showbiz
Krzysztof Ibisz: Jak z humorem i dystansem radzić sobie z ojcostwem i zawodowymi obowiązkami?
Czy można jednocześnie być tatą czwórki dzieci i twarzą niemal każdej ramówki w Polsacie? Krzysztof Ibisz udowadnia, że tak. Dziś z okazji Dnia Ojca opublikował szczery post, który rozbawił tysiące, ale też dał do myślenia. Dowiedz się więcej!
Choć jego medialny wizerunek to przykład nienagannej prezencji i zawodowego profesjonalizmu, prywatnie Krzysztof Ibisz mierzy się z tym, co dobrze zna każdy ojciec. Jest tatą czwórki dzieci w różnym wieku, z trzech różnych związków. Nie opowiada o tym głośno ani patetycznie, ale z jego działań i publicznych wpisów jasno wynika, że rola ojca jest dla niego ważna. Nie kreuje się na „super tatę” – pokazuje raczej, że pogodzenie ojcostwa z intensywną pracą w mediach to codzienne wyzwanie i logistyka na poziomie eksperckim.
W latach 1998–2004 Ibisz był mężem dziennikarki Anny Zejdler. To z tego związku pochodzi jego najstarszy syn – Maksymilian. Po rozwodzie ożenił się z aktorką Anną Nowak, z którą był w latach 2005–2009. Ich wspólnym dzieckiem jest syn Vincent. Po raz trzeci Ibisz stanął na ślubnym kobiercu w 2021 roku – jego żoną została modelka i lekarka Joanna Kudzbalska, znana m.in. z programu „Top Model”. Para ma dwoje dzieci: Borysa oraz najmłodszą – córkę Helenę. W sumie: cztery dzieci, trzy etapy życia, trzy różne dynamiki rodzinne.
W ostatnich latach Krzysztof Ibisz nie tylko nie zniknął z ekranów – wręcz zwiększył swoją obecność w mediach. W jednej ramówce Polsatu potrafi równolegle prowadzić aż cztery duże formaty. Każdy z nich to osobne wyzwanie: plan zdjęciowy, próby, nagrania, live’y. A mimo tego wciąż znajduje przestrzeń na życie rodzinne, co widać choćby w jego mediach społecznościowych.
Najbardziej wymagające są formaty na żywo – Ibisz prowadzi „Taniec z Gwiazdami” w duecie z Pauliną Sykut-Jeżyną, a razem tworzą też zgrany tandem w śniadaniówce „Halo tu Polsat”. Te produkcje oznaczają wczesne pobudki, planowanie całych dni pod emisję, wielogodzinne próby i życie podporządkowane produkcyjnemu rytmowi. W świecie telewizji na żywo nie ma miejsca na potknięcia – każdy szczegół musi być dopięty.
Wielki powrót znanego teleturnieju to nie tylko nostalgia. To godziny spędzone w studiu, powtarzane ujęcia, nagrania po kilka odcinków dziennie. „Awantura o kasę” wymaga od prowadzącego energii i błyskotliwości – to nie jest show, który „nagra się sam”. A jednak Ibisz znów stanął na czele tego formatu. I znów – znalazł czas, by pogodzić to z obowiązkami ojca czwórki dzieci.
Program, który prowadzi od lat, to jego autorski projekt. W „Demakijażu” rozmawia z gwiazdami i ich rodzinami – często poruszane są wątki osobiste, rodzinne, czasem bolesne. Paradoksalnie, choć to zawodowa produkcja, Ibisz w tym formacie pokazuje też cząstkę siebie.
Choć dziś robi to rzadziej niż kiedyś, Krzysztof Ibisz nadal pojawia się na scenach festiwali, gal i koncertów transmitowanych przez Polsat. To kolejne wieczory poza domem, często w innych miastach, wymagające dojazdów, prób generalnych i spotkań z produkcją. Taki styl życia to niekończący się grafik, który wymaga ogromnej logistyki – również w sferze prywatnej. Nie oznacza to jednak, że wybiera pracę zawsze i wszędzie. W ostatniego Sylwestra świadomie zrezygnował z prowadzenia koncertu telewizyjnego, by powitać nowy rok w gronie najbliższych.
POLECAMY: Małgorzata Rozenek-Majdan przechodzi do TVP? Widzowie porannego „Pytania na śniadanie” przecierali oczy ze zdziwienia – wyjaśniamy!
W Dzień Ojca zabrał głos – konkretnie i z dystansem
23 czerwca obchodzimy Dzień Ojca — moment, który przypomina o roli często pełnej wyzwań, ale zawsze kluczowej. Tego dnia Krzysztof Ibisz na swoich mediach społecznościowych zamieścił wpis, w którym, bez patosu, z humorem i dystansem opisał codzienność, którą wielu dobrze zna. Jego słowa szybko zdobyły uznanie i liczne komentarze od osób, które odnalazły w nich coś bliskiego sobie.
Bycie ojcem czwórki dzieci nauczyło mnie trzech rzeczy:
1️⃣ Sen to luksus.
2️⃣ Cicho = coś się dzieje.
3️⃣ Nie musisz iść na siłownię, jeśli codziennie nosisz kogoś, kto ‘nie chce iść’.
To post dla wszystkim ojców – dziś jest nasz dzień! Zróbmy więc coś dla siebie. Na przykład… przetrwajmy – napisał Krzysztof Ibisz.
Jak widać, Ibisz potrafi mówić o ojcostwie bez zbędnych ozdobników, z humorem i dystansem. W trzech krótkich punktach przypomniał, że sen to luksus, cisza zwykle oznacza, że coś się dzieje, a codzienne noszenie dzieci jest bardziej wymagające niż siłownia.
Ojcostwo według Ibisza to codzienna rzeczywistość pełna wyzwań i nieprzewidywalnych sytuacji. Nie idealizuje, nie koloryzuje — raczej pokazuje, że bycie tatą to ciężka, ale często zabawna praca, która wymaga cierpliwości i dużo energii.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Oto idole najmłodszych. Maskotki i Wesołe Pluszaki szturmują przedszkola i festyny! Majka Jeżowska ma konkurencję?






SJ
news
Edyta Górniak BRONI Nawrockiego. „Granice zostały przekroczone”. Zgadzacie się?
Piątkowe wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ogromne emocje i stały się tematem gorącej dyskusji w całym kraju. Teraz głos zabrała Edyta Górniak, która nie ukrywała, że nagranie z udziałem Karola Nawrockiego mocno ją poruszyło. Wokalistka zwróciła uwagę na jeden szczegół, który szczególnie ją oburzył. Dowiedz się więcej!
Piątkowy wieczór przyniósł gwałtowne zaostrzenie trwającego od miesięcy sporu o Trybunał Konstytucyjny. Informacje o odsunięciu dotychczasowego kierownictwa instytucji, wnioskach o uchylenie immunitetów oraz obecności policji przed gmachem przy alei Szucha zdominowały przekazy medialne. Wydarzenia wywołały liczne komentarze i ponownie rozpaliły dyskusję na temat sytuacji politycznej w Polsce.
Szczególne zainteresowanie wzbudziły nagrania, które w nocy z piątku na sobotę, 30 i 31 października, obiegły media społecznościowe. Widać na nich Karola Nawrockiego przed wejściem do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Prezydent próbuje przedostać się przez grupę osób stojących w drzwiach budynku. W pewnym momencie zwraca się do jednej z kobiet słowami: „Proszę odejść, przepraszam panią”.
W piątek wieczorem w Trybunale Konstytucyjnym doszło do kolejnego zwrotu w trwającym konflikcie. W opublikowanym komunikacie poinformowano o odsunięciu od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Tymczasowe kierowanie pracami instytucji powierzono sędzi Annie Korwin-Piotrowskiej, co spotkało się z natychmiastową reakcją i jeszcze bardziej zaostrzyło spór.
Następnie później siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło na teren Trybunału w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Jak relacjonowała rzeczniczka TK Weronika Ścibor, pracujący na miejscu strażnicy mieli otrzymać polecenie spakowania swoich rzeczy i opuszczenia budynku. Sytuacja szybko stała się przedmiotem politycznych komentarzy, a przed gmachem zaczęli gromadzić się kolejni ludzie.
Na miejscu pojawili się między innymi politycy prawicy, przedstawiciele Konfederacji oraz Grzegorz Braun wraz z sympatykami. Obecna była również policja. Na oficjalnym profilu Trybunału opublikowano komunikat, w którym zakwestionowano legalność podjętych działań i napisano o „bezprawnym przejęciu strony internetowej”. Wydarzenia z piątkowego wieczoru jeszcze bardziej zaostrzyły spór, który od miesięcy dzieli polską scenę polityczną.
POLECAMY: Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
Edyta Górniak przejęta tym, co spotkało Nawrockiego. Padły mocne słowa
Nagranie z udziałem Karola Nawrockiego wywołało burzliwą dyskusję, a komentujący nie pozostali wobec niego obojętni. Teraz swoją reakcję przedstawiła również Edyta Górniak. Wokalistka przyznała, że obrazy, które zobaczyła, wywołały w niej bardzo silne emocje. Nie próbowała ukrywać, że szczególnie poruszył ją sposób, w jaki – jej zdaniem – potraktowano głowę państwa.
“Nie mam mądrego komentarza na to, co się dzieje, ale mam tyle emocji i bólu i smutku za naszego prezydenta, za to, jak został potraktowany” – powiedziała na InstaStories.
Szczególnie mocno Edyta Górniak zwróciła uwagę na moment, w którym prezydent zwrócił się do kobiety stojącej przy wejściu i poprosił ją o umożliwienie przejścia. To właśnie ten fragment nagrania wywołał u niej największe poruszenie. Wokalistka nie kryła zdziwienia, że w takiej sytuacji Karol Nawrocki miał jeszcze przepraszać osobę blokującą mu drogę.
“I jeszcze, co za absurd, że jeszcze on przeprasza tę panią, że chce przejść. Że on jeszcze mówi: „Przepraszam panią” – skwitowała Górniak.
Artystka zwróciła również uwagę na kulturę osobistą prezydenta, która – w jej ocenie – ujawniła się nawet w bardzo napiętych okolicznościach. Podkreśliła, że sposób, w jaki się zachował, zrobił na niej szczególne wrażenie.
“Jeszcze w takiej sytuacji, w takim napięciu, w takiej niepewności odezwała się w nim kultura osobista” – wypaliła.
Wokalistka jednocześnie zaznaczyła, że nie uważa się za ekspertkę od polityki i nie zamierza rozstrzygać wszystkich prawnych aspektów konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Podkreśliła, że nie musi rozumieć każdego mechanizmu politycznego, aby mówić o własnych emocjach i reakcjach na obejrzane nagranie.
“Ja się nie znam na polityce. Zostawiam to lepszym, mądrzejszym. Nie wszystko muszę rozumieć. Odpowiadam tylko za to, co czuje moje serce” – wyznała.
Na koniec Edyta Górniak jasno wyraziła swoją ocenę tego, co zobaczyła. Wokalistka stwierdziła, że jej zdaniem doszło do przekroczenia granic i złamania prawa. Jej wypowiedź jest osobistą reakcją na nagranie, a prawne i polityczne okoliczności całego wydarzenia pozostają przedmiotem sporu.
“I moje serce widzi, że granice zostały przekroczone i prawo zostało złamane. Jeżeli nie szanuje się prezydenta narodu, to kogo się szanuje?” – wtrąciła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Co uważacie o słowach Edyty Górniak? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
news
Ukochany pupil Dody nie żyje. Tak wyglądała ich relacja
To miała być walka zakończona szczęśliwym finałem, jednak los napisał najtragiczniejszy scenariusz. Doda przekazała swoim obserwatorom wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć. Wokalistka do samego końca 1, że uda się uratować jej ukochanego pupila …
Ostatnie dni były dla Dody wyjątkowo trudne. Artystka od lat angażuje się w pomoc zwierzętom i wielokrotnie udowadniała, jak ważny jest dla niej ich los. Jej psy, Foxy i Wolfie, są pełnoprawnymi członkami rodziny, dlatego nagłe pogorszenie stanu zdrowia jednego z nich wywołało u wokalistki ogromny strach. Niestety, w sobotę gwiazda przekazała swoim fanom najgorszą możliwą wiadomość.
Jeszcze na początku tygodnia Doda relacjonowała na Instagramie dramatyczne chwile spędzone w warszawskiej klinice weterynaryjnej. Zapłakana artystka prosiła internautów o przesyłanie dobrej energii i modlitwę za zdrowie Foxy’ego. Piesek nagle poczuł się gorzej, a jego stan wymagał natychmiastowej pomocy specjalistów. Każda kolejna godzina była walką o jego życie.
U zwierzaka zdiagnozowano ostre zapalenie płuc. Foxy trafił do inkubatora, a jego organizm musiał zmierzyć się z poważnymi problemami oddechowymi. Sytuacja była na tyle poważna, że w pewnym momencie lekarze nie dawali wokalistce powodów do optymizmu. Doda jednak nie zamierzała się poddawać i szukała kolejnych możliwości pomocy dla swojego ukochanego pupila.
Artystka konsultowała stan zdrowia pieska w kolejnych placówkach weterynaryjnych, licząc na to, że uda się znaleźć sposób na uratowanie jego życia. Do samego końca wierzyła w cud. Choć pojawiły się chwile, które dawały nadzieję, a parametry oddechowe zwierzaka zaczęły się poprawiać, jego organizm był już bardzo osłabiony.
POLECAMY: Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Doda straciła ukochanego pupila. Łączyła ich niezwykła relacja
Niestety, nadzieja na szczęśliwe zakończenie nie wystarczyła. W sobotnie przedpołudnie Doda poinformowała, że Foxy nie żyje. Szczególnie przejmujący jest fakt, że piesek odszedł zaledwie dzień po swoich trzecich urodzinach. Wokalistka opublikowała w sieci osobisty wpis, w którym trudno nie dostrzec ogromnego bólu po stracie ukochanego przyjaciela.
“Mój ukochany pies przyjaciel dzień po swoich trzecich urodzinach zmarł. Serce nie wytrzymało, mimo że już poprawiał się oddech. Zabrakło kilku dni… Dziś umarliśmy razem, a tylko tobie przestało bić serce” – napisała na Instagramie.
Na tym jednak Doda nie poprzestała. Po przekazaniu tragicznej wiadomości wróciła do publikowania zdjęć z kliniki weterynaryjnej, na których uwieczniony został Foxy. Pokazała również nagrania, na których widać jej drugiego psa, Wolfiego. Widać, że również on znalazł się w trudnej sytuacji po stracie swojego czworonożnego towarzysza.
Dla wokalistki to szczególnie bolesny moment, ponieważ przez ostatnie dni robiła wszystko, by uratować Foxy’ego. Nie ukrywała łez, dzieliła się z fanami kolejnymi informacjami i prosiła o wsparcie. Kiedy pojawiały się sygnały poprawy, mogła mieć nadzieję, że najgorsze jest już za nimi. Niestety, ostatecznie nie udało się wygrać tej walki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Przeżyliście kiedyś podobną stratę? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!






Dodaj komentarz
news
Ida Nowakowska OSTRO o Halloween. „Dla mnie nie jest świętem”. Ma rację?
Halloween od lat wywołuje w Polsce gorące dyskusje. Jedni widzą w nim okazję do zabawy i przebierania się w kostiumy, inni nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Ida Nowakowska postanowiła opowiedzieć, jak sama podchodzi do tej tradycji i dlaczego nie stawia jej na równi z polskim świętem. Dowiedz się więcej!
Halloween od lat budzi emocje i dzieli opinię publiczną. Z każdym rokiem coraz więcej znanych osób zabiera głos w sprawie obchodzenia tego dnia, a ich wypowiedzi często stają się pretekstem do kolejnych dyskusji. Tym razem o swoim podejściu opowiedziała Ida Nowakowska, która w rozmowie z Plejadą nie ukrywała, że jej spojrzenie na Halloween jest związane z doświadczeniami z życia w Stanach Zjednoczonych.
Prezenterka podkreśliła, że nie zamierza porównywać Halloween ze Świętem Wszystkich Świętych. Dla niej są to zupełnie różne okazje, którym przypisuje się odmienne znaczenie.
“Dla mnie Halloween nie jest świętem, więc jakby zupełnie tego nie mogę porównywać. Dla mnie to nie miałoby sensu. Mieszkając przez połowę życia w Stanach, Halloween jest pretekstem do spotkania, do imprezy, do przyjęcia, więc ja też się przebierałam w kostiumy. Uważam, że one powinny być fajne, takie naśmiesznie bardziej, nie lubię tych strasznych, przerażających” – wyznała.
Ida Nowakowska zaznaczyła jednocześnie, że szczególne miejsce w jej życiu zajmuje polska tradycja związana z początkiem listopada. Nie ukrywa, że Święto Wszystkich Świętych ma dla niej bardzo osobisty wymiar.
“Mogę powiedzieć z własnej perspektywy, jak ja to przeżywam, bo zawsze celebruję zwycięstwo życia nad śmiercią i dla mnie życie jest czymś niesamowitym” – dodała.
POLECAMY: TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Ida Nowakowska wprost o Halloween: “Odkąd mam synka nie lubię …”
Prezenterka zwróciła uwagę, że polskie zwyczaje związane z odwiedzaniem grobów robią ogromne wrażenie również na osobach z zagranicy. Sama chętnie zaprasza swoich znajomych ze Stanów do Polski właśnie w tym okresie.
“Święto Wszystkich Świętych to są niezwykłe dni w Polsce. Naprawdę wszystkich znajomych, których mam z zagranicy, ze Stanów zapraszam w tym okresie właśnie. Mówię: “Przyjdźcie tutaj, pójdźcie z nami na groby, bo to jest coś tak wyjątkowego”. Chyba każdy to w ten sposób przeżywa niezależnie od tego, co myśli o różnych sprawach. Jest w tym głębia, przeżywamy przeszłość, ale w taki sposób, który jest naprawdę żywy” – wyjaśniła reporterce Plejady.
W rozmowie pojawił się również bardzo osobisty wątek. Ida Nowakowska wspomniała o swoim ojcu, znanym pisarzu Marku Nowakowskim, który spoczywa na warszawskich Powązkach. Jak przyznała, odwiedzanie jego grobu wiąże się dla niej z ogromnymi emocjami, a rodzinne wspomnienia wracają szczególnie mocno właśnie w tych dniach.
“Zawsze się wzruszam. Spędzamy czas na Starych Powązkach, też na Powązkach Wojskowych, bo tam mój tata jest pochowany w Alei Zasłużonych. Reszta mojej rodziny właśnie na Starych Powązkach. Tam jest tak pięknie. Z moim synkiem chodzę i przypominam sobie, jak chodziłam z moim tatą” – wspominała.
Prezenterka podkreśliła, że tradycja odwiedzania cmentarzy jest dla niej także okazją do rozmowy z synkiem o przemijaniu, pamięci i znaczeniu życia. Sama pamięta, jak jako dziecko chodziła na groby razem z rodzicami. Dziś wraca do tych chwil, przekazując kolejnemu pokoleniu rodzinne historie i wartości, które są dla niej ważne.
“Chodziliśmy razem z rodzicami na groby i w tym czasie było coś nieludzkiego — myślisz o egzystencji tutaj i myślisz, że to wszystko jest tak naprawdę na chwilę i że to, co robimy tutaj, żyje tylko, jeśli jest w sercach innych ludzi, bo ci, którzy są właśnie tam na cmentarzach, na które my chodzimy, w moim sercu są żywi, dlatego że czynili tutaj piękne rzeczy, czynili dobro, wspominamy ich, mówimy o nich, więc jest coś niezwykłego po prostu w tym święcie” – dodała w tej samej rozmowie.
Na koniec prezenterka wyjaśniła, że jej podejście do Halloween zmieniło się również po narodzinach synka. Nie przepada za tłumaczeniem dziecku niektórych elementów tej tradycji i podkreśla, że z jej perspektywy jest to przede wszystkim okazja do wspólnej zabawy.
“Odkąd mam synka nie lubię, bo trudno mu to wszystko wytłumaczyć. Halloween to jest costume party [impreza kostiumowa], każdy ma się po prostu dobrze bawić i przebrać. Moja perspektywa jest trochę inna z tej polsko-amerykańskiej strony” – zakończyła Ida.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
A Wy obchodzicie Halloween? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
casting
TVN podjął decyzję ws. Rozenek-Majdan. Klamka zapadła
Małgorzata Rozenek-Majdan może mieć powody do zadowolenia. Jej telewizyjna przyszłość w TVN zapowiada się wyjątkowo intensywnie, a jeden z projektów, który prowadzi, doczeka się kolejnej odsłony. Choć druga seria wciąż jest emitowana, produkcja już szuka nowych bohaterek. Co szykuje stacja? Dowiedz się więcej!
Program „Bez kompleksów” zadebiutował na antenie TVN7 w ubiegłym roku i od początku wzbudzał ogromne zainteresowanie. Nie był to kolejny lekki format o modzie, urodzie czy szybkich metamorfozach. Produkcja postawiła na znacznie poważniejszą tematykę, pokazując kobiety, które przez lata zmagały się z kompleksami, brakiem akceptacji własnego wyglądu i trudnymi doświadczeniami. Ich historie miały pokazać, że zmiana wyglądu może być początkiem znacznie większej życiowej przemiany.
Gospodynią programu została Małgorzata Rozenek-Majdan, która doskonale odnalazła się w tej roli. Prezenterka nie ograniczała się do zapowiadania kolejnych etapów metamorfoz, ale rozmawiała z uczestniczkami o ich emocjach, obawach i powodach, dla których zdecydowały się na tak radykalny krok. Przez osiem tygodni emisji widzowie mogli obserwować historie kobiet, które zdecydowały się opowiedzieć przed kamerami o swoich kompleksach. Nie brakowało wzruszeń, trudnych rozmów i momentów, które wywoływały gorące dyskusje w mediach społecznościowych.
„Bez kompleksów” znacząco różni się od typowych programów metamorfozowych. Nie chodzi tutaj wyłącznie o zmianę fryzury, dobór ubrań czy profesjonalny makijaż. Uczestniczki przechodzą kompleksowe przemiany, które mogą obejmować chirurgię plastyczną, stomatologię estetyczną, makijaż oraz całkowicie nową stylizację. Twórcy pokazują przy tym nie tylko efekt końcowy, ale również cały proces przygotowań. Widzowie mogą zobaczyć konsultacje, rozmowy ze specjalistami, wątpliwości bohaterek i decyzje, które niejednokrotnie wiążą się z ogromnym stresem.
Za metamorfozami uczestniczek stoją doświadczeni eksperci. Operacje i zabiegi wykonuje dr Marek Szczyt, jeden z najbardziej rozpoznawalnych chirurgów plastycznych w Polsce. Za przemiany uśmiechów odpowiada dr Michał Nawrocki, specjalista stomatologii estetycznej. Ostateczny efekt dopełniają natomiast makijażystka Kamila Tadriyan oraz stylista fryzur Bartosz Bronowicki. To właśnie praca całego zespołu pozwala bohaterkom przejść spektakularne metamorfozy, których efekty widzowie poznają w kolejnych odcinkach.
Szczególne emocje od początku wzbudzały historie kobiet zgłaszających się do programu. Wiele z nich przez lata ukrywało swoje kompleksy, zmagało się z brakiem pewności siebie lub doświadczeniami, które mocno wpłynęły na ich postrzeganie własnego ciała. Kamery towarzyszą im nie tylko podczas zabiegów i kolejnych etapów przemiany, ale również w chwilach zwątpienia, łez i niepewności. Dzięki temu „Bez kompleksów” zyskało bardziej dokumentalny charakter, a widzowie mogą poznać bohaterki nie tylko przez pryzmat ich wyglądu, ale przede wszystkim osobistych historii.
Warto przypomnieć, że pierwsza seria była emitowana na antenie TVN7. W tym roku stacja zdecydowała się jednak na ważny krok i przeniosła program do znacznie mocniejszego pasma. Po wynikach premierowej odsłony „Bez kompleksów” otrzymało miejsce na głównej antenie TVN, w soboty o godz. 11:30, tuż po „Dzień Dobry TVN”. To wyraźny sygnał, że format znalazł swoje miejsce w ramówce, a nadawca chce dotrzeć z nim do jeszcze szerszej publiczności. Zmiana anteny i pasma może być również istotnym wyróżnieniem dla samej Małgorzaty Rozenek-Majdan.
POLECAMY: „Twoja Twarz Brzmi Znajomo 23 ”: Kto wystąpi w finale? Poznaj wyniki
Rozenek zostaje w TVN? Stacja ma już konkretne plany
Co najciekawsze, druga seria programu wciąż jest emitowana, a tymczasem pojawiły się już informacje o kolejnych planach produkcyjnych. Jak wynika z ogłoszenia opublikowanego przez producenta, firmę Quźnia Team, rozpoczęły się castingi do trzeciego sezonu „Bez kompleksów”. Na oficjalnej stronie produkcji pojawiło się zaproszenie dla kobiet zainteresowanych udziałem w następnej odsłonie formatu. To oznacza, że twórcy nie zamierzają kończyć na dwóch seriach i już rozglądają się za kolejnymi bohaterkami, których historie mogłyby zobaczyć miliony widzów.
Wszystko wskazuje więc na to, że Małgorzata Rozenek-Majdan pozostanie ważną postacią w ramówce TVN również w przyszłym roku. Jej kalendarz telewizyjny zapowiada się zresztą wyjątkowo intensywnie. Już od marca widzowie mają ponownie zobaczyć ją w roli gospodyni „Królowej przetrwania”. W najbliższym czasie rozpoczną się również zdjęcia do kolejnej odsłony programu, które będą realizowane w Republice Południowej Afryki.
Jesienią natomiast może powrócić do „Bez kompleksów”, jeśli produkcja zrealizuje zapowiadaną trzecią serię. Dla Małgorzaty Rozenek-Majdan oznaczałoby to kontynuację dwóch ważnych projektów w jednej stacji i kolejne miesiące intensywnej pracy przed kamerami. Warto też zauważyć, że uruchomienie castingów jeszcze przed zakończeniem emisji drugiej odsłony pokazuje, że producenci już planują przyszłość formatu. Na ostateczne potwierdzenie szczegółów ramówki trzeba jednak poczekać.
Jedno jest pewne: „Bez kompleksów” nie znika z planów producentów, a widzowie mogą spodziewać się kolejnych historii kobiet, które zdecydują się opowiedzieć o swoich doświadczeniach i przejść metamorfozę przed kamerami. Castingi do trzeciej serii „Bez kompleksów” są już dostępne na stronie producenta: https://qzniateam.pl/castingi/bez-kompleksow-sezon-3.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Szpak ROZCZAROWANY występem w „Voice of Poland” [PRZED PREMIERĄ]
Podoba Wam się program Małgorzaty Rozenek-Majdan? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuPiotr Mróz OCENIŁ Julię Wieniawę w „TzG”. Na to zwrócił szczególną uwagę
-
showbiz4 dni temuTo będzie HIT nowej edycji „Tańca z Gwiazdami”. Zgodzi się na udział?
-
news2 dni temuAnna Mucha ZNIKNIE z „M jak miłość”? Jest oficjalny komentarz
-
showbiz5 dni temuZnana aktorka wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? „Pani już zakontraktowana”
-
news3 dni temuTarnowska i Bagi wygrali milion w „Milionerach”? Zobacz, kiedy oglądać [WIDEO]
-
showbiz4 dni temuKamil Kuroczko zdradził prawdę o Ewie Kasprzyk za kulisami „TzG”. Zaskoczeni?
-
news4 dni temuMargareta i Mohamed robią furorę w TTV? Wyniki programu dają do myślenia
-
news5 dni temuKinga Rusin WRACA do telewizji? Ujawniła, z kim prowadzi rozmowy

Dodaj komentarz