Śledź nas

news

Młodzieżowa Alicja Węgorzewska i piękna córka Przebindowskiego skradły show podczas premiery sztuki „Dyrektor Teatru”!

Opublikowano

w dniu

Czwartkowa premiera spektaklu „Dyrektor teatru” w reżyserii Jakuba Przebindowskiego w Warszawskiej Operze Kameralnej udowodniła, że dzieło Wolfganga Amadeusza Mozarta sprzed 240 lat może zachwycać świeżością, humorem i niezwykłą aktualnością. Twórcy przygotowali widowisko będące połączeniem komedii, opery i teatru muzycznego, wzbogacone efektownymi scenami baletowymi oraz projekcjami filmowymi. Publiczność nagrodziła artystów długimi owacjami, a wśród gości znaleźli się m.in. Ewa Kuklińska, Jerzy Maksymiuk, Mateusz Damięcki, Hanna Bakuła, Rafał Olbiński, Zofia Czernicka i Grażyna Brodzińska. Show podczas wieczoru skradła jednak Mia Przebindowska – córka reżysera i aktorki zachwyciła urodą i osobowością.

„Dyrektor teatru”, inspirowany mozartowską śpiewogrą „Der Schauspieldirektor”, w reżyserii Jakuba Przebindowskiego przenosi widzów do świata włoskiego kina lat 50. i 60. – epoki Federico Felliniego i słynnej Cinecittà. W filmowej wytwórni trwa casting do nowej produkcji, a o uwagę dyrektora i reżysera w jednej osobie walczą śpiewacy, aktorzy, tancerze i marzyciele liczący na wielką szansę.

Jakub Przebindowski odpowiadający za dramaturgię, adaptację i reżyserię podkreślał, że świat ludzi teatru od wieków pozostaje taki sam. – Zawody artystyczne związane z teatrem zawsze są wystawiane na próbę. Mechanizm się nie zmienia, nie zmieniają się narzędzia, jesteśmy ciągle tymi samymi ludźmi, którzy tak samo pragną, nienawidzą, podziwiają i bywają złośliwi – mówił reżyser.

W przedstawieniu obok błyskotliwych scen komediowych pojawiają się wirtuozowskie arie Mozarta wykonywane po włosku, a także muzyczne przeboje Marino Mariniego przywołujące atmosferę słonecznej Italii. Wyjątkową oprawę muzyczną stworzył Bastarda Mozart Ensemble pod kierownictwem prof. Tomasza Pokrzywińskiego, który był jednocześnie aranżerem, dyrygentem i wiolonczelistą.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski popłakał się podczas wywiadu. Emocje wzięły górę

Wyjątkowa Gina Ferrari Alicji Węgorzewskiej

Jednym z najmocniejszych punktów premiery była kreacja Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd jako Giny Ferrari. Dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej stworzyła postać wyrazistą, pełną temperamentu i komediowego wdzięku. Choć, jak sama podkreśla, jej rola nie należy do największych, właśnie dzięki temu zyskuje szczególny charakter. Gina Ferrari nie jest artystką, lecz kobietą biznesu, która czuje się lepsza od świata sceny i próbuje wejść z dyrektorem teatru w korzystną współpracę. Węgorzewska z dużym wyczuciem wydobyła z tej bohaterki zarówno pewność siebie, jak i humorystyczny dystans. Jej obecność na scenie przykuwa uwagę, a elegancja i naturalna swoboda doskonale wpisują się w klimat włoskiego kina złotej ery.

Tego wieczoru Alicja Węgorzewska zachwyciła nie tylko swoim scenicznym wcieleniem, ale również iście młodzieżowym lookiem. Diwa operowa przybyła do Warszawskiej Opery Kameralnej ubrana w białą tunikę z czarnymi napisami z nazwami stolic najpopularniejszych państw świata. Pod spodem miła czarne body i seksowne legginsy.

Martyna Kliszewska zachwyciła jako Loretta Felli

Wśród bohaterów walczących o miejsce w świecie sztuki szczególnie wyróżniała się Martyna Kliszewska jako Loretta Felli. Aktorka stworzyła postać pełną emocji, marzeń i scenicznego uroku. Jej interpretacja znakomicie łączyła elementy komediowe z subtelną refleksją nad losem ludzi sceny. Kliszewska z wdziękiem i temperamentem budowała kolejne sceny, a jej kreacja stała się jednym z najjaśniejszych punktów wieczoru. Aktorka z dużą swobodą poruszała się pomiędzy teatralną farsą a muzyczną konwencją spektaklu, tworząc bohaterkę pełną wdzięku i autentyczności. Z perspektywy publiczności podziwiała ją córka Mia, która najwyraźniej w środowisku artystycznym czuje się jak ryba w wodzie. Piękna córka Martyny Kliszewskiej i Jakuba Przebindowskiego poszła w ślady rodziców i również związała się z teatrem, kulturą i sztuką. Studiuje scenografię w Mediolanie i ma już na koncie pierwsze zagraniczne sukcesy w tej kwestii. Znalazła jednak czas, by wziąć udział w premierze. Chętnie pozowała do zdjęć nie tylko z Kubą czy Martyną, ale również z innymi gośćmi. Widać, że doskonale zna się m.in. z Alicją Węgorzewską czy Rafałem Olbińskim.  

CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS! Doda GRZMI: 30% ludzi z ZAKAZEM posiadania DZIECI!?

Bogata obsada i znakomita warstwa muzyczna

W roli dyrektora Franka wystąpił Wojciech Wysocki, który z dużym wyczuciem komediowym kreował człowieka próbującego opanować chaos artystycznych temperamentów. Bankiera Rinaldiego zagrał równie utalentowany Rafał Zawierucha, a w postać asystenta Buffa wcielił się Władysław Grzywna. Na scenie pojawiła się również Dorota Kamińska jako Alberta Toro.

Warstwę operową współtworzyli śpiewacy: Teresa Marut i Anna Koehler jako Dulcinea Lucini, Adriana Ferfecka i Hanna Okońska w roli Signiory Argentiny oraz Ernest Tymczyszyn i Łukasz Ratajczak jako Rosignouolo.

Ważnym elementem widowiska okazał się także balet. Za choreografię odpowiadała Paulina Andrzejewska-Damięcka, żona Mateusza Damięckiego, który wraz z innymi gośćmi premierowego wieczoru gorąco oklaskiwał artystów. Na scenie wystąpili Nikola Zientarska, Magdalena Tandek i Julia Szuba, Krzysztof Jaros oraz Bartłomiej Kamiński.

Za scenografię odpowiadała Katarzyna Gabrat-Szymańska, kostiumy przygotowała Agnieszka Wyrwał, a całość dzięki filmowym projekcjom i dopracowanej oprawie wizualnej przywoływała atmosferę włoskiego kina lat 50. i 60.

Premiera „Dyrektora teatru” udowodniła, że Mozart wciąż potrafi bawić i wzruszać. W interpretacji Jakuba Przebindowskiego powstało widowisko pełne humoru, muzyki i tanecznej energii, przypominające, że za artystycznymi ambicjami zawsze kryją się ludzkie marzenia, emocje i nieustająca potrzeba bycia dostrzeżonym. Czwartkowy wieczór w Warszawskiej Operze Kameralnej pokazał również, że magia teatru nadal potrafi zatrzymać czas i poruszyć publiczność.

Fot. Warszawska Opera Kameralna – mat.press.
Tekst: Martyna Rokita – Marimar Studio dla portalu Przeambitni.PL

news

Maciej Musiał został tatą?! Koleżanka z planu zdradziła, co się wydarzyło

Opublikowano

w dniu

przez

Maciej Musiał od dawna wzbudza zainteresowanie swoim życiem prywatnym. Aktor jest łączony z influencerką Zosią Gajewską, jednak para wciąż nie potwierdziła oficjalnie, czy rzeczywiście jest razem. Tymczasem niespodziewanie pojawiła się informacja, że został tatą.

Maciej Musiał znów znalazł się w centrum zainteresowania. Aktor od dawna wzbudza ciekawość nie tylko swoimi rolami, lecz także życiem prywatnym. Choć od pewnego czasu jest łączony z influencerką Zosią Gajewską, para konsekwentnie nie komentuje plotek na temat swojej relacji.
Tym razem media obiegła jednak wiadomość, która mogła wywołać niemałe zaskoczenie. Pojawiły się bowiem informacje, że Maciej Musiał został tatą. Wszystko wyjaśniła jego koleżanka z planu, Olga Kalicka.

Maciej Musiał i Zosia Gajewska nadal milczą w sprawie związku

Maciej Musiał od wielu lat jest obecny w polskim show-biznesie. Widzowie poznali go jeszcze wtedy, gdy był nastolatkiem występującym w popularnych serialach. Z czasem aktor zaczął pojawiać się także w zagranicznych produkcjach, a następnie spróbował swoich sił jako producent.
Jego życie uczuciowe od dawna interesuje media. W przeszłości przypisywano mu romanse z kilkoma znanymi kobietami. Od blisko dwóch lat aktor jest natomiast łączony z influencerką Zosią Gajewską. Para była kilkukrotnie widywana razem na ulicach Warszawy, ale do tej pory żadne z nich nie zdecydowało się oficjalnie potwierdzić relacji.


W ostatnim czasie uwagę przyciągnęły jednak doniesienia, jakoby Maciej Musiał miał zostać ojcem. Informacja brzmiała zaskakująco, zwłaszcza że aktor nigdy nie informował publicznie o narodzinach dziecka. Szybko wyszło na jaw, że chodzi o jego zawodowe życie.

POLECAMY: Maciej Musiał przyłapany w samej bieliźnie. Fala komentarzy nie ustaje

Wszystko wyjaśniła Olga Kalicka

Maciej Musiał powrócił do roli Tomka w nowych odcinkach serialu „rodzinka.pl”. To właśnie jego bohater doczekał się kolejnego dziecka i drugiej córki. Radosną wiadomością podzieliła się Olga Kalicka, która w produkcji wciela się w Magdę, serialową partnerkę aktora. Aktorka opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformowała o rozpoczęciu prac nad nowym sezonem i zmianach w obsadzie.

Zaczynamy!!! Startujemy z nowymi sezonami »rodzinki.pl« w powiększonym składzie! Aniela została aktorką i od dziś wciela się w rolę Nikoli. Maciej Musiał już jest oficjalnie tatą!!! Emma Pokromska starszą siostrą na medal! – napisała na Instagramie.

W nowej odsłonie serialu w rolę Nikoli wciela się córka Olgi Kalickiej, Aniela. W poprzednim sezonie jej bohaterka spodziewała się drugiego dziecka, a wydarzenia te zostały włączone do fabuły. Tym razem widzowie zobaczą więc rodzinę Boskich w powiększonym składzie.

Sam Maciej Musiał w rzeczywistości nie ma jeszcze dzieci. Aktor w jednym z wcześniejszych wywiadów przyznawał jednak, że chciałby w przyszłości założyć rodzinę. Podkreślał również, że zagranie ojca w „rodzince.pl” było dla niego ciekawym i emocjonalnym doświadczeniem.

Ktoś do mnie mówił „tato”. To było bardzo urocze. Moim marzeniem gdzieś w przyszłości jest być tatą i mieć rodzinę. To jeszcze jest przede mną – mówił aktor.

Na razie Maciej Musiał może więc cieszyć się ojcostwem wyłącznie na ekranie. Nie wiadomo jednak, czy w przyszłości jego serialowa rola nie stanie się rzeczywistością.

POLECAMY: Maciej Musiał ponownie zaskakuje. Jego aukcja WOŚP rozgrzała fanki do czerwoności

Kim jest Maciej Musiał?

Maciej Musiał to polski aktor, producent i osobowość telewizyjna, który zdobył popularność jeszcze jako dziecko. Urodził się 11 lutego 1993 roku w Warszawie. Dorastał w artystycznym środowisku m.in jego ojcem jest aktor Andrzej Musiał, dlatego z planem filmowym i telewizją miał kontakt od najmłodszych lat. Widzowie poznali go przede wszystkim dzięki roli Tomka Boskiego w serialu „rodzinka.pl”. Produkcja przyniosła mu dużą rozpoznawalność i sprawiła, że przez wiele lat był kojarzony z ekranowym synem granym przez Macieja Musiała. Później rozwijał karierę również w innych projektach, między innymi w serialu „1983”, który był jedną z pierwszych polskich produkcji Netfliksa.


Maciej Musiał występował także w filmach i programach rozrywkowych. W 2024 roku pojawił się w polskiej edycji programu „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”, gdzie jego występy przyciągały uwagę publiczności. Aktor angażuje się również w produkcję filmową i telewizyjną, stopniowo wychodząc poza wizerunek dziecięcej gwiazdy.

Prywatnie Maciej Musiał bardzo chroni swoje życie uczuciowe. Media od pewnego czasu łączą go z influencerką Zosią Gajewską, jednak żadna ze stron oficjalnie nie potwierdziła związku. Sam aktor w wywiadach przyznawał, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę i zostać ojcem. Na razie wciela się jednak w tę rolę przede wszystkim na ekranie, jako Tomek Boski w „rodzince.pl”.

POLECAMY: Maciej Musiał pręży się w łóżku w samych majtkach i kusi spojrzeniem. Sieć eksplodowała od komentarzy [FOTO]

Na zdj.: Maciej Musiał, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Na zdj.: Maciej Musiał, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
09.09.2025 WARSZAWA WORONICZA BUDYNEK HZ – REALIZACJA PROGRAMU VOICE OF POLAND – EDYCJA XVI – BITWY – SESJA N/Z MACIEJ MUSIAL – PROWADZACY
Kontynuuj czytanie

news

Nowa czołówka „Na Wspólnej” wywołała burzę. Podoba się Wam?

Opublikowano

w dniu

przez

14 września widzowie „Na Wspólnej” zobaczyli coś, czego długo nie zapomną. Serial rozpoczął nowy sezon z zupełnie odmienioną czołówką, ale zamiast zachwytu pojawiła się fala krytyki. Fani bardzo szybko powiedzieli, co myślą o zmianach. Dowiedz się więcej!

Dziś, 14 września, widzowie „Na Wspólnej” po raz pierwszy zobaczyli zupełnie nową czołówkę serialu. Produkcja, która od lat jest obecna na antenie TVN, rozpoczęła jesień 2026 roku w odświeżonej oprawie. Zmiana jest naprawdę zauważalna, ponieważ twórcy postawili na nową formę prezentowania bohaterów oraz całkowicie zmienioną warstwę muzyczną.

Nowa czołówka ma symbolicznie otworzyć kolejny etap historii „Na Wspólnej”. Po latach twórcy zdecydowali się odświeżyć wizualną stronę serialu i nadać jej bardziej współczesny charakter. Nie oznacza to jednak zmian w samej obsadzie. Brak niektórych aktorów w czołówce nie jest równoznaczny z ich odejściem z produkcji.

To właśnie ten element mógł początkowo wzbudzić niepokój części fanów. Twórcy podkreślają jednak, że obsada pozostaje bez zmian, a nowa czołówka ma przede wszystkim pokazywać różnorodność świata serialu. Obok dobrze znanych bohaterów pojawiają się także nowe twarze, co ma odzwierciedlać zmieniającą się przez lata „Wspólną”.

Największa zmiana dotyczy jednak muzyki. Nowy utwór został przygotowany specjalnie z myślą o współczesnej odsłonie serialu. Jednocześnie zachowano charakterystyczny motyw otwierający, który przez lata stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów „Na Wspólnej”. Za muzykę wykorzystaną w nowej czołówce odpowiada ceniony kompozytor i producent L.U.C, znany między innymi ze stworzenia ścieżki dźwiękowej do filmu „Chłopi”.

POLECAMY: Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?

Widzowie OBURZENI zmianami w “Na Wspólnej”

Twórcy postawili więc na zmianę, która miała odświeżyć serial, ale reakcje widzów okazały się zupełnie inne, niż można było się spodziewać. W komentarzach w mediach społecznościowych szybko pojawiły się głosy rozczarowania. Fani bardzo mocno przywiązali się bowiem do poprzedniej wersji czołówki, a szczególnie do jej muzycznego motywu.

Widzowie nie kryli, że nowa oprawa nie przypadła im do gustu. W komentarzach trudno znaleźć entuzjastyczne reakcje, za to pojawia się mnóstwo głosów domagających się powrotu starej wersji.

“Zabraliście kultową piosenkę” – napisał jeden z internautów.

Kolejni widzowie również nie zamierzali owijać w bawełnę.

“Dawać Krawczyka tak jak było od 1 odcinka, bo to świętość” – czytamy w komentarzach.

Dla wielu fanów charakterystyczna piosenka wykonywana przez Krzysztofa Krawczyka przez lata stała się czymś znacznie więcej niż zwykłym elementem serialu. Kojarzyła się z początkiem każdego odcinka i była częścią jego tożsamości.

“Słaba, stara była o wiele lepsza. Oddajcie starą” – napisał kolejny widz.

Nie zabrakło również komentarzy podkreślających emocjonalne przywiązanie do wcześniejszej oprawy.

“Brakuje mi starej czołówki, była ciepła, zachęcająca” – brzmi jeden z głosów.

Jeszcze mocniej wybrzmiała kolejna opinia:

“Bardzo to słabe wyrzucać z czołówki tytułową piosenkę, która po tylu latach stała się już kultowa. Poprzednia czołówka była o niebo lepsza, nowocześniejsza, ale z poszanowaniem oryginału. Bez Krzysztofa Krawczyka to już nie to samo”.

Widzowie zwracają więc uwagę nie tylko na samą melodię, ale również na fakt, że poprzednia wersja była dla nich ważną częścią wspomnień związanych z serialem.

Niektórzy poszli jeszcze dalej.

“Strzał w kolano TVN” – stwierdził jeden z internautów.

Inny widz przekonywał:

“Przecież poprzednia była dobra, wystarczyło dodać kilka osób i byłoby super”.

Pojawiły się także bardzo osobiste reakcje.

“Aż mi się odechciewa oglądać, zawsze ta melodia się kojarzyłam z moim ukochanym serialem” – napisał jeden z fanów.

To pokazuje, że dla wieloletnich widzów „Na Wspólnej” czołówka była czymś więcej niż krótkim wprowadzeniem do kolejnego odcinka. Stała się częścią serialowej tradycji, do której przez lata zdążyli się przyzwyczaić.

Na razie wygląda na to, że nowa czołówka wywołała przede wszystkim nostalgię za poprzednią wersją. Krzysztof Krawczyk, charakterystyczna melodia i dobrze znane kadry przez lata były dla widzów niemal nierozerwalnie związane z serialem. Nic więc dziwnego, że tak duża zmiana spotkała się z emocjonalną reakcją.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Dawid Kwiatkowski otworzył się przed fanami. Fani nie kryją wzruszenia

A Wam się podoba nowa czołówka? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Nowe logo serialu (fot. zdjęcie prasowe TVN)
Edyta Jungowska, Mirosław Hryczniewicz, Joanna Jabłczyńska (fot. Tomasz Urbanek/zdjęcie prasowe TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz po rozwodzie. „Zdecydował się na buzi”

Opublikowano

w dniu

przez

Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz, fot. Instagram / AKPA

Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz nie są już małżeństwem. Para, która pobrała się w 2021 roku, rozwiodła się pod koniec sierpnia w Krakowie. Informacja o zakończeniu związku dopiero teraz ujrzała światło dzienne. Była żona aktora znanego z „M jak miłość” opowiedziała o kulisach rozstania oraz o zaskakującym geście, do którego doszło podczas rozprawy sądowej.

Rozwód Maurycego Popiela i Izabeli Warykiewicz długo pozostawał poza medialnym światłem. Choć para rozstała się już wcześniej, do formalnego zakończenia małżeństwa doszło dopiero pod koniec sierpnia w Krakowie. Aktor znany z „M jak miłość” i jego była żona przez lata tworzyli związek, który rozwijał się z dala od kamer. Poznali się jeszcze podczas nauki w szkole teatralnej, a ich relacja szybko przerodziła się w uczucie. W 2021 roku powiedzieli sobie „tak”, jednak po kilku latach wspólnego życia ich małżeństwo zaczęło przechodzić poważny kryzys.

W 2024 roku pojawiły się pierwsze doniesienia o problemach w ich relacji. Niedługo później Warykiewicz zdecydowała się na złożenie pozwu rozwodowego. Początkowo sprawa miała zakończyć się orzeczeniem o winie, jednak ostatecznie aktorka zrezygnowała z takiego rozwiązania. W rozmowie z Pudelkiem wyjaśniła, że nie chciała przedłużać postępowania i ponownie wracać do bolesnych wydarzeń. Teraz opowiedziała również o tym, jak wyglądały ostatnie chwile małżeństwa oraz zaskakującym geście byłego męża podczas rozprawy.

POLECAMY: To z nim zatańczy Sara Janicka. Polsat odkrył pierwszą parę „Tańca z Gwiazdami”

Izabela Warykiewicz zrezygnowała z orzekania o winie

Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz poznali się jeszcze w szkole teatralnej w Krakowie. Ich relacja szybko przerodziła się w miłość, a przez lata uchodzili za zgodną parę. W 2021 roku zdecydowali się na ślub. Z czasem w mediach zaczęły jednak pojawiać się informacje o kryzysie w ich małżeństwie. W 2024 roku pojawiły się doniesienia, że aktorka miała złożyć pozew rozwodowy i początkowo domagać się orzeczenia o winie męża. W przestrzeni medialnej sugerowano, że przyczyną rozpadu związku mógł być romans Maurycego Popiela. Żadne z tych doniesień nie zostało jednak szczegółowo potwierdzone przez aktora.

W rozmowie z Pudelkiem Izabela Warykiewicz poinformowała, że ostatecznie zrezygnowała z walki o orzeczenie o winie. Jak wyjaśniła, zależało jej przede wszystkim na zamknięciu trudnego i długo trwającego etapu życia.

Zrezygnowałam z orzeczenia o winie, bo mogłoby to się ciągnąć latami. Świadkowie, zeznania w sądzie. Ludzie, którzy byli kiedyś najbliższymi, zeznawaliby nie wiadomo jak. Chciałam zakończyć już i tak długo trwającą sprawę.

Aktorka przyznała wcześniej, że rozpad małżeństwa bardzo mocno wpłynął na jej codzienność. W podcaście „HerraOnAir” mówiła, że jej życie prywatne nagle zmieniło się o 180 stopni, a konsekwencje tego doświadczenia odczuwała jeszcze długo po rozstaniu.

POLECAMY: Maurycy Popiel i Sara Janicka ZASKOCZENI finałem Kaczorowskiej i werdyktem “Tańca z Gwiazdami”?

W sądzie doszło jednak do czułego pożegnania

Choć rozwód został już sfinalizowany, Izabela Warykiewicz zdradziła, że obecnie nie utrzymuje kontaktu z byłym mężem. Tym bardziej zaskoczył ją gest, na który Maurycy Popiel zdecydował się podczas rozprawy. Po zakończeniu postępowania aktor miał pożegnać się z byłą żoną w bardzo czuły sposób.

Trochę mnie zaskoczył Maurycy w sądzie na pożegnanie. Żegnając się, zdecydował się na buzi i przytulenie – powiedziała aktorka w rozmowie z serwisem.

Aktorka nie ukrywa, że rozwód był dla niej trudnym doświadczeniem. Jednocześnie jej wypowiedzi sugerują, że chciała zakończyć sprawę bez dalszego eskalowania konfliktu i publicznego prania prywatnych brudów. Rezygnacja z orzekania o winie miała pozwolić jej szybciej zamknąć przeszłość i rozpocząć kolejny etap życia.

POLECAMY: Maurycy Popiel PODSUMOWAŁ Bagiego – przegrał z nim FINAŁ “Tańca z Gwiazdami”

Kim są Maurycy Popiel i Izabela Warykiewicz?

Maurycy Popiel to aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, który największą rozpoznawalność zdobył dzięki roli Aleksandra Chodakowskiego w serialu „M jak miłość”. Z produkcją związany jest od 2014 roku. Występował również w filmach, między innymi w „Mieście 44”, a zawodowo jest związany z krakowskim Teatrem Bagatela. Ukończył krakowską szkołę teatralną, gdzie poznał swoją przyszłą żonę.

Izabela Warykiewicz także jest aktorką. Widzowie mogą kojarzyć ją między innymi z seriali „Na Wspólnej” i „M jak miłość”. W tej drugiej produkcji zagrała Beatę, przyrodnią siostrę Marzenki. Co ciekawe, choć oboje pojawiali się w obsadzie serialu, ich bohaterowie nie tworzyli wspólnego wątku. Prywatnie poznali się znacznie wcześniej, bo podczas studiów aktorskich w Krakowie.

POLECAMY: Maurycy Popiel o mrocznych latach swojego życia. To wyznanie zaskoczy widzów “Tańca z Gwiazdami”

Maurycy Popiel, Sara Janicka
Na zdj.: Maurycy Popiel, Fot. Podlewski/AKPA
Maurycy Popiel
Walentynki z „M jak Mi³oœæ” Ilona Janyst (Aneta) Maurycy Popiel (Olek)
Sara Janicka, Maurycy Popiel
Kontynuuj czytanie

news

Piotr Mróz o Nawrockim: „To dobry prezydent”. Podzielacie jego zdanie?

Opublikowano

w dniu

przez

Piotr Mróz po raz kolejny zabrał głos w sprawie, która może wywołać sporo emocji. Aktor „Gliniarzy” i zwycięzca „Tańca z Gwiazdami” otwarcie opowiedział o swoich poglądach, a szczególnie mocno wypowiedział się na temat obecnego prezydenta. Jego słowa mogą zaskoczyć część fanów. Dowiedz się więcej!

Piotr Mróz należy do grona najbardziej rozpoznawalnych aktorów związanych z Polsatem. Popularność przyniosła mu przede wszystkim rola w serialu „Gliniarze”, ale widzowie doskonale pamiętają go również z programu „Taniec z Gwiazdami”, w którym odniósł zwycięstwo. Aktor od lat wzbudza zainteresowanie nie tylko swoją działalnością zawodową, ale również poglądami, których zdecydowanie nie ukrywa.

Gwiazdor wielokrotnie komentował tematy społeczne, religijne, polityczne i medialne. Piotr Mróz nie należy do osób, które unikają trudnych tematów, a jego wypowiedzi niejednokrotnie wywoływały dyskusje wśród internautów. Tym razem również zdecydował się powiedzieć wprost, co myśli, a jego słowa mogą odbić się szerokim echem.

Niedawno aktor pojawił się w programie „PRZEmiana”, gdzie poruszył wiele osobistych tematów. W rozmowie opowiedział między innymi o rozpadzie swojego związku z narzeczoną, swojej głębokiej wierze w Boga oraz podejściu do przyszłych relacji z kobietami. Nie zabrakło jednak również tematów znacznie bardziej publicznych.

Piotr Mróz nie uniknął pytań dotyczących polityki. W rozmowie z prowadzącą pojawił się między innymi temat wyborów prezydenckich z 2025 roku. Punktem wyjścia była uwaga, że głosowanie przez celebrytów na Rafała Trzaskowskiego nikogo szczególnie nie dziwiło, natomiast deklarowanie poparcia dla Karola Nawrockiego mogło budzić zdecydowanie większe emocje.

Aktor nie zamierzał jednak uciekać od odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – jasno przedstawił swoją opinię na temat obecnego prezydenta. Piotr Mróz stwierdził:

“Wydaje mi się, że nie mieliśmy lepszego prezydenta. (…) Jest silny, konsekwentny, nieugięty, biorącymi wartości i historii. W moim mniemaniu jest to dobry prezydent” – wyznał.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski otworzył się przed fanami. Fani nie kryją wzruszenia

Piotr Mróz ZACHWYCONY Karolem Nawrockim

To jednak nie był koniec jego wypowiedzi. Piotr Mróz bardzo szczegółowo wyjaśnił, dlaczego pozytywnie ocenia Karola Nawrockiego. Aktor podkreślił, że jako obywatel Polski jest zadowolony z obecnego prezydenta i wskazał na konkretne cechy, które szczególnie ceni u osoby sprawującej najważniejszy urząd w państwie.

“Jako obywatel Rzeczpospolitej Polskiej jestem dumny i zadowolony ze swojego prezydenta. Widzę w nim siłę, jaka powinna być w głowie państwa. Widzę w nim stanowczość. Widzę wartości, które mi przyświecają, czyli prorodzinne, prokatolickie i konserwatywne. Widzę w nim dbałość o historię, która jest naszą tożsamością. To wszystko powoduje, że jestem zadowolony z tego prezydenta. Ma swoje zdanie, nie boi się powiedzieć: »Nie, z tym się nie godzę. To mi nie pasuje«. To jest siła, a w przywódcy państwa chcę widzieć siłę. Jeżeli widzę silnego przywódcę państwa, to wiem, że na czele tego państwa stoi silna osoba, która w razie zagrożenia poprowadzi państwo w dobrym kierunku” – wyznał Mróz.

Wypowiedź Piotra Mroza pokazuje, że aktor nie zamierza ukrywać swoich politycznych sympatii. Jego stanowisko jest jasne, a szczególną uwagę zwraca sposób, w jaki mówi o Karolu Nawrockim. Wśród najważniejszych cech prezydenta wymienia siłę, stanowczość, przywiązanie do historii oraz wartości prorodzinne, prokatolickie i konserwatywne.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wyciekły wyniki głosowania widzów „Tańca z Gwiazdami”. Kto jest liderem?

Zgadzacie się z Piotrem Mrozem? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Karol Nawrocki (fot. screen YouTube Karol Nawrocki)
Piotr Mróz (fot. screen YouTube PRZEmiana)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością