Reportera! Dramatyczne nagranie trafiło do sieci

Będzie Wam brakować Karoliny Gilon na antenie Polsatu? Dajcie znać w komentarzu!

Jerzy Mielewski,  Łukasz Jurkowski i Karolina Gilon (fot. screen Instagram Jerzy Mielewski)
Karolina Gilon (fot. screen Instagram Karolina Gilon)
Karolina Gilon (fot. screen Instagram Karolina Gilon)

Autor: SJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz

1 komentarz

  1. Zosia

    23 lipca 2025 at 20:55

    Czyli po prostu chciała za dużo kasy i znalazł się ktoś, kto zrobi to samo za mniejsze pieniądze. Cóż, prawa rynku. Nie ma ludzi niezastąpionych

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Helen Mirren usłyszała, skąd pochodzi dziennikarz. Jej reakcja na „Lalkę” zaskoczyła

Opublikowano

w dniu

przez

Helen Mirren, fot. Instagram

Helen Mirren zdradziła, że zamierza obejrzeć nową serialową adaptację „Lalki” Bolesława Prusa przygotowaną przez Netfliksa. Brytyjska aktorka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne miejsce powieść zajmuje w polskiej kulturze. O produkcji usłyszał od niej dziennikarz Artur Zaborski, który spotkał gwiazdę podczas festiwalu w Toronto.

Nowa ekranizacja „Lalki” wzbudza zainteresowanie nie tylko w Polsce. O przygotowywanej przez Netfliksa serialowej wersji dzieła Bolesława Prusa mówi się również za granicą, a jednym z jej potencjalnych widzów jest sama Helen Mirren. Aktorka, znana z licznych ról filmowych i telewizyjnych, miała przyznać, że planuje zapoznać się z polską produkcją. Co więcej, użyła oryginalnego tytułu powieści „Lalka” i podkreśliła, że zna znaczenie tej książki dla polskiej kultury.

Informację przekazał Artur Zaborski, dziennikarz i krytyk filmowy, który spotkał Helen Mirren podczas festiwalu w Toronto. Rozmowa odbyła się po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmith, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. W trakcie spotkania pojawił się również temat Polski oraz nowej adaptacji klasycznej powieści.

Zainteresowanie Helen Mirren nie jest przypadkowe. Jak wynika z relacji Zaborskiego, aktorka wiedziała, jak istotną pozycję zajmuje „Lalka” w polskiej literaturze. Przyznała także, że o Polsce i jej kulturze dużo dowiedziała się od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Mężczyzna miał wielokrotnie odwiedzać nasz kraj i darzyć go dużą sympatią.

POLECAMY: Miłosna bomba na Netflixie! „Lalka” Bolesława Prusa w wersji 2026 – sprawdź, kto zagra Łęcką i Wokulskiego

Helen Mirren zna „Lalkę”

Do spotkania Helen Mirren i Artura Zaborskiego doszło podczas bankietu po premierze filmu „A Talent for Murder” w reżyserii Antona Corbijna. Aktorka wciela się w nim w Patricię Highsmit, autorkę powieści „Utalentowany pan Ripley”. Rozmowa szybko zeszła jednak na tematy związane z Polską oraz nową produkcją Netfliksa. Jak relacjonował Artur Zaborski, Helen Mirren powiedziała, że zamierza obejrzeć serialową „Lalkę”. Co istotne, użyła polskiego tytułu powieści i podkreśliła, że zna jej znaczenie. Aktorka miała więc świadomość, że nie chodzi wyłącznie o kolejną ekranizację literacką, lecz o dzieło mocno zakorzenione w polskiej historii i kulturze.

Zgadnijcie, co dame Mirren powiedziała, gdy usłyszała, że jestem z Polski? Że ma zaznaczony w Netfliksie do obejrzenia ten serial „Doll”, bo wie, jak ważną książką w historii polskiej kultury jest — i tu wymieniła po polsku tytuł — „Lalka” – napisał dziennikarz.

Zainteresowanie gwiazdy można uznać za ciekawostkę towarzyszącą premierze serialu. „Lalka” Bolesława Prusa jest bowiem powieścią kojarzoną przede wszystkim z polskim kanonem literackim, choć poruszane w niej tematy pozostają uniwersalne. Nieszczęśliwa miłość, społeczne podziały, ambicje, rozczarowania i nierówności między klasami sprawiają, że historia Stanisława Wokulskiego oraz Izabeli Łęckiej wciąż może być odczytywana na nowo. Nowa adaptacja Netfliksa ma przedstawić znaną historię z perspektywy odpowiadającej współczesnym widzom. Twórcy skupiają się nie tylko na romantycznym wymiarze relacji bohaterów, ale również na jej bardziej skomplikowanych i niepokojących aspektach.

Bo mój mąż kocha Polskę, był w niej wiele razy”. Jej mężem jest amerykański reżyser Taylor Hackford, który wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.

POLECAMY: Polska lalka Barbie, Anella ma konkurentkę! Zobaczcie jak wygląda

Za serial odpowiada Paweł Maślona

Serialowa „Lalka” będzie składać się z sześciu odcinków. Za reżyserię odpowiada Paweł Maślona, a scenariusz przygotowali wspólnie Paweł Demirski i Jagoda Dutkiewicz. Produkcja ma skoncentrować się na relacji Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej, pokazując ją nie tylko jako romantyczną historię, ale również jako opowieść o obsesji, nierównościach społecznych i toksycznym uczuciu. W nowej wersji Izabela ma zostać przedstawiona jako postać bardziej złożona i wielowymiarowa. Twórcy zamierzają spojrzeć na bohaterów z nieco innej perspektywy, bez ograniczania ich wyłącznie do tradycyjnych ról znanych z literackiego pierwowzoru. Ważnym elementem serialu ma być również obraz XIX-wiecznej Warszawy odtworzonej z dużą dbałością o szczegóły i pokazanej jako przestrzeń pełna kontrastów.

Produkcja zwróciła uwagę także zagranicznych mediów. „The New York Times” pisał o powieści Prusa, określając ją jako możliwie „najmniej znaną wielką powieść XIX wieku”. Zainteresowanie międzynarodowej publiczności może sprawić, że historia Stanisława Wokulskiego i Izabeli trafi do widzów, którzy wcześniej nie mieli okazji zetknąć się z polską literaturą.

Helen Mirren może być jedną z takich osób, choć jej słowa sugerują, że nie podchodzi do „Lalki” całkowicie bez kontekstu. Jak wynika z relacji Artura Zaborskiego, aktorka zna znaczenie powieści, a wiedzę o Polsce czerpała między innymi od swojego męża, amerykańskiego reżysera Taylora Hackforda. Helen Mirren miała podkreślić, że on darzy Polskę dużą sympatią i wielokrotnie odwiedzał nasz kraj.

AUTORKA: Klaudia Smyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

POLECAMY: Długo wyczekiwana premiera filmu “Piłsudski” – kto pojawił się na ściankach?

Helen Mirren, fot. Instagram
Kontynuuj czytanie

news

Skolim ponad politycznymi podziałami! Najpierw zagrał dla prezydenta, chwilę później dla rządu. Artysta ma jasny przekaz

Opublikowano

w dniu

przez

Skolim w ostatnich tygodniach pojawił się na dwóch wydarzeniach organizowanych przez państwowe instytucje. Najpierw 29 sierpnia wystąpił w Juracie podczas „Przyszłość.pl”, wydarzenia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Zaledwie 15 dni później zaśpiewał podczas Dożynek Polskich w Spale, organizowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jedno się nie zmieniło, niezależnie od miejsca, pod sceną pojawili się ludzie, którzy przyszli przede wszystkim po muzykę i dobrą zabawę.

Najpierw Jurata i koncert dla młodzieży

29 sierpnia Skolim wystąpił podczas wydarzenia „Przyszłość.pl” w prezydenckiej rezydencji w Juracie. Dwudniowe spotkanie było skierowane do młodych ludzi w wieku od 18 do 26 lat, a w jego programie znalazły się m.in. debaty, rozmowy, aktywności sportowe oraz koncerty. Wśród zaproszonych artystów znalazł się właśnie Skolim. Występ wokalisty wzbudził sporo dyskusji jeszcze przed wydarzeniem. Ostatecznie jednak, kiedy artysta pojawił się na scenie, najważniejsza okazała się muzyka i reakcja publiczności. Skolim od lat konsekwentnie buduje swoją pozycję przede wszystkim jako artysta koncertowy. Jego występy przyciągają ludzi niezależnie od tego, kto organizuje dane wydarzenie i jaki charakter ma impreza. Sam też stara się przede wszystkim być jak najbardziej obecny dla publiczności, dlatego zarówno przed koncertami, jak i po jeszcze długo rozmawia z fanami i rozdaje autografy.

Kilkanaście dni później… scena Dożynek Polskich

I tutaj nastąpił ciekawy zwrot. Zaledwie 15 dni po występie w Juracie Skolim pojawił się na scenie Dożynek Polskich w Spale. Wydarzenie odbyło się 13 września i było organizowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Skolim wystąpił o godzinie 15.00, a w programie znaleźli się również m.in. Zenek Martyniuk z zespołem Akcent, MIG czy Maestro Chives. To właśnie zestawienie dwóch występów – najpierw w wydarzeniu związanym z prezydentem, a następnie na imprezie organizowanej przez resort rządu, pokazuje, że kalendarz koncertowy Skolima nie ogranicza się do jednej strony sceny publicznej. I być może właśnie na tym polega jego fenomen.

POLECAMY: Skolim znów na państwowej scenie. Najpierw prezydent, teraz Ministerstwo Rolnictwa. Co jeszcze?

Nie polityka, tylko scena

Skolim nie jest politykiem i nie startuje w wyborach. Jest wokalistą, który ma przede wszystkim dostarczać publiczności emocji, muzyki i rozrywki. Dlatego jego obecność na różnych wydarzeniach można odczytywać przede wszystkim, jako element działalności koncertowej, a nie deklarację polityczną. W Juracie śpiewał dla młodych ludzi uczestniczących w „Przyszłość.pl”. W Spale dla uczestników ogólnopolskiego święta plonów. W obu przypadkach jego rolą było dostarczenie ludziom dobrej zabawy, a ta jest gwarantowana, kiedy na scenie pojawia się Skolim z zespołem. I właśnie publiczność wydaje się dla niego najważniejszym punktem odniesienia. Dożynki Polskie w Spale miały otwartą formułę i bezpłatny wstęp, a organizatorzy podkreślali, że wydarzenie ma być skierowane do rolników, mieszkańców i lokalnych społeczności. Kiedy więc Skolim wychodzi na scenę, trudno sprowadzić jego koncert wyłącznie do tego, kto znajduje się na liście organizatorów. Dla widzów liczy się przede wszystkim artysta, jego piosenki i atmosfera koncertu.

Skolim jednym z najbardziej rozchwytywanych wokalistów!

Nie jest tajemnicą, że Skolim należy obecnie do grona artystów, których nazwisko bardzo często pojawia się na plakatach koncertowych. Jego popularność przekłada się na zainteresowanie organizatorów wydarzeń, a charakterystyczne połączenie muzyki tanecznej, latino i disco polo sprawia, że jego koncerty mają bardzo szeroką grupę odbiorców. W ostatnich tygodniach mogli zobaczyć go zarówno młodzi uczestnicy wydarzenia w Juracie, jak i publiczność Dożynek Polskich w Spale. Dwa różne wydarzenia, dwa różne środowiska i dwie różne okazje. Jeden Skolim. W międzyczasie gwiazdor i jego zespół zagrał szereg innych koncertów plenerowych i klubowych.

Dla niego liczy się przede wszystkim człowiek pod sceną

W czasach, gdy niemal każda obecność osoby publicznej na wydarzeniu organizowanym przez państwo może zostać natychmiast wpisana w polityczny kontekst, Skolim zdaje się pozostawiać sobie przede wszystkim rolę wokalisty. Nie musi opowiadać się po jednej stronie, żeby występować dla ludzi. Może pojawić się tam, gdzie jest zapraszany, wejść na scenę, zaśpiewać swoje największe przeboje i zejść z niej bez deklarowania politycznych sympatii. A publiczność? Ta pozostaje publicznością, niezależnie od tego, kto jest gospodarzem wydarzenia. Być może właśnie dlatego w przypadku Skolima znacznie ciekawsze od tego, dla kogo zagrał, jest to, dla kogo faktycznie śpiewa, a śpiewa przede wszystkim dla ludzi. I patrząc na tempo jego koncertowej kariery, wygląda na to, że takich ludzi, którzy chcą go słuchać na żywo, wciąż przybywa. Publiczność naprawdę go kocha.

Fot. archiwum prywatne Skolim
Tekst: SM

Kontynuuj czytanie

showbiz

„Taniec z Gwiazdami” bez Sykut-Jeżyny i Ibisza? Te wieści mogą zaskoczyć

Opublikowano

w dniu

przez

Za nami drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami”, ale produkcja już szykuje dla widzów kolejne niespodzianki. Tym razem szczególną uwagę zwracają nie tylko uczestnicy, lecz także sami prowadzący, którzy pojawili się w wyjątkowym miejscu. Czy czeka nas odcinek bez Pauliny Sykut-Jeżyny i Krzysztofa Ibisza? Dowiedz się więcej!

Drugi odcinek „Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji. Uczestnicy ponownie stanęli do rywalizacji o uznanie jurorów oraz głosy widzów, jednak tym razem dla jednej z par przygoda z programem dobiegła końca. Z tanecznym show pożegnali się Monika Borzym i Michał Kassin, którzy nie pojawią się już w kolejnej odsłonie programu.

Decyzja wywołała reakcje wśród widzów, którzy w mediach społecznościowych komentowali rezultat drugiego odcinka. Nie wszyscy byli zaskoczeni takim rozstrzygnięciem.

“Zero zaskoczenia; W ogóle to było słabe nazwisko; Dzisiaj poradziła sobie najsłabiej; Szkoda Michała w tym wszystkim; Sprawiedliwy werdykt” – pisali widzowie po drugim odcinku.

Kiedy Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna ogłosili wyniki, mogło się wydawać, że największe emocje tego wieczoru są już za nami. Prowadząca miała jednak dla widzów jeszcze jedną niespodziankę. Pod koniec programu zdradziła, że kolejny odcinek zostanie w całości poświęcony twórczości jednej z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej.

Mowa oczywiście o Maryli Rodowicz. Pary zatańczą do największych przebojów artystki, co oznacza, że widzów czeka wyjątkowy wieczór pełen znanych utworów i tanecznych interpretacji. Co więcej, sama Maryla Rodowicz pojawi się w studiu i otrzyma specjalne zadanie podczas programu.

Nie będzie bowiem jedynie obserwować zmagań uczestników. Paulina Sykut-Jeżyna podczas programu ogłosiła, że artystka zasiądzie w jury. “Zasiądzie ona w jury” – ogłosiła przed kamerami Paulina Sykut-Jeżyna. To właśnie obecność Maryli Rodowicz sprawi, że nadchodzący odcinek będzie różnił się od standardowych wydań programu.

POLECAMY: Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?

Paulina Sykut-Jeżyna i Krzysztof Ibisz wylecieli z Polski. Zabraknie ich w “Tańcu z Gwiazdami”?

Okazuje się jednak, że to prawdopodobnie niejedyna niespodzianka, jaką przygotowała produkcja tej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Tym razem twórcy programu postanowili zrobić coś specjalnego również z udziałem prowadzących. Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna zostali wysłani aż do Paryża, gdzie spędzili cały dzień w Disneylandzie.

Paulina Sykut-Jeżyna podzieliła się z fanami kadrami z wyjątkowego wyjazdu.

“Magiczne miejsce” — napisała prowadząca.

Z kolei Krzysztof Ibisz również nie krył zadowolenia z nietypowej pracy.

“Taka praca to czysta przyjemność” – napisał, jednocześnie oznaczając profil “Tańca z Gwiazdami” na Instagramie.

Na tę chwilę nie wiadomo, kiedy dokładnie widzowie zobaczą efekty wtorkowych nagrań. Wszystko wskazuje jednak na to, że produkcja przygotowuje kolejny specjalny odcinek „Tańca z Gwiazdami”, tym razem utrzymany w bajkowym, disneyowskim klimacie. Piosenki z produkcji Disneya już wcześniej pojawiały się w programie, dlatego niewykluczone, że również w tej edycji pary zatańczą do kultowych utworów znanych z animacji i filmów.

Tymczasem rywalizacja o Kryształową Kulę trwa w najlepsze. Pożegnanie Moniki Borzym i Michała Kassina oznacza, że na parkiecie pozostali między innymi Helena Englert i Roman Osadchiy, Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz, Piotr „Guma” Gumulec i Julia Suryś, Krzysztof Kwiatkowski i Sara Janicka, Matteo Brunetti i Izabela Skierska, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Dominik Rupiński i Estelle Francois, Karolina „Kaeyra” Baran i Kacper Rutka, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta oraz Dominik Smaruj i Magdalena Tarnowska. Przed nimi kolejne tygodnie rywalizacji, a produkcja najwyraźniej nie zamierza ograniczać się wyłącznie do standardowych odcinków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę

Komu kibicujecie w nowej edycji “Tańca z Gwiazdami”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA) – odcinek 2
Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut-Jeżyna (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – odcinek 1

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

showbiz

Julia Suryś trafiła do lekarza po „Tańcu z gwiazdami”. Co z jej dalszym udziałem?

Opublikowano

w dniu

przez

Julia Suryś ma za sobą wyjątkowo trudne dni. Tancerka niemal nie wystąpiła w ostatnim odcinku „Tańca z gwiazdami”, a po programie musiała skonsultować swój stan zdrowia z lekarzem. Teraz zdradziła, co dokładnie się wydarzyło. Dowiedz się więcej!

Julia Suryś jest doskonale znana widzom „Tańca z gwiazdami”. Wiosną tego roku tancerka partnerowała Sebastianowi Fabijańskiemu, z którym dotarła aż do finału popularnego programu. Jesienią ponownie pojawiła się na parkiecie, tym razem u boku Piotra „Gumy” Gumulca. Początek tej edycji okazał się jednak dla niej znacznie trudniejszy, niż mogło się wydawać.

Po emisji drugiego odcinka programu Julia Suryś zdecydowała się opowiedzieć fanom o problemach zdrowotnych, z którymi zmagała się tuż przed występem. Okazało się, że sytuacja była na tyle poważna, iż jej udział w odcinku stanął pod znakiem zapytania. Tancerka musiała liczyć się z tym, że nie będzie w stanie wyjść na parkiet.

Podczas prób generalnych Piotr „Guma” Gumulec trenował z Darią Sytą, która na co dzień jest partnerką Jaspera Sołtysiewicza. To właśnie ona miała być gotowa do zastąpienia Julii Suryś, gdyby ta nie mogła wystąpić. Co więcej, przygotowywano się nawet do sytuacji, w której Daria Syta musiałaby zatańczyć tego dnia dwa tańce.

POLECAMY: Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę

Udział Julii Suryś w “TzG” stanął pod znakiem zapytania?

Julia Suryś ostatecznie znalazła w sobie siłę, by pojawić się na parkiecie. Wystąpiła w programie, jednak jej problemy nie zakończyły się wraz z ostatnimi taktami muzyki. Po emisji odcinka tancerka zdecydowała się na wizytę u lekarza, ponieważ dolegliwości nie ustępowały, a wręcz zaczęły się nasilać.

„Czułam ból w okolicy klatki piersiowej, miałam problemy z oddychaniem. Myślałam, że po sobocie, po nocy, to się uspokoi, ale w niedzielę było gorzej. Próby tańczył Piotr z Darią. Przygotowywali się do tego, że Daria za mnie wskoczy i zatańczy tego dnia aż dwa tańce — za co jej turbo dziękuję” — opowiedziała Julia Suryś na łamach Plejady.

Słowa tancerki mogły zaniepokoić jej obserwatorów, szczególnie ze względu na ból w okolicy klatki piersiowej oraz problemy z oddychaniem. Julia Suryś postanowiła jednak sprawdzić sytuację u specjalisty i wykluczyć najpoważniejsze przyczyny swoich dolegliwości. Po badaniach mogła przekazać fanom nieco bardziej uspokajające informacje.

„Na szczęście udało nam się wykluczyć te wszystkie najczarniejsze scenariusze” — dodała Julia Suryś w rozmowie z reporterką Plejady.

Tancerka zdradziła również, że lekarze nie stwierdzili problemów z sercem. To właśnie ta informacja była dla niej szczególnie istotna, ponieważ wcześniej pojawiły się objawy, których nie chciała bagatelizować.

„Z sercem jest wszystko w porządku, prawdopodobnie jest to uraz mięśniowy, okołożebrowy, dodatkowo stan zapalny, który mnie ograniczał i sprawiał ból przy oddychaniu” — dodała Julia Suryś.

Tancerka zna już więc prawdopodobną przyczynę swoich problemów, ale przed nią kolejne działania mające pomóc jej wrócić do pełnej sprawności.

Mimo trudności Julia Suryś nie zamierza na tym etapie rezygnować z udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Tancerka rozpoczęła działania związane z rehabilitacją i chce zrobić wszystko, aby odpowiednio przygotować organizm do kolejnego występu. Jednocześnie musi uważać, by dalsze treningi nie pogorszyły jej stanu zdrowia.

„Zaczynam rehabilitację, żeby czuć się jak najlepiej i żeby zatańczyć w niedzielnym odcinku” – powiedziała Julia Suryś w tej samej rozmowie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Kibicujecie Julii i Piotrowi? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)
Piotr Gumulec i Julia Suryś (fot. Jacek Kurnikowski/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością