Śledź nas

news

Młodzieżowa Alicja Węgorzewska i piękna córka Przebindowskiego skradły show podczas premiery sztuki „Dyrektor Teatru”!

Opublikowano

w dniu

Czwartkowa premiera spektaklu „Dyrektor teatru” w reżyserii Jakuba Przebindowskiego w Warszawskiej Operze Kameralnej udowodniła, że dzieło Wolfganga Amadeusza Mozarta sprzed 240 lat może zachwycać świeżością, humorem i niezwykłą aktualnością. Twórcy przygotowali widowisko będące połączeniem komedii, opery i teatru muzycznego, wzbogacone efektownymi scenami baletowymi oraz projekcjami filmowymi. Publiczność nagrodziła artystów długimi owacjami, a wśród gości znaleźli się m.in. Ewa Kuklińska, Jerzy Maksymiuk, Mateusz Damięcki, Hanna Bakuła, Rafał Olbiński, Zofia Czernicka i Grażyna Brodzińska. Show podczas wieczoru skradła jednak Mia Przebindowska – córka reżysera i aktorki zachwyciła urodą i osobowością.

„Dyrektor teatru”, inspirowany mozartowską śpiewogrą „Der Schauspieldirektor”, w reżyserii Jakuba Przebindowskiego przenosi widzów do świata włoskiego kina lat 50. i 60. – epoki Federico Felliniego i słynnej Cinecittà. W filmowej wytwórni trwa casting do nowej produkcji, a o uwagę dyrektora i reżysera w jednej osobie walczą śpiewacy, aktorzy, tancerze i marzyciele liczący na wielką szansę.

Jakub Przebindowski odpowiadający za dramaturgię, adaptację i reżyserię podkreślał, że świat ludzi teatru od wieków pozostaje taki sam. – Zawody artystyczne związane z teatrem zawsze są wystawiane na próbę. Mechanizm się nie zmienia, nie zmieniają się narzędzia, jesteśmy ciągle tymi samymi ludźmi, którzy tak samo pragną, nienawidzą, podziwiają i bywają złośliwi – mówił reżyser.

W przedstawieniu obok błyskotliwych scen komediowych pojawiają się wirtuozowskie arie Mozarta wykonywane po włosku, a także muzyczne przeboje Marino Mariniego przywołujące atmosferę słonecznej Italii. Wyjątkową oprawę muzyczną stworzył Bastarda Mozart Ensemble pod kierownictwem prof. Tomasza Pokrzywińskiego, który był jednocześnie aranżerem, dyrygentem i wiolonczelistą.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski popłakał się podczas wywiadu. Emocje wzięły górę

Wyjątkowa Gina Ferrari Alicji Węgorzewskiej

Jednym z najmocniejszych punktów premiery była kreacja Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd jako Giny Ferrari. Dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej stworzyła postać wyrazistą, pełną temperamentu i komediowego wdzięku. Choć, jak sama podkreśla, jej rola nie należy do największych, właśnie dzięki temu zyskuje szczególny charakter. Gina Ferrari nie jest artystką, lecz kobietą biznesu, która czuje się lepsza od świata sceny i próbuje wejść z dyrektorem teatru w korzystną współpracę. Węgorzewska z dużym wyczuciem wydobyła z tej bohaterki zarówno pewność siebie, jak i humorystyczny dystans. Jej obecność na scenie przykuwa uwagę, a elegancja i naturalna swoboda doskonale wpisują się w klimat włoskiego kina złotej ery.

Tego wieczoru Alicja Węgorzewska zachwyciła nie tylko swoim scenicznym wcieleniem, ale również iście młodzieżowym lookiem. Diwa operowa przybyła do Warszawskiej Opery Kameralnej ubrana w białą tunikę z czarnymi napisami z nazwami stolic najpopularniejszych państw świata. Pod spodem miła czarne body i seksowne legginsy.

Martyna Kliszewska zachwyciła jako Loretta Felli

Wśród bohaterów walczących o miejsce w świecie sztuki szczególnie wyróżniała się Martyna Kliszewska jako Loretta Felli. Aktorka stworzyła postać pełną emocji, marzeń i scenicznego uroku. Jej interpretacja znakomicie łączyła elementy komediowe z subtelną refleksją nad losem ludzi sceny. Kliszewska z wdziękiem i temperamentem budowała kolejne sceny, a jej kreacja stała się jednym z najjaśniejszych punktów wieczoru. Aktorka z dużą swobodą poruszała się pomiędzy teatralną farsą a muzyczną konwencją spektaklu, tworząc bohaterkę pełną wdzięku i autentyczności. Z perspektywy publiczności podziwiała ją córka Mia, która najwyraźniej w środowisku artystycznym czuje się jak ryba w wodzie. Piękna córka Martyny Kliszewskiej i Jakuba Przebindowskiego poszła w ślady rodziców i również związała się z teatrem, kulturą i sztuką. Studiuje scenografię w Mediolanie i ma już na koncie pierwsze zagraniczne sukcesy w tej kwestii. Znalazła jednak czas, by wziąć udział w premierze. Chętnie pozowała do zdjęć nie tylko z Kubą czy Martyną, ale również z innymi gośćmi. Widać, że doskonale zna się m.in. z Alicją Węgorzewską czy Rafałem Olbińskim.  

CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS! Doda GRZMI: 30% ludzi z ZAKAZEM posiadania DZIECI!?

Bogata obsada i znakomita warstwa muzyczna

W roli dyrektora Franka wystąpił Wojciech Wysocki, który z dużym wyczuciem komediowym kreował człowieka próbującego opanować chaos artystycznych temperamentów. Bankiera Rinaldiego zagrał równie utalentowany Rafał Zawierucha, a w postać asystenta Buffa wcielił się Władysław Grzywna. Na scenie pojawiła się również Dorota Kamińska jako Alberta Toro.

Warstwę operową współtworzyli śpiewacy: Teresa Marut i Anna Koehler jako Dulcinea Lucini, Adriana Ferfecka i Hanna Okońska w roli Signiory Argentiny oraz Ernest Tymczyszyn i Łukasz Ratajczak jako Rosignouolo.

Ważnym elementem widowiska okazał się także balet. Za choreografię odpowiadała Paulina Andrzejewska-Damięcka, żona Mateusza Damięckiego, który wraz z innymi gośćmi premierowego wieczoru gorąco oklaskiwał artystów. Na scenie wystąpili Nikola Zientarska, Magdalena Tandek i Julia Szuba, Krzysztof Jaros oraz Bartłomiej Kamiński.

Za scenografię odpowiadała Katarzyna Gabrat-Szymańska, kostiumy przygotowała Agnieszka Wyrwał, a całość dzięki filmowym projekcjom i dopracowanej oprawie wizualnej przywoływała atmosferę włoskiego kina lat 50. i 60.

Premiera „Dyrektora teatru” udowodniła, że Mozart wciąż potrafi bawić i wzruszać. W interpretacji Jakuba Przebindowskiego powstało widowisko pełne humoru, muzyki i tanecznej energii, przypominające, że za artystycznymi ambicjami zawsze kryją się ludzkie marzenia, emocje i nieustająca potrzeba bycia dostrzeżonym. Czwartkowy wieczór w Warszawskiej Operze Kameralnej pokazał również, że magia teatru nadal potrafi zatrzymać czas i poruszyć publiczność.

Fot. Warszawska Opera Kameralna – mat.press.
Tekst: Martyna Rokita – Marimar Studio dla portalu Przeambitni.PL

news

Gwiazda „Przyjaciółek” nie chciała już tam pracować. „Męczyłam się, idąc do pracy”

Opublikowano

w dniu

przez

Aktorka przez wiele lat była jedną z twarzy „Przyjaciółek”, ale w pewnym momencie zdecydowała się odejść z popularnego serialu Polsatu. Aktorka po czasie opowiedziała o powodach swojej decyzji. Jak przyznała, mimo sympatii do ekipy coraz mocniej odczuwała zawodowe wypalenie. 

Anita Sokołowska to polska aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna, która największą popularność zdobyła dzięki roli Zuzy Markiewicz w serialu Polsatu „Przyjaciółki”. Na planie produkcji pojawiła się już w 2012 roku, kiedy serial debiutował na antenie. Przez 11 lat wcielała się w jedną z czterech głównych bohaterek, występując u boku Joanny Liszowskiej, Małgorzaty Sochy i Magdaleny Stużyńskiej-Brauer. 

Utalentowana aktorka z czasem stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy „Przyjaciółek”. Sama przyznawała, że serial dał jej popularność i finansową stabilizację, ale intensywny tryb pracy zaczął ograniczać jej możliwości zawodowe.

Decyzja o odejściu dojrzewała w niej przez kilka lat. Ostatecznie pożegnała się z produkcją, a historia Zuzy została zakończona śmiercią bohaterki. Sceny pożegnalne miały dla całej ekipy szczególny charakter i podczas nagrywania sceny śmierci współpracownicy przyszli na plan ubrani na czarno. 

POLECAMY: Anita Sokołowska szczerze o kulisach „Tańca z Gwiazdami”. Chciałaby wystąpić jeszcze raz?

Anita Sokołowska o latach w „Przyjaciółkach”

Anita Sokołowska przez ponad 11 lat wcielała się w Zuzę Markiewicz, jedną z czterech głównych bohaterek „Przyjaciółek”. Jej postać była blisko związana z Ingą (Małgorzata Socha), Patrycją (Joanna Liszowska) i Anką (Magdalena Stużyńska-Brauer). Aktorka z czasem zaczęła jednak odczuwać, że intensywna praca przy serialu ogranicza jej możliwości zawodowe. Jak mówiła w rozmowie z PAP, zdjęcia do dwóch transz w roku zajmowały około ośmiu miesięcy, przez co musiała rezygnować z części spektakli i innych propozycji.

Bardzo długo się zbierałam. Myślę, że ta decyzja pączkowała we mnie co najmniej pięć lat, a może i dłużej. W pewnym momencie poczułam wielkie zmęczenie formatem– wyznała.

Aktorka podkreślała jednocześnie, że była wdzięczna za lata spędzone na planie. Rola Zuzy przyniosła jej ogromną rozpoznawalność, a praca z ekipą i pozostałymi aktorkami stała się ważną częścią jej życia zawodowego.

Oczywiście jestem bardzo wdzięczna za ten czas pracy w „Przyjaciółkach”, bo on dał mi dużą popularność, bardzo lubię dziewczyny, z którymi grałam, zżyłam się z całą ekipę – mówiła. 

POLECAMY: Anita Sokołowska o RAJDACH pasem awaryjnym jak Klaudia El Dursi oraz o życiu po wygranej “Tańca z Gwiazdami”

Tak zakończyli historię Zuzy

Odejście Anity Sokołowskiej oznaczało również koniec historii jej bohaterki. Twórcy „Przyjaciółek” zdecydowali się definitywnie zakończyć wątek Zuzy Markiewicz. W 256. odcinku okazało się, że bohaterka zmaga się z przerzutami nowotworu do wątroby i mózgu. Zuza spotkała się jeszcze z przyjaciółkami w Berlinie, po czym zmarła.  Dla aktorki nagrywanie ostatnich scen było wyjątkowo emocjonalnym doświadczeniem. Anita zdradziła, że ekipa postanowiła w symboliczny sposób pożegnać zarówno Zuzę, jak i ją samą.

Kiedy kręciłam sceny umierania, to cała ekipa przyszła ubrana na czarno, był to wyraz dużego szacunku dla mnie… do mojej postaci, że taką decyzję podjęłam, że odchodzę z serialu – wspominała w rozmowie z Polsatem. 

Aktorka przyznała też, że choć decyzję o odejściu podjęła wcześniej, samo pożegnanie okazało się znacznie trudniejsze, niż początkowo zakładała.

Pomimo że przygotowywałam się do tej decyzji od 2 lat, to jednak kiedy zbliża się ta ostateczność, jest to bardzo trudne emocjonalnie dla mnie – mówiła.

Po 11 latach Anita Sokołowska pożegnała więc nie tylko popularną bohaterkę, ale również ekipę, z którą spędziła ogromną część swojego życia zawodowego. 

POLECAMY: Anita Sokołowska i Jacek Jeschke komentuje wygraną z Roxie Węgiel w “Tańcu z Gwiazdami”

Anita Sokołowska, fot. Baranowski/AKPA
Anita Sokołowska, Fot. Baranowski/AKPA
Anita Sokołowska, Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Anita Sokołowska, fot, iG
Kontynuuj czytanie

news

Kto wystąpi na „Roztańczonym PGE Narodowym”? Polsat szykuje wielką niespodziankę

Opublikowano

w dniu

przez

Jesienią widzowie Polsatu zobaczą wydarzenie, które ma być wyjątkowe nie tylko ze względu na jubileusz, ale także skalę przygotowanego widowiska. Na scenie pojawią się największe gwiazdy polskiej muzyki, a organizatorzy zapowiadają również niespodziankę, której szczegółów na razie nie zdradzają. Jest też ważna zmiana w ramówce Polsatu. Dowiedz się więcej!

Choć sezon letnich festiwali i koncertów powoli dobiega końca, widzowie wciąż mogą liczyć na wielkie muzyczne emocje. Przed nami jubileuszowa, 10. edycja „Roztańczonego PGE Narodowego”, która odbędzie się 10 października 2026 roku. Tegoroczne wydarzenie ma być szczególne, ponieważ organizatorzy zapowiadają nie tylko imponującą listę wykonawców, ale także zupełnie nową formułę telewizyjnej realizacji.

Po raz pierwszy w telewizji Polsat widzowie zobaczą koncert realizowany z wykorzystaniem spektakularnej sceny 360 stopni. Zostanie ona otoczona przez blisko 50 tysięcy bawiących się osób, dzięki czemu telewizyjna transmisja ma pozwolić widzom poczuć atmosferę panującą na stadionie. Jubileusz ma być więc wydarzeniem na ogromną skalę, zarówno dla publiczności zgromadzonej na PGE Narodowym, jak i osób oglądających koncert przed telewizorami.

Na jednej scenie spotkają się artyści reprezentujący różne pokolenia oraz muzyczne style. Widzowie usłyszą zarówno wielkie przeboje, jak i popularne hity ostatnich lat. W jubileuszowym koncercie wystąpią Andrzej Piaseczny, Golec uOrkiestra, Maryla Rodowicz, Kizo, Roxie, Cleo, Young Leosia, Sound’n’Grace, Skolim, Sławomir i Kajra, Piękni i Młodzi, Boys, Zenek Martyniuk, Bungee, MIG, Weekend, Łobuzy, Topky, MiłyPan oraz Defis.

Lista polskich wykonawców jest więc wyjątkowo długa, ale organizatorzy nie ograniczyli się wyłącznie do rodzimych gwiazd. Na scenie jubileuszowego wydarzenia pojawi się również międzynarodowa formacja Gipsy Kings. Ich obecność ma być jednym z zagranicznych akcentów wielkiego muzycznego wieczoru i dodatkowo urozmaicić repertuar przygotowany z okazji 10-lecia „Roztańczonego PGE Narodowego”.

POLECAMY: Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Wielkie show na “Roztańczonym PGE Narodowym”. Kto poprowadzi koncert Polsatu?

To jednak nie wszystkie niespodzianki, które przygotowano dla publiczności. Organizatorzy zapowiadają pojawienie się wyjątkowego gościa specjalnego. Ma to być postać doskonale znana milionom Polaków, ale kojarzona dotąd przede wszystkim z zupełnie inną dziedziną niż muzyka. Tym razem ma pokazać widzom swoje nowe, zaskakujące oblicze. Na razie szczegóły dotyczące tej niespodzianki pozostają jednak tajemnicą.

Za prowadzenie jubileuszowego koncertu odpowiadać będą Ilona Krawczyńska i Milena Krawczyńska znane z “Farmy”, a także juror “Tańca z gwiazdami” – Rafał Maserak, prowadzący “Halo tu Polsat” – Olek Sikora oraz Kamil Baleja z Radia ZET. To właśnie oni będą towarzyszyć widzom podczas kolejnych występów i przeprowadzą publiczność przez jubileuszową odsłonę muzycznego wydarzenia.

Jubileusz „Roztańczonego PGE Narodowego” oznacza także zmianę w sobotniej ramówce Polsatu. Tego wieczoru stacja postawi bowiem na wielkie muzyczne widowisko, dlatego widzowie nie zobaczą premierowego odcinka programu „Kabaret na żywo”. W jego miejsce pojawi się koncert z okazji 10-lecia wydarzenia, który ma rozpocząć się o godz. 19.55 już 10 października.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Andziaks wydała fortunę na dekorację z dyni. Kupilibyście taką?

Będziecie oglądać “Roztańczony PGE Narodowy” w Polsacie? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Marcin Miller i Boys (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Cleo (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Defis (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Golec uOrkiestra (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Łobuzy (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Miły Pan (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Andrzej Piaseczny (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magda Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Magdalena Narożna (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Roxie Węgiel (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Sentino (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Skolim (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Topky (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Radek Liszewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Radek Liszewski (fot. zdjęcie prasowe Polsat)
Zenon Martyniuk (fot. zdjęcie prasowe Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Dawid Kwiatkowski zaśpiewał z fanem. Chwilę później polały się łzy [WIDEO]

Opublikowano

w dniu

przez

Dawid Kwiatkowski po raz kolejny pokazał, że podczas jego koncertów liczy się nie tylko muzyka. W trakcie jednego z ostatnich występów wokalista zaprosił na scenę młodego fana, a to, co wydarzyło się chwilę później, wywołało lawinę komentarzy w sieci. Na koniec artysta miał dla chłopca jeszcze jedną niespodziankę. Poznaj kulisy i zobacz nagranie!

Dawid Kwiatkowski od lat należy do grona najpopularniejszych artystów młodego pokolenia. Gdy debiutował w 2013 roku, media bardzo szybko zaczęły porównywać go do największych światowych gwiazd muzyki pop. Nie brakowało opinii, że jest „polskim Justinem Bieberem”, a jego ogromna popularność wśród nastoletnich fanów może okazać się jedynie chwilowym fenomenem.

Z biegiem lat Dawid Kwiatkowski udowodnił jednak, że potrafi skutecznie budować własną markę i nie zamierza opierać kariery wyłącznie na popularności zdobytej na początku swojej muzycznej drogi. Kolejne wydawnictwa pokazywały jego artystyczną dojrzałość, a nowe utwory trafiały do coraz szerszej publiczności. Dziś trudno znaleźć osobę śledzącą polską scenę muzyczną, która nie znałaby przynajmniej kilku jego największych przebojów.

Artysta z powodzeniem rozwijał swoją karierę również poza sceną koncertową. Ogromną sympatię widzów zdobył jako trener programu „The Voice Kids”, gdzie przez kilka sezonów wspierał najmłodszych uczestników. Obecnie można oglądać go również w roli jurora „Must Be The Music”. Dzięki telewizyjnym formatom publiczność mogła poznać go nie tylko jako wokalistę, ale także jako osobę mocno angażującą się w historie młodych artystów.

Ostatnie miesiące były dla Dawida Kwiatkowskiego wyjątkowo udane. Podczas 63. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu zaprezentował medley swoich hitów „Proszę tańcz”, „Prosto” oraz „Pali się niebo”. Występ spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności, a dla samego wokalisty festiwal okazał się również okazją do świętowania kolejnego ważnego sukcesu.

Dawid Kwiatkowski został bowiem laureatem SuperJedynki. Nagroda została przyznana za konsekwentne poszukiwanie nowych muzycznych inspiracji i nieustanne rozwijanie własnego stylu. Dla wielu fanów było to potwierdzenie, że artysta, który ponad dekadę temu zaczynał jako idol nastolatek, dziś zajmuje ugruntowaną pozycję na polskim rynku muzycznym.

POLECAMY: Andziaks wydała fortunę na dekorację z dyni. Kupilibyście taką?

Młody fan zaśpiewał z Dawidem Kwiatkowskim. Artysta nie krył wzruszenia [WIDEO]

Obecnie Dawid Kwiatkowski jest w trakcie trasy koncertowej i regularnie spotyka się z publicznością w różnych częściach Polski. To właśnie podczas jednego z ostatnich występów doszło do wyjątkowej sytuacji. Wokalista zaprosił do wspólnego śpiewania swojego młodego fana – Antka. Chłopiec pojawił się obok gwiazdora i choć początkowo sprawiał wrażenie nieco zawstydzonego, szybko pokazał, że doskonale wie, co robi.

Dawid Kwiatkowski i Antek wspólnie wykonali nowy przebój „Później Ci Opowiem”, który wokalista stworzył z Margaret. Młody fan doskonale znał tekst piosenki i śpiewał razem ze swoim idolem przed zgromadzoną publicznością. Nagranie z tego wyjątkowego momentu szybko trafiło na TikToka i natychmiast wywołało ogromne emocje wśród internautów.

“Mój ulubiony moment z całego koncertu; Cudownie! Zachowanie Dawida szlachetne; Dawid szacunek dla ciebie; Kochany on jest; Antek nieźle zaśpiewałeś; Pięknie; Cudo” – pisali fani.

Na wspólnym występie niespodzianki jednak się nie skończyły. Dawid Kwiatkowski postanowił dodatkowo nagrodzić młodego fana za odwagę i wspólne wykonanie piosenki. Artysta powiedział Antkowi, że może wybrać sobie coś z jego koncertowego sklepiku, czyli oficjalnego merchu. Całą sytuację podsumował krótko i z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru.

“Wujek stawia” – powiedział z uśmiechem.

Dla młodego fana z pewnością był to wieczór, którego długo nie zapomni. Dawid Kwiatkowski po raz kolejny pokazał natomiast, dlaczego od lat może liczyć na tak dużą sympatię publiczności. Choć jego kariera dawno wykroczyła poza wizerunek nastoletniego idola, artysta wciąż potrafi skrócić dystans między sceną a publicznością i sprawić, że pojedynczy fan staje się na chwilę częścią całego koncertu. Tym razem to Antek skradł show, a reakcje internautów pokazują, że spontaniczny gest wokalisty okazał się jednym z najbardziej zapamiętanych momentów występu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Co dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat

Darzycie sympatią Dawida Kwiatkowskiego? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

@miklaj21 Dziękujemy Dawid to był najlepszy dzień w życiu Antka ( BRAT )#dawidkwiatkowsky @DAWID KWIATKOWSKI @MARGARITA🍕 ♬ oryginalny dźwięk – Mikoł🇵🇱j
Dawid Kwiatkowski (fot. screen TikTok @miklaj21)
Dawid Kwiatkowski (fot. screen TikTok @miklaj21)
Dawid Kwiatkowski (fot. screen TikTok @miklaj21)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Daria Ładocha wprost o Izie Krzan w Azja Express – czy chciałaby wrócić do prowadzenia?

Opublikowano

w dniu

przez

Daria Ładocha wprost o Izie Krzan w Azja Express – czy chciałaby wrócić do prowadzenia?

Udało się nam porozmawiać z Darią Ładochą podczas 20-urodzin ikonicznej, warszawskiej restauracji “Czerwony Wieprz”.

POLECAMY: Co dolega partnerce Dominika Rupińskiego? Jest NOWY komunikat

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością