Śledź nas

news

„Ostatnie takie tango Budki Suflera…” z telewizją Polsat!

Opublikowano

w dniu

Cztery dekady na scenie, miliony sprzedanych płyt i tysiące koncertów zagranych na całym świecie. Do tego dziesiątki przebojów, które weszły do kanonu historii polskiej muzyki rozrywkowej. To dorobek jednego z najważniejszych polskich zespołów rockowych – Budki Suflera, który 19 października zobaczymy na antenie Telewizji POLSAT w wyjątkowym, pożegnalnym koncercie „Ostatnie takie tango Budki Suflera”. Na kultowej scenie katowickiego Spodka, muzycy zapiszą ostatni rozdział swojej wielkiej kariery, a wszystko to będzie mogła zobaczyć największa telewizyjna publiczność.

Katowicki Spodek to ważne miejsce w historii zespołu, który koncertował tam wielokrotnie. W pamięci fanów zapisał się szczególnie koncert z 1999 roku, wydany na DVD,
a podsumowujący 25 lat działalności zespołu. Teraz po 15 latach zespół znów zagra w tym samym miejscu i będzie to jedna z ostatnich okazji, aby posłuchać, jak brzmią w wersji koncertowej wielkie przeboje Budki: „Jolka, Jolka pamiętasz”, „Bal wszystkich świętych”, „Takie tango”, „Sen o dolinie”, „Jest taki samotny dom” czy „Nie wierz nigdy kobiecie”.
W tym niecodziennym, pożegnalnym koncercie nie zabraknie gości specjalnych – na scenie pojawią się: Felicjan Andrzejczak, Izabela Trojanowska, zespół Bracia oraz Ewa Farna.

To będzie prawdziwe rockowe show i godne pożegnanie  jednego z najważniejszych zespołów w historii polskiej muzyki, słowem „Ostatnie takie tango Budki Suflera”!

Prawdziwi giganci. Na ich przebojach wychowało się kilka pokoleń Polaków. Historia Budki doskonale wypełniłaby niejednej filmowy dokument. W ich składzie śpiewało trzech świetnych wokalistów, Krzysztof Cugowski, Felicjan Andrzejczak i Romuald Czystaw. Każdy
z nich miał swój czas i każdy wyśpiewał wielkie przeboje zespołu. Dzięki kompozytorskim talentom Romualda Lipko, świat usłyszał o Izabeli Trojanowskiej i Urszuli, którym muzycy Budki pomogli na początku ich karier. Na scenie doskonali instrumentaliści, a przy tym ludzie z krwi i kości, nie wolni od swoich pasji czy drobnych słabości, które wpływały również na losy zespołu. Nieprzerwanie przez 40 lat na scenie, z której dziś schodzą niepokonani i wciąż wielcy.

Fani kochają ich od pierwszego przeboju „Sen o dolinie”, nagranego w lutym 1974 roku, który utorował im drogę do nagrania debiutanckiej płyty. Początki zespołu to jednak rok 1969, kiedy Krzysztof Cugowski, wówczas jeszcze licealista, rozpoczyna próby ze swoim zespołem. Rok później wokalista poznaje Romualda Lipko i wtedy właśnie rodzi się nazwa Budka Suflera. Eksplozja popularności, która wybucha po tym jak radia zaczynają grać „Sen o dolinie”, będący coverem „Ain’t No Sunshine” z repertuaru Billa Withersa, daje muzykom impuls do stworzenia fonograficznego debiutu. Ten ukazuje się w 1975 roku zawierając tak ważne dla zespołu nagrania jak tytułowy „Cień wielkiej góry”, „Jest taki samotny dom” czy ponad 19 minutową suitę „Szalony koń”, będącą dowodem na art rockowe korzenie zespołu, który dojrzewał ze swoją muzyką w okresie twórczości takich progresywnych tuzów jak Pink Floyd, Yes, Genesis, czy Emerson, Lake and Palmer.

Pierwsza płyta „Cień wielkiej góry” odniosła ogromny sukces i do dziś jest jedną
z najważniejszych w historii polskiego rocka. Album nagrali muzycy: Krzysztof Cugowski (śpiew), Romuald Lipko (bas, fortepian), Andrzej Ziółkowski (gitara), Tomasz Zeliszewski (perkusja), czyli skład zespołu uznawany dziś za oryginalny. Już na samym początku Budka Suflera zasłynęła również jako genialny zespół koncertowy dając około 300 występów rocznie. Kolejny album „Przechodniem byłem miedzy wami” z 1976 roku, mimo, że nie tak przebojowy jak debiut zapewnił zespołowi pierwszą w historii Złotą Płytę, podobnie jak kolejna płyta „Ona przyszła prosta z chmur” wydana w 1980 roku z nowym wokalistą Romualdem Czystawem. To właśnie z nim w składzie dwa lata później na rynku pojawił się kolejna płyta Budki, która odniosła wielki komercyjny sukces – „Za ostatni grosz”. Wyznaczyły go przeboje – tytułowy z genialnym solo gitarowym Jana Borysewicza, czy „Memu miastu na do widzenia”. Następnym wokalistą zespołu po niedyspozycjach głosowych Romualda Czystawa, został Felicjan Andrzejczak. Z nim w składzie powstał, wydany w 1980 roku, kolejny milowy przebój zespołu „Jolka Jolka pamiętasz”, a także świetny cover „Time to turn” zespołu Eloy, znany wszystkim polskim fanom jako „Noc komety”. Powrót zespołu na wielkie sceny koncertowe w oryginalnym składzie z Krzysztofem Cugowskim jako wokalistą, nastąpił w 1984 roku, a impulsem była sesja nagraniowa do albumu podsumowującego pierwsze 10 lat działalności Budki „1974-1984”. Album „Czas czekania, czas olśnienia” z 1984 roku już z Krzysztofem Cugowskim, w którym nie brak odważnych flirtów z elektroniką jest uznawany przez samych muzyków za bardzo ważny, choć przyniósł tylko jeden duży przebój „Cały mój zgiełk”.Sukcesem i ważnym wydarzeniem w historii zespołu była pierwsza trasa koncertowa po USA, w którą zespół wyruszył w 1988 roku grając m. in. w Beacon Theatre na Broadway’u. Ten koncert poprowadził Michał Urbaniak, a z okazji trasy zespół wydał mini album „American Tour” dziś będący białym krukiem. Triumfalny powrót Budki Suflera do wielkiej formy i przebojów nastąpił wraz z płytą „Cisza” wydaną w 1993 roku. Na radiowych listach królowały wtedy piosenki „Twoje radio” oraz „Cisza jak ta”, a płyta zdobyła status złotej. Dwa lata później zespół wydał album „Noc”, lecz prawdziwy rekord bez precedensu
w Polsce Budka Suflera ustanowiła w 1997 roku, sprzedając legalnie ponad milion egzemplarzy albumu „Nic nie boli tak jak życie”. Do dziś jest to najlepiej sprzedający się album w historii polskiej muzyki rozrywkowej i rekordowa pod względem sprzedaży w historii zespołu płyta, a najważniejsza i najbardziej popularna piosenka czyli „Takie Tango”, dołączyła do klasycznych przebojów grupy. Koniec XX wieku to również dwa niezwykle ważne w historii zespołu koncerty: wielki koncert w prestiżowej nowojorskiej Carnegie Hall
w 1999 roku, a w 2000 roku występ przed milionową widownią na krakowskim lotnisku wraz
z grupą Scorpions. Kolejny sukces przyniósł podwójnie platynowy album „Bal wszystkich świętych” z tytułowym przebojem. Swoistym podsumowaniem działalności Budki Suflera
i prawdziwą perełką dla fanów, był wydany w 2005 roku „Leksykon 1974 -2005” zawierający 20 płyt zespołu i 20 specjalnie przygotowanych książek zawierających całą historię grupy, teksty piosenek, liczne wywiady i ciekawostki, zaś wydarzeniem koncertowym trasa w którą Budka Suflera wyruszyła w 2011 roku odtwarzając w całości swój debiutancki album „Cień wielkiej góry”.

Budka Suflera, zasłynęła z wielkich przebojów, których mnóstwo przynosiły kolejne płyty
i single. Na Liście Przebojów Programu III PR znalazło się niemal 40 kompozycji, a 3 z nich: „Sen o dolinie”, „Cień wielkiej góry” i „Jolka Jolka pamiętasz” rok rocznie pojawiają się
w podsumowaniu Polski Top Wszech Czasów, zawierający 100 najważniejszych polskich piosenek w historii.

news

WonerS został vlogerem! Pokazuje fanom kulisy koncertów i życie, którego nie widać ze sceny

Opublikowano

w dniu

przez

Koncerty, nowe projekty, rozwój własnej strefy w Gdańsku Brzeźnie, a teraz jeszcze vlog. WonerS po raz kolejny udowadnia, że nie lubi stać w miejscu. Młody artysta, mimo napiętego koncertowego kalendarza, znalazł czas na nową aktywność, dzięki której fani mogą zajrzeć za kulisy jego życia i poznać go z zupełnie innej strony. Na jego vlogach nie brakuje spontanicznych sytuacji, humoru i historii, których próżno szukać na scenie.

WonerS od dawna pokazuje, że jego działalność nie kończy się na muzyce. Oprócz regularnego grania koncertów rozwija swoją Wonersową strefę w Gdańsku Brzeźnie i nieustannie angażuje się w nowe przedsięwzięcia. Teraz do tej listy dołączył również autorski vlog, który błyskawicznie zyskał zainteresowanie fanów. Co ciekawe, pomysł na jego stworzenie nie narodził się podczas planowania kolejnego projektu, lecz… podczas transmisji na żywo na TikToku. – Podczas któregoś live na TikToku ktoś mnie zapytał o zrobienie takiej serii vlogów z trasy i stwierdziłem, że to dobry pomysł – przyznał WonerS.

Tak rozpoczęła się nowa przygoda, która pozwala fanom towarzyszyć artyście niemal na każdym kroku. Zamiast wyreżyserowanych ujęć i perfekcyjnie przygotowanych scen WonerS postawił na naturalność. Jego vlogi pokazują prawdziwe życie w trasie – pełne śmiechu, nieprzewidzianych wydarzeń i codziennych sytuacji, które budują wyjątkową atmosferę całej ekipy. To właśnie ona jest dla niego najważniejsza. Myślę, że atmosferą, która u nas panuje, bo jest najlepsza!

POLEAMY: Woners przyłapany przy butelkomacie: „Biedni artyści na butelkach muszą sobie dorabiać”!

Jak się okazuje, widzowie najbardziej czekają nie na relacje z samych koncertów, ale na to, co dzieje się poza sceną. – Wydaje mi się, że bardziej od samej trasy, a nawet zdecydowanie bardziej interesują ich różne opowieści z backstage’u, a mój gitarzysta najlepszy w Polsce Tomek Lubert zawsze ma jakąś fajną historię do opowiedzenia – uśmiecha się Szymon Woner. I rzeczywiście – to właśnie kulisy koncertowego życia dostarczają najwięcej emocji. – Jedna z historii szczególnie zapadła fanom w pamięć. Ostatnia była fajna sytuacja jak graliśmy w woj. łódzkim. Był problem z wjazdem i zrobiliśmy korek na całą miejscowość, myślę, że całkiem zabawne – relacjonuje wokalista.

Choć prowadzenie vloga oznacza kolejne obowiązki, WonerS nie traktuje kamery jak dodatkowej pracy. Wręcz przeciwnie – nagrywanie sprawia mu autentyczną przyjemność. – Nie wiem skąd, ale wiem, że sprawia mi to przyjemność i nie trzeba mnie nigdy namawiać na tego typu aktywność. Raz kiedy odpuściłem, to podczas choroby ze względu na to, że nie mogłem nic mówić – tłumaczy artysta.

CZYTAJ TAKŻE: nana wokalistka rusza po światowy tytuł. Małgorzata Szarek powalczy w Ameryce o koronę Mrs. International

Nowy projekt pokazuje, że WonerS doskonale rozumie, jak ważny jest dziś kontakt z fanami. Nie ogranicza się jedynie do koncertów czy mediów społecznościowych. Dzięki vlogom zaprasza swoich odbiorców do świata, którego na co dzień nie widać – pełnego podróży, przygotowań do występów, żartów, nieoczekiwanych sytuacji i ludzi, którzy tworzą jego koncertową rodzinę. To kolejny dowód na to, że młody artysta potrafi łączyć wiele projektów jednocześnie. Gra koncert za koncertem, rozwija swoją działalność poza muzyką, tworzy miejsce dla fanów w Gdańsku Brzeźnie, a jednocześnie znajduje czas, by być z nimi jeszcze bliżej. I właśnie ta autentyczność sprawia, że jego vlog ma szansę stać się obowiązkową pozycją dla każdego, kto chce zobaczyć WonerSa nie tylko jako wokalistę, ale przede wszystkim jako wartościowego, pełnego pasji i marzeń człowieka.

Fot. archiwum prywatne

Kontynuuj czytanie

news

Wydał 90 TYSIĘCY na torebkę. Czy Bart Pniewski nadal utrzymuje córkę?

Opublikowano

w dniu

przez

Bart Pniewski powiedział nam, ile realnie wydaje na ubrania… Czy Nicol Pniewska wciąż jest na jego utrzymaniu?

ZOBACZ TEŻ: Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy

Kontynuuj czytanie

news

BUTY ZA 12 TYSIĘCY?! Wojtek Gola i Sofi zdradzają sekrety luksusowego życia

Opublikowano

w dniu

przez

Wojtek Gola i Sofi Sivokha opowiedzieli nam, ile wydawali na ubrania… Czy Gola pojawi się w “Tańcu z Gwiazdami”?

POLECAMY: Doda WBIJA SZPILĘ Lewandowskiej i Chodakowskiej. Ostro?

Kontynuuj czytanie

news

Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej. Trudno powstrzymać łzy

Opublikowano

w dniu

przez

Mija rok od śmierci Joanny Kołaczkowskiej, a emocje wśród jej bliskich wciąż są niezwykle silne. W rocznicę odejścia artystki Dariusz Kamys podzielił się wzruszającymi słowami i pokazał coś, czego przez wiele miesięcy nie był w stanie stworzyć. Dowiedz się więcej!

Joanna Kołaczkowska odeszła 17 lipca 2025 roku w wieku 59 lat po walce z chorobą nowotworową. Informacja o jej śmierci wstrząsnęła nie tylko fanami kabaretu, ale również całym środowiskiem artystycznym. Wieloletnia gwiazda Kabaretu Hrabi pozostawiła po sobie ogromną pustkę, której – jak podkreślają jej najbliżsi współpracownicy – nie da się wypełnić.

Od tamtego dnia minął już rok. Dla wielu osób czas nie zdołał jednak ukoić bólu po stracie jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny kabaretowej. W rocznicę śmierci artystki głos zabrał jej wieloletni przyjaciel i sceniczny partner – Dariusz Kamys.

Artysta opublikował w mediach społecznościowych niezwykle osobisty wpis. Już pierwsze słowa pokazują, jak wielką stratą było odejście Joanny Kołaczkowskiej i jak bardzo wciąż jest obecna w myślach osób, które przez lata dzieliły z nią scenę.

“Rok. 17 lipca 2025 roku, o godzinie 0:18 Aśko wyszłaś z tego świata i przeszłaś tam, gdzie dla nas wszystko pozostaje jeszcze tajemnicą “- napisał.

POLECAMY: Sebastian Fabijański zamiast Julii Wieniawy w „Tańcu z Gwiazdami”? Padła jasna deklaracja

Rok bez Joanny Kołaczkowskiej. Dariusz Kamys opublikował wpis, który chwyta za serce

W dalszej części wpisu Dariusz Kamys przyznał, że choć wszyscy starają się żyć dalej i nadal występują przed publicznością, tęsknota za Joanną Kołaczkowską pozostaje niezmienna.

“Mija rok. Wierzymy, że kiedyś się spotkamy. To przekonanie daje spokój. Ale są chwile, kiedy mimo tej wiary po prostu jest trudno. Bo tęsknota nie słucha rozumu ani kalendarza. Przez ten rok nauczyliśmy się wychodzić na scenę bez Ciebie. Gramy dalej, śmiejemy się dalej, ale każdy z nas wie, że jest na scenie miejsce, którego nikt nie zajmie” – kontynuował.

Do wpisu dołączył także wyjątkowy obraz przedstawiający Joannę Kołaczkowską. Jak wyznał, namalowanie portretu zajęło mu wiele miesięcy. Nie dlatego, że brakowało umiejętności, lecz dlatego, że przez długi czas nie potrafił zmierzyć się z emocjami po jej odejściu.

“Przez ostatnie pół roku próbowałem namalować Twój portret. Stawałem przed płótnem i odchodziłem. Nie byłem gotowy. Było za ciemno. Z tej ciemności udało mi się wydobyć tylko obraz mrocznego Jokera. Myślę, że właśnie tyle wtedy we mnie było. Dopiero teraz zrobiło się jaśniej. I mogłem Cię namalować” – czytamy.

Artysta zdradził również, że nie chciał stworzyć pomnikowego wizerunku swojej przyjaciółki. Zależało mu na uchwyceniu tej Joanny Kołaczkowskiej, którą najlepiej znali członkowie Kabaretu Hrabi – pełnej ironii, błyskotliwego humoru i charakterystycznych min poprzedzających kolejne żarty.

“Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my- hrAbi. Z tą charakterystyczną miną, która prawie zawsze poprzedzała jakiś żart. Najczęściej sarkastyczny. Patrzę na ten obraz i doskonale wiem, co za chwilę nastąpi. Po tylu wspólnych latach rozpoznawaliśmy tę minę natychmiast. Za moment miało paść jedno zdanie. Celne. Przewrotne. I za chwilę wszyscy mieliśmy się śmiać. Dlatego ten obraz nie jest dla mnie tylko portretem. Jest chwilą zatrzymaną tuż przed puentą” – napisał Kamys.

Słowa Dariusza Kamysa poruszyły internautów, którzy licznie wspominali Joannę Kołaczkowską w komentarzach. Wielu z nich przyznało, że mimo upływu czasu nadal trudno pogodzić się z jej odejściem i że jej występy na zawsze pozostaną symbolem wyjątkowego poczucia humoru oraz niezwykłego talentu.

Śmierć Joanny Kołaczkowskiej była jednym z najbardziej wstrząsających wydarzeń w polskim świecie kabaretu. Choć od tamtych dramatycznych chwil minął już rok, pamięć o artystce pozostaje żywa zarówno wśród jej najbliższych, jak i milionów widzów. Wzruszający wpis oraz portret przygotowany przez Dariusza Kamysa pokazują, że są osoby, których obecności nie da się zastąpić – nawet po upływie wielu miesięcy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pędził ponad 220 km/h. Sędzia dosadnie podsumował Łukasza Żaka

A Wy jak wspominacie Joannę Kołaczkowską? Dajcie znać w komentarzu!

Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)
Joanna Kołaczkowska (fot. screen YouTube Polsat)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością