Śledź nas

showbiz

Majka Jeżowska: Czuję, że przede mną jeszcze wiele dobrych rzeczy

Opublikowano

w dniu

Ponadczasowa artystka, której piosenki znają i umieją zanucić, zarówno dzieci, jak i dorośli. Nie potrafi przejść obojętnie wobec cierpienia dzieci i zwierząt. Jej życie nie zawsze było tak kolorowe jak sukienki, w których występowała na scenie. Choć niedawno zakończyła swój wieloletni związek, nie zamyka się na nowe uczucie.

Szykuje się Pani do wydania kolejnej płyty, która ma być inna niż wszystkie dotychczasowe. Dlaczego?

Praca nad płytą, którą nagrałam w ubiegłym roku i która wciąż czeka na wydanie, była dla mnie swego rodzaju terapią. To już nie tajemnica, że właśnie wtedy rozstałam się ze swoim wieloletnim partnerem Darkiem. Bardzo chciałam zrobić coś innego i coś dla siebie, udowodnić, że mogę wyjść poza ramy mojego tzw. śpiewania familijnego i razem z moją przyjaciółką Joanną Gajewską wpadłyśmy na pomysł, by nagrać piosenki filmowe z orkiestrą symfoniczną Polskiego Radia.

Co zatem znajdzie się na tej płycie?

Nie mogę zdradzić wszystkich tytułów, które znajdą się na krążku „Filmowa Majka Symfonicznie”, ale zapewniam, że będą tam utwory z amerykańskich filmów. Chciałabym ten materiał promować koncertami w filharmoniach, na które również mogłyby przychodzić całe rodziny. Nagrałam także w duecie z Andrzejem Piasecznym utwór z filmu „Piękna i Bestia”. Piosenki, choć są bardzo różne, razem tworzą świetną całość koncertową.

Czy to prawda, że w związku z innym niż dotychczas stylem muzycznym, zapisała się Pani na lekcje śpiewu?

Poczułam potrzebę popracowania nad swoim głosem, przede wszystkim po to, by go wzmocnić. Śpiewanie musicalowe trochę różni się od śpiewania popowego, do którego byłam przyzwyczajona. Nad głosem trzeba cały czas pracować, dlatego zgłosiłam się na kilka lekcji do młodego zdolnego muzyka, który pokazał mi kilka technik, abym mogła rozciągać i wyrównywać głos. Fakt, że ktoś z nami pracuje jest mobilizujący. Sama też mogłam ćwiczyć, ale nie miałam motywacji, a jak już się umówiłam na lekcje, to musiałam się zebrać.

Jaką była Pani uczennicą?

W szkole podstawowej byłam pilną i bardzo dobrą uczennicą. W liceum trochę się opuściłam w nauce, ale nie dlatego, że byłam leniwa. Rozwijałam wówczas swoje pasje związane z muzyką. Dużo czasu spędzałam w szkole muzycznej, do tego dochodziły występy z zespołem, wyjazdy na przeglądy piosenki, czy festiwale. Mimo wszystko zawsze starałam się mieć świadectwo z czerwonym paskiem. Najgorszy był rok maturalny. Zdarzyła mi się na półrocze dwója z matematyki. Zawsze byłam kiepska z matmy, a na dodatek opuściłam wiele lekcji. Zamiast brać udział w zajęciach, byłam z nich zwalniana przez znajomego moich rodziców, który był wicedyrektorem. Na początku roku spotkał mnie na korytarzu i zaproponował, żebym wybrała sobie przedmiot, na który nie chcę chodzić, abym w tym czasie mogła siedzieć w pokoju nauczycielskim i przepisywać podział godzin. Jak po dwóch miesiącach tych „prac społecznych” zaczęłam się pojawiać na zajęciach, to nie wiedziałam, co się dzieje. Potem jednak wzięłam się za siebie i na świadectwie była już czwórka.

Pamięta Pani coś jeszcze z tej matematyki?

Niewiele. Za to byłam bardzo dobra z języka polskiego, historii, czy chemii. Matematyka, poza umiejętnością liczenia pieniędzy, raczej na co dzień mi się nie przydaje (śmiech). Wszelkiego rodzaju zadania po prostu mnie denerwowały.

Niedawno w Radomiu odbył się XI Festiwal Piosenek Majki Jeżowskiej, gdzie dzieci i młodzież wykonują wyłącznie Pani utwory. Przyzna Pani, że niewielu artystów spotkało takie wyróżnienie, by za życia mieć tego typu święto, czy jak kto woli przegląd własnej twórczości?

To dla mnie wielkie wyróżnienie i ogromna radość, kiedy tyle zdolnych dzieci chce śpiewać moje piosenki. Wielu z nich obserwuję potem w programach telewizyjnych i naprawdę moje serce się raduje, kiedy osiągają sukcesy i wydają płyty. Cieszę się, że M.D.K. w Radomiu wymyślił festiwal „Rytm i melodia”, gdzie dzieci śpiewają piosenki adekwatne do ich wieku, a nie repertuar dla dorosłych. Nie pozostało mi nic innego niż zgodzić się na to przedsięwzięcie i wspieranie go, co roku własną osobą. Tu nie ma takich sytuacji jak w popularnych talent show, że dziesięcioletnie dziewczynki, które nic jeszcze nie przeżyły śpiewają o nieszczęśliwej miłości, albo o rozpaczy. Na moim festiwalu każdy wykonuje piosenki, z którymi może się utożsamiać. Dodam też, że czuję się matką wszystkich dzieci, które nagrodziłam i dzięki temu mogą piąć się wyżej.  Obserwuję ich postępy w rozwoju muzycznym.

Jest Pani ulubienicą dzieci i wiem, że Pani je również uwielbia. Nie żałuje Pani czasem, że ma tylko jednego syna?

Nigdy nie odczułam braku drugiego, czy kolejnego dziecka, bo przez całe życie niemal codziennie otaczana jestem gromadą dzieci. Poza tym, kiedy urodziłam Wojtka byłam bardzo młoda. Musiałam i chciałam pracować. Gdyby nie pomoc moich rodziców, nie wiem, czy dałabym sobie radę z jego wychowaniem. Niewiele wiedziałam wtedy o dorosłym życiu. Były inne czasy, nie było jednorazowych pieluch i innych rzeczy ułatwiających dzisiejszym matkom życie. Decyzja o drugim dziecku była dla mnie wtedy przerażająca. Odkładałam ją na później, bo ciągle miałam wiele propozycji zawodowych, aż w końcu w ogóle przestałam o tym myśleć. W najlepszym czasie grałam ponad trzysta koncertów rocznie. Jedyne, o czym wtedy marzyłam, to odpoczynek.

Chciałaby Pani już być babcią?

Chciałabym być fajną, aktywną babcią, ale chyba na razie nie zanosi się na to. Czekam cierpliwie na dobrą wiadomość. Mam nadzieję, że kiedyś taka przyjdzie, a teraz cieszę się moimi koncertowymi dziećmi i trzema przedszkolami w Polsce, których jestem patronką.

Podobno szykuje Pani jakąś niespodziankę do Opola.

W tym roku w Opolu zostanie odsłonięta moja gwiazda. Z tej okazji, 4 czerwca dam krótki koncert na Rynku opolskim, tuż przed ceremonią odsłonięcia gwiazdy, a 5 czerwca, w koncercie przebojów Polskiego Radia wystąpię z zespołem Wieko, złożonym z fantastycznych znanych muzyków, w piosence Marka Grechuty obok Andrzeja Sikorowskiego i Wandy Kwietniewskiej. To będzie na pewno wzruszający moment, bo na Festiwalu w Opolu nie było mnie już 9 lat!

Niedawno udzieliła Pani bardzo szczerego wywiadu dla dwutygodnika „Viva”, w którym wspomina Pani, że po pobiciu przez pierwszego męża znalazła się Pani w szpitalu i to był znak, że trzeba zakończyć ten związek.

Wszystkie moje wywiady są szczere. Uważam, że jeśli nie mówi się prawdy, to rozmowa nie ma sensu… To prawda, wspomniałam o tym przykrym zdarzeniu sprzed lat. To są stare dzieje, ale wspomnienia wracają przy okazji pytań o przeszłość. Nie chcę do tego wracać. Po co ktoś ma mi zarzucać, że nie mam ciekawszych rzeczy do opowiadania? Mąż uderzył mnie tylko raz i to był koniec wszystkiego. Nie toleruję przemocy. Dziwię się kobietom, które pozwalają się nad sobą znęcać całymi latami, ale z drugiej strony, wiem, że trzeba być naprawdę silną i zdeterminowaną kobietą, żeby odejść. Decyzja jest tym bardziej trudna, jeśli w takim toksycznym związku są dzieci. Jeśli coś dzieje się nie tak, jak powinno, to trzeba to przerwać i zacząć układać sobie życie na nowo. Ja tak zrobiłam. Dziś wiem, że to był dobry wybór. Zaraz potem wyjechałam do USA. Tyle pozytywnych rzeczy się później wydarzyło, że nie żyłam nigdy przeszłością. Mimo wszystko zawsze byłam optymistką. Z każdej sytuacji jest wyjście. Zawsze mamy wybór.

Jak na Panią patrzę to widzę pełną energii uśmiechniętą kobietę, która mogłaby innym służyć za przykład. Pani też tak siebie odbiera?

Jest mi dobrze z samą sobą. Czuję, że przede mną jeszcze wiele dobrych rzeczy. Teraz jest taki trend, że kobiety po pięćdziesiątce biorą sprawy w swoje ręce i przeżywają kolejną młodość. Wierzę, że niedługo spotka mnie jeszcze coś dobrego. Zakończyłam pewien etap w swoim życiu. Mam jednak mnóstwo planów, zarówno zawodowych, jak i prywatnych, m.in. koncerty, nowe projekty i podróże. Lata mijają, ale nie mam poczucia, że coś się dla mnie kończy. Mało tego, z każdym dniem mam coraz większy apetyt na życie.

A tę świetną figurę, czemu Pani zawdzięcza?

Staram się dbać o swoją kondycję, odwiedzam siłownię, chodzę na spacery z kijami, pilnuję, żeby nie objadać się na wieczór i ograniczam słodycze, a od pięciu lat nie jej mięsa. W mojej diecie znajdują się natomiast ryby i owoce morza.

Jaki był Pani dom rodzinny?

Wychowywałam się w bardzo szczęśliwym, pełnym miłości i szacunku domu. Tata, lekarz stomatolog dużo pracował i udzielał się społecznie a mama zajmowała się domem i dziećmi. Zawsze mieliśmy wszystko wyprane i wyprasowane, a na stole nigdy nie brakowało pysznego obiadu. Kiedy tato wracał z pracy, okazywał mamie czułość, mówił, że jest piękna. Mając taki przykład w domu, zawsze szukałam partnera, przy którym mogłabym czuć się jak prawdziwa kobieta.

Proszę mi powiedzieć, na własnym przykładzie, jak gwiazdy są traktowane w Polsce, np. przez organizatorów imprez, na których występują?

W tej kwestii nie mogę narzekać. Zazwyczaj jest sympatycznie i kulturalnie, ale ja też nie zachowuję się jak super gwiazda. Moja praca jest pracą usługową. Organizatorzy wynajmują mnie, by publiczność miło spędziła czas. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła obrazić moich odbiorców, czy kłócić się z organizatorem, jeśli wszystko się zgadza z umową. Od tego jest menager. Czasem zdarzało się, że jakieś sprawy techniczne nie były dopilnowane, np. oświetlenie, słabsze nagłośnienie, zamiast garderoby był namiot, a w nim mokra trawa. Zanim doszłam na scenę miałam mokre buty i sukienkę, ale zawsze wystąpiłam. Gdybym była sfochowaną gwiazdą, to wsiadłabym w samochód i odjechała, ale nie mogłam tego zrobić czekającym pod sceną dzieciom, które przyszły posłuchać Majki.

Czy zdarzyło się Pani stracić głos w czasie występu?

Takie zdarzenie miałam wile lat temu, podczas występu w jednym z klubów w Chicago. Byłam przeziębiona. Nagle w trakcie śpiewania piosenki zaniemówiłam. Otwierałam usta, ale przestał wydobywać się z nich głos. To była impreza charytatywna. Wśród publiczności znajdował się Krzysztof Krawczyk, który natychmiast zareagował. Wskoczył na scenę i dokończył za mnie ten utwór. Nie pamiętam już dokładnie, co to była za piosenka, ale przyznaję, przeżyłam wtedy chwilę grozy. Laryngolog stwierdził infekcję strun głosowych. Po kilku latach straciłam głos w nieco innej sytuacji, kiedy mój syn namówił mnie na jazdę rollercoasterem w Disneylandzie. Krzyczałam w niebogłosy ze strachu!

W ramach podsumowania naszej rozmowy, zapytam, czy jest Pani szczęśliwą kobietą?

Szczęście jest trochę przereklamowane. Do jego pełni zawsze nam czegoś brakuje. Doceniam jednak wszystko, co mam. Szczęściem jest pracować w zawodzie, który się kocha, mieć zdrowego i fantastycznego syna, który również rozwija swoje pasje. Mogę liczyć także na swoich wspaniałych przyjaciół. Kocham zwierzęta, więc wiele radości sprawia mi zajmowanie się moimi dwoma kotami.

Po rozstaniu z Dariuszem została Pani singielką, jednak podobno nie zamyka się Pani na nową miłość.

Na miłość nigdy nie można się zamykać. Ona znajduje nas w najmniej oczekiwanych momentach życia, ale ważne, żeby będąc w związku wzajemnie się motywować. Jeśli ludzie zaczynają żyć osobno, to związek zaczyna być martwy. Nie ma nic na zawsze. Jestem teraz sama, ale nie samotna. Korzystam z życia i nie muszę się nikomu z niczego tłumaczyć. Ekscytuję się tym, co jeszcze może się w moim życiu wydarzyć. Mam rodzinę i przyjaciół. Nie narzekam na brak pracy. Jestem otoczona życzliwymi ludźmi. W żaden sposób nie doskwiera mi brak mężczyzny w domu. Moje dwa kocury obdarzają mnie taką czułością, jakiej żaden facet mi nie da (uśmiech). Kiedy wracam z trasy koncertowej, czekają na mnie przy drzwiach, patrzą prosto w oczy, a kiedy odpoczywam tulą się do mnie i zasypiają. Jeśli ktoś narzeka na samotność i nie ma kota, albo psa, to nie wie, co traci.(śmiech). Zwierzęta kochają bezwarunkowo i naprawdę swoim przywiązaniem dziesięciokrotnie potrafią oddać to, co od nas dostają.

Rozmawiała Martyna Rokita dla “Twojego Imperium”

Fot. screeny z facebooka/materiały prasowe

moda

Opole 2026: zjawiskowa Woźniak-Starak, elegancki Kaminski, błyszcząca Drzewiecka

Opublikowano

w dniu

przez

Tegoroczny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu tradycyjnie przyciągnął nie tylko największe gwiazdy polskiej muzyki, ale również miłośników mody. Czerwony dywan i scena amfiteatru zamieniły się w prawdziwy pokaz spektakularnych stylizacji, które już od pierwszych minut wydarzenia wywołały lawinę komentarzy w sieci. Kto zachwycił najbardziej, a kto postawił na odważne modowe eksperymenty? Zobacz relację prosto z amfiteatru opolskiego!

Tegoroczny 63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu po raz kolejny udowodnił, że jest nie tylko najważniejszym świętem polskiej muzyki, ale także jednym z największych wydarzeń modowych w kraju. Zanim na scenie wybrzmiały pierwsze dźwięki, wszystkie oczy skierowane były na gwiazdy pojawiające się na czerwonym dywanie. Artyści, prezenterzy i celebryci zadbali o to, by ich stylizacje zostały zapamiętane na długo.

Najwięcej emocji wzbudziła bez wątpienia Doda, która już od pierwszych minut festiwalu przyciągała uwagę fotoreporterów. Wokalistka pojawiła się w spektakularnej koronkowej kreacji przypominającej nowoczesną suknię ślubną. Rozbudowana konstrukcja, bogate zdobienia oraz długi tren sprawiły, że trudno było oderwać od niej wzrok. Internauci błyskawicznie zaczęli komentować jej stylizację, określając ją jedną z najbardziej widowiskowych kreacji wieczoru.

Sporo mówiło się również o Ralphie Kaminskim, który tym razem zadebiutował w roli prowadzącego festiwal. Artysta postawił na elegancki, dwurzędowy garnitur w odcieniu brązu, jednak największe zainteresowanie wzbudziło jego nietypowe obuwie. Charakterystyczne loafersy z wyraźnym rozdzieleniem palców błyskawicznie stały się tematem dyskusji w mediach społecznościowych i podzieliły internautów.

Elegancją zachwyciła także Agnieszka Woźniak-Starak. Dziennikarka pojawiła się w klasycznej, ale bardzo efektownej kreacji w intensywnym różowym kolorze. Suknia z wysokim rozcięciem podkreśliła jej sylwetkę i doskonale wpisała się w klimat jednej z najważniejszych muzycznych imprez roku. Wielu fanów uznało jej stylizację za jedną z najbardziej szykownych podczas pierwszego dnia festiwalu.

POLECAMY: Opole 2026: Doda skradła show? Widzowie zwrócili uwagę na jedno

Co jeszcze czeka widzów pierwszego dnia Opola?

Czwartkowy wieczór upłynie pod znakiem koncertu „Debiuty”, który rozpoczął się o godzinie 20:00. O zwycięstwo walczy dziesięciu młodych wykonawców: Martyna Baranowska, Jacko Brango, Sara Girgis, Michał Grobelny, Ola Kędra, Karolina Charko, Julia Wasielewska, zespół 21 Gram, Małgorzata Boć oraz Maja Oleśków.

Podczas obrad jury na scenie pojawi się również Ania Wyszkoni, która świętować będzie jubileusz 30-lecia pracy artystycznej. Nie zabraknie także występów największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Przed opolską publicznością zaprezentują się między innymi Doda, Stasiek Kukulski, Daniel Godson, Natalia Szroeder, Anna Maria Jopek, Kamil Bednarek, Sławek Uniatowski, Natalia Przybysz, Antek i Kuba Sojka oraz Dawid Kwiatkowski.

Z kolei o godzinie 22:35 rozpocznie się koncert „SuperJedynki”, podczas którego na scenie wystąpią m.in. Ralph Kaminski, Natalia Kukulska, Afromental, Renata Przemyk, Dżem, Kombii, Luxtorpeda, Nocny Kochanek oraz Majka Jeżowska. Organizatorzy zapowiadają wieczór pełen największych przebojów, muzycznych emocji i wyjątkowych spotkań pokoleń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Barbara Bursztynowicz pogrążona w żałobie. Właśnie przekazała smutną wiadomość

Jak Wam się podoba tegoroczny festiwal? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Artur Orzech i Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Ralph Kaminski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Marta Surnik (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Ralph Kaminski (fot. AKPA)
Sławomir Uniatowski (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Kamil Bednarek (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Gabi Drzewiecka (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Piotr Jędrzajak i Anna Iwanek (fot/AKPA)
Ralph Kaminski (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. AKPA)
Ralph Kaminski i Gabi Drzewiecka (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Grzegorz Dobek (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
21 Gram (fot. AKPA)
Julia Wasielewska (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Agnieszka Woźniak-Starak (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Jacko Brango (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Małgorzata Boć (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

moda

Opole 2026: Doda skradła show? Widzowie zwrócili uwagę na jedno

Opublikowano

w dniu

przez

63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu rozpoczął się z wielkim rozmachem, ale to właśnie jedna gwiazda już od pierwszych minut przyciągnęła wszystkie spojrzenia. Nie chodziło wyłącznie o muzykę, lecz także o spektakularną stylizację, obok której trudno było przejść obojętnie. Internauci przecierali oczy ze zdumienia. Dowiedz się więcej!

Tegoroczny, 63. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu rozpoczął się od mocnego akcentu. Organizatorzy zadbali o wyjątkowe otwarcie wydarzenia, a jedną z najważniejszych postaci pierwszego wieczoru okazała się Doda, która pojawiła się na scenie w niezwykle widowiskowej stylizacji i od razu skupiła na sobie uwagę publiczności zgromadzonej przed telewizorami.

Artystka została wybrana do wykonania utworu „Czas nas uczy pogody”, który od lat uznawany jest za jeden z najważniejszych hymnów polskiej muzyki rozrywkowej. Już sam wybór piosenki wzbudził emocje, ale równie dużo mówiło się o tym, jak prezentowała się wokalistka podczas swojego występu.

Doda postawiła na kreację, którą trudno porównać do klasycznej festiwalowej sukni. Gwiazda pojawiła się w imponującej, gorsetowej stylizacji utrzymanej w odcieniach bieli, écru i delikatnego błękitu. Konstrukcja sukni przypominała połączenie teatralnego kostiumu z artystyczną instalacją, co doskonale wpisało się w podniosły charakter otwarcia festiwalu.

Największą uwagę przykuwał bogato zdobiony gorset. Jego powierzchnię pokrywały koronkowe aplikacje, przestrzenne elementy oraz efektowne detale przypominające ręcznie formowane ornamenty. Całość sprawiała wrażenie niemal rzeźbiarskiego dzieła, które bardziej przypominało eksponat z pokazu mody haute couture niż sceniczną stylizację.

Nie mniej spektakularnie prezentowała się dolna część kreacji. Suknia składała się z wielu warstw lekkich tkanin, koronek i transparentnych materiałów, które tworzyły efekt płynącej, niemal eterycznej sylwetki. Długie fragmenty materiału ciągnęły się za wokalistką, nadając jej wejściu wyjątkowo widowiskowy charakter.

POLECAMY: Barbara Bursztynowicz pogrążona w żałobie. Właśnie przekazała smutną wiadomość

Doda zachwyciła fanów w Opolu [ZDJĘCIA]

Dopełnieniem całości była minimalistyczna fryzura. Doda zdecydowała się na gładko zaczesane włosy, które podkreślały rysy twarzy i pozwalały w pełni wyeksponować samą kreację. Wokalistka postawiła również na wyrazisty makijaż oczu, dzięki któremu jej sceniczny wizerunek nabrał jeszcze większej siły.

Sam występ również nie przeszedł bez echa. Wykonanie utworu „Czas nas uczy pogody” zostało przyjęte bardzo ciepło przez publiczność. Wielu widzów zwracało uwagę na emocjonalną interpretację piosenki oraz wyjątkową atmosferę, jaką udało się stworzyć już na początku jednego z najważniejszych muzycznych wydarzeń w kraju.

Nie jest tajemnicą, że Doda od lat należy do grona artystek, które doskonale rozumieją znaczenie scenicznego wizerunku. Każdy jej występ jest starannie dopracowany nie tylko pod względem muzycznym, ale również wizualnym. Tym razem ponownie udowodniła, że potrafi zamienić kilka minut na scenie w wydarzenie, o którym mówi się jeszcze długo po zakończeniu koncertu.

W mediach społecznościowych niemal natychmiast pojawiły się pierwsze komentarze dotyczące zarówno występu, jak i samej stylizacji. Jedni zachwycali się odwagą i oryginalnością gwiazdy, inni przyznawali, że była to jedna z najbardziej nietypowych kreacji, jakie pojawiły się na opolskiej scenie w ostatnich latach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Maryla Rodowicz wbija szpilę gwiazdom? „Dla mnie to jest słabe”

Podobał Wam się występ Dody? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)
Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Doda (fot. Paweł Wrzecion/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Barbara Bursztynowicz pogrążona w żałobie. Właśnie przekazała smutną wiadomość

Opublikowano

w dniu

przez

Ostatnie miesiące przyniosły Barbarze Bursztynowicz wiele zawodowych zmian i nowych wyzwań. Tym razem jednak aktorka zwróciła się do swoich fanów z niezwykle osobistym i poruszającym przekazem. Krótki wpis opublikowany w mediach społecznościowych wystarczył, by wywołać falę emocji i słów wsparcia. Dowiedz się więcej!

Barbara Bursztynowicz od wielu lat należy do grona najbardziej cenionych i rozpoznawalnych polskich aktorek. Dla milionów widzów na zawsze pozostanie przede wszystkim Elżbietą Chojnicką z serialu „Klan”, w którym występowała od pierwszego odcinka. Przez dekady stała się jedną z najbardziej lubianych twarzy Telewizji Polskiej, a jej zawodowe wybory regularnie budziły zainteresowanie mediów i fanów.

W ostatnim czasie o aktorce było szczególnie głośno za sprawą decyzji o odejściu z kultowej produkcji. Informacja o rozstaniu z serialem „Klan” wywołała ogromne poruszenie wśród widzów, którzy przez lata przyzwyczaili się do jej obecności na ekranie. Sama gwiazda podkreślała jednak, że chciała otworzyć nowy rozdział w swoim życiu zawodowym i spróbować sił w zupełnie nowych projektach.

Po zakończeniu wieloletniej przygody z telenowelą Barbara Bursztynowicz nie zamierzała odpoczywać. Wręcz przeciwnie – szybko zaczęła realizować kolejne zawodowe plany. Aktorka dołączyła do obsady serialu „Szpital św. Anny”, a także przyjęła propozycję udziału w programie „Taniec z Gwiazdami”, pokazując, że mimo wielu lat kariery nadal chętnie podejmuje nowe wyzwania.

W tanecznym show stworzyła duet z Michałem Kassinem, a ich występy przez wiele tygodni były szeroko komentowane przez widzów. Para dotarła aż do ćwierćfinału programu, a sama aktorka udowodniła, że nie boi się opuszczać swojej strefy komfortu. Wielu fanów podkreślało, że udział w programie pozwolił im zobaczyć ją w zupełnie nowym świetle.

POLECAMY: Maryla Rodowicz wbija szpilę gwiazdom? „Dla mnie to jest słabe”

Bursztynowicz przekazała smutną wiadomość

Niestety tym razem powodem medialnego zainteresowania nie są sukcesy zawodowe ani nowe projekty aktorki. W nocy z środy na czwartek Barbara Bursztynowicz opublikowała w mediach społecznościowych wpis, który natychmiast zaniepokoił jej obserwatorów. Już po kilku chwilach stało się jasne, że gwiazda przeżywa niezwykle trudny moment w swoim życiu prywatnym.

Aktorka zdecydowała się przekazać smutną wiadomość w bardzo oszczędny sposób. Na swoim profilu zamieściła archiwalne zdjęcie brata, nie dodając żadnych szczegółowych wyjaśnień. Do fotografii dołączyła jedynie krótki podpis, który jednak powiedział więcej niż długie oświadczenie.

“Braciszku kochany♥️🦋🥀” – czytamy.

Ten prosty wpis wystarczył, by internauci zrozumieli, że aktorka pożegnała bardzo bliską sobie osobę. W komentarzach niemal natychmiast pojawiły się setki reakcji. Fani, przyjaciele i osoby śledzące jej działalność zaczęli przesyłać słowa wsparcia, współczucia i otuchy, starając się choć w ten sposób okazać solidarność w trudnym czasie.

Pod postem szybko zaroiło się od poruszających wiadomości. Internauci nie kryli smutku i podkreślali, że doskonale rozumieją ból związany z utratą rodzeństwa. Wielu z nich dziękowało również aktorce za szczerość i odwagę w dzieleniu się tak osobistymi chwilami z obserwatorami.

“Pani Basiu przytulamy i prosimy przyjąć wyrazy współczucia; Wyrazy współczucia; Łączę się w bólu; Bardzo mi przykro” – komentowali fani aktorki.

Choć Barbara Bursztynowicz nie ujawniła żadnych dodatkowych informacji na temat śmierci brata, reakcje internautów pokazują, jak wielką sympatią cieszy się od lat. W czasach, gdy media społecznościowe często są miejscem sporów i krytyki, pod wpisem aktorki pojawiły się przede wszystkim słowa wsparcia, szacunku i empatii.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Magdalena Tarnowska przekazała radosną nowinę. Posypały się gratulacje

Oglądacie “Szpital św. Anny” z udziałem Barbary Bursztynowicz? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Michał Kassin, Barbara Bursztynowicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 8)
Janja Lesar, Katarzyna Zillmann, Barbara Bursztynowicz, Michał Kassin (fot. Piętka Mieszko/AKPA) – zdjęcie prasowe Polsat (odcinek 8)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maryla Rodowicz wbija szpilę gwiazdom? „Dla mnie to jest słabe”

Opublikowano

w dniu

przez

Nieobecność Maryli Rodowicz w tegorocznym Opolu wywołała falę komentarzy i spekulacji. Teraz legenda polskiej sceny muzycznej zdradziła, dlaczego zrezygnowała z występu na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej. Jej słowa o festiwalach i konkurencyjnych stacjach z pewnością wywołają dyskusję. Dowiedz się więcej już teraz!

Maryla Rodowicz od dekad pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej muzyki rozrywkowej. Jej przeboje, takie jak „Małgośka”, „Niech żyje bal” czy „Ale to już było”, zna kilka pokoleń słuchaczy, a koncerty artystki niezmiennie przyciągają tłumy fanów. Trudno wyobrazić sobie historię polskiej sceny bez jej charakterystycznego głosu, energii i scenicznej charyzmy.

W ostatnich latach wokalistka nie zwalnia tempa. W maju ubiegłego roku premierę miał album „Niech żyje bal”, na którym klasyczne utwory zostały odświeżone we współpracy z młodszym pokoleniem artystów. Na płycie znalazły się m.in. duet z Mrozem w utworze „Sing Sing”, „Damą być” nagrana z Roksaną Węgiel oraz „Wielka woda” z Dawidem Kwiatkowskim.

Album spotkał się z dużym zainteresowaniem i przyniósł nowe życie wielu kultowym piosenkom. Dzięki współpracy z młodszymi wykonawcami twórczość Maryli Rodowicz dotarła także do słuchaczy, którzy wcześniej kojarzyli ją głównie z największymi przebojami sprzed lat.

Niedawno wokalistka znalazła się również w centrum uwagi za sprawą nominacji do Fryderyków. Płyta „Niech żyje bal” została wyróżniona w kategorii Album Roku Pop, co dla samej artystki było dużym zaskoczeniem. Wśród nominowanych znaleźli się także Igo, Kuba Badach, Wiktor Dyduła oraz Zalia, która ostatecznie zdobyła statuetkę.

Maryla Rodowicz przyznała później w rozmowie z Plejadą, że bardzo przeżyła moment ogłoszenia wyników.

„Było mi bardzo przykro, bo wiadomo, że każdy nominowany liczy na to, że dostanie tego Fryderyka. Byłam na koncercie w Poznaniu i miałam odpaloną transmisję z Fryderyków. Widziałam na żywo, że nie dostałam statuetki, więc przykro było” – powiedziała.

Artystka nie ukrywała również rozczarowania sposobem oceniania płyt przez głosujących.

„To ogromne uznanie. Byłam nominowana pierwszy raz, więc było to dla mnie ogromne wydarzenie. Wcześniej byłam bardzo rozczarowana, bo nagrywałam dobre płyty produkowane przez najlepszych: Smolika, Bogdana Dąbrowskiego. Niestety te płyty były niezauważone. Mam taką teorię, zresztą potwierdza to wielu moich znajomych z branży, że tych płyt w ogóle nie słuchają ci, co głosują. Dlatego często powtarzają się te same nazwiska i co roku dostają statuetki. Może to wynika z lenistwa, że nie chce im się słuchać tych płyt?” – wyznała rozczarowana.

POLECAMY: Magdalena Tarnowska przekazała radosną nowinę. Posypały się gratulacje

Opole bez Maryli. Gdzie teraz wystąpi Rodowicz?

Teraz jednak najwięcej emocji budzi nie Fryderyk, lecz nadchodzący festiwal w Opolu. Od 4 do 7 czerwca miasto ponownie stanie się muzycznym sercem Polski, a Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej ma przyciągnąć największe gwiazdy rodzimej sceny. W programie znalazły się jubileusze, koncerty premier i występy artystów reprezentujących różne pokolenia.

Internauci szybko zauważyli jednak, że na liście wykonawców zabrakło Maryli Rodowicz, która przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy opolskiej imprezy. Pojawiły się pytania, czy to efekt konfliktu ze stacją, zmian programowych, czy może świadoma decyzja samej artystki.

W rozmowie z Plejadą wokalistka rozwiała wszelkie wątpliwości.

„Nie pojawię się na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, ponieważ zgodziłam się wystąpić na festiwalu TVN-u w Sopocie pod koniec sierpnia” – wyjaśniła krótko.

Zapytana, czy udział w wydarzeniu organizowanym przez konkurencyjną stację był przeszkodą, odpowiedziała jeszcze bardziej zdecydowanie:

„Nie chcę się powtarzać. Chcę być atrakcją na jednym festiwalu, a nie na wszystkich. Są artyści, którzy przyjmują wszystkie propozycje, festiwale. Dla mnie to jest słabe” – dodała.

Jednocześnie Maryla Rodowicz podkreśliła, że do Sopotu ma wyjątkowy sentyment.

„Sopot nazywało się kiedyś oknem na świat. Jak się pojechało do Sopotu na festiwal, to wtedy mówili, że zrobi się karierę światową. Wszyscy na to liczyli. W moim wypadku tak się stało, bo jak pojechałam na pierwszy festiwal do Sopotu w 1969 r., to dostałam kontrakt w Anglii. Kariera stała otworem, ale z niej zrezygnowałam, bo mnie ówczesny narzeczony namówił. Była straszna afera, Anglicy chcieli odszkodowanie. Tym bardziej z wielkim sentymentem wrócę do Sopotu” – wspominała.

W praktyce oznacza to, że legenda polskiej estrady pojawi się w tym roku na Top Of The Top Sopot Festival organizowanym przez TVN. Wydarzenie odbędzie się w ostatnim tygodniu sierpnia w Operze Leśnej i zapowiada się jako jeden z największych muzycznych festiwali końcówki lata. Co ciekawe, będzie to pierwszy występ Maryli Rodowicz na sopockim festiwalu TVN od 2019 roku. Po kilkuletniej przerwie artystka ponownie zaśpiewa przed publicznością Top Of The Top, co z pewnością ucieszy jej fanów i będzie jednym z najmocniejszych punktów tegorocznej imprezy.

Choć dla wielu fanów brak Maryli Rodowicz w Opolu będzie dużym zaskoczeniem, sama artystka jasno daje do zrozumienia, że świadomie wybiera projekty, w których chce uczestniczyć. Jej decyzja pokazuje, że nawet po dekadach na scenie potrafi wywoływać emocje i wciąż pozostaje jedną z najbardziej komentowanych postaci polskiej muzyki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Richardson w nowym show TVP? Nagle usłyszała decyzję

Planujecie wybrać się do Sopotu na festiwal TVN-u? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maryla Rodowicz (fot. screen YouTube PrzeAmbitni.pl)
Maryla Rodowicz (fot. screen YouTube Bliskoznaczni)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością