news
Miss Polonia 2020: poznaj piękne finalistki konkursu!
Miss Polonia 2020 odbędzie się w marcu!
8 marca, w Dzień Kobiet odbędzie się finał najstarszego i najbardziej prestiżowego konkursu piękności w Polsce Miss Polonia. Jedna z 20 pięknych finalistek odbierze koronę z rąk 41. Miss Karoliny Bielawskiej. Nowa laureatka konkursu zdobędzie tytuł i bursztynową koronę wartą 50 tys. złotych oraz będzie reprezentować nasz kraj w najbardziej prestiżowych konkursach piękności na świecie w tym Miss World.
HOT NEWS- Sebastian Karpiel-Bułecka zmienia imię! Jego sekret zdradziła Paulina Krupińska
Podczas finału kandydatki zobaczymy w kilku pokazach mody m.in. kolekcji sukni koktajlowych i ślubnych projektu Sylwii Romaniuk, sukniach wieczorowych z kolekcji Roberta Czerwika – projektanta gwiazd, a także kolekcjach marek LAV-MAG, Gorsenia i Gabbiano. Galę w Teatrze Wielkim w Łodzi swoimi występami uświetnią Alicja Szemplińska, Marcin Sójka oraz Krystian Ochman – zwycięzcy The Voice of Poland!
Poznajcie wszystkie finalistki:
1. AMELIA TROCHIMCZUK
Międzyzdroje, woj. zachodniopomorskie, 19 lat, 165 cm wzrostu
Od ponad 15 lat jeżdżę na nartach, a od 4 na snowboardzie. Wyjazdy w góry i sporty zimowe od dziecka były moją pasją. W niedalekiej przyszłości chciałabym zdobyć tytuł instruktora narciarstwa. Od zawsze w moim sercu były również taniec i muzyka. Studiuję kosmetologię oraz działam w modelingu od kilku lat.
2. MAJA BISKUPSKA
Warszawa, woj. mazowieckie, 25 lat, 171 cm wzrostu
Jestem absolwentką wydziału Sztuki Nowych Mediów na ścieżce anglojęzycznej Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych w Warszawie. Obecnie pracuję jako junior graphic designer. Jestem zaangażowana w liczne akcje charytatywne. Szalenie uwielbiam sztukę, architekturę, muzykę i filmy.
3. JESSICA GUZEK
Warszawa, woj. mazowieckie, 22 lata, 171 cm wzrostu
W tym roku ukończyłam studia dziennikarskie na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. To właśnie z mediami, a dokładniej z telewizją wiążę swoją przyszłość. Jestem zakochana w świecie mody i fotografii, które towarzyszą mi w życiu codziennym.
4. DARIA SZWABA
Gdańsk, woj. pomorskie 20 lat, 172 cm wzrostu
Jestem studentką drugiego roku wychowania fizycznego. Sport jest moją największą pasją. Pracuje jako trener w Akademii Sportowej Pomorze, prowadząc głównie grupy dziecięce. Kocham taniec i podróże.
5. AGATA JAROSZ
Świdnik, woj. lubelskie, 23 lata, 172 cm wzrostu
Ukończyłam administrację na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Moje zainteresowania są ściśle związane z kolejnymi studiami czyli kosmetologią. Uwielbiam także podróże, dzięki czemu mam okazję poznawać nowych ludzi ich kulturę, a także kuchnie. Od ponad 8 lat jeżdżę na motocyklach.
6. WIKTORIA SOLECKA
Rząśnia / Częstochowa, woj. śląskie, 19 lat, 172 cm wzrostu
Obecnie studiuję kryminalistykę i kryminologię na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne. Interesuję się ratownictwem medycznym. Uwielbiam również analizować zachowania przestępców oraz badać motywy zbrodni.
7. KLAUDIA WONATOWSKA
Chełmża, woj. kujawsko-pomorskie, 23 lata, 172 cm wzrostu
Studiowałam kierunek prawo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po przeprowadzce do Warszawy, zajęłam stanowisko administracyjne w międzynarodowej korporacji, co połączyłam z moją największą pasją – modelingiem.
8. WERONIKA DOMAGALSKA
Piastów, woj. mazowieckie, 25 lat, 172 cm wzrostu
Jestem magistrem prawa. W trakcie studiów pracowałam zarówno w międzynarodowych korporacjach, jak i polskich firmach – teraz już wiem, że wspaniale jest tworzyć coś od podstaw i w przyszłości chciałabym założyć własny biznes. Uwielbiam odkrywać świat, podróżować – najchętniej do Korei Południowej. W życiu najważniejsza dla mnie jest rodzina.
9. NATALIA GRYGLEWSKA
Częstochowa, woj. śląskie, 22 lata, 173 cm wzrostu
W ubiegłym roku skończyłam dietetykę kliniczną na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i w dalszym ciągu kontynuuje naukę na studiach magisterskich w Warszawie. Moją największą pasją są podróże oraz nauka języków obcych. Wzięłam udział w konkursie Miss Polonia bo jestem osobą, która lubi nowe wyzwania.
10. KLAUDIA PLESIAK
Łódź, woj. łódzkie, 22 lata, 173 cm wzrostu
Jestem absolwentką dziennikarstwa. Rozpoczęłam naukę w Pro Makeup Academy w Warszawie. Wizaż i charakteryzacja filmowa to obecnie moje największe pasje, z którymi mam nadzieję związać się także zawodowo. W moim życiu ważną rolę odgrywa także sport, szczególnie gra w siatkówkę, którą trenuję od kilku lat.
11. NATALIA TARASIUK
Łosice, woj. mazowieckie, 22 lat, 173 cm wzrostu
Jestem na pierwszym roku studiów magisterskich na dwóch kierunkach – Analityki gospodarczej na UMCS w Lublinie oraz Informatyki i ekonometrii na SGGW w Warszawie. Ponadto pracuję w wolnych chwilach jako modelka, a także pomagam rodzicom w gospodarstwie, a jest to prawdziwy owocowy raj. Uwielbiam również aktywnie spędzać czas ze swoimi najbliższymi, przygotowując smakowitości w kuchni.
12. ROKSANA KAROLAK
Łagiewniki Nowe, woj. łódzkie, 22 lata, 173 cm wzrostu
Od czterech lat studiuje dwa kierunki jednocześnie – prawo oraz dziennikarstwo. Między zajęciami chętnie uczestniczę w sesjach zdjęciowych czy pokazach mody, sprawiają mi one wiele przyjemności. Interesuje mnie gotowanie – zawsze, gdy spróbuje czegoś spektakularnego w restauracji, natychmiast staram się odtworzyć to danie w swojej wersji.
13. DOMINIKA OLESZKO
Serock, woj. mazowieckie, 26 lat, 174 cm wzrostu
Jestem absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego oraz Akademii Leona Koźmińskiego, na której uzyskałam tytuł Magistra Zarządzania w Wirtualnym Środowisku. Obecnie pracuję jako junior media planner. Wolny czas lubię spędzać aktywnie, jeżdżąc na rolkach czy spacerując po parku. Bardzo lubię poznawać nowe miejsca, ludzi oraz obce mi kultury.
14. KATARZYNA GWIAZDA
Ostrołęka, woj. mazowieckie, 25 lat, 175 cm wzrostu
W ubiegłym roku obroniłam tytuł magistra zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim. Na co dzień pracuję w branży nieruchomości. Moją największą pasją jest sport, który towarzyszy mi od dziecka. Przez kilka lat trenowałam lekkoatletykę, a w moim dorobku mam kilka medali Mistrzostw Polski w skoku w dal i trójskoku. W wolnych chwilach lubię czytać książki, gotować oraz uczyć się języków obcych.
15. FAUSTYNA WESPIŃSKA
Bydgoszcz, woj. kujawsko-pomorskie, 24 lata, 175 cm wzrostu
Na co dzień studiuję organizację produkcji filmowej i telewizyjnej. Od dziecka towarzyszy mi sport. Przez 7 lat trenowałam siatkówkę oraz lekkoatletykę. Moją pasją jest też modeling i wizaż. Interesuję się także rozwojem osobistym i duchowym. Sporo medytuję i pracuję nad sobą we wszystkich sferach życia. Jedną z moich pasji są podróże oraz poznawanie nowych kultur i obyczajów.
16. ALEKSANDRA MRÓZ
Raszków, woj. wielkopolskie, 21 lat, 177 cm wzrostu
Jestem studentką na kierunku Wychowanie Fizyczne. Interesuję się szeroko pojętym rozwojem osobistym oraz psychologią i aktywnością fizyczną, z którymi również chciałabym związać przyszłość. Uwielbiam osiągać balans między duszą, a ciałem, dlatego na co dzień staram się czytać książki związane z rozwojem osobistym, słuchać podcastów psychologicznych oraz uprawiać różnego rodzaju aktywności.
17. PAULINA SOKOWICZ
Łęczyca, woj. wielkopolskie, 21 lat, 177 cm wzrostu
Jestem studentką kosmetologii, ponieważ odkąd pamiętam inspirował mnie świat piękna, biznesu i silnych kobiet. Najwięcej radości w życiu przynoszą mi podróże i nic nie jest w stanie ich zastąpić. Kocham modeling, nałogowo uprawiam sport: biegam, tańczę, jeżdżę na rolkach, trenuję pole dance, zaczytuję się w dobrych kryminałach, przyszłość chciałabym także związać z projektowaniem ubioru.
18. MONIKA PRZYBYŁ
Bydgoszcz, woj. kujawsko-pomorskie, 21 lat, 179 cm wzrostu
Jestem studentką 3 roku prawa w biznesie na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Moją największą pasją jest lekkoatletyka. Od 8 lat trenuję skok wzwyż w bydgoskim klubie CWZS Zawisza. Jestem multimedalistką Mistrzostw Polski oraz półfinalistką Mistrzostw Europy. Interesuję się również ekologią i propaguję zdrowy styl życia. Uważam, że wszystko, co najlepsze, czerpiemy z natury.
19. JUSTYNA JARCZEWSKA
Zduńska Wola, woj. łódzkie, 19 lat, 180 cm wzrostu
Jestem studentką pierwszego roku Bankowości i Finansów Cyfrowych na Uniwersytecie Łódzkim. Interesuję się psychologią, a w wolnym czasie poświęcam się fotomodelingowi oraz aktorstwu. Nieustannie staram się rozwijać te pasje.
20. CINDY BARANOWSKA
Berlin, Polonia Niemiecka, 20 lat, 184 cm wzrostu
Studiuję marketing mody. Ponadto pracuję w kancelarii prawnej, gdyż oprócz mody i sportu interesuje mnie również prawo. Jestem modelką, uwielbiam tańczyć oraz kocham podróże, dzięki którym mam możliwość poznawania nowych tradycji i kultur.
Obejrzyjcie zdjęcia całej 20. w naszej galerii!
ZOBACZ RÓWNIEŻ- The Voice Kids: popularny gwiazdor odchodzi z programu – wiemy, kto go zastąpi!




















Fot. Materiały prasowe
AW
news
„Po prostu Damian” stworzył nowy gatunek: CYBER-POP? Prosto z premiery „100 dni: Misja Zeus”
„Po prostu Damian” stworzył nowy gatunek: CYBER-POP? Prosto z premiery „100 dni: Misja Zeus”
POLECAMY: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
news
Filip Chajzer po latach wrócił do tragedii. „Nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam”
Śmierć 9-letniego Maksa w 2015 roku na zawsze zmieniła życie Filipa Chajzera. Dziennikarz przez lata unikał szczegółowego opowiadania o tragedii, jednak w podcaście Cypriana Majchera wrócił do bolesnych wspomnień. Opowiedział o żałobie, emocjach, które wciąż mu towarzyszą, oraz relacji z byłym teściem, który prowadził samochód w chwili wypadku.
Filip Chajzer przez lata bardzo oszczędnie mówił o śmierci swojego 9-letniego syna Maksa. Chłopiec zginął w 2015 roku w tragicznym wypadku samochodowym, do którego doszło podczas podróży z dziadkiem, byłym teściem dziennikarza. Ta tragedia na zawsze odcisnęła piętno na życiu prezentera, który wielokrotnie podkreślał, że po takiej stracie nic już nie może wyglądać jak wcześniej.
W rozmowie z Cyprianem Majcherem, Filip Chajzer zdecydował się wrócić do tamtych wydarzeń i opowiedzieć o bólu, z którym mierzy się do dziś. Szczególnie poruszająco zabrzmiały jego słowa dotyczące żałoby oraz relacji z byłym teściem. Dziennikarz przyznał, że nigdy nie usłyszał od niego przeprosin ani nawet próby rozmowy o wypadku.
POLECAMY: Filip Chajzer BRONI prezydenta NAWROCKIEGO! Co sądzi o słowach Wojewódzkiego?
Tragedia, po której nic nie było już takie samo
Śmierć 9-letniego Maksa w lipcu 2015 roku była dla Filipa Chajzera tragedią, która na zawsze zmieniła jego życie. Chłopiec zginął w wypadku samochodowym, gdy podróżował z dziadkiem, ojcem swojej mamy. Samochód zjechał z drogi i uderzył w naczepę ciężarówki stojącej na poboczu. Dziecko zginęło na miejscu, a dziennikarz, który w tym czasie przebywał w Stanach Zjednoczonych, natychmiast wrócił do Polski. Filip Chajzer przez długi czas nie potrafił mówić o śmierci syna. Wspomnienia związane z Maksem były zbyt bolesne, a żałoba całkowicie rozbiła jego dotychczasowe życie. Dziennikarz przyznawał, że po tej tragedii zmagał się z depresją i przez wiele lat próbował znaleźć sposób na poradzenie sobie z cierpieniem.
Życie po takiej stracie nigdy nie będzie już normalne – mówił Filip Chajzer, podkreślając, że śmierci dziecka nie da się racjonalnie wyjaśnić ani przepracować w taki sposób, aby ból po prostu zniknął.
W innym wywiadzie opowiadał, że Maks śnił mu się niemal każdej nocy. Po przebudzeniu zapisywał rozmowy ze swoim synem, aby zachować choć namiastkę kontaktu z nim.
Maks śnił mi się niemal każdej nocy. Budziłem się i zapisywałem nasze rozmowy – wspominał. Jak tłumaczył, początkowo wstydził się prosić o pomoc psychologa.
Uważał, że powinien sam poradzić sobie z emocjami, choć jego stan psychiczny był bardzo trudny.
Byłem w fatalnym stanie, ale wtedy jeszcze nie chciałem pomocy psychologa. Wstydziłem się, że jestem taki słaby. Próbowałem poszukiwać odpowiedzi na własną rękę. Śmierci dziecka nie da się racjonalnie wytłumaczyć. W ogóle nie da się wytłumaczyć… – mówił w rozmowie cytowanej przez media.
Z czasem Filip Chajzer zdecydował się na terapię. Przyznawał, że korzystał z pomocy wielu specjalistów, jednak nawet intensywna praca nad sobą nie sprawiła, że wspomnienia o synu przestały boleć. W jego przypadku żałoba nie była zamkniętym rozdziałem, lecz doświadczeniem, które powracało w najmniej oczekiwanych momentach.
POLECAMY: Filip Chajzer żali się u Wojewódzkiego: „Tęsknię za tym”. Przykre?
Teść zawinił?
W najnowszych wspomnieniach dziennikarz wrócił także do relacji z byłym teściem, który prowadził samochód w chwili tragicznego wypadku. Filip Chajzer przyznał, że między nimi nie doszło do rozmowy, która mogłaby pomóc mu zrozumieć wydarzenia z 2015 roku lub choć częściowo zamknąć ten bolesny temat.
Nigdy nikt nie podjął ze mną próby rozmowy. Nigdy nie usłyszałem jednego słowa, nigdy nie usłyszałem słowa przepraszam – wyznał.
W rozmowach o tragedii podkreślał, że każdy człowiek przeżywa żałobę inaczej. Jedni potrzebują mówić o zmarłej osobie, inni zamykają się w sobie i próbują funkcjonować mimo ogromnego bólu. Dziennikarz opowiadał również o fali hejtu, która spadła na niego po śmierci Maksa. W internecie pojawiały się brutalne komentarze, a nieznane osoby przesyłały mu zdjęcia miejsc związanych z wypadkiem. Dziennikarz wspominał, że takie zachowanie doprowadziło go do skrajnego załamania.
Ja wtedy w środku umarłem. To była taka śmierć za życia moja – mówił, opisując emocje, które towarzyszyły mu po atakach w sieci.
Mimo upływu lat Filip Chajzer nie ukrywa, że strata syna wciąż jest obecna w jego życiu. Wspominanie Maksa stało się dla niego także sposobem na zachowanie pamięci o chłopcu. Jak podkreślał, zależało mu na tym, aby historia jego dziecka nie została zapomniana, a jego imię nadal było obecne w świadomości ludzi.
POLECAMY: TYLKO U NAS: 20-letnia narzeczona Chajzera w „Królowej Przetrwania”? Padły zaskakujące słowa




news
Nie mogą znaleźć Michała Wójcika. Przez to procedura wymeldowania utknęła
Wokół Michała Wójcika narasta kolejny konflikt. Rodzice jego zmarłej partnerki chcą wymeldować kabareciarza z należącej do nich nieruchomości w Katowicach. Budynek planują wyburzyć, jednak procedura od miesięcy nie może się zakończyć. Problemem jest między innymi ustalenie aktualnego miejsca pobytu artysty.
Wokół Michała Wójcika narasta konflikt, który może mieć swój finał w sądzie. Rodzice jego zmarłej partnerki chcą wymeldować kabareciarza z domu w Katowicach, należącego do nich od lat. Jak twierdzą, budynek jest w złym stanie technicznym i planują go wyburzyć, jednak formalności związane z wymeldowaniem artysty ciągną się już od kilku miesięcy.
Dodatkowym problemem jest ustalenie, gdzie obecnie przebywa Michał Wójcik. Właściciele nieruchomości nie kryją frustracji, a urzędnicy wyjaśniają, że przed wydaniem decyzji muszą dokładnie sprawdzić, czy kabareciarz rzeczywiście i na stałe opuścił lokal.
Kim jest Michał Wójcik?
Michał Wójcik to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów kabaretowych. Od 2000 roku występuje w popularnym kabarecie Ani Mru-Mru, który współtworzy między innymi z Marcinem Wójcikiem i Waldemarem Wilkołkiem. Choć panowie noszą to samo nazwisko, nie są spokrewnieni. Artysta urodził się 22 listopada 1971 roku w Lublinie, a poza działalnością kabaretową pojawiał się również w produkcjach telewizyjnych, między innymi w improwizowanym serialu „Spadkobiercy”.
Prywatnie Michał Wójcik jest ojcem czworga dzieci. Ma córkę Julię oraz synów: Jakuba, Charliego i Michała Juniora. Pociechy pochodzą z różnych związków artysty. W 2022 roku artysta kabaretowy pojawił się z najstarszą córką w programie „Dzień Dobry TVN”, gdzie opowiadał o ich relacji, wspólnych zainteresowaniach i kontaktach w patchworkowej rodzinie.
Michał Wójcik od około trzech lat jest zameldowany w domu przy ulicy Średniej w Katowicach. Nieruchomość należy do Barbary i Janusza W., czyli rodziców jego zmarłej partnerki, Janiny W. Kobieta zmarła 6 marca 2023 roku po chorobie nowotworowej. Para doczekała się syna, który obecnie pozostaje pod opieką ojca i jego nowej partnerki. Jak twierdzą właściciele budynku, Michał Wójcik został zameldowany w ich nieruchomości około dwóch tygodni po śmierci Janiny. Według ich relacji chcieli w ten sposób pomóc mu w uporządkowaniu spraw finansowych i urzędowych.
Rodzice Janiny przekonują, że w tamtym czasie artysta miał problemy finansowe i potrzebował zameldowania w Katowicach, aby móc ustalić sposób spłaty zadłużenia wobec urzędu skarbowego. Początkowo ich relacje miały być dobre, jednak z czasem doszło między nimi do pogorszenia stosunków. Właściciele nieruchomości chcą obecnie zakończyć sprawę i odzyskać pełną swobodę w dysponowaniu budynkiem. Podkreślają, że dom jest w złym stanie technicznym i może stanowić zagrożenie dla osób przechodzących w jego pobliżu.
Nie wiadomo, gdzie obecnie mieszka kabareciarz
Barbara i Janusz W. planują wyburzenie budynku, a następnie inne zagospodarowanie należącej do nich działki. Twierdzą jednak, że obecność Michała Wójcika w ewidencji mieszkańców utrudnia realizację tych planów. Dodatkowo pod wskazanym adresem mają pojawiać się osoby podające się za wierzycieli artysty. Właściciele rozpoczęli procedurę wymeldowania, która w katowickim urzędzie trwa od lutego. Postępowanie przeciąga się, ponieważ urzędnicy mają trudności z ustaleniem, gdzie faktycznie przebywa Michał Wójcik.
Sprawdzane miały być między innymi adresy w Lublinie, gdzie kabareciarz był wcześniej zameldowany. Według relacji rodziców jego zmarłej partnerki artysty miał również wynajmować mieszkanie w Mysłowicach. Tamtejszy urząd miał wezwać go na spotkanie, jednak artysta nie pojawił się w wyznaczonym terminie.
W związku z tym katowicki urząd może zwrócić się do sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej. Taki przedstawiciel mógłby reprezentować Michała Wójcika w postępowaniu administracyjnym.
Sprawa znowu się przeciąga o kolejne miesiące – komentują Barbara i Janusz W.
Urzędnicy podkreślają, że samo złożenie wniosku nie oznacza automatycznego wymeldowania. Przed wydaniem decyzji trzeba ustalić, czy dana osoba rzeczywiście i trwale opuściła lokal. W tym celu urząd może analizować zeznania świadków, oświadczenia, wyjaśnienia oraz wyniki oględzin nieruchomości. Na razie decyzja o wymeldowaniu Michała Wójcika nie została wydana. „Fakt” zwrócił się do artysty o komentarz za pośrednictwem jego menedżera Zbigniewa Remleina. Prośba miała zostać przekazana kabareciarzowi, jednak do czasu publikacji materiału nie otrzymano odpowiedzi.
POLECAMY: Kultowe show wróci do Polsatu? Edward Miszczak zabrał głos





news
Jerzy Bralczyk znów mówi o „zdychaniu” zwierząt. Te słowa niegdyś wywołały burzę
Wystarczyło jedno słowo, by w 2024 roku rozpętała się ogólnopolska dyskusja. Teraz Jerzy Bralczyk po ponad dwóch latach ponownie wrócił do sprawy i wyjaśnił, dlaczego nadal nie uważa określenia „zdychać” za obraźliwe, gdy mowa o zwierzętach. Językoznawca wspomniał również o fali hejtu, z którą musiał się mierzyć. Dowiedz się więcej!
Wypowiedź prof. Jerzego Bralczyka z 2024 roku odbiła się szerokim echem. Językoznawca pojawił się wówczas w programie „100 pytań do”, gdzie został zapytany między innymi o sposób, w jaki współcześnie mówimy o zwierzętach. Jedno z jego stwierdzeń szczególnie mocno podzieliło opinię publiczną i szybko wywołało dyskusję w mediach społecznościowych.
Chodziło o słowa „umierać” i „zdychać” w odniesieniu do zwierząt. Jerzy Bralczyk przyznał wówczas, że nie jest zwolennikiem określania śmierci psa czy kota mianem „umierania”. Tłumaczył, że jako osoba przywiązana do tradycyjnych form językowych inaczej postrzega te określenia.
“Jestem starym człowiekiem i preferuję te tradycyjne formuły i sposób myślenia. Nawet mówienie, że choćby najulubieńszy pies umarł, będzie dla mnie obce. Nie, pies niestety zdechł” – przekonywał wówczas profesor.
Wypowiedź spotkała się z bardzo różnymi reakcjami. Część osób broniła językoznawcy, wskazując, że mówił o tradycyjnym użyciu języka, inni natomiast uznali, że słowo „zdechł” ma w przypadku ukochanego zwierzęcia zdecydowanie negatywny wydźwięk. Dyskusja szybko wyszła poza środowisko językoznawcze i stała się jednym z głośniejszych tematów w mediach.
POLECAMY: Kayah wystąpi wiosną w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja
Jerzy Bralczyk wraca do afery związanej ze “zdychaniem zwierząt”. Zmienił zdanie?
Teraz, po ponad dwóch latach, Jerzy Bralczyk ponownie odniósł się do tej kwestii. W podcaście „W stylu Krychowiaka” w RMF FM językoznawca wyjaśnił, że jego stanowisko wcale się nie zmieniło. Nadal uważa, że słowo „zdychać” samo w sobie nie musi być pejoratywne, jeżeli odnosi się do zwierzęcia.
“Słowo „zdychać” nie jest dla mnie pejoratywne. W odniesieniu do człowieka tak, ale w odniesieniu do zwierzęcia nie. Miałem dwa koty ulubione, jeden był wręcz ukochany i on zdechł. Niestety. Przykro mi” – wyznał u Krychowiaka.
Tym samym Jerzy Bralczyk po raz kolejny jasno wyraził swoje stanowisko. Jego zdaniem używanie słowa „zdechł” w odniesieniu do zwierzęcia wynika z tradycyjnego sposobu posługiwania się językiem. Nie oznacza natomiast braku szacunku do zwierzęcia ani braku emocjonalnego przywiązania do niego.
Co ciekawe, profesor wspomniał również o tym, jak osobiście odebrał reakcje na jego wcześniejszą wypowiedź. Jerzy Bralczyk przyznał, że fala krytyki była dla niego przykra, szczególnie dlatego, że część opinii publicznej zaczęła postrzegać go jako osobę, która nie darzy zwierząt sympatią.
“Bardzo dużo hejtu dostałem. Przykro mi z tego powodu, bo wyszedłem na kogoś, kto nie lubi zwierząt. A cierpienia zwierząt są dla mnie jak cierpienia ludzi” – dodał.
To właśnie ten fragment rozmowy pokazuje, że dla Jerzego Bralczyka cała sprawa miała również bardzo osobisty wymiar. Językoznawca podkreślił, że jego wybór konkretnego słowa nie ma nic wspólnego z brakiem empatii wobec zwierząt. Wręcz przeciwnie, zaznaczył, że cierpienie zwierząt jest dla niego równie istotne jak cierpienie ludzi.
W tej samej rozmowie Jerzy Bralczyk został zapytany także o inne określenie, które we współczesnej polszczyźnie budzi kontrowersje. Tym razem chodziło o słowo „Murzyn”. Profesor przedstawił swoje stanowisko, wskazując, że z jego perspektywy słowo to nadal może pełnić funkcję opisową w języku.
“Potrzebne mi jest to słowo na określenie ludzi, którzy tak wyglądają, mają ciemną skórę” – zauważył profesor Bralczyk.
Wypowiedź ponownie może wywołać dyskusję, szczególnie że współczesna polszczyzna zmienia się wraz ze zmianami społecznymi i kulturowymi. Jerzy Bralczyk zaznaczył jednak, że w praktyce bierze pod uwagę również odczucia drugiej osoby. Jeżeli konkretne określenie kogoś rani lub sprawia mu przykrość, profesor deklaruje, że nie będzie go wobec takiej osoby używał.
“Przecież ja nie czuję żadnej wyższości nad ludźmi czarnymi. Absolutnie […] Wobec nich tak nie powiem, bo ja nie lubię sprawiać przykrości” – przekonywał.
Po latach temat „zdychania” zwierząt ponownie więc wrócił do przestrzeni publicznej. Jerzy Bralczyk nie wycofał się ze swojej wcześniejszej opinii, ale jednocześnie zdecydował się opowiedzieć o konsekwencjach, jakie spotkały go po tamtej wypowiedzi. Jak sam przyznał, szczególnie dotknęło go przedstawianie go jako osoby, która nie lubi zwierząt.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Martyna Wojciechowska ma powody do radości. Właśnie TO ogłoszono
Jakie Wy macie zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


-
news5 dni temuBudka Suflera ma nowego wokalistę. To on zastąpi Jacka Kawalca
-
news4 dni temu„M jak miłość” żegna kolejne gwiazdy. Znane nazwiska odchodzą z serialu
-
showbiz3 dni temuZrezygnował z „Tańca z Gwiazdami”. Teraz przerwał milczenie
-
news2 dni temuKrzysztof Kwiatkowski długo ukrywał ukochaną. Jego partnerka to znana wokalistka
-
news5 dni temuEdyta Bartosiewicz zachwycona uczestnikiem „The Voice of Poland” [WIDEO]
-
showbiz4 dni temuFilip Gurłacz PSIOCZY na „Taniec z Gwiazdami”. W tle Kaczorowska
-
showbiz2 dni temuKto odpadł z „Tańca z Gwiazdami”? Widzowie w szoku
-
news5 dni temuCzerwony dywan, multum gwiazd i wielkie emocje. Tak premierę „100 dni: Misja Zeus” świętowali w Energylandii

Dodaj komentarz