Śledź nas

news

Ksiądz podczas mszy wyznał, że jest gejem!

Opublikowano

w dniu

Ksiądz Gregory Greiten z Milwaukee “wyszedł z szafy” podczas jednej z mszy. Reakcja parafian była bezcenna!

Okazało się, że ksiądz Gregory planował ten ruch już od dawna. Swoją niepewność wcześniej skonsultował ze swoim przełożonym arcybiskupem MilwaukeeJeromą Listeckim. Taką wersję podał mediom rzecznik prasowy archidiecezji podkreślając, że duchowny miał pełne poparcie w swojej decyzji.

POLECAMY – OLGA BOŁĄDŹ NIE CHCE TERAZ ŚLUBU? SKĄD TAKA DECYZJA?

Legendarny coming out odbył się podczas niedzielnej mszy. Najbardziej wyjątkowym elementem była reakcja wiernych, którzy owacjami na stojąco nagrodzili odwagę księdza. Duchowny przyznał, że bodźcem do tego wyznania była chęć bycia przykładem dla innych oraz przełamania tabu związanego z tą tematyką wśród osób o odmiennej orientacji seksualnej w kościele katolickim.

“Będę taką osobą, jaką stworzył mnie Bóg. W moim życiu kapłańskim i w trakcie służby, którą pełnię, pomogę wszystkim, bez względu na to, czy ta osoba jest gejem czy osobą heteroseksualną, biseksualistą czy osobą transseksualną. Aby każda z nich mogła być sobą i żyć w pełni, na podobieństwo Boga. Kościół potrzebuje zdrowych wzorców dla księży, którzy walczą z tym, aby pogodzić się ze swoją orientacją seksualną. Naucza on, że osoby posiadające pociąg seksualny do tej samej płci muszą być traktowane ze zrozumieniem” –  przemówił duchowny

Jak zawsze w sieci pojawiają się różne komentarze. Większość internautów jest zdania, że sama idea jest słuszna, ale w przypadku księdza jego orientacja seksualna nie powinna mieć wpływu na wykonywanie obowiązków związanych z byciem duchownym. 

ZOBACZ TEŻ – MAGDA GESSLER BRONI MŁODZIEŻY DOTKNIĘTEJ PRZEMOCĄ. CO NA TO SZOSTAK?

Jakie macie zdanie na temat tej sytuacji?Bądź na bieżąco z informacjami o gwiazdach – polub nas na Facebooku!

 

news

Mija rok od śmierci Tomasza Jakubiaka. Te słowa chwytają za serca

Opublikowano

w dniu

przez

To miała być kolejna kulinarna droga pełna pasji i energii, a zakończyła się dramatem, który wstrząsnął całą Polską. Choć od jego odejścia minęło już 12 miesięcy, emocje wciąż są żywe, a wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. Kim był naprawdę i dlaczego jego strata nadal tak boli? Dowiedz się więcej!

Tomasz Jakubiak był nie tylko cenionym kucharzem i autorem książek kulinarnych, ale przede wszystkim człowiekiem, który swoją osobowością przyciągał ludzi. Jako juror „MasterChef Junior” wniósł do programu autentyczność, luz i ogromne serce, które widzowie natychmiast pokochali. Jego obecność na ekranie była naturalna, niewymuszona i pełna energii, co sprawiło, że szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w swoim środowisku.

Wiosną 2024 roku życie Tomasza Jakubiaka zmieniło się w sposób, którego nikt się nie spodziewał. Diagnoza niezwykle rzadkiego i agresywnego nowotworu jelita cienkiego i dwunastnicy była szokiem nie tylko dla niego, ale również dla jego bliskich i fanów. Mimo ogromnego ciosu nie zamknął się w sobie – wręcz przeciwnie, podjął natychmiastową walkę, pokazując determinację, która dla wielu stała się inspiracją.

W tym najtrudniejszym czasie ogromną rolę odegrała jego żona, Anastazja Jakubiak, która nie odstępowała go na krok. Wspierała go zarówno w codziennych zmaganiach, jak i w decyzjach dotyczących leczenia, które zaprowadziło ich nawet do specjalistycznej kliniki w Atenach. Obok nich był również ich kilkuletni syn – Tomasz Junior, który dodawał siły w momentach największego zwątpienia.

Pomimo wyczerpującej terapii i ogromnego bólu, Tomasz Jakubiak nie odciął się od świata. Pozostawał w kontakcie z fanami, publikował wpisy i dziękował za każde słowo wsparcia. Jego postawa pokazywała, że nawet w najtrudniejszych chwilach można zachować godność i wdzięczność wobec innych.

Niestety choroba postępowała na tyle szybko, że musiał zrezygnować z udziału w nagraniach drugiego sezonu „MasterChef Nastolatki”. Mimo to do samego końca interesował się programem i jego uczestnikami, co tylko potwierdzało, jak bardzo był związany z tym projektem i ludźmi, którzy go tworzyli.

Jego ostatni wpis w mediach społecznościowych, opublikowany na kilka dni przed śmiercią, poruszył tysiące osób. 30 kwietnia 2025 roku pojawiła się informacja o jego odejściu, która momentalnie obiegła cały kraj. Internet zalała fala wspomnień, a profile społecznościowe zamieniły się w miejsca pełne emocjonalnych pożegnań.

Dziś, rok po tych wydarzeniach, pamięć o Tomaszu Jakubiaku wciąż jest niezwykle silna. Jego historia nie została zapomniana, a wiele osób nadal wraca do jego wypowiedzi, programów i działań, które zostawił po sobie. To dowód na to, jak ogromny wpływ miał na ludzi.

W tym czasie coraz częściej publicznie pojawia się Anastazja Jakubiak, która pokazuje niezwykłą siłę i determinację. Wydała książkę, angażuje się w inicjatywy związane z edukacją kulinarną, organizuje konkursy w szkołach gastronomicznych i udziela wywiadów, w których opowiada nie tylko o stracie, ale także o dalszym życiu i budowaniu nowej rzeczywistości.

POLECAMY: Doda kontra firma po akcji Łatwoganga. Jest oficjalna odpowiedź

Taki był Tomasz Jakubiak. Oto wspomnienia gwiazd:

Kilka miesięcy temu o Tomaszu Jakubiaku w poruszający sposób mówiła również Dorota Szelągowska. W rozmowie z portalem Jastrząb Post wróciła wspomnieniami do ich relacji, podkreślając jej wyjątkowy charakter.

“Myśmy mieli bardzo specyficzną relację. Ja nigdy nie byłam żadną najbliższą przyjaciółką Tomka, natomiast kumplowaliśmy się serdecznie i w ważnych momentach tak się zdarzało, że byliśmy dla siebie, obok siebie. Myślę, tęsknie za nim” – powiedziała wówczas.

Równie emocjonalnie wspominał go jego wieloletni przyjaciel, Michel Moran, z którym współpracował na planie „MasterChefa” i „MasterChefa Juniora”. W wywiadzie dla portalu Świat Gwiazd nie krył, że wspomnienia wciąż wywołują w nim silne emocje.

“To był wulkan. Kiedy mówię o Tomku gdzieś tam krwawi serce dalej naprawdę, bo byliśmy serdecznymi przyjaciółmi i dalej nimi jesteśmy. Z uśmiechem zawsze przypominam Tomka. Kiedy wpadł czasami na plan 7:20, każdy pół śpiący, jeszcze nie pił drugiej kawy, a Tomek był pełen energii. Mówiłem czasami: “Tomek zamknij się, błagam, jest 7:20, poczekaj jeszcze trochę”, a on swoje. I to było piękne. To był gość, to przyjaciel bez żadnej bariery, bez żadnych hamowań” – opowiadał Michel w rozmowie z portalem.

Dla wielu osób Tomasz Jakubiak pozostanie kimś więcej niż tylko kucharzem czy osobowością telewizyjną. Był symbolem autentyczności, pasji i ogromnego serca, które potrafiło jednoczyć ludzi wokół siebie.

Choć minął już rok od jego odejścia, jego obecność wciąż jest odczuwalna – w programach, wspomnieniach i działaniach tych, którzy kontynuują jego misję. Jedno jest pewne – na zawsze pozostanie w pamięci tych, którzy mieli okazję go poznać lub choć przez chwilę obserwować jego niezwykłą drogę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wpłaciłeś na akcję Łatwoganga i Cancer Fighters dla dzieci? Urząd Skarbowy odda Ci część pieniędzy

A Wy jak wspominacie Tomasza Jakubiaka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!

Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)
Anastazja Jakubiak i Tomasz Jakubiak (fot. screen Instagram Tomasz Jakubiak)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Doda kontra firma po akcji Łatwoganga. Jest oficjalna odpowiedź

Opublikowano

w dniu

przez

Miała być pomoc i wspólna mobilizacja, a skończyło się na ostrej dyskusji i podziale opinii publicznej. Jedno zdanie wypowiedziane podczas charytatywnego streamu rozpaliło internet do czerwoności. Dlaczego ta sytuacja wywołała aż tak silne emocje? Dowiedz się więcej!

Dziewięciodniowa transmisja prowadzona przez Łatwoganga od początku była czymś więcej niż zwykłym internetowym wydarzeniem. W krótkim czasie przerodziła się w ogromną akcję społeczną, której celem było wsparcie dzieci walczących z chorobami nowotworowymi. Do inicjatywy dołączały kolejne znane osoby, a licznik wpłat rósł w zawrotnym tempie.

Atmosfera wokół wydarzenia była pełna solidarności i zaangażowania. Widzowie nie tylko oglądali transmisję, ale aktywnie uczestniczyli w zbiórce, reagując na kolejne wyzwania i działania podejmowane przez gości streama. Wszystko wskazywało na to, że akcja przebiega bez większych kontrowersji.

Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy w trakcie transmisji pojawiła się propozycja od sieci Pasibus. Firma zadeklarowała wsparcie finansowe w wysokości 60 tys. zł, jednak jednocześnie zasugerowała określoną formę „współpracy”, która szybko stała się głównym tematem rozmów.

Chodziło o występ Dody na wydarzeniu organizowanym przez markę. Widzowie niemal natychmiast wychwycili, że propozycja nie jest typową darowizną, lecz wiąże się z oczekiwaniem konkretnej korzyści. To właśnie ten element wywołał największe poruszenie.

Doda zareagowała bez wahania, jasno wskazując, że taka forma wsparcia nie wpisuje się w ideę całej akcji. W trakcie transmisji podkreśliła:

“Nie ma czegoś w zamian. Pomoc nie polega na “w zamian” – wyznała od razu Doda.

Jej stanowisko spotkało się z dużym poparciem widzów, którzy zaczęli szeroko komentować sytuację w mediach społecznościowych. W podobnym tonie wypowiedział się także Łatwogang, przypominając, że fundamentem zbiórki jest bezinteresowność i realna pomoc potrzebującym.

W kolejnych godzinach temat nabrał rozpędu. Internauci zaczęli analizować nie tylko samą propozycję, ale również sposób jej przedstawienia. Wielu z nich uznało, że łączenie działań charytatywnych z elementami promocji to poważny błąd wizerunkowy.

Pod presją opinii publicznej Pasibus zdecydował się zmienić swoją deklarację. Ostatecznie firma przekazała 100 tys. zł na rzecz fundacji, tym razem bez żadnych dodatkowych warunków. Mimo to wcześniejsza sytuacja nadal była szeroko komentowana i nie przeszła bez echa.

POLECAMY: Przelałeś pieniądze na akcję Łatwoganga? Teraz możesz je odzyskać

Pasibus wydał oświadczenie. Doda nie gryzła się w język

Po zakończeniu całej akcji marka opublikowała oficjalne stanowisko, tłumacząc kulisy swojej decyzji. W oświadczeniu podkreślono, że brak reakcji w trakcie streamu wynikał z chęci skupienia uwagi na samej zbiórce.

“Nie zabieraliśmy głosu wcześniej, bo cała Polska była skupiona na zbiórce i to był w ostatnich dniach absolutny priorytet. Po zakończeniu streama chcemy odnieść się do sytuacji. Naszą intencją, w dużej mierze spontaniczną, było wsparcie akcji poprzez nawiązanie do formuły, którą Łatwogang stosuje na swoich kanałach, czyli challenge’u” – czytamy na oficjalnym Instagramie sieci restauracji.

Firma zaznaczyła również, że jej działanie było spontaniczne i wynikało z emocji towarzyszących wydarzeniu. Jednocześnie przyznano, że sposób komunikacji mógł zostać odebrany inaczej, niż zakładano.

“Była to decyzja podjęta pod wpływem emocji i w tamtym momencie uwierzyliśmy, że taka forma może dodatkowo ludzi zmobilizować i podbić zaangażowanie. Naszym celem od początku było wsparcie. Z powodów późnych godzin wieczornych i ograniczeń procesowych, najpierw pojawiła się niższa kwota, a następnie domknęliśmy całość do 100 000 zł. Najważniejszy jest wspólny cel” – dodano.

Mimo tych wyjaśnień fala krytyki nie opadła. W komentarzach pojawiły się zarówno ostre słowa, jak i ironiczne uwagi pod adresem marki. Niektórzy użytkownicy zaczęli nawet nawoływać do bojkotu restauracji.

  • “Propozycja wpłaty środków w zamian za występ Dody to tak naprawdę nie byłaby Wasza cegiełka tylko Dody, bo to ona w tej sytuacji zrezygnowałaby ze swojego wynagrodzenia”.
  • “A jak wytłumaczycie propozycję Dania pieniędzy na fundację w zamian za koncert”.
  • “Dalej słabe zachowanie i to nie była refleksja znikąd”.
  • “Zawiedliście trochę”.

Najwięcej emocji wzbudziła odpowiedź Dody, która postanowiła skomentować całą sytuację. Artystka odniosła się do sprawy pod opublikowanym oświadczeniem, pisząc:

“Spokojnie, mój ex was przebił – „za wycofanie spraw, które mu założyłam za nękanie nie będę musiała ogolić głowy”. Dla ludzi to też ważna lekcja: PRAWDZIWA POMOC TO NIE MIEJSCE NA WARUNKI, ANI INTERES. Dziękujemy za autorefleksję, 100 tys. wpłaty i zapraszam na narodowy na mój koncert” – czytamy.

Cała sytuacja pokazała, jak duże znaczenie ma kontekst i forma przekazu, szczególnie przy wydarzeniach o charakterze charytatywnym. W przypadku akcji Łatwoganga granica między wsparciem a marketingiem okazała się wyjątkowo cienka. Jedno pozostaje pewne – choć sama zbiórka zakończyła się ogromnym sukcesem, to kontrowersje wokół tej jednej propozycji na długo pozostaną częścią jej historii.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?

A czy Wy wpłaciliście swoją cegiełkę na akcję Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku

Doda i Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)
Doda (fot. screen YouTube Łatwogang)
Łatwogang (fot. screen YouTube Łatwogang)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Ten kadr podbił sieć i stał się symbolem akcji Łatwoganga. Kim jest jego autor?

Opublikowano

w dniu

przez

Dziewięć dni emocji, chaosu i ogromnej mobilizacji zamknięte w jednym ujęciu. Fotografia z kawalerki Łatwoganga już teraz wywołuje ogromne poruszenie i może stać się jednym z najważniejszych symboli tej akcji. Co tak naprawdę kryje się za tym obrazem i dlaczego mówi o nim cała Polska? Dowiedz się więcej!

Pierwsze reakcje na fotografię są jednoznaczne – to coś więcej niż zwykły kadr. Zdjęcie wykonane podczas dziewięciodniowego streama błyskawicznie zaczęło krążyć w sieci, wzbudzając emocje zarówno wśród internautów, jak i osób związanych z mediami. Wiele wskazuje na to, że może ono przejść do historii jako symbol jednej z największych akcji charytatywnych ostatnich lat.

Autorem fotografii jest Filip Naumienko, który uchwycił moment wyjątkowy w swojej prostocie. Na zdjęciu widzimy Łatwoganga, siedzącego samotnie przed komputerem, w otoczeniu śladów intensywnej transmisji. To kontrast pomiędzy ciszą chwili a skalą całego przedsięwzięcia sprawia, że obraz działa tak silnie na odbiorców.

Na pierwszy plan wysuwa się sam bohater kadru, jednak równie istotne są detale. Rozrzucone konfetti, sprzęt nagraniowy, światła oraz prowizorycznie zabezpieczone okno tworzą atmosferę zmęczenia, ale i spełnienia. To przestrzeń, która przez dziewięć dni była centrum wydarzeń śledzonych przez setki tysięcy ludzi.

Szczególną uwagę zwraca także odręczna kartka z napisem “CISZA NOCNA!”, wisząca na ścianie. Ten drobny element nabiera symbolicznego znaczenia, pokazując zderzenie codzienności z czymś absolutnie niezwykłym. To właśnie takie szczegóły budują siłę całej fotografii.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?

Filip Naumienko wyznał, co działo się u Łatwoganga

Sam Filip Naumienko przyznał, że dotarcie do mieszkania influencera nie było łatwe. Media już wcześniej pojawiały się na miejscu, jednak dostęp był ograniczany. Fotograf musiał wykazać się determinacją i refleksem, aby znaleźć się we właściwym miejscu i czasie.

“Wcześniej innym mediom udało się oczywiście wejść kamerą i w ten sposób w ogóle wyhaczyłem, że jakieś media tam wchodzą. Stwierdziłem, że to jest prawdopodobnie okazja, żeby tam się dostać. Kiedy przyjechałem ok. godz. 14.00, to już był ten moment, kiedy mówiono: Raczej mediów nie wpuszczamy” – wyznał Filip Naumienko na łamach Plejady.pl.

Fotograf opisał również kulisy panujące na miejscu. Mieszkanie oraz korytarz były wypełnione ludźmi – celebrytami, influencerami i dziennikarzami. Chaos, który tam panował, był bezpośrednim efektem ogromnego zainteresowania akcją.

“Kiedy Łatwogang miał wywiad na kamerach na korytarzu, udało mi się tam przejść pod drzwi i zapytać się, czy mogę po prostu wejść. Przedstawiłem się, powiedziałem, z jakiej agencji jestem, pokazałem jakieś swoje media” – dodał autor zdjęcia.

Zdjęcie już teraz uznawane jest za jedno z najbardziej wymownych ujęć całej akcji, jednak dla autora to dopiero początek. Filip Naumienko planuje zgłosić fotografię do prestiżowych konkursów, co może wynieść ją na międzynarodową scenę.

“Mam nadzieję, że to zdjęcie jakoś się przedostanie. Oczywiście, planuję zgłosić je zarówno na naszego Grand Pressa, jak i na World Press Photo – tylko na edycję przyszłoroczną, bo tegoroczna została już zakończona i rozwiązana. Natomiast planuję zgłosić zdjęcie bądź zdjęcia, bo jeszcze nie wiem, czy jako reportaż, czy jako pojedyncze – na konkursy” – wspomniał w wywiadzie dla Plejady.pl.

Nie bez znaczenia jest kontekst całej sytuacji. Stream Łatwoganga zakończył się rekordowym wynikiem – ponad 251 milionów złotych zebranych na rzecz Fundacji Cancer Fighters. To liczba, która sama w sobie robi ogromne wrażenie i pokazuje skalę mobilizacji społecznej.

Dziewięciodniowa transmisja przyciągała w szczytowym momencie nawet 1,5 miliona widzów. Tak ogromne zainteresowanie sprawiło, że wydarzenie wykroczyło daleko poza internet, stając się ogólnopolskim fenomenem społecznym.

Dziś fotografia autorstwa Filipa Naumienki zaczyna żyć własnym życiem. Dla jednych to symbol dobra i wspólnoty, dla innych obraz pokazujący kulisy intensywnego medialnego widowiska. Jedno jest pewne – ten kadr już zapisał się w historii, a jego dalsza droga może dopiero nabierać rozpędu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak naprawdę głosowali widzowie? Oto wyniki 8. odcinka „Tańca z Gwiazdami”

Podobała Wam się akcja Łatwoganga? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku

Łatwogang (fot. autor Filip Naumienko/Instagram @filip.naumienko)
Bedoes i Łatwogang (fot. screen Instagram Bedoes)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w „Azji Express”. Kto jeszcze wystąpi w nowej edycji?

Opublikowano

w dniu

przez

Program, który od lat elektryzuje widzów, znów wraca i wszystko wskazuje na to, że szykuje się jedna z najmocniejszych edycji w historii. Choć stacja wciąż oficjalnie milczy, zza kulis zaczynają wypływać konkretne informacje, które mogą zaskoczyć fanów. Jedno nazwisko pojawia się coraz częściej i wiele wskazuje na to, że to już przesądzone. Dowiedz się więcej tylko u nas!

Program „Azja Express” od lat pozostaje jednym z najbardziej wymagających i jednocześnie najbardziej emocjonujących formatów rozrywkowych w polskiej telewizji. Od momentu debiutu w 2016 roku przyciąga przed ekrany widzów, którzy chcą oglądać nie tylko rywalizację, ale przede wszystkim prawdziwe reakcje uczestników wystawionych na ekstremalne warunki, presję czasu i konieczność radzenia sobie bez pieniędzy oraz zaplecza.

Na przestrzeni kolejnych sezonów zmieniali się zarówno uczestnicy, jak i prowadzący, co dodatkowo wpływało na odbiór programu. Pierwsze edycje prowadziła Agnieszka Woźniak-Starak, która nadała całości bardziej reporterski i surowy charakter, co wielu widzów wspomina do dziś jako najbardziej autentyczny etap programu. Później stery przejęła Daria Ładocha, a w najnowszej odsłonie, czyli „Afryka Express”, widzowie zobaczyli w tej roli Izabellę Krzan.

Ostatnia edycja zakończyła się 22 listopada i przyniosła zwycięstwo Edycie Zając oraz Michałowi Mikołajczakowi. Finał dostarczył ogromnych emocji, ale jednocześnie pozostawił widzów z dużym niedosytem i pytaniami o przyszłość formatu.

Po zakończeniu „Afryki Express” przez długi czas panowała cisza, która tylko podsycała spekulacje. W mediach branżowych pojawiały się sprzeczne informacje, a fani analizowali każdy ruch stacji TVN, próbując wyłapać jakiekolwiek sygnały dotyczące przyszłości programu. W końcu stało się jasne – format wraca i ponownie zabierze uczestników do Azji.

Jednak to nie kierunek podróży wzbudza dziś największe emocje, a lista uczestników, która – jak się okazuje – zaczyna powoli wyciekać do mediów. Oficjalnie potwierdzono jedynie udział Małgorzaty Sochy, co już wywołało spore poruszenie, biorąc pod uwagę jej popularność i doświadczenie przed kamerą.

Nieoficjalnie mówi się jednak o kolejnych nazwiskach i to właśnie tutaj robi się naprawdę gorąco. Co istotne – to nasz portal przeAmbitni.pl jako pierwszy informował o castingach i spotkaniach produkcyjnych, podczas których pojawiały się konkretne osoby. Wśród nich wymieniani byli m.in. tancerka i prezenterka Edyta Herbuś oraz tancerz Michał Danilczuk co od razu wywołało falę komentarzy i spekulacji wśród widzów śledzących program.

POLECAMY: Jak naprawdę głosowali widzowie? Oto wyniki 8. odcinka „Tańca z Gwiazdami”

TYLKO U NAS: Michał Danilczuk w “Azji Express”

Choć stacja do tej pory nie potwierdziła oficjalnie tych informacji, wszystko wskazuje na to, że przynajmniej jedno z tych nazwisk jest już przesądzone. Jak ustalił nasz reporter Szymon Jedynak, z nieoficjalnych, ale dobrze poinformowanych źródeł wynika, że udział jednego z kandydatów jest praktycznie pewny.

“Michał teraz wystąpi w “Azji Express” – usłyszał nasz reporter od osoby mocno związanej ze stacją.

Dla fanów Michała Danilczuka to wiadomość, która może okazać się jednym z najmocniejszych punktów tej edycji. Tancerz, którego widzowie pokochali w „Tańcu z Gwiazdami”, od dłuższego czasu coraz mocniej zaznacza swoją obecność w strukturach TVN. Warto przypomnieć, że do stacji dołączył rok temu, a wiosną 2025 roku pełnił rolę jurora w programie „You Can Dance”. To pokazuje, że jego pozycja w telewizji systematycznie rośnie, a udział w tak wymagającym formacie jak „Azja Express” może być dla niego kolejnym dużym krokiem i okazją do pokazania zupełnie nowej twarzy przed widzami.

Wciąż jednak pozostaje wiele znaków zapytania. Nie wiadomo, z kim stworzy duet, jak poradzi sobie w ekstremalnych warunkach i czy jego strategia okaże się skuteczna w starciu z innymi uczestnikami. Jedno jest pewne – presja, zmęczenie i brak komfortu wielokrotnie weryfikowały już nawet najbardziej pewnych siebie uczestników.

Prócz Małgorzaty Sochy oraz Michała Danilczuka widzowie zobaczą także wioślarkę Katarzynę Zillmann, która jesienią występowała w „Tańcu z Gwiazdami” w parze z Janją Lesar. Co ważne, sama zainteresowana potwierdziła swój udział w programie w jednym z wywiadów, rozwiewając tym samym wszelkie wątpliwości.

“Mam już podpisany kontrakt, wrócę w połowie czerwca. Wtedy będę mogła dołączyć do reprezentacji, ale to wszystko jest jeszcze do omówienia. Nie wiem, co będzie dalej, czy będę chciała wrócić już w tym sezonie”- przyznała w rozmowie z serwisem sp360.pl.

Nagrania do nowej edycji mają rozpocząć się już w przyszłym miesiącu, a widzowie zobaczą efekty jesienią na antenie TVN. Wszystko wskazuje na to, że „Azja Express” wraca w wielkim stylu, a lista uczestników może jeszcze nie raz zaskoczyć i rozgrzać emocje do granic możliwości.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Damian Michałowski zgolił włosy. Wszystko uchwyciły kamery

Kogo jeszcze widzielibyście w “Azji Express”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku

Uczestnicy “Afryka Express” (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk, Ryfa Ri, Bartosz Porczyk, Mery Spolsky (fot. Bartosz Krupa/zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk (fot. Bartosz Krupa/zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk, Ryfa Ri, Bartosz Porczyk, Mery Spolsky (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)
Michał Danilczuk i Magda Gessler (fot. zdjęcie prasowe TVN Warner Bros Discovery)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością