Śledź nas

news

Skolim nie wytrzymał. Tak skomentował ostrą krytykę Dody

Opublikowano

w dniu

Spór między Skolimem a Dodą od kilku tygodni rozgrzewa polski show-biznes. Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnych słów wokalisty na temat emerytur dla artystów, na które ostro odpowiedziała jego starsza koleżanka z branży. Teraz Skolim po raz pierwszy odniósł się do jej wypowiedzi i wyjaśnił, co naprawdę miał na myśli. Dowiedz się więcej!

Od kilku tygodni w mediach trwa gorąca dyskusja dotycząca planowanego systemu wsparcia emerytalnego dla artystów. Zwolennicy rozwiązania przekonują, że wielu twórców przez lata pracowało bez stabilnych świadczeń i dziś znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Przeciwnicy uważają natomiast, że państwo nie powinno finansować takich rozwiązań z pieniędzy podatników.

Jednym z najgłośniejszych przeciwników projektu okazał się Skolim, który podczas jednego z pikników w Czeremsze nie krył swojego oburzenia. W emocjonalnej wypowiedzi ostro skrytykował pomysł finansowania emerytur dla części środowiska artystycznego.

“Pojechałem dzisiaj na live o tych k****ch artystach. Domagają się emerytur, a dzieci oczekują na zbiórki. Państwo polskie nie ma na zbiórki. Artyści albo ci starzy przechlali całą karierę, p*******i, albo ci młodzi robią taką c*****ą muzykę czy obraz, że nikt tego nie chce oglądać, a domagają się naszych pieniędzy. Nie ma na to naszej racji. (…) Nigdy na to nie pozwolę” — mówił.

To jednak nie był koniec. W kolejnym nagraniu artysta ponownie poruszył ten temat, zwracając się bezpośrednio do uczestników wydarzenia. Jego słowa szybko zaczęły krążyć po mediach społecznościowych, wywołując skrajne reakcje.

“Nie możemy się godzić na to, żeby z naszych podatków jakieś k***y miały pieniądze. (…) Takie jest moje zdanie. Przepraszam, jeśli kogoś te słowa urażają” – wyznał.

Na reakcję środowiska artystycznego nie trzeba było długo czekać. Jedną z pierwszych osób, która publicznie odniosła się do słów Skolima, była Doda. Wokalistka nie kryła rozczarowania jego wypowiedzią i stwierdziła, że nie spodziewała się po nim tak ostrych słów.

“Każda osoba, która udostępnia szokującą, obrzydliwą i naprawdę ohydną wypowiedź Skolima, nie spodziewałam się po nim tego, wydawało mi się, że ma trochę więcej empatii, nie wiem może był pod wpływem czegoś, który wyzywa artystów od k***w i n********w, mówiąc, że nie zasługują na żadną pomoc rządu, bo dzieci są chore, przyczynia się do naprawdę ohydnego hejtu, który i tak mamy w nadmiarze od wielu lat i to głównie my” – powiedziała jakiś czas temu.

W dalszej części swojej wypowiedzi Doda zwróciła uwagę na to, że środowisko artystyczne jest bardzo zróżnicowane i nie można oceniać wszystkich twórców przez pryzmat pojedynczych przypadków. Jej zdaniem wśród artystów znajdują się zarówno osoby, które osiągnęły ogromne sukcesy finansowe, jak i takie, które mimo wielkiego talentu zmagają się z codziennymi problemami.

“Skolim jest dosyć młodym artystą nie znającym najwidoczniej całej branży i sugerującym się jedynie środowiskiem, z którego się wywodzi, nie mającym najwidoczniej, po tej wypowiedzi wnioskuję, pojęcia co dzieje się w środowisku artystyczny (…). Każda branża dzieli się na k***y i n********w i na osoby bardzo wartościowe, każda! Od polityków, od lekarzy, od policji, od artystów. Wkładanie wszystkich do jednego worka, bo tylko takich zna Skolim, jest bardzo krzywdzące, bo oczywiście ja też jestem 25 lat w show-biznesie i znam luci, którzy przechlali, prze****i swoje majątki, ale znam też ludzi, którzy nigdy w życiu będąc tysiąc razy bardziej utalentowani ode mnie i miliard razy utalentowani od Skolima, nawet nie zarobią 1/100 tego, co ja” – wyznała wówczas Doda.

Wokalistka wówczas zwróciła się również bezpośrednio do młodszego kolegi z branży.

“Zajmij się sprzedawaniem swojej kiełbasy Skolim, a w międzyczasie zapraszamy cię do teatru, musicalu, do miejsc, gdzie są artyści, którzy nie mieli jak prze********ć swoich finansów, bo po prostu ich nie mieli. (…) Bardzo nie sprawiedliwe i smutne słyszeć to od drugiego artysty w takim razie” – wyznała Doda.

POLECAMY: Edward Miszczak przerwał milczenie ws. Cichopek i Kurzajewskiego: “Źle wybrali”. Zaskoczeni?

Po tygodniach ciszy Skolim odpowiada Dodzie. Padły zaskakujące słowa

Po kilku tygodniach od wybuchu afery Skolim postanowił odnieść się do słów wokalistki w rozmowie z Dominikiem Pajewskim. Zapytany, czy zabolało go określenie „kiełbasiany król”, odpowiedział z dużym spokojem.

“W ogóle nie. Gdyby mi to powiedziała mama, ojciec to tak. Natomiast ja na te wszystkie złe słowa reaguję pozytywnie. Zdrowia jej życzę, wszystkiego co najpiękniejsze. Uważam, że nie żyję na sensacjach, żyję na muzyce, żyję w swoim świecie. Wychodzę do ludzi, do każdego pozytywnie” – skomentował.

Artysta wyjaśnił również, że jego wcześniejsze słowa wynikały z emocji i obserwacji sytuacji osób potrzebujących, z którymi spotyka się podczas koncertów oraz akcji charytatywnych. Podkreślił, że sam regularnie angażuje się w pomoc i ma „czyste sumienie” w tej kwestii.

“Słowa, które powiedziałem, to był też akt mojego wk******ia, bo widzę na koncertach ile jest dzieciaków niepełnosprawnych, ile osób, że tak powiem, [robi] zbiórki ostatnio, ile akcji w Polsce jest. Też biorę udział w tych zbiórkach bardzo często i czy mama moja, czy babcia, czy przelewy robią, czy do sklepu przyjeżdżają “pani Grażynko na licytację, czy możemy”. (…) Ja też się staram, także czyste sumienie mam w tej materii” – tłumaczył.

Na zakończenie Skolim zaznaczył, że jego krytyka nie była wymierzona w wszystkich artystów, lecz w osoby, które jego zdaniem – zmarnowały swoją karierę lub zbyt pochopnie nazywają siebie twórcami.

“No wiadomo, że każdy chciałby za swoją pasję, którą daje dla ludzi, też mieć gratyfikację. Natomiast moje słowa dotyczyły tych artystów, którzy przebalowali, tak jak powiedziałem, przechlali swoje kariery. Ja nie mówię o aktorach emerytach czy o muzykach emerytach, tylko jasno sprecyzowałem grupę docelową. Ci, którzy przebalowali swoją karierę, nie myśląc o przyszłości, tylko żyjąc chwilą w pewnego rodzaju amoku. Albo do ludzi młodych, którzy jeszcze, że tak powiem, nie zabłysnęli niczym, tylko ktoś wyda utwór czy namaluje obraz i już siebie nazywa artystą” – dodał Skolim.

Spór wokół wypowiedzi wokalisty wciąż budzi ogromne emocje, a dyskusja o wsparciu dla artystów zapewne jeszcze długo będzie jednym z najgorętszych tematów polskiego show-biznesu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mandaryna ma już partnera w „Tańcu z Gwiazdami”? To dopiero niespodzianka

Kto ma rację – Doda czy Skolim? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Doda (fot. screen Instagram Stories Doda) – 1 czerwca 2026
Skolim (fot. screen YouTube Polsat Box Go)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

news

Dorota R. przerywa milczenie po akcie oskarżenia. Wydała obszerne oświadczenie

Opublikowano

w dniu

przez

Nowe informacje w sprawie Dody i jej byłego męża ponownie wywołały ogromne poruszenie. Po publikacji dotyczącej aktu oskarżenia wokalistka zdecydowała się opublikować obszerne oświadczenie, w którym przedstawiła swoją wersję wydarzeń i odniosła się do zarzutów. Dowiedz się więcej!

W czerwcu tego roku Dorota R. oraz Emil S. usłyszeli zarzuty dotyczące sprawy związanej z oszustwami finansowymi. Według śledczych producent miał pozyskiwać od inwestorów środki na realizację filmów, które ostatecznie nigdy nie powstały, natomiast piosenkarka miała pomagać mu w ukrywaniu majątku przed wierzycielami.

Nowy rozdział tej głośnej sprawy opisała „Gazeta Wyborcza”, która poinformowała o akcie oskarżenia skierowanym przeciwko byłym małżonkom. W artykule wskazano, że na telefonie Doroty R. zabezpieczono prywatne rozmowy z Emilem S., z których – zdaniem śledczych – ma wynikać, że wokalistka wiedziała o działaniach byłego męża.

Na reakcję artystki nie trzeba było długo czekać. Kilka godzin po publikacji materiału Dorota R. zamieściła na Instagramie blisko ośmiominutowe nagranie, w którym odniosła się do całej sprawy i przedstawiła własną interpretację wydarzeń.

Już na początku nagrania wokalistka nie ukrywała emocji. Stwierdziła, że redakcja „Gazety Wyborczej” jej „nienawidzi”, a następnie w lekceważący sposób skomentowała medialne zainteresowanie sprawą.

“Wiem, że połowa ludzi ma to w d*pie, druga tylko sobie share’uje tytuły, a trzecia czyta co drugi wers i połowy nie pamięta (…) Jest ta cała afera związana z tym moim byłym mężem, (…) producentem filmowym. (…) Po tym, jak się rozstał z [Patrykiem] Vegą (…) zatrudnił mnie do swojej spółki, bym robiła za producenta kreatywnego. (…) Problem taki, że trochę się ze mną nie rozliczył i, jakby to powiedzieć, byłam tylko słupem w tej spółce i żadnych pieniędzy z tytułu procentów nie dostałam. Ale nie tylko ja, bo jeszcze tam z 200 inwestorów” – wyjaśniała.

W dalszej części nagrania Dorota R. podkreśliła, że od początku współpracowała z organami ścigania. Zapewniła, że dobrowolnie przekazała telefon wraz z kodem PIN i nie próbowała usuwać żadnych danych, ponieważ – jak twierdzi – nie miała nic do ukrycia.

“Akt oskarżenia w końcu trafił do sądu i cieszyłam się z tego powodu, bo nie zwykłam tłumaczyć się przed nikim, wolę zrobić to przed sądem. (…) Do tej historii mam przygotowanych bardzo dużo nagrań, bo lubię sobie zbierać różne dowody. To nie jest prawda, że zabezpieczono ten telefon w jakiś niesamowity sposób. Nie, po prostu go oddałam, jak również oddałam PIN, na co mam świadków, w tym policjanta prowadzącego. (…) Proszę mi uwierzyć, że gdybym chciała skasować te nagrania, to bym je skasowała” – kontynuowała.

POLECAMY: Skolim nie wytrzymał. Tak skomentował ostrą krytykę Dody

Doda odpowiada na oskarżenia. Opublikowała wymowne oświadczenie

Artystka odniosła się również do kwestii swoich pieniędzy oraz relacji z byłym mężem. Jak wyjaśniła, jeszcze przed rozwodem miała domagać się zwrotu prywatnych środków, które – jej zdaniem – utraciła w związku z prowadzonym śledztwem.

“W tym samym czasie już rozwodziłam się z moim byłym mężem i on, wiedząc o tym, że jemu też zabiorą jego prywatne pieniądze, postanowił swoje prywatne środki przeznaczyć na zakup sklepów franczyzowych. Powiedziałam: “Hola, hola, ale mi zabrali moje prywatne pieniądze przez twoje decyzje i akcje, i to nie jest moja wina, więc oddam mi moje pieniądze – przed rozwodem albo po, jak tam sobie chcesz”” – powiedziała Doda na nagraniu.

Według niej właśnie dlatego wielokrotnie nagrywała rozmowy z Emilem S., chcąc zabezpieczyć dowody na wypadek ewentualnego sporu.

“Podpisaliśmy akt notarialny, w którym miał mi zwrócić te pieniądze. Dlatego w tych nagraniach ciągle powtarza się: »Oddam ci te pieniądze«. Nagrałam to sobie, żeby mieć dowód (…) i jakikolwiek ślad, że w ogóle była taka rozmowa i że nie zostawi mnie na lodzie. (…) Ze swoich prywatnych pieniędzy postanowił zainwestować je w sklepy. I nie są to żadne pieniądze inwestorów” – wyjaśniła.

Wokalistka zdecydowała się także opublikować fragment jednej z prywatnych rozmów z byłym mężem. Jak wyjaśniła, zrobiła to po to, by – jej zdaniem – pokazać pełny kontekst nagrania, które pojawiło się w przestrzeni publicznej.

“[Emil S.] opowiadał dokładnie, jak chce zabezpieczyć swoje pieniądze, żeby mu nie zabrali. (…) Postanowił, że odda mi jeden sklep, nigdy mi go nie oddał, więc postanowił, że sprzeda ten jeden sklep i odda mi gotówkę. Dlatego powiedziałam, że mam przygotowane sejfy, by policja drugi raz nie zabrała mi pieniędzy. (…) Wersji na to, jak oddać mi te pieniądze, których nigdy mi nie oddał, było bardzo dużo. Nawet spotkaliśmy się u prawnika. Była taka wizja, że te Żabki będą pracowały same na siebie i pieniądze będą kapały, tylko ojej, jak on będzie te pieniądze wyciągał z tej spółki, którą założył w tak pokrętny dla siebie sposób, żeby nikt mu tych pieniędzy nie zabrał” – tłumaczyła fanom.

Na zakończenie swojego wystąpienia Dorota R. stanowczo podkreśliła, że nie przyznaje się do winy i przypomniała o obowiązującej w polskim prawie zasadzie domniemania niewinności.

“Gdyby prokuratura miała chociaż jeden dowód, że te pieniędzy są inwestorów i brałam w tym udział, (…) to nie dostałabym tylko jednego zarzutów, a on 198, tylko jeszcze co najmniej kilka. A mój zarzut dotyczy zupełnie czegoś innego i jak za 10 lat sprawa się skończy, to przyznacie mi rację. Ale teraz potrzeba cierpliwości i jest domniemanie niewinności, więc jak na razie jestem innocent [niewinna – tłum.]” – zakończyła.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Miszczak przerwał milczenie ws. Cichopek i Kurzajewskiego: “Źle wybrali”. Zaskoczeni?

Doda (fot. screen Instagram Doda)
Doda (fot. zdjęcie prywatne serwisu przeAmbitni.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Miszczak przerwał milczenie ws. Cichopek i Kurzajewskiego: “Źle wybrali”. Zaskoczeni?

Opublikowano

w dniu

przez

Odejście Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego z „Halo tu Polsat” wciąż wywołuje ogromne emocje. Po dniach spekulacji głos w sprawie zabrał sam Edward Miszczak, który nie tylko skomentował rozstanie z prezenterami, ale także zdradził, jak dziś patrzy na ich zawodowe decyzje. Dowiedz się więcej!

Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski dołączyli do Telewizji Polsat wraz ze startem śniadaniówki „Halo tu Polsat”. Para zadebiutowała na antenie 31 sierpnia 2024 roku, dzień po premierze nowego formatu. Wcześniej przez lata wspólnie prowadzili „Pytanie na śniadanie”, a ich zawodowa współpraca z czasem przerodziła się również w związek.

Przez ostatnie miesiące byli jednymi z najważniejszych twarzy weekendowej śniadaniówki Polsatu. Regularnie prowadzili rozmowy z gośćmi, relacjonowali najważniejsze wydarzenia i współtworzyli program, który miał skutecznie rywalizować z pozostałymi śniadaniówkami na rynku.

W ubiegłym tygodniu para opublikowała wspólne oświadczenie, w którym poinformowała o zakończeniu współpracy ze stacją. Komunikat szybko obiegł media i wywołał falę komentarzy wśród widzów oraz branży telewizyjnej.

“Pragniemy poinformować, że wraz z wygaśnięciem dotychczasowego kontraktu podjęliśmy decyzję o zakończeniu naszej współpracy z telewizją Polsat. Czas spędzony w stacji był dla nas niezwykle cennym doświadczeniem i ważnym przystankiem w dotychczasowej karierze zawodowej. Jesteśmy wdzięczni za zaufanie, wspólną pracę oraz możliwość współtworzenia projektów, które na stałe wpisały się w codzienność naszych Widzów” – czytamy w oświadczeniu.

Na tym jednak komunikat się nie zakończył. Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski podkreślili, że zamierzają wykorzystać najbliższe miesiące na rozwój własnych projektów oraz marek osobistych.

“Teraz nadszedł czas na kolejne kroki. Zamykamy ten etap z poczuciem spełnienia i pełną gotowością na nowe wyzwania zawodowe. Najbliższe miesiące zamierzamy poświęcić na intensywny rozwój naszych marek osobistych oraz realizację autorskich projektów, którymi już wkrótce się z Wami podzielimy” – dodali.

Kilka godzin później pojawiły się jednak nowe doniesienia. Według ustaleń Pudelka to nie prezenterzy zrezygnowali ze współpracy, lecz Polsat zdecydował o nieprzedłużeniu z nimi kontraktów. Informator serwisu twierdził również, że para do ostatniej chwili była przekonana, iż wróci na antenę po wakacyjnej przerwie.

“To nie oni zrezygnowali. To Polsat zdecydował, że nie przedłuży z nimi kontraktu. Jednocześnie nie zaproponowano im żadnego innego projektu, więc ich współpraca ze stacją po prostu się kończy. Ich miejsce w “Halo tu Polsat” zajmie nowy duet prowadzących. Katarzyna i Maciej jeszcze do dziś byli przekonani, że pojawią się na jesiennej ramówce i wrócą na antenę po wakacjach” – wyjaśnił informator Pudelka.

POLECAMY: Mandaryna ma już partnera w „Tańcu z Gwiazdami”? To dopiero niespodzianka

Miszczak komentuje rozstanie z Cichopek i Kurzajewskim. “Kiedyś źle wybrali”

Teraz do całej sprawy po raz pierwszy odniósł się Edward Miszczak. W rozmowie z „Faktem” dyrektor programowy Polsatu przyznał, że zakończenie współpracy przebiegło w dobrej atmosferze, a jednocześnie zwrócił uwagę na zmieniające się realia rynku medialnego. Jego zdaniem dla wielu znanych twarzy telewizji coraz atrakcyjniejszym miejscem do rozwoju staje się internet.

“Skończył się im kontrakt. Mają prawo wyboru. (…) Dzisiaj realnym konkurentem jest Internet. Jeśli te pary prowadzą tam swoje programy, na swoich warunkach, w swoim wymiarze czasu i za kompletnie inne pieniądze, no to wybierają jakąś drogę. Myślę, że ta para trochę już miała dość telewizji, może wzięła sobie jakąś małą przerwę. Natomiast rozstaliśmy się świetnie. To jest dwójka znakomitych prowadzących. Nie jest im w życiu łatwo, bo jak pan wie, kiedyś źle wybrali i do dzisiaj płacą za to cenę” – powiedział Miszczak.

Słowa dyrektora programowego Polsatu z pewnością ponownie rozbudzą dyskusję wokół kulis rozstania Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego ze stacją. Na razie nie wiadomo jeszcze, kiedy prezenterzy ujawnią swoje kolejne zawodowe plany. Jedno jest jednak pewne – ich odejście z „Halo tu Polsat” pozostaje jednym z najgłośniejszych wydarzeń tegorocznego sezonu telewizyjnego i jeszcze długo będzie budzić emocje.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Majka Jeżowska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Nie wszyscy byli zachwyceni

Chcielibyście zobaczyć “Cichopków” np. w “Dzień dobry TVN”? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Maciej Kurzajewski, Kacia Cichopek, Ewa Wachowicz (fot. AKPA/zdjęcie prasowe Polsat)
Paulina Sykut-Jeżyna, Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Edward Miszczak (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Edward Miszczak, Krzysztof Ibisz, Jasper Sołtysiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna ,Edward Miszczak, Krzysztof Ibisz, Jasper Sołtysiewicz (fot. Piętka Mieszko/AKPA)
Paulina Sykut-Jeżyna ,Edward Miszczak, Krzysztof Ibisz, Jasper Sołtysiewicz, Matteo Brunetti (fot. Piętka Mieszko/AKPA)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

news

Marcin Maciejczak szczerze po “Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Mocno się wzbogacił?

Opublikowano

w dniu

przez

Kontynuuj czytanie

news

Majka Jeżowska poprowadziła „Dzień dobry TVN”. Nie wszyscy byli zachwyceni

Opublikowano

w dniu

przez

Wakacyjne eksperymenty w „Dzień dobry TVN” nie zwalniają tempa. Tym razem w roli współprowadzącej programu zadebiutowała Majka Jeżowska, która od samego rana wzbudzała ogromne emocje wśród widzów. Opinie? Tym razem są wyjątkowo podzielone. Dowiedz się więcej!

„Dzień dobry TVN” od 2005 roku pozostaje jednym z najchętniej oglądanych programów śniadaniowych w Polsce. Tegoroczne wakacje są jednak wyjątkowe, ponieważ po raz pierwszy w historii śniadaniówka emitowana jest codziennie. Produkcja wykorzystała tę okazję do wprowadzenia nowych cykli oraz odważniejszych eksperymentów z prowadzącymi.

Jednym z największych hitów letniej ramówki okazały się „Kolonie letnie Dzień dobry TVN”. W ramach projektu znane osoby wracają do swoich rodzinnych miejscowości, odwiedzają miejsca związane z dzieciństwem i dzielą się wspomnieniami. Zwieńczeniem każdego turnusu jest występ gwiazdy w roli współprowadzącego porannego programu.

Jako pierwsza do rodzinnych stron zabrała widzów Tatiana Okupnik, która po zakończeniu swojego reportażu poprowadziła jedno z wydań programu u boku Ewy Drzyzgi i Krzysztofa Skórzyńskiego. Jej debiut został bardzo dobrze oceniony przez internautów.

Później w projekcie pojawili się między innymi Norbi, Michał Pazdan, Ralph Kaminski oraz Barbara Kurdej-Szatan. Szczególnie duet Ralpha Kaminskiego z Dorotą Wellman zebrał mnóstwo pozytywnych opinii, podobnie jak występ Barbary Kurdej-Szatan, po którym wielu widzów zaczęło sugerować, że aktorka świetnie odnalazłaby się w gronie stałych prowadzących programu.

„Basia pasuje do Krzysztofa. Mam nadzieję, że na dłużej zostanie w ‘Dzień dobry TVN’”, „Miło Panią widzieć”, „Coś czuję, że Basia to jest odpowiednia osóbka na tym stanowisku”, „Basia zamiast Ewy to byłby sztos”, „Mam nadzieję, że zabawi tu na dłużej” – pisali w mediach społecznościowych widzowie po jej występie.

POLECAMY: TYLKO U NAS: Grzegorz Collins pierwszy raz o rozstaniu z Sylwią Bombą. Ujawnił kulisy [WYWIAD]

Debiut Majki Jeżowskiej w „Dzień dobry TVN” wywołał prawdziwą burzę wśród widzów

Teraz przyszedł czas na kolejną gwiazdę. Szóstą uczestniczką „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” została Majka Jeżowska. Artystka wróciła wspomnieniami nad polskie morze, gdzie jako nastolatka spędzała wakacje. Opowiadała o najpiękniejszych chwilach z młodości, a zwieńczeniem jej udziału było współprowadzenie piątkowego programu u boku Sandry Hajduk-Popińskiej oraz Marcina Sawickiego.

Od samego rana Majka Jeżowska aktywnie uczestniczyła w niemal każdym elemencie programu. Pojawiała się w kuchni, rozmawiała z aktorami serialu „Na Wspólnej” oraz Błażejem Królem, brała udział w rozmowach w kąciku show-biznesowym, a także dyskutowała z gościnią o podróżach na Azory. Jej energia i spontaniczność szybko zostały zauważone przez widzów.

Od samego rana pod transmisją programu w mediach społecznościowych pojawiały się dziesiątki komentarzy widzów. Wielu internautów podkreślało, że Majka Jeżowska świetnie odnalazła się w roli współprowadzącej i chętnie oglądałoby ją częściej w „Dzień dobry TVN”.

„Majka Jeżowska wygląda obłędnie, stara się bardzo, żeby program był atrakcyjny. Brawo”, „Uwielbiam panią Majkę – wspomnienia z dzieciństwa i jest jak Ibisz, coraz młodsza”, „Pani Majka jest fenomenalna, dobrze by było gdyby dołączyła do teamu TVN”, „Pani Majka byłaby świetną prowadzącą, wniosła energię do studia. Bardziej pasuje niż niejedna prowadząca” – czytamy w komentarzach.

Nie zabrakło jednak również głosów krytycznych. Część widzów uznała, że temperament Majki Jeżowskiej momentami zdominował program, a jej sposób prowadzenia nie wszystkim przypadł do gustu.

„Jeżowska niestety nie nadaje się do takich programów”, „Gaduła bez pohamowań”, „Nie da się tego oglądać”, „Pani Jeżowska wszystkim przerywa i ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat”, „Pani Jeżowska ciągle przerywa i jest upierdliwa. Nie da się oglądać” – oceniali internauci.

Jak widać, występ Majki Jeżowskiej wywołał znacznie więcej emocji niż poprzednie wakacyjne debiuty. Jedni są zachwyceni jej naturalnością i ogromną energią, inni uważają, że w roli współprowadzącej była zbyt ekspresyjna. Jedno jest jednak pewne – o jej występie mówi dziś wielu widzów programu.

Przed fanami „Dzień dobry TVN” kolejne tygodnie pełne niespodzianek. Produkcja potwierdziła już, że następnymi bohaterami „Kolonii letnich Dzień dobry TVN” będą bracia Golec, którzy zabiorą widzów do miejsc związanych ze swoim dzieciństwem, a na zakończenie turnusu spróbują swoich sił jako współprowadzący śniadaniówkę. Wszystko wskazuje na to, że wakacyjne eksperymenty TVN jeszcze nieraz zaskoczą widzów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Antoni Królikowski nie odpuszcza? Zapowiada walkę po wyroku sądu

Majka Jeżowska pasowałaby do “Dzień dobry TVN” na stałe? Dajcie znać w komentarzu pod artykułem!

Sandra Hajduk-Popińska, Majka Jeżowska, Marcin Sawicki (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN)
Sandra Hajduk-Popińska, Majka Jeżowska, Marcin Sawicki, Bartek Boratyn (fot. screen Instagram “Dzień dobry TVN)

Autor: Szymon Jedynak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kontynuuj czytanie

HITY

Copyright © 2019 Przeambitni.pl. Stworzona z miłością