news
Niebywałe, jak Paulina Krupińska dostała pracę w „Dzień dobry TVN”. Zaskoczeni?
Czy sukces można przyciągnąć samą myślą? Paulina Krupińska-Karpiel twierdzi, że wiele przełomowych momentów w jej życiu najpierw wydarzyło się w jej głowie. W szczerej rozmowie opowiedziała o kulisach „Dzień dobry TVN”, castingu do „Mam Talent” i o tym, jak bardzo wierzy w moc afirmacji. Przeczytaj całość już teraz!
Od ponad dekady Paulina Krupińska-Karpiel pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego show-biznesu. Jej droga do telewizji zaczęła się od świata konkursów piękności – w 2012 roku zdobyła tytuł Miss Polonia, a rok później została wyróżniona jako Miss Photogenic podczas konkursu Miss Universe. Dla wielu był to jedynie chwilowy błysk fleszy, dla niej – początek świadomie budowanej kariery medialnej. Z czasem udowodniła, że nie jest jedynie „najpiękniejszą”, lecz także osobą przygotowaną, empatyczną i konsekwentną, która potrafi odnaleźć się w wymagającym świecie telewizji śniadaniowej.
Dziś widzowie kojarzą ją przede wszystkim z „Dzień dobry TVN”, gdzie od lat współtworzy poranny program z Damianem Michałowskim, budując relację z publicznością opartą na naturalności i cieple. Jej ekranowa obecność nie jest nachalna ani przerysowana – to raczej spokojna energia i uważność na rozmówcę sprawiły, że zyskała sympatię widzów. Ponad miesiąc temu stało się jasne, że jej zawodowa droga nabiera jeszcze większego tempa – obejmie również funkcję prowadzącej nową edycję „Mam Talent”, przejmując pałeczkę po Agnieszce Woźniak-Starak. To awans, który w branży telewizyjnej nie zdarza się przypadkiem.
W podcaście „Call me mommy” została zapytana wprost przez Agatę Reszko-Boguszewską, czy wierzy w afirmację i wizualizowanie marzeń. Paulina Krupińska-Karpiel odpowiedziała bez zawahania:
Wiesz, że tak jak sobie patrzę na swoje życie, to każda rzecz, która do mnie przyszła wcześniej była w mojej głowie: “Dzień Dobry TVN”, moje życie to założenie rodziny, partner jaki będzie dobrym kandydatem na męża, na ojca, dzieci. To wszystko wcześniej gdzieś pojawiło się w mojej głowie, że ja bym chciała tak a nie inaczej. I dokładnie to się stało – wyznała.
Rozwijając temat pozytywnego nastawienia, podkreśliła, jak ogromne znaczenie ma sposób myślenia o przyszłości.
No bo jeżeli bym mówiła ojeju, będę miała straszny poród, ojej, będę miała bardzo nieprzespane noce, no to ja bym sobie to wszystko przepowiedziała. Ale ja sobie powiedziałam coś fantastycznego. Wiem, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale jeżeli już nastawimy się pozytywnie i będziemy snuć pozytywną wizję przyszłości, to ona ma większe szanse, że się wydarzy ta pozytywna wersja, bo podobno 40. Nie wiem jak statystyki dokładnie mówią, ale to jest chyba 41 czy 42% rzeczy, które człowiek gdzieś zapisuje albo sobie wizualizuje w głowie. One się sprawdzają faktycznie. Więc zacznijcie to kochani wszyscy robić, tylko nie wszyscy marzycie o moim mężu na przykład – powiedziała z uśmiechem.
Prezenterka przyznała również, że często „czyta znaki” i wierzy, że pewne sytuacje nie dzieją się bez przyczyny.
To są takie przebłyski, jakaś taka myśl się pojawi, ktoś rzuci jakieś zdanie. Ja też czytam znaki. Ja też mam coś takiego, że każda z tych rzeczy, która się wydarzyła w moim życiu, nie dzieje się bez przyczyny – dodała.
To podejście – łączące intuicję z refleksją – towarzyszyło jej także w momentach przełomowych dla kariery. Jednym z nich była droga do „Dzień dobry TVN”. Wspominając spacer na Halę Kondratową, opowiedziała historię, która z dzisiejszej perspektywy brzmi niemal symbolicznie. Przyjaciółka rzuciła wówczas pół żartem, pół serio, że to właśnie ona powinna prowadzić poranny program.
I nagle się tak odwraca do mnie i mówi: “Paulina, Ty powinnaś przecież prowadzić “Dzień dobry TVN”. I wtedy “Dzień dobry TVN” prowadziła Kinga Rusin, Piotr Kraśko, Magda Mołek, Marcin Meller i ja. Zostałam z tą myślą w głowie. Mówię: “Gdzie ja tam. Ci fantastyczni dziennikarze, tam jest taka super grupa doświadczonych ludzi. Ja w Dzień Dobry TVN? Kto kiedykolwiek mi da szansę” – mówiła Krupińska.
Kilka dni później postanowiła oddać sprawy w ręce „góry”.
Wszechświecie, Panie Boże, jeżeli to będzie dla mnie, to Ty dasz mi szansę, żebym ja się kiedyś tam w “Dzień dobry TVN” pokazała – wspominała.
Jak wspomina, tydzień później zadzwonił telefon z zaproszeniem na casting.
I wyobraź sobie, że za tydzień zadzwonił telefon z castingiem. Ktoś zadzwonił, że zapraszają mnie na casting do “Dzień dobry TVN” i powiedz mi jak? […] Nie byłam jedyną osobą, która była na ten casting zaproszona. Był jeszcze inne dziewczyny, a się okazało, że ja ten casting wygrałam. Byłam świetnie do tego przygotowana – wspomniała.
POLECAMY: Rewolucja w „The Voice Kids”. Tego nikt się nie spodziewał
Krupińska szczerze o kulisach „Mam Talent” i marzeniu o własnym talk-show
Podobnie wyglądała historia z „Mam Talent”. Zanim oficjalnie ruszyły castingi, poczuła, że to przestrzeń, w której mogłaby się odnaleźć.
I tak samo było przed “Mam Talent”. Ja pamiętam, kiedy, kiedy ruszyły castingi. Znaczy zanim ruszyły castingi, to ja tak sobie pomyślałam, że fajnie by było, gdyby mnie zaprosili na casting do “Mam Talent”. Wiem, że taki casting prędzej czy później się odbędzie. I ja wiem, że ja jestem dobrą osobą na to miejsce. Idąc na casting wiedziałam, że jest bodajże 10 kandydatek. Ja byłam pierwsza, umówiłam się pierwsza tego dnia. I […] ja wiedziałam, że sobie poradzę w tym formacie – mówiła Krupińska w “Call me mommy”.
Podkreślała, że w „Mam Talent” ogromną rolę odgrywa empatia wobec uczestników, zwłaszcza najmłodszych.
Ja wiedziałam, że takie osoby tam potrzebują, bo tam jest bardzo dużo dzieciaków, bardzo takich ludzi, których trzeba przytulić do serducha, którzy są zestresowani. I wiem, że to mi akurat w życiu dobrze wychodzi. I tak się też stało – dodała.
Zapytana o emocje towarzyszące nagraniom, nie kryła ekscytacji:
To jest taka ekscytacja, taka przyjemna adrenalina, ciekawość drugiego człowieka. A że tam tych ludzi ciekawych jest bardzo dużo, każdy przychodzi z czymś innym, każdy przychodzi też z jakąś inną historią. Naszą rolą jest też doprowadzenie kogoś na scenę, wysłuchanie jego historii, rozregulowanie negatywnych emocji, które towarzyszą często przed występem. Czy ten stres, który jest też czasem paraliżujący, potem, w momencie, kiedy ta osoba schodzi ze sceny, to po prostu albo cieszenie się z nim pozytywnym werdyktem, albo przytulenie, kiedy ten werdykt jest gorszy – opowiedziała o pracy na planie.
Nie zabrakło także refleksji o pracy z jurorami. Mówiąc o Agnieszce Chylińskiej, Julii Wieniawie czy Marcinie Prokopie, podkreślała, jak ważne było dla niej ciepłe przyjęcie w zespole.
Pracuję z Agnieszką Chylińską na jednym planie, którą uwielbiam, której jestem ogromną fanką, która mnie tak serdecznie przyjęła, ciepło, która wiem, że jakoś tak miło się na mój temat wypowiada. To jest niezwykle dla mnie po prostu ujmujące. Z Julką, która jest po prostu tytanem pracy, dziewczyną, która jest zdolna w ogóle w każdej dziedzinie, którą też kochają miliony. Z Marcinem, który jest niezwykle doświadczony, który jest 17 lat w tym programie, najpierw jako prowadzący, teraz jako juror od trzech edycji – mówiła.
Szczególnie wzruszający był moment, gdy opowiadała o wsparciu dzieci podczas castingu do „Mam Talent”.
Każdy sukces smakuje lepiej jak wiem, że oni są i że oni się razem ze mną cieszą. Wiesz jak oni się cieszyli, jak byłam na castingu do Mam Talent? “Tak, mamusiu, modliliśmy się, żebyś wygrała ten casting do “Mam talent”. Bardzo mocno trzymam kciuki. Jak ci poszło?” Wiesz, jak oni mnie wspierali, bo oni chcą przyjść, bo bardzo uwielbiają oglądać ten program, bo to jest w ogóle taki familijny, bardzo przyjemny program, więc uwielbiają go oglądać w telewizji i nie mogą się już doczekać, kiedy będą mogły dzieciaczki przyjść za kulisy. I to jest ich było zawsze ich marzeniem, więc trzymały za mnie kciuki – opowiadała.
Na koniec zdradziła swoje kolejne marzenie zawodowe – talk-show z dziećmi. Przyznała, że napisała nawet projekt takiego programu i wciąż nosi go w sercu.
Chciałabym mieć talk show z dziećmi. Ja kilka nawet propozycji napisałam w ogóle […] Jeszcze jak byłam w TVN Style, on się jakoś tam nie przyjął i nie było na to przestrzeni, bo to była niby telewizja kobieca, ale jakby nie było chyba też na to budżetu. Potem ja próbowałam znaleźć jakiegoś sponsora na ten program, więc mam gdzieś jeszcze po prostu jakąś wizję takiego talk show dla dzieci. Uwielbiam dzieciaki […] Wiem, że ja bym się super w tej roli odnalazła, że to jest coś, co mnie bardzo pociąga, dlatego, że dzieci są prawdziwe, nikogo nie udają, są takie zero jedynkowe – wyznała.
Historia Paulina Krupińska-Karpiel to opowieść o konsekwencji, wierze w siebie i odwadze do marzeń. Czy to magia afirmacji, czy po prostu połączenie pracy, intuicji i przygotowania? Jedno jest pewne – jej zawodowa droga wciąż się rozwija, a kolejne marzenia czekają, by najpierw pojawić się w głowie, a potem w rzeczywistości.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Michał Piróg odchodzi z TVN po 25 latach. Produkcja zabrała głos
W której roli wolicie oglądać Paulinę Krupińską – w “Dzień dobry TVN” czy w “Mam Talent”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem oraz na Instagramie, Facebooku i TikToku!



Autor: Szymon Jedynak
news
Aleksander Sikora przerwał milczenie ws. zwolnienia z TVP: „Bałem się”
Przez lata był jedną z największych twarzy Telewizji Polskiej i trudno było wyobrazić sobie poranki bez jego obecności na ekranie. Gdy nagle stracił pracę, jego życie wywróciło się do góry nogami. Teraz Aleksander Sikora po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o strachu, terapii i bolesnym momencie, który długo nie dawał mu spokoju. Dowiedz się więcej!
Aleksander Sikora przez wiele lat należał do grona najpopularniejszych prezenterów Telewizji Polskiej. Widzowie mogli oglądać go w licznych programach rozrywkowych, koncertach i widowiskach muzycznych. Prezenter współprowadził między innymi „The Voice of Poland”, „Dance Dance Dance”, „You Can Dance. Nowa Generacja”, a także relacje związane z Eurowizją i Eurowizją Junior.
Największą popularność przyniosła mu jednak rola gospodarza programu „Pytanie na śniadanie”. To właśnie tam, u boku Małgorzaty Tomaszewskiej, stworzył duet, który przez lata cieszył się ogromną sympatią widzów. Ich energia, naturalność i swoboda przed kamerami sprawiły, że stali się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych twarzy śniadaniówki TVP2.
Ogromnym zaskoczeniem okazały się więc doniesienia z 2024 roku, kiedy media poinformowały o zakończeniu współpracy Aleksandra Sikory z Telewizją Polską. Prezenter nie ukrywał wtedy, że cała sytuacja była dla niego niezwykle trudna i całkowicie niespodziewana.
W rozmowie z Plotkiem i Marcinem Wolniakiem prezenter przyznał, że po utracie pracy pojawił się u niego ogromny lęk dotyczący przyszłości zawodowej. Jak sam wyznał, wiele osób otwarcie sugerowało mu, że jego kariera właśnie dobiegła końca.
“Trudno, żebym nie miał tego strachu, tym bardziej że było tak wiele ludzi, którzy mówili: “o, teraz to zobaczysz, teraz się nie podniesiesz z podłogi, jesteś na dnie”. Są ludzie, którzy żywią się czyimś nieszczęściem, a dla mnie to było nieszczęście” – powiedział.
POLECAMY: Rewolucja w „Tańcu z Gwiazdami”? Dwie gwiazdy robią przerwę
Aleksander Sikora po latach wrócił do zwolnienia z TVP. „To było nieszczęście”
Prezenter podkreślił również, że utrata ukochanej pracy była dla niego doświadczeniem porównywalnym do ogromnej życiowej straty. Nie ukrywał, że bardzo mocno związał się z programami, które prowadził przez lata i trudno było mu pogodzić się z nagłym zakończeniem tego etapu.
“Nikomu nie życzę utraty pracy. Ja porównuję utratę pracy do utraty kogoś bliskiego, szczególnie jeśli tę pracę się kocha. Ja absolutnie byłem zakochany w swojej pracy, w poprzednim programie porannym czy innych formatach rozrywkowych, które prowadziłem” – przyznał.
Najbardziej bolesne okazało się jednak to, w jaki sposób dowiedział się o zakończeniu współpracy z TVP. Aleksander Sikora przyznał, że nikt wcześniej nie poinformował go osobiście o decyzji stacji, a informacje przeczytał w mediach internetowych.
“W momencie, kiedy dopada cię taka gilotyna, nie możesz się przed nią wymigać ani wykręcić […]. Nikt do ciebie nawet nie dzwoni, żeby ci powiedzieć, że to jest koniec twojej współpracy z daną firmą, tylko dowiadujesz się o tym z ohydnych artykułów […]. To było to dla mnie bardzo bolesne” – dodał.
Po odejściu z Telewizji Polskiej prezenter zmagał się również z obawami dotyczącymi swojej sytuacji finansowej. Jak sam przyznał, był to dla niego jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu.
“Bałem się przede wszystkim, że nie będę miał za co żyć” – wyjaśnił.
Cała sytuacja odbiła się także na jego zdrowiu psychicznym. Aleksander Sikora zdecydował się skorzystać z pomocy terapeuty i rozpoczął psychoterapię, która pomogła mu przepracować trudne emocje związane z utratą pracy.
“[Musiałem] pójść na psychoterapię, żeby to przerobić. I właśnie wtedy usłyszałem to zdanie: “panie Olku, niech pan tak nie umniejsza sobie w sprawie utraty posady”. Bo naprawdę, powtórzę jeszcze raz to zdanie, które nie jest moją mądrością, tylko mojego terapeuty – utrata pracy jest bardzo bliska utraty kogoś, kogo lubisz, szanujesz i kochasz” – wyjaśnił.
Dziś sytuacja prezentera wygląda jednak zupełnie inaczej. Aleksander Sikora z powodzeniem rozwija swoją karierę w Telewizji Polsat, gdzie razem z Olą Filipek prowadzi program „Halo tu Polsat”. Co więcej, już wkrótce pojawi się również podczas Polsat Hit Festiwalu i Festiwalu Piękna, co pokazuje, że mimo trudnych doświadczeń udało mu się wrócić na szczyt i ponownie odnaleźć swoje miejsce w telewizji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej? [SZCZEGÓŁY]
Lubicie oglądać Olka Sikorę w programach Polsatu? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!









Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej? [SZCZEGÓŁY]
Odejście Stanisławy Celińskiej poruszyło całą Polskę. Wybitna aktorka przez lata zachwycała talentem, ale również niezwykłą szczerością i wrażliwością, z jaką mówiła o życiu, przemijaniu i samotności. Teraz opublikowano szczegóły ostatniego pożegnania artystki, a internauci wracają do jej wyjątkowych słów sprzed lat. Dowiedz się więcej!
12 maja 2026 roku media obiegła smutna wiadomość o śmierci Stanisławy Celińskiej. Informacja o odejściu jednej z najwybitniejszych polskich aktorek wywołała ogromne poruszenie zarówno w środowisku artystycznym, jak i wśród widzów, którzy od dekad śledzili jej karierę teatralną, filmową i muzyczną.
Stanisława Celińska była artystką, która przez lata stworzyła dziesiątki niezapomnianych kreacji. Publiczność pokochała ją za role pełne autentyczności i emocji w produkcjach takich jak „Alternatywy 4”, „Panny z Wilka”, „Barwy szczęścia”, „Fuks”, „Ryś”, „Pieniądze to nie wszystko” czy „Serce na dłoni”. Dla wielu widzów była symbolem klasy, talentu i niezwykłej charyzmy.
O śmierci aktorki poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych Joanna Trzcińska, która współpracowała z artystką i prowadziła jej oficjalny profil. Opublikowany wpis szybko rozszedł się po sieci i wywołał falę wzruszających komentarzy.
“Szanowni Państwo, Z wielką rozpaczą muszę Państwa poinformować, że dziś po południu odeszła Nasza Stasia. Mam wielką nadzieję, że spotkała się już z Bogiem, którego tak bardzo kochała. Stasia była Wspaniałym Człowiekiem, Najlepszym jakiego znałam…. […] Joanna Trzcińska – prowadząca ze Stasią ten profil” – napisała na Facebooku.
POLECAMY: Edyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
Kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Stanisławy Celińskiej?
Kilka dni po tej informacji na oficjalnym profilu Stanisławy Celińskiej pojawił się również nekrolog zawierający szczegóły uroczystości pogrzebowych. Ostatnie pożegnanie aktorki odbędzie się 21 maja w Warszawie i zgromadzi rodzinę, przyjaciół oraz przedstawicieli świata kultury.
Msza żałobna zostanie odprawiona o godzinie 11 w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym. Następnie uczestnicy uroczystości odprowadzą artystkę na Powązki Wojskowe, gdzie spocznie wśród najwybitniejszych postaci polskiej historii i sztuki.
“Szanowni Państwo, 21 maja pożegnamy Naszą Stasię. O godzinie 11 w Kościele Środowisk Twórczych w Warszawie przy Placu Teatralnym zostanie odprawiona Msza Żałobna, pogrzeb odbędzie się o godzinie 13 na Powązkach Wojskowych” – czytamy na Facebooku.
Po śmierci aktorki wielu internautów zaczęło przypominać jej dawne wypowiedzi dotyczące przemijania. Stanisława Celińska wielokrotnie podkreślała, że temat śmierci nie budził w niej lęku. Wręcz przeciwnie – traktowała go jako coś naturalnego i nieodłącznego od ludzkiego życia.
Artystka często mówiła o tym, że z biegiem lat coraz bardziej docenia zwykłe chwile, codzienność i relacje z ludźmi. Sława czy sukces zawodowy schodziły dla niej na dalszy plan. Znacznie ważniejsze były emocje, bliskość i poczucie spokoju.
Szczególnie mocno wybrzmiewają dziś jej słowa z wywiadu dla portalu „Więź”, w którym opowiadała o własnym podejściu do odchodzenia i o tym, czego mogłoby jej najbardziej zabraknąć po śmierci.
“Na nowej płycie śpiewam, że nie będę żałowała ani kariery, ani sławy, że “nic nie wywoła mojego smutku, prócz tej stokrotki w moim ogródku”. Najbardziej chyba będzie mi brak dotyku. Choć może, gdy wyruszymy w tę “niebieską podróż”, przekroczymy fizyczność? Będziemy ponad to?” – mówiła dla portalu „Więź”.
Dziś te słowa dla wielu osób brzmią wyjątkowo symbolicznie i poruszająco. Stanisława Celińska pozostawiła po sobie nie tylko imponujący dorobek artystyczny, ale również ogromną wrażliwość i autentyczność, które przez lata przyciągały do niej ludzi. Jej odejście zamknęło ważny rozdział polskiej kultury, jednak pamięć o niej z pewnością pozostanie żywa jeszcze przez długie lata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Tak tańczył młody Robert Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
Którą rolę Stanisławy Celińskiej wspominacie najmilej? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Edyta Górniak oceniła Alicję Szemplińską. Wskazała jeden kluczowy szczegół
Eurowizyjne emocje rosną z każdą godziną, a głos w sprawie reprezentantki Polski zabrała jedna z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Edyta Górniak obejrzała fragment występu Alicji Szemplińskiej i nie ukrywała swoich emocji. W pewnym momencie wskazała jednak jeden szczegół, który jej zdaniem może zdecydować o wszystkim. Dowiedz się więcej!
Wielki finał Eurowizji 2026 zbliża się wielkimi krokami, a atmosfera wokół konkursu staje się coraz bardziej gorąca. Po awansie Alicji Szemplińskiej do finału oczy polskich fanów skierowane są właśnie na reprezentantkę naszego kraju. W sieci nie brakuje komentarzy dotyczących jej szans na zwycięstwo, a głos w tej sprawie postanowiła zabrać również Edyta Górniak.
Artystka pojawiła się podczas konferencji Polsat Hit Festiwal 2026, gdzie została zapytana o występ młodszej koleżanki po fachu. Choć Edyta Górniak przyznała, że widziała jedynie fragment eurowizyjnego show, już po kilku chwilach miała wyrobioną opinię na temat tego, co zobaczyła na scenie.
Piosenkarka nie kryła, że występ zrobił na niej bardzo dobre wrażenie. Szczególną uwagę zwróciła na wokal Alicji Szemplińskiej, który jej zdaniem – jest jednym z najmocniejszych punktów całego występu. Nie zabrakło także pochwał dotyczących samej oprawy wizualnej.
“Widziałam fragment, tak. Bardzo dobry. Bardzo mi się podobał. Super ona ma ten wokal. Fajny w ogóle show, nowoczesny. Bardzo ładnie” – powiedziała Edyta Górniak dla Pomponika.
POLECAMY: Tak tańczył młody Robert Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
Edyta Górniak przeanalizowała występ Alicji Szemplińskiej. Zwróciła uwagę na jedną rzecz
Choć słowa wsparcia wybrzmiały bardzo mocno, prawdziwe poruszenie wywołał moment, w którym Edyta Górniak zaczęła mówić o presji związanej z Eurowizją. Artystka doskonale wie, z czym mierzą się reprezentanci na tej scenie, dlatego zwróciła uwagę na aspekt, który według niej może przesądzić o sukcesie lub porażce.
Wokalistka podkreśliła, że największym zagrożeniem dla uczestników nie jest brak talentu czy doświadczenia, ale niepewność wobec własnego głosu. Według niej ogromny stres, tempo wydarzeń, światła kamer i oczekiwania milionów widzów potrafią w jednej chwili odebrać pewność siebie nawet bardzo dobrym wykonawcom.
To właśnie wtedy Edyta Górniak wskazała element, który jej zdaniem – może dać Alicji Szemplińskiej ogromną przewagę nad konkurencją. Chodzi o warsztat wokalny, który ma być jej największą bronią podczas finału.
“Myślę, że sobie super poradzi, bo ona ma bardzo dobry warsztat. Jeżeli ktoś ma niepewność do swojego wokalu, to przy takiej ilości stresu, z jakimi się trzeba tam zmierzyć, to można się przewrócić. Ona się nie przewróci. Jest super” – stwierdziła Górniak w tej samej rozmowie.
Słowa Edyty Górniak szybko odbiły się szerokim echem w sieci. Wielu internautów zwróciło uwagę, że opinia jednej z najbardziej doświadczonych polskich wokalistek może być dla Alicji Szemplińskiej ogromnym wsparciem przed najważniejszym występem w jej dotychczasowej karierze.
Teraz wszystko rozstrzygnie się już podczas wielkiego finału Eurowizji, który odbędzie się 16 maja w Wiedniu. To właśnie wtedy okaże się, czy Alicja Szemplińska spełni oczekiwania fanów i ekspertów oraz czy uda jej się sięgnąć po jeden z najlepszych wyników dla Polski od wielu lat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: To koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat
Jak obstawiacie, które miejsce Alicja zajmie w wielkim finale Eurowizji? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!



Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
news
Tak tańczył młody Lewandowski. Małgorzata Tomaszewska pokazała archiwalne wideo
Robert Lewandowski po ostatnim świętowaniu zwycięstwa w El Clasico ponownie znalazł się w centrum uwagi. Tym razem jednak nie chodzi o piłkę nożną, a o niespodziewane wspomnienia sprzed lat, które wywołały prawdziwą lawinę komentarzy w sieci. Do internetu trafiło archiwalne nagranie, którego mało kto się spodziewał. Dowiedz się więcej!
Ostatnie dni były wyjątkowo intensywne dla Roberta Lewandowskiego. Po głośnym zwycięstwie w El Clasico kapitan reprezentacji Polski świętował sukces razem z kolegami z drużyny, a nagrania z celebracji błyskawicznie obiegły internet. Szczególną uwagę fanów zwróciło zachowanie piłkarza, który tego wieczoru był wyjątkowo rozmowny i chętnie dzielił się historiami ze swojego życia.
Podczas wspólnego świętowania z Wojciechem Szczęsnym na dachu klubowego autobusu, Robert Lewandowski wrócił pamięcią do czasów szkolnych. W pewnym momencie wspomniał o swojej studniówce i niespodziewanie ujawnił, że bawił się wówczas razem z legendarnym bramkarzem Janem Tomaszewskim oraz tańczył poloneza z jego córką.
Ta krótka historia natychmiast przyciągnęła uwagę internautów i mediów. Wiele osób zaczęło zastanawiać się, czy gdzieś zachowały się jeszcze nagrania z tamtego wydarzenia. Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie znała doskonale Małgorzata Tomaszewska, która postanowiła wrócić do wspomnień sprzed niemal dwóch dekad.
Prezenterka w rozmowie z Pudelkiem zdradziła wcześniej, że pamięta wspólnego poloneza z Robertem Lewandowskim i że całe wydarzenie zostało nagrane. Jak sama przyznała, materiał przez lata był przechowywany na kasecie VHS. Mało kto jednak spodziewał się, że rzeczywiście zdecyduje się pokazać fragment nagrania publicznie.
POLECAMY: To koniec domysłów ws. Gamou Fall. Właśnie wydano oficjalny komunikat
Archiwalne nagranie Lewandowskiego wyciekło do sieci. Towarzyszy mu Małgorzata Tomaszewska
Kilka dni później w mediach społecznościowych „Dzień Dobry TVN” pojawiło się archiwalne wideo ze studniówki. Na nagraniu widać młodziutkich Małgorzatę Tomaszewską i Roberta Lewandowskiego, którzy wspólnie tańczą poloneza podczas szkolnego balu. Film momentalnie stał się hitem internetu i wywołał ogromny sentyment wśród fanów.
W opisie publikacji Małgorzata Tomaszewska przyznała, że cała sytuacja uruchomiła lawinę wspomnień i kontaktów po latach. Prezenterka nie ukrywała emocji związanych z powrotem do czasów licealnych.
“Robert wspomniał ostatnio o naszej studniówce i kompletnie nie spodziewałam się, jaką wywoła to lawinę. Nagle odezwali się znajomi ze szkoły, z którymi nie mieliśmy kontaktu od tylu lat, wróciły wspomnienia, stare historie… Rozmawiamy nawet o spotkaniu klasowym po prawie 20 latach. Styczeń 2007 roku. Wtedy wszyscy byliśmy po prostu maturzystami z marzeniami. Oglądanie dziś tych fragmentów budzi we mnie ogromny sentyment” – czytamy na Instagramie Małgosi.
Nagranie bardzo szybko zaczęło zdobywać ogromną popularność w mediach społecznościowych. Internauci zwracali uwagę nie tylko na sam fakt wspólnego tańca przyszłej gwiazdy telewizji i jednego z najlepszych piłkarzy świata, ale również na klimat tamtych czasów.
W komentarzach pod wpisem pojawiło się mnóstwo nostalgicznych reakcji. Wielu fanów z uśmiechem wspominało szkolne bale sprzed lat i zwracało uwagę na to, jak bardzo zmieniły się realia studniówek.
„Piękna pamiątka i proszę zobaczyć jakie wtedy stroje obowiązywały, nie to co teraz”; „Ja się tylko zastanawiam, dlaczego ktoś pisał o VHS, skoro ta studniówka była przecież niedawno”; „Ważne taśmy prawdy” – pisali rozbawieni internauci pod nagraniem.
Choć dziś Robert Lewandowski jest światową gwiazdą futbolu, a Małgorzata Tomaszewska jedną z najbardziej rozpoznawalnych prezenterek telewizyjnych w Polsce, archiwalne nagranie przypomniało fanom, że jeszcze kilkanaście lat temu byli po prostu młodymi ludźmi z marzeniami i planami na przyszłość. To właśnie dlatego film ze studniówki wywołał w sieci aż tyle emocji i nostalgicznych wspomnień.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Julia z „Kanapowczyń” ujawnia kulisy show TTV [WYWIAD]
Fajne wspomnienia pokazała Małgorzata Tomaszewska? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!


Autor: Szymon Jedynak
Dodaj komentarz
-
showbiz4 dni temuJak głosowali widzowie w finale „Tańca z Gwiazdami”? Oto pełne podium
-
casting5 dni temuCASTING: Każdy może wystąpić w „Tańcu z Gwiazdami”? Produkcja zabrała głos
-
news3 dni temuFabijański pożegnał Stanisławę Celińską. Jego słowa chwytają za serce
-
showbiz4 dni temuMagdalena Tarnowska zniknie z „Tańca z Gwiazdami”? Tancerka przerwała milczenie
-
showbiz5 dni temuKto wygrał „Taniec z Gwiazdami”? Ten werdykt zaskoczył widzów
-
showbiz4 dni temuHanna Żudziewicz ujawniła, co dalej z „Tańcem z Gwiazdami”. Fani zaniepokojeni
-
news2 dni temuTYLKO U NAS: Gabi przerywa milczenie po „Kanapowczyniach” [WYWIAD]
-
news3 dni temuEurowizja 2026: Czy Polska ma szansę na finał? Eksperci ocenili występ Alicji

Dodaj komentarz